Beata: chcę trwać w modlitwie z Maryją

Na nowennę pompejańską natknęłam się oglądając różne strony katolickie. Nie wiem czego szukałam , ale wiem co znalazłam. Moją pierwszą nowennę rozpoczęłam w środę popielcową. Część błagalna nie sprawiła mi trudności, czasem nawet zastanawiałam się dlaczego ludzie tak narzekają. Zrozumiałam to przy części dziękczynnej. Wiele razy walczyłam , aby jej nie przerwać i udało się, dzięki Matce Bożej. Łaski , o które prosiłam w nowennie otrzymałam zaraz po jej zakończeniu, chociaż Matka Boża zaczęła już działać w trakcie , ale ja tego nie rozpoznałam. Już rozpoczęłam następną nowennę , chcę trwać w modlitwie z Maryją , aby być bliżej Jej Syna , Naszego Pana Jezusa Chrystusa

Chcesz widzieć świadectwa nowenny pompejańskiej na Facebooku?
To proste – kliknij na >>POLUB >>

8 myśli na temat „Beata: chcę trwać w modlitwie z Maryją

  1. Nie podejmę kolejnej NP- odmówiłam tylko jedną. Być może zabrzmi to dziwnie, ale bardzo chciałabym modlić się znowu tą nowenną- jednak nie mogę tego zrobić. Zaczynałam kilka razy kolejną NP i za każdym razem nie wychodziło: tak jakbym nie miała się nią modlić. Nie wiem, jak to tłumaczyć?!

    • Uważam że trzeba się modlić ale tez zależy jaka jest Twoja intencja może masz wątpliwości dlatego że nie chcesz tego spróbuj przemysleć swoja intencję i jeśli masz opór przed tym może módl się o coś innego

    • Pani Ewo chciałabym Ci pomóc i zastanawiam się – czemu nie możesz rozpocząć kolejnej nowenny ? Zabiegane życie i mało czasu? Zapominalstwo? Słomiany zapał ? Brak wiary w to, że zostanie wysłuchana? Rozczarowanie jakąś sytuacją ? Jesteśmy tylko ludźmi i niestety czasem i tak bywa. Wydaje mi się, że osobom, które zostały wysłuchane łatwiej jest podjąć kolejną nowennę, gorzej tym, którzy liczyli na cud i się rozczarowali. Ja miałam tak, że modliłam się bardzo gorliwie i z głęboką wiarą, a w mojej intencji wszystko zmierzało w odwrotnym i bolesnym dla mnie kierunku. Myślałam, że po pierwszej nowennie podejmę zaraz kolejną, tym razem bardzo poważną – zdrowia dla pewnej osoby, a tak się nie stało bo boję się, że znów sprawa podąży w odwrotnym kierunku i z ta osobą będzie gorzej a i moje rozgoryczenie będzie większe. Ale i tak się modlę innymi modlitwami i Koronką do MB. Podziwiam osoby tutaj na forum, które piszą świadectwa, że modlili się o zdrowie a ta osoba w tym czasie zmarła i dziękują Matce Bożej za to. Ja mam problem z takimi świadectwami, w przypadku choroby i śmierci budzi się we mnie jakiś bunt, sprzeciw, nie potrafię się z tym pogodzić. Tym bardziej podziwiam takie osoby, które potrafią odczytać w tym łaskę Bożą. Zawsze byłam takim trochę buntownikiem, może to kwestia takiego charakteru. Jednak jest w człowieku taki głód modlitwy dlatego nadal się modlę.
      Droga Ewo, dlatego nie zniechęcaj się, jeśli nie Nowenna to i sam różaniec czy nawet dziesiątka różańca potrafi wiele zdziałać.
      „Bóg mi daje, Bóg mi odbiera” i tak niestety jest w naszym życiu, trzeba się modlić, by jak najmniej dobrych rzeczy nam odbierał 🙂

      • Pani Oliwio! Tak, żeby wytrwać na pewno ważna jest intencja. Jestem jedną z tych osób, o których Pani pisze. Modliłam się gorąco o zdrowie dla mojej mamy.Nieraz miałam chwile zwątpienia, zmęczenie, ale jak pomyślałam ,że ta modlitwa może uzdrowić moją mamę dotrwałam do końca….Pierwszą nowennę odmawiałam często we łzach prosząc o zdrowie, o ulgę w cierpieniu dla mojej kochanej mamy…. Stan zdrowia mamy się pogarszał. Rozpoczęłam zaraz drugą nowennę, ale w pokorze, że nic się nie dzieje bez woli Boga. Prosiłam o zdrowie dla mamy, ale ze słowami nie moja wola, ale Twoja Boże niech się stanie. W dzień Zmartwychwstania Pańskiego moja mama zmarła. Wiem, że to była wielka łaska Boża. Trzeba zaufać Bogu, bo On wie najlepiej co dla nas jest najlepsze. Matka Boża obdarzyła wielkimi łaskami mnie,moje dzieci i całą moja rodzinę. To nie znaczy, że nie cierpię z powodu śmierci mamy. Bardzo mi brak, codziennie czy w takim dniu jak dzisiejszy-Dniu Matki. Wszystko Trzeba zawierzyć, całe życie Matce Najświętszej i Panu Bogu!

        • Droga Tereso! Ja mam tak samo jak Pani! Też modliłam się o zdrowie mojej alarmy i zmarła. Widać taka była wiła Pana Boga….Cały czas moje serce krwawi po Jej stracie i strasznie za Nią tęsknię….Pozdrawiam Panią.Ewa.

      • To fakt, Oliwio, ja też mam takie myśli, gdy czytam świadectwa o śmierci dziecka, chorobach i tym podobnych. Podziwiam tych ludzi, którzy widzą w tym łaskę, ja bym chyba nie potrafiła, niemniej jednak modlić się trzeba i ufać mimo wszystko.

    • do Ewa – ja przy trzeciej miałam podobnie, nie wiem czym było to spowodowane, czasem zastanawiałam się czy może nie taką intencję wybrałam jak powinnam, zrobiłam sobie przerwę na ok. miesiąc i zaczęłam od początku, w międzyczasie modliłam się na różańcu, np. do Matki Bożej Rozwiązującej Węzły, modliłam się też o wytrwałość w modlitwie z książeki do św. Józefa i pomagała chyba najbardziej, zauważyłam również, iż za mało jest mojej osobistej modlitwy do Boga, dziękowania Mu, czytania Pisma św., oprócz różańca oczywiście
      może Ci to w czymś pomoże, pozdrawiam

    • Tyle się napisałam i wszystko się skasowało. Ah!!!!
      Od początku – już spokojniej. A tak mi się podobało, mam wrażenie, że te słowa które teraz napiszę nie będą już tak spontaniczne i zachęcające. Ale sens i przekaz chyba muszą być coś warte – skoro zniknęły. Taki psikus, czy tylko niezdarność?
      Do Ewy – tej i każdej innej kobiety, która mogłaby skusić w obecnych czasach nawet Adama i Pan Bóg nie miałby jej tego za złe – możliwość na rehabilitację za grzech pierworodny. Chodzi mi o te podszepty, że nie warto się modlić i nie ma o co. A właśnie, że jest o co, np. o ten – tak potrzebny dzisiaj światu „Pokój i nawrócenie się grzeszników” – w przededniu 1-szej soboty m-ca, może warto w tym kierunku podjąć intencje do odmawiania Nowenny Pompejańskiej ( całe 54 dni). Podpowiadam, bo Ewuniu otrzymujesz być może łaskę od Pana Boga, czy też Maryi energię, by się modlić być może właśnie o to. Diabeł szuka wszelkich sposobów by nas zniechęcić i wmówić nieprawdę. A tak naprawdę, to sam potrzebuje ratunku dla swej mrocznej duszy, by złożyć broń, by skorzystać z Miłosierdzia Bożego i ukorzyć się przed Bogiem na wzór Syna Marnotrawnego. Byłoby najlepiej dla niego i innych upadłych aniołów, by zmienili front działania, bo niezależnie od ich woli ( mądrej, czy nie, dobrej lub zatwardziałej) ich koniec i tak jest już bliski. Mogą np. na wzór Buddystów stać się za pośrednictwem modlitw i swojej dobrej woli stać się z duchów upadłych wartościowymi – nawróconymi, dbającymi o to, by zło nie rozprzestrzeniało się już więcej, by nie było wodzenia z ich strony na pokuszenie, ale oświecanie – uświadamianie, czym kończy się życie w przyjaźni z grzechem – że tylko zgubą i cierpieniami. Albo i tak Matka Boska z naszą pomocą – modlitwami na różańcu, opieką Aniołów i Świętych , zmiażdży głowę Szatana i pogrąży się w wiecznych ciemnościach, skąd nie będzie miał już do nikogo dostępu.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!