Nika: Każda modlitwa zanoszona do Boga ma sens

Witam,

Przyszedł czas również i na moje świadectwo, choć raczej tylko na opowieść o tym jakie trudności napotykałam w trakcie odmawiania nowenny, bo intencje, w których się modliłam nie zostały wysłuchane.

Modliłam się najpierw w intencji o dobrego męża. Na wiadomość o nowennie natrafiłam przypadkiem gdzieś w internecie, gdy szukałam jakichś modlitw, rozważań itp. a działo się to przy okazji tego, gdy rozpadła się moja relacja z ukochanym mężczyzną. Byłam bardzo załamana, gdyż bardzo zakochana – tak bardzo i tak naprawdę po raz pierwszy poczułam co to jest miłość.

Było mi strasznie źle, nie chciało mi się wstawać, nie chciało mi się żyć. Nie mogłam się pogodzić z tym, że Bóg najpierw postawił na mojej drodze człowieka, którego pokochałam, a następnie pozwolił aby to wszystko się posypało.

Nowennę nie traktowałam jako „studni życzeń” bo przecież wiedziałam, że w ciągu 54 dni nie wyjdę za mąż.

Wcześniej też (właściwie od czasu kiedy się to wszystko posypało) i do tej pory zresztą (około 9 miesięcy), codziennie uczęszczam na Mszę Św. i w większości zazwyczaj przystępuję do Komunii, właśnie prosząc na zmianę w intencji tego abyśmy mogli być razem, aby Bóg postawił na mojej drodze odpowiedniego mężczyznę, z którym mogłabym być szczęśliwa itd . Byłam też na Jasnej Górze na takiej mojej osobistej pielgrzymce jednodniowej – pojechałam prosić Matkę Częstochowską o łaskę dobrego męża i jeśli możliwe o powrót tego mojego ukochanego. Niedługo potem (ale jeszcze przed nowenną) natrafiłam na taką piękną modlitwę zawierzenia się Niepokalanemu Sercu Maryi Królowej Polski- wtedy właśnie miałam taką bliższą styczność z modlitwą różańcową bo wcześniej zasadniczo nie modliłam się na różańcu – wówczas również bardzo poprawiła się relacja między mną a ukochanym. Podjęłam też kilkakrotnie w tej intencji post o chlebie i wodzie najpierw w pojedyncze dni, a raz nawet taki 9 dniowy – po zakończeniu tego postu działy się między nami wręcz cuda – było tak pięknie jak nigdy – unosiłam się wręcz nad ziemią z radości. A potem znowu się rozwaliło.

Kiedy podjęłam nowennę, oczywiście, że miałam nadzieję, że relacja z ukochanym mężczyzną się jeszcze naprawi i że to właśnie on zostanie moim mężem. W czasie odmawiania nowenny relacje się poprawiły, byliśmy blisko siebie. Prosiłam wówczas Maryję aby tylko to nie była złudna nadzieja, żebym znów nie cierpiała. Z każdym dniem było coraz piękniej i piękniej między nami. Po czym nagle znów się wszystko rozwaliło.

Pamiętam, że w pierwszy dzień kiedy odmówiłam nowennę, miałam taki straszny sen- śniło mi się, że moja koleżanka, z takim strasznym opętaniem i obłędem w oczach zaatakowała mnie z nożem i chciała mnie nim zabić, ja przed nią uciekałam i w końcu stało się tak, że w jakiś sposób ja ją pokonałam tym nożem i ona była taka ledwo żyjąca i krwawiąca, na co przyszła jej matka i z takimi strasznie smutnymi oczyma spojrzała na to wszystko co się stało, wzięła tę moją koleżankę na ręce i odchodząc z nią powiedziała do mnie: „przepraszam”. Kiedy się obudziłam pomyślałam, co może wyda się nieco głupie, ale pomyślałam, że to taki znak od Matki Boskiej, że walka z szatanem zostanie wygrana.

Podczas nowenny miałam ogromne trudności w jej odmówieniu. Byłam strasznie roztrzęsiona, niespokojna, ciągle płakałam, czasami wręcz byłam agresywna wobec osób mi najbliższych – kłóciliśmy się w domu niemal codziennie. Diabeł atakował jak mógł – uderzał we wszystkie najczulsze moje punkty. Czułam straszny niepokój kiedy odmawiałam różaniec (tak bardzo mi było źle, kiedy czytałam świadectwa innych, że podczas nowenny odczuwali spokój, a ja wręcz odwrotnie). Chwil zwątpienia miałam całe mnóstwo – myśli, że ta modlitwa nie ma sensu pojawiały się za każdym razem gdy tylko chwytałam za różaniec. Postanowiłam jednak, że wytrwam do końca modlitwy. Było bardzo trudno nie raz. Bo gdy nie rozpoczęłam od rana się modlić, tylko zostawiałam na koniec dnia, to odmówienie 4 części różańca naraz było bardzo ciężkie – nie raz już zasypiałam z różańcem, ale zawsze odmawiałam jakoś do końca.

Kiedy odmówiłam nowennę, nie podejmowałam od razu kolejnej. Po jakimś krótkim jednak czasie, kiedy byłam akurat w podróży, jadąc pociągiem czytałam sobie wpisy ze świadectwami na tej stronie i poczułam taki mocny wewnętrzny głos: „módl się o jego powrót” [to znaczy o powrót mojego ukochanego mężczyzny]. Pomyślałam sobie, ale jak to, przecież nie można się modlić w takiej intencji ! Ale ten głos nie dawał za wygraną. Zaraz tylko jak wysiadłam z pociągu poszłam na Mszę. Modliłam się wtedy o to aby rozeznać co to ma znaczyć i prosiłam o jasność, czy rzeczywiście mam się modlić w takiej intencji, czy raczej jest to podszept złego. Długo się modliłam i cały czas czułam, że powinnam się modlić. Skoro tak, to w kościele jeszcze rozpoczęłam nowennę w tej intencji.

Na efekty działania złego nie musiałam długo czekać. Kiedy dotarłam do domu i zaczęłam kolejną część różańca, zadzwoniła moja siostra, że tato nasz jest w szpitalu i że nie jest dobrze. Nie potraficie sobie nawet wyobrazić co ja wtedy czułam – nie miałam pojęcia co robić, modlić się w rozpoczętej intencji czy przestać, czy zmienić intencję o zdrowie taty. Wyłam z rozpaczy wówczas. Postanowiłam jednak, że będę kontynuować, a dodatkowo modliłam się jedną częścią za zdrowie taty. Także wychodziło mi przez około 2 tygodnie 5 różańców dziennie. Myślałam, że nie podołam ale jakoś wytrwałam w modlitwie. Tato na całe szczęście wrócił do zdrowia, za co z całego serca dziękuję Maryi i Panu Bogu.

Jeśli chodzi o dalsze trudności, to oczywiście niepokój i zwątpienie w sens modlitwy były jeszcze większe niż w poprzedniej nowennie, a przy każdej kolejno odmówionej dziesiątce łzy płynęły mi co raz to. Po drodze przytrafiła się kolejna kłoda i kolejne zwątpienie – okazało się, że u jednego z mojego rodzeństwa w małżeństwie pojawiła się zdrada małżeńska.

W międzyczasie nastał Wielki Post – we Środę Popielcową podjęłam post o chlebie i wodzie za mojego ukochanego – ale nie o jego powrót tylko tak po prostu za niego. Od rana kiedy tylko wstałam czułam się tak strasznie źle, byłam tak rozkojarzona podenerwowana i niemal cały dzień przepłakałam, a do tego wszystkiego spóźniłam się na Mszę. Jako postanowienie wielkopostne podjęłam, że będę odmawiać jedną dziesiątkę różańca za niego (wytrwałam do końca w tym postanowieniu). Ostatni dzień nowenny wypadał w święto Św. Józefa – postanowiłam, więc że pójdę do kościoła pod wezwaniem właśnie Św. Józefa, gdzie miała być uroczysta Msza i tam też na zakończenie nowenny odmówię choć jedną część różańca. To było niesamowite co się działo w ten dzień – pojawiło się tyle niespodziewanych obowiązków zawodowych i jakichś beznadziejnych zbiegów okoliczności, że nie miałam szans dojechać na tą uroczystość, zaś ledwo co gdziekolwiek udało mi się iść na krótką Mszę. A nowennę odmawiałam już na sam koniec dnia w pośpiechu (z tego też tytułu dołożyłam jeden dzień dodatkowy nowenny aby ją godnie zakończyć).

Oczywiście moja intencja nie została wysłuchana.

Czy mam żal o to do Boga? Mam taki wewnętrzny ból, że gdzieś tam zapaliła się we mnie iskra nadziei, która na nowo tylko podsyciła moją miłość do tego człowieka, a teraz tylko boli bardziej niż kiedyś i całkowicie nie umiem sobie z tym poradzić, choć zaczęłam prosić, aby w takim razie pozwolił mi Bóg zapomnieć o nim skoro nie możemy być razem.

Miałam też nadzieję, rozpoczynając nowennę, że będę mogła napisać piękne świadectwo, które będzie mogło być nadzieją i pokrzepieniem dla innych modlących się (tak choćby w podziękowaniu za te wszystkie świadectwa, które mi pomagały każdego dnia i wlewały we mnie nadzieję).

Mam tylko taki problem, że nie jestem w stanie wypełnić obietnicy składanej w nowennie, bo nie mogę potwierdzić ani jednego słowa z tej modlitwy odmawianej w części dziękczynnej. Nie mogę też nawet nikomu „polecić” odmawiania tej nowenny w trudnych chwilach, bo jakże mogę potwierdzić skuteczność tej modlitwy. Chciałam podjąć nowennę w czyjejś intencji, ale wiem, że nie czując jej pozytywnych efektów we własnej prośbie, a mając świadomość tak wielkiego obciążenia działaniem złego, wiem, że nie wytrwałabym w tej modlitwie.

Na koniec każdy zapyta czy warto w takim razie w ogóle się modlić tą nowenną – owszem warto, bo każda modlitwa zanoszona do Boga ma sens i kiedyś zostaje wysłuchana i nigdy nie idzie na marne. Problem jest tylko w tym, że Bóg ma czasem nieco inny plan wobec nas niż my sobie wymyśliliśmy i ten plan jest dla nas lepszy niż myśmy sobie swój wymyślili, tylko problem jest w tym, że my ludzie nie jesteśmy w stanie sobie tego wyobrazić i zrozumieć naszymi ludzkimi rozumkami. No bo trudno zrozumieć, że jak się wszystko wali i pali, człowiek umiera z bólu i jest już tak źle, że gorzej być nie może, że z tego Bóg wyprowadzi dla nas jakieś dobro… Ale w najbardziej dla nas odpowiednim czasie wyprowadzi !

Pozdrawiam

z Panem Bogiem

Opt In Image
Regularny biuletyn pompejański!
Otrzymuj wiadomości pompejańskie na e-mail

Zapisując się do tego bezpłatnego biuletynu, będziesz otrzymywać informacje związane z nowenną pompejańską, Pompejami, sanktuarium w Pompejach, ważnymi wydarzeniami oraz wyjątkowymi promocjami. 

Zostań z nami w kontakcie!

 

127 myśli na temat „Nika: Każda modlitwa zanoszona do Boga ma sens

  1. Cześć dziewczyny chciałabym opowiedzieć wam moja historie ale nie o nowennę bo jej jeszcze nie podjęłam tylko o małżeństwie moim które tak bardzo potrzebuje uratowania i uzdrowienia.

  2. Poznałam Się z moim mężem Markiem 7 lat temu . Szybko bo po ok roku zareczylismy się ale ślubu my nie planowaliśmy. Był cudownym mężczyzna dbał o mnie czułam że mnie kocha powtarzał mi to na okrągła że jestem najlepsza rzeczą osoba która go w życiu spotkała. Czułam że trafiłam na tego jedynego , marzyłam o tym by był moim mężem. Wszystko było piękne, miłość kwitło wszystko. Owszem były drobne niesnaski ale zawsze my się godzili. Pierwszy raz los doświadczył nas w 2013 r kiedy mój narzeczony spowodował wypadek samochodowy w którym zginęła znajoma.:( Było nam bardzo ciężko, przezywalismy ogromną tragedię która dotknela nie tylko rodzinę zmarłej lecz i moja i mojego faceta. Po wypadku za jakiś miesiąc mój facet stwierdził że nie potrafi kochać już i żebym mu dała spokój pisałam do niego codzienne bo uważałam że muszę że kocham go i nic tego nie zmieni, niestety nie odp. Dużo płakałam nie miałam ochoty żyć i wstawać z łóżka, na domiar złego nie mogłam znaleźć pracy. Nie podawałem się pisałam a on albo nie odp albo pisał spier. … I tak minął miesiąc ja ciągle pisałam do niego , nie odezwałem się tylko w swoje urodziny a tu nagle zadzwonił tel od niego z prośbą nuna przyjedz .. i wiecie co nie zastanawiałam się tylko pojechałam. Jak go zobaczyłam padlismy sobie w ramiona tamta noc była piękna. Przezywalismy jeszcze jego rozprawy w sadzie pracowałam dużo żeby opłacić prawnika i mieć na slub gdyż zapomniałam wyżej dodać że 2012 r zamówiliśmy wszystko na slub który odbył się w 2014 .Tak więc miałam mnóstwo energii żeby mieć pieniądze wyciągnąć narzeczonego z kłopotów i jeszcze ślub. Sprawa wypadku się zakończyła czułam że jeden koszmar z halowy że teraz będzie lepiej i było. Nadszedł najpiękniejszy dzień w naszym życiu ślub. Byli pięknie romantycznie bajecznie naprawdę był cudowny byłam taka szczęśliwa że aż nie mogłam uwierzyć. No i właśnie każda bajka się kończy. Po slubie nie zamieszkalismy od razu razem bo sami nie doszliśmy do wniosku gdzie on nie chciał u mnie ja też nie bardzo u niego a nie chciał maz iść na wynajem . No i minęło ponad półtora roku a my nadal osobno mieszkamy i żyjemy. Maz mnie nie chce h siebie mimo że ja chcę tam pójść nie chce u mnie on i w ogóle twierdzi że nie zachodzi taka potrzeba żebyśmy mieszkali razem. 🙁 Jest mi bardzo ciężko bo go kocham i tęsknię a teraz nie odzywa się do mnie od 5 dni w ogóle bo zauważyłam że ma drugi tel. I zapytałam czy z kimś pisze to nic nie odpowiedział a czuję że nie jest dobrze bo id dwóch miesięcy unika zbliżen. Nie wiem co robić zawsze pierwsza rękę wyciągnąłem do zgody wolałam być ta głupią a teraz powiedziałam dość. Niestety on teraz w ogóle nie pisze i nie odzywa się. Liczą się tylko znajomi klub drużyna nie ja . Modlę się do sw rity do sw Moniki i św Jan Paweł II ale póki co przez te pięć dni nic . Myślę o nowennie tylko nie wiem czy dam radę. Dziewczyny proszę o pomoc nie mam z kim pogadać o tym jak bardzo mi ciężko liczę że któraś mi pomoże doradzi . Nie wiem czy moje małżeństwo da się uratować ślę ja chcę walczyć może Bóg mi pomoże skoro zlaczyl nas i pobłogosławił

  3. Zapraszam do mojej Róży „Relacji Międzyludzkich”. w tej edycji Nowenny proponuję modlitwę w następujących intencjach:

    1. O uzdrowienie wspomnień i uleczenie ran zadanych nam w relacjach międzyludzkich.
    2. W intencjach osób, które nas skrzywdziły i które myśmy skrzywdzili z prośbą o darowanie win i poprawę relacji.
    3.W intencjach zadośćuczynienia zniewag czynionych Najświętszemu Sercu Jezusa i Niepokalanemu sercu Maryi.

    Proszę o kontakt na maila: zadowolona_np(małpa)op.pl lub poniżej w komentarzach.

    O szczegółach ( terminie, podziale tajemnic ) poinformuję po ustaleniu szczegółów z innymi Moderatorami Róż.

    • ja jestem z N. 5 lat, jest dobrym człowiekiem, bardzo odpowiedzialnym, troskliwym, kochającym, wierzącym itp.. mamy brać ślub. nagle po tylu latach związku sama nie wiem co chce od życia, już nic nie wiem… modlę się do Boga, chodzę do spowiedzi, odmawiam codziennie koronkę dziesiątkę różańca, trzęsłam niebem i ziemią itp i mam wrażenie że moje modlitwy odnoszą jeszcze gorszy skutek czy to jest możliwe?? Proszę Boga żeby dał mi dar mądrości, dar podejmowania decyzji życiowych… a jest coraz gorzej… często rano odmawiam „Duchu Św. prowadź mnie” a moje relacje z Narzecznym (tzn. moje zachowanie względem JEGO) pogarsza się jestem załamana… jak wybrnąć z MARAZMU który zniszczył moje życie i moja rodzinę?
      nie mogę pozbyć się wewnętrznych dialogów (z moim głosem)….

      • Magdo , zastanów się tak naprawdę czy kochasz swojego narzeczonego czy jesteś w stanie zrobić dla waszego małżeństwa wszystko bo czas narzecxenstwa ni jak się ma do tego co po slubie a wiem że faceci się zmieniają i nie chodzi i mi tylko o mojego męża ale o większość. Wiesz taka moja rada usiądź sobie sama tak kilka dni w domu tylko ty i twoje myśli i pros ducha św o pomoc o znalezienie drogi i podjęcie decyzji bo ślub i małżeństwo to nie tylko piękny i radosnych czas przyjęcia a chwilę i trudne i gorsze. Ja swojego męża kocham bardzo tylko teraz nie wiem czy on to samo czuje… też mi ciężko bo pragnęła mieć szczęśliwa rodzinę kiedyś dziecko ale widocznie mi to nie jest dane … Zastanów się proszę czy to jest ta osoba dla której dałabyś się pokroić bo ja bym dla swojego dała wszystko żeby był szczęśliwy że mną i dumny . Modlę się o wybór właściwej drogi . I daj znać jakie jeśli potrzebujesz i ty pomocy .

        • Mariola a z jakiego miasta jestes ? Ja z radomia.
          Dziewczyny czy mozliwe jest to ze Bog lub Duch sw moga przemawiac przez rodzine? Tzn tlumaczyc corce co robi zle itp ?
          Z natury strasznie uparta jestem i nic do mnie nie przemawia co inni mowia, modle sie o dar rozumu

          • Hejka ja jestem z Rzeszowa.. To że jesteś uparta i nic nie przemawia do ciebie he he znam to cały mój mezus jest taki uparty nic mu nikt nie przemówi.. normalnie jak osiolek. . Proszę cie zmien się bo zaczniesz swoim postępowaniem niszczyć kochających cie ludzi , a wiem o czym mówię. Pamiętaj że każdy ma swoją wytrzymałość nawet twój facet bo jak zawsze chcesz postawić na swoim a pewnie tak jest to i jemu się przeje włączenie o ciebie.. kiedyś też taka byłam nerwowa , uparta , zawsze musiało być po mojemu .zmieniłam się po różnych przeżyciach lecz jak by na złość mi potem zrobił się mój facet taki na fodatek obojętny. .więc uważaj. Zastanów się czy warto go stracić przez upór osła? 🙁

      • Zadowolona , myślisz że może przez modlitwę zmianie czyjeś stosunki do mnie.. modlę się bo chciałabym żebyśmy mogli być szczęśliwi jak dawniej ale odnoszę wrażenie że im więcej modlę się o nasze małżeństwo o przemiane meza tym bardziej to się nie zmieni:( wiem że nie powinnam wątpić w Boże Miłosierdzie ale ludzie mają większe problemy i może po prostu bardziej zasługują żeby ich wysłuchać.

        • Mariolu…oczywiście zagwarantować Ci tego w 100% nie mogę…Ale gdzie dwóch, albo trzech się modli tam i jest Chrystus. I ja w to głęboko wierzę. Ze swojego doświadczenia mogę Ci tylko napisać, że odkąd moderuję tę Różę to odezwały się do mnie dwie osoby, z którymi nie miałam kontaktu od X czasu a nasze relacje delikatnie rzecz ujmując były nie najlepsze. Serdecznie Cię pozdrawiam.

  4. Magdo…często cytuję tutaj stare przysłowie „długie narzeczeństwo – nieudane małżeństwo”. Myślę, że po prostu „przechodziliście” swój związek i nastąpiło „zmęczenie materiału” czyli zniknęły „motyle w brzuchu”, ekscytacja i zachwyt drugim człowiekiem w ich miejsce wkradło się znudzenie…Jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości czy to ten jedyny i na całe życie, to myślę, że będzie uczciwiej względem siebie a przede wszystkim względem narzeczonego zrezygnować z tego małżeństwa. To taka moja kobieca rada ale porozmawiaj jeszcze na ten temat ze swoim spowiednikiem bo może to co się między Wami teraz dzieje to odpowiedź Ducha Św. na Twoje modlitwy…

  5. Zadowolona, próbowałam wielu sposobów żeby coś zmienić prośbą, grosba itp teraz gdy wszystko mi się wyczerpalo i człowiek został sam ze swoimi myślami znowu zwróciłam się do świętych min rity od spraw trudnych i beznadziejnych , św Jana Pawła II, św Moniki i innych żeby uratować nazewnictwo małżeństwo. Tylko że ja wiem ze ktoś po prostu może bardziej potrzebuje pomocy modlitwy i wysłuchania a może mój mąż to już niestety czas żeby się pogodzić że nigdy nie będzie jak kiedyś bo nic dwa razy się nie zdarza . Bóg dał mi przez te kilka lat takie szczęście że sama nie wierzyłam że można mieć takiego faceta a potem w jednej chwili wszystko straciłam. Chcę się z tobą modlić w „kupie ” siła kocham i nie poddam razem w modlitwie może zmienimy.

    • Bardzo się cieszę Mariolu…Witaj na pokładzie 🙂 Napisz proszę na mojego maila zadowolona_np(małpa)op.pl , żebym w momencie ustalenia szczegółów mogła je Tobie przekazać. A będzie mi bardzo miło, jak w wyniku tych naszych modlitw Twoje relację z mężem ocieplą się choć odrobinę. Mogę Ci napisać, że w moim otoczeniu jest małżeństwo, które pogodziło się z sobą ( i nadal z sobą jest! ) 8 lat po rozwodzie…Jak się okazało matka współmałżonki przez cały ten czas odmawiała Różaniec w intencji pogodzenia się córki z zięciem 🙂

  6. No proszę, jakby to było miło, jakby od „wolnych” mężczyzn takie deklaracje się sypały 🙂
    Nie mniej jednak dziękuję za swojego rodzaju komplement, ale przede wszystkim za modlitwę, bo to ona jest najcenniejsza.
    Jak już kiedyś może będę mężatką, to w ramach wdzięczności zaproszę na kawkę 🙂

    • No właściwie bez zmian… Kolejna znajomość i porażka 🙁 na szczęście to znajomość a nie związek, więc aż tak nie boli.

  7. Dziś zaczęłam swój pierwszy dzień Nowenny . Wcześniej modliłam się do Św. Rity, Jezusa,były też modlitwy o wypędzenie Diabłów . Od 10 lat jestem w związku niemałżeńskim i mamy dwoje dzieci.Nasze relacje dopadł straszny kryzys.Żyjemy pod jednym dachem i nie możemy patrzeć na siebie ani siebie słyszeć .W dodatku partner ma okropny charakter i w tej sytuacji to jest spotęgowane do stu. Muszę codziennie walczyć o siłę dla siebie aby dzieciom dać poczucie bezpieczeństwa. Ojciec zaczął prowadzić intensywne życie towarzyskie .Pijaństwo, kobiety.Ja jestem niezależna i mogę wyprowadzić się, ale mieszkań do wynajęcia nie ma jak na złość.Nie wiem o co tak naprawdę modlić się, bo wybierając znalezienie mieszkania mogę potem rozpoczać za domem a wybierając poprawienie się naszych relacji będę znosić to kolejne lata i chorować na duszy.Wiem,że to nie koncert życzeń i Pan Bóg ma w tym swój zamiar, ale gdy mam powiedzieć w jakiej intencji się modlę to nie potrafię.

    • Klara, módl się po prostu o potrzebne łaski dla siebie i dzieci. Gdy zaczniesz modlitwę będzie ciężko, jednak musisz to przetrwać, a zajaśniej nad Wami słońce 🙂
      I w chwilach trudnych „Jezu ufam Tobie, Ty się tym zajmij”

A Ty co o tym myślisz? Napisz!