Nieznajoma: Ufam i trwam w modlitwie mimo wszystko…

Nadszedł czas, kiedy i ja mogę się podzielić z Wami moim świadectwem. Odmówiłam trzy Nowenny Pompejańskie w trzech różnych intencjach, z których żadna jak dotąd nie została wysłuchana. Dwie intencje potrzebują czasu i dlatego wciąż czekam i ufam. W gruncie rzeczy zdaję sobie sprawę z tego, że ich spełnienie zależy również ode mnie, tj. mojej przemiany, walki z ograniczeniami i słabościami, być może mniejszymi oczekiwaniami, a przede wszystkim działaniem, bo jak to św. Ignacy Loyola rzekł: „Módl się tak jakby wszystko zależało od Boga, a pracuj tak, jakby wszystko zależało od Ciebie”. Tą „pracę” interpretuję jako działanie w każdej sferze naszego życia (zawodowej, osobistej i duchowej), zwłaszcza tej kulejącej.

I tutaj pozwolę sobie udzielić pewnych wskazówek osobom czekającym na drugą połówkę: NIE CZEKAJCIE, lecz SZUKAJCIE!!! 🙂 Stwarzajcie sobie okazje do jej poznania, dawajcie drugą szansę tym, którzy nie zrobili na Was dobrego pierwszego wrażenia (często stres związany z pierwszym spotkaniem, a także doświadczenia z płcią przeciwną sprawiają, że nie prezentujemy się najlepiej), przezwyciężajcie własne ograniczenia, otwórzcie się na ludzi i świat, bo tylko w ten sposób dacie Bogu „pole do działania”. Niech to szukanie nie przerodzi się znowuż w jedyny czy też główny Wasz cel w życiu! Przede wszystkim rozwijajcie się, spełniajcie swoje marzenia, realizujcie cele naukowe i zawodowe, pomagajcie tym, którzy tej pomocy potrzebują (pomagając innym pomagamy sobie sami), chłońcie życie w rozsądnym tego słowa znaczeniu!!! Tylko wówczas będziecie w pełni gotowi na przyjęcie miłości, którą Bóg ześle Wam w odpowiednim i zapewne najmniej oczekiwanym momencie 🙂 Być może nie powinnam udzielać powyższych rad, ale jest we mnie jakaś wewnętrzna potrzeba, której nie potrafiłam się oprzeć 🙂 Tak wiele intencji dotyczących drugiej połówki nie zostaje wysłuchiwanych, że zaczęłam się zastanawiać dlaczego tak się dzieje i doszłam do wniosku, że widocznie nie jesteśmy jeszcze gotowi na stworzenie trwałego związku (nawet jeśli wydaje nam się inaczej), bądź też nie dajemy Bogu możliwości zadziałania w naszej sercowej sprawie. Dlatego moi Drodzy do dzieła: pracujmy nad sobą, spełniajmy się i dajmy Naszemu Ojcu w niebie szansę wysłuchania intencji sercowej!!! 🙂

W tym miejscu chciałabym dodać, że choć żadna z moich trzech Nowenn Pompejańskich nie została jak na razie wysłuchana, to w dalszym ciągu trwam w modlitwie. Zdaję sobie sprawę z niedoskonałości mojej modlitwy (liczne rozproszenia), a także potrzeby mojego osobistego działania w sprawach zawierzonych Bogu i dlatego nie obwiniam Najwyższego za brak Jego dotychczasowej odpowiedzi. Dwie inne Nowenny: do św. Rity i do Matki Boskiej Nieustającej Pomocy odniosły natychmiastowy i zadziwiający skutek!! 🙂 Moi rodzice otrzymali łaski, o które dla nich prosiłam (13-stego dnia miesiąca). Jestem przekonana, że pochodzą one od Boga i dlatego wciąż ufam i trwam w modlitwie mimo wszystko…

Szczęść Wam Boże!

Opt In Image
Regularny biuletyn pompejański!
Otrzymuj wiadomości pompejańskie na e-mail

Zapisując się do tego bezpłatnego biuletynu, będziesz otrzymywać informacje związane z nowenną pompejańską, Pompejami, sanktuarium w Pompejach, ważnymi wydarzeniami oraz wyjątkowymi promocjami. 

Zostań z nami w kontakcie!

 

107 myśli na temat „Nieznajoma: Ufam i trwam w modlitwie mimo wszystko…

  1. Droga Nieznajomo dziękuję za piękne i pełne nadziei świadectwo.
    Dziś jest dzień w którym ja zakończyłam moją pierwszą Nowennę Pompejańską oraz 2 już Nowennę do św. Judy Tadeusza. Modliłam się w tej samej intencji „o miłość, powrót, trwały, dobry, czysty i miłością silny związek z Panem X lub o szczęśliwe poukładanie sobie życia bez niego”. Niestety nie zostałam wysłuchana, mój były urwał ze mną kontakt po zerwaniu, wyrzucił mnie ze swego życia: pokasował kontakty, nawet usunął mnie ze znajomych z portali społecznościowych. Wczoraj dowiedziałam się od wspólnego znajomego, że przyczyna zerwania naszej znajomości to nie było jak powiedział ‚wypalenie uczuć i rutyna” ale inna kobieta- jego dawna młodzieńcza miłość, z którą gdzieś sie przypadkiem spotkał i o którą teraz walczy i spotykają się. On już o mnie nie pamięta, a nasz związek nic dla niego nie znaczył. Sprawa jest przegrana i uświadomiłam to sobie w przedostatni dzień Nowenny. Kocham Go nadal bardzo, tęsknie, płacze, ale wiem, że to bez sensu. Wiem, że dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych i zdaję sobie sprawę że prosiłam o cud. Cudów nie było, czasami myślę, że to przez moją słabą wiarę, W Piśmie Święty często Jezus wspomina o tym, że trzeba wierzyć w to że się spełni jak o coś prosimy (ale jak miałam wierzyć w ten cud, gdy co chwile dowiadywałam się o czymś nowym i bardziej bolesnym dla mnie). Wymodliłam szczęśliwe poukładanie życie- ale niestety nie dla siebie tylko dla jego i jego byłej dziewczyny. Ja w międzyczasie miałam kontakt z 2 innych chłopakami- chciałam dać sobie szanse z kimś innym- z jednym pogadałam 2 razy i okazało się, że ma inna dziewczynę, z drugim jest tak że czasami się odzywa a innym razem i 3 dni milczy, też wątpię że coś z tego będzie, nie chce też nikogo zwodzić i oszukiwać, bo nadal kocham swojego ex i on jest w moim sercu. Chcę wszystkim powiedzieć, że nie warto prosić o miłość faceta. Nie warto walczyć starać się – miłość albo jest albo jej nie ma, o nią się nie walczy i nie prosi. Żaden mężczyzna nie jest wart przepłakanych nocy, godzin spędzonych na kolanach z różańcem w reku i dni oczekiwania na cud. Jeśli ktoś z Was naprawdę prosi o miłość- to niech wie, że ryzykuje dużo. Ja wymodliłam sobie tego chłopaka i to uczucie, Bóg wysłuchał mnie te 2 lata temu i było jak w bajce, a dziś jest jak w piekle- smutek, ból, płacz i beznadzieja. Dziś proszę Boga by zabrał mi te wymodloną miłość, ale On już mnie nie słucha, bo w końcu dostałam to co kiedyś chciałam. Nigdy nie popełnię już tego błędu i nie będę Go prosić by kogoś spotkać, by się zakochać. Jak będzie chciał mi dać te łaskę- małżeństwa i macierzyństwa, to tak sie stanie, bez mojego proszenia Bogu i mówienia mu co ma robic. Nie obarczam też winą za moje smutne życie Boga- wiem, że nie jestem idealna, że popełniałam i popełniam grzechy, że moja wiara w Boga i zaufanie do Niego jest zbyt małe, że popełniałam też złe decyzje, że wątpiłam w Jego dobroć i miłość, ba nawet w Jego istnienie. Dotarło do mnie, że może to, że nie zostałam wysłuchana wynika też z tego, że po prostu nie zasłużyłam, że nie jestem godna.

    • Na wstępie dodam,ze jestem to nie ja pisała to świadectwo. Zeby mnie nie mylić.
      Oliwio! Kobieto! Już gdzięs pisałam do Ciebie! Ogarnij się w końcu! Wszędzie i pod każdym z możliwych teamtów piszesz o tym swoim byłym! Ileż można o tym pisać i ileż można o tym czytać! Przejdzie Ci. Gwarantuję. I będziesz miała lepszego od niego. Zastanów się co piszesz! Nie jesteś godna tego zeby Bog wysłuchał Twojej modlitwy o powrót ex??? A może właśnie to jest jedna z największych łask jakie Ci wyświadcza??
      Wiem, ze cierpisz, ale wiedz, że On jest cały czas z Tobą. Jest. Mimo iż Go nie czujesz. Mimo iż Mu nawrzucasz. On jest. I tylko czeka aż się uspokoisz aby moć Cię przytulić.

      • I jak zawsze na mnie naskakujesz, choć pewnie wyprzesz się że to nie agresja tylko dobra wola…ale nie będę już nic od siebie pisać na tej stronie, wycofuje się, myślałam, że jest to strona dla ludzi religijnych, którzy potrafią się wesprzeć. Ja tez czytam wypowiedzi innych na tej stronie- o sprawach rozwodowych i wręcz relacjach na żywo z życia i jakoś mi to nie przeszkadza. Nie chce, nie interesuje mnie coś to nie czytam. A teraz już dziękuję za wszystkie cudowne świadectwa i żegnam.

  2. Oliwio, a może poproś o rozeznanie tej sprawy, tzn. o jakąś podpowiedź dotyczącą tej relacji… Co Bóg zamierza w tej sprawie, w dalekiej lub bliższej przyszłości. Może poproś o nawet najmniejszą podpowiedź, czy ten człowiek jest ”dla Ciebie”? Ja nigdy nie modliłam się o miłość konkretnego chłopaka, a także zostałam porzucona. Modlę się ogólnie o miłość. Szkoda mi było zdrowia oraz nerwów, które i tak zostały zszargane. Po prostu zapytałam Boga i odp. otrzymałam, lecz nadal nic. Jednak nie zamartwiam się, bo niekiedy intencje ”sercowe” są serio długofalowe. Ktoś wraca po np. 3 latach. Czasem należy ”puścić” coś wolno i czekać na rozwój akcji. Wiadomo, że jeśli Bóg da taką, a nie inną odpowiedź, nie kłamie. Zna całe nasze życie. Wie, co jest ”za zakrętem”. Oliwko, Bóg na pewno coś podpowie. Mnie odpowiedział, jak już wspomniałam. Wprost zapytałam, co myśli o naszej dalszej relacji. Pozdrawiam. Pomodlę się za Ciebie,

    • Kochana Zofio, nie wiem w jaki sposób otrzymałaś tę odpowiedź i jaka ona była, ale ja myślę, że właśnie otrzymałam odpowiedź- i to wczoraj, w przedostatni dzień Nowenny. Dowiedziałam się, że zerwał ze mną bo w głowie miał inną, że teraz zabiega o tamtą, że się z nią widuje. A tamta dziewczyna jest dla niego na pewno ważna- zanim mnie poznał wyjechał do innego kraju za nią, zostawił dla niej wszystko (rodzinę, znajomych, studia przerwał, firmę rodzinną zostawił) i pojechał za granicę za tą dziewczyną do kraju, gdzie nie umiał posługiwać się nawet tym językiem. On mieszkał z tamta dziewczyną za granicą przez 2 miesiące, ale ona znalazła sobie innego i on wrócił potem do Polski. Wiem, że ona nie jest zamężna, może wróciła do Polski, nie wiem jak wyglądają ich relację- ale mój były znowu zrobił to samo- rzucił wszystko dla niej, a raczej rzucił mnie. Nie ma się co oszukiwać, nic z tego już nie będzie jak On kocha inną a względem mnie „nie ma tego czegoś” i że „nie można nic na siłę” – jego słowa. To jest 29 letni mężczyzna, on wie co robi i wie że nie ma już nastu lat by bawić się dziewczynami, a mimo to zrobił jak zrobił, więc musiał być tego pewien
      Tutaj naprawdę musiałby się zdarzyć cud. Miałam nadzieję, że przynajmniej Bóg da mi okazję z Nim jeszcze porozmawiać, wyjaśnić sobie wszystko, przebaczyć i jakoś w relacjach koleżeńskich zakończyć tą znajomość. Tak się nie stało, wątpię że będziemy mieli okazje, rozstałam się w gniewie i muszę tę miłość i niezgodę teraz zabrać do grobu. Dużo czytałam o tym, że nie można modlić sie o miłość konkretnej osoby- według mnie można modlić sie o wszystko co nie wiąże się ze złem i cierpieniem innych. Modliłam sie o niego bo to było moje najważniejsze pragnienie. Bóg może nie chce zmusić nikogo do miłości, ale może stworzyć okazje, może w naszym sercu obudzić pewne pragnienia, tęsknotę, Bóg działa przez nasze sumienia w nas. Wydaje mi się, że to że dana para zakochuje się w sobie i zostaje małżeństwem to nic innego jak właśnie dar Boży- to Bóg krzyżuje ich drogi, budzi w nich pragnienie życia w związku małżeńskim, rozpala w ich sercach miłość. Jest takie przysłowie – śmierć i żona przez Boga przeznaczona i wydaje się, że sie w życiu sprawdza. Mówienie, że Bóg czegoś nie może, nie ma na cos wpływu uważam za dośc odważne i sprzeczne z słowami biblijnymi ” Dla Boga bowiem nie ma rzeczy niemożliwych”. Bóg stworzył ten świat, rośliny zwierzęta i nas samych – i On czegoś nie może? Wskrzesił Łazarza, przeprowadził lud przez może, ślepcowi wzrok przywrócił, czego On nie może? Miłość jest darem Bożym, tylko to taki dar, że niektórzy nie proszą a otrzymują, inni modlą się, proszą i nie otrzymują, albo otrzymują tylko ułudę tego uczucia jak ja.
      Dziękuję i pozdrawiam Zofio, wesprze Cię modlitwą także 🙂

      • Moja odpowiedź miała pozytywny wydźwięk, co mnie bardzo zaskoczyło. Nie będę tu cytować, bo nie uczynię tego dokładnie, ale dotyczyło to nowego, lepszego przymierza. Trafiłam też na fragment traktujący o rozstaniu, coś w stylu: ”może specjalnie oddalił się od ciebie na krótki czas, abyś go potem odzyskała na zawsze?”. Mniej więcej taki był ten cytat. Było ich jeszcze kilka. Nie wiem, co o tym myśleć. Pozostaje czekać, ale uważam, że musiałby się zdarzyć cud, aby to się ziściło.

  3. Chciałabym jeszcze dodać jakie inne łaski mnie spotkały w trakcie odmawiania Nowenny:
    – miałam w sobie siłę, aby nie poniżać się przed swoim byłym chłopakiem (mimo smutku i tęsknoty niewyobrażalnej ani razu się do niego nie odezwałam, nie prosiłam go o spotkanie, o szanse, nie pisałam, nie dzwoniłam , po prostu modlitwa pomogła znieść mi te porzucenie z honorem; wierzyłam, że Bóg może połączyć nasze ścieżki życia i wiedziałam, że po ludzku nic nie zrobię tylko muszę czekać, na wolę Boga lub na zrozumienie swojego błędu przez byłego chłopaka)
    – znalazłam nową, lepszą prace, fakt, że na razie tylko do końca lipca, ale może będzie szansa dłużej;
    – zrozumiałam, że mój związek rozpadł się dlatego, że na 1. miejscu był dla mnie własnie mój ukochany a nie Bóg. W czasie, gdy z nim byłam, byłam tak zamroczona i tak chciałam, aby był szczęśliwy, że poświęcałam mu prawie cały wolny czas – a na modlitwę: jedynie msza św. w niedzielę, i 3 min przed snem coś zmówiłam.
    – zaczęłam częściej się spowiadać i przyjmować Komunię Św., wcześniej chodziłam do spowiedzi 4 razy w roku, teraz w ciągu 2 miesięcy byłam 4 razy.
    – kiedyś byłam bardziej watpiąca, dziś sa momenty kiedy jestem pewna, że Bóg istnieje, a najlepszym na to dowodem jest nasza dusza i nasze sumienie. Gdyby go nie było, żylibyśmy jak zwierzęta, skoncentrowani na zdobyciu pożywienia i rozmnożeniu potomstwa. Ale, że Bóg stworzył i wybrał człowieka i człowiek jest jego dzieckiem – dał mu duszę i sumienie i dlatego mamy uczucia, zakochujemy się, zawieramy małżeństwa, kochamy swoje dzieci nawet gdy te mają już 50 lat, dlatego mamy wyrzuty sumienia, gdy zrobimy coś źle, dlatego chwytamy za różaniec, dlatego po spowiedzi odczuwamy radość i ulgę (a przynajmniej aj tak mam). Kiedyś gdy odmawiałam Nowennę zaczęłam wątpić, myślałam ” a może modę sie do powietrza” i wtedy tak jakbym usłyszałam głos w sobie „mężczyzna powiedział Ci kilkanaście razy że Cię kocha i uwierzyłaś mu na śmierć i życie, a Bóg udziela tyle cudów, Maryja sie objawiła tyle razy a Ty dalej wątpisz”
    – zaczęłam głębej poznawać swoją wiarę, czytać Pismo Św., przeczytałam Dzienniczki siostry Faustyny, biografie świętych, i oczywiście wszystkie przecudne świadectwa na tej stronie.
    – zaczęłam bardziej wielbić Boga- gdy było tak źle, że wątpiłam w sens swojego życia, w sens modlitwy powtarzałam „bądz uwielbiony Boże Nieskończony” nie potrafiłam prosić i dziękować, więc wielbiłam
    – zrozumiałam, że nasze życie to ciągła walka ze złem, że Zły nie śpi, że musimy stale wybierać między dobrem a złem, zły w tym czasie nieźle mieszał mi w głowie, raz nawet byłam bliska samobójstwa, do dziś tak mąci, że czasami czuje taka piekielne cierpienie i beznadzieję, nie wychodzę z łóżka przez 2-3 dni i płacze. W czasie odmawiania Nowenny wiele razy mieszał tez w mojej rodzinie siejąc niezgodę. Trzeba Go zwalczać a najlepsza broń to modlitwa.
    – rozważając tajemnice poszczególne zrozumiałam, że nasze życie podobne jest do Chrystusa życia: najpierw miałam część radosną, teraz przeżywam bolesną. Chrystus tak jak my zadawał pytania, tak jak my był kuszony przez złego, tak jak my modlił się „zabierz ode mnie ten kielich” , ta jak my czasem czuł się opuszczony przez Boga „Boże Mój czemuś mnie opuścił”. Nie wiem jak długo potrwa moja część bolesna, może do końca moich dni, ale wiem że jak będę się modlić i wierzyć to przyjdzie i czas na część chwalebną 🙂
    Nie wyprosiłam mojej intencji, ale zmieniło się dużo na lepsze w moim i zrozumiałam wiele dlatego warto się modlić i wierzyć w Miłosierdzie Naszego Ojca i Naszej Matki. Na dzień dzisiejszy oddałabym wiele, by odzyskać miłość tego człowieka, właściwie oddałabym wszystko, ale ufam, że skoro tak się nie stało to widocznie wola Pana jest inna i może Bóg stworzył mnie, był była samotna.

  4. *właściwie to Mojżesz przeprowadził Izraelitów przez morze, ale tylko dlatego że Bóg może wszystko i Mojżesz o tym wiedział 🙂

  5. Nieznajoma. Ja też się modliłem o drugą połówkę.Ale to tak ze trochę inną modlitwą. Chyba modlę się jakieś 3 lata tylko codziennie nie mowie tej samej intencji. I widzę znaki które dostaje.Zawsze ktoś się kręci.Czasem je nie wykorzystuje.Czasem to robię za późno i potem mam żal do siebie. Czasem się dziwie czemu to ja nie podchodzę pierwszy być może jeszcze nie byłem na to gotowy :). A w tym roku byłem na Jasnej Górze to znaczy zeszłym i pojechałem sam.Nie wiem czy mogę o tym pisać.Prosiłem o to,żebym w przyszłym roku nie był sam tylko z kimś już nie pamiętam jak prosiłem.Ale intencja się spełniła oczywiście to ja muszę działać :).

  6. Moje kochane siostry w Chrystusie Panu.Po przeczytaniu powyższych komentarzy zwłaszcza świadectwa Nieznajomej chciałem się pod warunkiem ,że to was nie zanudzi podzielić z wami moją historią.Jestem już w szczęśliwym związku małżeńskim przeszło 8 lat.Ale nie myślałem ,że tak mi się w miłości powiedzie jak tego doświadczam dziś.Chodzi o to że w najbardziej krytycznym momencie mojego życia uczuciowego kiedy byłem szaleńczo zakochany w pewnej dziewczynie dowiedziałem się ,że pod moja nieobecność ona się umówiła z innym, byłem wtedy w delegacji z pracy.Poznaliśmy się na studiach, od razu wpadliśmy sobie w oko.Studiowaliśmy zaocznie, oboje pracowaliśmy świetnie zarabialiśmy
    jak na polskie warunki,wierzcie mi, spotykaliśmy się z reguły w weekendy bo tak nam studia pozwalały zjechać się w LUBLINIE.Aby mieć gdzie spać na czas zjazdów wynajmowaliśmy mieszkanie w pobliżu uczelni , w którym stacjonowaliśmy kiedy nam obowiązki pozwalały.
    Z reguły nasze spotkania kończyły się imprezką suto chrzczona alkoholem i innymi rzeczami ,które tylko inicjują poczucie szczęścia a wszystko kończyło się w łóżku.Myślałem ,że to miłość bo nie znałem miłości, młody gnojek z indeksem na 4 roku i dzianymi starymi.Trwało to kilka miesięcy dobrze mi z tym było choć w podświadomości wiedziałem że ten związek nie ma przyszłości ta dziewczyna w pewnym momencie przestała mnie zachwycać tak jak to było na początku.
    Jak już wcześniej wspomniałem w momencie kiedy dowiedziałem się o jej nazwijmy to skokiem w bok pomimo to,że nie była to zdrada fizyczna (bardziej mnie zabolała by mnie zdrada duchowa czyli że nie chce ze mną być) ,zdrady fizycznej na pewno nie było wiem to od swoich przyjaciół którzy tam wtedy byli, to bardzo mnie to zabolało wiecie co mam na myśli, męska duma.Pierwszy raz po długim okresie poszedłem do kościoła, wyspowiadałem się i przystąpiłem do komunii świętej.Po tym wydarzeniu nagle poczułem bezsens swojego życia.Było to tak mocne uczucie, że zacząłem wszystko widzieć w czarnych barwach,wszystko co miało dla mnie do tego momentu sens i stanowiło całe moje jestestwo zbladło w jednej chwili.Bardzo mnie to zmartwiło bo miałem właśnie wracać z delegacji i zaplanowana była mała imprezka z tej okazji.Skończyło się tym,że imprezki nie było po moim powrocie.Następne dwa lata upłynęły na nauce dosyć pilnej,dyplom z wyróżnieniem zero ściemy, chodziłem do Kościoła ale dalej bez przekonania. Ale PAN JEZUS w swoim miłosierdziu nie zapomniał o swojej zabłąkanej duszyczce,przez te lata przyciągał mnie do siebie kształtował mnie, przygotowywał ,dziś już to widzę dał mi wszystkie odpowiedzi na każde zadane przeze mnie pytanie po czym na moją modlitwę o dobrą żonę dał mi kobietę.która o dziwo mieszkała blok obok a ja jej nie dostrzegałem przez ponad dwadzieścia lat nawet jej nie znałem, taki próżny osiedlowy psełdo naiwniak zaślepiony własną głupotą i pychą pewnego dnia zadzwoniła do mnie a dostała mój telefon od mojej koleżanki w sprawie korepetycji z j,angielskiego,z którego jestem dobry.W momencie jak weszła do mojego domu już wiedziałem .że będzie moją żoną wierzcie mi już to wiedziałem.To ona mnie nauczyła tego co najważniejsze w życiu miłość jaką znałem do tej pory to była tylko tapeta miłości ona mnie pokochała tak samo jak ja ją w tamtym dniu o czym się dopiero dowiedziałem niedawno po kilku latach „fajnie” takie oświadczyny po kilku latach.Ona jest darem od PANA BOGA który mnie do niego prowadzi przez jej modlitwy.A ja ją kocham nad życie.To dar od Pana módlcie się I ufajcie On powiedział że nawet włosy macie na głowie przeze Mnie policzone a martwicie się o męża albo inne sprawy.Stańcie przed Panem i swoimi słowami poproście o miłość a on wam ją da na początku zakochajcie się w Nim to jet warunek i Jemu zaufajcie a później dostaniecie miłość ziemską od facetów takich jak wam pośle.

    • Super swiadectwo, dzieki, ze sie chciales nim podzielic. Ja odmowilam dwie nowenny w intencji milosci, ale wiem o czym piszesz. Na pierwszym roku studiow wpadlam w takie towarzystwo, szczescie w nieszczesciu wszyscy moi znajomi byli gejami wiec konczylo sie zawsze tylko na kacu, ale to samo bycie kretynka z nadzianymi starymi itd. w koncu moi znajomi chcieli mnie zeswatac, z kolega, ktory wypatrzyl mnie sobie bo pomyslal, ze przyjechalam z malego miasta i sie latwo dam wyobracac. Bog mial mnie w swojej opiece i oswiecil mnie. W pewnym momencie zdalam sobie sprawe, ze wszystko co mnie otacza jest powierzchowne i tak serio to nie mam przyjaciol tylko ludzi, z ktorymi moge sie napic. Zaczal mi doskwierac materializm i konsumpcjonizm tego swiata, w ktorym w sumie nikogo dookola nie obchodzi co lezy mi na sercu. Jak przejrzalam intencje ctego chlopaka to dodatkowo bardzo zawiodlam sie na ludziach (na nim i na orzyjaciolach ktorzy mi go z premedytacja narzucali), obrzydlo mi spotykanie siez facetami, bo zdalam sobie sprawe, ze chca tylko jednego. Odcielam sie od tamtego towarzystwa, i zostalam sama czekajac az pojawi sie w zyciu ktos wartosciowy. Dzieki, ze podzieliles sie swoim swiadectwem, przynajmniej widze, ze takie dobre historie tez sie zdarzaja. Pozdrawiam serdecznie!

    • Jakubie świetna historia, a na dodatek przypomina moją tyle że bez dobrego zakończenia. Również piękny Lublin, wielka miłość która koniec końców okazała się -pseudo miłością, choć dla mnie było to jednak również duchowe zaangażowanie, aż po wszystkim zaczęłam dostrzegać ogrom swojego grzechu, oddalenie od Boga i własne wypalenie. Teraz jestem coraz bliżej Boga tyle że po ludzki całkowicie sama podobnie jak Sylwia. Pozostaje nam więc zaufać Panu jeszcze bardziej. Pozdrawiam Was Kochani!!

  7. Czytam Was z przyjemnością 🙂 Ja rozstałam się z chłopakiem po 3,5 roku. Wyrzuciłam go z domu, ale nie mieszkaliśmy razem, tylko przyjeżdżał do mnie 350 km do miesiąc lub co 2 lub 3. W jego rodzinnym mieście kupiłam mieszkanie, ale nie miałam pieniędzy na jego wykończenie. Przez 2 lata czekałam na jego ruch. I on tylko obiecywał, że myśli o dołożeniu się do remontu. Przez pryzmat czasu widzę, że znajomość była dla niego wygodna – taka wiecie seksturystyka co 1-2-3 miesiące ale bez większych zobowiązań i niechęć do wykańczania mieszkania i moich przenosin do jego rodzinnego miasta. Podczas ostatniego naszego spotkania 3 miesiące temu nie wytrzymałam i wyrzuciłam go – zebrało się we mnie zbyt tego wiele. I sama w tym wszystkim też się zagubiłam – zbyt daleko od Boga, istniał tylko seks ale nie było nic dalej, nie było jego chęci tworzenia rodziny ze mną. I wiecie co – ja sama dopytywałam się o ślub, mieszkanie razem. I dostawałam odpowiedź, że wszystko w swoim czasie. Z pozoru i na zewnątrz byliśmy fajna parą, razem wyjazdy, częste smsy, podobne charaktery. Ale brakowało tego czegoś tzn. i Boga i prawdziwej miłości – takiej w której poświęcasz się dla drugiej osoby. Tego u mnie nie było. Aczkolwiek poznanie go 3,5 roku temu przyszło po modlitwach o dobrego męża i na początku przez niecały rok był raj. Później już nie było tak słodko. On był daleko od Boga, a ja niezbyt blisko. Po 3 latach ja byłam blisko Boga na tyle żeby wiedzieć, że to wszystko idzie w złym kierunku a on jeszcze dalej niż wcześniej. Mimo to będę się za nas modliła, abyśmy spotkali się ale już jako inni ludzie. Ja wyrzucenie go przeżywam do dziś i pomimo tego, że wina leżała po jego stronie również, nie chciał się i nie chce się pogodzić ze mną, wykasował mnie ze swojego życia.

    • Podczas naszego związku byłam bardzo blisko Boga, ale on wciaż daleko. Może Bogu nie podobało się jego postępowanie względem mnie. Chyba nigdy nie dowiem się, co było przyczyną. Staram się nie żyć złudzeniami, to trudne, ale na cóż można liczyć.

    • Miałam podobną sytuację, jednak zakończenie inne. Kiedy zerwałam on się otrząsnął i do dzisiaj pracuje nad sobą. Mam nadzieję, że już niedługo pojawi się moje świadectwo, ponieważ czekam na jego publikację ponad miesiąc. Tymczasem cieszę się bardzo moja droga że chociaż byłaś koło niego, tak oddalonego od Boga, to jednak Ty potrafiłaś się w końcu do niego zbliżyć

  8. Muszę przyznać, że w całej rozciągłości zgadzam się z Nieznajomą. Mam nawet wrażenie, jakby to były moje własne słowa 🙂 to pocieszające, że przeczytałam coś o czym sama myślę. To jak działanie Boże, nawet jeśli dotyczyłoby innych spraw np. zawodowych. bo tam działanie jest tym bardziej potrzebne.

  9. Maja prowadziła życie jak jakaś służąca tego faceta w pewnych sprawach, poświęcając się bez reszty, nawet fundując mieszkanie. Nie do pomyślenia. Właściwie to nie dziwię się, że ją skasował, bo się obraził. dawała mu dosłownie wszystko, on tylko brał i niby czego chciała? przyzwyczaił się. Oliwia to natomiast osoba chyba bardzo młoda, myślenie takie jak u nastolatki. mimo tego dużo zrozumiała.
    Jakub robi na mnie wrażenie kogoś podobnego do faceta Mai, tylko który zrozumiał, że nie może tylko brać. Szybko się zakochał i postanowił trzymać co ma, bo zrozumiał, że kobiety też umieją odejść.
    Ja chyba kiedyś też „nauczyłam” czegoś pewnego faceta, ale nie zdradą, tylko odejściem. On potem z inną stworzył trwały związek. Wcześniej biegał za wieloma kobietami, patrzył na urodę, a związał się z babką zupełnie przeciętną, nawet nie w jego typie. to może jakiś rozsądek się w nim odezwał.
    Natomiast nadal popieram stanowisko Nieznajomej (tej od świadectwa).

  10. Ala,
    masz rację, ja ustępowałam a on brał – i chodzi tu o inne rzeczy niż mieszkanie. Pomijam sprawę mieszkania – dla mnie to inwestycja, a kupione zostało nie dla niego (czy tam nas) bo zakup miał miejsce przed naszym spotykaniem się (a budowa trwała w trakcie naszego związku a zakończyła się właśnie podczas trwania związku). Ja go testowałam czy dołoży się do wykończenia mieszkania – gdyby chciał być ze mną (pod tym rozumiem wszystko) to sam zrobiłby wszystko aby mieszkanie było wykończone. Zwłaszcza, że sam nic nie ma. Kiedy postanowiłam, że koniec, bo to już nie ma sensu i wyrzuciłam go – nie spodziewałam się jedynie reakcji „kasowania z życia”. Ale masz rację w 100% – obraził się, bo przyzwyczajony był do dobrego. I to jego problem. Dla mnie życie toczy się dalej i ufam ze spotkam mężczyznę o podobnych wartościach, ale garnącego się do życia, a nie czekającego na cud.

    • A ja czytając to wszystko powyższe nie moge się powstrzymać od napisania swojego komentarza. Dodam jak wżej,ze to nie ja pisałam to świadectwo. Ale ja jakiś czas temu pod świadestwem modlitwy o dobrego męża wyraziłam swój żal, pod tym włąśnie pseudonimem. celowo pozwalam się namierzyć, tj zidentyfikować ten wpis z tamtymi. Dlaczego? Tam wyraziłam swój żal,ze modlę się o dobrego męża ponad 7 lat i nic. I Bog głuchy zostaje. Oczywiście zrobiłam to w sposób , no dość można powiedzieć asertywny i otwarty. I oczywiście drogie panie tam się wpisujące najechały na mnie równo. Nie będę wszystkiego pisać, bo szkoda czasu. Zarzuciły, ze robię sobie bożka z mojego tego przyszłego męża, zebym się zastanowiła do kogo ja się modlę, czy oby właśnie nie do tego bożka-męża… A powinnam do Boga. Napisały mi również że może Bog pragnie dla mnie innego szczęścia niż tego przez narządy kobiece. jeśli kogoś dokładnie interesuje, niech sobie poszuka tego wątku i doczyta. Te dwa wpisy zdenerwowały mnie na maksa. Bo to zaświadczyło tylko o tym kto tam pisał. Szczęście płynącę narządami kobiecymi… Ha! Nie będę drugi raz pisać na ten temat. A teraz po raz któryś czytając te komentarze na forum, czytam o biednych kobietach które żyły sobie ze swoimi bożkami bez ślubu, które Boga miały daleko gdzieś, bo po co im był wtedy Bog jak miały swojego bożka? Boga to zobaczyły dopiero wtedy jak ów bożek wydymał i zostawił, albo wcale nie reagówał na prośby o ślub! Wtedy to się chwyta za różaniec i modli o to aby on chciał się żenić. No niby super! No niby bardzo szlechetnie! I lepie późno niż wcale przypomnieć sobie o Bogu! A pomyślcie dziewczyny jak mogłyście mieć pięknie… Gdybyście się tylko szanowały… Od siebie dodam, że tak sflustrowana byłam tym ze mnie Bog nie chce wysłuchać i nie chce dać mi męża mimo iż czas płynie. Bo mam już 30 lat. Ale z drugiej strony nachodzą mnie myśłi typu, że zwracając się do Niego z tą prośbą dałam Mu trudne zadanie: znaleźć mi dobrego i wartościowego mężczznę na mężą w calej tej miernocie , która tylko o seksie myśli i którą w tym myśleniu utwierdzają kobiety na to przyzwalające. Więc po prostu muszę poczekać, aż takiego znajdzie.
      Nigdy nie byłam w zadnym związku. Za to nie raz usłyszałam że pyszna jestem, ze ta pycha mnie zgubi, ze moje poglądy są śmieszne. Od pewnego czasu traktuję to jako komplementy. Miło jest usłyszęć, ze jestem pyszna :-). Jak ciastko czekoladowe…
      Czytając te wszystkie wpisy wyżej, mam wrażenie że tam właśnie takie osoby mnie krytykowały. Takie które rozumu nauczyły się współżyjąc. Nie chcę nikogo wkładać do jednego wora, ale niestety trochę tu już rzeczy poczytałam no i trochę już żyję na tym świecie.
      Żal mi Was kobiety. Żal mi Was, ze musiałyście się prosić o ślub, do tego bez rezultatu i po oddaniu tego co macie najcenniejsze-swojej intymności, a nie raz pewnie i dziewictwa. Zacznijcie się w końcu szanować.
      Ja się liczę z tym że mogę zostać sama. Trudno. Ale nikt mnie nie zegnie. I nigdy nie ugnę kolan pod naciskiem cudzych słów… Jak śpiewał to zespół PIN. Wiem i naprawdę świadoma jestem, że uginając być może moglabym miec rodzinę, a nie uginając na pewno ten mój bożek (jak to one nazwały) pójdzie do innej kobiety. DO takiej co nie będzie miała oporów żyć tak jak on tego od niej będzie wymagał.
      Brak mi słow dziewczyny opisać to co czuję czytając Wasze powyższe i w innych tez miejscach podobne komentarze. Po prostu macie to co chciałyście. Dlaczego teraz dziwicie się że on nie chce się żenić, ba, nawet o tym słuchać nie chce, skoro wchodzą w wolny związek nie było o tym mowy. Drogie Panie, wolny związek ma to do siebie, ze jest wolny. Więc czemu potem wymagacie od tych panów jakichś zobowiązań?? Ślubów?? Zgodziłyście się na życie bez ślubu.Co? Może miałyście nadzieję,ze się zmieni… Że teraz wolny związek ale po to aby później było małżeństwo z tego? No proszę Was… Duże dziewczynki już jesteście. Macie to co same wybrałyście, więc czemu teraz wylewacie swoje żale za to że tak się stało? To było do przewidzenia.
      A Ty Jakubie pięknie piszesz. Szkoda tylko, ze Ty nie byłeś dla niej DAREM OD BOGA. Bo co prawda o tym nie pisałeś, ale nietrudno wywnioskować, ze na żonę wziąleś sobie dziewicę. Szkoda Jakubie, ze nie wziąleś sobie podobnej.Bo ta co z nią współzyłeś też jest albo będzie czyjąś żona. I jak ten ktoś będzie miał Bogu dziękować za dar od Boga? Jakoś średnio to widzę, mimo całych moich chęci. Bo niestety trochę wiem jak ten świat działa. Dlaczego nie wykazałeś się wielką szlachetnością i na żonę nie wziąłeś sobie kobiety również po przejściach? Nie chcę Cie urazić Kuba, ale może Ty teraz masz szczęsliwą rodzinkę a tamta dziewczyna nadal sama? Bo może złamałeś jej życie?

      Jeśłi kogoś uraziłam to przepraszam.

      • Nieznajoma, zgadzam się z Tobą i chcę też podzielić się swoimi przemyśleniami. Teraz dochodzę do wniosku, że mój związek rozpadł się, bo nie pozwoliłam się złamać. Nie chciałam grzeszyć przeciwko 6. przykazaniu. Jednak wiesz co? Zauważyłam, że kobiety czyniące to (nie chcę nikogo urazić, to tylko moja subiektywna opinia) modląc się, otrzymują więcej niż te, które dotrzymują czystości np. do ślubu. Bynajmniej ja to zauważyłam. Te drugie są często wyobcowane, zostawiane, bo przecież takie są współczesne realia. Po co taka co po kilku miesiącach nie chce iść do łóżka. Facet pójdzie do drugiej, przyzwalającej na to. Oczywiście nie generalizuję. Zdarzają się porządni, ale to wyjątki. I nie chcę też nikogo osądzać, żeby nie było. Po prostu to moje spostrzeżenia. Czasem osoby traktujące wiarę fragmentarycznie otrzymują więcej, jak już napisałam.

        • Droga Zosiu, nie zgodzę się z Tobą. Kobieta powinna się szanować, mieć godność i znać swoją wartość, a jeśli facet nie potrafi uszanować tego, że ona chce zachować czystość do ślubu, to niech spada. Czystość nie dotyczy tylko kobiet, ale również mężczyzn. To, że facet jest facetem nie oznacza, że ma uprawiać seks ze wszystkimi kobietami. On też powinien szanować swoje ciało. I nie obchodzi mnie, co teraz jest modne (związki homo, związki homo z dziećmi, rozpasanie seksualne przed ślubem u kobiet i mężczyzn, zabijanie dzieci, etc), ja i tak nie pozwolę sobą pomiatać.
          A to, co napisała „Nieznajoma” w komentarzu to uważam, każda dziewczyna powinna to sobie wydrukować i powiesić przy lustrze. Porządni faceci i silne kobiety to wyjątki.

        • Zgadzam się z Tobą Zosiu :-). Też to zauważyłam niestety. Ale wiedz o tym, że my wszystkiego nie wiemy i nie widzimy. Więc może nam się wydawać, że takiej kobiecie wszystko ułożyło się lepiej niż nam, a prawda może być zupełnie inna. Pewnie zlinczują mnie za to co teraz napiszę, ale trudno. Jestem już przyzwyczajona do oskarżania mnie o wszystko. Niedawno na interia.pl w pewnym wywiadzie przeczytałam takie oto zdanie ( co prawda dokładnie nie przytaczam bo nie pamiętam, ale sens pomiętam dokładnie, a jesli przekręciłam słowa to nie dużo): „Nie raz zdarzyło mi się uderzyć dziwkę, ale kobiety nigdy nie uderzyłem”. Nie wiem czy rozumiesz o co chodzi. Bo pewnie reszta zaraz wyjedzie z fragmentem Pisma, ze kto jest bez grzechu niech pierwszy rzuci kamieniem…Chodzi tu o zwyczajny szacunek do drugiego człowieka. Jeśli się nie ugniesz, to gwarantuję Ci że żaden facet nie powie Ci nic oprócz tego ze jesteś pyszna. Wkurzy się na Ciebie i zapieni. Oj zapieni… Ale Tobie nic nie powie :-). Wiem z doświadczenia. Gdybyś się ugięla, to wtedy on ( w zależnosci na jakiego drania byś trafiła) prędzej czy później „wynagrodziłby” Cię za to ugięcie. I mimo iż reszta teraz rzuci się na mnie z linczem, ze co ja za chrześcijanin jestem, bo przecież w Pismie jest, ze kto pierwszy rzuci kamieniem… Spoko. Tylko, że ten drań nie będzie patrzył na to co jest w Piśmie wypisane, tylko powie co myśli :-). Sorry babki.

          • A ja byłam już nie raz nazwana k… i dz… przez obcych facetów, którzy mnie nie znają. I co TY na to? byłam też traktowana jak osoba która chce do łóżka, a nie zachowywałam się w ten sposób. tylko tyle, że ponoć (jak twierdzą pewne kobiety jestem „piękną kobietą”, bo żaden mężczyzna mi komplementu nigdy nie powiedział). Nie chodziłam też z nikim do łóżka, bo to sfera życia mi daleka. co nie znaczy, że nie pragnę miłości. ale czy nie jestem przykładem, że można mieć brak szacunku choć się na to nie zasłużyło?

            • To wyobraź sobie co by było gdybyś się jednak ugięła…. Czego wtedy musiałbyś wysłuchać…

      • Nieznajoma, po części musze przyznać Ci rację. Owszem, my kobiety zazwyczaj same jesteśmy sobie winne, za wszelką cenę szukamy miłości, idealizujemy mężczyzn, ulegamy im, nadskakujemy, a potem płaczemy, że albo nas zostawiają, albo narzekamy, że źle nas traktują. I wiem to z własnego doświadczenia. Niestety obecny świat jest tak wywrócony do góry nogami, że trudno się w tym wszystkim nie pogubić. Grzech wszem i wobec przedstawiony jako dobro i na odwrót. Jesteśmy ludźmi, jesteśmy grzeszni, popełniamy błędy, ale po to mamy sakrament pokuty, aby zacząć wszystko na nowo z czystą kartą. Podziwiam Cię za wytrwałość i rozumiem Twoje rozgoryczenie. Słuchałam kiedyś kazania ks. Pawlukiewicza, w którym to zachęcał on do kłótni z Bogiem, wyrażenia swoich żali. To też jest pewnego rodzaju modlitwą. Tak jak Ty doszłam do wniosku, że Pan ma nie lada zadanie znaleźć nam dobrych mężów, o których się tak modlimy. No bo skąd oni mają się brać w tym zepsutym świecie? Gdzie ich szukać? Nic dziwnego, że czekamy latami na tego wymarzonego. To nie chodzi o to, że Bóg nie wysłuchuje naszych modlitw, chodzi o to, że takich facetów po prostu już prawie nie ma…

        • Tak Kasiu32, za tą kłótnię z Bogiem na tamtym forum też mi się oberwało :-). Bo gdzież?? jak tak można?? Słuchałam tego kazania oczywiście. Ale kłócić zaczęłam się dużo wcześniej. To kazanie utwierdziło mnie tylko w tym, że nie popełniam jakiegoś mega ciężkiego grzechu kłocąć się z Nim. A pamiętasz czym kończyło się to kazanie? Że tylko naprawdę czystą duszę stać na kłótnię z Bogiem. Tylko taka dusza się odważy. Dużo nad tymi słowani myślałam. I doszłam do wniosku, ze coś w tym jest.

          • Dokładnie, pamiętam. Więc masz jak najbardziej prawo do kłótni z Bogiem 🙂 Piszesz dość dosadnie i niektórzy mogą się faktycznie obrazić, ale masz całkowitą rację.

          • Aha, a ja ostatnio miałam sobie za złe, że się ”wykłócam”. Bardziej mogę to okreslić jako wylewanie swych żali. Ja też już długo czekam (to nie intencja miłosna, ani nic w ten deseń) i nadal nic. I zastanawiam się, czy zasługuję na jakąkolwiek zmianę życia. Dlatego czasem oburzam się, że niektórzy nie traktujący wiary poważnie mają lepiej. Nie zazdroszczę, absolutnie, ale nie proszę o wiele, staram się pomagać innym i nic.

            • Naprawdę super ta konferencja. A fragment mówiący o modlitwie siostry zakonnej. Uśmiałam się. 🙂 Ks. Pawlukiewicz mówi tak rzeczowo i w sposób przystępny. 🙂

      • We wszystkim masz rację nieznajoma. Modliłaś się przecież do Boga o męża a nie do domniemanego męża. nie ma w tym nic złego. Jesteś młoda. Już gdzieś pisałam, że dziś 40stka to jak przed laty dwudziestka 😉 zależy jak się kto czuje, jakie życie prowadzi i jakie ma otoczenie. można strasznie szybko zepsuć swoje życie. Zupełnie nie wiem co sądzić o kwestiach ślubu, bo ja też widzę te sprawy podobnie jak Zofia, choć z nikim przed ślubem nie byłam. Najlepiej i tak wychodzą ci co się niczym nie przejmują i nie mają żadnych zasad, tylko to jest poza wiarą.
        Zauważ jednak, że dziewczyny wprawdzie żyły z kimś ale chciały ślubu, to nie takie sobie życie na kocią łapę. Tylko mężczyźni byli bardzo wygodni, bardzo.
        Ale to dobre pytanie: skąd Bóg ma brać te DARY?
        jedno wiem na pewno i to chyba miłe, że jesteś ciasteczkiem i Ty będziesz pięknym darem dla kogoś. 😉
        Jak to fajne jest uszczęśliwić kogoś :)))

    • Właśnie. Tak, tak, ja rozumiem Maju, że samo mieszkanie to oczywiście inwestycja, jednak on nie myślał tak. wyraźnie widać, że był pewny siebie albo raczej Ciebie. Myślał, że Cię ma. Wykasował z życia? a co ma zrobić z urażoną dumą? To wielki cios. Może po długim czasie jeszcze pomyśli o Tobie dobrze, ale to zależy jakim jest człowiekiem.

  11. Oj dziewczyny nie martwcie się wszystko będzie dobrze. Szukajcie,a znajdziecie.Poczekacie,a dostaniecie. Trzeba być cierpliwym,a ja chyba do tych nie należę. Czasem to Wy też szukacie czegoś na siłę i zakochujecie się,a to te nie jest żadna miłość tylko zauroczenie trzeba na to uważać ,ale też wam życzę abyście trafiły na tego jedynego.

      • Może to być listonosz, dostawca pizzy albo pan z elektrowni…;)Żartuję 🙂 Oczywiście rozumiem co masz na myśli i po części zgadzam się z Tobą ale czasami troszkę ( przynajmniej na początku )inicjatywy nie zaszkodzi…W końcu wybierajmy tych mężczyzn, którzy nam się podobają a nie tych, którzy sami pchają się w nasze ręce 🙂

  12. Dodam Wam jeszcze na koniec, nadal podkreślając ze to nie ja pisałam to świadectwo(ja jestem w trakcie drugiej nowenny) , że tak jak wyżej napisałam modliłam się ponad 7 lat i modlę nadal. Nie jest to łatwe. Czasem dopada mnie taka beznadzieja… Ale potem znowu dochodzę do wniosku, ze tylko On może mi go znaleźć. Że tylko z Nim całe to małżeństwo ma sens. Bo bez Niego to wszystko jest takie płytkie, takie puste… „Prawdziwą miłość daje tylko Bóg”.
    Tutaj Kasia32 napisała, ze podziwia mnie za wytrwałość. Wiele razy także te słowa słyszałam. Ze ktoś mnie podziwia za pogłądy. Super! Normalnie dwa bieguny! Nigdy nic po środku. Albo mnie podziwiają, albo linczują! Straszne! Dodam Wam na koniec, że ta wytrwałość z sufitu się nie wzięła. Ani z dobrych chęci. Jestem tego więcej niż pewna. W 18ste urodziny wchodząć w „dorosłe życie” bardzo prosiłam Ją, Matkę Bożą o to żebym w dziewictwie dotrwała do ślubu, o to aby zawsze odsuwała ode mnie tych panów którzy chcieliby to zmienić, żeby odsuwała nawet wtedy gdy już zapomnę o tej modlitwie, żeby Ona o tym pamiętała nawet jeśli ja zapomnę. A jeśli taki z jakiegoś powodu będzie musiał pojawić się w moim zyciu, zeby odpowiednio wcześnie pomogła się z tego wycofać. Z perspektywy czasu, wiem ze była, pamiętała i odsuwała. Chociaż czasem zabolało :-). Z perspektywy czasu też wiem, że sam diabeł wielokrotnie starał się różnymi sytuacjami mnie złamać. Raz mi się nawet śnił. Bo przyjmuję, ze to był jednak sen a nie rzeczywistość. Chociaż pewności to ja nie mam… Nigdy nie byłam tak przerażona jak wtedy. Nigdy. I jako baba ok 26 letnia wtedy w całym tym przerażeniu chciałam uciec do rodziców na łożko :-). A wiecie co mnie powstrzymało? To ze musiałabym po ciemku wstać i kawałek po ciemku przejść. I to było straszne :-). A wiecie co mnie uspokoiło? Trzy razy odmówiona Koronka do Bożego Miłosierdzia i spokój że hej :-). I spokojny sen do rana :-).

    • Naprawdę chciałabyś być taka nijaka, wypośrodkowana? Lekko nie masz, ale przynajmniej nie idziesz na kompromisy, wiesz czego chcesz. Jestem pewna, że kiedyś Cię spotka za to nagroda 🙂

  13. MagdalenaSz ależ naturalnie tylko piszę,ze to dziewczynom zdarza się,ze one się ubiegają to miałem na myśli nie chciałem nikogo urazić.

    • Dziewczyny, które zabiegają o względy facetów, czyli uniżają swoją godność, wartość. Czyli później są brzydko nazywane, o czym pisała Nieznajoma i Ala.

  14. A ja mam inny problem. Zastanawiam się po co Bóg stworzył mnie kobietą. Mężczyzną jest łatwiej, w pracy, w związku i ogólnie. Do tego mam męski charakter, lubię męskie zawody i wychodzą na babochłopa, a to nie jest miłe kiedy się ze mnie tak śmieją. Nie umiem być kobieca, nie lubię się malować, stroić i chichrać z koleżankami, zawsze byłam konkretna i praktyczna. Ze względu na moją przeszłość (patologiczna rodzina) raczej się już nie zakocham i rodziny nie założę. Mam już 30 lat i nie będę naiwnie myśleć, że coś się nagle zmieni. Gdybym była mężczyzną było by mi samej łatwiej, znaleźć pracę i w ogóle w życiu i nie miałabym tego głupiego pragnienia, że chce mieć dzieci.

    • Ileż ja znam „babochłopów” w chyba szczęsliwych związkach małżeńskich. Jakoś nie ma to znaczenia. Masz ciekawą osobowość, nie powinnaś zmieniać się.
      Mnie tylko dziwi na tym forum, że kobiety 30letnie uważają, że już czas minął, że są już stare. To chyba wina otoczenia. Popatrzcie na celebrytki mające 30, 40 lat czują się piękne i młode. może dlatego, że są podziwiane.

      • Celebrytki nie wyglądają jak babochłopy i właśnie o to chodzi, dla mężczyzn i tak najważniejszy jest wygląd, idealnie jeśli w parze z wyglądem idzie też piękne wnętrze. Babochłopów się boją, albo nie chce się im z nimi konkurować, więc przeważnie takich dziewczyn nie lubą. Nie znam żadnego babochłopa w szczęśliwym związku małżeńskim, chyba że z jakimś ciapciokiem, który musiał sobie znaleźć zaradną opiekunkę.

  15. Droga Nieznajoma oraz inne Panie żałuję że napisałem to świadectwo.Wiedzcie że ja jestem tylko człowiekiem grzesznym człowiekiem nie wiem co się dzieje z tą dziewczyną z którą kiedyś byłem , pewnie ją skrzywdziłem. Trafiłem na tą stronę bo dostałem małą ulotkę opisująca sposób w jaki należy odmawiać Nowenne Pompejanska i chciałem się dowiedzieć więcej na ten temat w internecie. Po tym jak przeczytałem powyższe komentarze i to kilka razy mogę zrobić tylko jedno postaram się odmówić Nowenne w waszych intencjach abyście spotkały na swojej drodze prawdziwa miłość dla Piotra też rzecz jasna. Mam nadzieję że do trwam do końca. Dziś mam małe święto kończę cześć błagalna pierwszej w życiu nowenny .Pozdrawiam.

    • Przecież to forum, tu się rozmawia tak, jak na targu się targuje. Targujemy więc swoimi myślami, różnorodnością, innym podejściem do życia. Mnie interesują wszyscy ludzie, jestem ciekawa, zachłanna. Z ciekawością więc przeczytałam Twoje świadectwo. krytyczne podejście? Tak siebie opisałeś, że odebrałam jak byłego opisywanego przez Maję. kogoś co tylko chce brać, jedna zawiodła dumę a trafiła się inna fajna. To miłe, że uważasz ją za dar i doceniasz. Ludzie często zmieniają się na gorsze. Ty może zmieniłeś się na lepsze. Ja np. miałam zawsze złe relacje z mężczyznami, oziębłość, brak zainteresowania, nie umiałam z nimi być. Mam wrażenie, że się zmieniłam w tej kwestii na lepsze.
      Ważne, żeby się zmieniać.

  16. Uda Wam się wszystkim. Modlący się, młodzi ludzie, wierzący, jak ma się nie udać. Ja zmieniam na chwilę temat. postanawiam tylko czytać świadectwa, nie komentarze. na forum pojawiły się osoby o tym samym nicku, to bez sensu. bałagan.
    jeśli coś poważnego z moich intencji dojdzie do skutku to sama napiszę świadectwo. Również pozdrawiam Was.

    • hahaha!!!! facet, jak ty się obrażasz o takie słowa i piszesz tu, żeby cię chwalono, bo się goguś przyznał, że coś tam robił źle, że nadziany i rozpieszczony był, to co dopiero w życiu. Ten twój CUD to pewnie się nie może nawet odezwać na żaden temat. Myślę, że nieznajoma, czy wyżej tu podpisana Panna, albo maja mogą się cieszyć, że ni9e mają kogoś takiego. Cóż drogie Panie, lepsza Wasza samotność, niż nadskakiwanie komuś.
      W końcu dyskusja i wymiana poglądów na podejście do życia to nic złego. obrażenie się to najgorsza forma kontaktów.
      Nic, miałam nie pisać, tylko czytać. więc jeszcze raz pozdrawiam.

  17. Ja się nie wcale nie obrażam tylko współczuję ci Alu.Czytajac co piszesz o swoich relacjach z facetami mam wrażenie, że Cię ktoś bardzo skrzywdził, dlatego z góry zakładasz że jak to ty nazywasz nie będziesz nadskakiwac i słusznie to do niczego dobrego nie prowadzi.Wydaje mi się ze jeżeli chłopak lub mąż w zdrowym związku gdzie obie strony się naprawdę kochają nigdy nie będzie wymagał od drugiej osoby takiego zachowania. Dlatego, że kocha a jak kocha szczerze to dba o tą osobę lepiej niż o samego siebie. Chłopak który wymaga takiego zachowania od swojej dziewczyny ma problem sam ze sobą nie szanuje sam siebie jest chory wewnętrznie bo krzywdzi najbliższą sobie osobę. Dlatego życzę Ci kogoś takiego kto sprawi że ty sama będziesz chciała mu służyć bo doświadczysz że z miłości on służy tobie i zabiega o twoje szczęście. Cała ta żółć jaką tu wylewasz ze swojego serducha to nic innego jak głośny krzyk o miłość nie sil się na złośliwości nie oceniaj innych nie pisz scenariuszy bo na mnie to nie działa a tobie też nie pomoże ja już to przerabialem.

  18. A mnie ta Twoja Jakubie kłótnia z Alą mocno rozbawiła :-). Za co Ty tą kobietę atakujesz? Nie zdziwiłabym się, gdybyś to mnie atakował :-). Bo wygarnęłam Ci co myślę o takich panach, co używali ile chcieli ale na żonę to tylko dziewica! To nie w Ali jest żółć, a w Tobie. Ona Cię nawet porządnie nie skrytykowała :-). A Ty się odgryzłęś na Niej pisząc o tym targu… To faktycznie był komentarz adekwatny do tego co Ona napisała… Nic dziwnego,że się do niego odniosła trochę ze złością. Bo po prostu klasę pokazałeś tym targiem. Sam Kubuś Ali wojnę wytoczyłęś, bo tak jak Ci potem Ala napisała, jak można było napisać cos przeciw Tobie. Bo Ty chyba faktycznie liczyłeś na jakieś oklaski. Za to że nadziany i rozpuszczony chłopczyk dowiedział się w końcu co w życiu ważne. Brawo! Ona chciała tylko dyskusji :-).
    I pewnie teraz mnie skrytykujesz, ze też jestem mocno sflustrowana, ze też tutaj wylewam swoją zółć… No dawaj! Wal śmiało! Wytłumacz mi tylko dlaczego nie mamy prawa ja czy Ala być sflustrowane? Wytłumacz mi to! Skoro ja modlę się ponad 7 lat intensywnie i nic. I tylko trafiam właśnie na takich frajerów co w iluś już związkach byli, co chiceli to używali, a teraz dziewicy szukają na żonę…! Wytłumacz mi proszę fakt, iż Ciebie za te lata rozpusty Bog wynagrodził darem w postaci swojej niewinnej żony, a ja za tyle lat wszelakich modłów mam dostać na męża gościa po wszelakich przejściach! Wytłumacz mi to. Mam dość takich frajerów! I nie ma we mnie już żadnej flustracji. Nam się nawet nie wolno zdenerwować, bo gdzież? A co dopiero swoje zdanie wyrazić! Po prostu przyjmuję rzeczywistość taką jaka jest. Pokłony dla Twojej Zony, ze Cię chciała :-).

    • Szczerze dziewczyny chamskie jesteście i wydaje mi się, że zazdrość przez was przemawia. Myślę, że każdy zasłużył na drugą szansę, nikt tutaj nie jest świętszy więc po co się licytować. Wykłócacie się o takie pierdoły jakby w życiu nie było się o co większego denerwować i stresować.

  19. Spoko. Jak dla kogoś mąż/ żona, zachowywanie przykazań i życie to pierdoły, to jasne ze nie ma tu z kim rozmawiać. Tak jak Ala napisała każdy ma prawo wyrazić swoje zdanie, bo to jest forum. Wiecie co? Ja się odważyłam wyrazić swoje zdanie i swoje poglądy. I tu i kiedyś tam. A jedyne na co Was stać, to stwierdzić, ze chamskie jesteśmy, ze pyszne, ze targ będzie dla nas dobry. Nam nie wolno nawet własnego zdania wyrazić a Wam wolno nawet obrażać. Skąd ja to znam? Nigdy wyrażając swoje zdanie nie użyłam do kogoś zwrotu ze jest chamski. I tylko dlatego ze inaczej myśli niż ja. Nigdy nikogo na żaden targ nie odsyłałam. I nigdy do nikogo nie powiedziłam ze jest pyszny tylko dlatego, ze nie chce zrobić tak jak ja bym tego chciała. I nikt się tutaj nie licytuje swoją świętością droga Stara Panno. Po prostu trzeba mieć w życiu jakies zasady, którymi się człowiek kieruje. Po prostu trzeba wymagać od siebie i innych, a nie wszystko usprawiedliwiać tekstem: „bo ja człowiek grzeszny jestem „, ” bo ja słaby jestem” więc wolno mi wszystko.
    I tak już po prostu jest na tym świecie, ze dobro nigdy się nie odzywa bo jeśłi się odezwie to zawsze oberwie po uszach, a zło rozpanosza się wszędzie, wszystko może a całej reszcie wmawia że jest dobrem i ze tak powinno być.
    Wszytkiego dobrego Wam życzę.

    • „Przecież to forum, tu się rozmawia tak, jak na targu się targuje. Targujemy więc swoimi myślami, różnorodnością, innym podejściem do życia. Mnie interesują wszyscy ludzie, jestem ciekawa, zachłanna.-Ala”
      Nie podoba mi się to, że to forum porównuje się do targu na którym handluje się myślami. Nie chcę się targować swoją różnorodnościom i innym podejściem do życia. Takie wygadywanie się, które świadectwo jest lepsze, kogo życie jest świętsze, a kogo grzeszne, kto ma lepsze podejście do życia, zniechęca mnie do tego forum. Robienie z tego forum targowiska jest chamskie, tak myślę, mnie o to tylko chodziło. Nie ma to jak zacząć kłótnie a potem zgrywać ofiarę. Ale nie będę się szarpać.

  20. Pokłócili się wszyscy i co? I tak lepiej niż jak czasem są tylko komentarze pod świadectwami, że ach cudowne, albo piękne, albo coś tam lukrowanego. Nic z tego nie wynika. Mi się wtedy ludzie wierzący jawią jak jakieś ciapciaki, albo gorzej jakby każdy bał się drugiego jak w jakiejś sekcie.. A tu towarzystwo z charakterkiem, każdy z innym, hoho! nieznajomej podejście do życia mi się oczywiscie podoba, bo przy byciu twardą można być jednocześnie kobiecą. Bez poznania takich odważnych opinii nie miałabym żadnego porównania, a tak tak widzę co sama robię, co robią inni, jakie błędy popełniamy. Czasem dopóki ktoś nam nie wytknie to żyjemy w słodkiej nieświadomości, że jesteśmy ok. nie myślę tylko o forum.
    wymieniamy się myślami, ale porównanie do targu się nie spodobało, chodziło mi bardziej o różnorodność i trochę przekonywanie innych.
    Jasne, że jestem skrzywdzona przez mężczyzn, zawsze byłam traktowana jak rzecz. jednak nie oczekuję zbyt wiele od życia w tej sferze, więc też i nie zazdroszczę, bo każdy mierzy trochę swoją miarą. Ja spotkałam się z propozycjami tzw. niemoralnymi od mężczyzn, którzy byli w związkach albo wręcz żonatych. Jak mam wierzyć, że może być dobrze? ich panie przecież się o tym nie dowiedziały. Jak napisałaś nieznajoma, że wtedy bym dopiero mogła usłyszeć określenia. Tego nie wiem do dziś, ale raz całkiem zwątpiłam i byłam załamana i miałam zamiar wejść w taki układ. to jednak nie wypaliło z jakichś nieokreślonych przyczyn.
    Szkoda, że tu się pogmatwało, bo miło jest czytać i wymieniać się poglądami, lub poznać ludzi myślących podobnie.
    a miałam nie pisać 😉

    • Tak myślę nieznajoma, że w Twoim wieku(nie żebyś była stara) ciężko będzie Ci znaleźć tak czystego mężczyznę, jaką jesteś czystą kobietą. Też jestem w tym wieku i nie czekałam na tego jedynego bo w niego nie wierzę. Jestem sama i być może będę, ale jak się jakiś trafi to choć nie będę mieć rozżalenia, że ja dałam mu to co miałam najcenniejsze a on tego dla mnie nie miał. Później może bym go dręczyła, że nie jest „mnie wart” itp. Ale to tylko moja opinia 🙂

      • Ja to inaczej zrozumiałam. Wg mnie nieznajoma sama chce dochować czystości a nie oczekiwać jej od mężczyzny, co nie znaczy że byłoby miło, gdyby on też.
        Jednak jej smutek wynika raczej nie z tego, że nie trafia na czystych lecz że w ogóle jakoś beznadziejnie z nimi. Może trafiała na takich co nie wzbudzali żadnego zainteresowania (bo coś musi być, może uroda, wdzięk osobisty, może charakter, może jakaś pasja życia, no coś interesującego w nim) lub takich co mieli wyraźnie widoczny (że aż bije z oczu) egoizm, jakąś chęć wykorzystania, różnie. Po prostu bywa nieciekawie, wystarczą moje doświadczenia z zainteresowaniem tylko fizycznym z ich strony, a też pragnęłam miłości, nieco uwagi jak każda kobieta.
        Gdyby nieznajoma spotkała kogoś interesującego, z kim może porozmawiać, kto wzbudza jej zainteresowanie (nie musi to być od razu zachwyt) i sam jest w stanie zainteresować się jej osobą w wielu aspektach, to nie sądzę, żeby ważna była dla niej jego przeszłość.
        Pomijam kwestie jakiegoś notorycznego „zawodowego” podrywacza, czy wielokrotnego rozwodnika itp. 😉 ale żarty, żartami..

    • O! Witam, zaglądam czasem na „stare” wątki 😉
      Wiesz, zerkam na różne świadectwa w celu chyba poszukiwania swojej wiary, co brzmi dziwnie. Różne postawy życiowe widzę, kolorowych ludzi, każdy inny. widzę też, że tu skupiają się właśnie ludzie nie tylko wierzący, ale też poszukujący.
      A słychać u mnie to, że akurat zbieram się na modlitwę NP w intencji osoby parającej się satanizmem, nie wiem w jakim stopniu. Natomiast ta osoba na pewno jest niewierząca i nieszczęśliwa. to chyba zadanie dla mnie ponad siły? Sama jestem nieszczęśliwa i też z chwiejną wiarą i może chcę iść „z motyką na słońce”. jeszcze do tego ludzie często straszą jak to im demony szkodziły w trakcie NP. Ja doświadczyłam różnych dziwnych rzeczy kiedy odmawiałam wcześniejsze, ale nie wiem czy to w ogóle jakoś wiązać. Mogło się to zdarzyć tak po prostu, życie.
      Ogólnie czuję się samotna, nie mam kogo zapytać o tą NP. Boję się podjąć z różnych przyczyn, nawet czasowych. Z drugiej strony bardzo żal mi tamtej osoby.
      Tak, a właściwie to chciałam zacząć jutro…

  21. Myślę ,że modląc się za kogoś modlisz się za siebie to przykład Żywego Kościoła gdzie jedni modlą się za drugich.Mój powrót na łono Kościoła pewnie też zawdzięczam czyjejś modlitwie bo to przyszło samo niepodziewanie.A jeśli chodzi o podjęcie modlitwy za osobę zajmującą się satanizmem to spróbuj.Pamiętaj tylko o częstej Komunii świętej wiem co piszę, trzeba się zabezpieczyć.Widziałem kiedyś uwalnianą osobę na Mszy świętej o uwolnienie i uzdrowienie to jest straszne co demon może zrobić z człowiekiem.Wiem jedno że to uczynek miłosierdzia modlitwa za kogoś potrzebującego pomocy a takie uczynki jak to Pan Jezus powiedział św.Faustynie wynagradza po stokroć.Demon nienawidzi Matki Bożej najbardziej dlatego że Ona jest najpokorniejsza a on najbardziej pyszny.Nie może znieść tego ,że Pan Bóg dał Jej władzę nad nim a przecież Ona była człowiekiem co go doprowadza do wściekłości,że musi tej władzy być poddany.

    • Ojejku, przyjmować Komunię? ja nie umiem. Nie byłam czynnie na żadnej mszy od kilkunastu lat. Od jakiegoś czasu, kiedy rozpoczęłam poszukiwania wiary z NP, to bywałam w kościołach, ale w celu znalezienia spokoju, miejsca do skupienia. teraz też tak chciałam sobie organizować czas, że rano jak kościół otwierają na pół godz przed mszą to jakoś w tym czasie a potem resztę NP wieczorem. W każdym razie już rozpoczęłam NP w tej intencji, skupienie do kitu, ale jak bym miała tak patrzeć, że coś mi nie poszło czy coś, to nigdy bym nie zaczęła.
      Dziękuję za słowa. Nie wiem, może w trakcie trwania nowenny jakoś się odważę, przecież musiałabym iść do spowiedzi (nie wiem z czym to się „je” 😉
      ale ta modlitwa trwa przez bardzo długi czas, może w trakcie podejmę decyzję, a może nie, może nie dotrwam nawet, bo i tak sama się dziwię swojej decyzji, jeszcze niedawno powyrzucałam swoje różańce i chciałam porwać książeczkę z NP, ale później pomyślałam, że jeszcze choć ta intencja.
      dobranoc.

      • Powiem Ci , jak to było ze mną , gdy nie będąc w spowiedzi i komuni przez 20 lat miałem te same obawy , że zostanę wyrzucony z konfensjonału . BYło odwrotne . Ksiądz się ucieszył , że w końcu się obudziłem . Nie powiedziałem wtedy wszystkich grzechów , bo ich po prostu fizycznie nie byłem w stanie sobie przypomniec . Niby czytałem ” rachunek sumienia ” ale jakos według niego byłem czysty jak łza 😉 . Stopniowo zaczynałem sobie przypominać kolejne grzechy i wtedy przy spowiedzi je podawałem . Następne spowiedzi już były łatwiejsze , bo nie musiałem mówić , że od ostatniej spowiedzi minęło 20 lat , tylko przykładowo miesiąc 😉 Co jakis czas przypominam sobie kolejne grzechy . Widzę też , że rachunek sumienia nie jest sztywną ramą i to co mi się wcześniej nie wydawało grzechem , juz teraz tak to odbieram . Nie dochodzę tez do skrajności , żeby spowiadać się jak małe dziecko ( a może powinienem ?? )

        • Dziękuję Józefie. jednak ja się nie boję żadnego księdza, niczyjej reakcji. Ja napisałam, że nie umiem. Nie umiem, nie czuję tego. Ty się „obudziłeś” więc poszedłeś do spowiedzi. Co to było nie wiem. Ja tu wielokrotnie pisałam, że jestem osobą poszukującą, nie określam siebie jako wierząca.
          Kiedyś i to kilkakrotnie w życiu zaznałam wielkiego zawodu ze strony środowisk religijnych.
          Przykro mi, ale ze strony ludzi o poglądach odwrotnych często dostawałam wsparcie, podawano mi rękę. Ja sobie do intencji żadnego satanisty nie wymyśliłam, tylko wywodzę się z takich kręgów, po prostu kontakty przyjacielskie.
          Ja za siebie już się modliłam NP i kilkakrtonie załamywałam.
          nie wiem jak mogę iść do spowiedzi i Komunii bez przekonania. Ja raczej obrałam taką drogę szukania wiary, że modlitwa wydawała mi się bliższa, to w końcu forma medytyacji. Natomiast sakramenty są mi dalekie, obce, to śmieszne, że ludzie tu objechali mnie, że nie powinnam się modlić jak nie pójdę do spowiedzi. Kiedy w życiu próbowałam zbliżyć się do środowisk wierzących to zawsze darli gębę, radzili takie rzeczy, których ja nie byłam w stanie zrobić. nie wspomnę już o szydzeniu z mojego kręgu towarzyskiego, ubrania, zainteresowań, muzyki.
          Przykro mi, dziękuję za poradę, ale do Sakramentów nie przystąpię.
          Może niepotrzebnie weszłam w próbę wiary.
          dziś zresztą dostałam już poważny cios, bo dowiedziałam się o osobie za którą zaczęłam już NP takie rzeczy, że zwątpiłam, dosłownie jakby w twarz, musiałam się normalnie położyć. Do tego jak weszłam do kościoła to okazało się, że zgubiłam różaniec, taki co mi pozostał. Nie mam go, nie znalazł się.
          Teraz jeszcze tu na mnie najechali.
          Ja w przypadku tak długiej modlitwy muszę sobie planować z góry każdy tydzień na godziny, a dziś rozwaliło mi się całkiem.
          Dla mnie to paradoks na maxa. Wiem, że przystąpię do sakramentów, czyli co? modlić się też nie można? wg Was to Sakramenty mają mi pomóc w modlitwie. Ja miałam nadzieję, że odwrotnie, że modlitwa ewentualnie po jakimś czasie może mnie doprowadzić do Sakramentów.

          • dużo tu piszesz że nie umiesz jeżeli napewno pragnęłabyś przystąpić do komuni św to byś to zrobiła ja nie rozumiem takiego czegoś jak ktoś jest chrzescijaninem ochrzczonym który był u pierwszej komuni św u bierzmowania że nie przystępuje do komuniśw to jest nasz obowiązek jako chrześcijanina i powinni to robić to jest grzech nie chodzić do spowiedzi i komuni św smieszy mnie to jak ludzie mówią że nie chodzą do kościoła bo się zawiedli na księzach na kościele BÓG nie mam z tym nic wspólnego wiara nas do tego zobowiązuje jężeli ktoś naprawdę wierzy od dziecka w Boga i sakramenty sw to nie bedzie się tłumaczył teraz ze się zawiódł na środowisku kośćielnym gorzej jakktoś sobie lekceważy to wszystko ale potem jak coś się złego dzieje to szuka różańców i modlitwy , wiele osób jest takich że jak trwoga to do Boga wtedy zaczynaja sie modlić a czy przypadkiem odmawianie NP i rózanca nie zobiązuje nas do nawrócenia do spowiedzi do pokuty nie wiem jak niektórzy ludzie sobie to wyobrażają przecięż do otrzymania łask i wysłuchania intencji potrzebna jest tęż komunia św dlatego droga ALU że nie potrafisz przystąpić do tych sakramentów a może nie chcesz ja nie widzę zadnych przeszkód są w życiu wiele trudniejsze rzeczy choćby grzech a jednak człowiek to potrafi

            • nie, nie potrafię i gwarantuję Ci, że większość z Was to tylko chodzi mechanicznie, z jakiejś zasady i przyzwyczajenia. Nie mam żadnego „trwoga do Boga” bo modlitwą próbuję się zbliżyć od dłuższego już czasu. Bóg i modlitwa to jedno a praktykowanie uznajecie katolickie. Informuję że można być wierzącym a nie koniecznie katolikiem. Ciekawe jak mam nagle wskoczyć w Sakramenty?
              Wy ludzie nic nie rozumiecie. Obowiązek? widze tu pełno przypadków kobiet żon co to mają też obowiązki wobec swoich mężów, bo w końcu to chyba też po katolicku.
              Nie ma to wszystko sensu. Dla Was ważne są praktyki a nie drugi człowiek. Innych macie w d..
              dodawanie sobie albo przekręcanie słów to tu normalka. Ja nic nie pisałam, żebym się zawiodła na jakichś księżach, wrecz przeciwnie, pamiętam tylko dobrych, podobnie jak siostry zakonne. Jednaj nawet bardzo wiele zawdzięczam.
              Przyanam jednak, że wszelkie rozmowy z osobami wierzącymi sprowadzały się do tego,że oni gadali tylko o chodzeniu do kościoła na masze i sakramentach.
              to wszystko chyba jakaś pomyłka.

            • ALU nikt tu nie przekręca słów wyrażnie cytuję twoją wypowiedż ze ” kiedyś i to kilkakrotnie w życiu doznałam wielkiego zawodu ze strony środowiska religijnego” więc o co chodzi, prawdziwi katolicy nie doznają zawodu i nie chodzą do kościoła mechanicznie ale systematycznie sakramenty dają radość oczyszczenie i pojednanie z Bogiem i ludzmi żałuj że nie uczestniczysz w tym bo nie wiesz co to jest zjednoczenie w komuni sw z Chrystusem jakie to szczęście i radość czego nic nie zastapi komunia daje nam prawdziwą miłość a poza tym nie wiem jak sobie wyobrazasz swoje zbawienie bez przyjmowania komuni sw to jest warunek pójścia do nieba . Ale oczywiście nikt nikogo nie będzie do tego zmuszał bóg dał każdemu wolną wolę ale i ztej wolnej woli będzie kogoś kiedyś rozliczał .Dlatego jak nie umiesz przystąpić do komuni św i zarzekasz się że nie pójdziesz to po co wogóle podejmujesz ten temat .

          • Ala, odsłuchaj sobie tej rozmowy z dr Pulikowskim (link wyżej). Co prawda on mówi o relacjach damsko-męskich, ale wchodzi też na temat wiary i Boga. I tam mówi coś takiego: że ludzie nie chodzą na mszę bo twiedzą, ze nie mają wiary. Jak będą ją mieć, to zaczną chodzić. A on radzi im odwrotnie. Zacznijcie chodzić na mszę, a zobaczycie ze wiara się w was obudzi. Dlaczego Jezus został z nami w sakramentach? No zastanów się Ala? Po co tak zrobił? Czy to było Jemu do czegoś potrzebne? NIe. Został, ponieważ to nam ptrzebne są sakramenty. To nam potrzebna jest i spowiedź i komunia. Dlaczego On mówi do Faustyny, ze boli Go tak rzadkie przyjmowanie komunii? On nie ustanowił komunii i spowiedzi dla świętych, a dla nas zwykłych grzeszników. Przez to ze Go przyjmujemy w komunii, zapraszamy Go do naszego życia i serca. I wtedy On ma możliwość działąć w naszym życiu i sercu. Co to znaczy, ze nie umiesz się spowiadać? Nie wiesz jak spowiedź wygląda czy jednak w ten sposób tłumaczysz swój strach? To pierwsze znajdziesz w każdej książeczce, a strach zawsze będziesz czuć. Bo w ten sposób szatan próbuje Cię odciągnąć.
            Alu, powiem CI z własnego doświadczenia. Zdarzają mi się takie spowiedzi, ze od konfesjonału odchodzę z uśmiechem od ucha do ucha. Az mi głupio przed ludźmi co stoją w kolejce. Bo nie dość, ze długo klęczała, to jeszcze odchodzi od kratki jakby się czegoś nawdychała. No ale gęba sama się śmieje 🙂 .Odwagi!
            Droga Alu, a może te wierzące osoby chciały Cię za coś upomnieć a nie drzeć ryja, bo one mądrzejsze? Nie wiem tego. Dlatego piszę może. A może po prostu na takich ludzi trafiłaś. Nie patrz na to. Bóg na sądzie nie będzie Cię pytał o postępowanie tych osób a Twoje własne. Ja też swego czasu nie mogłam pojąc dlaczego osoby, które uważają się za takie rozmodlone, po wyściu z kościoła nie potrafią okazać nawet odrobiny szacunku. Ale tak jest. I już.
            Na koniec jeszcze napiszę co Pani Pułtawska mówi o wierze. Że młodzi ludzie mówią do niej że ona taka wierząca, a oni nie otrzymali tej łaski wiary. Dlatego nie wierzą. Na co Ona im odpowiedziała, ze owszem wiara to łaska, ale Bog dał też rozum dzięki któremu możemy rozeznawać. Ponadto dodaje, ze jedyną pewną rzeczą w życiu jest śmierć i nawołuje, zeby ten jeden pewny fakt w życiu wziąć pod uwagę.

  22. Normalna załamka… 🙁 . Kobieto! A czego się boisz? Że ksiądz wypadnie z konfesjonału, jak usłyszy Twoje grzechy??? Dla niego to „chleb powszedni”, ze się tak wyrażę, więc niczym go nie zaskoczysz. A z drugiej strony, to uważasz, ze on tam siedzi dla przyjemności? Bo lubi słuchać co, kto i gdzie narozrabiał? Dla niego to jest służba! Powołanie! On pomaga wrócić do Boga! Chcesz się modlić za satanistę a sama boisz się wyspowiadać i to prze tyle lat??? Kurde! Nie kumam! To jest juz poza zasięgiem mojego rozumowania! Najpierw odmów nowenne za siebie, za odwagę do spowiedzi! A potem bierz się za satanistów!

    • nie boję się tylko nie umiem, tak napisałam. a modlić się chcę za przyjaciół. Gdybym miała czekać aż dam radę iść do spowiedzi i do Komunii, że niby wtedy dopiero mogę się modlić to nie wiem, nie wiedze kiedy to mogłoby nastąpić.
      dodam, ze nie jestem osobą wierzącą, a poszukuję. Może bez sensu jednak swój wysiłek w tym kierunku podejmuję.
      nie przekręcaj słow, kto tu mówi o jakimś strachu i baniu się spowiedzi.
      nigdy nie przystąpię do Sakramentów!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  23. Załamka! Dobrze powiedziane Nieznajoma.Ala jak ja po długim czasie poszedłem do spowiedzi oczywiście bez porządnego rachunku sumienia i zacząłem dukac te swoje grzechy to spowiednik a był to wiekowy już kapucyn widząc że się męczę powiedział do mnie tak ” chłopie mów, mów mnie już nic nie zdziwi no chyba żeby chłop urodził” tak mnie to rozbawiło że cały stres opadł i dalej już poszło. Żarty na bok jak chcesz się szczere modlić jak nie masz łączności z Bogiem. Ja nie chcę udawać tu jakiegoś świętego nie o to mi chodzi ale wiem jedno w konfesjonale siedzi sam Chrystus to do niego idziesz się oczyścić to nie jest slogan tylko prawda wiary. Istnieje takie pojęcie jak ” ex opera operato” gdzieś to czytałem to jest po łacinie i oznacza że podczas spowiedzi sam Bóg działa w duszy i leczy jej rany. Musisz iść do spowiedzi i do komuni świętej.

  24. Dobrze szczerze podyskutować! Widzisz Józefie każdy ze kolejną spowiedzia ma podobnie człowiek dostaje więcej światła, więcej widzi.To tak jakby wejść do ciemnego pokoju w celu sprzatania nie widzisz nic tylko kontury rzeczy duże jak regał czy stół to takie duże grzechy.Potem Pan Jezus daje wiecej światła podkręcania lampkę widzisz że na stole stoi wazon a na regały stoją książki tskie mniejsze grzech one zawsze tam były ale przez grzech my ich nie widzieliśmy potem jeszcze więcej światła i człowiek dostrzega że te książki są zakurzone a w rogu pokoju jest pajęczyna wiec dopiero zaczyna się sprzątanie. Tak ja miałem ze spowiedzia przypominam sobie grzechy z przed kilku lat.

  25. No tak, tylko przykre jest to, że niby tacy wierzący i rozmodleni, a z tego nie wynika postawa miłości czy zrozumienia a nieraz widać nawet na różnych forach, tutaj także, nie mówię, że tu konkretnie, zupełny brak empatii w stosunku do bliźnich. I czują się dumni z tego powodu, ze oni mają wiarę? Ale jaką wiarę? |Czy rozumieją, czym jest wiara? I co z tego, że są tacy praktykujący, niby wierzący, skoro za ta wiara nie idą czyny i słowa? Wiara bez uczynków jest martwa i nie kończy się tylko na chodzeniu do kościoła, a poza kościołem to by bliźniego w łyżce wody utopili z zacietrzewienia i braku otwartości jakiejś. A tym do siebie zrażają właśnie tych, którzy by może chcieli uwierzyć, ale nie otrzymują wsparcia z ich strony w takiej zwykłej rozmowie chociażby. I w rezultacie jeszcze bardziej odwracają się od Boga, bo Boga i kościoła, którego zaczynają postrzegać przez pryzmat tego, czego doznają od tych niby wspaniałych i bogobojnych katolików, tylko że za tym często kryje się wiele bigoterii i fałszywej świętoszkowatości, a jak przychodzi co do tego, to wychodzi prawda…

  26. Czy ktoś z wyżej piszących może mi wyjaśnić co to jest wiara? To że jest łaską Boga to wiemy jestem tylko ciekawy co rozumiecie przez pojęcie wiary?

    • Jakubie według mnie prawdziwa wiara polega na całkowitym zaufaniu Bogu i wszystkiemu co tam na drugim świecie jest wierzymy że tak jest i koniec nie dociekamy nie analizujemy zbyt dużo nie dyskutujemy nieraz znajdują się takie osoby które specjalniechcą nas odciągnąć od wiary zadają dziwne pytania tzn a czy tak było czy tak a dlaczego tak wątpią w coś dociekają nieraz się podsmiewują napewno nie ma u nich wiary .

    • Jakubie diabeł to jest takie przewrotne stworzenie które napewno nie wierzy w Boga odzucił go sam chciał być bogiem ale na szczęście Bóg okazał się silniejszy od niego i ma nad ni panowanie nie wiem coby to było gdy diabeł rządził światem chociaż próbuje ale zawsze tam gdzie jest Bóg i modlitwa przegrywa . Diabeł nie wierzy zdecydowanie kusi nas żeby odbiec od wiary i niestety udaje mu się w wielu przypadkach działa na wielu tak że ludzie zmieniają wiarę wstępują w jakiejś dziwne sekty które manipulują ludzmi diabeł nie wierzy raczej próbuje zniszczyć naszą wiarę która mu się nie podoba bo musiałby być poddanym P Boga . Diabeł wybraz zło a nie dobro .

      • Basiu, diabeł wierzy w Boga. Na dowód przesyłam słowa Ks. Amortha ( wiesz kto to ten ksiądz jest? Egzorcysta włoski. Bardzo stary już człowiek):”Kiedy ktoś mówi, że jest wierzący, ale niepraktykujący, odpowiadam: „Nigdy nie spotkałem szatana ateisty”. Wszyscy diabli wierzą w Boga, ale oczywiście nie są praktykujący! Byli nieposłuszni Bogu i ciągle trwają w swoim nieposłuszeństwie. Wiele razy dyskutując z diabłem, mówię mu: „Ty, posiadając tak wielką inteligencję, okazałeś się najgłupszym stworzeniem. Byłeś w Raju, a teraz jesteś w Piekle”. „

        • Nieznajoma gdyby diabeł był wierzący to nie byłby tym kim jest, on wie że jest Bóg ale zdecydowanie w Go nie wierzy , co tzn. nie wierzy to odrzuca całkowicie Boga jego naukę przykazania i wszystko co Bóg mówi zaprzecza tem. A więc wierzy w niego ? nie sądzę !

    • Diabeł jest upadłym aniołem. Pytanie czy jest wierzący nie jest zasadne moim zdaniem dlatego, że zanim zdecydował się odejść od Boga, obcował z Nim. Przebywał w Bożej obecności.
      Zatem w kontekście czy wierzy (jeśli przyjmiemy, że wiara to rozważanie -Bóg jest / Boga nie ma) odpowiedź chyba powinna brzmieć diabeł wie, że Bóg jest. Zna przykazania i prawdy wiary. Nie jest jednak wierzący w sensie zachowywania tychże prawd i przykazań. Odrzucił je, ale doskonale je zna.

  27. Gdyby diabeł nie był wierzący to na czym polegałoby to całe jego istnienie? On wierzy że Bóg istnieje bo przecież walczy z Nim, i wie, że na końcu i tak przegra, i to go najbardziej złości. Ponoć diabeł jest upadłym aniołem, a przecież aniołowie są z Bogiem, więc musiał być przy Nim. I diabeł musi też wierzyć w dobro Boga, ponieważ skąd wiedziałby że przeciwstawiając się mu ma czynić i podsycać ludzi do zła?

    • I jeżeli w końcu zda sobie sprawę z tego, że jego katusze jakich wciąż doznaje nie przysparzają mu korzyści, ale wciąż pogrąża się w coraz większej matni zła oddalając się od Boga, który mógłby nawet jemu i innym upadłym duchom przebaczyć te wszystkie złe uczynki – mocą swego Miłosierdzia, jak synowi marnotrawnemu, to właśnie w nas – ludziach wierzących i modlących się tkwi nadzieja na przyspieszenie zwycięstwa nad złem i chwały Maryi i Jezusa – po raz kolejny. Jeżeli nie będziemy mieć natury talibańskiej – mówiąc, że kochamy Pana Jezusa, ale złym ludziom życzymy żeby w piekle się smażyli, żeby jeszcze za życia im się noga powinęła, to innymi słowy zaszczuwając się w nienawiści zaplątujemy pętlę na własnej szyi, bo sprawiamy tym przykrość Panu Jezusowi. On by wolał, tak sobie myślę, żebyśmy się za swoich wrogów modlili, żeby się opamiętali, żeby Bóg zesłał na nich Ducha Świętego, który przemieni ich złe serca. A jeśli taką postawę przyjmiemy, to może w końcu sam Antychryst się znudzi bezowocnym namawianiem ludzi do zła, bo dzięki wzmożonym modlitwom ludzi dobrej woli nie będzie miał do nas dostępu i wreszcie sam złoży broń i przyłączy się do orszaku Dobrych Aniołów i zacznie ludzi przestrzegać przed konsekwencjami złych uczynków – sam wiedząc najlepiej jak w piekle się cierpi i rozpocznie proces rehabilitacji i stanie się pokornym i przygarniętym na nowo przez Boga, na co każdy przecież z nas – mniejszych lub większych grzeszników ma prawo liczyć. Nikt nie jest bez grzechu, nikt nie powinien rzucać kamieniem w drugiego człowieka, nikt -poza Bogiem, Matką Przenajświętszą nie jest bez skazy. Nie nam oceniać kto zasługuje na Miłosierdzie Boga bardziej, a kto mniej. Uważam wręcz, że należy się modlić by Bóg obdarzył nas wszystkich wprost proporcjonalnie do wielkości grzechów popełnionych przez nas, byśmy wszyscy mogli z Bogiem się pojednać, by nie pozostał nikt ani na ziemi, ani w zaświatach niepogodzony z Bogiem. Czyż nie tak powinien wyglądać świat, czyż nie powinniśmy dążyć do tego by zlikwidować piekło, by ono opustoszało, byśmy wszyscy zmądrzeli na tyle, by nie gonić za złem, nie dać się skusić na to co nosi w sobie znamiona grzechu i zła. Znamy dekalog, przykazania , prawdy wiary, wiemy jak odróżnić dobro od zła, mamy wytyczne. Nie dajmy się skusić, brońmy się modląc, korzystając z sakramentów św. przyzywając nieustannie pomocy Pana Boga dla nas, naszych bliskich i świata całego. Niemożliwe ? A kto oprócz ojca Bartola Longo miał jeszcze nadzieję, że jego syn wyzwoli się z satanizmu. A kto, jak nie matka Glogi Polo-rażonej piorunem wymodliła, że odbudowało się jej zwęglone ciało i powróciła z piekła do świata żywych i gorliwie głosi Chrystusa, a kto jak nie matka Piotrka z „Wyrwani z niewoli” modliła się by wyrwał się z nałogów i teraz jeździ po kraju i głosi wielkość i dobroć Chrystusa. Nie ma rzeczy niemożliwych dla Boga, a te które Mu się podobają wspiera i otacza opieką i obdarowuje darami Swojego Nieskończonego w Dobroć Miłosierdzia. Czy także Szatan nie tęskni za taką opieką Pana Boga ? Może dzięki naszemu wzmożonemu szturmowi modlitewnemu ośmieliłby się wrócić na łono Bożej Dobroci – bez obawy, że Pan Bóg nie byłby mu w stanie przebaczyć krzywd wyrządzonych światu, gdyby zły nie chciał już dalej być zły, tylko zaczął zabiegać o to, by nikt już na drogę zła nie wkraczał. Mógłby dużo korzyści przynieść tym, którzy mają inklinacje do czynienia zła, żeby opisami piekła w którym spędził tyle czasu skutecznie nieszczęśników zniechęcić. W taki sposób były też przydatny i potrzebny, by odstraszać ludzi przed wkraczaniem na drogę grzechu i zła -zapewniając sobie taką postawą przebłaganie za dotychczasowe wyrządzone światu zło. Odzyskałby w ten sposób zaufanie do Pana Boga i zasilił szeregi Aniołów i Świętych, którzy przecież są wśród nas i otaczają nas od zawsze swoją opieką podobając się Panu Bogu. Każdy z nas ma prawo wierzyć, ufać i robić wszystko, żeby się Panu Bogu przypodobać, żeby zerwać ze starymi, grzesznymi przyzwyczajeniami lub nie ulegać nowym pokusom – umieć zwalczać w sobie skłonności do czynienia grzechów. Chodzimy do spowiedzi, pokutujemy, potem znowu upadamy, ale ciągle mamy nadzieję, że następnym razem nie damy się zwieść złym pokusom, że zawalczymy o siebie, że się złu oprzemy. Pomoże nam w tym wytrwała modlitwa i wzdychanie do Matki Przenajświętszej by nas powierzała Swojemu Synowi. Jeśli będziemy się wstawiać za złymi duchami do Pana Boga, żeby nie wodziły nas na pokuszenie, na pewno Pan Bóg będzie nas wysłuchiwał i bronił im dostępu do nas, więc jeżeli się przekonają, że ludzie nie chcą ich rad – zwodzących na manowce słuchać, będą szukać dla siebie innego lepszego zajęcia, najpierw próbując pojednać się z Bogiem lub chcąc pokazać Bogu, że zasługują na szansę zmieniając front działania i zabiegając o to by zło już się więcej nie szerzyło.

  28. Ja dziś wieczorem te wszystkie linki i filmiki od Was przesłucham. dziękuje. Wczoraj nie było czasu, jeszcze chciałam dać radę z Np, żeby nie przerwać, bo nie zamierzam się poddać.

  29. Diabeł nie wierzy w Boga on WIE ,że Bóg istnieje ,więcej ma pewność przecież rozmawiał z Bogiem twarzą w twarz i w niczym mu to nie pomogło.Przez pychę znalazł się tam gdzie jest.
    Nie zgodzę się z tobą JOANNO,że może on wrócić do Boga nie dlatego,że to dla Boga nie jest możliwe tylko dlatego,że Bóg szanuje wolną wolę.Upadłe anioły w momencie stworzenia same skazały się na potępienie odrzucając Boga i jest to potępienie na wieki.Różnica między ludźmi i nimi jest taka,że te złe ale potężne w swojej naturze istoty tak samo jak aniołowie posiadają wiedzę wlaną tzn.nie nabywają jej w czasie swojego istnienia bo ich nie obowiązuje czasoprzestrzeń.Mają wiedzę jak gdyby wgraną z dysku odpowiednią do swojej potęgi i hierarchii dlatego dzielimy je tak jak dobre duchy np.na moce, księstwa ,trony, zwierzchności,cheruby,serafiny itd.
    Chodzi o to,że człowiek popełniając jakiś grzech nie wie jakie będą tego skutki, może tylko przypuszczać, a one z góry wiedziały co się z nimi stanie po wypowiedzeniu Bogu posłuszeństwa ze wszystkimi konsekwencjami, wiedziały, to tak jakbyś puszczała totka i z góry wiedziała czy wygrasz czy nie i pomimo to odsunęły się od Pana.Dlatego ich grzech jest wieczny a nasze mogą być przebaczone.
    Wiara to oczywiście łaska Boża, Jego natchnienie ale sprowadza się ona zawsze do ludzkiej decyzji ,decyzji wolnej woli człowieka. Decyzja ta brzmi :TAK wierzę,że Jezus mówi prawdę,ma rację,kocha mnie bezwarunkowo,kocha mnie za darmo ,zawsze,takiego jakim jestem bo nie ma takiego/takiej drugiego jak ja na tym świecie,nawet jak jestem grzesznikiem też mnie kocha nie mniej jakbym był świętym bo On nie dozuje miłości,wierzę,że Jezus w ewangelii mówi prawdę,wierzę,że dał mi 10 przykazań nie jako zbiór zakazów bo jest surowy i sadystyczny ale jako zbiór drogowskazów dzięki którym będę szczęśliwy, przecież nikt mi nie powie ,że jak będę zabijał i kradł to będę szczęśliwy.Dlatego zostawił nam siebie w sakramentach bo wiedział,że bez nich nie możliwe będzie zbawienie,daje nam siebie samego.On nie chce mieć w kościele niewolników ale przyjaciół ,którzy przychodzą do Niego
    i dla Niego aby słuchać słowa życia z własnej i nie przymuszonej woli.Nie można przekonać człowieka,że Bóg go kocha nawet gdybyśmy mu to powtarzali tysiąc razy dziennie do puki on tej miłości nie odczuje na własnej skórze.a tak się dzieje kiedy korzystamy z sakramentów.Natura nie znosi pustki,jeżeli w naszym sercu nie mieszka Chrystus to mieszka w nim ten zły i nikt mnie nie przekona,że jest inaczej nie ma innej drogi.Serce nie zazna spokoju do puki nie spocznie całe w Bogu swoim stwórcy.Jak mówi Jezus albo jesteś zimny albo gorący masz wolną wolę wybieraj.
    Ktoś tu wspomniał o Glorii Pollo tą którą trafił piorun (polecam na you tube) fajna lektura dla tych co poszukują.

  30. Do Jakuba i Basi.
    Nie wiem po co tu zaczęliście o diable dyskutować. Ale dobra. Przytoczyłam Wam słowa księdza egzorcysty, dodam raz jeszcze ze starego a co za tym idzie doświadczonego, księdza który na co dzień widzi działanie diabła. I skoro ten ksiądz mówi, ze nie widział diabłą niewierzącego, to ja akurat w to wierzę. Nie wiem skąd Ty Jakubie i Ty Basiu macie lepszą wiedzę o diablach niż sam ksiądz egzorcysta? Podzielcie się skąd ta wiedza? Diabeł wie, ze Bog istnieje i wierzy w Niego. Jak Was diabły interesują, to polecam książzki owego księdza.

    • Nieznajoma kazdy ma prawo poruszac jakijś temat i odpowiadać na niego podobnie jak my nie wiemy dlaczego Ty Nieznajoma poryszyłaś temat antyświadectw wielu osobom się to nie podobało od dłuższego czasu czytam Twoje wypowiedzi i zauważyłam że ciągle krytykujesz innych mało miłych słow z Twojej strony nie wiem co chcesz przez to osiągnąć być mądrzejszą od innych ?

  31. Może uściślę, miałem na myśli to,że diabeł nie wierzy Bogu tzn.w Jego słowo dlatego się zbuntował a nie ,że nie stricte poddaje w wątpliwość Jego istnienie, dostrzegasz różnicę?Diabły nie interesują mnie z powodu tego,że się nimi specjalnie fascynuję,wręcz przeciwnie boję się ich ale jak to mówią wroga i jego oręż trzeba znać.

    • Diabeł nie musi wierzyć w Boga bo go widział, wierzą ci którzy nie widzieli. Diabeł nie musi wierzyć lub nie wierzyć Bogu, bo wie że Bóg zawsze dotrzymuje słowa, dlatego diabeł stara się tak zniszczyć dzieło zbawienia człowieka, bo zazdrości ludziom Miłości i Szczęścia Bożego.

  32. Nie basiu, nie jestem mądrzejsza od innych. I nikogo nie krytykuję. Jeśli czytasz od dłuższgo czasu to zapewne wiesz, ze to ja pierwsza zostałam przez Was skrytykowana 🙂 . I ja bardzo długo szukałam Boga. Przez ten czas uczestniczyłam we mszy, bardzo dużo się modliłam i bardzo dużo czytałam. Chciałam Go poznać, dowiedzieć się co to za Bóg. I trochę zaczynam chwytać o co chodzi. Ale jeśłi czytam, że Wy lepiej wiecie od egzorcysty który x lat ma praktyki, to normalnie załamka. Albo jeśłi czytam, pod moim postem, w którym żalę się że ponad 7 lat modlę się o rodzinę i nic a Wy mi odpisujecie, ze może Bog ma dla mnie inne szczęscie niż to płynące przez narządy kobiece, to mnie normalnie krew zalewa. Bo przyrównujecie mnie do panienki której brak chłopa. Bo to jest wg Was złe modlić się o męża i chcieć mieć dobrą na Bogu opartą rodzinę. Gdzie wszystko ma swoją kolejność. Ale jełsi pisze laska, ze odmawia entą już nowenne bo chłop zostawił, albo że wisi nad nią fatum bo każdy związek po 3 latach się rozpada i że swojego byłęgo wyrzuciała z domu bo przyjeżdzał tylko jak to ona określiła na seksturystykę, a teraz płacze i modli się o jego powrót, to wtedy takim laskom wtórujecie!!! Dodajecie jeszcze swoje wpisy jak to Wam smutno i jak to mocno się modlicie,b o Was zostawil też Wasz bożek. Po x latach robienia mu dobrze! I to jest wtedy w porządku! Albo modlicie się o ślub, bo on po tych x latach słuachć nawet nie chcce. I oczekujecie wzajemnego wsparcia. A jak się Wam trafiła taka nieznajoma, to okazuje się ze jest dla Was niewygodna. Bo Wam rzeczy nazwie po imieniu!
    Albo to:”myślę ze przesadną modlitwą możesz wszystko skomplikowac pomódl się raczej o miłość i dobroć między wami oraz o łaski potrzebne w małżeństwie a będziesz miał tego co chcesz”. Na pewno wiesz basiu,z e ten cytat jest na forum pod tymi antyswiadectwami :-). No powiedz sama, jak się do tego nie odnieść?? Przesadną modlitwą można wszystko skomplikować! Kurde nie rozumiem! Modlitwa rozwiązuje węzly, a nie je zawiązuje! To raz. A ta druga część? To było do józefa o nim i jego kobiecie. Czyli ze co? Jak się bedziesz człowieku duzo modlil, to Bog ci rozpieprzy to twoje życie? Tobie na złośc? A może rozpieprzy dlatego,ze ta kobieta nie jest właściwa dla ciebie? Ale jak się będziesz modlił za twj związek z nią, to Bog cię wysłucha i zrobi tak jak ty tego chcesz! No proszę Was…. Zastanówcie się sami, jak się do czegoś takiego nie odniesć. Brak podstawowej wiedzy.
    I wiecie co? I ja też czytam od dłuższego czasu te wszelkie wpisy. Mnie krytykujecie, ze krytykuję? A sami co robicie? Pominę już swoją osobę, bo o tym już wyzej napomniałam, ale niedawno trafiłam na wpis mężczyzny, który z żalem pisał,ze ma dość tego modlenia się bi i tak nic nie dostał. Modlił się o pracę, nie ma z czego żyć. I wyżalił się dlaczego on nie może uproscić, czy i tam trzeba mieć układy? A Wy- forumowicze podzieliliście się na dwa obozy. Na tych co go mocno objechali, bo jak tak można o Bogu pisać, Ba nawet myślec tak nie wolno. Ze co to w ogóle za problem brak pracy? weź się w garść i „se” znajdź człowieku! Dodam od siebie,ze Ci którzy pracy nie mieli lub nie mają doskonale wiedzą co to za problem. I na szczescie był drugi obóż, który go bronil. Były nawet osoby oferyjące modlitwę. A dlaczego ten pierwszy o tym nie napisał? Skoro tak doskonale wiedział jak trzeba do Boga? Ale to ja jestem jedyna która krytykuje!
    Nie będę się już tu więcej wypowiadać. Bo to nie ma sensu. Wielu osobom nie spodobały sie antyswiadectwa, ale wiele mnie poparło basiu :-). A tego jakoś nie chciałaś zauważyc 🙁 . I nadal tak uważam.
    Piszcie sobie, chwalcie się nawzajem, użalajcie się razem. Nic mi do tego. Ja i tak Was lubię i szanuję. Nawet jeśli napisałam Wam nie raz, ze zalamka, że weźcie się ogarnijcie, że coś dla mnie nie było świadectwem. Lubię, mimo iż zabolało jak czytałam o sprowadzaniu miłości małżeńskiej do poziomu narządów, o robieniu sobie bożka z męża.
    I oczywiście to ja się wymądrzam. Na dowód tego wymądrzania podałam cytat księdza. Jasne! Przynajmniej jak już się wymądrzam, to mam na to poparcie w odpowiednich autorytetach, zamiast samej trzowyć teorie.
    Trzymajcie się. Ja napiszę świadectwo jak będzie ku temu czas.

    • Nieznajoma, możemy podać sobie ręce. Ja też jakiś czas temu odpowiedziałam na świadectwo jednej dziewczyny i zostałam zjechana przez te same osoby co Ty. Dlatego nie zaglądam tu już tak często jak dawniej, rzadko też coś napiszę. Ale to chyba dobrze. Wolę zdać się na samego Boga, z Nim pogadać niż wymieniać poglądy z tymi, których nawet nie znam.

  33. Co to jest, że się co chwilę ktoś obrusza i żegna i niby sami sobie siedźcie itp. Wiem, że też tak zrobiłam. Ludzie tak nie róbcie. Generalnie chyba od tego jest jakas wspólnota, chociazby forumowa, żeby czasem jakąś poradę uzysakć, nawet jeśli nie jest miła.
    Ja jeszcze wyjaśnię, że te sprawy o których ja mówiłam, ze spotkałam w życiu ludzi wierzących i doznałam krzywdy lub nieprzyjemnosci, to nie chodzi o to co na to zawsze się słyszy, że wierzącym się jest w Boga a nie dla tych ludzi. ok. tylko, że nie bardzo mozna być samemu z tym Bogiem. Niby zakłada się, że Bóg przemawia przez ludzi , albo że inni są potrzebni a sami oni odsyłają nas wątpiących albo poszukujących do tych praktyk, czyli msza, sakramenty, książeczki itp. No to wtedy wcale nie wiem po co wspólnoty, jak każdy ma sobie sam radzić ze swoją wiarą. I o to mi właśnie chodzi. Nie że ja poprzez pryzmat ludzi co mnie źle potraktowali patrzę na Boga i jak się obrażę na nich to też na Niego, nie. tylko kiedy kilka razy w życiu byłam sama i chciałam iść ku wierze to oni nie podali mi ręki. Tylko tyle.
    Wasza dyskusja dużo pomaga, będę więc jeszcze raz tu czytała wszystkie wpisy, bo to wymaga rozważenia, trochę czasu. Na razie pozbierałam się trochę po wczorajszych wydarzeniach i kontynuuję NP. Jedyne co mogę zrobić teraz na czas trwania tej intencji to coś czytać i oglądać od Was, jak i z innych źródeł. i oczywiście w miarę możliwości skieruję swoje wysiłki na Sakramenty. Nigdy nie zwracałam na to uwagi, nikt mi nie mówił, że mogę mieć większe wsparcie poprzez sakramenty, tylko modlitwę uważałam za kontakt z Bogiem. Proszę się nie dziwić, ja siedziałam i siedze w innych realiach, w innym otoczeniu, a chyba szukać kazdy może.

  34. dodam, że może macie chwile załamania co do towarzystwa, bo wiem co to jest. Jednak nie chodzi raczej o to, żeby każdy sam siedział z Bogiem, tylko z innymi razem jakoś i z Bogiem. nie wiem sorry, ale to jak tak checie to będzie jak z powiedzenia „gadał dziad do obrazu a ten obraz ani razu.. cóż.

    • Na tym polega przemiana , droga do lepszego , ewolucja poglądów . W wspólnych sprawach zaczynamy się nagle różnić , nasze myślenie , które nam wydawało się mocne w posadach nagle zostaje zachwiane . Buntujemy się , że ktoś nam karze inaczej patrzeć na pewne sprawy . Dochodzimy do momentu , że zaczynamy się kłócić , by tylko postawić na swoim , by byc tym lepszym , być bliżej tej prawdy i tej łaski jaka jest już tuż , tuż . To jest nasza walka , walka głównie ze samym sobą . Wygrywa siła argumentów , ale tylko przez chwilę , bo kolejne argumenty też nie sa pozbawione logiki i sensu . To jest nasza droga , która nigdy się nie skończy . Zawsze będziemy czegoś się uczyć , z czymś się nie zgadzać , ale będziemy trwac w jednym , by być lepszym , dla siebie i dla innych . I to jest piękne . ja tak walczę od kilku miesięcy , ale zacząłem po mału uczyć się sluchać . Nie wychodzi to zawsze , ale to jest cały urok dyskusji by „różnić się pięknie ” …. tylko się nie kłóćcie teraz ze mną 😉 to była taka luźna myśl 🙂

  35. Słuchajcie nie rozumiem dlaczego, niektóre osoby się tak łatwo obrażają przecież to jest dyskusja.Najlatwiej strzelić focha i nic nie pisać. Myślę, że każda dyskusja jest twórcza a argumentacja na dany temat tylko nas rozwija.

    • Niektóre kobiety tak mają, że jak coś nie idzie po ich myśli, albo ktoś się z nimi nie zgadza to strzelają focha. Taki szantaż emocjonalny, a co najważniejsze wychodzisz na drania, który obraził księżniczkę.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!