Joanna: wierzę głęboko

Na poczatek chcialabym podziekowac za wszelkie otrzymane laski.Pierwsza nowenne odmawialam w intencji zdania egzaminu na prawojazdy i otrzymania stazu w. Firmie,ktorej pragne.Pierwszae czesc za siostre zostala wysluchana i zdala egzamin dopiero za trzecim razem.Kiedy zdawala egzamin przez caly czas odmawialam za nia rozaniec.W trakcie modlitwy przed samym koncem zadzwonil telefon...
Read More

Aniela: Podczas modlitwy przychodziły trudne chwile

Wszystkie rzeczy z którymi miałam problem, zaczęły się cudownie układać. Moje relacje z najbliższymi stały się o wiele lepsze
Read More

Beata: Maryja dała mi pracę.

Jestem osobą samotnie wychowującą syna, więc bardzo potrzebowałam pracy. Bardzo pomogli mi w tym trudnym okresie rodzice. W listopadzie usłyszałam o Nowennie Pompejańskiej
Read More

Mateusz: Znalazłem pracę

Kilka miesięcy szukałem jakiejkolwiek pracy lecz bezskutecznie. Kiedy już wydawało mi się że nie znajdę pracy, to któregoś pięknego dnia dowiedziałem się że istnieje taka modlitwa jak Nowenna Pompejańska, zacząłem o niej czytać i cuda jakie uczyniła, postanowiłem że i ja zacznę gorąco ją odmawiać. Przeczytaj Mateusz: Znalazłem pracę
Read More

Matka: od 11 miesięcy nie bierze tego przekleństwa

To i ja napiszę.Ja,matka narkomana. Ku chwale Maryi i pokrzepieniu serc. Dziś mija równy rok od dnia ukończeni mojej pierwszej Nowenny. Pierwszej,bo teraz odmawiam już czwartą.Wszystkie,aczkolwiek różnie formułowane,w intencji syna uzależnionego od narkotyków.Przeczytaj Matka: od 11 miesięcy nie bierze tego przekleństwa
Read More

Chciałam się podzielić z kimś tym, co mnie spotkało

Odkąd pamiętam miałam problemy w relacjach z ludźmi. Bardzo bałam się odrzucenia, za wszelką cenę chciałam, żeby inni mnie akceptowali, udawałam kogoś innego, stale chodziłam smutna. Teraz chodzę do pierwszej klasy liceum. Początek roku był dla mnie bardzo ciężki. Zmiana otoczenia, nowi ludzie, strach, niepewność, brak radości z życia. I zdałam sobie sprawę jak wielkie są moje słabości.

Modląc się, myślałam sobie „Boże ty mi pomóż”, ale tak naprawdę nie pokładałam w nim ufności, tylko we własnych siłach, które oczywiście zawodziły. Pierwszy raz wylądowałam pod ołtarzem Pana pod koniec września, płacząc i wołając o pomoc. Wiedziałam, że on tylko coś może zdziałać, że sama nie dam rady, ale później wróciłam do codzienności i sama starałam się coś zmienić. Na próżno.

Drugi raz zaczęłam wołać do Boga w listopadzie, kiedy to już od tygodnia nie miałam ochoty z nikim rozmawiać, nie miałam siły na nic, dręczyły mnie czarne myśli i miałam depresję. Byłam „na skraju” jak to się mówi. Jeden z najgorszych dni w moim życiu. Nikt nie wiedział o co chodzi. Czułam się tak okropnie, że na początku prosiłam Boga jedynie o nadzieję, ponieważ do tej pory tylko ją miałam, a teraz nawet i jej zabrakło. Tylko o nadzieję. A dobry Bóg nie tylko mi ją dał, ale gdy wołałam pierwszy raz tak szczerze „Wielki Boże, przyjdź do mnie grzesznika”, depresja momentalnie przeminęła i w jej miejscu nastąpiła radość. Od tego dnia byłam pewna, że tylko On może mi pomóc.

W czasie adwentu zastanawiałam się od czego zacząć, szukałam pożywki dla mojej motywacji, ale dopiero kiedy wróciłam do domu na święta, dołączyłam do grupy na facebooku, gdzie były świadectwa o nowennie pompejańskiej. Po chwili namysłu, zaczęłam odmawiać różaniec, bo wiedziałam, że już dłużej nie mogę tak żyć, że w końcu trzeba ruszyć się z miejsca. Dziesiątego dnia nowenny – w sylwestra, za pośrednictwem Maryi i świętej Rity otrzymałam niezwykłą łaskę. Wcześniej modliłam się o to, by Bóg tego jednego dnia zabrał moją niepewność. Zależało mi na tym, bo na „impreza” na której miałam być, była organizowana przez moją wspólnotę i miała być na niej osoba, która jest dla mnie bardzo ważna. Na miejscu, mimo, że byłam z przyjaciółmi, poczułam, jak zwykle w nowej sytuacji ogromny strach i zagubienie, ale po Mszy Bóg dotknął mnie i w jednym momencie wszystko przeminęło.

Nie czułam tego co do tej pory – lęk minął i poczułam się prawdziwie wolna, ale wiedziałam, że to będzie trwało tylko tego jednego dnia, jak prosiłam. To zrozumiałe. Zmiana całego mojego życia, uzdrowienie z tego co dręczyło mnie przez lata wymaga czasu, ale Pan chciał mnie przekonać, że wszystko dla niego jest możliwe. Ten dzień był najlepszym w moim życiu, a następnego, jak się obudziłam, wszystko wróciło do „normy”, ale miałam nadzieję, ufność i dalej odmawiałam nowennę. Przez te prawie dwa miesiące, Maryja wyprosiła dla mnie wiele łask, zbliżyłam się do jej Syna i zdałam sobie sprawę z mojego egoizmu, chciałam pozbyć się tego co złe, zyskać czyste serce i „rozdawać” miłość. Od czasu zakończenia nowenny minęły nieco ponad 3 tygodnie. Ja jednak jestem osobą, która się dużo martwi i niestety znowu popadłam w rozpacz. Moja ufność znacznie osłabła, nie chcę by było tak źle jak kiedyś. Dlatego właśnie kilka dni temu zaczęłam drugą nowennę i póki co nie jest ze mną dobrze. Przez ostatnie dwa dni, leżałam chora w domu, ciągle płakałam, nie mogłam się opanować, byłam przygnieciona tym wszystkim, nie miałam ochoty żyć, czułam jakby Bóg miał mnie dosyć.

Nie wiem czy dobrze, żeby moje świadectwo zostało opublikowane na stronie, bo nie otrzymałam jeszcze łask i pewnie nie umocniłabym wielu, ale obiecuję, że napiszę drugie, kiedy tylko będzie ze mną lepiej. Po prostu chciałam się podzielić z kimś tym, co mnie spotkało.

A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

9 komentarzy do "Chciałam się podzielić z kimś tym, co mnie spotkało"

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
dominika
Gość
dominika

Wiara czyni cuda! Ufaj Matce Bozej a napewno Ona CIE nie oposci.

ewa
Gość

dla mnie jest piekne….bog ma Moc,Moc Miłosci

Ania
Gość

Życzę Ci, aby Pan Bóg jak najszybciej Cię dotknął i uzdrowił!

Szymon0
Gość
Szymon0

Dobrze, że powiedziałaś- z jednej strony umocnimy się w wierze, a z drugiej- pomodlimy się za Ciebie 🙂

Paweł
Gość
Paweł
Ewa
Gość

Piękne. Czytałam z ogromnym zainteresowaniem.
Pozdrawiam.
Ewa- polonistka:)

Anna MM
Gość
Anna MM

Podoba mi się to co napisałaś. Nie tylko nie poddawaj się ale bądź uparta,, nie odpuszczaj.
Pamiętaj, Bogu masz się podobać a nie ludziom.

Ola
Gość

Zło robi wszystko aby doprowadzić nas do rozpaczy, smutek nie pochodzi od Boga. Zawierz mu, On może Ci pomóc, nie miej ufności we własne siły ale w jego moc. Z nim możesz się od tego uwolnić 🙂

Diana
Gość
Hej 🙂 i mi rowniez bardzo milo czytalo sie Twoje swiadectwo, bo pokazuje poniekad przez jakie etapy w wierze czlowiek przechodzi. U mnie mozna by powiedziec zaistniala cala gama kolorow, a wierze, ze sa jeszcze i takie, ktorych nigdy nie widzialam po tej „cieplejsze” i ‚chlodniejszej” skali… To, co tak na prawde mozemy dac od siebie to swoja wola i wytrwalosc. Bo wszystko co dobre i tak od Boga pochodzi. Czasami trzeba przyjac sytuacje i swoja grzesznosc wlasnie takimi, jakimi sa. Najwazniejsze jest dla Boga (tak sadze) nasze staniecie w prawdzie, skoro Bog wiedzial jakie slowa wypowiemy, wiedzial jaki krok… Czytaj więcej »

A może tak…

…nowenna pompejańska

na CD lub mp3?