Anna: wszystko przychodziło we właściwym czasie

Spokój, radość

Nowennę Pompejańską zakończyłam tydzień temu. Rozpoczęłam ją dosyć spontanicznie, ale z głębokim przekonaniem że bardzo potrzebuję takiego rozmodlenia i wewnętrznego ładu, chociaż nowenna ta była i nadal jest dla mnie hardkorowa. Intencja w której się modlę też jest dla mnie bardzo ważna, ale liczyłam na to, że przede wszystkim ta modlitwa mnie zmieni, ukoi i sprowadzi pokój do serca i życia.

W trakcie trwania nowenny miałam i wzloty i upadki, jedne bardzo wysokie, inne niskie, tak, że zastanawiałam się czy jest sens, postanowiłam jednak zaufać, zaczęłam dostrzegać, że to co mnie w życiu spotkało i cała moja historia nie jest bezsensowna i nielogiczna i wszystko przychodziło we właściwym czasie, choć nie raz myślałam (a nawet jeszcze czasami myślę), że jest inaczej.

Ostatnio też nabrałam pewności, że Maryja z tą nowenną, akurat w tym czasie odnalazła mnie celowo – wiedziała, jak bardzo jej potrzebuję. Był to, i jest nadal, czas bardzo owocny, i radosny i trudny, nawet bardzo, ale wiem, że nie jestem sama, że Ktoś mnie strasznie kocha, czeka by przytulić.

Dużo jeszcze przede mną pracy, ale widzę, że Bóg wręcz wylewa na człowieka swoje łaski, tylko trzeba otworzyć oczy i to dostrzec. Nie ma przypadków i nic nie dzieje się na darmo, przekonuję się co dzień, że Bóg ma najlepszy plan, w końcu patrzy z szerszej perspektywy, jest wszechmocny i wspaniały, jest Miłością dziękuję, za wszystkie łaski, osoby, zdarzenia które otrzymałam, również za te których jeszcze nie dostrzegłam; i dziękuję za moje słabości, za to że Bogu one nie przeszkadzają, za to że Miłość na śmierć nie umiera; dziękuję Maryjo za Twoją pomoc i siłę, za to, że uczysz nas pięknej miłości i do prawdziwej Miłości prowadzisz, dziękuję za tą nowennę nie do odparcia a co samej intencji, ufam Bogu, wierzę Jego słowom i obietnicom, z Nim wszystko jest możliwe!

Niech się stanie według Jego słowa. Polecam każdemu, by spróbował i zaufał, by oddał siebie, swoje życie, sprawy, nawet jeśli nie rozumie, nie jest pewien, a może zwłaszcza wtedy… Ja widzę, że nawet teraz, kiedy już minął tydzień od zakończenia Nowenny dzieje się dzieje się we mnie, wokół mnie i ze mną, nie panuje nad tym i nie chcę panować. Widzę też, że te 3 tajemnice dziennie to była codzienna, długa rozmowa, czuwanie, że to realnie buduje relacje.

I teraz mi tego brakuje, więc w trochę mniejszym natężeniu, ale różaniec zostaje, to naprawdę taka drabina, sznur spuszczony przez Maryję z nieba. Mam w sobie teraz dużo radości i chcę się nią z Wami podzielić Bóg jest Miłością, a Maryja uczy jak tą Miłość przyjmować, tak jak w dzisiejszym, pięknym wspomnieniu Zwiastowania.

Dziękuję i pozdrawiam serdecznie. Amen

Opt In Image
Nie przegap zadnego swiadectwa!

Zapisując się do biuletynu będziesz otrzymywać co tydzień, w piątek, powiadomienia o nowych, wspaniałych świadectwach, przysyłanych przez naszych Czytelników! Wystarczy wpisać poniżej swoje imię oraz adres e-mail. Potwierdzenie zapisania przyjdzie na Twoją skrzynkę.

2 myśli na temat „Anna: wszystko przychodziło we właściwym czasie

  1. Aniu odczułam to samo co Ty. Każdego dnia dziękuje Maryji że tak bardzo przybliżyła mnie do Siebie, do Boga. W tej chwili odmawiam już 9 Nowennę i na pewno nie będzie to ostatnia.

  2. Pięknie pisze o tym, co jest pewnie podstawą modlitwy: zaufanie. Dopiero wczoraj odważyłam się obejrzeć film „Pasja”. I na co zwróciłam szczególną uwagę?! Na zaufanie Jezusa i Maryi. Oni nie krzyczeli, nie przedstawiali swoich argumentów, ale pokornie przyjmowali to, co nadeszło. Maryja uczy tej pokory na różańcu. Jeżeli uznać pokorę za niebo, to czytając Twoje Aniu świadectwo można by stwierdzić, że nosisz w sobie tę cząstkę nieba!

A Ty co o tym myślisz? Napisz!