Marta: módlcie się Nowenną Pompejańską i zawierzajcie się Bogu

Pomoc

Nowenna Pompejańska odmienia życie, uświęca je i zbliża do Boga. Przekonałam się o tym odmawiając trzy nowenny. Podczas podejmowania każdej z intencji znajdowałam się w punkcie bez nadzieii i szans na dobre rozwiązanie. Przestałam polegać na sobie – całkowicie zawierzyłam się Bogu i zaczęłam się modlić. Zauważyłam moją wewnętrzną przemianę, zmieniłam przyzwyczajenia, podejście do świata i ludzi. Po odmówieniu trzech nowenn (jedna po drugiej) czuję się tak jakbym narodziła się na nowo.

Chcę by Bóg królował w moim życiu, chcę żyć zgodnie z Jego wolą. Od kiedy modlę się tą modlitwą spłynęło na mnie wiele łask, a w moim życiu dzieją się cuda. Niektóre są tak subtelne, że mogłyby się wydawać przypadkiem. Niektóre są tak oczywiste, że niejednokrotnie od razu czuję że to łaska Boża i krzyczę w środku słowa podziękowania. Matce Bożej jestem szczególnie wdzięczna, chciałabym obsypać jej stopy najpiękniejszymi kwiatami.

Pierwszą nowennę w intencji otrzymania łask potrzebnych do zawarcia małżeństwa odmawiałam od 7 listopada do 30 grudnia 2013 r. Świadectwo z niej napisała jeszcze przed zakończeniem. Dotyczyło ono głównie zmian mojej duszy. (http://pompejanska.rosemaria.pl/2013/12/marta-zaprzestanie-modlitwy-bylo-pierwszym-krokiem-do-ciemnosci/)Teraz pragnę podzielić się z Wami co stało się ostatnio. Podczas mszy niedzielnej usłyszeliśmy z narzeczonym o kursie przedmałżeńskim, zastanawialiśmy się czy się nie zapisać.

Wcześniej nigdy nawet nie rozmawialiśmy o tym. Po długich rozmowach i wspólnej decyzji zadzwoniłam. Zapytałam czy można się jeszcze dopisać. Roześmiany ksiądz odpowiedział że gdybyśmy się nie zgłosili kurs by się nie odbył bo brakowało jednej pary. Kurs jest nietypowy i wiele z niego czerpiemy dla siebie szczególnie ze świadectw małżeństw. Obserwuję jak mój narzeczony, który na początku był niechętny otwiera się i czuję się tam coraz lepiej. Nasze relacje się poprawiły, wiele sobie wyjaśniliśmy zobaczyliśmy jak wiele nas łączy, szczególnie to co przykrego przeszliśmy wspólnie. Ani się oglądnęliśmy, zaczęliśmy planować rodzinę i wspólne życie. Szczególnym przeżyciem dla nas było powierzenie nas przez księdza Panu Jezusowi poprzez błogosławieństwo przed najświętszym sakramentem. To był bardzo szczególny moment.

Kończąc pierwszą nowennę odczułam wewnętrzną potrzebę odmówienia nowenny za narzeczonego o jego nawrócenie i uwolnienie od nałogu alkoholowego. Zaczęłam ją odmawiać 7 grudnia skończyłam 18 lutego 2014 r. Intencja jeszcze się nie wypełniła. Zdaje sobie sprawę z jej powagi i z tego, że potrzeba czasu mimo to zauważyłam dużo zmian. Zrozumiałam, że musze się więcej modlić o narzeczonego niż oczekiwać i wymuszać na nim cokolwiek. Zrozumiałam, że trzeba okazywać więcej miłości i zrozumienia. Dawać to co chciałoby się dostawać. Służyć drugiej osobie dając jej dobry przykład. Zrozumiałam swoje grzechy.

Odmawianie tej nowenny było szczególnie trudne podczas niej miałam okropne chwile załamania. Ale wytrwałam. Pomogło mi czytanie starego Testamentu i modlitwy do Ducha Świętego. Szczególnym utrudnieniem było odmawianie dwóch nowenn na raz. Sześć różańców przez okres 27 dni to było ponad moje siły. Wcześniej ukrywałam swoja modlitwę teraz przestałam. Nie miałam sił. Powiedziałam najbliższym i było mi lżej. Nową nowennę zaczęłam odmawiać 22 stycznia w intencji znalezienia pracy. Wcześniej pracowałam wyłącznie na umowach śmieciowych z moim wykształceniem bardzo trudno o stałą prace i w ogóle o pracę. Przez część prośby nic się nie działo nawet wątpiłam. Zdarzały się co prawda propozycje pracy załatwiane przez znajomych ale żadne nie doszły do skutku, wysyłałam cv ale nie było odzewu ani co gorsza ofert dla mnie.

Rozglądałam się już za czymkolwiek. Zaczęłam wątpić czy powinnam się modlić a raczej wziąć się za konkrety i chodzenie za pracą. 18 lutego (pierwszy dzień części dziękczynnej) miałam jechać do Krakowa do biblioteki i na spotkanie z koleżanką. Coś mnie tchnęło i pojechałam dużo wcześniej poszłam na mszę i modliłam się długo i żarliwie przed obrazem Matki Bożej Różańcowej. Modląc się czułam ogromny spokój i radość. Tego wieczoru poleciłam modlitwę pompejańską koleżance, która jest w poważnych tarapatach finansowo prawnych.

Następnego dnia rano na stronie, na której nigdy nie było dla mnie ofert pracy pojawiło się ogłoszenie dla mnie. Miałam ochotę przetrzeć oczy tak idealnie było sprecyzowane pod moje wykształcenie i specjalizację. Zadzwoniłam i zainteresowano się mną od razu i już następnego dnia byłam umówiona na dzień próbny, który miała przeprowadzić żona szefa. Kiedy przywitałyśmy się i wsiadłyśmy do samochodu szefowa zanim ruszyła uczyniła znak krzyża. Poczułam wtedy coś niezwykłego. Próbę przeszłam pozytywnie, otrzymałam telefon, że zaczynam szkolenie. Ludzie u których zaczęłam pracę są ludźmi wyjątkowo uczciwymi i głęboko wierzącymi.

Kochani wielokrotnie wracając z pracy płacząc ze szczęścia odmawiałam różaniec i z jeszcze większym oddaniem pochylałam się nad tajemnicami. Jeżdżąc busami odmawiałam nowennę i sercem śpiewałam Maryi podziękowania. Wiedziałam od kogo mam tę pracę od pierwszej minuty kiedy zobaczyłam to ogłoszenie. Moje szefostwo jest tak dla mnie dobre, jakby sama Matka Boża się ze mną obchodziła. Czuje ciepło na sercu i nic mi nie grozi. To cud. Dzięki tej pracy rozwijam bardzo cenne doświadczenie w swoim zawodzie. Robię to co lubię i umiem robić.

Szkolenie się zakończyło i kiedy przyszedł czas wykazania się umiejętnościami Matka Boża nie opuściła mnie. Odmawiając różaniec w głowie układały mi się całe scenariusze i rozwiązania jak mam się zachowywać podczas wystąpień. Dzień po zakończeniu nowenny 17 marca zadzwonił szef i powiedział, że sporządził umowę i jestem już ubezpieczona.
Podczas tej nowenny zbliżyłam się bardzo do Boga. Zaczęłam czytać „Dzienniczek siostry Faustyny” i modle się koronką do Bożego Miłosierdzia. Zaczęłam rozważać podjęcie Tajemnic Szczęścia. Oglądnęłam film o św. Charbelu, modlę do niego nowenną, a także do Bożej Opatrzności i do św. Józefa. Czytam komentarze Dominikanów do niedzielnych ewangelii, czytam artykuły na portalu Deon.pl przystępuję do komunii podczas mszy także w dni powszednie. Dużo modlę się za bliskich.

Kochani módlcie się Nowenną Pompejańską i zawierzajcie się Bogu bo to jest ratunek przed otchłanią i niezaspokojoną rządzą świata. Jeśli chcecie odnaleźć źródło szczęścia i drogę do Boga zacznijcie odmawiać różaniec. Zawierzcie Bogu a Jego łaska na Was spłynie. W Waszym życiu będą się działy cuda. Codziennie czytam świadectwa modle się za piszących. Cieszę się z każdego opisanego szczęścia ubolewam nad Waszymi dramatami i nieszczęściami, powierzam Was Bogu w modlitwie.

Królowo Różańca Świętego składam Ci dzięki a moje całe życie poświęcam Tobie.

Opt In Image
Nie przegap zadnego swiadectwa!

Zapisując się do biuletynu będziesz otrzymywać co tydzień, w piątek, powiadomienia o nowych, wspaniałych świadectwach, przysyłanych przez naszych Czytelników! Wystarczy wpisać poniżej swoje imię oraz adres e-mail. Potwierdzenie zapisania przyjdzie na Twoją skrzynkę.

9 myśli na temat „Marta: módlcie się Nowenną Pompejańską i zawierzajcie się Bogu

  1. Odmawiam moją pierwszą w życiu Nowennę Pompejańską i mam ogromne trudności,dlatego bardzo proszę o modlitwę.

  2. Piękne świadectwo! …..Odmówiłam pierwszą nowennę pompejańską czego nie spodziewałam się że, wytrwam ponieważ cierpię na zaburzenia afektywne i modlitwa pozostawia wiele do życzenia ze względy na brak koncentracji i rozproszenie. Moja intencja nie została wysłuchana ale podczas tej modlitwy pokonałam jedna z moich słabości. Mam pytanie Drodzy Czciciele Królowej Różańca Świętego ponieważ mam nawrót choroby i ponownie wpadam w depresję i zaczynam nie radzić sobie z problemami dnia codziennego. Czy mogę prosić o Wasze wsparcie modlitwą ?

A Ty co o tym myślisz? Napisz!