Agnieszka: tracę nadzieję

Odmawiam 3 intencję z prośbą o zdrowie dla dziecka. To bardzo poważna choroba. Podczas odmawiania podziało się dużo złych rzeczy związanych ze zdrowiem moich ukochanych. Dowiedziałam się że drugie dziecko jest chore i dotąd nie odkryliśmy co jej dolega, a i ja też mam poważny problem ze zdrowiem.

Prawdopodobnie też stracę pracę. Tracę nadzieję, wiarę. Jestem zła, całe moje życie miałam takie trochę przepłakane, taka odepchnięta osoba, czułam się zawsze gorsza, a teraz mam kogo kochać, mam dzieci, które kocham nad życie, a Bóg nie chce wysłuchać mojej prośby. Więc znowu płacze. Coś ze mną nie tak, jestem niegodna, MODLITWA NIE POMAGA, dlaczego to spotkało mnie…..?

26 myśli na temat „Agnieszka: tracę nadzieję

  1. Agnieszko pomodlę się za Ciebie zaraz różaniec. Proszę, nie poddawaj się, nie wątp w to, że Pan Jezus stale jest przy Tobie. Opiekuje się nami chociaż każdy musi przeniesć swój krzyż przez życie. Powtarzaj sobie często „Jezu Ufam Tobie” i oddaj swoje cierpienia Panu, który cierpiał za nas na krzyżu. Bądź silna! Nie jesteś sama!

  2. Agnieszko – wierzę że Ci trudno, naprawdę. Jednak zaufaj Bogu – zaufaj całym sercem i duszą, oddaj mu swoje troski, żal i zwątpienie. Nie pytaj „dlaczego?” tylko ufaj a zobaczysz cuda na swojej drodze i wyjdziesz obronną ręką z każdej opresji. Pomodlę się dziś za Ciebie, ale uwierz mi bo piszę na bazie własnych doświadczeń. Bardziej niepokoi mnie brak wiary w Twojej wypowiedzi. Zaufaj Bogu – On wie co dla nas dobre i jak nas tam zaprowadzić.

  3. mimo trudności i zła nie ustawaj w modlitwie bo to co się dzieje w Twoim życiu dzieje się po to abyś się poddała załamała i doszła do wniosku że modlitwa nie ma sensu bo modlisz się i jest gorzej…. to działanie złego, sama tego doświadczam i z zaciśniętymi zębami mimo iż „odpycha” mnie czasem od różańca biorę „Go ” do ręki i jesli nie mam siły do „zdrowasiek”, mówię „Jezu kocham Cię,podnieś mnie z mego upadku,podtrzymuj, nie pozwól upaść i poddać się” i wtedy przychodzi siła na różaniec ale łatwo nie jest…. nie mogę sie poddać bo wiem że tylko modlitwa może mi pomóc, bo modlitwa nie działa źle, wszystko co dzieje się w naszym życiu ma sens nawet jak tego w danej chwili nie rozumiemy i wydaje się to bez sensu…nie załamuj się, nie poddawaj a Twoja walka zostanie nagrodzona!

  4. Kochana Agnieszko wysłałam prosbę o modlitwę do pogotowia modlitewnego ,. razem z koleżankami będziemy się modlić za Was. Ufaj Najwyższemu, bo kto jak nie Bóg. Pozdrawiam.

  5. Czytam Wasze komentarze i podnoszą mnie one na duchu. Odmawiam Nowennę po raz pierwszy i pozostało mi jeszcze do odmówienia cztery dni. Jak na razie niewiele się zmieniło w moim życiu, ale ufam, ze wszytko będzie dobrze, bo Pan Bóg ze wszystkiego wyprowadza dobro. Wierzę, że tak jest i wierzę w moc modlitwy, która nas przybliża do Boga i zmienia nasze nastawienie do życia i ludzi. Pozdrawiam serdecznie wszystkich modlących i życzę wytrwania w modlitwie. Agnieszko, ja również pomodlę się w Twojej intencji.

  6. Agnieszko,wiem ze to nie pocieszenie ale nie jesteś sama.Ja także tracę wiarę,pierwszą nowennę odmawiałam z wielką wiarą.Pomimo iż było tylko gorzej,prosiłam Najświętszą Panienkę o zdrowie dla mojej niepełnosprawnej córeczki.Przez całą nowennę córka chorowała,ze mną działy się złe rzeczy depresja itp. Poć d koniec był spokój ok 10 dni.W dniu zakończenia nowenny moja córeczka była już chora dusiła mi się po nocach.Płakałam,pytałam dlaczego,błagałam o pomoc.Po 14 dniach postanowiłlam odmawiać raz jeszcze,po w 3ciej dobie obie moje córeczki bardzo się rozchorowały,dusiły w nocy,zapalenie oskrzeli,zastrzki.Nie przestałam odmawiać nowenny chociaż uważam że to bezsensu,Maryja nie życzy sobie mojej modlitwy…Każdy powie to nie Maryja to rolla diabła,nie prawda to nie możliwe aby miał większą moc od BOGA.Pozatym codziennie,modlę się do Michała Archanioła Sw Judy,koronka do Bożego Miłosierdzia.Napisałam Ci to ponieważ w większości piszą tu osoby które Maryja wysłuchuje.Także to rzadne pocieszenie ale nie jesteś sama.

  7. JA wszystkich, których Kocham karcę i ćwiczę, bądź więc gorliwy i nawróć się- Apokalipsa świętego Jana. Więc kochana ,za mną też chodzą te słowa i za innymi również, nie poddawaj się.

  8. Agnieszko nie poddawaj się!!! Pomyśl, że właśnie może ta choroba u drugiego dziecka teraz się ujawniła, żeby nie przynieść większych problemów później, to może być szansa na wyleczenie właśnie TERAZ!! Nie jesteś sama, ja też się czuję zazwyczaj jak Hiob i myślę, co teraz się wydarzy znowu…!! Pamiętaj,że choroby nie pochodzą od Boga, ale są konsekwencją grzechu pierworodnego bądź grzechów naszych przodków!!! Pan Bóg napewno nie chce żebyście tak cierpieli, chce Was uzdrowić, tylko czy chcecie tego naprawdę?? Agnieszko walcz na wszystkie sposoby, polecam Ci osobiście msze z modlitwą o uzdrowienie, byłam sama świadkiem uzdrowień, uwolnień! Ludzie naprawdę odzyskują zdrowie fizyczne i psychiczne, duchowe na tych mszach!! Spróbuj. Ja byłam w Częstochowie na nabożeństwie prowadzonym przez wspólnotę miłość i miłosierdzie Jezusa z O. Danielem.
    http://mimj.pl/spotkania-otwarte/ Ja nie doznałam uzdrowienia fizycznego ale spokój Ducha i nadzieję!!! Nie rozczulaj się nad sobą tylko walcz do końca!!! pozdrawiam Cię gorąco Ania

  9. Agnieszko, ja też mam dwoje chorych na dystrofię dzieci, jestem z nimi sama i też mi jest czasami bardzo ciężko, ale dzięki nowennie mam więcej siły i walczę każdego dnia żeby było nam dobrze. Dzięki nowennie odkryłam wiarę na nowo, cieszę się z każdej mszy świętej i na każdą czekam z utęsknieniem. Kiedyś chodziłam, bo tak trzeba było, a potem przestałam bo z dwóją dzieci na wózkach samemu to wstyd. Jaki wstyd!!! teraz chodzę z nimi i się cieszę, że są blisko Boga. Nie poddawaj się, jak już tu ktoś kiedyś napisał- to Jezus niesie Ciebie teraz na rękach razem z Twoimi troskami. Z Panem Bogiem
    ps. Ja dziś właśnie jestem w połowie nowenny:)

  10. Jestem pewien, że z woli Bożej, diabeł postanowił cię nękać, aby wzbudzić w Tobie całkowite zniechęcenie do Boga. Nie ustawaj. Kiedyś i ja byłem pod ścianą i zawierzyłem Bogu wbrew rozsądkowi i faktom, jakie mnie otaczały. Módl się. Płacz ( jeżeli pomaga) i módl się. Jestem przekonany, że Bóg jest dobry. Nie chce naszej krzywdy, ani niepotrzebnego cierpienia. Bo Ci co cierpią z woli Bożej, czują to i Bóg wyraźnie pomaga. Jestem przekonany, że Bóg jest z Tobą. Ufaj, wbrew rozsądkowi, wbrew faktom. Bo Bóg jest ponad tym wszystkim, a na końcu da Ci to, o co prosisz. Chwała Panu. Masz moją modlitwę.

  11. Otrzymałem łaskę pracy za wstawiennictwem Matki Bożej Różańcowej. Ale,za nim zacząłem się modlić, poszedłem do spowiedzi. Solidnej. Zacząłem pracę nas sobą, prosząc Świętych o umocnienie mojej woli, by trwać w łasce uświęcającej i wystrzegać się każdego grzechu..To była moja decyzja. Tyle mogłem zrobić z własnej woli…Wybrać dobro. Resztę czyni Bóg. I wtedy zacząłem sie modlić na różańcu. Modlę się o łaski, ale modlę się o to, by pełnić wolę Boga. Bo to jest najważniejsze.

  12. Witaj Agnieszko ! To co teraz przeżywasz to wielka próba Twojej wiary i wytrwałości. Szatan będzie robił wiele przeszkód, żebyś uznała, że „już nie ma sensu”. Jest sens!!! Nie możesz się dać!!! Bóg Twoją siłą ! Ja kiedy modliłam się NP miałam okropne momenty, ale wiedziałam dlaczego i kto „mieszał”, nie poddałam się! Kto tu rządzi? Ty jesteś ukochanym dzieckiem Boga Najwyższego i basta! I nie jest z Tobą „coś nie tak” – Bóg słyszy wszystkie modlitwy, ważne tylko żeby były w dobrych intencjach (nie z krzywdą dla innych).

  13. Zawołaj głośno do Boga, wykłóć się z Nim, krzycz głośno – Boże nie bądź obojętny- poślij Swego Ducha- daj mi siłę i łaski o ktore błagam- nie próbuj mi odmówić bo z wiarą proszę- dotąd będę krzyczeć aż nie przyjdziesz Boże i spełnisz moje błagania. Tak ukochałeś mnie że dałeś Jedynego Syna na Mękę tak straszną a teraz mnie zostawiasz?? Niech się spełni Twoja Wola w wysłuchaniu mojej prośby jako w Niebie tak i na ziemi !!!! Jestem twoja- rób co zechcesz !!!!!!! Choćbym miała wszystko stacić i tak zostanę z Tobą i nie pozbędziesz się mnie i mojego błagania !!!!! Dziękuje za wszystko !!!!!

  14. Agnieszko bardzo Ci współczuję, ale kochana nie możesz się poddać, Pan Bóg jest z Tobą i czuwa nad wami. Odmawiam 4 NP i wiele razy byłam w takim samym stanie jak Ty, krzyczałam do Boga w wielkiej rozpaczy, żalu, że o mnie zapomniał, że to wszystko nie ma sensu, nie mogłam się pogodzić, dlaczego właśnie Mnie spotyka tyle ciężkich doświadczeń. Przez dwa lata modliłam się bardzo intensywnie w pewnej sprawie i skończyła się w najgorszy możliwy sposób, byłam tak zrozpaczona, że nie mogłam po tym dojść do siebie, moja wiara w pozytywne zakończenie tej sprawy była szczera i ogromna, ale jak powiedział mi pewien zakonnik uwierzyłam w „swoją” wersję i dlatego rozwiązanie Boga było dla mnie tak bolesne. Tu potrzebne jest jeszcze ogromne zawierzenie i zaufanie, że te wszystkie doświadczenia są dopuszczone przez Boga dla naszego dobra i to jest po ludzku najtrudniejsze do zaakceptowania. Jeszcze trudniejsze jest dziękowanie za te wszystkie nasze doświadczenia i wtedy dopiero mogą dziać się cuda w naszym życiu. Przeczytaj książkę „Moc uwielbienia”, jak otworzymy kanały łaski Bożej, zmienimy się sami, to Pan Bóg wreszcie będzie mógł działać cuda. Wiara, wiara i jeszcze raz wiara, że wszystko co nas spotyka jest dla naszego dobra, jest bożym planem na nasze życie, trudne ale możliwe i potrzeba na to czasu, całe szczęście Pan Bóg ma czas i czeka na naszą przemianę. Trzymaj się kochana i trwaj a modlitwie, pomodlę się dziś za Ciebie, z Bogiem !

  15. Agnieszko, autorem książki „Moc uwielbienia” jest Merlin R. Carothers. Polecam wszystkim, którzy „bezskutecznie” czekają na cuda w swoim życiu.

  16. Agnieszko.To,że straciłaś pracę nie oznacza,że jesteś odepchnięta i w ogóle życie nie ma sensu.Czasami trzeba docenić to co się ma.Ja na swoim przykładzie mogę powiedzieć,że już to jakoś zaakceptowałem.Bo przynajmniej wyglądam normalnie jak zdrowy człowiek.A co ja mam powiedzieć,że moja choroba jest nieuleczalna,ale wyglądam na zdrowego ? Mi wiele w życiu nie wychodzi.Studia idą wolno nawet z maturą miałem problemy,nie wiem czy je w ogóle skończę,ale walczę o to.Nie jesteś sama masz męża,dzieci.A ja Całe życie jestem śpiący wszystko mi idzie wolno bo mój parathormon wynosi dużo poniżej normy.Przez to tracę na wszystkim.I cud,że w ogóle chodzę i takie tam. Właśnie czekam,aż moje świadectwo zostanie tu przesłane bo coś długo idzie :/
    A ja się modlę się o uzdrowienie z choroby ewentualnie żeby medycyna poszła do przodu i leczyła z każdej choroby

  17. Agnieszko ja też jestem w trudnej sytuacji, nie porównuję do Twojej, ale ciężkiej… Już nie wiedziałm co robić i zaczęłam zawierzać wszystko Bogu i Matce Bożej bez żadnych próśb, bo już nie miałm pomysłu. Nie jest idealnie, ale jakoś jest. Najpierw jednak tak jak ktoś napisał powiedz Bogu co czujesz, wszystko co leży Ci na sercu, on to wie, ale chodzi o to, żebyś ty to z siebie wyrzuciła. Ja zaniosłam taką pretensję do góry, że chyba całe niebo usłyszało. Ulżyło mi, oddałam Bogu sprawy i próbuje iść dalej, choć jest trudno, ale wiem, że on mnie kocha, Ciebie też, ma dla nas plan, jakkolwiek to teraz brzmi. Życzę wam zdrowia i nie ustawaj w modlitwach, to jedyny ratunek. Pomodlę się zaz was..pozdrawiam

  18. Droga Agnieszko! Poproś o Światło Ducha Świętego o jasność spojrzenia na całą sytuację. Być może jesteś zagubiona w tym całym chaosie i nie dostrzegasz szczegółów i znaków. Pamiętam, że kiedyś też zastanawiałam się nad tym, dlaczego nic nie jest tak, jak być powinno.. Jak już później Bóg tak pokierował moim życiem, że odstawiłam tabletki antykoncepcyjne zrozumiałam, że to było przeszkodą w mojej relacji z Bogiem i przyczyną całego bałaganu. Zmierzam do tego, abyś zastanowiła się, czy nie ma czegoś koło Ciebie, co przeszkadza, czegoś co powoduje, że jesteś zła.. Nie oceniam Cię i nie osądzam.. Napisałaś, że „jesteś zła” i to mnie zastanowiło. Spróbuj pomyśleć, bo może jest coś co nie podoba się Panu Bogu.. Mimo wszystko trwaj w wierze i zaufaj Panu! On ukochał Cię Miłością Odwieczną i oddał za Ciebie życie, więc nie możesz Mu być obojętna! A Maryja poprowadzi Cię Drogami Wiary prosto do Jezusa. Pamiętaj, Ona też jest Matką i nikt bardziej nie zrozumie Cię niż Ona! Życzę Ci odwagi i Bożej pomocy w dźwiganiu krzyża.. Pamiętam w modlitwie

  19. Agnieszko proponuje pójść do spowiedzi,pojednać się z Bogiem jeśli tego nie zrobiłaś przed rozpoczęciem Nowenny. Szatan ma utrudniony dostęp do osób żyjących w łasce uświęcającej. Może takiego nawrócenia potrzebuje Twój mąż bo nic nie piszesz na jego temat. Tak jak napisała Marzena czasami przed wysłuchaniem naszej prośby Bóg wymaga od nas uporządkowania pewnych spraw. Obiecuję modlitwę w intencji Twoich dzieci przez grupę modlitwy wstawienniczej, do której należę.

  20. Ja odniosę się tylko do tych słów: dlaczego to spotkało mnie? Jest to coś czego u ludzi wręcz nienawidzę. ci wszyscy, co mówią, dlaczego ja, dlaczego mnie? to po prostu życzą innym tego. bo jak to inaczej rozumieć niż: dalczego ja? to powinnaś być ty. albo dlaczego spotkało mnie? powinno spotkać tamtego. Niestety to powszechne.

    • Alu w takich chwilach zasadniczym pytaniem jest dlaczego? I to jest całkiem normalne.Widać że nie spotkało cię w życiu nic złego co skłoniło by do tego pytania.Jak możesz osądzać,jakie masz prawo,Obyś nigdy nie musiała zadawać tego pytania.

  21. Agnieszko,wiem co czujesz. Od 14.02.podejmowałam już trzy próby odmówienia Nowenny i stale ją przerywam. Mam mętlik w głowie, nic się nie układa, a zły się cieszy..Też zaczęłam od spowiedzi św. i nic.Tylko płacz i załamanie. Dziś zaczynam kolejny raz odmawiać Nowennę i będę próbować do skutku. Tym razem zdam się na Mateczkę, niech poprowadzi mnie według swego uznania. O nic konkretnego nie poproszę, tylko ogólnie, o uporządkowanie mojego życia i poddam się temu bez szemrania. Trzymaj się imienniczko!

  22. Agnieszko, nie ustawaj w modlitwie bo to właśnie „ten zły” wmawia Ci, szepce do ucha że nie warto, że po co, tylko po to aby Cie złamać. Ja odmawiam swoją pierwszą NP, modlę się o miłośc kogos kogo bardzo kocham i ułożenie naszego wspólnego zycia. Niestety ta osoba odeszła i nie kontaktuj się ze mną. Ale wiem, że jeśli będę cierpliwie prosić otrzymam łaski, i juz teraz postanawiam, że jesli On do mnie wróci, odmówię 2 NP w intencji jego nawrócenia. Modląc sie o miłość otrzymałam łaske znalezienie dobrej pracy, jednocześnie uświadomilam sobie jakich dobrych mam rodziców- chyba było mi tego trzeba. Wydaje mi sie też, że każdy musi nieść jakiś krzyż w swoim życiu, dla mnie jest to samotnośc, brak ukochanej osoby, takie poczucie pustki. Strasznie zazdroszcze ludziom, którzy mają rodziny, dzieci, boję się, że niegdy nie otrzymam łaski macierzyństwa, że nigdy nikt mnie nie pokocha, ale to jest właśnie mój krzyż. Ciebie Bóg obdarował 2 wspaniałych pociech (jest to cud o którym inni marzą i proszą), ale tez dał Ci krzyż w postaci choroby. Proszę nieść swój krzyż i módl się i wierz mi, z różańcem w ręku łatwiej będzie Ci pokonać trudności. 🙂

  23. W swoim życiu odmówiłam już kilkanaście razy Nowennę Pompejańską. Czasami odmawiałam 2 Nowenny na raz i jakoś dawałam radę. Normalnie pracuję, często wyjeżdżam służbowo,prowadzę dom. Swojego lenistwa lub braku zorganizowania nigdy nie zwalałam na złego…Myślę, że wszystko zależy od naszej determinacji. Jeśli ktoś ma silną wolę to na 100% da radę.Nie zawsze moje prośby zostały wysłuchane, ale nie mam o to pretensji do Boga. Nie traktuję modlitwy jak zaklęcia czy magicznego czaru…Mimo wszystko zauważyłam, że po jakimś 1,5 roku totalnego zastoju moje życie powoli zaczęło się zmieniać na lepsze i szczęśliwsze i to wcale nie wg. mojego scenariusza wyrażanego wintencjach. Trzeba Bogu z pełnym zaufaniem dać czas na działanie.Polecam również odmawianie Tajemnic Szczęścia i Psalmu 90 (ochronnego „Kto przebywa w pieczy Najwyższego” . Jeszcze raz życzę wytrwałości i powodzenia.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!