Weronika: Odliczałam tydzień za tygodniem…

Będąc w 5 miesiącu ciąży dowiedziałam się że moje dziecko nie ma nerek, to wada letalna nie pozwalająca mu żyć poza moim organizmem. Byłam załamana… pani dr zadała pytanie co zamierzamy: czy kończymy ciążę czy czekamy do rozwiązania. Dla nas było oczywiste, ze czekamy na nasze maleństwo. często słyszy się o różnych wadach w ciąży, które da sie wyleczyć, a w moim przypadku lekarze uznali inaczej, moje dziecko miało nie dożyć porodu. Odliczałam tydzień za tygodniem… Pewnego dnia siostra mojego męża przyniosła mi Nowennę Pompejańską od siostry zakonnej. Przeczytałam ją , położyłam na półce, a któregoś dnia moja 3,5 letnia córeczka przyniosła mi tą Nowennę i zapytała ‚dlaczego sie nie modlisz?”. i tak zaczęłam ją odmawiać. Nie myślałam, że dotrwam do końca. ale dotrwałam, potem tak się wciągnęłam w odmawianie różańca, ze zorientowałam się że nowenna dobiegła końca a ja nadal ją odmawiałam.
Mój Synek urodził sie 22.03.2014, żył 1,5 godz. zdążyłam go ochrzcić, przytulić, pożegnać się z nim. Miałam siłę aby to zrobić, o to prosiłam modląc się do Królowej z Pompei. Zamierzam zacząć nową Nowennę Pompejańską, módlcie się, naprawdę warto, wasze modlitwy zostaną wysłuchane.

Opt In Image
Nie przegap zadnego swiadectwa!

Zapisując się do biuletynu będziesz otrzymywać co tydzień, w piątek, powiadomienia o nowych, wspaniałych świadectwach, przysyłanych przez naszych Czytelników! Wystarczy wpisać poniżej swoje imię oraz adres e-mail. Potwierdzenie zapisania przyjdzie na Twoją skrzynkę.

28 myśli na temat „Weronika: Odliczałam tydzień za tygodniem…

  1. jake to piekne.popłakałam sie ze wzruszenia.to był cud.(jestem mama i wiem co mama w takiej chwili czuje.).dobry bog dał wam ten czas.sadze ze tak miło byc ,abys sie zahartowala w zawierzeniu Panu…to piekne choc b. ciezkie doswiadczenie. masz juz 2 aniołka .jestes wielka weroniko. wielka. : ) !!!!!!!!!!!!!!!

  2. No nie wiem czy ja zostanę wysłuchana, wy wszyscy tutaj otrzymujecie jakieś łaski bo jesteście katolikami i pewnie nie grzeszycie tak jak inni, np. ja. Ja wierzę w Boga, ale ciągle myślę, że zaraz mnie ukarze cokolwiek zrobię gdy otrzymam łaskę lub ogólnie bo nie robię tego albo tamtego itp. Żałuję, że żyję. W mojej sytuacji chyba samobójstwo jest najlepsze bo przynajmniej zrobiłabym jeden porządny grzech niż ciągle inne przez całe życie.

    • Każdy kto prosi jak powiedział Jezus otrzymuje , ja też wiele wyprosiłam rzeczy dużych i tych małych całkiem niezauważalnych . Pan Bóg nie karze ,nigdy tak nie myśl , Pan Bóg doświadcza , wypróbowuje Twoją wiarę i nigdy nie daje większego krzyża niż mogłabyś udzwignąć. Samobójstwo nie jest niestety jednak dobrym pomysłem bo co tym osiągniesz ,myślałaś o tym .Skończysz doczesność a co z wiecznością z czym staniesz przed Bogiem ? Może słabo Cię to pocieszy ale wszyscy grzeszymy , zmagamy się ze słabościami , pokusami i żądzami , nie TY JEDNA . Nawet świeci upadali i podnosili się z grzechu . Zacznij się pokornie modlić , ufać Bogu i naprawdę wierzyć.

    • Życie jest próbą, wygnaniem z Raju. Od nas zależy czy do tego Raju wrócimy. Tylko Bóg ma prawo powoływać życie i też je odbierać. Jeżeli odbierzesz sobie życie, Bóg ci odbierze prawo do udziału w jego królestwie. Nikt oprócz Trójcy Świętej, Maryji i aniołów nie jest idealny. Każdy popełnia błędy. Jezus o tym wie, jedyne co od nas oczekuje, to byśmy jemu zaufali i podnosili się z upadków. Bóg jest nieskończenie miłosierny, ON CZEKA z niecierpliwością, na spotkanie z tobą,z twarzą w twarz, ale to nie oznacza, że możesz sobie przyspieszyć to spotkanie. Proś Boga o siły i pomoc. Oddaj mu swoją wolną wolę. A On na pewno się nad tą zlituje prędzej czy później.

    • A jak się czujesz teraz? nie zauważyłam Twojego wpisu. Zupełnie nigdy nie myśl o samobójstwie, nigdy. Jakiekolwiek życie jest zawsze miłe. Jak można chcieć nic, kiedy ma się coś. wiele problemów mamy, bo chcielibyśmy po prostu innego życia, a może ważne jest życie w ogóle?

  3. Weroniko, przepiekne swiadectwo. Cieplo mysle o tobie. Pomodle sie za ciebie i twoja rodzine. Nie znam cie ale jestes niesamowita osoba. Piszesz ze nasze modlitwy zostana wysluchane. Czy nawet te trudne, bo taka jest moja intencja????? Iwona

  4. Bardzo mi przykro ale z całego serca życzę Tobie kolejnego dziecka,które byś trzymała w ramionach i tuliła do swojego serca.Ja nie doznałam łaski bycia kochaną bo nie mam nikogo kto by Mnie pokochał i jestem sama….a o dziecku to już nie wspomnę.To tak boli od lat że aż nie mam radości zycia bo po co i dla kogo żyć???

    • Do Agnieszki: przestań się użalać.Twój problem życiowy to pikuś, w porównaniu z tym, co Weronika przeżyła. Strata dziecka to ogromne i traumatyczne przeżycie. To tragedia życiowa i Rodzinna. Weronika to niesamowita i silna kobieta. A Ty, Agnieszko przestań się użalać nad sobą pod każdym świadectwem. Zamiast się użalać zapraszam na terapię do dobrego terapeuty katolickiego: Monika i Marcin Gajdowie.

      • Trzeba mieć naprawdę odwagę, nie znajac kogoś powiedzieć wprost że jego problem to pikuś!. Każdy je ma, większe czy mniejsze i nie nam jest osądzać jakiej miary on jest…To przykre jak się czyta takie wulgarne rzeczy…Ten co pisze, że samotność, jest to pikuś- nie wie co pisze!, Nawet sobie nie wyobraża jakie to straszne. Byłam kiedyś w takiej sytuacji i wiem co to znaczy jakie się emocje przeżywa….Radzę współtowarzyszyć a nie oskarżać, bo tak jest łatwiej. Trudniej natomiast jest się postawić na miejscu tej osoby, która przezywa dramat!- nie ważne CZY MAŁY…dla tej osoby jest to trudność i trzeba to uszanować. Agnieszko, wierzę że i Tobie Bóg postawi na drodze właściwych, dobrych, godnych zaufania ludzi:). Módl się i nie ustawaj, pomimo wątpilwości. Z Bogiem.

      • MagdalenoSz. przeczytaj jeszcze raz Swój wpis do Agnieszki i pomyśl, czy Twój komentarz był na miejscu, nie masz prawa dokonywać gradacji ludzkich przeżyć, a i doza złośliwości jest porażająca.

      • Nie, MagdalenoSz, życiowy problem Agnieszki to nie pikuś. Nie. Widocznie nigdy nie zaznałaś samotności skoro śmiesz tak pisać do niej. Strata dziecka oczywiście, że jest bolesna nie tylko dla rodziców, ale dla całej rodziny. Ja tego nie podważam w żaden sposób. Ale czy samotność nie jest bolesna? Było jej jeszcze napisać, że jest samotna z własnej winy! Zeby dołożyć do reszty!
        Masz rację. Bólu utraty dziecka nie da się przyrównać z bólem samotności. W przypadku pierwszego wszyscy współczują ( i słusznie, bo nikt by nie chciał być w takiej sytuacji) , a w przypadku drugiego, nie napiszę że wszyscy, bo urażę sporo ludzi, ale spora większość śmieje się z tego że ktoś sam został w życiu. Wiem, bo doświadczyłam tego osobiście. W szczególności śmieją się te osoby, które meża na d*** łapały, albo te które raz nosa wysadziły z domu i mąż się trafił. Samotność jest tym większa, ze kończą się wszelkie znajomości, bo przecież samotna koleżanka to zagrożenie dla mojego małżeństwa.
        A wiecie co mnie najbardziej dziwi? Że mimo iż Wy wszyscy odprawiacie codziennie 3 lub4 różance od jakiegoś już czasu, krótszego lub dłuższego, to nie potraficie się zdobyć na zwykły szacunek do drugiego człowieka. Oczywiście, że należy wypowiadać własne zdanie, często nawet w sposób asertywny i inny niż cała reszta. Ale dlaczego wysyłacie kogoś na terapię bo jest samotny? Dlaczego wypisujecie (jak w innym wątku), ze ktoś jest chamski? Albo na targ odsyłacie?
        Pozdrawiam serdecznie 🙂
        I przepraszam jesli kogoś uraziłam 🙂

  5. bardzo Ci wspólczuję , podobna tragedia dotknęła mojego brata , miała urodzić mu się zdrowa dziewczynka a pojawił się chłopiec bez nerek który przeżył tylko jeden dzień , trzy miesiące po tym ja straciłam swoją ciążę , W mojej rodzinie na czworo poczętych dzieci troje to aniołki . ale ufam że Matka Boska nas nie opuści i pobłogosławi potomstwem , modlę się o to nowenną pompejańską

  6. MagadalenoSz, uważasz, że Agnieszka się nad sobą użala?, bo ja nie uważam w ten sposób, a Tobie gratuluję wyczucia i empatii, bo jej pojechałaś. „Przestań się użalać, idź na terapię”. Hehe, dobre sobie, matce, która straciłaby dziecko i płakałaby, (podziwiam Weronikę, ale nie każdy ma silną wiarę) i jakby taka osoba zaczęła dzielić się na tym forum swoim żalem z tego powodu, tez jej też powiesz: przestań się nad sobą użalać, inni w ogóle nie mogą mieć dzieci. Weź, idź na terapię i przestań przynudzać? Tak, no bo wedle Twojego toku rozumowania to tak by było chyba. No, ciekawe. To, co napisałaś, jest głeboko nie na miejscu. Przede wszystkim to chyba nie polega na tym, ażeby porównywać czy ferować wyroki, czyje problemy są większe, i kto ma w zawiązku z tym prawo się podzielić swoimi przeżyciami, a kto nie, bo wszystko jest kwestią względną i jednocześnie bardzo subiektywną. Weronika straciła dziecko, ma już jedno, a Agnieszka bardzo by chciała je mieć, tylko jak dotąd nie spotkała nikogo, z kim by mogła założyć rodzinę, o ile dobrze rozumiem. I co? Jej problem to pikuś? Może dla Ciebie, ale nie dla niej. I takie porównanie jest bardzo głupie. Każdy ma inne problemy i wszyscy się tu modlą o rozwiązanie swoich bolączek, dzielą się doświadczeniami, smutkami z powodu niewysłuchanych( może na razie jeszcze) modlitw także. I są to osoby stale piszące na tym forum co jakiś czas, a Agnieszka należy do jednej z nich. I jej problemem jest akurat samotność, a to nie jest pikuś! Wierz mi. MagdalenoSz, kimkolwiek jesteś, nie życzę Ci, żeby kiedyś pod Twoim postem ktoś tak bezmyślnie i bezdusznie napisał:” Twój problem to pikuś!”.

  7. Tak. zwłaszcza, że Agnieszka chciałaby mieć miłość i być może stawiałaby czoła również trudnościom związanym z życiem rodzinnym.

  8. Weroniko, oboje z mężem daliście niesamowity przykład zawierzenia Bogu do końca. Bardzo Was podziwiam i dziękuję za to świadectwo. Pomodlę się za Was:)

  9. Ale z terapii warto skorzystać, jakby nie było Agnieszka też otrzymała pomoc i wsparcie w postaci namiarów na Państwo Gajdów. To że „pikuś” nawet brzmi objecująco, że się ze swoim problemem szybko, z pomocą doświadczonych w danej dziedzinie osób, upora. Ja nie dostrzegam chęci sprawienia tą radą przykrości , wręcz uważam, że takie porównanie miało wzbudzić w Agnieszce, widać że zniechęconej od dawna licznymi pozbawionymi nadziei na cud w jej sprawie komentarzami, by dostrzegła że być może jej tragedia w obliczu przeżywanych przez innych nie jest tak beznadziejna, jak nieustannie sobie wmawia, a tu potrzeba dużo nadziei, a czasem są na wyciągnięcie ręki ludzie, którzy mają sprawdzone sposoby terapeutyczne na uzyskanie efektywnej pomocy innym oprócz ufnej modlitwy, niż tylko użalanie się nad sobą. Nie warto z tego skorzystać ? To była zła rada?

    • Ależ, Mario, nie chodzi tutaj o terapię, tylko o lekceważące, niesprawiedliwe i mało empatyczne podejście autorki komentarza do problemu Agnieszki. A swoją drogą, rada ta może się okazać jak trafiona kulą w płot, bo skąd wiadomo, że Agnieszka akurat w swoim przypadku potrzebuje terapii? Za mało znamy szczegóły całej sprawy i sytuacje autorki, żeby móc formułować takie stwierdzenia(a jeśli już, to na pewno nie w taki sposób, w jaki to zrobiła autorka komentarza). To tak jakby każdemu – zdrowemu czy choremu – przepisywać na wszelki wypadek aspirynę albo placebo. Najlepiej niech Agnieszka się dalej modli i sama rozezna, czego jej potrzeba. My możemy ją jedynie pocieszyć czy jakoś podnieść na duchu.

  10. Z całego serca bardzo gorąco dziękuję za zrozumienie i wsparcie pani Kamili,Eli,Ali i pani z pseudonimem „Oburzona”.Dzisiaj modliłam się aby życzliwe mi tu osoby dostapiły wszelkich łask od Boga.

    • Dziękuję, chyba nikt się za mnie nie modlił jeszcze 🙂 Jednak Łaski są ważne dla każdego, dla tych mniej życzliwych też 😉

  11. Ja się wczoraj pomodliłam za Agnieszkę i wiem, że niedługo będzie żoną i mamą. Po prostu to wiem

  12. Być może jeszcze nie spotkała swojej drugiej połówki, a może Pan Bóg ją poddaje próbie, a intencja wypełni się w najmniej oczekiwanym przez nią samą momencie.

  13. Na pewno tak będzie, bo skoro ma szczere pragnienie założenia rodziny, to Bóg też pewnie tego chce, czemu miałby jej tego nie dać, ale może w czasie, który On uzna za najlepszy. Agnieszko, a może dodaj do swojej intencji delikatne zapytanie do Maryi, czemu na razie tak się dzieje i poproś może o jakiś znak, który Cię jakoś utwierdzi w tej modlitwie albo pomoże odpowiedzieć na Twoje wątpliwości:).

  14. Czasami wychodzi przez modlitwę coś, czego w naszym życiu nie dostrzegamy, po prostu przyjmij na razie, że jest, jak jest, ale poproś Boga o radę w tej sprawie. Co, czy nie możemy pytać Najwyższego? Na pewno Ci odpowie. Jestem przekonana.

  15. Raz jeszcze jestem wdzięczna za okazanie mi dobroci serca i modlitwy.Nie jestem już najmłodsza a od wielu lat pragnę poznać dobrego mężczyznę z którym połączę się w sakramentalnym związku małżeńskim.Pragnę tak po ludzku założyć rodzinę.Od kilku lat tez jestem bez pracy sytuacja moja jest bardzo trudna bo nie mam z czego żyć.Przepraszam nikogo nie chciałam tutaj uraźić

    • Agnieszko jesteśmy w bardzo podobnej sytuacji, 40-ka blisko, brak pracy i samotność, gdyby nie moi Kochani Rodzice to nie wiem co by ze mną było. Ale jest jeszcze Matka Boska i Ona na pewno nas nie opuści, nasz szturm do nieba musi być wysłuchany, będziemy kiedyś bardzo szczęśliwe zobaczysz 🙂 To co się dzieje teraz jest po coś. Więc nie ustawaj w modlitwie, ja dołączyłam do NP jeszcze koronkę do Miłosierdzia Bożego i nowennę do św. Józefa więc w takich rękach nie może stać mi się krzywda. I nie musisz nikogo za nic przepraszać, bo niby czym miałabyś kogoś urazić, tym że podzieliłaś się z nami swoimi odczuciami. Pomodlę się za Ciebie i o to samo proszę.

  16. ja również pomodliłam się za panią p.Marzeno.Wierzmy,że kiedyś Bóg wysłucha naszych próśb a my założymy rodziny i nie będziemy już takie samotne.Bardzo pragnę tego dla pani,bo wiem jak to jest moja sytuacja jest taka sama.Pozostali mi na szczęście kochający rodzice,Dziękuję za dobre rady modlitwa i jeszcze raz modlitwa.

  17. pani Weroniko bardzo pani wspólczuję straty dziecka bo sama przez to przeszłam i wiem jak toboli . .ALE BARDZO PANIA PODZIWIAM ZA TĘ WIARĘ I TO ŻE PANI POGODZIŁA SIE ZE SMIERCIĄ DZIECKA BO JA DO TEJ PORY NIE MOGĘ SOBIE Z TYM PORADZIC MIMO ZE NADAL WRÓCILAM DO ODMAWIANIA PORAZ KOLEJNY NOWENNY POMPEJAŃSKIEJ. MOZE FAKTYCZNIE BÓG WIEDZIAŁ DLACZEGO ZABRAŁ NAM SYNKA DO SIEBIE ALE TYLE JES CIERPIENIA I ŻALU I ROZPACZY ZE CIEZKO MI TO UDZWIGNĄĆ . POWIEM TYLKO ZE MAJAC 39 LAT ZASZŁAM W MOJA PIERWSZĄ CIĄZE PO KILKU LATACH LECZENIA ODPUŚCIŁA SOBIE LECZENIE I WZIEŁAM DO RĘKI RÓZANIEC I KU MOJEMU ZDZIWIENI ZASZŁAM W CIAZE W SIERPNIU 2014 ROKU I A 33 TYGODNIU OKAZAŁO SIE ZE MOJ MALUSZEK NIE ZYJE. JESZCZE RAZ POWIERZAM SIE MATCE NAJSWIETRZEJ NASZĄ PROSBĘ O POCZECIE DZIECKA MIMO POZNEGO MOJEGO WIEKU BO W TEJ CHWILI MAM 40 LAT WIERZE ZE ZA JEJ PRZYCZYNĄ STANIE SIE TEN CUD POCZECIA MY Z MEZEM NIE MAMY DZIECI WIEC MOZE DLATEGO TAK BARDZO PRZERZYWMY ODEJSCIE NASZEGO SYNKA KACPERKA

A Ty co o tym myślisz? Napisz!