Justyna: Maryja słucha nawet wtedy gdy nie wierzymy, że wysłucha

Ukończyłam moją pierwszą nowennę 13 kwietnia 2014 r. Dziś wiem, że Maryja wysłuchała mojej prośby. Modliłam się w intencji mojej najbliższej rodziny – rodziców, siostry i jej synka, za mnie i mojego męża. Ostatnimi czasy w mojej rodzinie działy się złe rzeczy. Ja spoglądałam na to i nie wiedziałam jak mogę pomóc. Chciałam pomóc, ale sytuacja wydawała się beznadziejna i po ludzku niemożliwym było coś zmienić na plus, bo sytuacja wydawała się być bez wyjścia.

Dziwnym trafem któregoś dnia znalazłam w internecie informację o nowennie pompejańskiej. Dziś wiem, że to nie był przypadek, a informacja o nowennie została mi „podesłana z góry”. 
Nie zastanawiając się długo, zaczęłam moją nowennę. Było trudno, czasami bardzo. Brak skupienia, roztargnienie, uporczywe myśli, żeby przestać, bo ta modlitwa i tak nic nie da, niepokojące sny, zły humor. W zasadzie zaczynałam nowennę z myślą, że nie wierzę, aby modlitwa pomogła, bo po ludzku nie wydawało mi się, że sytuacja może się zmienić. Mimo tego, jakiś wewnętrzny głos podpowiadał mi, żebym nie przestawała i trwała w tej modlitwie. Posłuchałam tego głosu i dokończyłam nowennę. 
Moja prośba została wysłuchana. Sprawy rodzinne może nie do końca są już dziś rozwiązane, ale zmieniło się tak wiele na plus, że nie mogłam uwierzyć, ze to w ogóle możliwe. Nigdy nie przeszło mi nawet przez myśl (przed rozpoczęciem nowenny), że sytuacja może potoczyć się w takim kierunku, w jakim się potoczyła. Jest lepiej w mojej rodzinie i ja z radością dziękuję Maryi, bo wiem, że mnie słuchała i pomogła. BARDZO pomogła. Pomimo tego, że nie wierzyłam, że pomoże. Tym większa jej miłość do nas, bo słucha i pomaga nawet tym, którzy wątpia i którym wydaje się, że nie ma sensu się modlić.
Nowenna zbliżyła mnie do Boga. Jestem spokojniejsza, z ufnością spoglądam w przyszłość, chodzę regularnie do spowiedzi, do kościoła, inaczej patrzę na ludzi, na świat. I choć bywają trudne dni, pełne niepokoju i trudów, wiem, że nie jestem sama. Dziękuję Maryi i Bogu z całego serca. Jestem szczęśliwa, bo również moja siostra zaczęła odmawiać nowennę.
Wiem też, że ja w najbliższym czasie zacznę kolejną nowennę, bo brakuje mi tej modlitwy. Zachęcam wszystkich, byście modlili się do Maryi, Ona jest wspaniała i naprawdę słucha. Nie ma takiej osoby, która przekonała by mnie, że nowenna nie działa.

5 myśli na temat „Justyna: Maryja słucha nawet wtedy gdy nie wierzymy, że wysłucha

  1. Piękne świadectwo o nowennie potwierdzające,że warto się modlić i wierzyć w skuteczność tej pięknej modlitwy do Maryi.

    • Tzn. chodzi Ci o to, że modlili się te 27 + jeszcze te kolejne dziękczynne 27-choć nadal z nadzieją na realizację prośby, a nie dostrzegli spełnienia tej konkretnej intencji. Myślę, że już po tych 27 pierwszych dniach modlitwy błagalnej powinni się przestawić na dodanie w części dziękczynnej myśli, że ” Niech Twoja wola Panie się stanie, a nie moja, bo Ty wiesz lepiej, czy zrealizowanie się tej sprawy, tak jak ja to sobie wyobrażam lub też jednak zrealizowanie, ale w czasie najdogodniejszym według Ciebie Panie, bardziej odległym, niż te 27 dni, nic nie zmieni na niekorzyść, gdyż prośba została polecona Panu Bogu przez wstawiennictwo Najświętszej Maryi Pannie, a my mamy do Niej bezgraniczne zaufanie i możemy być pewni, że naszych próśb nie zignoruje, tylko będzie nas i osoby nam bliskie i nasze problemy nieustannie powierzać za nas Swojemu Synowi i Ojcu w Niebie. Odmówienie 54 dni Nowenny Pompejańskiej gwarantuje powierzoną sprawę dobrej realizacji, bo został jej nadany bieg w Niebie i choć sprawy tu na ziemi się gmatwają, to jednak ich realizacja według woli Bożej jest nieunikniona, ale nie nam oceniać, co zdaniem Boga jest dla nas najlepsze i ile krzyży po drodze musimy dźwignąć z Panem Jezusem, im więcej tym będziemy bardziej uświęceni, chodzi wszakże o to , by zawsze być na to gotowym, jeśli Pan Bóg od nas tego oczekuje – bądźmy zawsze na to gotowi i przyjmujmy to z radością, czując bliskość Boga i nieustanną opiekę Matki z Nieba i Jej wstawiennictwo za nami.

  2. Wiesz Słoneczko jest to trudna sprawa. Ale czy nie dostali w zamian czego innego. Może o to co prosili byłoby dla nich niekorzystne? Wiem jak czuje się człowiek rozczarowany. Może po ochłonięciu warto nieco inaczej spojrzeć na sprawę. Może Ci pomóc modlitwa do Ducha Świętego o Dar Mądrości. Bóg jest jest naszym dobrym Ojcem i nie możliwe jest!!! aby nie pomógł Swojemu dziecku? Czy nas Bóg kocha? Swego Syna dał na okup za nasze grzechy. A my spróbujmy Mu zaufać tak bez granic.
    Pozdrawiam

A Ty co o tym myślisz? Napisz!