Anka: Dzieją się dziwne rzeczy

Złamane serce

jestem w 16 dniu odmawiania części dziękczynnej…jest coraz ciężej, początki były ciężkie, wszystko działo się na opak…ale teraz kiedy zbliżam się do końca NP ogarnia mnie zwątpienie, że intencja, w której się modlę nie zostanie wysłuchana, że nie otrzymam łaski, że nie jestem godna, że mój ukochany nie otworzy ponownie swojego serca dla mnie,

ignoruje mnie jakby uciekał ode mnie…dlatego piszę, że ogarnia mnie zwątpienie ponieważ wcześniej chociaż ze mną rozmawiał…kocham go i zawsze kochałam, pogubiliśmy się po 10 latach bardzo, ja „cisnęłam”w jego serce mocniej i staram się odkupić winy ale bez rezultatu…błagam Mateńkę o pomoc. Dzieją się dziwne rzeczy wokół jakby „zbiegi okoliczności” ale wszystko jest nie tak, zostało 11 dni i boję się, że nie podołam. Nie traktuję NP jak magicznego zaklęcia, pragnę aby za wstawiennictwem Mateńki otrzymać wybłaganą łaskę, raz w życiu otrzymać to o co błagam. po skończonej NP postaram się złożyć pełne świadectwo.

12 myśli na temat „Anka: Dzieją się dziwne rzeczy

  1. Aniu, jestem w baaardzo podobnej sytuacji (jeśli nie takiej samej): miałam chłopaka (mieszkaliśmy około 30 km od siebie, ale odkąd poszłam na studia to odległość się zmniejszyła i to znacznie), mieliśmy wspólne plany na przyszłość, ale po prawie 2 latach związku zerwał ze mną i związał się z koleżanką z ławki… Bardzo mocno go kocham (mimo, że od rozstania minęły ponad 4 miesiące) i nie potrafię przestać. Strasznie mi go brakuje, więc doskonale rozumiem to, w jakiej jesteś sytuacji. Sama odmawiam NP w intencji, żeby mój Ukochany mnie pokochał i wrócił do mnie. Proszę o to, czego pragnie moje serce i dzięki czemu będę mogła być szczęśliwa. Sama miewam chwile zwątpienia – tak jak i Ty. Ale ta nowenna daje mi nadzieję. W dzień kanonizacji Jana Pawła II rozpoczynam część dziękczynną – chciałabym dziękować nie tylko za pontyfikat naszego Papieża, ale również za to, że Adi chce do mnie wrócić, że okazuje jakieś chęci ku temu. Nowennę kończę parę dni przed swoimi imieninami (jednocześnie jest to Dzień Matki). Byłby to dla mnie najpiękniejszy prezent, gdyby moje prośby, błagania zostały wysłuchane zgodnie z tym, czego pragnie moje serce. Pamiętaj Aniu – NIE PODDAWAJ SIĘ! To właśnie szatan próbuje Ci teraz namieszać, żebyś nie dokończyła nowenny. Trwaj w modlitwie, wierz w to, że Maryja Cię wysłucha, ZAUFAJ JEJ. W nowennie najważniejsze jest to, żeby odmawiać ją z wiarą. Dlatego nie ulegaj szatanowi i dokończ NP. Wierzę, że Ci się uda 🙂

    • ja dzisiaj mam urodziny…mój ukochany jest moim szefem…przyszedł z kwiatami mimo, że w piątek powiedział mi, że nie chce ze mną rozmawiać…udało mi się go przytulić, pocałować w policzek … najpiękniejsza chwila od roku czasu…jednak znaczy ona tylko dla mnie…wierzę ale raz dziennie przynajmniej dopada mnie załamanie, że nic się nie dzieje, staram się być cierpliwa, uczę się cierpliwości. Również życzę Ci wytrwałości i radości tej nadziei , która Cię nie opuszcza. Błagam Mateńkę o łaskę…o mojego ukochanego chociaż wiem, że nie można wyprosić miłości wskazanej osoby … liczę na cud

  2. możesz prosić świętych o pomoc przy odmawianiu Nowenny, pomagają, :)albo Aniołów, np. św. Michała Archanioła, Anioła Stróża, możesz też „dołączyć” litanie, np. do Najświętszej Krwi Jezusa

  3. czasami mam wrażenie, że ruszam połowę nieba 🙁 … z NP dam radę, wiem i czuję, że dam bo się zaparłam na wszystkie świętości … tylko owoców mi brak i serce mi krwawi i nadzieja umyka ;(

  4. U mnie najgorzej jest przy zamknieciu poszczegolnej nowenny (NP to szesc takich nowenn). Zlo prowadzi manowce w myslach i w dzialaniu, dajac mi jakby do zrozumienia, ze powinnam sie calkowicie wycofac, rzucic nowenne i wszelkie nadzieje. Zwatpieniu towarzysza wtedy nawet problemy w wykonywaniu codziennych obowiazkow. Po modlitwie spokoj, w przerwach w srodku dnia koszmarne mysli i podszepty zlego ducha. Modle sie bardzo o wytrwanie w modlitwie. To 35 dzien. Otrzymalam w tym czasie wiele Lask i widze, jak bardzo szatanowi to nie na reke.

    • U mnie tez tak jak i u Justyny, odmawiam 10 NP. Kazdego dnia okolo 22 modle sie za wszystkich modlacych sie a w ciagu dnia staram sie pomodlic za zmarlych. NP to ciagle odkrywanie czegos nowego w zyciu duchowym i niezliczone laski doczesne, nawet jezeli sa prosby niewysluchane (na razie lub w sposob przez nas wymyslony). I wazne jest tez zeby powoli ale konsekwentnie eliminowac grzech i zle przyzwyczajenia z naszego zycia, nie tylko wiara w spelnienie prosby ale wiara jako CREDO wyznanie wiary.

  5. Może nie pocieszę was tym, co tutaj napiszę, ale czasami trzeba stanąć w bolesnej prawdzie. Do miłości nie można zmusić nikogo, modlitwa w tym przypadku nie przyniesie cudów, kiedy chłopak kocha już inną. Ostatnio w czasie rekolekcji oglądaliśmy film. Zakochana dziewczyna jechała do chłopaka, który miał się jej oświadczyć. Spotkała na swojej drodze Jezusa, który powiedział jej, że to nie jest chłopak dla niej, że przygotował dla niej piękniejszy związek, ale musi poczekać. Nie zastanawiała się nawet przez chwilę, odpuściła sobie ten związek. Wiedziała, że będzie cierpieć jakiś czas, ale wierzyła w to, że odnajdzie szczęście. Jeszcze muszę dodać, że cierpienie po 4 miesiącach od rozstania jest normalne Ewelinko, ja taką pustkę odczuwam od jakichś czterech lat, już się do tego przyzwyczaiłam.

  6. Złociutka, dasz radę. Nie martw się, poproś o pomoc św. Ritę, podtrzyma za rękę i zrozumie Twój ból. Wytrzymaj w modlitwie, wiem, że to trudne, ale nie jest nieosiągalne. Zaufaj Mateńce. Nie bój się poprosić o modlitwę innych ludzi w intencji Ciebie samej. To jest jak pożyczenie skrzydeł, aż własne się nie zrosną.

  7. Witam serdecznie wszystkich, Hmm….. tak sobie czytam i się zastanawiam, jak bardzo wierzyć trzeba. Moja historia mnie samej dała świadectwo na to że wiara czyni cuda. Ale może od początku – już nie byliśmy z mężem ze sobą rok, mieszkaliśmy osobno. Każdy z nas dał sobie szansę na nowe leprze może życie, lub szansę na to aby zobaczyć czy to poprzednie było naprawdę takie złe, a może ten czas miał nas nauczyć pokory do życia, szacunku do siebie i odkryć na nowo naszą miłość ale już dojrzałą i na zawsze. Stało się jak się stało nie obwiniam nikogo a już na pewno nie mojego męża. minęło sporo czasu a między nami zawsze fajne relacje były i mimo tego że usłyszeliśmy wiele gorzkich słów od siebie samych, gdzieś zawsze wiedzieliśmy że tak o sobie nie myślimy. I wtedy gdy to moje super nowe życie zaczęło się już w miarę stabilizować postanowiłam pogadać z Tym moim aniołem stróżem. (Anioły zawsze czułam w moim życiu dodam). Tego dnia chciało mi sie strasznie płakać a powodu raczej nie miałam i przez te strugi łez zapytałam się Anioła jak przyjaciela, co mam robić czy dobrze robię czy będę szczęśliwa, czy to wszystko ma w ogóle jakiś sens. Wielki żal, ogromny smutek, właściwie tragiczna rozpacz na mnie spłynęła. Popłakałam i zasnęłam ( nie modliłam się tego dnia wcale ( rozmawiałam z Aniołem ) zaznaczyć pragnę że za bardzo wierząca nie jestem i że rzadko do mnie trafiają aspekty wiary. Tej samej nocy przyśniła mi się zakonnica, no wielkie mi rzeczy każdemu może się przyśnić zakonnica prawda 😀 ale moja była dziwna i to mnie bardzo męczyło. Zakonnica z mojego snu miała ranę na środku czoła, nie wiedziałam o co chodzi i ta bezustanna myśl dlaczego zakonnica czemu z dziurą w głowie. No i siedzę u mamy jednego dnia kawusię pijemy rozmawiamy sobie i jej mówię jakie sen miałam i że jakoś tak dziwnie to wyglądało, a ona zaraz za sennik drapnęła bo bardzo w niego wierzy. Na to nagle dzwonek do drzwi. W progu stanęła mamy przyjaciółka i ten sennik widzi, zaraz zaczęła wypytywać o wszystko jak to przyjaciółka hihi przed nią nic się nie da ukryć. No to jej mówię o tym śnie z zakonnicą a ona jak nie zaczęła płakać i mówi do mnie tak to Św. Rita ! Ja mówię jaka Rita ? Ona mówi no Św.Rita z Cascia ! Hmmm mówię do nie okey ale o co chodzi. Dziecko powiedziała, do Ciebie przyszła Święta Rita prosić boga w Twojej sprawie. Dziwnie na nią patrzyłam a ona w kółko to samo gadała jej !!! Wieczorem w domu usiadłam przed komputer i zaczęłam czytać. O zakonnicy z dziurą w głowie, a później modliłam się do niej rozmawiając, najpierw o spokojny sen, później o szczęście dla moich dzieci, później o szczęście dla mojego przyjaciela i w końcu o szczęśliwe życie dla mojego męża skoro ja już nie mogę jemu szczęścia dać. Nie będę pisała wszystkiego ale zdradzę że od trzech miesięcy mieszkamy razem, jest nam dobrze i jest spokojnie i on ciągle mówi mi jak bardzo mnie kocha i że dziękuje mi za dzieci i że jestem jego gwiazdeczką i że pojedziemy do Casia choć nie jesteśmy wierzący. Podziękować Św.Ricie osobiście. Św. Rita patronka w sprawach trudnych i beznadziejnych, ja byłam pewna że naszego małżeństwa nic już nie wskrzesi a jednak. zapraszam do dyskusji zawsze jestem do dyspozycji, beznadziejne sprawy to moja specjalność a i ja jestem dowodem na to że życie może zmienić się w nas 😀 Pozdrawiam wszystkich.

    • Jak bardzo podniosły mnie na duchu Twoje słowa. Ciągle waham się, czy odmawiać NP, ponieważ boję się, że nie podołam, nie znajdę tyle czasu. Do tej pory odmówiłam nowennę do św Rity i codziennie modlę się do niej. Na razie żadnych efektów nie ma. A modlę się o jeszcze jedną szansę dla mojego związku (tym razem to ja zawaliłam i nie wykorzystałam szans, które otrzymałam). Wczoraj napisałam do niego i odpisał mi jakby ze złością. Czasami poddaję się, myślę że nic z tego nie będzie, płaczę ale wieczorem zawsze się modlę i proszę o to samo.
      Dziękuję Ci za Twoje świadectwo. To bardzo ważne dla mnie.

  8. Witajcie ja podeszłam do modlitwy z ogromnym entuzjazmem .Modlę się o uwolnienie od doręczenia złego mojego męża oraz brata mamy I taty czyste szalenstwo.Na moich oczach dręczy nieustannie moja rodzinę chorobami nałogami agresją głupota zdradami cały czas zniewala któregoś z nich przy okazji mnie zniewazajac po przez tych ludzi WYZWISKAMI obarczaniem winami .. zastraszając mnie robi wszystko aby mnie psychicznie złamać .Zaczęłam się modlić i powoli zacząl narastac spokój po kolei wszystko się układa jednak praktycznie co dzień AKURAT PODCZAS ODMAWIANIA MODLITWY Z YOUTUBE ZNIKA INTERNET,blokuje mi się smartfon raz nawet rozlecial mi się moj różaniec w rękach tak po prostu .Jestem również rozkojarzona zmęczona itp.ALE NIE PODDAJE SIĘ WIEM ŻE MATKA BOŻA MNIE SŁYSZY I JEST ZE MNĄ CZASAMI WIDZĘ JA W MYŚLACH JAK MNIE PRZYTULA I POKAZUJE MI NOWA PRZYSZŁOŚĆ I PODNOSI MNIE NA DUCHU życie doczesne jest niczym w porównaniu z życiem wiecznym KOCHAM BOGA I OTWARCIE O TYM MÓWIĘ ,O JEGO POTĘDZE I OGROMNEJ SIŁĘ MIŁOŚCI I PRZEBACZENIA ludzie nie lękajcie się.Zaufajcie Chrystusowi i Marii całym swoim sercem dusza i rozumem a będziecie w spokoju patrzyli jak zło pęta się wokół was aż odejdzie na zawsze.Ja tego obecnie doświadczam. Oto moje świadectwo.
    Aleksandra 27lat

A Ty co o tym myślisz? Napisz!