Agnieszka: chciałam złożyć świadectwo zanim spełni się intencja…

Jestem w beznadziejnej sytuacji finansowej, odmawiam już trzecią NP bez przerwy, w jednej i tej samej intencji, o możliwość spłaty długów, obydwoje z mężem prowadzimy swoje działalności, od ponad roku toniemy w długach, spirala kredytowa, banki wypowiedziały nam umowy, długi w ZUS i US i u osób prywatnych, nic nie mamy do sprzedania by jakoś się ratować, bank może nam zabrać mieszkanie i możemy stracić nasze miejsca pracy.

W czasie modlitwy mój stan psychiczny jest coraz gorszy, coraz mniej siły i nadziei, po ludzku nie ma dla nas ratunku, klientów w firmach jest coraz mniej i bezradność coraz większa, żyję w nieustannym paraliżującym strachu, pogarsza się mój stan zdrowia i tylko ta modlitwa pomaga mi bym nie zwariowała.

Bardzo bym chciała napisać że wszystko pomału się układa, że przychodzi spokój ducha, że jeśli nie to o co proszę to inne łaski przychodzą… ponieważ nic się nie poprawia w moim życiu, długi narastają w zastraszającym tempie, bojąc się że ustanę w drodze, piszę już teraz ponieważ nie mam z kim podzielić się tym wszystkim, nie mam komu głosić chwały Matki Bożej, moja zła sytuacja finansowa odsunęła mnie od ludzi, nie mam przyjaciół, rodziny, pusto wokół mnie. Ale nie przestaję się modlić i to chyba jest ta łaska którą otrzymuję, pewnie tak, może to tylko o to chodzi…

51 myśli na temat „Agnieszka: chciałam złożyć świadectwo zanim spełni się intencja…

  1. witaj Agnieszko , ja też jestem w trudnej sytuacji finansowej , codziennie odmawiam koronke do Bożego Miłosirdzia za wszystkich w trudnej sytuacji finansowej , możesz na mnie liczyc , na moja modlitwe , a wiesz , gdzie dwoch modli sie ….Agnieszko wiem co to jestnie płacić rachunków w termonie, znam te upokorzenia ,rozumiem Cię itez prosze , módlmy sie za siebie na wzajem, to do wszystkich . którzy maja takie problemy

  2. Szczęść Boże Agnieszko nie poddawaj się ,Przeszłam to samo ale Bóg miłosierny dal sile ,jeszcze nie mam końca ,jestem ku końcowi jestem sama z tym wszystkim ,Ale Matenka jest ze mną dużo by trzeba pisać .NIE TRAĆ NADZIEJ I UFAJ MATEŃKA JEST Z TOBĄ . Pomodlę się i za Twoja rodzinę i Ciebie ,o wytrwanie

  3. Agnieszko kiedy się modlisz,spróbuj oderwać się od swoich problemów,spraw aby była to rozmowa podobna do dialogu dziecka z kimś najważniejszym w życiu. Taka prosta,ufna i nie roszczeniowa…zobaczysz,złe czasy miną i wszystko zacznie się układać. Będę pamiętać o Tobie w modlitwie. Ściskam mocno. R

  4. Jesteśmy z rodziną w takiej samej sytuacji. Ja też się modlę o to żeby rodzice nie stracili mieszkania, firmy i żeby można było spłacić wszystkie długi. Mieszkamy z mężem u moich rodziców,mamy 2 małych dzieci , mają firmę, wzięli kredyt pod mieszkanie aby spłacić wspólniczkę. Zamówień właściwie nie ma, dług goni dług, bank już wypowiedział umowę rodzicom. Już pozwy z sądu mamy kilka za nie płacenie za towary, koszty rosną…. Jedynie co to na razie mam jakiś wewnętrzny spokój, staram się tym wszystkim nie przejmować. Kiedyś nie mogłam normalnie funkcjonować. Chcę wierzyć że wszystko będzie dobrze, ale na razie dzieje się coraz gorzej. Odmawiając NP mam chwile lepsze, gorsze. Ale chce w niej trwać. Mam nadzieję że nasze intencje zostaną wysłuchane, nie dlatego że zasługujemy, ale że pokładamy nadzieję w Maryi, Jezusie a nie na własnych możliwościach. Bóg z Tobą.

    • Dziękuję Olu za dobre słowa, twoja sytuacja jest bardzo podobna do mojej, mówisz że masz jeszcze jakiś spokój wewnętrzny, ja się o niego codziennie modlę, czasem po prostu udaję że nie mam długów… staram się śmiać i nie myśleć o niczym, żeby złapać przez chwilę oddech, żeby odpocząć, modlę się o siłę wytrwania, za Ciebie też się pomodlę żeby Bóg był z nami.

  5. Agnieszko, nie poddawaj się – trwaj w modlitwie. Jestem pewna, że Matka Boska nie zostawi Cię samej z Twoimi problemami. Modlę się za Ciebie.

  6. Witaj Agnieszko, doskonale rozumiem o czym piszesz. Siedzę dokładnie w tym samym. Dodatkowo zdrowie też zaczęło się psuć, ale i tak nie mam pieniędzy na leki więc z dnia na dzień jest coraz gorzej i gorzej, z miesiąca na miesiąc z pogłębiającym się brakiem pieniędzy, z moim poczuciem winy, że nie oddaje pieniędzy ludziom/instytucjom, które im się należą. Nie wiem co dalej. Odmówiłam nowennę w tej intencji. Nic się nie zmienia. Ufam, że jest w tym sens. Ale nie mam pojęcia co będzie za godzinę, za dzień.

    • Ewo, dziękuję za twój komentarz, dokładnie tak jest, z dnia na dzień coraz gorzej i nie wiemy co będzie jutro, poczucie winy że nie płacę zobowiązań też mnie dopada, podobno wszystko dzieje się po coś, tylko człowiek pyta sam siebie po co nam bankructwo, czego to może nas nauczyć i co zmienić, nigdy człowiek nie żył ponad stan i nie gromadził majątku żadnego, a jednak wszystko się posypało… modlę się cały czas, odmawiam NP i Koronkę do Miłosierdzia Bożego, za wszystkich zadłużonych w naszym kraju więc Ciebie też obejmę modlitwą, życie takie jest, że chcemy tego czy nie, musimy dać radę, życzę Ci byś wytrwała, sobie tego też życzę, pozdrawiam

  7. Wszystkim tutaj piszącym dziękuję za dobre słowo i modlitwę, najwspanialsze jest to że takie słowa dają poczucie że nie jesteśmy sami, muszę wierzyć że Chrystus i Maryja mnie nie zostawią, że dodadzą mi więcej siły i cierpliwości i wewnętrznego spokoju, żeby się nie poddawać.

  8. Agnieszko, rozumiem Twoja bezsilność i zwątpienie.Przechodziłam sytuacje podobną 4 lata temu, tylko ja miałam problemy trochę inne. Świat walił mi się codziennie, nieuleczalna choroba męża, jego stan pogarszający się codziennie,moja opieka musiała być 24 godz. na dobę, tym samym nie mogłam pracować, byłam za zwolnieniu lekarskim aby móc być przy mężu.Niestety i ZUS zabiera mi prawo do zasiłku. Zostaje prawie bez środków , mieliśmy tylko rentę męża rentę a choroba i rehabilitacja pochłaniały duże pieniądze,Wtedy jeszcze nie słyszałam o NP ale razem z mężem zaufaliśmy Mateczce Najświętszej i codziennie wspólnie odmawialiśmy różaniec.Mąż leżąc (nie miał siły aby siedzieć a ja klęcząc przy jego łóżku).Lekarze nie dawali żadnych szans. Po ludzku gorzej być nie mogło, ale ja czułam taki wewnętrzny spokój.Myślałam, że skoro nie jesteśmy w stanie pomóc po ludzku, trzeba to powierzyć komuś kto naprawdę nas kocha i wszystko może. Dziś minęły już 4 lata, mąż chodzi samodzielnie,nasza sytuacja się ustabilizowała.Jesteśmy szczęśliwi i nadal odmawiamy codziennie różaniec i czujemy opiekę naszej Mateczki. Przepraszam, że się tak rozpisałam, ale pragnę Ci powiedzieć Agnieszko, że jeżeli do modlitwy dołączysz zawierzenie, nie zostaniesz sama. Pomoc z nieba przyjdzie na pewno, życzę Ci tego z całego serca.

    • Wspaniałe zakończenie twojej historii Steniu, musiałaś mieć mnóstwo siły, bardzo się staram zawierzyć w modlitwie tak jak mówisz Steniu, myślę że to musi jeszcze długo potrwać zanim coś w moim życiu się naprawi, dziękuję wam wszystkim.

  9. Agnieszko. jestem w podobnej lub gorszej sytuacji bank – jeden z tych o których bywa od czasu do czasu głośno nie poszedł na realnie możliwą ugodę, zabral wezystko i jeszcze domaga się krocich odsetek . Firma nie zarabia na koszty i US i Zus oczywiście z długami Solidnie pracuję, ale klientów brak . Obok powstala placówka mająca ceny detaliczne niższe niż ja hurtowe. Klienci są tam, tylko co to za twór?. Nie stać mnie na zupełną likwidację, na to też potzebne pieniądze. Na dodatek jestem z tym wszystkim sama, mąż i córki nie rozumieją jak to – było dobrze i pretensje (mąż jak się okazało ma „koleżankę’ , a ona go uczy jaK ze mną postępować). W poniedziałek rano zawsze odruch wymiotny, trochę oddechu w sobotę. Dolegliwości – do lekarza nie mogę iść (ZUS) prywatnie nie stać mnie. Odmawiam Nowennę już ktorąś, mialam nadzieję – w ostatnim dniu Nowenny bank nie wyraził zgody na ugodę. Myślałam, że coś się ze mną stanie, że nie wytrzymam wsparcie tylko od 91 letniej matki. Nadal klękam, Proszę i przepraszam za nachalność i wierzę,ze mnie słyszy – może inaczej ale pomoże. Ufaj dalej i Ty

  10. Krystyno, współczuję bardzo, to co opisujesz jest straszne, moja sytuacja jest prawie identyczna, z tą różnicą że jeszcze z mężem jakoś się dogadujemy, harujemy całymi dniami ale to nie wystarcza na nic, zamknąć działalności nie można bo tak jak mówisz, na to też są potrzebne pieniądze i to nie małe, są też zobowiązania wobec klientów, zostalibyśmy z kilkoma sprawami w sądzie na ogromne pieniądze, ale tak jak napisała Stenia, jeśli po ludzku nic nie możemy zrobić to trzeba zaufać komuś kto może wszystko, ale czasami wiara nasza się załamuje, zadajemy sobie pytania, poszukujemy, to nie łatwe… modlę się za was wszystkich.

  11. Agnieszko,o Nowenie Pompejańskiej dowiedziałem się na stronie forum-kredytowym.pl moje wpisy tam to jako Robert 64 i,eryko22 ktoś rzucił tam wpis że trzeba odmówić Nowenę Pompejańską aby wyjść z pętli kredytowej odmówiłem i Ja, ale jakoś nie działa w moim przypadku nie wim czy może nie tak odmówiłem czy co/??? Tylko jest coraz gorzej -pojawiają się nakazy zapłaty,DOCHODZĄ i komornicy,wierzę że tylko modląc się można z tego bałagan wyjść.Ale zastanawiam się jak to jest że pośrednicy kredytowi którzy każdego z Nas doprowadzili do katastrofy finansowej,zapewne chodzą do kościoła wyciągając grzeszny czerwony jęzor do komuni świętej i nie ponoszą żadnej kary

    • Staram się wierzyć, ciągle walczę o swoją wiarę, bo moje sprawy też się walą. Jednak nie sądzę, że można cokolwiek tylko się modląc, To by było może nawet nieuczciwe. Ja powierzyłam swoje finanse św. Józefowi i jak na teraz dobrze mi idzie, tylko, że staram się też szukać wokół siebie okazji, żeby dorobić, zaoszczędzić itp. warto się modlić NP i może też starać się coś robić.

    • Myślę że sytuacja nie polepszy się z dnia na dzień, zaraz po odmówieniu NP. Natomiast kredyty i doradcy kredytowi to jedna wielka mafia, trzeba uważać. Niestety pracuję w tej branży i wiem jak ludzie potrafią być zadłużeni i jak im się wciska kredyty. Trzeba się modlić i spróbować może wydłużyć okres kredytowania albo jakaś dobra konsolidacja, ale na pewno nie kolejny kredyt.

      • Dobrze radzisz, bo typową sytuacją jest chyba branie kolejnych, jako spłaty poprzednich, ale to pozorne. Patrzę na te Wasze sytuacje i widzę, że kredyt to nie dla mnie, choć zastanawiałam się bo jak każdy potrzebuję pieniędzy. Tak jak Robert wyjaśnia, można nawet wpaść w coś przypadkiem, nie wiedziałam, że to co jest napisane małym drukiem może być tak wiążące dla całej sprawy.

        • Ala, nie bierz kredytu, to pułapka, zarobków nie przybywa a wydatki rosną, nie wolno wydawać więcej niż się zarabia, można źle skończyć nie tylko z własnej winy, po prostu trudne czasy mamy, mnie pozostała tylko modlitwa by nie stracić ducha.

          • Dziękuję bardzo za Wasze rady. będę się starała radzić inaczej, dorobić czy coś. To chyba są jakieś nienormalne kredyty w naszym kraju, ni sądzę, żeby wszędzie tak to wyglądało. tak jakby ludzie chcieli się nawzajem oszukiwać, byle się dorobić, nawet na czyjejś krzywdzie. Tak niestety widzę ludzi, którzy to promują np. w reklamach. Nie zauważyliście, że w tym biorą zazwyczaj ludzie, którzy sami żadnych pożyczek nie potrzebują? bo są bogaci (aktorzy nawet zagraniczni) albo za to dostają tyle ile jakiś biedak musiałby wziąć kredytu na mieszkanie.

  12. twoja sytuacja jest ciężka ja mam podoba sytuację ale co do tej modlitwy to nie wierze w ogóle oby tobie o mnie nic ona nie dała tylko złudne nadzieję ja w nią nie wierzę ale kibicuje tobie ze ci się uda

  13. Ludzie, co to się dzieje z tymi bankami? ostatnio nawet w TV mówili o tym, że naszemu krajowi grozi jakaś sytuacja w związku z zadłużeniami ludzi (ponoć plaga jakaś), głównie chodziło nawet o kredyty hipoteczne. Ja się tylko dziwię tym wszystkim reklamom banków, to koszmar, oszustwo, jak aktorzy mogą brać udział w takim czymś. Ludzie wierzą ufają i myślą sobie, wezmę kredyt wszyscy biorą, jakoś to będzie. Po prostu wasze sytuacje są bardzo powszechne.

    • Ala,w naszym kraju powstało bardzo dużo pośredników kredytowych bez żadnych kwalifikacji-czychają na ludzi jak sępy aby sprzedać dany produkt finansowy zwykle w podstępny inieuczciwy sposób tak działają w SKOK -OBIECUJĄ kredyt lub pożyczkę na np.8 procent a po podpisaniu umowy która jest sporządzona mikrodrokiem wychodzi 50 procent do spłaty a jakby napisali na drzwiach SKOKU tu obowiązuje franszczyzna to nikt by tam nie wszedł.

      • To prawda, mnóstwo ludzi w naszym kraju wpadło w pętle kredytowe, u mnie zaczęło się od kredytu mieszkaniowego we frankach, straciłam na tym mnóstwo kasy, teraz nie mogę nawet sprzedać mieszkania bo po 11 latach mam do spłaty więcej niż wzięłam, potem kryzys, walka o utrzymanie działalności gospodarczej i kolejne pożyczki żeby jakoś to pociągnąć. Myśleliśmy że to chwilowe, że się polepszy, jednak klientów coraz mniej i tak w ciągu jednego roku wszystko się zawaliło, kilka banków od razu wypowiedziało umowy, konsolidacji nikt mi już nie da bo nie ma zdolności kredytowej i BIK zły, normalne spokojne życie legło w gruzach, a koszty utrzymania małej firmy w Polsce są chore, kwoty z księżyca po prostu, oczywiście nie ustaję w staraniach żeby się ratować, żeby mimo to coś jednak rozwijać w swojej małej firmie by zarobić więcej, oszczędzam, modlę się, staram się spokojnie bez histerii odmawiać NP, myślę że to długo potrwa i dużo modlitwy przede mną, byleby tylko nie zabrali mieszkania…

  14. Zobaczcie, Stania czekała 4 lata na poprawę sytuacji, być może tak jest. Po nocy przychodzi dzień, a po burzy słońce… Nic jednak nie dzieje się nagle i szybko, może tylko czasami…

  15. A ja dzisiaj w nocy straciłam babcię, zmarła w szpitalu w nocy i jest mi tak strasznie żal, że już jej nie ma, że już z nią nie porozmawiam, że nie pogłaszczę jej po reku… Proszę, niech się ktoś za mnie dzisiaj pomodli i za moją babcię, żeby doznała miłosierdzia Bożego. Ja siedzę i płaczę, że jutro wstanę, a jej nie będzie już…

    • Elu, pomodlę się za Ciebie i Twoją Babcię, gdy przeczytałam twoje słowa przypomniała mi się moja babcia Stenia, zmarła kilkanaście lat temu, też w nocy w szpitalu, była moją ukochaną babcią, wychowywała mnie, zawsze miała dla mnie czas i dobre słowo i uśmiech, pamiętam ją jakby to było niedawno, śni mi się do dziś, zdrowa i uśmiechnięta, mam nadzieję że jest w niebie i że pomaga mi, modlę się za nią, z Bogiem Elu, Twoja Babcia jest już po tej dużo lepszej stronie 🙂

    • Drogie Panie -przepraszam że tak piszę ale na tej stronie to jako meższczyzna widzę że piszę wpisy jako jedyny w tej chwili nie mam czasu ale może póżniej lub jutro opiszę swój powiedzmy życiorys to co opiszę to każdemu zadłużonemu się przyda i będzie mógł wyciągnąć wnioski dla siebie-jestem wieżącym.Uważam że ta moja pętla kredytowa to jest spowodowana-że po prostu ZGRZESZYŁEM.Robert S….k.

      • będę czekała. nie ma dla mnie w tej chwili nic cenniejszego, niż opowiadania innych, sprawy, które mogą być podobne do moich lub nawet inne, ale ludzkie, prawdziwe. Na czym też można się uczyć jak postępować lub nie. gdzie indziej jeśli nie wśród Was na tym forum. Zwłaszcza, że często jestem smutna ostatnio i też w ciężkiej sytuacji… (niekoniecznie finansowej).

          • Ojejku, może admin coś z tym zrobi 🙁 ? Jestem o tyle ciekawa, bo widzę ostatnio (tak mi sie wydaje) jakieś powiązanie jednej sytuacji z grzechem właśnie. Zupełnie nie wiem co z tym zrobić. Może będę musiała podjąć modlitwę ponowną w tej samej intencji, ale już ze świadomością danego grzechu i tego, że był ściśle powiązany ze sprawą (omadlaną) i z tym, iż wiem, że żałuję. żałuję ale co z tego? nie byłam u spowiedzi wiele lat, bo nie umiem i nie rozumiem sakramentów. Modlę się jedynie NP o sprawy i o wiarę.

            • Szczęść Boże,wszystkim załamanym.Urodziłem się w 1964 r w rodzinie wierzącej,jako dziecko chciałem zostać kierowcą.No ale zacznę tą opowieść od samego początku,było to chyba gdzieś w 2 kl.szkoły podstawowej na nauce religi ksiądz opowiedział nam taką historię;pewien wożnica wraz ze swoim małym synem wieżli wozem końmi drzewo z lasu w pewnej chwili wóz ugrzązł w błocie i konie nie mogły tego wozu wyciągnąć-na to wożnica powiedział takie słowa Panie Boże jak pomożesz Mi wyjechać z tego błota to zakupie do kościoła świece taką grubą jak ten dyszel do ciągnięcia tego wozu,nagle konie szarpnęły i wóz wyciągnęły -na to jego syn-tato teraz musisz zakupić tą świece a ojciec odpowiedział a co Pan Bóg na żartach się nie zna??? ksiądz nam mówił że jak ktoś Ma niepowodzenia lub chce do czegoś dojść to powinien zwracać się Pana Boga z prośbą o daną pomoc i -coś obiecać że w zamian się zrobi,przy czym NIE ŻARTOWAC Z PANA BOGA.Wtedy myślałem że to zwykła opowieść.Ale lata mijałyJa chodziłem do podstawówki-nauka nie szła Mi za dobrze,jest 8 kl.koniec roku szkolnego w czerwcu ja mam poprawkę z matematyki w lipcu-i co niebyło czasu przez rok a przerobić wszystko w 1 miesiąc a jak nie to powtórka jeszcze rok,no i pewne lanie od ojca.Wziołem książki z matematyki i wówczas przypomniałem Sobie to co opowiedział nam na religi ten ksiądz-zaczełem się uczyć mówiąc te słowa;Panie Boże pomóż Mi zdać a zawsze jak będę szedł spać to odmówie modlitwę-no i poszedłem na powtórkę-zdałem na 5+ nauczyciele byli w szoku jak to się stało nic im o tym nie mówiłem bo wtedy by mi nie uwierzyli bo rzadzila komuna-modlitwę obiecaną odmawiam do dziś.Zaczyna się zawodówka ja chcę być kierowcą i chcę iść do samochodówki rodzice -nie-tylko metalówka w ZST w Świdniku przyWSK-PZL.Nie Miałem wyjścia zaczołem chodzić w 1979r do klasy o zawodzie frezer skończyłem ale długo nie pracowałem w tym zawodzie bo pod wpływem obróbki metalu z węchu czepiała Mnie się choroba; pecherzyca skóry;w 2-giej kl.ZST.ZAPISAŁEM się na kurs prawa jazdy kat.A,B no i znowu pech nie zdałem???mam znowu poprawkę-ale czy zdam drugi raz???-więc znowu powiedziałem te słowa;Panie Boże pomóż Mi zdać a przez cały rok będę chodził co Niedziele na msze świ.do kościoła a jak pogoda nie pozwoli to będę słuchac w radiu i Wiecie co-było Nas kilka osób na powtórce Ja testy rozwiązałem pierwszy w nie całe 3 minuty ale słowa nie dotrzymałem- do kościoła chodziłem w kratkę.Spełniłem to ale kilkanaście lat póżniej.W1984 dostałem powołanie do wojska ukończyłem przed poborowy kurs kat.C.Po wyjściu z wojska nie podjołem pracy wWSK-PZL Świdnik tylko w PKS Krasnystaw bo -pragnąłem być kierowcą firma wysłała Mnie na kurs do Łodzi na kat D.z dałem za pierwszym razem Miałem pełne prawo jazdy Kat.A,B,C+E,D+E póżniej skończyłem kursy na adeeryPodjołem pracę w1986r jako kierowca autobusu no i ożeniłem się. MOJA praca nie trwała długo-zadałem się z nie odpowiednimi kolegami wplątałem się w fałszowanie biletów ,dyrektor PKS mówił abym kolgów nie bronił[okazało się póżniej że Miał rację]dostałem wyrok 3 lat w zawieszeniu na 2lata,dyscyplinarkę z pracy i wysiedlenie z domu teściów,powróciłem na ojcowiznę moje małżeństwo było na, włosku;uświadomiłem sobie że to jest kara za to obietnicę za prawo jazdy co nie spełniłemZaczołem chodzić co niedziele do kościoła po 5 km w jedną stronę czasami mówiłem sobie że gdybym Miał samochód swój to bym spełnił to zadaną sobie obietnicę po około8 m-ca chodzenia do kościoła spotkałem osobę która pomogła mi przekonać dyrekcję PKS moją niewinność z aferą biletową -to był szok dla wszystkich w1996r po odbyciu kary znowu zaczołem pracę w PKS w tym samym zawodzie.Z żoną zaczęło nam się układać ale pojawił się dużo wcześniejszy problem Małżeński nie możemy mieć dzieci-ale czyja wina?-no i pech wyszło że Moja-lekarze w tamtym czasie byli bezradni doradzano nam jechać do Białegostoku na inwitro,daliśmy sobie spokój z tym leczeniem.Kierując kiedyś autobusem powiedziałem w duchu te słowa-Panie Boże nie jestem godzien Ciebie prosić ale pomóż Nam zdobyć potomstwo-A rzucę PALENIE PAPIEROSÓW-I Wiecie co w 2001r żona-oznajmia ;jestem w ciąży-no jak to przecież lekarze powiedzieli że ja bezpłodny???udaję się na badania -szok-jestem płodnym bez żadnych przeciwskazań.2002 rodzi się syn dostaje tzw.9punktów przy porodzie jest wszystko ok- a JA PAPIROCHÓW NIE RZUCIŁ.2005r prowadzę autobus wykonuję kurs szkolny nagle coś Mnie piecze w klatce piersiowej i ból -nawet nie pamiętam kiedy dzieci z autobusu powysiadały udałem się do najbliższego ośrodka zdrowia tym autobusem tam diagnoza stan przedzawałowy zabiera Mnie pogotowie do szpitala trafiam na OIOM.teraz Mam czas i będę Miał czas chodzić przez rok do kościoła-DOPIERO W 2009 ROKU przez cały rok chodząc do kościoła opuściłem tylko trzy msze święte nie będąc w kościele.Wyspowiadałem się z tego i mam nadzieję że Pan BÓG Mi wybaczy??? W pętle kredytową wpadłem nawet nie wiem kiedy???zaczęło się od małego kredytu -no i za dwóch jako poręczyciel spłaciłem kredyty.oto Moja historia ,PROŚCIE PANA BOGA A OTRZYMACIE POMOC I SŁOWA DOTRZYMÓJCIE,Ja zgrzeszyłem ale od jutra -MUSZĘ RZUCIĆ PALENIE PAPIEROSÓW-I Wierze że Pan Bóg pomoże Mi w wyjściu z tej pętli zadłużenia na dzień dzisiejszy to nie mam na chleb a renty mojej nie starcza na nic.z Panem Bogiem…Robert S….k

  16. Nie mogę uwierzyć jak ta historia jest podobna do mojej. Nie chodzi mi o całe życie tylko o pewną sprawę związaną z NP. Ogólnie też tak mam, jak coś dostaniemy to olewamy, tak jakby znikąd przyszło. Ja też mam dziwną historię, tylko muszę podjąć teraz decyzję jak mam dalej postąpić. Oszukałam Matkę Bożą bo NP odmawiałam w pewnej intencji pracy, ale obiecałam nie wchodzić w pewien układ (osobisty związany z tą pracą). Sprawy pracy szły w miarę obiecująco, ale po pewnym czasie pojawiła się okazja wejścia w ten „zakazany” układ, jeszcze namawiała mnie do tego koleżanka. spróbowałam, nic z tego nie wypaliła a sprawy pracy rozsypały się na ten moment zupełnie. Wiele bym dała, żeby cofnąć czas., żeby wszystko zrobić inaczej. nie wiem, czy to jest tak jak u Ciebie? czy to jest tak jak w tym opowiadaniu o wozie i świecy? Ale ja nie dam za wygraną. Coś muszą z tym zrobić. Bo inaczej do kompletu rozsypie się jeszcze moja resztka wiary. piszę to wszystko ze łzami, bo wprost nie mogę uwierzyć, że ktoś miał taką historię jak Twoja i w dodatku piszesz to, kiedy ja potrzebują jakiejś drogi, wskazówki. Namyślę się, ale mam wiele do naprawienia.

  17. a może to jest właśnie jakaś droga – o coś prosić, coś ofiarować, coś obiecać. Jak duża sprawa to dużą rzecz. Tylko, że z sensem i wiarą jest u mnie cienko na teraz. Zazwyczaj każdy z nas się tylko modli, tylko coś chce, w przypadku NP w zamian za jakieś mgliste, bliżej nieokreślone szerzenie czci Matki Bożej. Tak to nie jest nic konkretnego, a prosimy o konkretne rzeczy.

        • Witam,nie było Mnie długo na tej stronie -zastanawiam się czy ktoś musi całkiem upaść na dno i do zera aby zacząć od nowa budować swoją przyszłość -jak pisałem odmówiłem nowennę ale czy to umnie działa to sam nie wiem-z żoną prawie się rozchodzimy, miałem myśli samobójcze-nie udało się wylądowałem w szpitalu psychiatrycznym w lotka nie mogę trafić co jeszcze mnie czeka??? trafiłem zato na odpowiedniego lekarza który prowadzi mnie nabyłem trochę sił do pracy i patrzenia na świat innymi oczami

          • Robert, jeśli cokolwiek Ci się poukłada na nowo, na lepsze, to pamiętaj. pamiętaj jak kiedyś nie dotrzymywałeś słowa bogu i nigdy tego nie powtarzaj. Ja uznałam, że w pewnej intencji o którę prosiłam w NP to też coś obiecałam. Kiedy pojawiła się okazja to nie dotrzymałam słowa. Postanowię powtórzyć intencję i NP od nowa, tylko nie mam teraz czasu. Jednak to chyba trzeba od nowa, bo przecież nie można taż żyć jakby nic się nie stało.
            A czy Twoje sytuacje domowe i finansowe są nadal beznadziejne?
            Widzę, że jesteś na innej drodze, może masz nowe siły do walki z przeciwnościami.
            czy trzeba upaść całkiem? chyba tak. Coś musi sięgnąć dna, żeby się zacząć na nowo, ale czy się zacznie to też zależy od nas.

  18. Agnieszko nie martw się. Ja też byłem zadłużony i wydawało się że jest sytuacja bez wyjścia. I była dla mnie. Dla Boga jest inaczej. Modliłem się i samo tak samo! się poukładało. Nie mam długów. Mam dobrą pracę i perspektywy. Ufaj Bogu. On nie może tylko jednej rzeczy – odmówić proszącemu Go dziecku.

    • wierzę że dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych, że mi pomaga, od Niego płynie tylko dobro… ta wiara daje mi nadzieję że ja też wyjdę z tych długów 🙂

      • Wierzę i Ja nawet nie mogę pójść spać jak się nie pomodlę lecz zastanawiam się niekiedy co Mi rozum odebrało że wlazłem w takie długi-tak wiara daje i Mi nadzieję że może za swojego jeszcze życia wyjdę na prostą aby Mój syn nie spłacał za Mnie-bo Mój Ojciec z długami mnie nie zostawił.Tylko nasze obecne Państwo??? Wolność to ładne słowo ale tylko dla polityków,aferzystów,bizmesmenów,-a dla ludzi wierzących tylko modlitwa,nadzeja,komornicy,licytacje itd.

  19. U Mnie wszystkie kredyty powypowiadane komorniki rzeżbią siedzą na kontach-ale w moim zyciu zaczeły się zmiany pisałem że odmawiałem nowenę jak ją odmawiałem to moja żona się śmiała z tego-uważała że żem zwarjował -no cóż przed rocznicą 25 lat moje małżeństwo się rozleciało byłem tak w niej zakochany że po za Nią świata nie widziałem.Iwuwczas przejżałem na oczy wylądowałem w szpitalu psychiatrycznym po wyjściu spakowała Mnie i wyrzuciła jak psa z domu -w między czasie poznałem inną kobietę religijną z którą zaczynam życie od nowa jest bardzo wyrozumiała razem podejmujemy wspólne decyzje a nie ogłupia mnie jak wziąć kredyt i go niespłacać.Nie wiem czy to był jakiś znak że od tam tego zła trzeba odejść??? Wruciła Mi energia do pracy przestałem brać leki i czuję się tak wyśmienicie jak bym Miał 20 lat a mam 50 lat czas pokarze swoje zobaczymy jeszcze wróce tutaj na tą stronę.Kobieta ta Mnie odchudza nonstop gimnastyka dzisiaj zastanawiam dlaczego tej właśnie kobiety nie poznałem wcześniej -bo być może moje życie potoczyło by się całkiem inaczej.

  20. Witam wszystkich na forum ja tez podziele sie swoja sytuacja mam mase dlugow kilku konornikow na szyi , zero przyjaciol I podlego meza , ktory jest dla mnie mily w momencie gdy daje mu pieniadze, czasem nie chce mi sie zyc I zastanawiam sie po co to wszystko czemu Pan Bog mnie tak clae zycie karze, nikogo nie zabilam , nie zrobilam nikomu krzywdy I caly czas mam pod gorke, bylo kilka lat gdIe przestalam zypelnie wierzyc w Boga, teraz wierze modle sie I mam nadzieje jak wiekszosc z Was , ze mi pomoze,choc to peqniw tylko nadzieja…Pozdrawiam I zycze Wam wysjcia z petli zadluzenia. Wika

  21. Boże ją też jestem w tej sytuacji wczoraj pojechałam do lasu i patrzyła na drzewa ładnie się ubralam i chciałam zrobić coś złego z tego powodu ciężko pracowałam całe życie j.jak mężczyzna .Życie nigdy mnie nie rozpuszczalo tragedia za tragedia .Podnosiłam się alkoholizm męża ,potem spalił siebie i wszystko czego się dorobilismy .Podniosłam się i dalej walczyłam ale jak mnie oszukali i nie zapłacono za pracę która osobiście robilam to zaczęły się schody teraz nie mam też na nic czekam kiedy wejda i będą wszystko mi zabierać wtedy to już będzie koniec chyba tego nie przeżyje nigdy nikogo nie oszukalam modlitwy nie pomagają.w oczach ciągle łzy .Pewnie znacie to uczucie bezsilności.Pozdrawiam wszystkich

  22. Julio Bóg nidgy nie doświadcza nas ponad nasze siły..może to ciężkie zycie będzie wizytówką do raju..staraj sie znieść wszytsko i ofiarować swój trud życia Jezusowi a nie pójdzie to na marne!!! będziesz za to nagrodzona. można trud swego zycia ofiarować tez za dusze czyscowe , Bóg to doceni bo współczuje bardzo tym duszom.
    Ja tez mam nieciekawa sytuację, ale modle się i wierzę ze będzie dobrze.

    Robercie moim zdaniem nie powinieneś zdradzać żony pomimo jej zachwoania, charakteru..to jest Twój krzyż zyciowy ktory powinienes dzielnie znosić. Czytałam kilka ksiazek o czyśćcu i sa tam właśnie ludzie którzy zyja w niepoprawnych związkach pozamałżeńskich…surowo pokutuja za swoje zachowanie, za złamanie obietnicy danej Bogu przed ołtarzem..zreszta w Bibli o tym jest napisane..

A Ty co o tym myślisz? Napisz!