Ilona: dziwne wydarzenia drogowe

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus !!!
Z Nowenną Pompejańską spotkałam się kilka lat temu, tę formę modlitwy praktykowało kilku moich znajomych i moja mama. Ja, na samą myśl o Nowennie Pompejańskiej zawsze dochodziłam do wniosku, że niemożliwym jest, żeby przez tyle dni modlić dziennie 3 różańce….jak ja z jednym mam problem, a tu trzy …. To niemożliwe. ….

Moja mama odprawiła z mojej intencji Nowennę Pompejańską i intencja każdego dnia realizuje się, chodziło o sprawy zawodowe. 
I właśnie przy jednym z  projektów w pracy poznałam pewnego człowieka, stanu wolnego, tak jak ja, spędzaliśmy ze sobą bardzo dużo czasu, bardzo polubiliśmy się i jeszcze więcej rozmawialiśmy  …  miałam nadzieję, że ta znajomość przerodzi się w coś bardziej poważnego, aż nagle mój przyjaciel oświadczył, że musi mi się z czegoś zwierzyć. 
Otóż jakiś czas temu ponownie spotkał swoją dawną miłość, teraz ta kobieta jest po rozwodzie, ma 18 dziecko z poprzedniego związku i zdecydowali z moim przyjacielem, że teraz będą razem. Ona razem ze swoim dorastającym dzieckiem wprowadziła się do niego, a mój przyjaciel stwierdził, że to jego największe szczęście i że teraz ożeni się z nią…. Jednak o tym ożenku nikomu nie może powiedzieć, nie może powiedzieć znajomym, nie może powiedzieć rodzinie, nie może powiedzieć rodzicom i rodzeństwu. Tym samym, stałam się jedyną osobą, z którą mógł się tym podzielić ….
Dla mnie to był szok, bo miałam nadzieję na zupełnie inne rozwiązanie …  a tu takie nowiny…było mi bardzo ciężko na sercu, na duszy, a tak się złożyło, że to był czas, w którym miałam do realizowania bardzo trudny i odpowiedziany projekt w pracy … więc ledwie żyłam z natłoku wrażeń i myśli. Było mi koszmarnie ciężko, , żeby się ożywić pojechałam na Mszę Św. o. Daniela do Częstochowy, tam rozdawali broszurki o Nowennie Pompejańskiej ….. 
I doszłam do wniosku, że skoro dostałam do ręki taką broń to muszę z niej skorzystać.  Oczywiście bałam się, znam siebie i swoją niesystematyczność, … ale sprawa była trudna i ciążąca na sercu, nie pozostało, żadne inne wyjście…
Moją intencją było, aby mój przyjaciel porzucił plany swojego lipnego małżeństwa, aby przejrzał na oczy … a że Wielki Post, to do Nowenny Pompejańskiej w tej intencji dołączyłam post Daniela. 
Początkowo z modlitwą płynęłam jak na skrzydłach, potem pojawiła się seria dziwnych wydarzeń, dla ścisłości drogowych wydarzeń.. Czasami Nowennę odmawiałam jadąc autem, tak było i tym razem, skończyłam się modlić i po 5 min. do skończenia modlitwy, spowodowałam wypadek. Nie wiem jak to się stało, zagapiłam się, nikomu nic się nie stało, a najbardziej uszkodzone było moje auto… Dwa tygodnie po tym wydarzeniu, przyjaciel, za którego się modliłam miał taką samą sytuację, rozbił auto ze swojej winy, ale nikt nie ucierpiał. 
Później w moim życiu pojawił się człowiek, który 20 lat temu był moją miłością i który teraz nagle stwierdził, że zostawi dla mnie swoją żoną, swoją rodzinę….. I tak sobie pomyślałam wtedy, Diabeł, ale z ciebie prymitywny gość, chcesz mnie pokonać bronią mojego przyjaciela, o którą modlę się, żeby się nie wypełniła …
Propozycja może była kusząca… ale powiedziałam Maryi, Maryjo, to Ty masz chronić, proszę chroń mnie, bo ja nie umiem …. I tak się stało … uchroniła mnie przed moim człowiekiem z dawnych lat. 
Ciężko było mi wytrwać z Nowennie, ale sił dodawał cel… żeby mój przyjaciel nie zniszczył swojego życia, już nawet nie chodziło mi o moje uczucia do niego, ważne, żeby on nie wpędził się do duchowego grobu takim życiem, takim związkiem…. Mimo dużych problemów, szczególnie pod koniec  – wytrwałam. 
Ostatni dzień Nowenny przypadł w Wielki Czwartek, kolejny dziwny dzień i  kolejna przygoda drogowa, tego dnia byłam w pracy, a tu nagle zza okna słychać huk….okazało się, że w mój samochód wjechała ciężarówka …. !!!! Od lat w pracy parkuję w tym samym miejscu, na mało ruchliwej ulicy, w miejscu widocznym i dozwolonym… takiego numeru nigdy tan mnie było, że ktoś komuś staranował auto… 
Myślę, że w trakcie Nowenny Pompejańskiej oprócz cichej obecności Maryi, Królowej Różańca Świętego odczułam też działanie Złego, ale to tylko pokazało mi, jak Szatan boi się Różańca Św., i robi wszystko, żeby doprowadzić do zwątpienia i rezygnacji z modlitwy, doświadczyłam też tego, że Maryja chroni. Wiem, że gdyby nie ochrona z Nieba, te wszystkie wydarzenia drogowe mogłyby gorzej się skończyć i pojawienie się mojego dawnego znajomego mogło mieć inny obrót. 

Maryją jest MISTRZYNIĄ, chroni, nawet gdy my wątpimy !!!!
Ważne, żeby do Niej się zwrócić z problemem i Jej go zawierzyć !!!!

… w Wielki Piątek, dowiedziałam się, że mój przyjaciel porzucił zamiar ożenku z tą kobietą i że w tym związku coraz gorzej się układa …


Nowenna Pompejańska do łatwych nie należy, ale intencje przysłaniają trud, a modlitwa staje się  lekcją w szkole Matki Bożej, uczy zawierzenia i daje pokój. 

Gorąco polecam !!!!!

Opt In Image
Nie przegap zadnego swiadectwa!

Zapisując się do biuletynu będziesz otrzymywać co tydzień, w piątek, powiadomienia o nowych, wspaniałych świadectwach, przysyłanych przez naszych Czytelników! Wystarczy wpisać poniżej swoje imię oraz adres e-mail. Potwierdzenie zapisania przyjdzie na Twoją skrzynkę.

7 myśli na temat „Ilona: dziwne wydarzenia drogowe

  1. Ilona czytając Twoje świadectwo, jak i innych rozmodlonych w NP rzeczywiście można wywnioskować, że diabeł szczególnie chce trafić w nas i przez to dzieją się dziwne rzeczy. Ja jestem w 32 dniu modlitwy i przez ten czas dużo się wydarzyło, z jednej strony dostałam nową pracę (wydawało mi się że lepszą), pewna sprawa sądowa która ciągnęła się 2 lata została pomyślnie zakończona, z drugiej strony czuję, że ciągle mam pod górę w nowej pracy nie jest tak różowo, ciągle jakieś wyjazdy, szkolenia, kierowniczka nie należy do osób sympatycznych i wyrozumiałych, wiele muszę się jeszcze nauczyć a wymagają ode mnie już płynności i szybkości pracy. Ponadto mam wrażenie że diabeł wkłada mi w usta i myśli słowa, których nigdy samej bym nie wymyśliła. Czasami klękam do modlitwy i tak jakby ktoś szeptał mi do ucha „to bez sensu, i tak nic nie wymodlisz, cuda się nie zdarzają, nie jesteś tego godna, tracisz tylko czas” a czasami wręcz jakby ktoś mi wmawiał ” Bóg o Tobie zapomniał, myślisz że on się przejmuje kims takim jak ty, jesteś tylko małym robaczkiem dla niego, jakby chciał ci dac to by ci dał juz dawno, on nie mysli o tobie, jesteś tylko zwykłym śmieciem na tym świecie którego nikt nie kocha i nie zasłużył na wysłuchanie”. Nigdy wcześniej nie nachodziły mnie taki mysli. Do tego w czasie części błagalnej męczyły mnie krwotoki z nosa, nie raz musiałam przerwać rózaniec przez krwotok, Teraz na szczęście ten problem mnie opuścił ale zrobiła mi się ogromna grudka na powiecie oka, przez co samo patrzenie sprawia mi ból. Podobnie jak Ty Ilona modlę sie o chłopaka – o to by wrócił bo go bardzo kocham. Niestety w tej sprawie nic sie nie zmieniło, moje uczucia bez zmian a pomiędzy nami dalej milczenie, nie widziałam go juz ponad miesiąc i nawet życzeń świątecznych nie wysłaliśmy sobie…ale będę się wytrwale modlić i wiem że w końcu Bóg da mi jakąś odpowiedz, zrozumienie tej sytuacji a może i sprawi cud że Mój kochany do mnie wróci, aczkolwiek sama nie wiem czy tak grzeszny i słaby człowiek na cud zasługuje….wiem, że jeśli to nie będzie zgodne z jego wolą to już nigdy sie nie pogodzimy. Kiedyś poszłam na pielgrzymkę na jasną Górę w intencji miłości jednego chłopaka….tydzień po pielgrzymce widziałam go z inną dziewczyną, było to dla mnie bolesne, Bóg dał mi bolesną odpowiedz, ale też dał mi te łaskę, że teraz nie widuje tego człowieka w ogóle, dzięki czemu zapomniała o nim. Dlatego i tym razem wierzę, że Maryja da odpowiedz. Dodam jeszcze, że podziwiam wszystkich, którzy modlą się tak mimochodem, przy jeździe samochodem, gotowaniu czy innymi zajęciami. Ja modlę sie w kompletnej ciszy, z obrazkiem świętym przed oczami, klęcze, stoje, czasami siedze a i tak myśli ciągle mi uciekaja i szatan podpowiada że to bez sensu, czasami wręcz modle sie i płacze bo myslę o tej intencji w jakiej sie modlę.

  2. Ja miałam podobnie więc świetnie Cię rozumiem. Raz podczas jazdy samochodem zobaczyłam nagle dym, który wydobywał się spod kierownicy. Zahamowałam nagle i wyskoczyłam z auta, to cud że nie rozjechał mnie samochód, który właśnie mnie mijał. Nie powinnam była tak wyskakiwać ale byłam przerażona, strasznie sie wystraszyłam, że samochód się pali. Co się okazało? Doszło do jakiegoś zwarcia od kierunkowskazu i stąd ten dym. Mechanik był w szoku, mówił że to niemożliwe i pierwszy raz widzi coś takiego i że całe szczęście, że tak szybko zareagowałam bo w sumie to trudno przewidzieć co mogło z tego wyjść. Nie zapomnę tego nigdy.

  3. U mnie jest podobnie.. Zły się wścieka okropnie i mąci. A nie które jego chwyty są naprawdę poniżej pasa..
    Kiedy rok temu modliłam się za tego którego kocham.. o jego nawrócenie (nie jest katolikiem)… Pierwszy tydzień pamiętam było super.. drugi tydzień zaczęły się schody… pierwsze było kuszenie.. że jeśli przestane się modlić to bedę go miala, jeśli nie przestanę to go stracę. Nie przestalam. A z nim straciłam kontakt.
    Później zaczęły się paraliże nocne, różne dziwne wizje słuchowe i wizualne samego Złego. Ze snu wybudzały mnie podmuchy, jakby coś przeleciało nade mną.
    Mieszkam sama i przeżylam wtedy mały koszmar.. to była moja pierwsza Nowenna, pierwsza styczność z Rózańcem i pierwszy raz mi się coś takiego zdarzyło. Nie byłam pewna czy ja zwariowałam, czy takie rzeczy mogą się dziać naprawdę?
    Codziennie płakalam bo nie dawałam rady.
    I myślę, że Matka Boza wtedy mnie nakierowała… Aniołowie… Mamy swojego Anioła Stróża.. Mamy Michała Archanioła.. ja dodatkowo zaczełam się i modlić do Rafała Archaniola..
    Niesamowitej opieki od nich doświadczam.. szczególnie od mojego Stróża. Jest niesamowity. 🙂
    Jedna z wspaniałych rzeczy które mi się wydarzyły.. znowu miałam problemy w nocy, dziwne rzeczy się działy.. modliłam się do niego i nagle poczulam jakbym znalazła się w jakiejś bańce.. Otoczył mnie tak szczelnie, że nie słyszałam nic.. żadnych odgłosów z ulicy, żadnych złych, natrętnych myśli.. cisza i cudowna błogość..

    Po ukończeniu tamtej Nowenny nasze drogi z tym chłopakiem na chwilę się zeszły, ale juz nigdy nie było tak samo, po czym znowu się rozstaliśmy. Pomimo to on nadal jest w moim sercu i w głowie.

    Obecnie modlę się o nawrócenie jego rodziny.
    Oczywiście dużo wyzwisk w mojej głowie się pojawia pod moim adresem.. aż wstyd je przytaczać.
    Po długiej nieobecności ten chłopak znowu się odezwał i tylko po to, żeby po ostatniej rozmowie w której powiedział mi, że mnie kocha więcej się nie odezwać. Przestał odpowiadać na moje wiadomosci. Zablokował mój numer w telefonie na komunikatorze.
    Dostałam wielkie cierpienie na Wielki tydzień i z Jezusem cierpialam.. taka moja mała droga krzyzowa..
    W między czasie kiedy było między nami dobrze w jednym dniu odezwało sie kilku facetów, którzy chcieli sie nagle ze mną umówić, mimo iż to były sprawy albo dawno zakończone, albo takie które nigdy się nie zaczęły, przynajmniej z mojej strony..
    Oczywiście pod górkę w pracy.. dziwne atmosfery sie robią, ludzie zaczynają plotkować, problem z uzyskaniem czegokolwiek…
    Bóle głowy, uciski na ciele.. i tysiac galopujących myśli…

    I na koniec.. bo za bardzo się znowu rozpisałam.. naprawdę powierzajcie takie rzeczy swojemu Aniołowi, On tylko na was czeka aż go ruszycie do akcji 🙂

    • Magdo wydaje mi się, że jeśli modlimy sie za kogoś a nie za siebie to Zły jeszcze bardziej się złości, a modlitwa o nawrócenie, miłość, pokój, zgodę są jemu wyjątkowo drażniące. Modlitwa i intencji drugiego człowieka też jest trudna- nie wiemy tak naprawdę czy cos w sercu tego człowieka się dzieje, nie wiemy na ile ona jest skuteczna. Ja też modlę się w intencji kogoś nie swojej, niestety nie mam kontaktu z ta osoba zupełnie i nie wiem nawet co u niego i czy moja modlitwa ma sens. Z jednej strony człowiek ma wolna wolę i trudno jest wymodlic zmiane postępowania, myslenia, uczuc u kogoś innego, z drugiej ufam że dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych i w jakiś sposób może dojśc do tych osób i zamieszać im w głowach i sercach 🙂
      Madziu, jeśli człowiek za którego się modlisz powiedział że Cie kocha, tym bardziej nie ustawaj w modlitwie a na pewno wszystko się dobrze ułoży i pomocą Matki.
      Ja modle się za kogoś kto mnie nie kocha, kto sam przyznał że jest bez uczuć względem mnie i innych, za kogoś kto nie lubi sie modlic, ma obojętny stosunek Kościoła, religii a z osób duchownych aż kpi. Nie wierze że on może być aż tak pustym i smutnym człowiekiem, dlatego modlę się wytrwale.

      • Oliwio.. Ja wierzę, że dla Boga nie ma rzeczy nie możliwych i jeśli coś jest zgodne z Jego wolą to tak po prostu będzie.. prędzej bądź później. Postawi na drodze tych ludzi za których sie modlimy takich ludzi i da im takie sytuacje, że nie będą potrafili się Mu oprzeć.

        Wiesz wydaje mi się, że jeśli Twoja modlitwa zostanie wysłuchana.. to Bóg da Ci pokazać, że coś w sercu i w życiu tej drugiej osoby się zmieniło 🙂

        Na pocieszenie i bardzo optymistycznie..
        Całkiem nie dawno, kiedy mialam kryzys.. czy dobrze robię, że się modlę za niego, jego rodzinę, za nie wiernych, otworzyłam na przypadkowej stronie „Dzienniczek” Św. Faustyny,, i mialam wrażenie, że sam Pan Jezus do mnie przemówił i przyszedł żeby mnie pocieszyć i postawić mnie na nogi.

        „Powiedział mi Pan: Utrata każdej duszy pogrąża mnie w śmiertelnym smutku. Zawsze mnie pocieszasz, kiedy się modlisz za grzesznikow. Najmilsza mi jest modlitwa za nawrócenie dusz grzesznych; wiedz, córko moja, że ta modlitwa zawsze jest wysłuchana” (1397)

        Nic dodać nic ujac 🙂

  4. …oburzylo mnie troszke to swiadectwo, czy to ze im sie nie uklada, jest im ciezko jest dla Ciebie pokrzepajace, moze ta kobieta z dzieckiem tez zaczela odmawiac NP w intencji swojego zwiazku…i co teraz???? dlaczego nie zaakceptujesz jego wybory i zaczniesz sie modlic po prostu za jego szczescie…przepraszam ale czuje troszke niesmak po tym co przeczytalam … 🙁

A Ty co o tym myślisz? Napisz!