Wiktoria: Ufam, mimo wszystko…

Już jakiś czas przymierzałam się do napisania świadectwa, ufając, że będzie to świadectwo otrzymanych łask. Tak nie jest. Jednak ja ufam.
Trudno by opisywać całą moją historię i jak to się stało, że jestem tu, gdzie jestem. Potrzebne byłoby dobrych kilka stron tekstu. Postaram się wszystko streścić.
Od kilku lat jestem w tragicznej sytuacji finansowej, przez to także życiowej, zdrowotnej i psychicznej. Nie jestem wstanie jednak niczego zmienić, bo brak mi pieniędzy na podstawowe potrzeby, a co dopiero mówić o podjęciu leczenia – cierpię na przewlekłą chorobę, ale nie mam za co kupić lekarstw. Wszystko zaczęło się kilka lat temu, gdy straciłam pracę. Sama utrata pracy nie byłaby najgorsza. Padłam ofiarą mobbingu, co bardzo mnie zniszczyło w środku – mnie, zawsze silną osobowość. Potem rozpoczęliśmy z mężem działalność gospodarczą. Ale to nie było tak, że wpadliśmy na pomysł i zrobiliśmy, tylko długo się o to modliliśmy i zbieg „przypadków”, nagle pojawiających się możliwości itd. spowodował, ze byliśmy przekonani, że to wskazówki od Ducha Świętego, a jeśli tak, to my z tym nie dyskutujemy tylko poddajemy się jego woli. A potem było już tylko gorzej. Zapracowujemy się po kilkanaście godzin dziennie. Ciągle szukamy nowych możliwości. Wierzymy, że Bóg pobłogosławi ciężką i uczciwą pracę. Do tej pory jednak tak się nie dzieje. Jest coraz gorzej. Nie wiem, gdzie będę jutro mieszkać.
Jednak mimo wszystko wierzę, i ufam. „Bo wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny”. Największym cudem i drogowskazem mojego życia jest mój mąż. To jest najwspanialszy człowiek na ziemi. Pochodzę z patologicznej rodziny, gdzie dzieciństwo było pełne bólu. Nawet sama myśl o tym, powoduje że mam łzy w oczach. Jednak tak się stało, że moim mężem jest wierzący i kochający człowiek, który stanowi ukojenie tego wszystkiego, co było wcześniej i daje mi poczucie Bożej Opatrzności. Dlatego teraz także ufam. Ufam także Maryi, że jest z nami w tych trudnych chwilach, tych naszych przyziemnych sprawach – tak jak była w Kanie z nowożeńcami. A Was Bracia i Siostry, proszę o modlitwę za mnie. Ja nie potrzebuję pieniędzy na wystawne życie. Chcę tylko być uczciwym człowiekiem i oddać każdemu, co się mu należy. Uwolnij mnie Panie od długów.

4 myśli na temat „Wiktoria: Ufam, mimo wszystko…

  1. Wiktorio (czy Ty słyszysz jak brzmi Twoje imię? Zwycięstwo. Nie wiem czemu tak bywa, ale Bóg wie dlaczego przeprowadza nas przez te ciemna dolinę. Jestem w podobnej sytuacji. I tez ufam. Trzymaj się wspaniała dziewczyno i bądź pewna, ze Bóg Cie tak nie zostawi. Modle się za Ciebie

A Ty co o tym myślisz? Napisz!