Beata: ufam Ci bezgranicznie

Czytając świadectwa na stronie dochodzę do wniosku że wszyscy zaczynamy tak samo. Zaczynamy odmawiać nowennę, aby uzyskać coś dla siebie,”wytargować” od Najświętszej Panienki korzyść. Bardzo szybko jednak zdajemy sobie sprawę z tego że Maryja przede wszystkim pozwala nam odetchnąć. Napełnia nas spokojem o którym każdy z nas marzy ale nikt o tym głośno nie mówi. Na początku ja także odmawiałam nowennę dla uzyskania”korzyści” .

Bardzo szybko zdałam sobie sprawę z tego,że dla mnie najważniejszy jest spokój który daje mi Matka i siły. Czuje że jest przy mnie. Nawet jeśli stawia przede mną trudności to natychmiast podsuwa mi rozwiązania. Już nie załamuje się tak szybko, skończyły się nerwobóle, potrafię funkcjonować bez leków uspokajających. Wcale nie jest tak, że moje życie jest bez zarzutu ale wiem, że nie jestem sama a to samotność(pomimo tego, że mam 4 dzieci męża ) była moją udręką. Maryja daje mi siłę pokonywać codzienne trudności. Mimo tego że mam męża alkoholika,na którego prawie nigdy nie mogę liczyć. Mam dobrą pracę dzięki której mogę utrzymać rodzinę. Nowennę odmawiam w intencji właśnie mojej pracy, aby Maryja pomogła mi utrzymać pracę. Sprostać stawianym mi wyzwaniom. Od trzech dni mąż jest w domu trzeźwy. Widzę jak walczy z nałogiem. Oddałam swoje życie Matce Bożej i wiem ze cokolwiek dzieje się w moim życiu dzieje się po coś. W tej chwili uważam nawet uzależnienie mojego męża za drogę do Boga.Byłam osobą tzw.wierzącą niepraktykującą, nie modliłam się nie chodziłam do kościoła. W tej chwili Moje życie to jedna wielka rozmowa z Bogiem. W samochodzie słucham muzyki religijnej i wcale się tego nie wstydzę choć nie jedna osoba patrzy na mnie jak na obłąkaną. Mi to wcale nie przeszkadza. jestem dumna z tego,że jestem dzieckiem Boga i szczęśliwa że w wieku 34 lat narodziłam się na nowo. Dziękuję Ci Matko Przenajświętsza i proszę o dalszą opiekę. Wiem Maryjo że masz plan na moje życie i ufam Ci bezgranicznie.

3 myśli na temat „Beata: ufam Ci bezgranicznie

  1. Dziękuję za świadectwo! To cudowne że mąż zaczyna się starać walczyć z nałogiem, połowa sukcesu za nim to zrozumieć swoje uzależnienie, przyznać się przed sobą do słabości. Ja dzięki tej Nowennie zrozumiałam coś innego niż pani Beata, otóż że do tej pory byłam niewierzącą-praktykującą. Modliłam sie, chodziłam do kościoła, bo to mi jakoś pomagało psychicznie. Dopiero Nowenna pozwoliła mi nawiązać jakąś więź z Mateczką, Bogiem, chociaż wiem że do doskonałości jeszcze długa droga przede mną. Pozdrawiam

  2. Beato ja też mam meża alkoholika i też wiem że rozstanie z nim jest moim powrotem do
    Boga. Żyjac z nim przez 16 lat , w tym 15 było dla mnie szcześliwych brakowało mi więźi z Bogiem jaka miałam zanim zwiazałam się z mężem. Często myślałam że popełniłam błąd wychodząc za ateiste że jednak jest w moim życiu jakaś pustka. On widocznie też odczuwał jakoś pustkę którą zapełnił alkoholem kobieta z internetu. Nasza miłość nie miała dopełnienia w Bogu.Teraz poprzez codzienne modlitwy za męża, za mnie za dzieci nie odczuwam takiej wiezi jaka miałam ale wierzę że jestem na dobrej drodze. Szczęść Boże

  3. piękne świadectwo, życzę Ci wytrwałości i zawierzenia modlitwie a wszystkie kłopoty troski i zmartwienia których masz nie mało będą lżejsze a nasze upadki dużo mniej bolesne gdy wiemy,że Niebiosa czuwają nad nami. Mam nadzieję,że Twój mąż wytrwa w trzeźwości zechce się leczyć i zmienić swoje życie.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!