List od pani Jadwigi

Złamane serce

Niech Będzie pochwalony Jezus Chrystus i Maria zawsze Dziewica ..

Panie Marku często zaglądam na tą stronę i czytam świadectwa niestety nie jestem tam zalogowana jakoś tak nie mam odwagi chodź czasami mam ochotę coś napisać dla pocieszenia innych .chodzi mi tutaj o sprawy sercowe dlaczego piszę bo właśnie przeczytałam wpis jakiejś dziewczyny która od roku czasu modli się o miłość i nic wszystkie inne sprawy da się szybciej wymodlić a tutaj jak to stało w miejscu .

Napisze tak o sobie od dziecka od kąt pamiętam lubiłam się modlić różnymi modlitwami .Kiedy byłam dorosła i bardzo chciałam kogoś mieć to zaczęłam się modlić o dobrego męża zaczęłam od św .Józefa do siostry Faustyny, św.Judy Tadeusza i wiele innych koronką do Bożego Miłosierdzia i kiedy tak lata mijały a u mnie nadal nic .Nie powiem chłopcy się kręcili ale to byli tacy co potrzebowali bycia dla sexu .Kiedyś u Nas w kościele był pewien kapłan który głośno i wyraźnie powiedział te słowa .

Módlcie się Do Mari Matki Bożej na Różańcu bo ona daje dobrych mężów

Jak usłyszałam te słowa to myślałam że wyjdę z kościoła tak mi się chciało płakać Bo skoro ja tytle się modle i nie dostaje to po co ten ksiądz tak mówi?. Dziś jestem mężatką od 6 miesięcy a modlitwa o dobrego męża była około 10 lat do tego piesze pielgrzymki do Maryjnych miejsc w tej intencji zamawiane były też msze święte .Rozumiem każdego kto jest w rozpaczy ale chciałbym żeby się nie poddawał bo dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych a ja jestem tego przykładem bo obecnego męża po raz pierwszy poznałam w Częstochowie na pielgrzymce i mieszkał wtedy o de mnie ponad 400kil co dla mnie było by nie do pomyśleniem wcześniej jak bym miała gdzieś szukać tak blisko siebie do 100 kilometrów nie dalej bo ja mieszkam na wiosce do większych miast mam dalej więc gdzie mi tam w świecie szukać jak o de mnie do 30 kil.

Do większego miasta jest problem z autobusami a ja jestem osobą na razie bez prawa jazdy skryta osoba mało gdzieś wyjeżdzająca na dyskoteki żeby kogoś poznać została mi tylko wiara i modlitwa a teraz mam męża z daleka i kto by pomyślał .Dodam jeszcze że zawsze jak się spotykaliśmy ja u męża czy on u mnie to wypadły jakieś święta Maryjne lub inne kościelne pamiętam jak jechałam pierwszy raz do męża na weekend czego nie planowałam to był piątek ale dzień szczególny bo święto Matki Bożej Częstochowskiej i tam u męża w parafi był odpust .Nawet jak jechałam z moimi rodzicami do jego rodziców żeby się poznali to był sierpień 15 Matki Boże zielnej .Kiedyś jak modliłam do Matki Bożej to tak dla pewności chciałam żeby mój przyszły mąż oświadczył mi się w kościele po kościele na pielgrzymce .

Był 3 maj wiadomo święto Maryjne mąż obecny poszedł ze mną na 18 do kościoła i po skończonej mszy uklęknął prze de mną ze łzami w oczach i wręczył mi pierścionek zaręczynowy resztę dopełnionych słów otrzymałam w domu bo nasz kościelny szybko zamykał kościół a ja nie chciałam robić zamieszania i sensacji wywoływać a jeszcze mi się przypomniało dużo się modliłam do św.Judy Tadeusza też o dobrego męża .Kiedy było w październiku Jego wspomnienie narzeczony do mnie przyjechał i pojechaliśmy na 2 dniową pielgrzymkę do Lichenia i Niepokalanowa .W Parafii tam gdzie mieszka mój mąż jest obraz Matki Bożej Częstochowskiej a z boku z bocznej nawie obraz św.Judy Tadeusza to są dwie bliskie mi osoby które prosiła długo w modlitwie o dobrego męża Wieże mocno że to jest ich wielka pomoc

Z Całego serca dziękuje Matce Bożej i św.Juidzie Tadeuszowi że mnie wysłuchali. Wcześniej dużo modliłam się na różańcu o dobrego męża wtedy nie znałam jeszcze nowenny Pompejańskiej dziś ją znam i odmawiam Polecam każdemu bo mnie Matka Boża zawsze pomaga ..

Pozdrawiam Jadwiga.

Panie Marku niech Pan to opublikuje dobrze Dziękuje .

11 myśli na temat „List od pani Jadwigi

  1. mnie nikt nie pomoze. Ja modlilam sie do sw. Tadeusza Judy i oczywiscie, dostalam, ale ode mnie odszedl. Mam swoje lata i nic. Najmniejszej nadziei juz nie mam. sw. Jozef tez jakby mnie nie slyszal, a moja I-wsza nowenne pompejanska odmowilam wlasnie w tej intencji i tez – cisza… plakac mi sie chce i wlasnie to robie.

  2. Czytając Ten list łzy same płynęły mi z oczu…
    Mateczko, Ty wiesz co ja czuję… daj mi w przyszłości napisać tak piękne świadectwo jak Jadwiga…

  3. Pani Jadwigo dziękuję pani za ten przepiękny list.
    Ja jestem osobą samotną i tak jak pani raczej skromną i zamkniętą w sobie,dyskoteki też nie dla mnie tam chodzi tylko o jedno.Modliłam się już NP o ułożenie mojego życia ale póki co to jest bez zmian.Następne nowenny ofiarowałam za bliskich bo pomyslałam sobie że jak pomodle sie za kogos to i ja otrzymam później łaske o jaką prosze.Czasem samotność bardzo doskwiera i mam tzw.doła i chciałabym kiedyś za panià napisac podobne świadectwo.Pozdrawiami dziękuję całym sercem

  4. Wczoraj wyslalam komentarz do tego wpisu, w ktorym to napisalam, ze ja sie modle i … nic i ten komentarz „zniknal”. A wiem, ze go opublikowalam 😀 Z tego wniosek, ze pewnie Ktos mnie tam na gorze slyszy i uczy mnie cierpliwosci 🙂

  5. dziś jest 27 dzień mojej nowenny błagalnej o ułożenie życia osobistego dodatkowo modlę się do św Józefa i do śwRity.Ogólnie czuje niesamowite przygnębienie a na innych nowennach czułam pokój i siłę…teraz jakby mnie Mateczka opuściła:(w zeszłym roku odmawiałam nowennę za harmonijny,dobry szczęśliwy związek i czułąm to samo.)Była to moja pierwsza nowenna i jak inni pisali i mówili że czują spokój ja się dziwiłam czemu u mnie jest inaczej…Dziś na koronce do Miłosierdzia Bożego postawiłam pytanie:Panie skąd ta rozpacz u mnie i smutek?proszę powiedz mi czego m i trzeba w życiu bo Ty wiesz najlepiej,Odpowiedż dostałam natychmiast: „Chcę Ci dać życie.Dlaczego szukasz miłości?Czy ja Ci nie wystarczam?Dokąd pójdziesz moje dziecko powiedz mi?dokąd uciekniesz”Cały dzień myślę o tych słowach..czy mam nie szukać męża?ma m mentlik w głowie,Nadmienie że kiedys miałam ogromne powodzenie ale zawsze mi coś nie układało się teraz od roku odkąd się gorliwie modle nic cisza nawet męszczyżni nie zwracają na mnie uwagi..juz nie powiem że nie mam nawet przyjaciela

    • Czytając wpis Ani – że jej już nic nie pomoże, bo się dużo modli, ale nadal jest samotna, miałam właśnie ochotę zapytać ją, jak może pisać, że nadal jest samotna, a co z jej odczuciami i miłością do Boga. Ktoś kto miłuje Boga nie powinien czuć się nigdy samotny. Ktoś kto czuje obecność Boga, niezależnie od tego czy boryka się z problemami wychowawczymi wobec męża – bo nie ma mężów idealnych, są kłótnie, pretensje o podział ról w wykonywaniu codziennych obowiązków, czasem rozbieżne oczekiwania co do częstości współżycia, zachwianych proporcji w pracach na rzecz domu i na polu towarzyskim w uczestniczeniu w imprezach organizowanych w domu, czy poza nim i rewanżach towarzyskich itp., czy też jest się singlem i o wszystkim bez ograniczeń ze strony drugiej połówki decyduje się samemu, to w żadnym z tych przypadków nie powinniśmy się czuć samotnie. Tym bardziej, gdy ktoś modli się nieustannie. Jeśli modlitwa jest odmawiana z zawierzeniem się Maryi, powierzeniem Jej swoich trosk, kłopotów, zmartwień i radości , jak również wdzięczności za codzienną opiekę i umiejętność życia zgodnie z wolą Bożą – to nigdy nie powinniśmy narzekać i czuć się osamotnieni. Otacza nas miłość Maryi i jesteśmy zabezpieczeni błogosławieństwem Bożym nieustannie. A gdy coś nawali w naszym życiu, to mamy spowiedź świętą, gdzie swe grzechy i obawy pozostawimy w konfesjonale Bogu, który przez ten najświętszy sakrament oddali od nas pokusy szatańskie na przyszłość, wzmocni naszą walkę ze złem i pokusami, i umocni w sakramencie eucharystii, i sprawi że sam Bóg w nas zamieszka i będziemy świątynią Boga, i odważnie będziemy kroczyć przez życie przeciwstawiając się złu i wszelkim pokusom.

      • Czasami Bóg nie wystarcza. Myślę sobie, że gdyby miał sam wystarczyć to Bóg stworzyłby Adama i na tym zakończył. Żyliby sobie człowiek z Bogiem długo i szczęśliwe. Ale człowiek potrzebuje drugiego człowieka, a samotność jest naturalnym uczuciem kiedy tego człowieka bark, nawet jeśli ma się dobre relacje z Bogiem. Dlatego wkurza mnie to jak ktoś pisze „Ktoś kto miłuje Boga nie powinien czuć się nigdy samotny”. I jeszcze jedno, uczucia są od nas niezależne, są w nas, bo takim nas stworzył Bóg. Nie powinno się nikomu mówić co „powinien” czuć, a czego „nie powinien” czuć, jak ktoś czuje to czuje, a nie zakazywać uczuć. Mam, moim zdaniem, bardzo dobre relacje z Bogiem a czuję się bardzo samotna, jestem też zła z tego powodu, na siebie i innych, którzy do tej samotności do powadzili, tak czuje i żadne z tych uczuć się nie nie pyta czy powinno być czy nie.

  6. Nie pamiętam, który święty to powiedział, ale bardzo trafne „Módl się jakby wszystko zależało tylko od Pana Boga, pracuj jakby wszystko zależało tylko od ciebie„. Mam wrażenie, że my ludzie wierzący czasami zapominamy o tej drugiej połowie, zwłaszcza, gdy chodzi o takie sprawy sercowe itp. Całe lata modliłam się o znalezienie męża i nic. Musiałam w końcu ruszyć tyłek z mojej wioseczki i zacząć konkretnie coś w tym kierunku działać. Nie czekać na rycerza na białym koniu ale zarejestrować się na katolickim portalu matrymonialnym, spotkać się z kilkunastoma facetami, być na kilku imprezach, przeżyć jeden trudny związek i jego rozstanie, na które nie pomogła nawet Nowenna Pompejańska, by w końcu spotkać tego właściwego.
    Trochę podobnie jest z wieloma sytuacjami, gdzie ktoś się bardzo intensywnie modli o wyjście bliskiej osoby z nałogu. Nie zauważa przy tym, że tak się psychicznie spina i skupia na tym, że tylko pogłębia swoje współuzależnienie, a tym samym utrudnia wyjście z nałogu partnera. Zazwyczaj oprócz modlitwy trzeba jeszcze wykonać kilka mądrych kroków, żeby sprawy ruszyły do przodu.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!