np54: Mimo wszystko pokora?

Dzisiaj skończyłam swoją pierwszą Nowennę Pompejańską. Prośba nie została wysłuchana i raczej nie zostanie, bo chyba po prostu się nie da.

Jakiś czas temu przeżyłam rozstanie. Po dłuższym związku. Nie prosiłam o Jego powrót. W żadnej modlitwie. Ani razu. Udawałam że się z tym pogodziłam. Potraktowałam to jako karę, nie od Boga ale od życia. Za to, że sama wiele zepsułam… ,, nie da się cofnąć czasu, nie zasługujesz, to jest kara, kara uczy, nie zawsze można być szczęśliwym, trzeba przyjąć cierpienie, nie walcz z tym, tak ma być ‘’.. mniej więcej tak sobie z tym radziłam. Prosiłam zatem tylko o to, żeby nasza relacja całkiem nie upadła, żeby został życzliwy kontakt, przyjaźń. W tej intencji była Nowenna. Bo o ile rozstanie niby przyjęłam to rozdzierało mi serce, rozdziera i będzie rozdzierać, że najważniejszy człowiek w moim życiu znika w jeden dzień, i nie chce ze mną rozmawiać, traktuje jakby mnie nie było a przecież nasze rozstanie było smutne lecz spokojne. Człowiek dobry, bardzo dobry, o dobrym sercu,lepszy niż ja.

Dużo się zmieniło we mnie w czasie gdy wszystko się stopniowo waliło.

Nauczyłam się przebaczać, szczerze i prosto z serca, przepraszać ze szczerym wstydem, przyznawać do błędów, osądzać siebie a nie innych. Łagodna, niezdolna do intryg, ciesząca się czynionym dobrem – taka teraz jestem. I dlatego nie mogę przeżyć, że On nie chce poznać mnie na nowo, choćby w innej relacji, kiedy mam tyle dobrego do pokazania.

Nie prosiłam o jego powrót. Bóg nie może zmieniać wolnej woli ludzi, zmuszać ich do miłości, do czegokolwiek. Często piszecie, że skoro On/Ona/Mąż/Żona nie wraca to widocznie Bóg tak chce. Otóż NIE. Rozstania i złamane serce nie są pomysłem Boga. To nie Bóg to robi. To nasze wybory, nasze decyzje, nasze uczucia i nasze emocje. Czując, że nie można nikogo zmusić do miłości, pominęłam ten etap , błagania o jego powrót.

Dlatego zaczęłam prosić o coś ,, mniejszego ‘’. Żeby ta relacja całkiem nie umarła, żeby nie w taki sposób, nie tak po prostu. Strasznie bolało. Myślałam , że skoro nie chcę wiele, mimo tego, że czuje że minęłam się z przeznaczeniem to nie proszę o wiele, że skoro mam w sobie dużo pokory i zmieniłam się na lepsze to Matka Boża chociaż skłoni go do refleksji, że zastanowi się nad tym, czy skreślać tak całkiem, tak wymazać wszystko.

Nic z tego. Wczoraj, w przedostatnim dniu nowenny dowiedziałam się czegoś takiego, że podziałało to na mnie jak kubeł zimnej wody. Jak nóż w plecy czy w serce.

I to był ostatni krok do zrozumienia, że Bóg nie zmienia woli ludzi, nie wpływa na to jak traktują innych. Dławiąc się łzami dokończyłam wczoraj i dzisiaj nowennę z nadzieją, że Matka Boża pozwoli to wszystko zaakceptować, nawet nie zrozumieć, bo i tak nie zrozumiem.

Nie mam pretensji czy żalu do Boga. Po prostu moje ideały dotyczące przyjaźni, traktowania ludzi upadły. Wiem już tylko jedno. Cieszę się, że się zmieniłam i mam zamiar w Życiu postępować wobec ludzi jak najlepiej. Postępować tak, by nikt nigdy przeze mnie nie płakał. Modlę się do Boga, żeby kierował mnie właściwie, tak żeby nikt nigdy przeze mnie nie dławił się łzami, żebym nigdy nikogo nie zraniła tak, żeby błagał Boga o pomoc. Żeby nikt nie czuł się tak jak ja, bo gdy nieraz na siebie popatrzę i pomyślę, że ktoś mógłby z mojego powodu być w takim stanie, to włosy mi stają dęba. Wszystkie ideały upadły. Mogę tylko trzymać się tego, co ja chcę realizować w swoim Życiu wobec innych.

To nie jest jakieś anty- świadectwo. Nie ma tu optymizmu, nie powiało nadzieją ale zgodnie z obietnicą, będę chwalić dobroć Matki Bożej, bo ta modlitwa uczy pokory. Jeśli modlisz się o oś i rośnie w Tobie bunt, że wszystko idzie nie tak jak trzeba, módl się dalej, dokończ co zaczałeś, Pokaż Bogu i sobie, że nie odchodzisz, nie uciekasz nawet gdy czujesz ze to nie ma już sensu. Na tym chyba polega wiara. Są ludzie mający większe problemy, może i mnie samą je czekają w przyszłości ale nic nie poradzę, moje świadectwo jest w takim temacie i pozdrawiam wszystkich, którzy być może czytając to , pomyślą że mają tak samo.

Szczęść Boże.

20 myśli na temat „np54: Mimo wszystko pokora?

  1. Hej Dziewczyno głowa do góry 🙂 Pewnie jesteś młoda, piękna i inteligentna i na pewno masz dobre serce i wszystko przed Tobą:) Wiem że to boli, bo przechodziłam to 2 razy, nie wiem czy Cie to pocieszy, ale chyba każdy to przechodził, chyba nie ma człowieka na tej ziemi który by nie został przez kogoś odrzucony, zdradzony czy skrzywdzony w inny sposób i dla większości takie coś to koniec świata a potem okazuje się że świat jest piękniejszy niż przedtem 🙂 To nie jest koniec świata, to zamknięcie jakiegoś etapu ale nie koniec….sama dojdziesz do tego kiedyś jak ja 🙂 Nie rozumiem tylko jednej rzeczy- z jednej strony piszesz że Bóg nie może zmusić do miłości, ale modlisz się o przyjaźń, czyli do przyjaźni może zmusić? Takie to nielogiczne. Ja unikam stwierdzeń, że Bóg czegoś nie może, wierzę że jest Wszechmocny i Wszechwiedzący, że kieruje naszymi drogami życia, że miłość to jego wielka łaska i dar dla ludzi, że to Bóg wlewa w serca ludzi pewnie tęsknoty, pragnienia. Pytanie czy Bóg uważa że to jest dobre i chce tego dla Ciebie? Może ma coś lepszego dla Ciebie ? 😉 Poza tym po co chcesz się z nim przyjaźnić? Wiesz że to może być bardziej bolesne? Przerabiałam to- spotykasz go a on już nie wita Cie całusem tylko cos tam machnie głową, odpowiada o innych dziewczynach, które mu sie podobały na ostatniej imprezie, mówi z kim na randce był itp. Jako przyjaciółka musiałabyś tego słuchać…na pewno tego chcesz? Czasem lepiej coś zamknąć i zostawić, pomodlić się żeby Bóg tym pokierował i jak Bogu będzie się podobała wasza relacja to na pewno da się Wam kiedyś spotkać 🙂 Jesteś bardzo wartościową osoba i świat stoi przed Toba! Nigdy o tym nie zapominaj !

  2. 1. Wybacz…i jemu i przede wszystkim sobie. Kto żal do siebie ma czy brata swego, ten żal ma do Pana Boga samego.
    2. Bądź wdzięczna za to co masz, czym Cię już Mateńka Przenajświętsza obdarowała.
    3. Uwierz, że będzie dobrze. Pan Bóg zrobi tak, żeby było dobrze. Daj mu czas działania. Gdyby wiara twa była jak gorczycy ziarnko i z taką wiarą rzekłabyś do góry „przesuń się” to góra nagle przesunie się, przesunie się…
    Zmówię za Ciebie dziś modlitwę, sama też módl się do Św. Rity, Tadeusza Judy i Św. Jana Pawła II.
    Niech Cię strzeże Anioł Stróż Twój :-*

  3. Będziesz jeszcze miała radość i miłość w sercu. Też musiałam długo czekać, ale się w końcu doczekałam 🙂

  4. Może to i nielogiczne, że skoro wiem, że Bóg nie może zmusić do miłości to prosiłam o przyjaźń czy dobry kontakt.. ale chodziło mi o to, że dobre słowo czy życzliwy kontakt wiele nie kosztuje, a ktoś przez to przynajmniej nie czuje się traktowany jak zero. sama już nie wiem.. poprostu wiedząc że moge prosić o miłość, prosiłam o zwykły życzliwy kontakt ktory wiele nie kosztuje.. To świadectwo pisałam jakiś miesiąc temu.. już nie mam zamiaru się o to modlić. Teraz już chyba tylko chce mniej o tym myśleć i odpędzić te wszystkie sny. Skoro nic innego się nie da 😉

  5. I tak w ogóle to Oliwio czytałam Twoje świadectwo… o ile sobie teraz niczego nie pomyliłam to chyba było dość smutne.. cieszę się w takim razie że w Twoim życiu zajaśniało światełko nadzieji i jesteś już w lepszej kondycji duchowej, pozdrawiam serdecznie 😉

    • Hej 🙂 tak masz racje – trochę zmieniłam nastawienie do życia, uznałam że nie warto prosić się i walczyć o miłość mężczyzny, serio żaden mężczyzna na tej ziemi nawet jakby nim był Tomasz Kamel nie będzie robił mi łaski i uprzejmości, że się ze mną spotyka, czy tam mnie kocha. Nie modlę się o jego powrót już, o jego przyjaźń, nie modlę się za niego, nie modle sie o żadnego męża, czy miłość, uważam, że co ma być to będzie a jestem w miarę osobą zaradna, wykształconą i pracującą, więc nawet bez wsparcia mężczyzny nie zginę na tym świecie :). Skoro nawet w nowennie nie do odparcia moja intencja została odparta to nie warto się silić i męczyć. Na początku nowenny byłam przekonana, że stanie się cud co tylko wprowadziło mnie w frustrację- dzwonił telefon a ja myślałam że to On , że wymodliłam, 2 razy widziałam pod domem jego samochód-wybiegam a tu co- nic marka i kolor ten sam ale rejestracja inna. Miałam urodziny, święta Wielkanocne były- byłam przekonana że się odezwie a tu nic. Za każdym razem rozczarowanie jak nóż w plecy. Szczerze to było tak, że im dłużej się modliłam tym więcej złych informacji (np. o tym że stara sie o inną) i rozczarowań było, więc boję się już o to modlić, lepiej zostawić i zapomnieć. Teraz nie czekam już na cud, nie proszę Boga o niego czy innego. Cieszę się życiem jakim jest i jestem dumna z tego jakim jestem człowiekiem, a najbardziej dumna jestem z rodziny i przyjaciół jakich posiadam- to jest skarb. Trzeba iśc do przodu, bo życie jest jedno i nie można go zmarnować. Wiem, że kiedyś Bóg rozliczy mnie z mego życia – i co mu powiem, że siedziałam i płakałam za facetem przez jego większość i czekałam na cud ? Człowiek całe życie na coś czeka- na urlop, na weekend, na lepsza pogodę, na miłość, szczęście, wygraną, cud- a to nie jest tak, trzeba się cieszyć z tego co mamy i żyć jak najlepiej, bo będziemy się kiedyś Bogu z tego życia tłumaczyć i szczerze już wiem, że będzie mi wstyd, że tyle dni z jego wielkiego daru życia dla mnie zmarnowałam.

      • http://www.kryzys.org/ Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
        swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki..KAZDE TRUDNE SAKRAMENTALNE MALZENSTWO JEST DO URATOWANIA. Pozdrawiam serdecznie

  6. Ja mogę tylko powiedzieć, żebyś całkowicie zaufała Bogu i się mu bez żadnych zastrzeżeń oddała. Proś Go o dar poznania Woli Bożej wobec siebie i udzielenia niezbędnego światła. Ofiaruj wszystkie cierpienia Bogu wówczas złączysz swój krzyż z Krzyżem Jezusa, stając się współuczestniczką w Jego cierpieniach, ale i też chwale. Nie obiecuje, że będzie łatwo, ale zobaczysz, że cierpienie ma jednak sens. Trzymaj się 🙂

  7. chcę dodać, że dziś jest wspomnienie św. Rity, tej od spraw trudnych i niemożliwych
    pozdrawiam, życzę wszystkiego dobrego

    • Urszuli dziękuję za datę przypominającą o swietej Ricie ,mam problem ze zdrowiem i podczas odmawiania różańca przeszła mi przez głowę Swieta Rita i po przeczytaniu Twijego wpisu stwierdziłam ze to nie jest przypadek

      • do Sylwi, nie ma za co,:) św. Rita i o. Pio wiele mi pomogli w życiu,
        może też słyszałaś o Mszach z modlitwą o uzdrowienie i uwolnienie,
        albo o Zielonym Szkaplerzu
        pozdrawiam

  8. „…mam zamiar w Życiu postępować wobec ludzi jak najlepiej. Postępować tak, by nikt nigdy przeze mnie nie płakał.” To moje ulubione słowa z Twojego świadectwa! Wiesz niektórzy ludzie po trudnych przeżyciach staja się mściwi, obrażeni na wszystkich, nieczuli na innych….a Ty wręcz przeciwnie jesteś teraz osobą o złotym sercu, może taki jest sens Twojego cierpienia ? Gwarantuje Ci, że te dobro do Ciebie wróci i zostanie Ci wynagrodzone

  9. (przepraszam za brak polskiej czcionki)
    Jestem w bardzo trudnej sytuacji i wiem ze jedyne co mi zostalo to wiara , nadzieja i modlitwa. Przez przypadek (a moze za posrednictwem Ducha Swietego) dowiedzialam sie o Nowennie Pompejańskiej. Szukajac dalszych informacji dotarlam na te wlasnie strone.
    Chce sie podzielic moim doswiadczeniem zyciowym.
    Przezywam rozstanie po 7 latach bycia razem. Mamy slub cywilny i bylismy o maly krok od slubu koscielnego-zlozylismy papier i zostalo tylko ustalenie daty, gdy nagle wszystko sie popsulo. Nagle moj maz stracil grunnt pod nogami. Zamiast slubu chce rozstania, twierdzi ze to byl blad, ze ja zasluguje na kogos lepszego. Ten stan trwa juz okolo roku , przez caly ten cas mialam nadzieje ze cos sie zmieni, wyplakalam morze lez, moj stan psychiczny bardzo sie pogorszyl, nie dawalam rady w pracy i jestem obecnie na zwolnieniu chorobowym gdyz wpadlam w depresje. Nie potrafimy ze soba rozmawiac, moj maz twierdzi ze sam nie moze na siebie patrzec za to co mi robi i nie moze juz dluzej wytrzymac psychicznie, ze jak widzi moje lzy to chce wyjsc i nigdy juz nie wrocic.
    Ja strasznie kocham swojego meza i mysl o tym ze juz nie bedziemy razem rozdziera mi serce.Ni wyobrazam sobie zycia bez niego.
    To nie jest pierwszy cios ktory dostalam od zycia. Czasami mam wrazenie ze ciazy nademna jakas klatwa. Mialam nieciekawe dziecinstwo gdyz moj ojciec byl alkoholikiem i znecal sie nad nami psychicznie a czasami fizycznie. Potem mama przestala chodzic i okazalo sie ze ma stwardnienie rozsiane ktorego nie da sie wyleczyc. Potem ojciec popelnil samobojstwo.
    Zabralo mi wiele lat zeby wrocic do w miare normalnego zycia. Wyjechalam za granice, odcielam sie i chyba to pozwolilo mi stanac na nogi. Ale zaplacilam tym ze stracilam kontakt z rodzina.
    Gdy poznalam mojego meza zycie nabralo nowych barw ale przygasil je szybko fakt ze nie bylo nam dane zostac rodzicami. Probowalismy przez wiele lat i nic. Swiadomosc tego ze nigdy nie bede matka byla dla mnie tak ogromnym bolem ze popadlam w lekka depresje i zycie ze mna nie bylo w tym czasie latwe.Popadalam w placz przy kazdej okazji jak tylko ktos przysylal zdjecie nowonarodzonego dziecka. Lekarze doradzali InVitro ale ta opcja nie wchodzila w gre. Przestalismy zyc w grzechu i zaczelismy rozwazac adopcje. Wszystko wydawalo sie nagle miec sens. Jedyne czego brakowalo to uswiecenie naszego zwiazku przez sakrament malzenski.
    I nagle wszystko znowu sie rozpada. Kolejny cios, trace grunt pod nogami, trace kolejna kochana osobe i sens zycia. Mam 44 lata i wiem ze bede sama bo nie bede w stanie pokochac kogos tak jak kocham mojego meza. Jest we mnie mala iskierka nadziei ze wyprosze przez modlitwe laske potrzebna do tego zeby moj maz nie odszedl,zeby sie nawrocil , zeby Duch Swiety dal mu sily do walki ze zlem. Bo to co sie dzieje musi pochodzic od szatana. dlatego wierze ze modlitwa z pomoca Boza uda sie zwyciezyc, przeciez milosc musi zwyciezyc.

  10. Trafiłaś z tym w dziesiątkę.. To, że się zmieniłam pozwoliło to przetrwać bo miałam w tym wszystkim poczucie jakiegoś sensu. To mnie trzymało w pionie przez długi czas. Chyba nadal trzyma

  11. Witaj:) Około rok remu też po rozstaniu w delikatnie rzecz ujmując niezbyt miłych okolicznościach modliłam się o nowenną oraz 30 dniowym nabożeństwem do św.Józefa pojednanie z moim Ex. Właśnie nie o powrót ( nawet Bóg nie jest w stanie nikogo do tego zmusić szanując wolną wolę każdego z nas ) ale właśnie o zgodę i pojednanie między nami. Zostałam wysłuchana. Najpierw odzyskałam wewnętrzny spokój, później ni stąd ni zowąd ( w Boże Ciało ! ) mój Ex wysłał pojednawczego smsa proponując przyjaźń. Dziś jestem już z kimś innym bardzo szczęśliwa…a mój Ex jak lew walczy znowu o moją miłość.
    Ale jak to się mówi dwa razy nie wchodzi się do tej samej rzeki…Jestem pewna, że dobry Bóg za wstawiennictwem Matki Boskiej Ci pomoże w ten czy inny sposób czego Ci serdecznie życzę.

  12. Wspaniałe wnioski wysnuwasz ze swych przeżyć odnośnie pragnień na przyszłość w swojej postawie, to może być właściwym przesłaniem dla wszystkich ludzi uważających się za szczęśliwych, jak i tych po przejściach, którzy też mogą być szczęśliwi i potrafią być szczęśliwi nawet w swoim cierpieniu – próbując rozeznać swoją drogę życiową. Boże wspieraj nas i nie pozwól zwątpić w to, że każde cierpienie ma sens, niech ono nas uświęca, dając radość i nadzieję, że wsłuchując się w to co masz nam do powiedzenie znajdziemy upragnione szczęście, żyjąc tak, żeby Tobie się podobać.

  13. Kiedy się kocha a samemu nie jest się kochanym to bardzo boli.Znam doskonale to uczucie cierpienia.Tak bardzo chciałabym założyć rodzinę i zostać matką.Od 7 lat kocham chłopaka który nie chce ze Mną być.Przez to czuję się gorsza,małowartościowa.Czasami jak idę ulicą i patrzę na rodziny to zastanawiam się dlaczego to nie jestem ja.Oddałabym wszystko za słowo kocham…

    • To módl się do Boga, żeby zesłał na każdego z nas ( w tym również Ciebie) Ducha Świętego, żebyśmy potrafili kochać i byli kochani zgodnie z wolą Bożą i potrafili pokornie i z radością wypełniać wolę Bożą – wszyscy, bez wyjątku – powiedz Panu, że zapraszasz Go do wszystkich w swoim imieniu i wiadomo, że wtedy Ciebie też na pewno nie pominie.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!