Ola: Świadectwo o chorobie nowotworowej

Pragnę złożyć świadectwo i podzielić się tym, co zrobiła i wciąż robi dla nas Maryja. Pod koniec 2013 roku dowiedzieliśmy się o ciężkiej chorobie mamy mojego męża. Wyniki z badań wykazały nowotwór płuc z przerzutami. Mama nie była w stanie samodzielnie oddychać, a lekarze rozkładali ręce, mówiąc, że stan jest bardzo poważny. Czuliśmy się bezradni, ale robiliśmy wszystko, co w naszej mocy, by ratować mamę. O Nowennie Pompejańskiej dowiedzieliśmy się z mężem od cioci, która zaangażowała rodzinę w jej odmawianie. Lekarze informowali nas, iż nie wiadomo, jak organizm zareaguje na chemioterapię i czy ona w ogóle coś pomoże. My jednak wierzyliśmy, że Maryja będzie miała nas w swojej opiece. Obecnie mama jest już po czwartym cyklu chemioterapii. Organizm zareagował pozytywnie i jest duża poprawa stanu zdrowia mamy. Oczywiście odczuwa dolegliwości po chemii, ale jest w stanie normalnie funkcjonować. Jesteśmy świadomi, że to wszystko dzięki naszej modlitwie. Przez cały okres odmawiania Nowenny Maryja nas słuchała, pomagała nam i pomaga nadal. Czujemy jej obecność, jest z nami i prowadzi nas w chorobie mamy. Obiecałam, że jeżeli wydarzy się cud i nasze prośby zostaną wysłuchane, to dam tego świadectwo. Zdajemy sobie sprawę, że mama jeszcze nie wyzdrowiała, ale dla nas już wydarzył się cud. Sam lekarz prowadzący stwierdził, że „to Bóg leczy mamę”. A jak wiemy dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. Maryjo Matko Najukochańsza dziękujemy Ci z całego serca za otrzymane łaski oraz za to, że słuchasz nas i pomagasz nam każdego dnia.
Szczęść Boże

Opt In Image
Nie przegap zadnego swiadectwa!

Zapisując się do biuletynu będziesz otrzymywać co tydzień, w piątek, powiadomienia o nowych, wspaniałych świadectwach, przysyłanych przez naszych Czytelników! Wystarczy wpisać poniżej swoje imię oraz adres e-mail. Potwierdzenie zapisania przyjdzie na Twoją skrzynkę.

3 myśli na temat „Ola: Świadectwo o chorobie nowotworowej

  1. Piękne świadectwo! Wszystkiego dobrego dla Mamy niech żyje długo w zdrowiu! Takie świadectwa dodają mi otuchy sama modlę się o wyzdrowienie…

A Ty co o tym myślisz? Napisz!