Karolina: boję się,że mój największy koszmar stanie się rzeczywistością

Witam Was wszystkich,mam dopiero 16 lat,ale zaczęłam modlić się nowenną pompejańską i innymi modlitwami za wstawiennictwem świętych.Dlaczego się modlę?Ponieważ boję się,że mój największy koszmar stanie się rzeczywistością,że moja ukochana mama może mieć raka.

Rodzina to jedyne dobro jakie posiadam w życiu,nie jestem typową nastolatką,raczej nie mam przyjaciół,nie chodzę na imprezy.Z każdym drobiazgiem chodzę do mojej mamy,kocham ją nad życie i moje życie oddałabym za nią.Tak bardzo się boję,że Bóg nie wysłucha,wszyscy piszecie o spokoju jakiego doznajecie w czasie trwania modlitwy,ja tego nie odczuwam,wciąż się boję,płaczę,każdy dzień to koszmar.

Nigdy nie poradzę sobie bez mojej mamusi,nigdy,nachodzą mnie najgorsze myśli,że jak ma odejść,to razem ze mną,ale właśnie chodzi o to,by nie odchodziła,by choroba okazała się po prostu błędnymi podejrzeniami.Błagam Was dlatego moi Drodzy,módlcie się za zdrowie cielesne mojej mamusi,tak bardzo chcę jej dobra.Nawet sobie nie wyobrażacie co przeżywam,już praktycznie nie sypiam,ciągle budzą mnie te złe myśli.

Dlaczego Ojciec miałby zostawić swoje zapłakane dziecko?Obiecał,że gdy będziemy prosić to będzie nam dane.Nie modlę się w złej intencji,nie robię nią nikomu krzywdy,dlaczego więc miałabym nie zostać wysłuchana?Błagam Was módlcie,im nas więcej tym lepiej!Wierzę,że się uda,że nie zostawi mnie ani Bóg ani Wy.Z góry dziękuję za wszelkie modlitwy,pozdrawiam.Przepraszam też za wszelkie błędy,to emocje i łzy tak działają.

13 myśli na temat „Karolina: boję się,że mój największy koszmar stanie się rzeczywistością

  1. Jak modlilam sie za moich rodzicow to tez towazyszylo mi nieustanne wrazenie, ze stanie sie im najgorsze. Mam do nich podobny stosunek jak Ty, tez rodzina jest dla mnie najwiekszym oparciem. Te podszepty sa prosto od zlego, on wie czego sie najbardziej boisz, wiec to wykorzystuje. Mi pomogla bardzo modlitwa do sw. MichalaArchaniola, ten wstep do egzorcyzmow, czasami musialam odmawiac ja kilkanascie razy pod rzad, ale ale zawsze przychodzi z pomoca., tak ze polecam 😉

  2. Kochana choćby nie wiem co się działo zaufaj! Wiem, że nie łatwo sobie poradzić w takiej sytuacji, kiedy ktoś najbliższy może odejść. Zawierz Najświętszej Panience swoją mamę i siebie! Módl się nieustannie z wiarą a Maryja Cię nie zostawi. Te napady lęku, powątpiewania są wynikiem działania Szatana. On chcę Cię zniechęcić tym do zanoszenia swoich modlitwy do Maryi, chce, żebyś przerwała modlitwę, bo wie, że jak wytrwasz do końca to zostaniesz wysłuchana. To pewnego rodzaju próba, którą musisz przetrwać i przede wszystkim musisz z całego serca wierzyć! Nie bój się! Bądź oparciem dla Twojej mamy w tych trudnych chwilach, a dla Ciebie niech oparciem będzie Maryja. Polecam Was obie w mojej modlitwie. Głowa do góry!

  3. Moja Droga! Ja podczas nowenny mam dokładnie tak samo jak Ty – wszyscy w swoich świadectwach piszą, że odczuwają podczas nowenny takie wewnętrzny spokój, a u mnie zupełnie na odwrót – ciągły płacz, poczucie wielkiego niepokoju, rozdrażnienie, poczucie bezsensu – ale własnie najgorszy jest ten ciągły niepokój! Choć bardzo często mam poczucie bezsensu tej modlitwy, to nie ustaję – nie ustawaj i Ty!

  4. U mnie sytuacja jest odwrotna, to ja bardzo cierpię z powodu, że zostawię moje dzieci. Serce mi pęka, kiedy o tym myślę. Błagam Maryję o wstawiennictwo, aby Bóg dał mi jeszcze trochę czasu. Módlmy się i ufajmy.

  5. Aneta ma rację, to czas próby dla Ciebie, nie upadaj na duchu, jedyne co musisz teraz zrobić, to bezgranicznie zawierzyć Matce Przenajświętszej i Jezusowi Miłosiernemu. Módl się słowami: „Jezu ufam Tobie, Ty się tym zajmij”. Poproś o modlitwę siostry zakonne (np. http://www.misericordiadei.eu), sama korzystałam z takiej pomocy, to bardzo pomaga. Nie martw się na zapas, mama potrzebuje Cię teraz bardzo, Twoja wiara i spokój tylko ją umocnią i dadzą nadzieję. Mam córkę w podobnym wieku i wiem ile problemów mają nastolatki z emocjami, a co dopiero taki problemy. Pamiętaj wiara góry przenosi a Matka Boża nie zostawia nikogo. Różaniec i NP to najlepsza droga, postaraj się wytrwać do końca, ukojenie i spokój przyjdą później.
    Pomodlę się za Ciebie i mamę przez kilka najbliższych dni.
    Trzymaj się kochana dziewczyno, z Bogiem !

  6. Karolinko, nie wymuszaj na Panu Bogu mówiąc Mu,że skoro obiecał…Ja tak robiłam modląc się i nic dobrego z tego nie wyniknęło. Po prostu rozmawiaj z Nim,zwracaj się jak do ukochanego Ojca i nigdy nie formułuj swoich słów roszczeniowo, radzę z dobrego serca. Będę pamiątać o Twojej mamie w modlitwie, szczególnie polecę Ją Najświętszemu Sercu Bożemu, które miłuję ponad wszystko i które spadło mi z nieba,dosłownie :). Ściskam mocno. R

  7. Wiem doskonale co przeżywasz…Miałam w tym wieku, te same odczucia. Bardzo bałam się wręcz panicznie, że mama mnie i rodzeństwo zostawi…!!, że umrze, że zachoruje własnie na raka!!!. Pamiętam sytuację, gdzie u cioci byłyśmy i mama piła kawę, chciała wsypac sobie proszkowej śmietanki, a ja wyczytałam że od tego można zachorować na raka i prosiłam mamcię żeby nigdy tego nie robiła…do tego stopnia…wyobrażasz sobie???. Te obsesję, paniczny lęk o bliskie osoby to z doświadczenia Ci napisze swojego: podszepty złego, on zna nas bardzo dobrze, uderza w najczulsze, słabe punkty aby nas zniszczyć, złamać.

    Druga kwestia to ja miałam nerwicę natręctw- czyli obsesyjne myśli, które nie dają spokoju, mogą występować na różnym punkcie: zdrowia swojego, bliskich, mycia, itp…

    Piszesz, że nigdy sobie nie poradzisz…A skąd o tym wiesz? Z doświadczenia Ci powiem, że nigdy sobie nie wyobrażałam zdrady męża…a tu niespodzianka od losu i….poradziłam sobie, trwam-y, mamy kryzys już 18-mcy….mąż ma obsesję na punkcie swojego zdrowia, że jest zakażony…nie moze sobie wybaczyć tego co zrobił….ma diabelskie obsesje. Chodzimy na modlitwy do ks. egzorcysty.

    Pamiętaj nigdy nie wiemy co zrobimy, kiedy to się zdarzy…NIKT tego nie wie, jak zareaguje, dopóki to się zdarzy…:)). Nie mozemy tego wiedzieć :)i dobrze, bo przecież sam tylko Bóg zna wszystko i mając tego świadomość mnie osobiście jest lżej na ciele i duszy.

    Karolinko! Podzieliłam się z Tobą swoim kawałkiem życia. Mam nadzieję, ze choć troszkę to Cię zastanowi, skłoni do refleksji….

    Z Bogiem
    Kamila

A Ty co o tym myślisz? Napisz!