Basia: Modliłam sie o dobrego męża

Moje swiadectwo bedzie krotkie. Mam jednak nadzije, ze ktos je przeczyta i w jakims sposob sie odnajdze w nim. Mam 25 lat, nie mam chlopaka, narzeczonego, meza. Pierwsza nowenne ofiarowalam modlac sie w dokladnie w takiej intencji: prosze Cie Matko o zabranie ode mnie samotnosci, postaw na mojej drodze dobrego chlopaka.

Po ok 2 tyg poznalam kogos; On byl od Matki Bozej, to cud. Jednak nie wyszlo. Przezylam to bardzo. Zaczelam druga modlitwe w intencji rozeznania czy ta osoba jest dla mnie. Po trudach wielkich, dostalam odpowiedz, to nie czlowiek dla mnie. Sama zerwalam z nim znjamosci, wiem, jestem pewna, ze zrobilam dobrze (oszukiwal mnie, klamal, mial inne dziewczyny). Czuje sie  z ta decyzja dobrze, jestem wolna. To tez dzieki Matce Bozej. Dzieki niej mam ten spokoj, ze podejelam dobra decyzje. Niestety wciaz jestem sama, ale kiedys bedzie lepiej, musi, bede sie jeszcze modlic. 
Dziękuję Matko i przepraszam, że tak czetso powatpiewam w Ciebie.

Opt In Image
Nie przegap zadnego swiadectwa!

Zapisując się do biuletynu będziesz otrzymywać co tydzień, w piątek, powiadomienia o nowych, wspaniałych świadectwach, przysyłanych przez naszych Czytelników! Wystarczy wpisać poniżej swoje imię oraz adres e-mail. Potwierdzenie zapisania przyjdzie na Twoją skrzynkę.

125 myśli na temat „Basia: Modliłam sie o dobrego męża

  1. Modlitwa o miłość jest zawsze wysłuchana, czasem trzeba cierpliwości i wytrwałości w modlitwie ja tak mam zawsze. Pan Bóg daje zawsze co najlepsze, sama dostałam super faceta prosto z nieba:) kilka lat na to czekałam, ale warto było po tych wszystkich porażkach życiowych to istny cud. Jednego byłam pewna że chce najlepszego człowieka albo wcale. Zawsze modliłam się z wiarą, czasem było bardzo ciężko wiele wylanych łez w poduszkę, ale teraz jest sama radość i wielkie dzięki całemu niebu gdyż wszystkie możliwe modlitwy odmówiłam w tej intencji. Życzę wiele miłości, jestem pewna że też się w końcu doczekasz swojego ukochanego. Każdy ma swój czas, Bóg wie najlepiej kiedy postawić nam odpowiednią osobę na swojej drodze życia, tylko my ludzie jesteśmy czasem niecierpliwi.

      • Szukajcie a znajdziecie.Jak rolnik nie posieje samo nie urośnie.Trzeba dać troche wysiłku od siebie ,a nie tylko czekać .Ja osobiście mam 21 lat i dalej szukam.Ale wierze ,że Bóg ma swój plan i prędzej czy później znajdę tę Jedyną 🙂

  2. dziękuję Tatiano i Aniu za te slowa. w ogole sie nie spodziewalam, ze ktos mi odpisze i to jeszcze w taki sposob. a czy moge wiedziec jak dlugo czekalas, Aniu? wiesz, ze ja juz czasem nie mam sil..wiem, ze dziwna jestem ze watpie ale ..

  3. Witaj Basiu na pewno w odpowiednim czasie poznasz tego wspaniałego chłopka bardzo dobrze Cię rozumiem co czujesz ja też jestem samotna i też czasem powątpiewam że ktoś jest mi pisany, 2 lata temu spotkałam fajnego faceta i do tej pory próbuje o nim zapomnieć mimo że nie widuje go i nie utrzymuje kontaktu, ale przy Matce Bożej jest mi łatwo, czasami czuje się samotna gdyż rodzeństwo założyło swoje rodziny, znajomi też maja kogoś, więc bardzo dobrze Cię rozumiem, modlitwa daje mi siłę i Matka Boża, żebym mogła każdy dzień przezywać w radości mimo swej samotności. Na pewno przyjdzie czas kiedy na twej drodze pojawi się ktoś wyjątkowy tego ci życzę. Trzymaj się ciepło Pozdrawiam

  4. Basia Wierzę,ze znajdziesz tego jedynego.Ja również modlę się o to i powiem szczerze,że dostałem o to co prosiłem. Na razie nie mogę nic więcej powiedzieć,ale widzę,że to był kolejny znak.Wcześniej były znaki,ale hmm ja wiem,nie wiem jak to nazwać. Teraz czuje,ze jest znak,ale trzeba być ostrożnym,ze to może nie ta osoba.A ja mam 24 lata :).
    Pozdrawiam. Tylko teraz się niestety nie modlę nowenną pompejańską .

  5. Basiu na pewno kogoś znajdziesz, musisz ufać. Ja za to mam inny dylemat, jestem z pewnym człowiekiem, ale ciągle te wątpliwości, raz jestem pewna, a raz nie i czasami myślę jak dobrze tym, którzy albo juz są szczęśliwi w małżeństwie, albo jak dobrze samotnym ponieważ nie mają oni problemów na głowie typu dumanie czy to ten. Pomodlę się za Ciebie

  6. Basiu, nie wiem dokładnie ile było lat tej modlitwy, ale kilka z pewnością minęło. Najlepsze jest to że koło mnie zawsze kręcili się mężczyźni niestety sami nieodpowiedni więc dałam sobie spokój. Została tylko modlitwa do nieba, w końcu chyba mieli mnie dosyć u góry i dostałam to co chciałam.:) Tyle miłości i zainteresowanie nie dostałam od nikogo wcześniej, poza tym moja połówka jest silna jak skała zawsze można na niego liczyć. Dla niego nie ma spraw nie do rozwiązania, prawdziwy facet z charakterem takich ludzi teraz jest mało, mogłabym pisać bez końca jaki jest kochany. Sama zobaczysz że ten jedyny się w końcu zjawi może całkiem niepodziewanie i będzie totalnym zaskoczeniem, ale warto czekać taką miłość daje tylko Bóg.

  7. Aniu, mogę zapytać gdzie poznałaś tak fajnego mężczyznę? Oczywiście bez podawania szczegółów, ale tak ogólnie to było na imprezie, rekolekcjach, w kościele, w górach? Pytam bo szczerze mówiąc to mi już ręce opadają i jestem bardzo ciekawa, gdzie mozna spotkać kogoś odpowiedniego 🙂

    A tak poza tym to wydaje mi się, że sama jestem sobie winna bo zawsze modlę się o dobrego, kochającego, wiernego męża i może takich po prostu nie ma??? 🙂 Może jakbym pomodliła się o bylejakiego to szybciej bym to wymodliła? 🙂 Wiem oczywiście, że jest wielu wartościowych mężczyzn, ale nie wiem dlaczego na nich nie trafiam… Modlę się nieustannie, o to żebym ja również była jak najlepszą żoną, abym potrafiła być najlepszą przyjaciółką dla mojego męża, wspierającą, wierną, kochającą…. to nie jest tak, że chcę tylko brać. Na imprezach spotykam się z tak płytkim podejściem do kobiet, że aż szkoda słów… więc jesli nie na imprezie to gdzie mozna kogoś fajnego poznać?
    Będę wdzięczna jeśli ktoś choć przez chwilkę się za mnie pomodli.

  8. Basiu pomodlę się za ciebie, musisz być cierpliwa na wszystko jest odpowiedni czas i miejsce. Mojego kochanego poznałam przez internet. Wcześniej rozglądałam się w realu niestety z marnym skutkiem. Portal randkowy traktowałam jako zło konieczne. To było ostatnie miejsce w którym szukałabym kogoś wartościowego, ale widać Bóg miał inny plan. Koleżanka założyła mi profil randkowy gdyż stwierdziła że niebu jednak trzeba pomóc w tym szukaniu, dla świętego spokoju zgodziłam się żeby jej udowodnić że nigdy w życiu nikogo tam fajnego nie znajdę. Jakimś dziwnym trafem ideał sam się znalazł zupełnie przez przypadek napisał jak wielu innych z jedną różnicą ten jedyny pisał z sensem 🙂 Moja droga i pamiętaj mąż musi być najlepszy w końcu będziesz musiała z nim spędzić resztę życia.

    • Aniu, poznałaś go przez neta…. A ile kilometrów Was dzieliło? Ja też kiedyś i to przez długi okres szukałam w necie. Ale zawsze problemem okazywała się odległość. Jeśli ktoś był fajny, to był daleko :-(. I nic nie wychodziło. W końcu zrezygnowałam z szukania w ten sposób. Wogóle zrezygnowałam z szukania. Bo to był już jedyny sposób.

      • Też jestem zapisana na jednym z portali, reklamuje się jako portal dla ludzi z wartościami, nie chcę podawać nazwy żeby nie było, że robię jakąś reklamę… Ale tak naprawdę to nie jestem zbyt zadowolona bo jak wstawię jakieś super zdjęcie to owszem dostaję dużo wiadomości, każdy pisze że ładnie wygladam itd. i na tym się kończy – boją się panicznie zaproponować spotkanie, a jak usuwam zdjęcia albo daję takie byle jakie to wiadomości mam o wiele mniej, a odwagi to im niestety nie dodaje 🙂 Mam zamiar usunąć konto z końcem maja.
        Masz rację Aniu, mąż musi być jak najlepszy, żeby fajnie się z nim spędzało resztę życia 🙂 Mam nadzieję, że jak już spotkam tego wymarzonego księcia z bajki to mu dorównam 🙂

  9. Tak, tylko, że niestety tam konto jest płatne, i to słono. Też mam tam konto założone na tym portalu. Zamierzam już więcej nie zakładać, jak tylko wygaśnie mi to, które obecnie mam. A nie szkoda Ci kasy? Noże poczekaj, aż ważność się skończy i więcej już nie zakładaj. A znasz może taki portal zapisanisobie.pl? Tam zakłada się konto na rok i płaci o wiele mniej niż na tym, o którym piszesz…Bo tylko 25 złotych. Tez katolicki portal randkowy. I jeszcze są msze dla samotnych. Jak się wejdzie, to można tez założyć sobie konto i jest podana modlitwa do Św. Józefa w intencji poznania dobrego męża. No, i konto można założyć tam bezpłatnie. Nie wiem, skąd jesteś, ale są, zdaje się, podane miejsca, gdzie odbywają się różne msze i wieczorki zapoznawcze w różnych miastach w całym kraju.

    • Dzięki, wejdę na tę stronę, o której napisałaś i sprawdzę czy jest tam coś o Poznaniu, bo ja właśnie w tym mieście mieszkam. Nowego konta już nigdzie nie będę zakładać bo już to jedno mnie wykańcza nerwowo 🙂
      Pisząc o usuwaniu miałam na myśli to, że usunę zdjęcia i wszystkie informacje o sobie, bo jak raz chciałam usunąć całkowicie mój profil to nie było takiej opcji.
      Najgorsze jest to, że jak już ktoś wyznaje podobne wartości do moich to w ogóle nie mamy wspólnych zainteresowań, ja np. bardzo lubię sport, bardzo dbam o figurę, zdrowie, dużo ćwiczę – a raz poznałam na tym portalu chłopaka bardzo wierzącego itd. który stwierdził, że każdy sportowiec ma pusto w głowie i jest głupi, że tak marnuje czas i on by się nie zniżył żeby z kimś takim rozmawiać… 🙂 Tzn. nie powiedział tego o mnie, ale o mężczyznach, którzy uprawiają sport. Ja naprawdę nie mam niewiadomo jak wielkich wymagań ale jak z kimś takim miałam się dogadać??? 🙂 Oczywiście sport to samo zło, ale już ocenianie innych pod tym kątem i twierdzenie, że ktoś jest głupi to już było jego zdaniem OK i po katolicku. I takie jazdy mam za każdym razem! Echh… trochę mi lepiej jak się wygadałam 🙂
      Pozdrawiam 🙂

    • Ja się modlę 🙂 Narazie bez echa, ale UFAM. Piękne modlitwy są na stronie KATOLIK. Odmawiam nabożeństwo 30 dniowe i wszystkie modlitwy do Józefa, jakie tam są. Musi nas wysłuchać 🙂

  10. Pamiętaj, że Maryja jest z Tobą i Bóg zna pragnienie Twego serca 🙂 Być może małżeństwo nie jest Twoim powołaniem, może Bóg ma dla Ciebie wspanialszy plan! 🙂 Ufaj i czekaj. Módl się 🙂

  11. Witajcie, modle sie baaardzo dlugo o dobrego meza i nic, choc mialam zawsze silne pragnienie zalozenia rodziny. Moze Bog chce bym zyla w samotnosci. Jak sie mozna realizowac w takim powolaniu?

    • Ja też wiem na 100% że chcę założyć rodzinę, ale dopóki to sie nie stanie to staram się tak żyć, żeby było wesoło 🙂 Nie musisz żyć w całkowitej samotności, sprobuj znaleźć jakąś pasję w życiu. Dla mnie to są podróże. Jak tylko odłożę trochę kasy to od razu gdzieś wyjeżdżam z kolezankami, byłyśmy już nawet na innych kontynentach, to jest moja pasja i baaaardzo się cieszę jak pakuję plecak i mogę gdzieś jechać 🙂 Dzięki temu mam coraz więcej znajomych i nie czuję się taka samotna, choć nie oszukujmy się – koledzy nie zastąpią własnej rodziny.
      Drugą moją pasją jest sport, dużo biegam, ćwiczę – i nie ukrywam, że coraz bardziej brakuje mi drugiej połówki, która biegłaby obok mnie, no ale co zrobić? Tak sobie myślę, że przynajmniej jak poznam męża to będę miała mu co opowiadać o swoim życiu, bo działo się i dzieje dużo u mnie. Może to jest jakiś sposób na radzenie sobie z samotnością?
      Druga sprawa to zaangażowanie w wolontariat. Ja swego czasu opiekowałam się i dawałam darmowe korepetycje ubogim dzieciom, moja kumpela gotuje i piecze pyszności w jadłodajni dla bezdomnych, jak jej nie starcza czasu to wpada tam z ciastkami choć raz w tygodniu, a ile ma z tego radości! Polecam taki wolontariat każdemu kto się czuje samotny, jak taki człowiek spojrzy na Ciebie z taką prawdziwą wdzięcznością w oczach… nie mam słów żeby to opisać. Pozdrawiam, musimy się jakoś trzymać 🙂

  12. Marta, mam podobnie. Tez uwielbiam podrozowac, uprawiam sport i udzielalam sie w wolontariacie Tylko wlasnie to pragnienie z tylu glowy, ze chcialo by sie to robic z kims bliskim…. Ale bede Ci trzymac kciuki 🙂 Moge spytac ile masz lat? Ja juz 26…

    • A widzisz, to mamy podobnie 🙂 Nawet wiek podobny, z tym, że ja już 27 wiosen przeżyłam na tym świecie 🙂 Własnie, nawet jak się przeżywa najwspanialsze chwile to czasem pojawia się taka myśl, że szkoda że nie jestem tu z NIM. Nawet mam kilka takich miejsc, do których koniecznie chcę wrócić z mężem. Nie wiem… może to jeszcze nie ten czas… może coś musiałam zrozumieć, zmienić swój charakter… nie mam pojęcia, ale widocznie Bóg ma jakis swój cel w tym wszystkim. Nie wiem jakie masz doświadczenia z imprezami, ale ja jak idę na imprezę to wracam jeszcze bardziej sfrustrowana, bo owszem bawię się świetnie, tylko co z tego jak po imprezie słyszę jakieś idiotyczne propozycje itd. aż nie chce mi się tego komentować… A gdzie jeszcze można kogoś poznać? Ja nie mam problemów z odezwaniem się jako pierwsza, ale jak widzę fajnego mężczyznę w kościele to co mam niby zrobić? 🙂 I koło się zamyka 🙂

      • no właśnie jak zagadać w kościele? ja widuję fajnego faceta na niedzielnej mszy, później on wsiada do samochodu czeka na rodziców i odjeżdża i co tu zrobić?

        • dla mnie zagadywanie pierwszej do faceta to mała desperacja, poza tym sparzyłam się już kilka razy i jeżeli miałoby mi znowu nie wyjść to wolałabym wtedy pomyśleć ‚przecież sam za mną łaził” niż pluć w lustro, że sama się napraszałam takiemu draniowi 😉
          Ale jeśli Ci zależy to 1) zaparkuj obok niego i wchodzą do samochodu po prostu sie uśmiechnij i może sam coś zagada, 2) zapytaj o godzinę, 3) zapytaj czy nie może Cie gdzieś podrzucić, bo np uciekł Ci autobus a się speiszysz itp (ale to ryzykowne wsiadać do samochodu z nieznajomym 😉 )

          • z tym zagadywaniem to też nie w moim stylu, ale postanowiłam pomodlić się za niego, chyba to jest najlepsze rozwiązanie

  13. Basiu bardzo dobrze Cie rozumiem Ciebie i cała samotnosc jaka dosiadczasz, tez mam 25 lat i nie mam chłopaka jestem samotna wszyscy do okoła kogos maja a ja jestem sama. Było duzo chłopakow krorzy chcelii byc ze mna i duzo by dla mnie zrobili jednak ja nie czułam nic wiecej poza zwykla sympatnia, spotkaałam jakied dwa lata temu na prawde fajnego chłopaka spotykałam sie z nim dwa miesiace nawet moge powedziec ze sie w nim zakochałam był cudowny niestety to było nie odwzajemnione uczucie:( on ma teraz juz narzezona a ja nie mam z nim kontakru i nie umiem o nim zapomnniec…. trwaj w modlitwie i ufaj . ja tez zaczynam nowenne własnie w tej intencji cierpliwosci i wiary:)

  14. Ja dziś zakończyłam pierwszą NP o dobrego męża. Na początku było lekko, później pojawiło się rozdrażnienie, tak więc moim bliskim się obrywało, następnie zainteresowania pornografią ( filmy i internet). W połowie NP zapragnęłam pójść do spowiedzi, uczęszczałam na msze w każdej wolnej chwili oraz rozpoczęłam nabożeństwa pierwszosobotnie. Pojawiło się kilka problemów w rodzinie, szatan chyba wie że cierpienie moich bliskich odczuwam bardziej niż swoje i jestem przekonana że to jego sprawka. Ale trwałam, w ostatnim tygodniu przyszło takie zniechęcenie i trudność w modlitwie, że bałam się czy dam radę. Dzięki Bogu wytrwałam, chociaż nie wiem czy to była słuszna intencja. Modliłam się o to czego pragnę najbardziej w życiu i co jest dla mnie sensem życia-małżeństwo i macierzyństwo i co dalej? Tak naprawdę to ja całe życie o to modlę się i całe życie jestem sama. Może małżeństwo i rodzina to nie dla mnie, tylko dlaczego Bóg nie oddali ode mnie tego pragnienia? To wszystko jest takie trudne, jak mam żyć gdy samotność mnie dobija?
    Nie chcę żeby ktokolwiek z was cierpiał tak bardzo jak ja z powodu samotności, niech Bóg wam błogosławi i oddali poczucie osamotnienia!

    • Do wszytkich dziewczyn, które wyżej pisały 🙂 .
      ‚Licytujecie’ się która starsza, która ‚dłużej’ samotna. Piszecie, że macie już po 25 albo nawet po 26 lat a mimo to dalej samotne. Powiem Wam Drogie Panie, ze ja za 3 miesiące skończę 30 lat :-). I też jestem od zawsze sama. I od zawsze modlę się o męża i dzieci :-). I dodam Wam, że jak byłam w Waszym wieku, to bardzo ten temat przeżywałam. W domu pocieszali mnie, że spokojnie i na mnie przyjdzie czas :-). Minęło trochę czasu i jak na razie mój czas nie przyszedł. Za to w domu nie ma już tego typu pocieszen :-). Raczej ujęłabym to jako brak tematu :-). Zostaje mi jedyne zdanie mojego wuja na pocieszenie. Usłyszane własnie w wieku ok 27 lat. Ze byle do trzydziestki, potem człowiek mądrzeje i nie chce próbować tego miodu :-). WYdawała mi to trochę kontrowersyjne, a znając wuja też uważałam, że jest w tym dużo humoru. Ale powiem Wam, że coś w tym jest. Po ukończeniu 29 roku zaczęłam inaczej na to patrzeć.

    • Agnieszko, jedziemy na tym samym wozie jesli chodzi o tą drugą połówkę. Narazie wszystko z tym związane idzie jakby chciało i nie mogło ale nie poddaje sie i czekam. Widocznie na tym to polega, może Pan Bóg widzi jakies przeciwnosci ku temu. Nie wiem jednakze zapewne kiedys sie dowiem, napewno nie będę robić niczego na siłę. Jedyna porada to cierpliwości i modlić sie dalej. Pozdrawiam gorąco. Mateusz

      • A ja właśnie przestaję modlić się za siebie, tylko będę modlić się za moich bliskich może moja modlitwa przynajmniej im pomoże.
        Powodzenia!

  15. Jak zagadac w Kosciele? Nie wiem..ja bym na twoi miejscu sie usmiechnela jakby kolo mnie przechodzil. Usmiech to nic zlego. Za drugim razem tak samo. A za trzecim np. kiedy on wyjdzie z Kosciola udawalabym, ze czytam ogloszenia i jak by sie spojrzal przechodzac zapytalabym np. czy wie o ktorej jest rozaniec. To juz wersja dla odwaznych ;p Nie wiem, musisz moze tak pokombinowac;) Nie wiem czemu, ale wydaje mi sie facetom duzo latwiej kogos fajnego poznac, bo fajnych, wartosciowych dziewczyn jest chyba wiecej nic panow, na nasze nieszczecie. Nie wiem jak u Was, ale przynajmniej w moim przypadku tak jest, ze poznaje duzo sympatycznych dziewczyn, a panowie na ogol jacys tacy sploszeni i bojazliwi w dzisiejszych czasach. A my szukam silnych mezczyzn. To przynajmniej moje skojarzenia:)

  16. Agnieszko, ja tez zawsze sama i modlitwy nic nie pomagaja. Moze musimy swoje odczekac, czas pokaze. Wierze, ze wszystko sie ulozy, musimy w to wierzyc…

  17. Drogie kobietki po raz kolejny powtarzam modlitwa o miłość jest zawsze wysłuchana kiedy przyjdzie odpowiedni czas. Czasami trzeba na to poczekać kilka lat, ale z pewnością będzie to wynagrodzone. Poza tym sam Bóg wkłada pragnienia w nasze serca, jeżeli pragnie się miłości to jest nasze powołanie. Jak wcześniej też pisałam odmówiłam wszystkie możliwe modlitwy w tej intencji i zostałam wysłuchana. Św Józef jest moim patronem od wielu lat, byłam nawet w Kaliszu w jego sanktuarium prosić o dobrego męża. W końcu on sam był najlepszym mężem dla najwspanialszej kobiety świata Maryi. Życzę każdej z was dużo miłości i wytrwałości w modlitwie 🙂

    • Aniu jesteś osobą bardzo inteligentna i o głębokiej wierze, ale skąd ta pewność, że Bóg wysłucha nas wszystkie? Jednak, gdy rozejrzymy się wokoło, wszędzie można spotkać kogoś samotnego, nieszczęśliwie zakochanego itp. A czy uważasz, że modlitwa o miłość konkretnej osoby też może zostać wysłuchana? Mnie nie tyle trapi samotność, co właśnie brak odwzajemnienia uczucia. Aczkolwiek, jeśli Bóg w zamian da mi miłość innej osoby lub dar spokoju duszy i pogodzenia się z losem to też będę bardzo wdzięczna. Moją ciocie mąż zostawił po 15 latach małżeństwa z 3 dzieci, bo zakochał się w innej kobiecie, ona już od 7 lat prosi Boga o jego powrót i miłość dla niej i dzieci….niestety nie ma odzewu, jak na złość ciocia ledwo wiąże koniec z końcem, a jej „zakochany” mąż buduje dom z kochanką, podróżuje i można pomyśleć, że to jemu Bóg błogosławi. Niestety, ale myślę, że sprawiedliwość i wynagradzanie za dobro i modlitwę będzie miało miejsce dopiero na Sądzie Ostatecznym w tej innej rzeczywistości, a tu na ziemi trzeba nieść swój krzyż, którym często własnie jest brak miłości, samotność, odrzucenie i tęsknota za czymś nieosiągalnym.

      • Do końca to nie jest tak. Bóg jest Miłością. Może źle się modlicie? Bóg jest Kochającym – tak!!! Ojcem. Zaufajcie Mu ale tak na full. Na pewno odpowie. Pozdrawiam

        • A powiedzcie mi Kochani co zrobić w sytuacji, kiedy w życiu dzieję się wręcz odwrotnie- tzn ja proszę o powrót chłopaka a dowiaduje się, że on spędził weekend majowy z inna dziewczyną, że układa sobie życie z kimś innym… co wtedy? wierzyć dalej w spełnienie intencji? albo przestać odminować tę nowennę w tej intencji, mimo że zostało mi tylko 13 dni…czy można w ogóle wymodlić sobie czyjąś miłość?
          Co to znaczy źle sie modlicie? Jak to jest źle się modlić a jak dobrze?

          • ja bym dokończyła, dodając w prośbie „jeśli to jest dla mnie dobre”
            a kolejną nowennę zacznij może z prośbą o znalezienie dobrego męża
            co do „złej”modlitwy to każdy modli się jak umie i z pewnością nie jest to złe

          • Oliwia, jak najbardziej odmawiaj do konca nowenne. Tyle, ze musisz sie liczyc z tym, ze Bog ma dla Ciebie inny plan. Moze czeka na Ciebie ktos lepszy. Ja tez sie modlilam dlugo o druga szanse z pewnym chlopakiem. I po latach do dzis nie rozumiem czemu nie zostalam wysluchana. Mam nadzieje, ze kiedys zrozumiem. Tobie tez tego zycze, choc u Ciebie sytuacja jeszcze nie jest ostatecznie przesadzona. Modl sie, ale dopusc mysl, ze byc moze to jeszcze nie Ten. Inaczej niestety nie moge odpowiedziec. Pozdrawiam

            • Dziękuję Fiołku i Agnieszko M, bo byłam bliska porzucenia już tej modlitwy, jak myślę o mojej intencji to tym bardziej czuję bezsilność. Mam nadzieję, że jeśli nie wymodlę tego o co proszę, to Bóg może wynagrodzi mi to łaską zrozumienia i spokoju, czego na razie mi brakuje, mam nerwice chyba. Fiołku – nie znam Twojej historii do końca, ale uważam, że moja sprawa też już jest przesądzona, nie rozmawialiśmy ze sobą od prawie 2 miesięcy, poznał kogoś nowego, już spędził z nią weekend w górach o czym szumnie informuje i chwali się nową zdobyczą na FB, jest zakochany w kimś innym i jak dla mnie sprawa jest przegrana, bo to znaczy, że do mnie już na pewno nic nie czuje, skoro potrafił pokochać kogoś innego. Tym bardziej boli mnie ten jego wyjazd, bo pojechał z nią dokładnie tam gdzie zabrał kiedyś mnie i to miejsce było takie nasze, wyjątkowe…a teraz wychodzi, że każdą tam zabiera.
              Przykro mi fiołku, że przeszłaś te katorgę co ja, będę się za Ciebie dziś modlić- abyś nie straciła wiary i Bóg dał Ci ten cud o którego prosisz. I bardzo mądrze piszesz- że trzeba się liczyć z tym, że Bóg powie „nie’, bo tak naprawdę Bóg może odeprzeć każdą prośbę i powiedzieć nam „nie”. Wierzę też, że Bóg jest Dobrym Ojcem, więc skoro zamknął nam jedne drzwi i zapiął kłódką to może otworzy jakieś okno, przez które wpadnie promyk słońca 🙂

            • Dziekuje Oliwko. Cud sie raczej nie zdarzy, bo on sie ozenil z inna, ale rowniez obiecuje pamiec w modlitwie.

            • Oliwio, mój poprzedni chłopak też dość ostentacyjnie pokazuje, że ma nową miłość. Dodaje zdjęcia na fb, afiszuje się na lewo i prawo itd., więc w gruncie rzeczy jadę na tym samym wózku, co Ty. 🙂 Nie mamy kontaktu od ok. 4 miesięcy i myślę, że nasze drogi szybko się nie zejdą (o ile w ogóle). Na razie staram nie zamykać się na ludzi, poznałam nawet sensownego chłopaka i kontaktuję się z nim, lecz na razie jestem zbyt poraniona, aby zagłębiać się i próbować budować coś trwałego. To jeszcze nie ten czas. Muszę ”odbudować” swoją duszę.

            • Nie jesteśmy razem od lipca ub. roku. Odzywał się, owszem, ale wciąż był niezdecydowany na powrót, przez co odcinałąm się od niego, aby nie narażać się na kolejny zawód. Obecnie ma inną, no i nie odzywa się. 🙂 Cyklicznie co 2 msc otrzymuję wiadomości z nieznanego mi nr (tego samego). Po wysłaniu ktoś wyłącza tel. ;d Przez myśl przeszło mi, że może to on, ale rozsądek jednak bierze górę. To chyba zbyt niedorzeczne…

            • Oliwio, i jeśli chodzi o stan psychiczny, to ja również podupadam. Było tak że wszystko zaczęło walić się tydzień po tygodniu (nadal tak jest, nic się nie poprawia). Wtedy też bałam się wstawać, budzić, bo wiedziałam, że każdy dzień przyniesie nowe ciosy. Okropność. Obecnie chyba już się przyzwyczaiłam i powiem szczerze, że nie wypatruję zmian, jak niegdyś… Mam nadzieję, że jednak nadejdą i dla mnie zaświeci słońce, 🙂 Ja również proszę o modlitwę i dziękuję. 🙂

            • Do Zofii – wydaje mi się, że nasi ex mają wielką radochę z tego, że mogą pokazać że są z kimś innym, dla mnie to trochę dziecinne- zresztą widzę że on strasznie zdziecinniał, na fb wypisuje jaka ta impreza była, jak wódkę piwem popijali, zadaje się teraz z ekipa o 6-7 lat młodszych od siebie i nie odstaje od nich z dojrzałością (jego koledzy rocznikowi mają już zony i dzieci, pewnie dlatego się z młodszymi zadaje). Ja tez próbowałam wyjść do ludzi, zmieniłam fryzurę, schudłam, ale to nic nie daje….jak drzazga w moim sercu jest ciągle on. Z nami było tak, że właściwie w poniedziałek się widzieliśmy i było ok, jeszcze dzwonił do mojej mamy z życzeniami ur. a w czwartek oznajmił mi że musimy pogadać i powiedział że to nie ma już sensu, że ma dość….ja mu mówię czyli to nasze ostatnie spotkanie? a on mi że tak, bo po co się męczyć…więcej od tego czasu nie gadaliśmy ze sobą. Często wchodzę tu by poczytać te świadectwa i dowiedzieć się co robię źle…ludzie potrafią sobie wymodlić prace, macierzyństwa, zdrowie a ja nie wymodliłam nawet 1 rozmowy z nim 🙁 nie wiem co robię źle, szukam na tej stronie jakiś rad, dlaczego Pan Bóg chce bym stała w takim punkcie rozpaczy, że ani nie mogę być z tym kogo kocham, ani nie mogę pokochać kogoś innego czy też zapomnieć o tamtym, nie wiem czemu Bóg chce aby teraz tak cierpiała i to cierpiała bez sensu bo opłakuje kogoś kto nie jest tego wart. Z dnia na dzień jest gorzej, odmawiam także nowennę do św. Judy, do Jana Pawła II, odmawiam Koronkę (zawsze Koronka mi pomagała, jestem czcicielką Miłosierdzia Bożego, nawet na 3 imię wybrałam sobie Faustyna a tym razem nawet ta Koronka nie pomaga). Gdybym nie bała się piekła, na pewno bym się zabiła, bo nie widzę celu takiego życia. Mało zarabiam, więc siedzę jeszcze na garnuszku u rodziców, nawet dla nich jestem ciężarem i byłoby im lepiej beze mnie. Mój były uważa się za Pana swojego życia, nie modli się, nie chodzi do kościoła tylko pod kościół zapalić, a Bóg mu darzy- zdrowie, pieniądze, nowe miłości, podróże, imprezy, zero stresu, ma swoją firmę- przychodzi do pracy na 3 godziny, forsę pozbiera i może się bawić, bez wyrzutów sumienia. Jeśli Bóg mnie wysłucha i da szansę naszej relacji to będę się modliła o jego nawrócenie i będę robić wszystko, aby nasze życie były zgodne z przykazaniami. Za Ciebie Zofio też się pomodlę- gdybym nie była w tej sytuacji to bym powiedziała ” nie przejmuj sie nim” ale wiem że tak się nie da więc powiem tylko, że pomodlę się za Ciebie i w Twojej intencji i być może Nasza Matka się ulituje i wleje radość do Twojego serduszka.

            • Oliwio, no cóż… Miałam podobną sytuację. Sielanka, aż nagle przestał się odzywać. Dzwoniłam jak głupia, pisałam. Wiesz, taki szok emocjonalny, bo nie wiedziałam, co zrobiłam źle… Do dziś nie wiem i pewnie już się nie dowiem. W tym czasie także chorowałam, miałam chorą tarczycę. Był zdolny wywinąć taki numer akurat w takim momencie. Ale uwaga- po ponad miesiącu odezwał się. Otrzymałam wiadomość o treści: ”może spotkalibyśmy się i porozmawiali?” Przepełniała mnie taka radość. Myślałam, że chce wrócić, ale…jednak nie. Zbywał, raz chciał, potem nie. Na spotkaniu był miły, to prawda. Nawet mnie przytulił. Ale co z tego. Podczas wymiany smsowej przyznał, że nie jest gotowy, aby ze mną być, ani z żadną inną. Tym samym okazał się hipokrytą, bo za miesiąc odkryłam, że jest z inną. Od tamtej pory nie mamy kontaktu.

            • Przestałam też czekać na jego powrót. Wcześniej czekałam, to prawda… Ale taka postawa jest wyniszczająca. Staram się żyć tak, jakby już miał nie wrócić i przyjmuję opcję ”kogoś lepszego” dla mnie. 😉

            • Haha, Oliwio, Twój składał życzenia Twojej mamie, a mój rozmawiając z moją mamą tak mnie chwalił, niby że jestem już jego jedną jedyną. Mówił to także przy koledze- że w dzisiejszych czasach trudno o dobrą dziewczynę, a on taką spotkał. Tymczasem za miesiąc mnie zostawił. I jak to wytłumaczyć…

            • Ja także obiecuję modlitwę w Twej intencji, Oliwio. Musimy się wspierać. 🙂

            • rzeczywiście mamy bardzo podobnie, Twój przynajmniej chciał pogadać jeszcze, a mój były jak wyszedł to się nie odezwał i minęło 1,5 miesiąca i ma inną. Ja na szczęście jestem silna i nie dzwonie i nie piszę do niego, a bardziej nie dlatego że jestem silna, ale bałabym się, że nie odbierze mojego telefonu i nie odpisze na wiadomość…czuję się taka rozdarta, bo z jednej strony już nie liczę na cud, z drugiej nadal się modlę w tej intencji i wiem, że muszę wierzyć, abym została wysłuchana. Bóg chyba ma poważniejsze sprawy do czynienia cudów niż to że mnie jakiś facet, który nawet nie był moim mężem czy narzeczonym mnie nie chciał 😉

            • Oliwio, chciał, ale co z tego. Tylko napsuł nerwów i ponownie rozpłynął się.

            • Oliwia! ten twój były to jakiś drań, olej go, choć wiem że cierpisz i tęsknisz, głowa do góry!Ja po latach dostrzegam że te znajomości które zostały zerwane przez facetów nic nie były warte, z żadnym z nich nie chciałabym być teraz, a wtedy to leciałabym za nimi na jedno skinienie palcem.

            • Agnieszko tak masz racje- teraz jest draniem, coś w niego wstąpiło i zrobił się z niego zimny drań bez uczuć i sentymentów, ale pamiętam go innego- przez większość naszego związku był taki kochany, do rany przyłóż, dbał o mnie jak jeszcze nikt, na początku naszej znajomości byłam bezrobotna, chora, a on dziennie odwiedzał mnie w szpitalu, rozdawał moje CV, jeździł ze mną na rozmowy,potem dziennie odbierał mnie z pracy żebym nie musiała busem jeździć, zdobywał mnie jak w filmach, czasem kładłam się spać i myślałam, że jestem w bajce, że to nie moje życie, a rano budził mnie jego telefon i cieszyłam się że to wszystko to nie sen, ale najwidoczniej się mu znudziłam, nie zasłużyłam na kogoś takiego… ale wiem że po latach spojrzę na to inaczej tak jak Ty teraz 🙂 dziękuję za słowa otuchy

  18. Wszystko co dzieje się w naszym życiu jest po coś, my ludzie tego nie rozumiemy ale w końcu pan Bóg zna lepiej nasze serca. Każdy z nas ma jakiej doświadczenia moje były też bardzo ciężkie, wiec została mi tylko modlitwa do nieba o ukochanego. Miałam na tyle szczęścia że nie wyszłam za mąż że tak trzeba tylko chciałam najlepszego mężczyznę. Na ziemi znaleźć takiego człowieka to graniczy z cudem więc modliłam się o ten cud, który po kilku latach modlitwy w końcu się wydarzył.

  19. Kochane dziewczyny!!!, napewno jesteście wartościowymi osobami, ślicznymi kobietami, którym po prostu w życiu nie wyszedł związek, miało być pięknie a niestety życie i Wybranek spletli figle. Powody naszego beznadziejnego samopoczucia:
    – z czasem przywiązaliśmy się do naszej miłości, tyle planów legło w gruzach
    – nikt nie lubi samotności,
    – jesteśmy odrzuceni przez drugą osobę i tracimy chyba coś najcenniejszego – pewność siebie !!! a druga strona ma się zdecydowanie lepiej od nas.

    Cóż w przypadku rozstania widać jak na dłoni, która strona kochała, a która była w związku dla zaspokojenia własnego ego. Ale nie jest istotne rozdrapywać poraz setny ten strup zranionej miłości. Też to zauważyłem, że Odrzucający miłość drastycznie się zmienia i poszukuje tego czego nie miał w związku: swobody, towarzystwa, imprez itp. Ale zastanówcie się na jak długo to wszystko da mu szczęście? Miesiąc, pół roku? Kiedyś Jasiu musi wyrosnąc ze swoich krótkich spodenek. „Bez Boga ani do proga”, dlatego napewno warto podjąć się wyzwania i wykłócić się z Panem Bogiem o tą naszą miłość i zmówić jedną nowennę o powrót ukochanej osoby, jeśli ona nie przyniesie skutku to po czasie uswiadomimy sobie, że spróbowaliśmy wszystkich środków by nasza Miłość do nas wróciła. Skoro nie wróciła, to widocznie istnieje bardzo poważna przyczyna, że nie możemy być z powrotem razem jak nawet Nowenna nie pomogła. PAn Bóg musi mieć inny plan na nas.

    Z czasem zaczniemy dostrzegać inne osoby, może kogoś poznamy, może odnowimy jakąś znajomość nie możemy zamykać się tylko na jedną osobę w naszym życiu, bo przecież to jest wielkie ograniczenie. Wiadomo, pierwszą miłość pamięta się do końca życia i ta osoba będzie dla nas zawsze ważna, ale warto spróbować czegoś nowego z kimś innym, wejść jeszcze bardziej wgłąb siebie i odkryć nowe możliwości w sobie. Cierpienie dla człowieka jest po coś, Pan Bóg jeżeli coś nam zabiera to chce nam dać coś lepszego w zamian, ale nieraz trzeba czekać. A nasze związki lepiej, że rozpadły się przed ślubem niż po!, bo później to już by graniczylo z cudem by po bożemu ułożyć sobie życie.

    Pamiętajmy również, że oprócz modlitwy błagalnej o powrót danej osoby, czy o dobrego męża/żonę, możemy dziękować Panu Bogu za te wszystkie dobrodziejstwa co nas spotykają w życiu, możemy go wielbić w modlitwie uwielbienia i naprawdę pomimo wszystko spróbujmy podziękować mu za ten czas spędzony z drugą osobą, który niestety przeminął. Teraz z perspektywy czasu widać jak wielką łaską jest sakrament małżenstwa oraz odwzajemnione uczucie, które do tego sakramentu prowadzi.

    Powodzenia w znajdywaniu odwzajemnionej miłości!

    • Ostatnio często chodzę na msze św. z modlitwą o uzdrowienie i tam ksiądz zawsze podkreśla jak ważna jest modlitwa uwielbienia, wielbienie Boga i dziękowanie za wszystko, choćby za to, że dał nam życie.
      Ja ostatnio zdałam sobie sprawę z tego, że kilka lat temu byłam zbyt wielką egoistką, żeby założyć szczęśliwy związek małżeński, uczciwie to przyznaję 🙂 Teraz nawet bardziej mi zalezy na tym, żeby dawać miłość, robić mężowi śniadanka do łóżka, pocieszać po kiepskim dniu w pracy itd. a kiedyś chciałam tylko brać i żeby mnie na rękach noszono 🙂 Jak tak czytam o tych rozwodach to dochodze do wniosku, że lepiej późno – po odbyciu lekcji pokory – niż za wcześnie.

      Przypomniała mi się scena z filmu 🙂 Chłopak przeżywa bo własnie został zwolniony z pracy i w dodatku jest samotny, ale przypomina mu się, że kiedyś jego szef jak wrócił z pracy do domu to zastał żonę z kochankiem. I wtedy mówi (trochę ironicznie): Jak to dobrze, że nie mam ani pracy ani dziewczyny, przynajmniej taka sytuacja nigdy mi się nie przytrafi… 🙂 Może coś w tym jest 🙂

      A ja dzisiaj jestem tak szczęśliwa, że nie mam słów by to opisać: dostałam wymarzoną pracę, ale taką dosłownie wymarzoną, myslałam, ze ta firma to za wysokie progi jak na mnie, ale jednak… Długo to trwało, kazali mi długo czekać ale udało się 🙂 Jak ochłonę to napiszę świadectwo, a jest co pisać… tyle miesięcy czekania, depresji, modlitwy, zamawiania mszy św., Nowenny Pompejańskie… dosłownie droga przez mękę, ale Bóg mi pokazał swoje Miłłosierdzie 🙂 🙂 🙂
      Pozdrawiam Was kochani, trzymajcie się, nie jesteśmy tak do końca sami, mamy siebie 🙂

  20. Hej dziewczyny…ku pokrzepieniu serc :)Dobrze ponad rok temu mój Ex odszedł ode mnie informując mnie, że nigdy więcej się do mnie nie odezwie. Bardzo to przeżyłam i zaczęłam odmawiać Nowennę w intencji naszego pojednania jednocześnie w tej samej intencji odmawiałam 30 dniowe nabożeństwo do św. Józefa. I stał się cud. Ex po jakiś 5 miesiącach się odezwał i zaproponował przyjaźń. Dziś walczy jak lew o moją miłość…ale ja go już nie chcę bo w międzyczasie poznałam cudownego mężczyznę, z którym chce spędzić resztę życia. A jestem 35+

  21. I tak trzymać 🙂 Powroty do przeszłości nie mają racji bytu to się po prostu nie sprawdza w dalszym życiu.

  22. do zadowolona i ania, nie moge wprost uwierzyc, ze tak wierzylyscie Bogu i dostalyscie cos wielkiego! jak wy to robilyscie, skas byla was ta wiara, to zaufanie? ciesze sie, ze wam sie udalo! pomodle sie dzis za was. za wasze zwiazki:)

  23. Wiara czyni cuda 🙂 Poza tym dla mnie Bóg zawsze będzie na pierwszym miejscu. Bez względu na wszystko co będzie dziać się w moim życiu. Fakt że kilka razy na własnej skórze poczułam kilka małych cudów, może własnie stąd się wzięła ta wielka wiara i miłość. Jest częścią mnie i zawsze gości w moim sercu, to chyba wielka łaska. Modle się każdego dnia i często przepraszam że traktuje Pana Boga jak skarbonkę do spełnia moich życzeń. Jest mi wtedy wstyd, ale do kogo mam się zwracać o pomoc jak nie do nieba.

  24. Marta2 a daj spokój z tymi facetami z tych portali, oni jacyś dziwni są, że tak powiem, Ja tez pousuwam swoje dane i cześć, a tam.

  25. Myślę, że szukanie i takie spinanie się na siłę tylko człowieka gorzej rozczarowuje, ja tam nie szukam, a w poznanie przez net to jest takie…

    • Wiesz co, ja się łudziłam, że można kogoś poznać przez neta… myslałam, że może być tak, że z kimś będzie się fajnie rozmawiało, szybko spotkamy się na żywo, coś zaiskrzy i dalej jakoś pójdzie – hahahhaha, o naiwności moja 🙂 Nie chcę nikogo obrazić, bo nie poznałam przecież wszystkich mężczyzn z tych portali, ale z moich doświadczeń wynika, że to są takie ciepłe kluchy, czują się samotni więc żeby zagłuszyć wyrzuty sumienia, że nic nie robią to zakładają sobie konta i jak z kimś popiszą to czuja się trochę lepiej, ale absolutnie to się nie przekłada na zmiany życiowe. Ile ja juz dostałam wiadomości w stylu „ale slicznie wyglądasz na zdjęciu profilowym”, „z opisu widzę, że jesteś swietną dziewczyną” itd. – odpisywałam zawsze coś miłego, nie była żadną zrzędą i co? I NIC 🙂 Tak to wyglądało jakby tylko chcieli z kimś pisać ale brakowało im odwagi na zmianę swojego życia. Więc tak jak i Ty rezygnuję z takich portali.

  26. Czytam Was i czytam już od dobrych kilku dni …. i podniosłyście mnie na duchu. Od 3 miesięcy jestem sama, zerwał ze mną chłopak, którego byłam pewna w 200% procentach. Myślę, że dlatego, że byłam go pewna byłam jednocześnie dla niego niedobra. W dosłownym znaczeniu – złośliwa i kłótliwa. Jego sobie wymodliłam – dobry, spokojny, ułożony, młodszy o 6 lat, przystojny, cichy, wykształcony, kawaler itp. Wymieniać mogę hurtowo same pozytywy. Negatywy tez były, ale po pierwsze drobnostki a po drugie to człowiek i nikt nie jest doskonały. 3,5 lata związku i koniec, z dnia na dzień. Jak tsunami. Nagle. I ja go wyrzuciłam. Teraz myślę sobie, że powód miałam błahy i do rozwiązania spokojną rozmową. Ale wtedy – jakby szatan we mnie wstąpił. Podszeptem do mojego zachowania była koleżanka (niestety trudniąca się najstarszym zawodem świata, bo mająca tyle długów, że za taki zawód chwyciła się, zresztą ateistka wierząca tylko w pieniądze), która „orała” w mojej głowie historie typu „nie wiesz co on robi 350km od ciebie”, zatrudnij detektywa itp. Bardzo tego żałuję i próbowałam pogodzić się z nim. Niestety bez skutku, dla niego nie ma to sensu.
    Nie wiem czy NP uratuje mój związek, może jest mu dana lepsza kobieta, z którą będzie spokojny i radosny. Ale może NP ukoi i da mi spokój wewnętrzny, wyłagodzi mój charakter. Tak naprawdę zaczynam się modlić w intencji mojego byłego chłopaka, aby mi przebaczył tak normalnie i po ludzku, a ode mnie oddalił złych i zawistnych ludzi. Jest to moja druga NP – pierwsza w intencji zdrowotnej spowodowała, że zniknęła mi narośl 0,7cm, która powiększała się z dnia na dzień. Ciężko było mi ją wtedy odmawiać – pierwsze 27 dni – to dramat – zmuszałam się, zasypiałam z różańcem w ręku, ale podołałam, a pod koniec narośli nie było. Poźniej o Panu Bogu zapomniałam ….

    • Maju, jak czytałam Twoje wypowiedzi przy innym świadectwie to akurat tego „drobnego” faktu tam nie było, o tej koleżance. Zadziwiające, ja miałam podobną sytuację, ale nie chodzi mi o stratę miłości, tylko o taką „koleżankę”. Moja też chyba trudniąca się najstarszym zawodem, też z długami, ale tamto robi chyba z innych przyczyn. Mi zepsuła inne sprawy, zawodowe. tak umiała mi nakręcić, przykro powiedzieć ale nakręciła mnie na romans z pewnym mężczyzną. teraz widzę, jakie to szczęście, ze do tego nie doszło, przypadkiem, nawet fatalnym jak wtedy sądziłam. niem niej jednak wszystko potoczyło się tak, że układy zawodowe straciłam. nie wiem czy to jest jeszcze do naprawienia. chyba osobna NP by się przydała, bo ja rozumiem swoją winę (niedoszłą nawet).

  27. Też mam podobne odczucia, że wiele piszą frazesów o prawdziwej miłości, wartościach, małżeństwie, a to przeważnie takie ciepłe kluchy, które nie palą się do niczego, po prostu za ta całą fasadą kryje się jakieś taka ciepłokluchowatość. Jacy to ni biedni, bo nie mogą znaleźć wartościowej kobiety i takie tam, a sami nie są wcale zdecydowani ani na spotkanie, ani nawet na nawiązanie jakiejś konkretnej rozmowy nawet wirtualnej, żeby można było ocenić, z kim się ma do czynienia tak na pierwszy rzut oka.

  28. Moim zdaniem to strata czasu. Może lepiej gdzieś chodzić faktycznie i poznawać tak spontanicznie. Cóż, w internecie brakuje takiej spontaniczności trochę. Też myślałam, a kto wie, może kogoś poznam, będzie się fajnie gadało i coś z tego będzie, tylko, jak można nawet kogoś bliżej poznać, skoro się tam wchodzi raz na miesiąc np. jak czasami patrzyłam częstotliwość, z jaką się ci mężczyźni tam logują do tych portali, to też coś pokazuje, że może aż tak nie pragną znowu znaleźć tej drugiej połówki. Poza tym, często jest tak, że im dłużej człowiek żyje w samotności, tym mniej w nim takiego zapału do głębszego poznawania się i spotykania z nowymi mężczyznami/kobietami. Sama to widzę po sobie poniekąd;).

  29. Poza tym to też jest prawdą, że ludzie są zapracowani i zamykają się często w czterech ścianach przed ekranem komputera, a nieraz już ma się pewne przyzwyczajenia, z których trudno też zrezygnować, tak nagle się zebrać i wyjść z domu. A jeszcze jak ktoś pracuje, to mu się nic nie chce w sobotę lub w niedzielę:) i leniuchuje przed kompem:). Myślę, że to też jest znaczący czynnik wśród wielu innych ważnych czynników odpowiedzialnych za tę sytuację, pomijając już czasy, w których żyjemy szybko, a relacje międzyludzkie stają się coraz płytsze, takie jakby przeżywane w międzyczasie, ludzie nie mają czasu dla bliskich i znajomych, a po pracy wolą odpocząć, no i ta powszechna i wszechobecna pogoń za pieniądzem i obawa o jutro.

    • A ja myślę sobie tak, że jest w tym dużo naszej winy, dziewczyn. Rozleniwiłyśmy tych chłopów. Kiedyś to się musieli starać, wykazać, szukać kobiety, a kobiety na początku udawały, że ich nie chcę, że się obejdą. A teraz 3/4 osób na portalach randkowych to dziewczyny, którym zależy, więc taki „mężczyzna” siada sobie po pracy, klika w zdjęcie które mu się podoba i se rozmawia, żeby porozmawiać, wcale się nie musi wysilać. Myślę, że gdyby wszystkie dziewczyny w ramach protestu solidarnie wykasowałyby się z wszystkich portali randkowych, to by się w tych chłopach obudził prawdziwy mężczyzna, ruszyłby się z przed komputera, bo prawda jest taka że oni bez nas żyć nie mogą, a jak mają nas pod ręką to czego mają szukać, po co się mają starać, chłop postępuje logicznie. Także wszystkie dziewczyny, którym zależy na tym żeby wyjść za mąż wzywam, obudźmy mężczyzn, ukryjmy się przed nimi, niech nas wreszcie zaczną szukać!!! 🙂

      • Nie zgodzę sie z tobą Stara Panno. Ze swojego doświadczenia wiem że na portalach rejestrują się raczej egocentryczki chcące się dowartościować tym że są zdobywane itp. Faceci naprawdę często się starają i widzę totalne zlewki . Sam jestem bardzo dobrym i ciepłym człowiekiem a moja dziewczyna zostawiła mnie po 11 latach bo się odkochała (taki podała powód) .Byłem dobry i wierny. Nie było ryzyka że odejdę, zdradzę itp więc stałem sie nudny .

        Poznaję w sieci wiele kobiet i każda od razu stara się wejść człowiekowi na głowię albo zniszczyć samoocenę. Dzwonię do jednej i słyszę pretensje że głupio gadam i mam nieciekawy głos, piszę do innej i ostentacyjnie okazuje znudzenie.Inna dzwoni o 3 w nocy, wyzywa mnie od wariatów o potem rano mówi że miała atak zombie w nocy i jej nie rozumiem.

        A już najgorzej jest jak człowiek pokarze jakąś słabość .Wtedy wolę 100 razy facetów. Pośmieją sie i przestaną. Mam wadę z dzieciństwa i problem z wymową spółgłoski R. 90% kobiet się z tego nabija i przedrzeźnia . I to trwa miesiącami. Spotkałem tylko jedną wartościową osobę. Jednak ma 19 lat i jest jeszcze nie skażona dorosłym, życiem pełnym gierek i obłudy.

        Żaden kolega czy faceci w pracy nigdy mnie nie wyśmiał za cokolwiek w taki sposób aby było mi przykro następnego dnia. .

        A wystarczy że zagadam do kobiety na ulicy. Od razu pretensje, nie ma czasu. „Odwal sie człowieku” i takie zwroty. Z resztą sama piszesz że kiedyś faceci musieli starać, wykazać, szukać kobiety, a kobiety na początku udawały, że ich nie chcę, że się obejdą.Po cholerę udawały. Bo były próżne.
        Nie zależało im na poznani człowieka tylko na adoracji swojej osoby.

        Dzisiaj kobiety nie udaja. Naprawdę się obchodzą bez faceta . Większość jawnie przynaje że chodzi tylko o skakanie wokół nich i nic więcej.

        Do tego Sam pogląd że faceci maja się starać ,wykazywać itd jest kretyński. Związek buduja 2 strony. Jeśli mam pajacować i imponować na siłę bo któraś ma ładne zdjęcie w sieci to do czego zmierzamy. Poświęci mi pięć minut bo mam lepszą pracę i lepiej recytuję wiersze niż pan w kolejce przede mną .

        Z jednej strony chcecie miłości ciepła itd. A jak pojawia się ktoś taki kto może to dać to wybrzydzacie. Za to za draniem który przez 2 lata ma was w nosie potraficie tęsknić. Chciałbym przekazać że to dla nas dużo bardziej skomplikowane niż dla was. Nas nikt nie zaczepi na ulicy. To my spotykamy sie z ciągłymi testami,sprawdzianami i odmowami z waszej strony. Życzę wam wszystkim spełnienia pragnieś powierzanych Bogu ale po prostu proszę zrozumcie że normalni wartościowi faceci są jeszcze bardziej pogubieni we współczesnym świecie niz wy drogie panie. Pozdrawiam

        • Mareczku? A dlaczego aż 11 lat chodziłeś z dziewczyną? Też bym po 11 latach go zostawiła? bA! Myśle, że nawet wcześniej. Poznawanie i nawiązywanie relacji powinno być uczciwe. A co to znaczy? To znaczy, ze w założeniu powinno prowadzić do małzeństwa. Poznając kobiety powinieneś mieć w głowie, ze szukasz żony. Że może to nie ta, i nie ta a dopiera następna. Ale jełsi to nie ta, to po co jej zawracać głowę i tracić jej czas przez 11 lat! Nie wiem czy rozumiesz. Nic dziwnego,ze się „odkochała” skoro przez 11 lat nie było żadnej deklaracji o ślubie z Twojej strony (Nie pisałeś o tym, że się oswiadczyłeś, stąd taki wniosek). No chyba, ze te 11 lat liczysz od przedszkola, to faktycznie nie był to jeszcze czas na oświadczyny….

            • Marku nie chce być złośliwa…ale rozumiem, że Twój zachwyt 19 – latką „jeszcze nie skażona dorosłym, życiem pełnym gierek i obłudy” pewnie wynika, z tego , że może spokojnie poczekać jakieś 11 lat do 30-stki 🙂 a Ty ją wychowasz w tym czasie na „żonę idealną”. Tylko uważaj bo panny wiążące się z dużo starszymi mężczyznami nawet te ” nie skażone dorosłym życiem pełnym gierek i obłudy” ( cytat dnia ) najczęściej szukają ojca lub sponsora…Więc zastanów się się czy psychicznie, fizycznie i finansowo podołasz… 🙂 Życzę powodzenia 🙂

            • 19- latka nie skażona ??? no się zdziwiłam, bo z moich obserwacji wynika, że 19 latki są teraz kute na 4 -nogi i wiedzą czego chcą – nie życia w biedzie, chcą wygody i wszystkiego co najlepsze.
              Ja tez czytałam o twoim związku 11 letnim i tez zastanawia mnie dziewczyna, że 11 lat wytrzymała w niesakramentalnym związku bez marzeń i planów odnośnie małżeństwa i dzieci czyli rodziny – związek zatrzymał się i nie rozwijał się dalej. 11 lat to letarg a nie związek.

            • Zgadzam się z tym . 11 lat chodzenia ze sobą to bardzo długi okres bo z reguły jeżeli dwie osoby się spotykają i chodzą ze sobą to coś planują na przyszłość standardowo jest to 2, 3 lata i po tym czasi e albo planują ślub albo się rozchodzą tu mnie sytuacja zastanawia , Ciekawi mnie to czy to był czysty związek

        • do Mareczka. Ja nie mam 19 lat ale sporo więcej i też nie jestem skażona żadnymi gierkami i obłudą. Różni mogą być ludzi i w różnym wieku, to na prawdę nie wiek o tym decyduje. Natomiast ze strony mężczyzn spotkałam się z takimi „cyrkami” że świat nie widział. W większości przypadków to co oni czuli a co pokazywali i jak postępowali kompletnie do siebie nie przystawało. czasem myślę, że niektórym chodziło o zranienie bez przyczyny, tak dla samej zabawy. fajnie? nie wnikam, może to byli zakompleksieni i taką grą dowartościowywali się. dodam może, że żadna „zabawa” robić takie cyrki i gry na brzydkiej kobiecie, ale na bardziej atrakcyjnej (a przynajmniej uchodzącej za taką) to już chyba super osiągnięcie musi być dla swojego ego, żeby taką zranić, oszukać itp.
          Zauważyłam też, że żaden nie dążył do normalnego związku, tylko takie gry.
          Nie wiem, ale może Twoja dama uznała w końcu tę znajomość za grę, to oczywiście zależy czy cokolwiek umieliście sobie wyjaśnić.

  30. Nie ma się co przejmać;), jak to mawiał mój dziadek. Mnie się ostatnio śniła moja babcia, która zmarła miesiąc temu, i tak sobie gadałyśmy, że ona w wieku 32 lat chodziła w ciąży z moją mamą i tak dalej, a ja do niej, że nie wiem, czy jest sens wychodzić za mąż, ja chyba sobie dam z tym spokój:). Taki sen miałam:). Hehe. Może ona się martwi, że wnusia taki nygus i nic się nie stara w tej materii.

    • Nie wiem maju jakie masz układy z administratorem, że nie można dodać odpowiedzi pod twoim powyższym wpisem :-)…. Dlatego robię to tutaj 😉 .
      Droga maju… Związek niesakramentalny kojarzy mi się z życiem jak mąż i żona ale bez ślubu, a nie z jakimś chodzeniem ze sobą(nawet prze 11 lat). Pewnie to moja naiwność i brak doświdczenia tu przemawia, ale Mareczek nic nie pisał by to był związek niesakramentaly:-) . Muszę więc stanoą w obronie Mareczka i zapytać skąd taki wniosek? Podobnie czemu czepiasz się tych 19 lateK? Dlaczego uważasz, ze 19 latki są takie przebiegłe? Ze są ‚kute na 4 nogi”i chcą wygody? Czemu wątpisz w to ,ze 19 latka może być nieskażona? Nasuwa mi się tylko jedno zdanie… KAŻDY OCENIA DRUGIEGO CZLOWIEKA WEDŁUG SIEBIE. JEŚŁI SAM JESTEŚ W PORZĄDKU, TO MYŚLISZ, ZE DRUGI CZŁOWIEK TEZ TAKI JEST I CO NAJWYZEJ MOZESZ BOLEŚNIE SIE ROZCZAROWAC ZE WCALE TAK NIE JEST. JESLI NATOMIAST SAM NIE JESTES W PORZADKU, TO MYŚŁISZ ZE TWOJ BLIZNI TEZ NIE JEST I WTEDY MOZESZ GO NIESŁUSZNIE OSKARZYĆ O COŚ CZEGO NIGDY NIE ZROBIŁ I CZEMU NIGDY WINNY NIE BYŁ.
      🙂

      • Nieznajoma, wyluzj, weź meilsę.
        Ja żadnego układu z administratorem nie mam.
        Spokojnie podejdź do tematu a nie z emocjami.
        To forum a nie pole walki na śmierć i życie. Więc nie pisz dużymi literami bo ja i małymi odczytam i zrozumiem.
        Moje doświadczenia z 19 latkami to zawodowe i szkolne. I nie dotyczą tylko 19 latek ale ogólnie młodego pokolenia. I jest różnica miedzy 30 latką 40 latką a 19 latką. I to nie kwestia dojrzałości ale czasów w których żyją.
        A poza tym Mareczek sam napisał – chodził z dziewczyna 11 lat – więc to związek niesakramentalny. W żadnym momencie nie napisał, że rozstał się po 11 latach z żoną. Dla mnie to nie był związek ale letarg.

        • Eee tam… Jaka melisa? Po co? Jakie emocje?
          Czasy zawsze są nieodpowiednie. Jako pedagog tym bardziej powinnaś nie wrzycać całej mlodzieży do jednego wora. Powinnaś lepiej niż ktokolwiek rozumieć, że młodzież jest różna. I może faktycznie obecnie jest więcej tej młoddzieży kutej na 4 nogi niż np 10 lat temu, ale na pewno jest również młodzeż z wartościami. To tylko media i ogólnie szerzona opinia próbuje nam wmówić, ze młodzi są już zepsuci do reszty. Ja mam brata, który ma obecnie 22 lata, więc z taką młodzieżą jestem w miarę na bieżąco. I wiem jak się oni bawią, jak wyglądają ich znajomości i jaki stosunek mieli do nauczycieli w liceum.
          A poza tym droga maju, to że Ty byłaś już w iluś niesakramentalnych związkach ( wiem bo szeroko się o nich rozpisywałaś) i że dla Ciebie związek z męzczyzną jest równożnaczny z uprawą seksu, wcale nie oznacza że wszyscy będąc w związkach muszą przyzwalać na seks. Nazwa związek niesakramentalny, przynajniej w moim rejonie, oznacza życie jak mąż i żona ale beż ślubu, a nie chodzenie( tudzież narzeczeństwo) jak chłopak z dziewczyną. Trudno powiedzieć o zwykłym chodzeniu czy narzeczeństwie, ze jest to związek niesakramentalny. Oczywiście, ze jesli zrobisz negację związku sakramentalnego to wyjdzie Ci, ze każda relacja która nie jest małżeństwem to związek niesakramentalny. Wyjdzie Ci, że koleżanka i kolega to związek niesakramentalny, ze narzeczona i narzeczony żyjący jak Bóg przykazał to związek niesakramentany…Ale nie o to tu chodzi. A Mareczek napisał o chodzeniu, więc nie było żadnych podstaw oskarżać go o życie w związku niesakramentalnym 🙂 . CHociaż pewnie to moja naiwność ;-( .
          Jeśłi kogoś uraziłam to przepraszam :-).

          • Nie jestem pedagodgiem – studiowałam zaocznie z 19 latkami i z 30 czy 40 latkami a także rekrutowałam do pracy. I jest różnica. Im młodsze pokolenie tym bardziej wygodne.

            Odnośnie związków moich – mam 40 lat i nie żyłam dotąd w puszczy, ale też nie jestem rozwiązła. Na temat swoich związków nie rozpisywałam się szeroko – napisałam o jednym związku. Więc nie pisz tak, bo piszesz jakieś bzdury.

            Związek czy chodzenie nie musi oznaczać jednoznacznie współżycia lub jego braku – w moim kontekście (przeczytaj pierwszy mój post do „Mareczka”) chodziło mi o marzenia dziewczyny o ślubie, rodzinie i dzieciach o tym o czym każda dziewczyna marzy. I 11 lat – zbyt długo i jak na chodzenie i jak na związek. Po prostu – letarg, bez możliwości rozwoju znajomości, no chyba, że jak napisałla jedna z dziewczyn poznali się w przedszkolu – a ja dokańczam – i dalej są nieletni.

            Reasumując –
            Relacje damsko – meskie są skomplikowane i każda para jest inna.

            I zacietrzewiając się w swoich wypowiedziach powinnaś o tym pamiętać.

            • No właśnie maju. Kązdy związek jest inny, a Ty od razu związek Mareczka nazwałaś niesakramentalnym. Dlaczego? Skoro tak bardzo rozumiesz fakt iż każdy związek działa na innych prawach? Tym bardziej nie powinnaś tak pisać. Bo Mareczek słowa nie napisał które wskazywąłoby na życie bez słubu. A może faktycznie poznali się w przedszkolu i byli razem od 15 roku? Znam takie pary, które przez całe liceum i całe studia żyły w czystości a po studiach wzięły ślub. WIęc czemu od razu zarzuasz, że jak 11lat razem to musi być już związek nieskaramentalny?
              I oczywiście, przeczytałam ponownie Twoj pierwszy wpis. I tylko na jeden sposób oceniasz dzisiejszą młodzież, z czym się całkowicie nie zgadzam i piszesz, ze związek Mareczka był niesakramentalny. Mam Ci jeszcze raz wytłumaczyć co wyżej napisałam? Każda para jest inna i każda młoda osoba jest inna. Więc czemu piszesz jednakowo źle o wszystkich młodych ludziach? Związek niesakramentalny? To taki w którym żyje się jak mąż i zona ale bez ślubu. A Ty próbujesz wmówić, ze każdy związek, który nie ma ślubu to niesakramentalny. Czyli brat i siostra to też związek niesakramentalny? Bo przecięz nie mają slubu.A przecież brat i siostra to też związek. Powiązany więzami krwi, rodzicami itd.

  31. Podpisuję się obiema rękami pod komentarzem Starej Panny…Dawno to już zauważyłam im bardziej „olewam” mężczyzn tym oni mocniej starają się o moje względy. Tak samo było/jest z moim Ex , o którym napisałam w komentarzu powyżej. Jemu na prawdę zaczęło zależeć na mnie kiedy się do niego mocno zdystansowałam…To są proste prawa psychologii. Najbardziej zależy na na czymś, czego nie możemy mieć.

    • To też nie zawsze tak działa…ja się od swojego ukochanego zdystansowałam, nie pisze, nie dzwonie, nie widziałam go od prawie 2 miesiecy, tylko po cichutku płacze i sie modle…..nic to nie daje, on juz o mnie nie myśli i wykasował mnie ze swojego życia

  32. To nie zawsze tak się da, ponieważ czasami może być tak, że ktoś się może nami zainteresować i nam się tez może spodobać ten ktoś, ale nie chcemy zbyt łatwo pozwolić mu się zdobyć, więc udajemy zdystansowane, badamy osobnika. Tylko, że nasze pozorne zdystansowanie ten ktoś może wziąć za brak zainteresowania swoją osobą i uznać, że widocznie nie ma u nas szans, skoro tak, a przecież nie wie, bo skąd ma to wiedzieć, że my tez jesteśmy nim zainteresowane, ale nie chcemy być zbyt łatwe do zdobycia. I co wówczas? Jak to wtedy wyważyć, żeby taką lodowatością go całkiem odstraszyć, ale też nie być zbyt taką otwartą? I jak teraz zrobić, żeby nie przeholować w którąś ze stron? To jest sztuka dopiero. Hehe. Subtelna gra w uwodzenie, tylko któremu facetowi chce się w nią bawić? Faceci są teraz zbyt leniwi, przyzwyczajeni do tego, że dostają to coś szybko i na tacy, a kobiety od dawna już nie są damami, które się zdobywa. No cóż, takie czasy, nie możemy liczy na zbyt wiele ze strony panów:).

    • To jest właśnie cała sztuka, żeby nie być zbyt łatwą do zdobycia ale jednocześnie nie przesadzić 🙂 Ja do tego podchodzę w ten sposób, że wszyscy jesteśmy dziećmi jednego Boga – i mężczyźni i kobiety. Jaki to problem odezwać się jako pierwsza do kolegi z pracy/szkoły? Przeciez on jest takim samym człowiekiem jak ja, nie jest gorszy – to nie jest tak, że jestem księżniczką i to on musi do mnie odezwać się pierwszy bo jak nie to ja się nie poniżę do tego stopnia żeby się odezwać jako pierwsza. Za to uważam, że to facet powinien jako pierwszy zaprosić na randkę. Nie dlatego, że dla mnie byłoby to poniżające, ale dlatego że moim zdaniem nie ma takiej opcji, żeby stworzyć udany związek jeśli mężczyzna nie szalał od początku za kobietą, nie spał po nocach wymyślając jak ją zdobyć itd. Kobieta potrafi z czasem się zakochać, przywiązać itd., a mężczyzna może i się przywiąże i potrafi być z kimś z rozsądku, ale jak nie było żadnej iskry, chemii na samym początku to raczej jej już nie będzie. Więc zaczynam czasem rozmowę jako pierwsza, ale nigdy nie proponuję żadnego wyjścia we dwójkę jako pierwsza. A jak już znajomość się rozwija to chyba chodzi o to, żeby mieć jakieś swoje pasje, swoje życie – wtedy on widzi, że nie jest dla niej pępkiem świata, nie jest jej bogiem i panem i władcą. Nie chodzi o to, żeby mu okazywać chłód i dystans, bo to by było bez sensu, ja bym nie chciała być z facetem, który byłby chłodny i zdystansowany wobec mnie. Najgorzej jest wtedy jak dziewczyna rzuca wszystko co kiedyś lubiła, bo teraz ma chłopaka. Odwołuje spotkania z koleżankami, przestaje chodzić na basen itd. bo teraz musi mieć czas tylko dla niego – nie wiem jakim cudem chłopak miałby ją wtedy jeszcze zdobywać i adorować, bo po co skoro ona już mu oddaje wszystko co ma, cały swój czas, cały swój świat, to po co miałby jeszcze ją zdobywać?

      • Zgadzam się, tyle że ja nie piszę przecież, że ma za nią szaleć na zabój jakiś, tylko, że powinien jako mężczyzna o nią zabiegać, pokazywać, że mu zależy na kobiecie, no właśnie to znaczy proponować jako pierwszy spotkania i randki, nie chodzi o to, że kobieta ma być księżniczką nie do zdobycia, tylko że nie powinna się uganiać za facetem. Miałam na myśli to, że powinna być zachowana taka gra subtelna damsko- męska w uwodzenie i zdobywanie, jak to miało miejsce kiedyś, a obecnie tego brakuje w relacjach miedzy płcią przeciwna i ludzie zbyt łatwo i pochopnie się łączą w pary dla wygody, egoizmu, seksu czy tez pieniędzy.

        • Nie nie, ja Cię dobrze zrozumiałam, to co napisałam w moim poście to były takie moje luźle rozmyślenia niekoniecznie związane z tym co Ty napisałaś 🙂

    • Elu. I tutaj właśnie wychodzi niestety coś czego większość wartościowych facetów odpycha na kilometr. Zjawisko nagrody . Głupol będzie skakał wokół pani to dostanie ją w nagrodę. A ona udaje niedostępną. Wybacz ale mam pokochać kogoś kto już na samym początku znajomości gra na moich uczuciach.Kalkuluje i dawkuje prawdy i półprawdy aby uzyskać taki czy inny efekt.

      Straszna sprawa ale nigdy nie słyszałem o czymś takim żeby musieć zdobywać przyjaciela , kolegę. Nigdy nie musiałem zdobywać mojego brata czy mamy A kochamy się bardzo. Ale kultura ubzdurała ludziom że kobieta jest nagrodą dla faceta .Że trzeba ją zdobyć.

      Więc informuję szanownym paniom. Panowie nie są bardziej leniwi .Po prostu nie jesteśmy głupi i nie dajemu sobie wmówić że jesteśmy gorsi od was a skacząc wokół jak piesek wzbudzimy wasz szacunek i podziw.

      A to niby jakim prawem macie być zdobywane. . Same się uprzedmiotowiacie przez to

      Facet zdobył wykształcenie, pracę to i kobietę ma zdobyć?

      Czyli tworzymy 2 kategorie ludzi. Podludź który musi sie starać i nadludź o którego sie starają .W tym momencie partnerstwo i przyjaźń pryskają.

      Albo obie strony dają od siebie po równo albo ktoś kogoś tak naprawdę wykorzystuje.

      Związki gdzie facet zdobywa kobietę kończą się tragicznie mimo że tego na 1 rzut oka nie widać. Facet neguje swoją wartość, Stawia się w pozycji gorszej od kobiety. Degraduje swoją osobość i godność osobistą. Rozumiem takie coś w zabawach SM ale w normalne relacji. Masakra.

      Kobieta też sie degraduje w takiej relacji. . Zamiast zainteresować faceta ciekawym hobby, umiejętną konwersacją ,ciekawą osobością swoją wartość opiera tylko na tym że ma taką a nie inną płeć. Żenujące.

      Bezsens. Niestety ale dla mnie to uosobienie pychy. Ludzi nie się zdobywa. Ludzi się poznaje, kocha ,szanuje itd.

      Zresztą gdy poznaję człowieka i on lubiąc mnie udaje że mnie nie lubi to znaczy że nieźle zaburzony. Na koniec dodam dodam że zdobywają zakompleksieni chłopcy bo prawdziwi mężczyźni po prostu zapraszają do swojego świata.

      • Adamie, widzę, że kompletnie opacznie interpretujesz moją wypowiedź. Ojej, ojej, po co takie dramatyzowanie, zaperzanie się i tak od razu walenie z grubej rury – na działo do wróbli. Sprowadzasz to do jakichś dziwnych kategorii, że ktoś ma się przed kimś poniżać. Nie! Ja nigdzie niczego takiego nie sugeruję, to Twoja interpretacja. Moja wypowiedz tak przez Ciebie tutaj zbombardowana odnosi się do czegoś innego i na subtelniejszym poziomie niż to odbierasz. Zupełnie zafałszowujesz sens moich słów, jakoś dramatyzując i uskrajniając do bólu. Nikt tu nie mówi o graniu na czyichś uczuciach czy wyrachowanym odpychaniu kogoś dla zabawy., bawieniu się czyimiś uczuciami. Odezwała się tu chyba jakaś podrażniona męska ambicja. Zapędziłeś się, dochodząc do etapu dalszego poznawania się i tworzenia relacji. A ja mam na myśli sam moment zauważenia kogoś, zauroczenia się dopiero kimś. Równie dobrze taka sytuacja mogłaby zaistnieć po obu stronach. Zanim dojdzie do bliższej znajomości, to są pewne pośrednie etapy jak spojrzenie, wymiana uśmiechu czy rozmowa o pogodzie przysłowiowej i o tym tutaj dziewczyny pisały, zastanawiając się nad tym, co i jak powinno być. A Ty tutaj tworzysz jakiś dramat czarno-biały. Zawsze muszą nastąpić jakieś etapy pośrednie znajomości, żeby do tego ostatecznego mogło dojść, czyli do bycia razem, chodzenia ze sobą. Pisząc o flircie czy grze damsko-męskiej, myślałam o tym, żeby istniała jakaś cząstka tajemniczości między dwojgiem, pierwiastka kobiecego i męskiego, o współgraniu przeciwieństw, właśnie o tym, co pominęła współczesna popkultura, traktując znajomość damską- męską jak przydrożny bar, w którym wszystko jest serwowane na tacy, byle jak, szybko i tanio, a kiedy już obie strony się sobą najedzą, odchodzą szukać kolejnych wrażeń, ale nie jako cel sam w sobie, tylko etap. Właśnie o to chodzi, żeby była w tym ta nutka zatraconej gdzieś subtelności, gdzie mężczyzna przychodził z kwiatami, delikatnie ją adorował, dzwonił, okazywał zainteresowanie, zapraszał ja do knajpki, odprowadzał do domu – o takie romantyczne – poznawali się, zakochiwali się w sobie, a potem on proponował jej małżeństwo. Klasyka, której już nie ma. Uważasz, że takie coś poniża mężczyznę w oczach kobiety i mężczyznę wobec siebie samego? Właśnie tak myślą ci zakompleksieni faceci, którym się wydaje, że nie muszą nic robić, że wystarczy, że są i z tego tytułu należy im się hołd i brawa na stojąco. Miałam na myśli to, że mężczyznom brakuje inicjatywy w sytuacjach, kiedy są zainteresowani jakąś kobietą, ale oczywiście, wiadomo, że kiedy ona nie odwzajemnia jego zainteresowania, to nic na siłę. Wiadomo, że jeśli ona go nie chce, to nie powinien uganiać się za nią jak piesek, bo to jest poniżające, zgadzam się, ale to jest oczywiste, że każdy ma swoją godność. Zresztą w mężczyźnie istnieje naturalna predyspozycja do zdobywania czy rywalizacja,i a w kobiecie – pewna tajemnica i chęć bycia zdobytą przez swojego „bohatera”. Wszystko oczywiście w granicach rozsądku i poszanowanie cudzych uczuć czy czyjejś godności.
        Kobieta natomiast powinna zachować tylko pewien dystans z szacunku do samej siebie,
        ( rozważna i romantyczna). A dzisiaj babki same się uganiają za facetami i wskakują im do łózka na I- szej randce. I wcale nie bronię kobiet, bo ich winy tez w tym jest, i to sporo. A największą winę ponosi za to popkultura i media, przemiany kulturowe. O tym też często wspomina kościół, mówiąc o roli mężczyzny i kobiety w odniesieniu do współczesności.

      • Adaś! Bravo! Pięknie to napisałeś! Chciałam dokładnie to samo napisać na forum pod tym linkiem http://pompejanska.rosemaria.pl/2014/05/nieznajoma-ufam-i-trwam-w-modlitwie-mimo-wszystko/ .
        Ale stwierdziłam,ze nie będę ich już drażnić :-). Ty piszesz o dwóch gatunkach: podludziach i nadludziach, a ja chciałam tam napisać o gatunku i podgatunku :-), gdzie oczywiście podgatunkiem miałby być mężczyzna. Bo jak to mam rozumieć, ze sporo kobiet łapie męża/partnera na łóżko? Łapie, bo uważa ich za podgatunek, który nie posiada swojej wolnej woli i rozumu zdolnego odróżnić dobro od zła. A wystarczy im machnąć spódnicą, żeby złapać na dziecko i zaciągnąć do ołtarza. Czyli podgatunek. A Bog przecież kobietę i mężczyznę postawił na równi i dał im taką samą godność.
        Pozdrawiam Adaś, pięknie im to napisałeś 🙂 .

        • Nikt przecież nie mówi, że któreś jest lepsze czy gorsze. Chodzi o to, że kobiety są zbyt łatwe w tych czasach, a skoro są łatwe(nie uogólniam, że wszystkie, ale takie zjawisko występuje), to mężczyźni nie mają motywacji, aby się starać po prostu. Bo co to za trudność, jak obiekt zainteresowania sam przystępuje do ofensywy. Obie płcie traktują to jak zabawę, więc wina jest po połowie i obie sprowadzają się do podgatunków niestety, traktując to wszystko jak sport w oderwaniu od jakiejś treści i wartości. Tyle w temacie.

        • Nieznajoma, a co byś powiedziała o tych facetach, którzy dali się złapać w ten sposób? Sami się sprowadzają do takiego traktowania, słychać to zwłaszcza w męskich rozmowach, gdy gadają o jednonocnych przygodach albo o zdradach: np. „sama mi wlazła do łóżka” – a on co? biedny misiek, który nie mógł odmówić? Raz w jednej takiej rozmowie powiedziałam, że nie zgadzam się z tym, że faceci mają taki popęd i w ogóle, że nie panują nad sobą. Powiedziałam, że za bardzo szanuję mężczyzn by przyrównać ich do psów, które poleciałyby za każdą s…. Ludzie panują nad sobą i powinni się szanować, psy to psy, mężczyźni to LUDZIE a więc mają dusze, rozum i wolną wolę. Żałuj, że nie widziałaś ich reakcji 🙂 Byli w szoku i nie wiedzieli co powiedzieć. To faceci sami tak o sobie mówią, żeby wytłumaczyć swoje romanse, zdrady, pozamałżeńskie dzieci – no bo przecież sama mi wlazła do łóżka to miałem ją wypędzić? Ps. oczywiście generalizuję, wiadomo, że nie każdy mężczyzna jest taki. Ja tak ogólnie bardzo lubię ten męski gatunek i aboslutnie nie uważam, że są gorsi 🙂

          • Marto2, a przecież ja dokładnie o tym co Ty napisałam. Również uważąm, ze panowie mają swoją wolną wolę i rozum i powinni tego używać jesli zaistnieje konieczność 🙂 . Pisząc o gatunku i podgatunku ujęłam sprawę z punktu widzenia kobiet. Ze to one uważają siebie za istotę wyższą niż mężczyzna, dlatego łątwo mu machnąć spódnicą zeby złapać na dziecko. I nie jest tak? Zastanów się co dzieje się dookoła. Para bierze ślub bo dziewczyna jest w ciąży, a potem już po ślubie nie ma więcej dzieci. Jawnie mówi ze więcej nie chce, ze bierze tabl antykoncepcyjne. To co to jest? Wypadek przy pracy? Czy celowa robota na usidlenie faceta? Podoba mi się ten, zrobię tak żeby było dziecko i będzie moim mężem. Czyż nie? Bo dlaczego raptem w takich małżeństwach nie ma więcej dzieci? Bo po co się więcej męczyć skoro mąż złapany? Czasem jakies się trafi jeszcze jedno po latach. Czyż taka taktyka działania to nie jest traktowanie mężczyzna jak podgatunek, który sam myślec nie potrafi, a podlega jedynie pierwotnym instynktom? A opinia kobiet, ze w wieku lat ok 30 nie znajdę już mężczyzny który niewspółzył, to co to jest? To jest również traktowanie panów jak podgatunek, który nie potrafi panować nad sobą. A opinia, ze takiego chętnie na męża chcecie, bo innego już się nie znajdzie to co to jest? Traktowanie faceta jak podgatunek.
            Ja również szanuję mężczyzn. I uważam, ze mają taką samą godność jak kobieta, bo Bog postawił te dwa gatunki na równi. Dlatego wymagam.

            • A tak w ogóle, to ja Was wszystkich lubię :-). Fajni z was ludzie, nawet jeśli z innymi poglądami niż moje 🙂 .

      • zdobywanie to właśnie chyba za dużo powiedziane. w tym słowie się kryje chociażby okazanie zainteresowania. mną kilkakrotnie w życiu interesowali się jacyś mężczyźni, czego po sobie kompletnie nie okazywali. dosłownie zero zainteresowania. skąd wiem? czasem zauwazyłam jakieś spojrzenia, ale nie pomyślałam co to ma być, tudzież dowiedziałam się po latach, kiedy indziej dowiedziałam się od innej osoby. Zawsze byłam zdziwiona. może gdybym wiedziała, że ten ktoś interesuje się, gdyby miał kroplę odwagi mnie zapytać nawet o jakąś głupotę, że nie wspomnę o zaproponowaniu jakiejś kawy, to bym też zauważyła, nawet jeśli ci mężczyźni nie byli przystojni. Czy tacy mężczyźni się czegoś boją?
        W efekcie biorą kobiety, które same nimi się zainteresują, ale dalej marzą lub oglądają się za innymi.
        Jakby przekręcić słowa znanego polityka: Odwaga, głupcze!

        • Alu, masz dużo racji. U mnie było to samo. Co najwyżej stać było takiego delikwenta na parę spojrzeń, a potem koniec. Sami sobie nie dawali szansy, nawet jak ja im stwarzałam okazję do zagadania, bo specjalnie kręciłam się koło nich, to nic, cisza. Więc biorą takie, które same im się napatoczą, a potem narzekają jakie to im źle w małżeństwie i jak są wykorzystywani.

      • Patrząc na to co mówi Adam o osobach, które okazują inne uczucia niż mają np. ktoś mnie lubi lub się interesuje a pokazuje coś przeciwnego, np. że mnie olewa tzn. że ja samych zaburzonych spotykałam.
        Nawet kilka razy było tak, że znajomość rozwijała się pod jakimś kątem np. nauki, pasji itp., oczywiście mówię o zwykłej znajomości, koleżeństwie, to jak tylko próbowałam pogłębić kontakty (cały czas mówię o koleżeńskich) to ten ktoś oburzał się, jakbym mu chciała niby do łóżka wejść. Zachowywał się wtedy tak, że zrywał tę znajomość a ja nie wiedziałam o co chodzi. do dziś nie wiem, bo żaden z tych „przypadków” nie został mi wyjaśniony.

  33. Widzę że niektórym dziewczynom zdarzyło się to co mnie czyli było słodko, zabiegał o mnie, pisał słodko było parę spotkań, nawet parę go pocałowałam w usta na jego życzenie:p zdarzyłam się w nim zakochać kiedy On nagle przestał się odzywać pisałam dzwoniłam jeszcze na dodatek widywałam go w szkole. Wydawało mi się że on jest miłością mojego życia. To wszystko działo się trzy lata temu i nadal nie mogę przestać o nim myśleć chodź próbowałam zapomnieć…Więc pewnego razu pomodliłam się o to żeby jak jest ten chłopak dla mnie przeznaczony niech się odezwie no i napisał chciał mnie zaprosić na przeprosinowa kawę i jeszcze innym razem namawiał na spotkania ale miałam do niego żal więc odmawiałam. Teraz ja próbowałam do niego pisać odpisywał ale tak jakby z niechęci trochę. Cóż będę dalej się modlić o to żeby nam się jeszcze w życiu udało : ]

  34. Mam za sobą dwie nowenny w intencji znalezienia Ukochanego Mężczyzny – pierwszą odmawiałam sama za siebie ponad rok temu, drugą odmówiła za mnie koleżanka (ja zaś modliłam się w tym samym czasie w tej samej intencji za jeszcze inną osobę), skończyłyśmy niedawno. Niestety czarno widzę perspektywy na spełnienie się mojego Największego Marzenia, bo jestem nieśmiała, rzadko się uśmiecham, bo po prostu nie umiem tego robić, nigdy też nie miałam powodzenia u mężczyzn – nie jestem atrakcyjna fizycznie, więc zawsze omijali mnie szerokim łukiem… Chodzę na msze dla samotnych, po każdej mszy jest spotkanie przy kawie/herbacie, z ostatniego takiego spotkania wyszłam z poczuciem klęski, rozczarowana i zdegustowana do granic – nikt do mnie nie podszedł, nie zagaił, ja też nie zdobyłam się na odwagę i nikogo nie zaczepiłam (to nie w moim stylu zresztą). Ciężko mi na sercu z myślą, że być może do końca życia już będę sama 🙁

    • A ile dziecko masz lat? 25? Nie rób z mężczyzny sobie boga bez którego Twoje zycie nie będzie miało sensu.

      • Dziękuję 🙂 To są słowa, które faktycznie pocieszają… Teksty typu „nie rób sobie z mężczyzny boga…” padają zaś zazwyczaj z ust osób, które nie współdzielą problemów osób samotnych.
        Msze tego typu odbywają się w Warszawie w trzech miejscach: u jezuitów na Starym Mieście, u pallotynów na ul. Skaryszewskiej i w parafii pw. Wniebowstąpienia Pańskiego przy al. KEN na Ursynowie. Pozdrawiam 🙂

        • Jeśli pojawiłby się mężczyzna, który wzbudzi Twoje zainteresowanie to gwarantuję zaczniesz się uśmiechać i nie poznasz samej siebie. jednak nie gniewaj się i nie obrażaj na kogoś, bo i ja należę do osób, które widzą tu na forum takie podejście kobiet jakby nic w ich życiu się nie liczyło jak tylko mężczyzna, miłość. Jeśli nie ma to musimy bez tego żyć. Zauważmy też, że taka smuta, samotność, tęsknota za bliskością to stan większości ludzi. Jak powiedział Jan Paweł II „cierpienie jest naturalnym stanem człowieka” podobnie jest z pracą.

        • Oj Kinga…. Ależ oczywiście, że współdzielą problem osób samotnych! I wcale nie są już pierwszej młodości…

  35. Jaki jest sens cierpienia samotności, takiej kiedy się nie ma z kim szczerze porozmawiać, do kogo przytulić, komuś pomóc, poprosić o pomoc. Kiedy nie ma się przyjaciół, rodziny, a znajomym jest się obojętnym? Czytałam wykład księdza o radości chrześcijańskiej i jednym z warunków odczuwania takiej radości jest zrozumienie sensu swojego cierpienia dlatego pytam. Nie pytam jak to zmienić tylko jaki jest sens.

    • to takie samo cierpienie jak każde inne. wątpię, że ktoś kto nie cierpi z powodu samotności a ma inne np. ból, to widzi w tym sens. Samotność, opuszczenie, poczucie bycia zdanym tylko na siebie jest strasznie podobna chyba do tego co mógł odczuwać Jezus w Ogrójcu. Czyli to cierpienie. Potem u Niego nastąpiło cierpienie fizyczne. Oba rodzaje dla nas ludzi nie mają sensu, ale nie możemy się licytować które jest gorsze.
      Taki stan o którym mówisz może się zmienić, nic nie musi trwać wiecznie. Wiele osób ma ten sam problem i myślą, że inni wcale tego nie doswiadczają. Wierz mi, to jakiś globalny problem.

        • mówię, że dla nas ludzi nie ma sensu, ale to nie znaczy, że nie ma sensu w ogóle. Jeśli czegos nie dostrzegamy to nie znaczy, że tego nie ma. Zakładam, że wierzący powinni ufać, że to ma sens dla Boga. Może uczyć osoby samotne doceniania tych innych, każdego kto pojawia sie w ich życiu. znam osoby które wcale nie znaja samotności. Dosłownie nie zrozumiałyby, że taki problem istnieje. Jedną z takich osób poznałam bliżej, choć jest to ktoś z branży rozrywkowej. Otóż ta osoba kompletnie olewa innych, gdyż wokół niej kreci się tyle osób, że świat nie widział. Ona chyba myśli, że to normalny stan każdego człowieka. Wielu mężczyzn adorujących, inne oboby co chciałyby ją znać, a ona sobie robi z nimi co chce. Szczerze to nawet nie wiem czy się zastanawia nad miłością, zna wielu mążczyzn, kogoś tam ma, nie wiem czy na zawsze. W każdym razie ludzie nie są ważni dla niej, patrzy na ich tzw. użyteczność, czy z danego kontaktu wynika jakaś korzyść, interes. Taka osoba powinna się znaleźć na bezludnej wyspie i zobaczyć jak po pewnym czasie witałaby kazdego co się pojawi z otwartymi rękami.

          • Jaki ma sens docenianie tych co się pojawiają w moim życiu jak się jest i tak samotnym, od doceniania ich nie przestanie się być samotnym

            • Z wielkimi oporami czytam teraz książkę „Moc uwielbienia ” Przesłanie książki jest takie by dziękowac Bogu za wszystko co nas spotyka , za krzywdy , za choroby , za wszystko złe co nas spotyka w życiu . Ponieważ Bóg nas doświadcza w ten właśnie sposób . To jak szczerze podejdziemy do naszych cierpień przyspieszy tudzież odsunie w czasie uzdrowienie . Na razie czytając ją mam mieszane uczucia i to jest właśnie problem

            • czytaj i oddaj owoce tej książki Bogu.. sam „gryzłem” się z tym co czytałem. Po przeczytaniu tej ksiązki w prostych sytuacjach w życiu np. zawodowych Bóg ukazywał mi, że to co wydawało mi się złym rozwiązaniem okazywało się perspektywie czasu najlepszym z możliwych, przynoszącym najlepsze owoce. Dobry Bóg czuwa nad nami i nic nie dzieje się bez Jego przyzwolenia. Dopiero po śmierci będziemy mogli w pełni zobaczyć jak wspaniałe dla nas były drogi, które przygotował nam Dobry Ojciec.

            • od doceniania można właśnie przestać być samotnym… Być może inaczej odbieramy ten sam problem, ale ja np. z niewyjaśnionych mi bliżej przyczyn z mieniłam kiedyś nastawienie do znanych mi ludzi z otoczenia (większości z nich nie lubiłam). jednaj z tych osób tak nie znosiłam, że myślałam iż ona nie znosi także mnie, a na myśl o niej niedobrze mi sie robiło, plotkowałam o niej itp. Jednago więc razu postanowiłam tak ni z gruchy ni z pietruchy 😉 zacząć ją lubić 😉 (dodam, że to była tylko antypatia, nie zrobiła mi w życiu nic złego ani ja jej, bo to co innego). Zaczęłam być miła, wyświadczać jej różne przysługi w pracy itp. nie wiem jak to się stało, ale teraz to normalnie ją lubię. Niedawno byłyśmy na kawie jeszcze z jej synami, strasznie się śmiejemy w czasie rozmowy i w ogóle. Mam tak z kilkoma osobami.
              Oczywiście, to tak na marginesie, bo problem samotności zazwyczaj nie dotyczy przyjaźni, koleżeństwa, ale miłości, rodziny. Wiem, bo np. z osobami z rodziny nie udało mi się dobrych relacji mieć choć się starałam. Jednak po doświadczeniach z tamtymi osobami, do których zmieniłam zachowanie, wiem że mamy ogromną moc sprawczą i choć czasem nie wyjdzie to możemy w naszym życiu wiele jeśli chodzi o kontakty, a jesli chodzi o miłość… tu jest gorzej, bo nie możemy sprawić żeby ktoś chciał z nami być na dobre i na złe, choć tego pragniemy.

            • pracuje w domu przed komputerem całymi dniami (takie czasy), z ludźmi się nie widuje, tylko w sklepie i w kościele a i tak każdy się spieszy do domu

            • Sens doswiadczen ? Mnie podtrzymują słowa z ks. Izajasza 55,8-9:

              Bo myśli moje nie są myślami waszymi
              ani wasze drogi moimi drogami –
              wyrocznia Pana.
              Bo jak niebiosa górują nad ziemią,
              tak drogi moje – nad waszymi drogami
              i myśli moje – nad myślami waszymi.

              Gdy się swoja samotnosc odda Bogu, przestaje ona uwierac, a moze byc błogosławieństwem (wiem to po sobie).
              Bóg jest nieskończenie dobry, tylko nam ciężko w to uwierzyć, co jakiś czas ponawiam swoje oddanie Jemu oraz Maryi i widzę, jak często brakuje mi ufności w jego opiekę, jak często chciałbym robić coś po swojemu.. tu jest człowieka dramat.

  36. piękne słowa Adam, bardzo pomocne. może rozejrzę się za tą książką co czyta też Józef. ale skoro taka trudna, to poprzestanę chyba na razie na filmikach, itp. oraz dyskusjach.
    Słoneczko w tym cała rzecz, po prostu mogę porównać np. Twoją pracę i tej osoby z showbiznesu którą znam, gdzie podstawowa różnica polega własnie na tej możliwości poznawania ludzi. Tamta osoba ma to niejako podane na tacy, ludzie sami się wokół kręca, a Ty jak i wiele innych, musieliby poswięcic wiele czasu na jakieś sprawy towarzyskie bo mają tzw. odosobniony zawód. To jest swego rodzaju niesprawiedliwość.
    Jeśli chodzi o przyjaźnie, o miłość itp. i jeśli komuś źle z tą samotnością (bo są osoby co im na prawdę z tym dobrze) to pozostaje „poskarżyć” się Bogu. Po prostu masz małe możliwości społeczne Słoneczko z powodów zawodowych a wcale nie jesteś samotnikiem, to problem który wymaga pomocy modlitewnej. Jeśli się modlisz to myślę, że coś powinno się zadziać w najmniej oczekiwanym momencie.

  37. A to, żeby ta straszna, niespełniona, okropna miłość wreszcie przestała dręczyć, też można sobie wymodlić? żeby już tego nie czuć, mieć święty spokój i móc żyć normalnie bez niego…

Odpowiedz na „SłoneczkoAnuluj pisanie odpowiedzi