Urszula: Maryja zbliża do Jezusa

Modlitwa

Szczęść Boże Wszystkim. Kochani, gdy Nowenna stanęła na mojej drodze życia, to znaczy, kiedy Opatrzność Boża okazała  jawnie swe działanie- wtedy wierzyłam, lecz Jezus był mi taki wspaniały, obcy, jakby nie mój. Maryja stanowczo i etapami doprowadziła mnie do Niego. Własnie teraz zdałam sobie sprawę,że już około 3 miesiące coraz bardziej związałam się z Nim, ale zaniepokoiłam się, że Matka Boża tak jakby odeszła w cień. Odmawiam nadal Nowennę, Litanię Loretańską, lecz co się stało. Ta, która realizuje cel prawdziwej Miłości do Boga prowadzi mnie do niej- również przez cierpienia związane z oczyszczaniem, dręczeniami, ale zaufanie i MIŁOŚĆ DO BOGA WZRASTA, pogłębia się.Nie wiem, czy umiem przedstawić dostatecznie moje świadectwo, ale chodzi o to, że dziś zdałam sobie sprawę z wielkiej pokory, miłości Matki Bożej. Ona nie chce nic dla siebie, Ona prowadzi Nas do Miłości, którą jest Bóg. Maryja naprawde się za nami wstawia do NAJWYŻSZEGO, bo wie, że to Bóg jest prawdziwą mocą. Wiem, długa to droga i pełna cierni, lecz jeśli wytrwamy w łasce…Bóg zapłać

Opt In Image
Nie przegap zadnego swiadectwa!

Zapisując się do biuletynu będziesz otrzymywać co tydzień, w piątek, powiadomienia o nowych, wspaniałych świadectwach, przysyłanych przez naszych Czytelników! Wystarczy wpisać poniżej swoje imię oraz adres e-mail. Potwierdzenie zapisania przyjdzie na Twoją skrzynkę.

5 myśli na temat „Urszula: Maryja zbliża do Jezusa

  1. Właśnie mam to samo ,ostatnio zauważyłam,że zaczęłam uświadamiać,jaka powinna być modlitwa,pełna pokory i właśnie tego nauczyła mnie Matka Boża,kiedy modlę się,zanużam sięw myśli że jestem nikim,grzesznym człowiekiem,wszystko zależy od Boga moje całe życie,zaczęłam wierzyćbardziej w Jego miłosierdzie,bo tylko ono nas ratuje,a nie nasze zasługi.KIedy cierpię fizycznie,ofiaruję ten ból Panu za grzeszników i tym samym zbliżam się do Pana,ze swoim bólem,kiedy On cierpiał za mnie,ale tym samym czuję radość, i wiem że taka ofiara podoba się Bogu i że jest bliżej mnie,właśnie tego się uczę i z taką postawą chcę iść przez całe życie.Dziękuję Ci Matko Boża za tą nowennę i że prowadzisz mnie do swego Syna.Dziękuję za świadectwo Urszulo.Z Panem Bogiem:)

  2. Obejrzałam kazanie księdza Piotra Pawlukiewicza na you tube o depresji, jak on pięknie wyjaśnia nawet zwątpienia, kłótnie z Bogiem- dziwne, ale mi sie zdarzyło. Myślałam, że straciłam łaskę wiary, chociaz byłoby to akurat dość zaskakująco chore, ponieważ na drugi dzień po spowiedzi ŚWIĘTEJ I Wynagrodzeniu Sercu Jezusa. Stwierdziłam wtedy, że Boga nie ma, że to nieprawda, że ateiści wiedzą, co mówią. Na szczęście trwało to niedługo, lecz miałam ogromne wyrzuty sumienia, że obraziłam Boga. Po tym wydarzeniu wiele myślałam, szukałam i wiem, że moja Wiara jest silna, że to była pewnego rodzaju próba, sięganie dna serca, uczuć.Elu i Aniu, więc życzę Wam Wiary , Wiary prosto z serca.

  3. Kiedy są wątpliwości i się z nimi wygrywa,to jest właśnie cnotą naszej wiary,mnie też dopadają myśli że nie ma sensu,że ja proszę i Bóg i tak zrobi jak będzie chciał,ale zaczęłam ostatnio wierzyć w miłosierdzie Boże bardziej,przecież Pan Jezus wziął na siebie mój też grzech i tak trzeba myśleć,tak jakby umarł wczoraj,bo często do świadomości nie trafia nam to bo to było bardzo dawno temu,ale Pan Jezus jest ten sam dzisiaj i żyje jest pośród nas.Dziękuję Urszulo nie poddawaj się,jeśli dopadną cię wątpliwości,módl się nawet jak w tym momencie jest ona „pusta”,to przynosi wielkie owoce,walczyć kiedy dopada nie wiara,ja też tak miałam przy nowennie,ale jak wygrałam,dostałam takiej siły bo się nie poddałam,a teraz czuję ze wierze bardziej,czuję się silniejsza,choć nie raz na pewno zły zasieje wątpliwości i bezsens,najważniejsze nie poddawać się:) z Bogiem kochana:)

  4. Dziękuję droga Aniu, Twoje słowa są dla mnie otuchą. Niedawno usłyszałam w jednym z kazań , że Jezus nie tylko przynosi pokój, lecz wprost przeciwnie, daje nam MIECZ. Jest to narzędzie do walki, która wciąż trwa.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!