Jak obraz Królowej Różańca znalazł się w Dolinie Pompejańskiej?

Królowa Różańca - nowenna pompejańska

Pisze bł. Bartolo Longo: „Trzej misjonarze, którzy głosili [w Pompejach] kazania o różańcu, a szczególnie ksiądz Michele Gentile, upominali lud, aby to nabożeństwo odprawiano regularnie. Po zakończeniu misji widziałem, że spełniły się moje pragnienia i dziękowałem za to Bogu z całego serca.

Aby jednak utrwalić zwyczaj wspólnego odmawiania różańca i umożliwić uzyskanie odpustów, potrzeba nam było obrazu Matki Bożej Różańcowej. Na razie wisiała tylko litografia, którą podarowałem księdzu proboszczowi. Tymczasem według przepisów liturgicznych, do dostąpienia odpustów podczas nabożeństw publicznych potrzebny jest obraz olej­ny. Postanowiłem taki obraz sprowadzić jeszcze przed zakończeniem misji, aby misjonarze zostawili go mieszkańcom Doliny na pamiątkę. W tym celu pojechałem 14 listo­pada 1875 r. do Neapolu. Przybywszy do miasta zacząłem zastanawiać się nad tym, gdzie ten obraz można nabyć. Nagle przypomniało mi się, że w pobliżu placu Świętego Ducha często mijałem galerię z obrazami. I przebijał mi się przez pamięć wiszący w niej wizerunek Matki Bożej Różańcowej.  

Tak więc postanowiłem mimo wszystko udać się sam do galerii. Jeżeli taka wola Boża, to spotkam tego mojego przyjaciela i kapłana. Jeżeli nie, to kupię obraz jak będę umiał. I rzeczywiście! Opatrzność, która już zaczęła czynić cuda swą niewidzialną ręką, sprawiła, że w pobliżu galerii natknąłem się na ojca Radentego. (…)

– Po co wydawać tyle za jeden niewielki obraz, kiedy liczy się każdy grosz na budowę kościoła? Przypomniałem sobie, że parę lat temu podarowałem stary obraz Matki Bożej Różańcowej znajomej zakonnicy, Marii Concetcie de Litala. Mieszka ona w klasztorze pw. Różańca Świętego przy bramie Medina. A obraz kupiłem u przekupnia na Della Sapienza za trzy i pół franka. Idź i go obejrzyj. Jest on podniszczony ale jeżeli ci się spodoba i uznasz, że jest odpowiedni, to siostra na pewno ci go odda. Taki obraz pewnie wystarczy mieszkańcom w Pompejach na nabożeństwa różańcowe.
Pobiegłem natychmiast do wskazanego klasztoru.
– Proszę zawołać siostrę Marię – poprosiłem przy kracie rozmównicy. Po krótkiej chwili nadeszła siostra, którą znałem już od kilku lat.
– Przysyła mnie ojciec Radente i prosi, by siostra zechciała podarować mi obraz Matki Bożej Różańcowej, który ma od niego. Biedni ludzie w Pompejach nie otrzymają odpustu, bo nie mają obrazu. A jeszcze dzisiaj wieczorem mam przywieźć obraz misjonarzom.
– Bardzo się cieszę, że ten zaniedbany obraz będzie służył tak pięknemu celowi. Przyniosę go natychmiast! – zawołała z radością. Wyszła i niebawem wróciła z obrazem.
Gdy spojrzałem na obraz, o mało się nie wystraszyłem… Było to stare, zniszczone malowidło. Twarz Maryi nie miała tego łagodnego, miłego wyrazu, jaki zazwyczaj widzimy na wizerunkach świętych postaci.
– Kto mógł coś podobnego namalować? – z moich ust wym­knął się jęk rozczarowania. Pomyślałem, że biedni mie­sz­kańcy Doliny na widok tak szpetnego obrazu nie będą z miłością i ochotą odmawiać różańca. Poza tym niemiłym wyrazem twarzy Maryi zauważyłem, że u góry brakowało sporego kawałka płótna. Malatura była popękana i podziurawiona przez mole, a w niektórych miejscach farba się wykruszyła. Także wizerunki św. Dominika i św. Róży nie wyróżniały się urodą.

Cała kompozycja obrazu była nietrafiona. Królowa Różańca została namalowana w postawie siedzącej i bez korony na głowie. Maryja podawała różaniec św. Róży zamiast św. Dominikowi, który otrzymywał różaniec od Dzieciątka Jezus. Zastanawiałem się, czy w ogóle zabierać obraz ze sobą. Obiecałem jednak misjonarzom i mieszkańcom Doliny, że przywiozę obraz jeszcze tego wieczoru na zakończenie misji. Nie wiedziałem, co robić.
– Niech pan o tym nie myśli – odezwała się pobożna zakonnica – ale weźmie obraz taki, jaki jest. On zupełnie wystarczy do odmówienia przed nim różańca.
Nie miałem wyjścia, zdecydowałem się wziąć go ze sobą, choć sprawiało mi to niemałą trudność. Musiałem dowieźć go do Pompejów, ale był on na tyle duży, że nie mógłbym go wnieść do przedziału kolejowego. Miał 140 cm wysokości i metr szerokości. Zakonnica poradziła:
– Niech go pan weźmie na ręce. Trzeba będzie trochę się nagimnastykować, ale przecież będzie pan trzymał na rękach samą Najświętszą Pannę!

(…) Po dwukrotnej renowacji, raz w 1876 r. przez malarza Galellę i teraz przez Maldarelliego, ze starego obrazu pozostało właściwie bardzo niewiele. Płótno zastąpiono nowym, św. Różę przemalowano na św. Katarzynę, a obliczu Maryi nadano nowy wyraz. Obraz oprawiliśmy w ramę z lanego brązu, która kosztowała 10 000 franków, i dodaliśmy do niego 15 medalionów z tajemnicami różańca świętego, które namalował Paliotti.

Z czasem na obrazie umieszczano kosztowne kamienie, które ku jego ozdobie pozostawiali wierni z wdzięczności za uzyskane cudowne łaski. Są one wymownym świadectwem niezliczonych przejawów potęgi i dobroci Królowej Nieba w Pompejach. Jego świątobliwość, papież Leon XIII, sam raczył pobłogosławić diadem przeznaczony na ozdobę czoła Niepokalanej Dziewicy. Wykonanie diademu jest wspaniałe, zdobią go diamenty, szafiry i inne drogie kamienie o szlachetnym połysku. Cztery wspaniałe szmaragdy podarowali dwaj bracia, żydzi z Francji. Naszyjnik sporządzony z brylantów tworzy napis Rosario, różaniec. Nad czołem Najświętszej Panny i Dzieciątka Jezus błyszczy gwiazda, a dwanaście kolejnych tworzy korony nad ich głowami. Różańce na obrazie są sporządzone z prawdziwych pereł. Dwa złote kolczyki wiszą na uszach Matki Bożej. Sandał na lewej nodze jest ze złota i drogich kamieni. Mnóstwo szlachetnych kamieni zdobi także płaszcz Maryi. U podstawy tronu błyszczą ułożone z diamentów słowa Pozdrowienia anielskiego: Ave Maria.

Kopie pierwszego obrazu starannie przechowujemy, bo chociaż nie wyróżniają się pięknem, to jednak doznawały wielkiej czci. Niejedną z nich oprawioną w złote lub srebr­ne ramki widzieliśmy w domach szlacheckich rodzin, gdzie chodziliśmy zbierać składki na budowę kościoła.

Piękna na nowo odmalowanego oblicza Maryi nie można przypisać tylko zręczności znakomitego malarza. Wyraz twarzy przykuwa uwagę każdego, kto spojrzy na ten obraz, i w każdym wzbudza zaufanie, miłość, nabożeństwo. Pod powiekami Królowej Nieba jaśnieje promień piękna, łago­dności i majestatu, wzruszający do głębi serca i zmuszający do zgięcia kolana każdego, kto z wiarą zbliży się do tego czcigodnego obrazu. Jestem przekonany, że Najświętsza Panna sama dodała temu obliczu nieziemskiej słodyczy i niebiańskiego uroku. Wszyscy jesteśmy tego zdania, że od dnia, w którym obraz przeniesiono ze starego, podupadłego kościółka parafialnego do nowo wybudowanej świątyni, z oblicza Maryi promienieje nowe piękno, wspaniałość i budząca zaufanie łagodność.

Ktoś powie, że to przekonanie pochodzi z naszego wewnętrznego nastawienia. Ale przecież przemawia za naszą opinią codzienna obserwacja. Miejscowi i przyjezdni znajdują w tym obrazie coś szczególnego, co wywołuje ich podziw. Nie wiąże się to wcale z przeżyciem estetycznym, bo nasz obraz nie nosi cech artyzmu Madonn spod pędzla Rafaela. Wynika to raczej z jakiejś tajemniczej siły, która mimowolnie skłania każdego do oddawania czci Maryi. Przed tym błogosławionym obrazem dusza pogrążona w modlitwie odczuwa nadzieję, że zostanie wysłuchana. Przed nim czuje tą niewysłowioną słodycz, której nie zrozumie ten, kto jej nie doświadczył.

Książka o nowennie pompejańskiej i sanktuarium różańćowym
Fragment książki „Cuda i łaski Królowej Różańca świętego w Pompejach”

Oto historia cudownego obrazu doznającego czci w Dolinie Pompejańskiej. Obrazu, przed którym niezliczeni pielgrzymi ze wszystkich stron świata pozostawiają najmiłosierniejszej Królowej Nieba swoje prośby i podziękowania.

Fragment książki „Cuda i łaski Królowej Różańca Świętego w Pompejach„.

Nowenna pompejańska jest też na Facebooku
Polub nas! 🙂

2 myśli na temat „Jak obraz Królowej Różańca znalazł się w Dolinie Pompejańskiej?

  1. Ktoś opuścił ten fragment, kiedy obraz Matki Bożej Pompejańskiej jedzie z Neapolu do Pompei… i co o tym pisał potem sam Bartolo Longo. Pokorna Matko Boża, ucz nas Twojej pokory. Wobec takiej pokory demon jest bezsilny.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!