Teresa: nie jestem sama bo Matka Boża jest ze mną

Witam wszystkich i z góry dziękuje za wasze piękne świadectwa, moje na tej stronie jest kolejne które składam moje intencje nie zostały jeszcze wysłuchane ale pewno czekają na swój czas.
Kochani 2-lata temu na mojej drodze pojawił się pewien mężczyzna jednak los nie połączył nas od tego czasu go nie widziałam jedynie Fb (ale nie utrzymujemy kontaktu), wtedy właśnie sięgnęłam po pomoc do Matki Bożej i po różaniec. Wspomnę tylko że wcześniej modliłam się na różańcu ale nie Nowenną Pompejską.Często zastanawiam się jaką lekcje miałam wynieś z poznania tego chłopaka który pojawił się na mojej drodze i w którym się zauroczyłam, do tej pory niestety nie wiem, teraz jest coraz lepiej mimo że go nie widziałam dwa lata, ale czasami boli serce, nie wiem czy to przez tego chłopaka czy przez samotność jaką czuje. Wiem jak to jest kiedy wkoło ktoś ma kogoś, gdy młode mamy mają dzieci, a Ty jesteś samotna. Szukam jeszcze pracy więc czasu mam dość sporo na rozmyślanie. Wszystkie te moje smutki i cierpienia ofiaruje Matce Bożej bo ona wie co jest dla nas dobre, tylko czasem człowiek zapomina. Mimo braku bliskiej osoby, braku pracy jednak czuje że nie jestem sama bo Matka Boża jest ze mną. Mam nadzieję że każdy z Was kto odmawia różaniec dostanie to o co prosi a nawet o wiele więcej od Matki Bożej.

Opt In Image
Nie przegap zadnego swiadectwa!

Zapisując się do biuletynu będziesz otrzymywać co tydzień, w piątek, powiadomienia o nowych, wspaniałych świadectwach, przysyłanych przez naszych Czytelników! Wystarczy wpisać poniżej swoje imię oraz adres e-mail. Potwierdzenie zapisania przyjdzie na Twoją skrzynkę.

44 myśli na temat „Teresa: nie jestem sama bo Matka Boża jest ze mną

  1. Witam, Swego czasu modliłam się żeby Bóg postawił chłopaka na mojej drodze, którego pokocham. Tak się stało, tylko po pół roku znajomości ten chłopak odszedł tak z dnia na dzień. Nie potrafię się z tym pogodzić mam żal do Pana Boga o to że skoro wiedział że ten chłopak odejdzie to dlaczego pozwolił na nasze spotkanie przecież wiedział jak będę cierpiała. Dziś od tego czasu minęło dwa lata on ma nową dziewczynę a ja płączę w poduszkę. Czy kochający Ojciec i kochająca Matka pozwalają na cierpienie dziecka?? Przecież Pan Bóg i ?Matka Boża patrzą na to „z założonymi rękoma”. Tyle modlitw o uzdrowienie tej znajomości i nic.

    • Aniu, przecież Bóg wysłuchał Twojej modlitwy, mimo, że wiedział co się stanie. To jest dopiero ogrom odpowidzialności. To tak jak dziecko chce zjeść słodyczy, a mama mu pozwala. A potem dziecko cierpi bo boli go brzuszek. Nie wiedziało mo skutkach przejedzenia, mama wiedziała. Zgodziła się ze względu na to że dziecko mocno prosiło.

      • Na szczęście Bóg jest mądrzejszy od mamy. I widzi dalej. I jesli cos jest dla nas złe to tego nie daje. Nie wiem zreszta jaka mama pozwala na coś takiego! raczej tłumaczy dziecku aż zrozumie!
        A może ona go spotkała nie dlatego, ze Bog chciał zeby sobie pocierpiała?? Może to nie ona miała spotkac tego chłopaka, a on ją?? Może to on mial poznać taką dziewczynę jak ona? I może nam się wydaje że niby po co? Ze niby co miało do niego przez nią dotrzeć? My tego wiedzieć nie będziemy. ważne Ze Bog to wie. I ten chłopak. Mimo iż na pewno nikomu się nie przyzna.

        • No właśnie, Bóg widzi więcej niż my. Wiec skoro wiedział, że ten chłopak będzie w moim życiu tylko na chwilę to mógł tak pokierować moją drogą żebym go nie spotkała. Ja bym nie cierpiała z powodu odrzucenia a Pan Bóg w odpowiedniej chwili postawił by tego odpowiedniego 🙁

  2. Teresa, doskonale wiem, jak sie czujesz. Dzieki Matce Bozej Rozancowej jest mi o wiele lzej I juz nie potrafie obejsc sie ani dnia bez nowenny. Przynosi mi nieopisany spokoj i radosc.Ja takze nie mam pracy, ale wiem juz z doswiadczenia, ze na wszystko przychodzi czas. Choc trudno jest czekac w koncu przychodzi rozwiazanie I to naprawde dla nas wlasciwe! Takze jestem sama, moje znajomosci zakonczyly sie fiaskiem. Teraz zostawiam moje zycie osobiste w rekach Tej, ktora potrafi wybrac najlepiej.
    Bede modlic sie za Ciebie, Tereso:).

  3. Tereso nawet nie wiesz jak ja Cię rozumiem. Przez chwilę czułam jakbym czytała o sobie:) Ja też kogoś poznałam w taki sposób, myślałam że to ten kontakt się urwał, a ja wciąż o nim myślę. Też nie rozumiem po co Go spotkałam, zwłaszcza że go spotkałam po odmówieniu Nowenny Pompejańskiej o dobrego męża:) co ważniejsze bardzo religijny człowiek ideał dla mnie pod każdym względem. Niestety nic z tego nie wyszło i nie wyjdzie. Najwidoczniej nie nadaję się do związków. Komentarze w pracy a Ty kiedy w końcu za mąż wyjdziesz albo czy Ciebie ktoś w ogóle chcę nie należą do przyjemnych niestety…

  4. Witam w klubie,miałam tak samo jak Wy.Poznanie,rozstanie i kolejny ból,samotność,szukanie winy w sobie,żal o to,że Pan Bóg dał i zabrał….Niedawno natrafiłam na you tube na konferencję O.Adama Szustaka ”Młodość mija a ja niczyja”trochę pomogło,polecam.Nowennę Pompejańską odmawiam ciągle w różnych intencjach ,już nie liczę nawet którą, ale na poznanie drugiej połowy straciłam nadzieję.

  5. Ja mam 40 lat, chcę mieć rodzinę, dziecko, nie chcę być samotna, a tak się dzieje w moim życiu, że związki po 3 latach rozpadają się. Rozpadają się nagle – jest dobrze i nagle kłótnia i koniec. Jakieś fatum. I jakoś tak trafiam, że dla drugiej strony kwestie materialne są najważniejsze. Ważniejsze niż moja osoba. W ostatnim związku przypuszczałam, że się rozpadnie (no bo każdy się rozpadał) to w trakcie związku postanowiłam postawić na naukę – dokończyłam studia, zaczęłam uczyć się do egzaminów specjalizacyjnych. Stwierdziłam, że chociaż niech mam dobre wykształcenie skoro z miłością jest jak jest. I nie myliłam się – związek się rozpadł, ale ja jestem w trakcie studiów doktoranckich, mam dodatkowe 2 zajęcia (i dodatkowe pieniądze na życie), a teraz podchodzę do egzaminu na aplikację prawniczą.

  6. Bardzo mądre słowa nowego Prymasa Polski ab Wojciecha Polaka W piątą rocznicę święceń biskupich w 2008 roku pytany o to, co będzie robił za kilka lat, przyznał: „Nie umiem sobie nawet tego wyobrazić. (…) Myślę, że na wyzwania trzeba odpowiadać, a nie układać je sobie w głowie i planować. Bóg i tak ma swoje drogi, które są zupełnie inne od naszych ludzkich zamierzeń”.

    I tak tez jest z nami.
    Jeszcze 4 lata temu jakby ktoś mi powiedział że dokończę studia, będę na studiach doktoranckich, i podejdę do egzaminu na aplikacje prawnicze, to bym go wyśmiała. Wtedy pogodziłam się z tym, że nie dokończę studiów bo nie mam na to czasu i jestem za stara.

    Moja koleżanka w wieku 39 lat poznała 10 lat młodszego chłopaka – mija dwa lata a ona wyszła za niego za mąż, kupili mieszkanie na kredyt, jest w ciąży w 5 miesiącu. Poznała go wtedy kiedy postanowiła sobie, że koniec z facetami. Z żadnym z którym była nie układało się, wszystko było nijakie i ciężkie, a z tym obecnym (już meżem) wszystko poszło prosto i jak burza.
    Ufam więc że i dla mnie jest szansa.

    • @Maja…Czytając o Twojej koleżance poczułam się jakbym czytała o siebie. Też już dobiegam 40 i poznałam znacznie młodszego od siebie chłopaka, z którym wkrótce planuje ślub. Stało się to dokładnie w momencie kiedy sobie odpuściłam. Odmówiłam nowennę i 30 dniowe nabożeństwo do św.Józefa w intencji pozytywnego ułożenia się mojego życia osobistego i oddałam całą sprawę Bogu…Wtedy odzyskałam spokój i spotkałam wspaniałego mężczyznę. Tak więc na szczęście nigdy nie jest za późno. Czasami warto zaczekać niż wiązać się z byle kim…

      • Zadowolona 🙂
        cieszę się z Waszego szczęścia. Ja dzięki czytaniu tego forum, zdałam sobie sprawę, że za dużo dawałam z siebie w związku a za mało druga strona. Tak jak to określiła Ala byłam służącą. Nie było równowagi. W konsekwencji takie tolerowanie tej sytuacji spowodowało by u mnie depresję, nerwicę itp. Pytanie czy za jakiś czas nie stałabym się forumowiczką na temat „zły mąż, nieszczęśliwe małżeństwo” ? A tak to Opatrzność nade mną czuwa. I w porę opamiętałam się – początkowo chciałam odmawiać NP w intencji pogodzenia się, ale teraz w intencji pozytywnego ułożenia mojego życia osobistego. Wiem jedno, z poprzednim chłopakiem tak, ale jeśli zmieni się wobec mnie. Przestanie być egoistą ukierunkowanym tylko na siebie.

        • Maju 🙂 Myślę, że lepiej być zadowoloną z życia „starą panną” niż nieszczęśliwą mężatką…Z tego co piszesz jesteś osobą inteligentną,ciekawą świata, otwartą na nowe wyzwania, inwestującą w siebie więc na pewno nie powinnaś się w życiu osobistym sprowadzać do roli służącej…Zresztą z tego co piszesz ten etap życia masz już za sobą. Życzę Ci dużo szczęścia i jestem pewna, że też Ci się w życiu osobistym ułoży. Przecież w dzisiejszych czasach 40 lat to jeszcze młodość :)i całe życie przed nami…

  7. Ja o dobrego męża modliłam się modlitwą ,,Tajemnicy szczęścia ” przez cały rok. Postanowiłam się modlić gdy rozpadł się mój związek i doszłam do wniosku że bez pomocy Boga nigdy nie znajdę odpowiedniej bratniej duszy dla mnie. Prawdziwa miłość znalazłam po 5 latach po zakończeniu tej modlitwy. Znalazłam mężczyznę a właściwie on mnie znalazł,takiego o jakim zawsze marzyłam,pod względem wyglądu , zainteresowań itd. Gdy go poznałam byłam już całkowicie zrezygnowana, nie wierzyłam że kiedykolwiek jeszcze się kiedyś z kimś zwiąże, miałam pretensje do Boga. Tym bardziej , że w międzyczasie w ok 2 lata po ukończeniu tej modlitwy poznałam faceta, byłam w związku. Mężczyzna ten był dobrym człowiekiem, zabiegał o mnie, ale ja od początku nie byłam do niego przekonana, po prostu nie do końca nadawaliśmy na tych samych falach. On nalegał na bycie ze mną , ja odmawiam ale póżniej widząc jego zaangażowanie postanowiłam że spróbuję. naprawdę starałam się, myślałam, że to człowiek dany mi przez Boga ale związek się rozpadł po 2 latach.
    Przeżywałam to, czułam się znów nic nie warta, ale co dziwne w pewnym stopniu poczułam ulgę. Chyba dlatego że po prostu nie potrafiłam go pokochać. Choć był dobrym człowiekiem nie wyobrażałam sobie z nim realacji intymnych. Z tego tez powodu były miedzy nami kłótnie,w koncu odszedł. I to ze rozpadł się związek widocznie miało tak być być by odnależć prawdziwe szczęscie. Dzis jestem szczęsliwa, mam małego synka. Dziękuję Bogu za to. Piszę to bo uwazam że trzeba być cierpliwym , modlic się a napewno zostaniemy wysłuchani.

  8. Dziękuje za modlitwę w mojej intencji, nigdy nie byłam cierpliwa ale przez modlitwę uczę się tej mojej cierpliwości, ciężko czasem tak do końca zaufać Matce Bożej wtedy kiedy nic się nie układa, ciężko się zebrać ze wszystkim, jakby tak można było prosto o kimś zapomnieć, może przez cierpienie mamy się nauczyć nowej ciężkiej lekcji bo przez to stajemy się silniejsze,wierze w to że każdy z nas ma swoją misję na ziemi, niektórzy łatwiejszą mają drogę inni trudniejszą, ale życzę Wam dziewczyny aby każda odnalazła swoje szczęście bo każdy zasługuje na nie.

  9. Witam,ja mam podobną historię poznałam człowieka którego bezgranicznie pokochałam i wydawało mi się że ze wzajemnością,niestety nie.Czasami jest bardzo ciężko i zastanawiam się czemu pojawił się w moim życiu?Nie miałam normalnej rodziny i myślałam że z nim jest to możliwe by być szczęśliwym.Nie potrafię się pogodzić z wolą Bożą chociaż wiem że nic ja już nie zrobię bo ludzką mocą jest to nie możliwe.

  10. Witajcie, niestety żyjemy w takich czasach, że mężczyźni miej szanują kobiety i nie śpieszno im do zakładania rodziny. Jest to też wina sporej części kobiet, które nie zachowują się już jak damy, tylko ubierają się skąpo i prowokują facetów, zachęcaja, ba nawet same zaczepiają w dyskotekach, nocnych klubach, czy portalach randkowych. Mężczyzna już nic nie musi, wychodzi tylko do baru, albo loguje się na portalu i wszystko ma podane na tacy. Mój tata jak się chciał umówić z moją mamą 35 lat temu to musiał stać pod jej domem i czekać aż wyjdzie, teraz facet wyśle smsa i jeszcze czasem ma pretensje ze odpiszesz za 20 min a nie od razu. Gdyby mój dziadek zaproponował mojej babci wspólne mieszkanie na próbę to dostałby w twarz i musiałby się wynosić. Teraz słysze jak moje koleżanki skaczą z radość bo ich chłopak – choc o ślubie dzieciach, a nawet zareczynach nie chce słyszeć – zaproponował wspólne mieszkanie. Taka to radość, że moge komuś prać i gotować tak bez zobowiązań i na próbę. Ja żałuję, że narodziłam się i żyję w takich czasach. Bardzo kogoś pokochałam i byłam niemal pewna że to będzie ojciec moich dzieci….jednak tak się nie stało i on odszedł, a ja nawet nie walczyłam o niego- wiedzialam że skoro odchodzi to po prostu mnie nie kocha. Po ludzku nie walczyłam o niego, po Bożemu wydaje mi się że zrobialm wszytsko –
    Zmówiłam jedną Nowenne w intencji naszego pojednania, kilkadziesiąt Koronek do MB, modliwty do św. Rity, Tdeusza, Jana Pawła II, niestety Bóg mnie nie wysłuchal, albo na razie mnie nie wysłuchał. Nie ma czegoś takiego jak modlitwa nie do odpracia- Bóg może nam powiedzieć nie. I niestety okazuje się, że czesto własnie w tych kwestiach sercowych mówi nie, z tego co tu czytam to można sobie wymodlić zdrowie, prace, ciążę…ale powrót ukochanego to rzadkość. Trzeba po prostu brać życie jakie jest i się z tym pogodzić.

    • Do Oliwii: nie zgodzę się z Tobą, że Bóg w sprawach sercowych mówi „nie”. Bóg mówi „Tak, ale nie teraz. Musisz być cierpliwa” ale tylko wtedy, gdy poprawnie się modlisz, czyli oddajesz w ręce Boga Twoją sprawę, np. relację z tym mężczyzną. Nie módl się o jego powrót setkami modlitw, tylko oddaj tę sprawę Bogu. Bóg już wie, jak się tym zająć. Módl się raczej o pokój w swoim sercu. Nie chcę być niemiła, ale modlenie się o powrót chłopaka/partnera to jest dla mnie głupota. Czy nie lepiej modlić się o np. jego zdrowie duchowe, fizyczne i psychiczne, o zdrowie swoich znajomych i Rodziny? Modlenie się o powrót, to jakby wymuszanie na Bogu i stawianie Mu warunku:
      „Drogi Ojcze, jak nie sprawisz, żeby mój facet wrócił, to ja się obrażę na Ciebie i nigdy już się do Ciebie nie odezwę”. Tak nie można. Tak się zachowują małe dzieci, które sprawdzają silną wolę swoich Rodziców. A Ty nie jesteś już małą dziewczynką, tylko dorosłą kobietą.

      • Madziu, zgadzam się z Tobą w pełni. Jak już, można modlić się o dobrego męża, ewentualnie o ułożenie życia osobistego. Osobiście nie umiałabym modlić się w intencji powrotu konkretnej osoby. Tym bardziej dlatego, aby nie ranić samej siebie codziennym przypominaniem sobie tego mężczyzny poprzez wypowiadanie jego imienia znajdującego się w treści intencji. 🙂 Nie, to nie dla mnie. Byłabym na to za słaba. Dlatego zawsze podziwiam takie osoby, które mimo bólu po stracie ukochanej/ukochanego modlą się właśnie o nią/niego konkretnie.

    • A ja się modlę o jego zdrowie duchowe, fizyczne i psychiczne, a całą relację oddałam Bogu, by się tym zajął. Wymawianie jego imienia nie sprawia mi bólu, tylko przyjemność, że mogę coś dla Niego dobrego zrobić. Dzięki temu, że oddałam tę sprawę Bogu, mogę teraz skupić się na innych zajęciach, na przykład na pracy, którą sobie wymodliłam dwoma nowennami pompejańskimi.

  11. Nigdy nie powinno się modlić o powrót jakieś konkretnej osoby, bo może być tak że ona kompletnie do nas nie pasuje. Po co na siłę walczyć i zadręczać się w nieskończoność o kogoś kto nas nie chce. Modlitwa o miłość jest zawsze wysłuchana tylko trzeba dać panu Bogu odpowiedni czas i miejsce żeby postawił nam odpowiednią osobę na swojej drodze. Tylko Bóg zna nas na tyle dobrze że wie kto będzie dla nas najlepszym partnerem na całe życie.

  12. Ale ja nie modlę się „Panie Boże daj mi go z powrotem albo się obrażę” modliłam sie o jego miłośc i powrót lub poukładanie sobie szcześliwie życia bez niego. I zdałam się na wolę Boga, liczyłam się z tym że może mi powiedzieć ” nie, to nie jest mężczyzna dla Ciebie”. A dlaczego się modliłam o jego powrót? Bo go kocham, bo to było najważniejsze pragnienie w moim sercu w chwili obecnej, a nowenne zakonczyłam, nasze relacje stoja w miejscu , a na Boga się nie obraziłam, byłam dziś na mszy św. i o zdrowie dla rodziców też sie modlę i utrzymanie pracy ktorą mam 🙂 Chodziło mi o to że Bóg często mówi nie w kwestii powrotów właśnie, bo pewnie Bóg lepiej zna nas i wie kto do nas bardziej pasuje i z kim nam będzie w życiu lepiej. trzeba tez wierzyć, że dla Boga nie ma nic niemożliwego i jesli by sie miało kiedyś okazać że to jednak była ta prawdziwa miłość to lepiej powierzyć to Bogu i postarać się by nam pomógł sie zejść. Mam teraz poczucie że zrobiłam wszystko w tej sprawie- powierzyłam ją Matce. A modlitwa o miłość też nie zawsze jest wysłuchana – są przecież osoby samotne, które mają juz 60 + i nie spotkali nikogo odpowiedniego i nie dane było im założyć rodzine. Nie każdy jest powołany do małżeństwa i macierzyństwa i trzeba tez odkryć te swoje powołanie.
    Zofio a wypowiadanie jego imienia w intencji mnie nie bolało jakoś- i tak o nim myślę, skończyłam nowennę a i tak o nim myślę non stop więc to nie było specjalnie wywoływanie jego osoby i bólu. Czuję się tak trochę jak po smierci babci- wiedziałam, że już nigdy jej nie zobacze już ale modliłam się za nia gorliwie i myślalam o niej non stop.
    Ten mój były żyje, wiem że jest zdrowy, szczęśliwy i mu się wiedzie ( i chwała Bogu za to), ale w moim życiu go juz nie ma i nie bedzie i straciłam go niemal z dnia na dzień. Dlatego te uczucie straty jest porównywalne.

  13. Moje świadectwo nie zostało z jakiegoś powodu opublikowane tutaj więc napiszę w komentarzu co myślę odnośnie próśb do Pana Boga o powroty osób… Do mnie już jakiś czas temu dotarło, że Bóg nie zmusza nikogo do miłości, do czegokolwiek, nie wpływa na to jak traktujemy innych ludzi. Rozstania i złamane serca też nie są pomysłem Boga. On nas prowadzi ale zawsze to do nas należy decyzja czy iść w kierunku dobra czy zła. Często pytacie czemu Bóg pozwolił Was skrzywdzić ? Pozwolił bo szanował wolę osoby, która to robiła… Z tym przeznaczeniem to chyba tez nie jest tak jak dużo osób twierdzi..że napewno Bóg pozwala na bolesne rozstania by kiedyś jakieś osoby odpowiednie się spotkały.. noto dlaczego tyle nieudanych małżeństw? Czy to napewno były sobie pisane tam na górze osoby ? . Sama przeżyłam rozstanie po dłuższym związku i nie winie za to Boga. To jakaś kara od życia. Nie myślę tez że to dla mojego dobra w przyszłości bo pewnie zjawi się ktoś odpowiedni, wyjątkowy, przeznaczony dla mnie bla bla bla… A czy ktoś choć raz popatrzył na to od innej perpektywy ? Że tu np nie chodzi o mnie, tylko o partnera z którym się rozstałam… może to z myślą o szczęsciu dla niego Bóg pozwala na rozstanie?

    • W pełni się z tobą zgadzam Ona. Doradzają też, żeby nie czekać tylko szukać. A Matka Teresa z Kalkuty mówiła, że miłości się nie wybiera, miłość się tylko daje, a jak szukam to już mam jakieś kryteria wyszukiwania/wyboru. Miłość jest trudna, ale jeśli się kogoś naprawdę kocha to pozwala się mu odejść. U Boga nie ma czegoś takiego jak przeznaczenia, więc może zamiast modlić się o powrót osób lub o żonę/męża może warto modlić się byśmy to my umieli kochać, być dobrym mężem/żoną, byśmy umieli drugą osobę zrozumieć, pomóc, by nie dochodziło do rozstań, bo wina zawsze leży po obu stronach. Ale za to kogo kochamy i jak kochamy odpowiadamy my nie Bóg. Ja nie umiem być kochaną dlatego jestem sama, ale nie winie Boga za moją samotność, proszę Go o to by mi dał tą łaskę i jestem pewna, że tego Bóg mi nie odmówi, nie wiem ile to potrwa, bo mur jaki sama wybudowałam jest bardzo gruby i wysoki, ale chociażbym tą łaskę miała otrzymać na jeden dzień to będę czekać

      • Do Starej Panny: możesz poprosić Boga w modlitwę o pokochanie własnej osoby i zaufanie do mężczyzn. 🙂

        • Mogę prosić tylko po co? Decyzja i tak należy do mnie. Mogę prosić a i tak wszytko zależy ode mnie. Mogę prosić, a jednocześnie mogę wszytko robić na przekór. Bóg niczego na mnie nie wymusi, a ja nie chcę ufać mężczyznom, zaufaj takiemu a potem ci zniszczy całe życie. Jestem skazana na samotność, bo nie wierzę w ludzi. Ludziom zależy tylko na sobie.

          • No cóż. Jak widać, na Twoją głupotę nie ma leku. Chciałam pomóc, ale widzę, że nią gardzisz. Jak to powiedział Jezus: „Kto Tobą gardzi, ten mną gardzi”. No i masz odpowiedź.

            • Nie gardzę twoją pomocą, o czym świadczy to, że ci odpisałam. Ale jak mam prosić Boga o coś w co nie wierzę, a może nawet i nie chcę? Wiem, że na moją głupotę nie ma leku. Wiesz co to jest syndrom DDD?

    • Napiszę tak- Bóg jest jedną wielką tajemnicą i nikt nie zna Jego ścieżek, których przebieg czasem potrafi zdziwić. 🙂 Zdarza się, że dwoje ludzi nigdy do siebie nie wraca, a bywa i tak, że nawet po kilku latach widzimy taką parę scaloną, nawet na ślubnym kobiercu. Różnie bywa. Dlatego trzeba zaufać. Ja osobiście cieszę się, że mam Kogoś, kto wybierze dla mnie męża, bo wiem, że tylko w takim wypadku doświadczę prawdziwej, trwałej miłości. Wybierze jednym słowem najlepszego dla mnie. Bóg zna mnie, przenika moje serce i wie, kto do mnie pasuje. A co do małżeństw, to prawda, tyle obecnie rozwodów. Myślę że dzieje się tak, bo ludzie nadal są daleko od Boga, tolerują rozwody. Dodatkowo mają wolną wolę, więc jak napisała ”Ona” mogą krzywdzić drugą osobę nagłym opuszczeniem i Bóg wprawdzie nie ma na to wpływu, bo każdy z nas jest osobą myślącą , posiadającą własną wolę. To dotyczy również małżeństw- moim zdaniem niektóre są zawierane, bo Bóg nie ma wpływu na nasze czyny. Jeśli ktoś chce wziąć ślub, to uczyni to i wybierze wybraną przez siebie osobę, a nie osobę wybraną przez Najwyższego. Takie są moje przemyślenia.

  14. Ciekawe tylko czy te nieudane małżeństawa modliły się o dobrego męża czy żonę ?, Gwarantuje że te osoby które modliły się o dobrego człowieka do związku są szczęśliwe pomimo trudności które niesie ze sobą życie. To nie jest tak że całe nasze życie jest usłane różami, zdarzają się trudne chwile które właściwa osoba pomaga nam przetrwać. Jest z nami na dobre i na złe do końca naszych dni, a nie tylko na dobre jak to teraz bywa w związkach.

    • Znam osobę, która ma straszne pretensje do Boga, bo długie lata modliła się o dobrego męża a ten w trakcie ich małżeństwa został alkoholikiem, bił ją itd. Męża i żonę wybieramy sobie sami, oczywiście fajnie by było zwalić tą ogromną odpowiedzialność na Boga, niektórzy jak ich spotykają nieszczęścia to pytają, za co mnie Bóg karze, a to nie kara Boża tylko konsekwencje naszych złych decyzji. Bóg za nas nie zdecyduje, Bóg pozwala żebyśmy się pomylili, żebyśmy się czegoś nauczyli na naszych błędach. Myślę, że takie myślenie, niech Bóg wybierze mi męża bo mnie zna jest wystawianiem Boga na próbę. Nikt, nawet Bóg za nas życia nie przeżyje. Bóg towarzyszy nam w każdej chwili naszego życia, wybacza grzechy i błędy, ratuje z opresji nieraz w cudowny sposób, ale za nas nie decyduje, trzeba się modlić o światło Ducha Świętego by podjąć dobrą decyzje, ale odpowiedzialność i tak spada na nas, a nie na Ducha Świętego.

  15. Kochani właśnie dziś widziałam mężczyznę którego nie widziałam od 2 lat, strasznie się zmienił na gorsze byłam tam złożyć podanie w sprawie pracy, dalej nie wiem czemu on staną na mojej drodze ale na pewno miało to swój cel mam nadzieje że zrozumiem kiedyś to

      • Madziu, masz rację. Modliłam się za człowieka, który mnie zostawił, ale potem przestałam. Teraz myślę, że popełniłam błąd. Trudno abym myślała o jego powrocie. Bez modlitwy nie będzie zapewne i zmiany na lepsze… Przecież pragnę, aby zmienił swe postępowanie, skończył z nieodpowiednim towarzystwem, przestał był egoistą, ale to niemożliwe bez modlitwy. Wiem że nie ma osoby, która modliłaby się w jego intencji-jego rodzina nie jest głęboko wierząca, prawie wcale.

        • Droga Zofio, ja mam podobnie w obecnej sytuacji. Tylko że ja jestem z tym mężczyzną. Modliłam się juz trzema Nowennami za niego, trochę już tracę wiary i siły na dalszą modlitwę. Chociaż ja widzę ogromne zmiany w nim, dokładnie w tym czego dotyczyły moje intencje, ale jednak w mojej głowie cały czas istnieje cichutka myśl, obawa że kiedyś będzie znów tak samo jak było zanim sie za niego modliłam. Więc nie wiem co jest gorsze, czy bycie z człowiekiem i z tą ciągłą obawą że może być źle, czy bycie samotną i rozmyślanie o nim i obawy że on teraz jest gorszy (chociaż nie wpływa to na Ciebie bo nie jesteście razem). Jednak jak pomyślę że dzisiaj naprawdę ciężko o chociaż odrobinę przyzwoitego mężczyznę, że mogę trafić jeszcze gorzej.. 🙁

          • Ewuniu, w moim przypadku jest tak, że ten ktoś jest już z inną i nie chcę nikomu wchodzić z butami w życie… Nie wiem, czy powinnam się za niego modlić i tak jak Ty mam problem- czasem wyobrażam sobie, co byłoby gdyby wrócił tj. czy nie miałabym obaw o to, że ponownie mnie zostawi i będzie postępował jak z marionetką. Bóg za pomocą tej sytuacji zmienił moją naiwną naturą- teraz wiem że nie będę gloryfikowała kogoś z kim jestem i nie będzie on moim epicentrum życia. Kiedyś tak było. Ból trochę minął i zaczęłam zauważać pozytywne skutki tej sytuacji.

            • A więc z jednej strony to dobrze, ponieważ widocznie nie jest Ciebie wart, lub nie jest przeznaczony, a Ty, dzięki Bogu, nie masz juz do niego dostępu. Ja również zmieniłam sie trochę – mój chłopak nie jest już w centrum, nie jest już ‚wszystkim’, ale widzę wiele ‚spraw’ poza nim, w tym przede wszystkim Boga. Przez cały nasz związek (kilka lat), o Bogu zapomniałam, bo miałam przeciez swojego bożka… Kiedy byłam na skraju wyczerpania i po odmówieniu pierwszej Nowenny w jego intencji, zdobyłam się na zerwanie z nim. Tak to nim wstrząsnęło że się bardzo zmienił, nie poznawałam go. I do tej pory tak jest, co prawda zdarzy mu się zrobić coś nieodpowiedniego (ale wiadomo, nikt nie jest ideałem i oczywiscie nie czaruje się że nagle zmieni się w idealnego człowieka), ale jednak boję się że po ślubie (a coś sie juz mówi o nim), moze nie od razu ale np kilka lat po ślubie będzie tak źle jak było jescze do niedawna, że będzie tak źle jak między jego rodzicami 🙁 i z dnia na dzień diabeł tak mi mąci w głowie że mówi mi że nie ma po co się modlić w intencji jego nawrócenia, że będzie strasznie, będę bardzo nieszczęśliwa… muszę sie zacząć też modlić chyba za siebie

      • Modliłam się za tego mężczyznę, mimo że mnie nie chciała i ma inną dziewczynę , cóż mogę więcej zrobić? moja rana w moim sercu się goi powoli, on wybrał inną więc co ja mogę? od dwóch lat próbuję zapomnieć, a dzisiaj mi było trochę lżej, zawdzięczam do Matce Bożej tego jestem pewna

  16. Hej Teresko 🙂
    a może warto napisać do tego chłopaka na fb jakiegoś niezobowiązującego maila?Modlitwa modlitwą, ale sama rób wszystko, co w Twojej mocy, aby problem rozwiązać…

    • Po stracie pracy w tej placówce napisałam do niego na fb ale on nie odpisał, tylko mnie dodał do grona swoich znajomych, widzę go na zdjęciach z inną dziewczyną, więc co mogę zapomnieć o nim chociaż tak ciężko, mam nadzieje że on będzie szczęśliwy, a mi to z Bożą pomocą minie,zastanawiam się tylko po co to wszystko było, spotkanie na swojej drodze tego gościa o którym ciężko zapomnieć………

  17. W takim razie ja bym dała sobie z gościem spokój… Odmów ( jeśli masz siły ) Nowennę w intencji ułożenia się Twojego życia osobistego oraz w tej samej intencji 30 dniowe nabożeństwo do św. Józefa. Ja tak zrobiłam ponad rok temu i jestem szczęśliwą narzeczoną. Życzę Ci dużo szczęścia i pozdrawiam.

    • Dziękuję odmówię Nowennę w tej intencji i 30 dniowe nabożeństwo też wszystko powierzam już teraz Matce Bożej bo ona przecież wiem co jest dla nas najlepsze.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!