Zatroskany ojciec: zawierzcie wszystkie swoje problemy Jezusowi

Jestem ojcem 5-letniego syna, u którego stwierdzono zaburzenia ze spektrum autyzmu (do końca nie stwierdzono czy jest to ZA czy autyzm wysokofunkcjonujący). Zaraz po diagnozie (jakieś 2,5 roku temu) byłem załamany. Szukałem wszystkiego, co mogłoby pomóc mojemu dziecku. Byłem na skraju załamania nerwowego. Nie mając już żadnego ratunku, zwróciłem się z modlitwą o pomoc i wstawiennictwo do bł. Jana Pawła II. Tak się zaczęła moja przemiana i przemiana mojego syna.

Czytając jedną z homilii Jan Pawła II, zwróciłem uwagę na słowa, że różaniec jest ostatnią deską ratunku dla ludzi będących w beznadziejnych sytuacjach. Idąc tą drogą szukałem na internecie jakiś dowodów i poparcia na to, że modlitwa różańcowa jest w stanie pomóc przede wszystkim mojemu dziecku, ale również i mnie. No i znalazłem forum poświęcone nowennie pompejańskiej. Było to dla mnie dość ciężkie przedsięwzięcie, jak dla kogoś, kto nigdy lub bardzo rzadko odmawiał różaniec. Jednak byłem na skraju załamania i podjąłem się tej modlitwy bo zrobiłbym wszystko, aby pomóc mojemu dziecku.

Na efekty modlitwy nie trzeba było długo czekać! Pierwszą łaską, jaką otrzymałem (chyba po dwóch tygodniach) był spokój ducha i ustąpienie objawów załamania i poczucia beznadziei. A stało się to po moim drugim narodzeniu – tak nazywam przemianę, która wówczas we mnie nastąpiła. Po dwóch tygodniach tej modlitwy postanowiłem całkiem zawierzyć mojego syna, siebie i całą moją rodzinę Bogu, a sam przystąpiłem do spowiedzi generalnej z całego mojego życia, ze szczerą chęcią nawrócenia i powrotu do Chrystusa. Nie była to spowiedź taka tylko „na odwal”, była to spowiedź z głębi serca ze szczerą chęcią poprawy i powrotu do Chrystusa.

Po moim pojednaniu się z Bogiem całe moje życie uległo przemianie. Już bez obaw, załamania i z pełną ufnością zawierzyłem wszystko Bogu i Jezusowi, i przestałem się zadręczać myślami, że mój syn będzie inny. Codziennie nie mogłem doczekać się tej modlitwy, bo z każdym dniem dodawała mi ona siły. To była pierwsza łaska, która teraz z perspektywy czasu wydaje mi się największą, jaką otrzymałem.

Drugą łaską była poprawa rozwoju mojego syna. Syn chodzi do przedszkola do grupy integracyjnej. Przedszkolanki zaczęły mi opowiadać, że nie poznają mojego syna. Zaczął mówić, bawić się z dziećmi, uczestniczyć w grupowych zajęciach, rysować, kolorować – wszystko to kiedyś było nie do pomyślenia. Zmienił się diametralnie! Oczywiście nie nastąpiło to z dnia na dzień, ale postęp, jaki przebiegał w rozwoju mojego syna (mowy, komunikacji, społeczny), zdumiewał nawet psycholog i przedszkolanki.

Napiszę teraz coś, co może wydawać się niemożliwe, jednak z perspektywy czasu mogę stwierdzić, że łaska mojego nawrócenia i powrotu do Chrystusa była dla mnie większa, niż łaska postępu w rozwoju mojego syna. Oczywiście nadal pracujemy z synem (psychologowie, logopedzi itp.), jednak z każdym dniem widać postępy. Mamy opinie specjalistów, którzy twierdzą, że postęp w rozwoju mojego syna przebiega bardzo szybko.

Pozdrawiam i powtarzam: zawierzcie wszystkie swoje problemy Jezusowi i Matce Przenajświętszej, a odnajdziecie Boga i spokój.

 

Powyższe świadectwo zostało opublikowane w zimowym (8/2013) numerze Królowej Różańca Świętego.

Opt In Image
Królowa Różańca Świętego

To świadectwo ukazało się wcześniej w czasopiśmie „Królowa Różańca Świętego” – poświęconemu różańcowi i nowennie pompejańskiej. Odwiedź stronę naszego kwartalnika! Zamów je w naszym sklepiku.

Możesz też zapisać się do biuletynu, dzięki czemu będziesz otrzymywać co piątek  powiadomienia o nowych świadectwach! Potwierdzenie zapisania przyjdzie na Twoją skrzynkę.

2 myśli na temat „Zatroskany ojciec: zawierzcie wszystkie swoje problemy Jezusowi

  1. Piękne świadectwo!!! i właśnie o to chodzi w modlitwie; „łaska mojego nawrócenia i powrotu do Chrystusa była dla mnie większa, niż łaska postępu w rozwoju mojego syna.” To jest najpiękniejsze świadectwo, bo cóż warte byłoby to , że Twój syn się zaczął lepiej rozwijać gdybyś Ty pozostał „chory na duszy”. Po to jest modlitwa abyśmy przez nią dotarli do Jezusa,Maryi a nie traktowali modlitwe jako koncert życzeń, proszę o to czy o to a jak się nie spełni to będę zła…. Przez modlitwe mamy się zmienić i oczywiście przy okazji prosić bo Bóg nie zabronił prosić ale trzeba się liczyć z Jego wolą.
    Ja odmawiałam pierwszą Nowennę w intencji uzdrowienia mojej mamy z marskości wątroby (moje świadectwo jest w najnowszym numerze „Królowej” i czekam aż pojawi się tutaj). stan mojej mamy był juz fatalny modląc się o uzdrowienie po kilku dniach modlitwy stałam się spokojna zawierzyłam Maryi i wiedziałąm że ja mogę się „tylko” modlić a reszta w rękach Boga i nawet zaczęłąm godzić się z tym że mama może odejść, wcześniej nawet nie dopuszczałam takiej myśli nie potrafiłam sie pogodzić że tak by się mogło stać…. Moja intencja została cudownie wysłuchana mama w przeciągu 2 tyg. doczekałą się szczęśliwie przeszczepu wątroby, otrzymała drugie wspaniałe życie cieszy sie powrotem do zdrowia a ja od tamtej chwili podobnie jak Ty pbowróciłam na nowo do Chrystusa bo wcześniej oczywiście wierzyłam, chodziłąm do kościoła w niedzielę, spowiedź na święta i tyle,,, teraz jestem bliżej dużo bliżej, obecnie odmawiam kolejna Nowenne tym razem o moje zdrowie psychiczne i wiem,że gdyby nie Maryja, Jezus i Duch Święty nie dałabym rady, zły ciągle czeka na moje podknięcia ale wołam wtedy Jezu pomóż i cała beznadziejność znika a cóż warta bym była sama…. NIC. ZGINĘŁABYM.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!