Karolcia: Wysłuchana modlitwa o miłość!

Miłość

Piszę to świadectwo ku pokrzepieniu serc, które ciągle jeszcze modlą się o miłość i nie zostają wysłuchane. Sama codziennie, podczas trwania Nowenny, szukałam tutaj świadectw na ten temat, ale prawie nigdy ich nie było, co mnie bardzo smuciło…

Ponad rok temu spotkałam się pierwszy raz z Nowenną, ale przeczytawszy o 3. różańcach dziennie, od razu odrzuciłam myśl o jej odmawianiu. Rozpoczęłam modlitwę Tajemnicą Szczęścia, w intencji mojej i chłopaka, z którym byłam szczęśliwa już 3 lata, i o którym myślałam, jako o przyszłym mężu. Zawsze uważałam, że Bóg postawił go na mojej drodze nieprzypadkowo, i że to z nim stworzę naprawdę szczęśliwą rodzinę. Jednak równy rok po rozpoczęciu przeze mnie Tajemnicy, w dzień jej zakończenia, mój ukochany został oficjalnie przyjęty do seminarium…

O jego planach dowiedziałam się kilka miesięcy wcześniej i z wielkim bólem serca, ale też jakimś spokojem, i nadzieją, powierzałam tę całą sytuację Bogu, modląc się żarliwie o rozeznanie dla niego. W tym czasie mój kochany utwierdzał się w powziętej decyzji, a ja wspierawszy go, modliłam się o znalezienia sensu dla siebie. W wigilię Zesłania Ducha Św., na adoracji poczułam w sercu, że konkretny człowiek, którego znam (i z którym się też w tym czasie jakoś zbliżyłam), jest tym, na którego warto czekać. Im bardziej się modliłam, tym bardziej odczuwałam pokój i radość, że Bóg się mną zaopiekuje.

W wakacje, bardzo zmęczona duchowo i psychicznie (całymi dniami myślałam o nich obu, płakałam, że nic się nie rozwiązuje…), poprosiłam o modlitwę wstawienniczą znajomego zakonnika. Modląc się nade mną, usłyszał słowa: „Nie bój się, wierz tylko!”. Z tymi słowami w myślach przeżyłam trudne miesiące ostatecznego odejścia ukochanego, zupełnej obojętności przyjaciela (na którego czułam, że powinnam czekać) i rozpadu mojej rodziny… Wykończona psychicznie i duchowo, dotrwałam do listopadowych rekolekcji.

Ostatniego dnia, 11.11.2013. koleżanka wspomniała mi o tym, że odmawia Nowenną Pompejańską. Dotknęło mnie to od razu i z wielką chęcią słuchałam, jak mi o tym opowiadała. Po powrocie do domu, z wielką, gorącą potrzebą odmawiania Nowenny, zaczęłam czytać świadectwa. W momencie, gdy dotarłam do tekstów o dręczeniach i nocnych koszmarach, przestraszyłam się i zwątpiłam. W tej samej chwili, gdy pomyślałam o rezygnacji z Nowenny, dostałam „smsa z nieba” (drugiego tego dnia, co mi się nigdy wcześniej nie zdarzyło!): „Odrzuć wszystkie wahania i smutki!”.

Nawet nie sposób opisać, co wtedy poczułam. Szczęśliwa, od razu zabrałam się za odmawianie Nowenny, chociaż wcześniej poprzestawałam tylko na 1 – 2 dziesiątkach dziennie. Kolejnego dnia rano, dostałam smutną wiadomość od mamy, odnośnie naszej rodziny. Na pół śpiąca, odpisałam: „Odmów Nowenną Pompejańską”. Nie wiem dlaczego to napisałam, skoro byłam pewna, że mama się tego nie podejmie. Prawie od razu odpisała: „Właśnie o tym czytam”.

Byłam w szoku! I tak oto obie rozpoczęłyśmy tę modlitwę; ja w intencji: „O dobrego męża dla mnie, a jeśli to jest zgodne z Bożą wolą, to żeby to był X.(ten przyjaciel) – o miłość dla nas.”, a mama w intencji swojego małżeństwa.

Poprosiłam X., żeby modlił się do 03.01. w naszej intencji, o rozeznanie (wcześniej przebyliśmy rozmowy, w których on mówił, że nie wie czy chce ze mną być… to skomplikowana historia:) ). W czasie odmawiania Nowenny, starałam się od niego trochę odsunąć, zdać się na Bożą wolę w tej sprawie. Im bardziej się modliłam i powierzałam Bogu, tym bardziej czułam, że zostanę wysłuchana. W czasie jednej Mszy Św. zostałam wprost upewniona o wysłuchaniu mojej modlitwy, przeżyłam dużo pięknych duchowo chwil. Po zakończeniu Nowenny, w kolejnej rozmowie X. stwierdził, że dalej nie wie, ale czuje wewnętrzne przekonanie, że to ja jestem tą, na którą czeka. Zdystansowałam się emocjonalnie, czekałam i cały czas się modliłam. Było warto!

Od 21.02. jesteśmy razem! Wyczekałam i wymodliłam. Ufam, że to jest ten, którego Bóg chce dla mnie. Jestem szczęśliwa!

Zrozumiałam bardzo wiele rzeczy, pierwszy raz przeżyłam piękno Adwentu, oczekiwania; pierwszy raz tak bardzo nauczyłam się cierpliwości; pierwszy raz doceniłam wartość cierpienia… Prawie roczny okres rozeznawania i modlitwy, nauczył mnie wielu rzeczy i jestem ogromnie wdzięczna Bogu za tak wielkie łaski, którymi mnie obdarzył przez ten rok, i dalej obdarza. Chwała Panu i Królowej Różańca Świętego!

Nigdy nie wątpcie w moc modlitwy!

Opt In Image
Nie przegap zadnego swiadectwa!

Zapisując się do biuletynu będziesz otrzymywać co tydzień, w piątek, powiadomienia o nowych, wspaniałych świadectwach, przysyłanych przez naszych Czytelników! Wystarczy wpisać poniżej swoje imię oraz adres e-mail. Potwierdzenie zapisania przyjdzie na Twoją skrzynkę.

44 myśli na temat „Karolcia: Wysłuchana modlitwa o miłość!

  1. Piekne Śiwadectwo Karolino tego mi było trzeba jestem akurat w trakcie odmawiania swojej 4 Nowenny a zarazem pierwszej jezeli chodzi o odnalezienie miłosci zycia. Bardzo pokrzedpiło mnie to co napisałas ja tez chciałabym byc szczesliwa z me3zczyzna ktory niestyty jest juz w ziazku ale cały czas mam nadzieje ze jest mi on dany. Modle sie i ufam chociaz czasem nie jest łatwo ufac jezeli na drodze staja rożne przeszkody. Chwała Ci za to swiadectwo podnosi na duchu i to bardzo:) pozdrawiam

  2. Karolciu życzę Ci , aby Twoja wiara nadal była tak silna jak do tej pory…i aby plany Pana Boga były zgodne z Twoimi 🙂 Imponujesz mi swoją dojrzałością.
    Ja zaczynam dziękczynną część NP o odpowiednią (wierzącą) dziewczynę dla mojego syna, bo myślę, że tylko miłość kobiety jest w stanie wyrwać go z marazmu i sprowadzić z powrotem na drogę wiary…. Przychodzą dni zwątpienia, a po nich znów nadzieja. Cierpliwość to taka ważna cecha, a chyba mi jej brak w oczekiwaniu na nawrócenie synów…. Oby mieli odpowiednią ilość czasu, aby zdążyli powrócić do Boga….

    • Piękne świdwctwo ale modlić się trzeba cały czas o miłosc ja po 16 latach małżństwac, miłosci znów przezywam pragnienie miłosc. U męza druga młodosc tak zwany kryzys wieku sredniego, alkohol, internet…a był dobrym człowiekiem teraz widze jak bardzo on jest w szponach zła. On jest ateistą. Czuję sie tak jakbym od nowa musioała modlic sie o miłosc, cierpliwosc. A;le wierze że ten czasrozłakizmezem jest moim czasem z Panem.

  3. ja odmówilam dwie nowenny pierwsza o powrót chłopaka a druga o nową miłosć obie nie zostały wysłuchane jestem sama od roku i nikt konkretny się nie pojawia a jak sie pojawiają to tylko na chwilę jakaś masakra zze mną wtedy jest na nie wierze w nowennę i wiej moc działania

  4. Natii ja mam podobną sytuacje do Ciebie:
    – od roku jestem sam,
    – zmówiłem dwie nowenny: jedna o nową miłość, drugą za Byłą.

    Też mam pretensje, że to nie działa, że innym się udaję, a ja stanąłem w miejscu i stoję i stoję, kolejne szanse przelatują na poprawę mojego nastroju, ułożenia życia i nic. Ale zauważyłem, że dzięki modlitwie, Pan Bóg ciągle mi zsyła jakieś nagrody „pocieszenia”, tak żebym wytrwał ten ciężki dla mnie czas. To dał mi wspaniałych przyjaciół, to robię dużo dobrego, jadę nieraz naprawdę załamany na imprezę-dyskotekę, bo jadę sam i myślę, że będzie totalna klapa a tu się okazuje, że świetnie się bawię i odnawiam relacje ze starymi znajomymi :).

    OStatnio słyszałem, że trudny czas jakim niewątpliwie jest rozłąka jest to czas dla Nas byśmy dotarli i w końcu odblokowali pewne pokłady w sobie energii, odkryli nowe możliwości bo tylko tak Pan Bóg może do nas dotrzeć. Czas ten może sie wydłużać bo jeszcze nie wykonaliśmy swojego zadania, nie zmieniliśmy się. „Sukces rodzi się w bólach” i żeby wejść w pożądaną strefę komfortu w naszym życiu musimy się przebić najpierw przez stręfę dyskomfortu. Wyjaśnię to na przykładzie, żeby wyjść z choroby trzeba poddać się leczeniu, które wymaga zarówno czasu jak i przysparza mnóstwo bólu. Dopiero po wyleczeniu odzyskujemy siły i swoją sprawność :-). Tak będzie jak z powrotem stworzymy nowy związek.

    Także, wszystkim poszukującym miłości, życzę spokoju i trwania dalej przy Bogu: „Tobie Panie zaufałem, nie zawstydzę się na wieki”.

  5. hej Piotrek dzięki za słowa wsparcia podniosły mnie na duchu ale tylko na chwilę . Kojarzę twoją historie ….. wiesz ale ile to można cierpieć najgorszy ból to taki gorycz , żal który się powiększa do esk chłopaka …..co mnie najbardziej boli że on już od dłuższego czasu jest w związku a ja dalej tkwię w próżni i to strasznej ….moja sytuacja materialna jest dosć ciężka ledwo pod koniec miesiąca już odczuwalny brak pieniądza ,,,we dwoje zawsze raźniej ….mój eks ze mną w ogóle ie chciał mieć dzieci teraz ma nową partnerkę z dwojgiem dzieci ….ne mm nic do niej bo ona też zasługuje na szczęście ale zadae obie pytanie co jest ze mną nie tak że ze mną tak się wzbrajał nie mieć dzieci ……mam 33 lata jeszcze nie rodzilam chociaż bym ardzo chciała to moje największe marzenia ale to się jakoś odwleka :(:( instynkt macieżyński jest coraz większy …..też wychodzę na imprezy czy dyskoteki na powodzenie nie narzekam jstem dość atrakcyjna i nie wyglądam na swoje lata ale ja nie przyciągam normalnych facetów ….widzą we mnie tylko wygląd a ne to co ma w środku to mnie tak dołuje przez ten rok poznałam sporo mężczyzn ci to mi się podobali to mnie deliktnie mówiąć olali to tak strasznie boli …

    • Hej Natii, Piotrek…Nie załamujcie się proszę. Jestem jeszcze od Was starsza i też długo nie mogłam sobie ułożyć życia osobistego. Najbardziej bolało to, że wszyscy się wokół dziwili, że „taka kobieta” nie ma nikogo.Taki marazm i pustka w moim życiu trwały ponad 1,5 roku. Swojego chłopaka, z którym planujemy wkrótce ślub poznałam 3 tygodnie po zakończeniu NP. Dodatkowo w tym samym czasie odmówiłam 30 dniowe nabożeństwo do św. Józefa o odbyłam pielgrzymkę w tej intencji do Kościoła pod wezwaniem św. Józefa w Krakowie. Zaczęłam też odmawiać Tajemnice Szczęścia oraz codziennie Psalm 90 ( Kto przebywa w pieczy Najwyższego ) i dosłownie moje życie z dnia na dzień zaczęło się zmieniać czego i Wam bardzo serdecznie życzę.

      • ..witajcie serdecznie, rozumiem Wasza sytuacje Natii i Piotr. Tydzien temu skonczylam 34 lata, dokladnie 4 mce temu zostawil mnie wspanialy chlopak. Bylam w totalnej rozpaczy…i w taki wlasnie sposob doszlam do nowenny pompejanskiej..postanowilam ja odmawiac. Zaczynalam kilka razy, az w koncu udalo mi sie…skonczylam doladnie 14lutego,intencja wiadoma o jego powrot. Chlopak nie wrocil..ale dzieki ten nowennie wiem ze on nie byl dla mnie. W ciagu 54 dni odmawiania w moim zyciu zaczelo dziac sie wiele pozytywnych rzeczy..znajomi,wpadaly jakies dodatkowe finanse , a nawet na mojej drodze pojawili sie kandydaci na partnera. Niestety pierwszy chlopak nie zaiskrzyło ..oczywiscie z dwoch stron…Ale, i tutaj nie rozumiem pojawil sie ktos dzieki komu zapomniala o bylym, ktos dla kogo zabilo mi bardzo mocno serce..jak nigdy w zyciu, to byl jakis strzal. Mialam nadzieje ze to matka mi go zeslala..bylam bardzo szczesliwa, niestety po 2 tyg. intensywnego spotykania chlopak stwierdzil ze nie jestem dziewczyna z ktora chce byc..CZuje ze to byl ten jedyny.Dzisiaj chce zaczac kolejna intencje..mialam sie modlic o milosc,ale ciagle cos mi podpowiada aby modlic sie o tego chlopaka. Co mam robic?? Jaka ma byc moja intencja?? Doradźcie mi, prosze??

  6. Karolciu życzę Tobie i Twojemu chłopakowi powodzenia…bo przecież po nie całym tygodniu bycia razem jeszcze trudno mówić o miłości…Ale z takim zawierzeniem Bogu i Najświętszej Pannie na pewno się uda. Też wymodliłam sobie „drugą połówkę” Nowenną Pompejańską więc tym bardziej jest mi bliskie Twoje świadectwo. Pozdrawiam serdecznie.

  7. Mnie również porzucił chłopak. Podobno jest już w związku. Nie mam z nim kontaktu, więc trudno dotrzeć do jakichkolwiek rzetelnych informacji na jego temat. Pozostają tylko te od wspólnych znajomych. Pytając Boga o przyszłość naszej relacji, otrzymałam pewne trafne słowa, lecz… ta sytuacja jest tak beznadziejna, a relacja nie do odbudowania, że aż trudno uwierzyć, aby taki człowiek zmienił się i zrozumiał swój błąd.

  8. Zosiu, współczuje Ci, bo wiem jak to jest, jadę na tym samym wózku co Ty. Ale trzeba być cierpliwym Matka Boża wie co robi. Obecnie odmawiam NP w intencji nawrócenia tego chłopaka, bo jest nie wierzący, głowa do góry, Matka Boża pomoże, trzeba być cierpliwym:)

    • Do Dżes- on również nie jest wierzący. Ja jednak odcięłam się od niego. Nie modlę się w jego intencji, a ogólnie, o miłość. Bóg wie, z kim będę szczęśliwa. Jeśli ma to być on- z pewnością wróci. Jeśli nie- widocznie nie był dla mnie przeznaczony. Tak do tego podchodzę.

  9. @ Karolina (wpis z 28 lutego)
    Przede wszystkim w Twojej nowej nowennie skoncentruj się na nim samym w sensie obiektywnym, a nie na swoich oczekiwaniach. Na przykład: niech będzie to intencja o jego dobrą postawę moralną, o charakter silny – czy coś takiego. Z doświadczenia wiem, że w trakcie takiej modlitwy przyjdzie rozeznanie: ten/ nie ten, warto/ nie warto. Owocem tego rozeznania, poznania prawdy będzie spokój i ufność w Tobie. Dalej Matka poprowadzi.

  10. Zosiu, ja też sie od niego odcięłam, tak było i jest mi łatwiej a skoro jemu nie zalezy to mu bez różnicy czy mamy kontakt czy nie. Nie wiem jak miała by wygladać nasza znajmosc po tym wszystkim. Nie umiałabym sobie poradzic w takim układzie, w końcu czego oczy nie widza tego sercu nie zal.
    Ja pierwszą nowenne odmawiałam o powrót, o jeszcze jedna szansę, a druga o jego nawrócenie, uznałam i poczułam że to jest bardziej potrzebne, on jest ateista, jest dobrym człowiekiem, ale bardzo zaślepionym, zmienił sie tez trochę pod kilkoma wzgledami, woli przyjemności i lekkie, studenckie zycie (przynajmniej tak to odebrałam kiedy mnie zostawił). Ja tez oddałam sprawy Matce Bożej i też uznałam, że jesli mamy być razem to sie zejdziemy a jeżeli nie to trudno. Jednak, chce dla niego dobra, dlatego proszę naszą Matke o pomoc dla niego, której on bardzo potrzebuje. Chociaz tak mogę pomóc. Ufam, że w odpowiedzim czasie, może nie od razu bo to ciężka sprawa, Matka Boża pomoże w najlepszy sposób. Nam też się poukłada, w odpowiednim czasie:) Ufajmy.

  11. @Karolina. Takie jest moje doświadczenie po mojej pierwszej nowennie, którą kończę dzisiaj. Wiesz co, i ja walczyłam ze sobą, bo to moja pierwsza nowenna po 7 latach modlitwy o nawrócenie i 16 o powrót starego przyjaciela. Na początku postanowiłam: zostawiam swoje sprawy, swoje pragnienie z boku. Twardo skoncentrowałam się na celu: przyszłe zbawienie jego duszy. I zawsze jak się w czasie nowenny użalałam nad sobą, albo jak mi brakowało sił, myślałam: „dla jego duszy”, „kto wie, czy nie jestem jedyną, która się jeszcze o to modli?” No i zagryzłam zęby. Jeszcze nie znam efektu tej nowenny, ale już nagrodą było rozeznanie, którego właściwie dokonał ksiądz, a które mnie jeszcze bardziej popchnęło do modlitwy – zresztą pisałam o tym w świadectwie.
    Bóg jest potężny….

  12. Ogólnie, czytając świadectwa na tej stronie o porzuceniach przez chłopaków, zauważyłam, że większość porzucających to niewierzący… i trochę im współczuję, momentu w którym sobie uświadomia, ile błedów wynikających z niewiary popełnili…

  13. @Dżes. Czasem jest to bardziej skomplikowane, czasem człowiek modli się o naprawienie swojego własnego błędu. Ale Bóg jest wielki!

  14. Chwała Panu za takie świadectwo! Ja odmówiłam dwie nowenny w intencji o dobrego męża dla mnie 🙁 i nic…a właściwie to Pan Bóg zaczął porządkować moje relacje i sprawy w życiu. Czekam, nadzieje jeszcze mam, ale jest ciężko. 30 rok życia za mną…

  15. Tak, ja wiem, zdaję sobie sprawę ze swoich błedów, wiele dostrzegłam właśnie dzięki nowennie i staram sie nad sobą pracować, ta nowenna otwiera oczy na wile spraw. Ale głównie modlę się o pomoc temu chłopakowi, czuje, że powinnam. Nap ewno nie jedna nowenne w tej intencji i w innych jeszcze odmówię, ogólnie sprawa tego chłopaka jest skomplikowana, dotyczy też jego rodziców i przeszłości. Jest się o co modlić i długa droga jeszcze przede mną, ale wierze, ze Matka Boża pomoże.

  16. Byłam już sporo czasu z mężczyzną, z którym, jakby nie patrzeć połączyła mnie wiara i ona także nas rozdzieliła. Nasze różnice w podejściu do spraw wiary stały się nie do przezwyciężenia (moją wiarę najlepiej opisać słowami Jana Pawła II :Jak można kochać Boga, nie kochając bliźniego będącego obok?” choć daleko mi do ideału, to staram się szanować bliźniego, niezależnie od Jego wiary, pochodzenia, czy koloru skóry, a Jemu potrzebne są wielkie świątynie i „święte” obrazki na każdej ścianie w domu, pracy, szkole, symbole religijne, najlepiej na każdym skrzyżowaniu) Choć bardzo starałam, modliłam o przezwyciężenie trudności, naszych relacji nie udało się naprawić. Po rozstaniu zaczęłam odmawiać nowennę, z prośbą o ukojenie żalu, po stracie osoby, którą kochałam całym sercem. Choć nowenna dała mi sporo nadziei, to nie pomogła uśmierzyć bólu. Mimo, że minęło już dużo czasu, nadal sobie nie poradziłam, ciągle cierpię. Wierzę, ale zaczynam się bać coraz bardziej, mam mniej sił. Także mimo starań, nie każda nowenna kończy się takim ludzkim „happy endem”, ale staram się nie tracić nadziei, że jest w tym jakiś „Dobry Boski plan”, którego po prostu nie rozumiem….

  17. Dziękuję za świadectwo,ja zaczęłam sie modlić o zapoznanie sie z pewnym chłopakiem, rzadko go widuje, tylko cały czas o nim myśle,bo mam przeczucie ze jesteśmy sobie przeznaczeni,zły namawiał mnie abym słuchała wróżek, byłam w rozpaczy,ze mija dzień za dniem a ja go nigdzie nie mogłam spotkać, przypadkowo trafiłam na te cudowna nowennę, powierzyłam sprawy maryjii, ogólnie sporo sie modlę ale te wróżki namieszały mi w głowie…chciałam z tym skończyć, kiedy już sie z tym oswoiłam ze nie moge jego nigdzie spotkać i powierzyłam sprawy maryji spotkałam go i znowu za nim tęsknie, wiem ze Maryja nas ze sobą zapozna, dzięki tej nowennę czuje sie wolna od wróżek…jestem z wszystkimi myślami, fajnie,ze jesteście, z panem bogiem

  18. ja swoją pierwszą nowennę pompejanską odprawiam od 4 lutego w intencji znalezienia tej jedynej kobiety na całe życie wierze ze Matka Boża mnie wysłucha

  19. Nie dam już rady sama ! …, Boże daj mi go ! …, daj mi ją ! … Boże spraw by mnie pokochał ! … by mnie pokochała ! … Już nie mam siły tak żyć ! itd, itp. JĘK SAMOTNEGO SERCA, też go znam … Czy Bóg może być tak okrutny, czy tak trudno mu spełnić pragnienia naszych serc ??? Czy aby dobrze znamy naszego Boga, czy w ogóle rozumiemy co nam mówi przez Swoje Słowo ? A może zwyczajnie czeka, aż odkryjemy to co oczywiste : ” Jestem bowiem świadomy zamiarów, jakie zamyślam co do was – wyrocznia Pana – zamiarów pełnych pokoju, a nie zguby, by zapewnić wam przyszłość, jakiej oczekujecie” (Jr 29,11). ZAMIARÓW PEŁNYCH POKOJU – musisz zdać sobie sprawę z tego, że MĘŻCZYZNA, którego Ci da i KOBIETA, którą Ci da ma wprowadzić do Twojego życia POKÓJ, a nie zamieszanie. Tak samo Ty – musisz być dla drugiej Osoby Tym i Tą, która przyniesie pokój. Jeśli więc wydaje się, że Pan zwleka muszą być ku temu ważne powody. BY ZAPEWNIĆ WAM PRZYSZŁOŚĆ JAKIEJ OCZEKUJECIE – oczekiwania zakochanej KOBIETY, oczekiwania zakochanego MĘŻCZYZNY – tylko Bóg JEDEN wie jak bardzo wyidealizowane, albo nierealne potrafią być … DLATEGO CZAS SAMOTNOŚCI TO CZAS BŁOGOSŁAWIEŃSTWA, W KTÓRYM PAN BÓG CHRONI NAS PRZED JESZCZE WIĘKSZYMI ZRANIENIAMI I UPADKAMI. TO NAJLEPSZY CZAS ABY POPROSIĆ BOGA O UZDROWIENIE CAŁEJ NASZEJ ISTOTY – SFERY EMOCJONALNEJ, DUCHOWEJ I JEŻELI POTRZEBA TAKŻE CIELESNEJ. Wydaje się nam, że powinniśmy prosić Boga o uzdrowienie tego co jest chore – np serce, płuca, nerki, może choroba nowotworowa, oczywiste, prawda ? W dodatku jesteśmy przekonani, że gdy ustanie jakieś cierpienie, będziemy na tyle swobodni, że potrafimy wtedy w naszym życiu zaprowadzić porządek w innych sferach. Ale czy zastanawiamy się w ogóle nad tym, że NAJWAŻNIEJSZĄ RZECZĄ, która może zaważyć na naszym szczęściu w związku z drugą osobą jest NASZA CHORA OSOBOWOŚĆ ? I nie chodzi o jakieś szczególne anormalne zachowania, ale O CIERPIENIA ZRANIONEJ DUSZY, ZRANIONEJ GRZECHEM WŁASNYM ALBO INNYCH. Bóg nie robi nic połowicznie – KOBIETA I MĘŻCZYZNA TO KORONA STWORZENIA I OBOJE MAJĄ BYĆ JEDNO – DUCHOWO I CIELEŚNIE. BOŻA DOSKONAŁOŚĆ. Podziękujmy Bogu za naszą samotność, za to że CHCE NAS W NIEJ UZDROWIĆ, A NIE ZNISZCZYĆ ! ” albowiem Bogiem jestem, nie człowiekiem; pośrodku ciebie jestem Ja – Święty, i nie przychodzę, żeby zatracać” (Oz 11,9). „TWOJE POTRZEBY I MOJE BOGACTWA to idealne połączenie. Nigdy nie chciałem, abyś był niezależny. Stworzyłem cię w taki sposób, abyś szukał u mnie zaspokojenia i tych podstawowych, i tych najgłębszych potrzeb. Starannie uformowałem twoje tęsknoty i poczucie braku pełni, aby zwrócić cię w Moim kierunku. Nie próbuj więc ukrywać tych uczuć ani im zaprzeczać”. (Sarah Young „Jezus Mówi do Ciebie) cdn…

  20. Kochane dzieci ! Oprócz Nowenny Pompejskiej polecam Wam z calego serca : 7 Ojcze Nasz 7 Zdrowaś Mario ,5 Kamieni z Mediugorie i post o chlebie i wodzie w srody i piatki,modlitwe za Dusze wszystkich zmarlych De Profundis Psalm 130 ,12 piątków, Tajemnice Szczescia i koronke do Milosierdzia Bożego.Szukajcie a znajdziecie !grzegorza

  21. To świadectwo jest mocno pokręcone i wydaje mi się, że autorka jest mentalnie w gimnazjum. Takie to wszystko infantylne, ale jeżeli autorka wie, że to wszystko ma sens, to pozostaje jedynie gratulować. Swoją drogą, ciekawe, czy dalej są razem 😉 Swoją drogą, przeczytałem trochę tych świadectw i w 70% pojawia się motyw, że ukochany idzie do seminarium – ktoś tu albo masowo pisze te świadectwa, albo żyjemy w dwóch różnych światach. Albo te wszystkie dziewczyny tworzą śmiszne związki z nieodpowiednimi ludźmi. No bo jak można nazwać związkiem sytuację, gdy po 3 latach razem gościu nagle idzie do seminarium – to albo facet nigdy nie traktował tej dziewczyny poważnie, albo ta dziewczyna nie zorientowała się, że typek traktuje ją nie jak swoją dziewczynę, a przyjaciółkę/znajomą i dlatego bez problemu poszedł na takie studia, na jakie chciał, a dziewczyna nagle załamana, że jej świat runął – trzeba było od razu ustalić plany na przyszłość, razem rozmawiać, dyskutować, marzyć – a nie, że nagle dziewoja budzi się z ręką w nocniku, że jej wybranek poszedł niespodziewaną drogą… Tak mi się to wszystko widzi z perspektywy samotnego czytelnika.
    Ja się modlę od 2 lat do św. Józefa, ale nie dane mi było poznać żadnej dziewczyny. Tak właściwie, to nigdy nie miałem dziewczyny, nigdy żadna dziewczyna mnie nie kochała, nie wzdychała do mnie, ani ja nie miałem okazji zaznać tego, jak to jest być zakochanym. Znajomi cieszą się rocznicami ślubów, dziećmi, a ja nigdy nawet się nie całowałem! Nie muszę pisać, jak bardzo mam rozdarte serce i jaki wielki smutek jest we mnie każdego dnia. Moje modlitwy nie skutkują, nigdy nawet żadna dziewczyna mnie nie przytuliła, żyję jak ten samotnik na pustelni, ale doskonale wiem – to nie jest mój wybór.Nie potrzebuję żadnego cholernego rozeznania, nie chcę być księdzem, nie chcę być sam, jedyne czego potrzebuję, to swojej bratniej duszyczki. Nie muszę nawet mieć dzieci, ale chcę mieć wspaniałą żonę, z którą mógłbym iść przez życie – tylko tego mi brakuje. Codziennie jednak tracę motywację do wszystkiego, z fantastycznego życia pełnego przygód wszystko nagle stało się szarą, paskudną codziennością – może to mój czyściec za życia?
    Boję się, że jeżeli będę razem z jakąś fajną dziewcyzną, to po jakimś czasie ona mnie także wyroluje, jak partner autorkę tego świadectwa – albo zdradzi, albo uzna, że chce iść do zakonu itp. itd. Ja wiem, że trzeba dziękować za wspólny czas razem i cieszyć się z tego, co było, ale to wszystko mnie strasznie dręczy. Chociaż nie powinienem się martwić na zapas, najpierw musiałbym w końcu poznać swoją dziewczynę, a na to się niestety nie zanosi. czekam na cud – tylko tak to mogę określić. Jeżeli to wyczekiwanie latami, ta tęsknota ma sprawić, że będę doceniać swoją partnerkę, to jest to kolejna paskudna lekcja dla mnie, bo od zawsze doceniałem ludzi, miłość, lojalność – nie potrzebuję żadnych lekcji a jednak życie daje mi straszną naukę…
    Poza tym w człowieku odzywa się po prostu zwykła ludzka zazdrość – inni cieszą się związkami, razem podróżują, budują domy, spędzają radośnie czas, a ja tkwię jak ten kaktus pośrodku pustyni sam ;(
    O dziwo w wielu sprawach moje modlitwy przynoszą skutek, ale ta jedna intencja jest jak zaczarowana i nie do ruszenia. Najbardziej brakuje mi tej pewności co będzie dalej, ciężko pogodzić się z wizją przeżycia swoich dni zupełnie samemu, a jednocześnie taka pewność pozwoliłaby ukoić ból czy tą cholerną niepewność i może nawet wiedząc o dożywotniej samotności, mógłbym bardziej cieszyć się z każdego dnia, z każdej godziny? Bo przynajmniej nie czekałbym nadaremnie, nie bił się z własnymi myślami, wszystko byłoby jasne i klarowne – żyj sam, bo nigdy nie spotkasz miłości kobiety. Takie kategoryczne stwierdzenie mogłoby być ukojeniem mojej duszy, natomiast trwanie w niepewności powoduje tylko powolny ale systematyczny lęk, smutek, żal straconych lat…
    Błagam o modlitwę za mnie, tylko to może mi pomóc. Tylko cud modlitwy. Modlę się czasami do Jezusa „Ty się tym zajmij” i działa – nawet przez kilka dni nie myślę o samotności, ale to za krótko, by w pełni cieszyć się życiem. Potem wszystko wraca jak bumerang. Mam serdecznie dość tego piekła ;( Wkurza mnie też, jak łatwo ludzie się ze sobą łączą a ja jestem jakiś niepasujący do reszty ;(

  22. A mnie sie wydaje, że do nas samych często docierają głosy z nieba i jestesmy prowadzeni jakąś siłą dlatego wybieramy tak a nie inaczej. Sama zerwałam z chłopakiem bo cos mi przestało pasować po kilku miesiacach znajomości i zaczęłam tego żałowac, również modliłam się i modle od około dwoch miesiecy prawie o jego wybaczenie mi, o jego powrot i odbudowanie zwiazku. Co to da nie wiem bo moze faktycznie skoro cos nam nie pasowało to nie spasuje dalej i basta. Teraz chce dołączyc rowniez rozance w intencji szczescia dla mnie, szczesliwej milosci i zalozenia rodziny. Kiedys od ksiedza spowiednika uslyszalam bardzo wazne słowa ze o swoje szczescie tez nalezy sie modlic. A ten chlopak byl wlasnie tym dzieki ktoremu zapomnialam o poprzedniej chorobliwej milosci, i wlasnie on bylam pewna jest wymodlony modlitwa do św. Rity. Pomylilam sie czy to rozstanie to próba wiary? Minelo juz 3 miesiace moim zdaniem to długo. Szkoda i żal mi było tej znajomosci. Codziennie zadaje sobie pytanie co mnie dalej czeka w tym zyciu. Czlowiek chce sobie poukladac zycie i zyc w spokoju ale niestety tak sie nie da, jedni maja milosc ale nie maja pieniedzy a drudzy maja pieniadze nie maja milosci :/
    Modle sie roznymi modlitwami, nowennami, ale teraz chce zwyklym rozancem raz dziennie. Nie uciekam sie narazie do nowenny pompejanskiej bo to narazie mnie troche przerasta poza tym niewiadomo w jaka czlowiek nic wpadnie, z tego co czytalam roznie ludzie reagują nieraz gorzej :/ ufam ze rozaniec raz dziennie rowniez przynosi wiele łask 🙂

  23. Droga Natalio…módl się o szczęście, dobrego chłopaka/męża, założenie szczęśliwej rodziny a nie o konkretnego chłopaka…Daj Bogu „pole do popisu” . A jeśli Cię gnębi sprawa zerwania z tym chłopakiem to po prostu napisz do niego lub porozmawiaj z nim i „wyczuj sytuację”. Jeśli poczujesz, że nie jest zainteresowany już Tobą to się mu nie narzucaj i odpuść sobie tę znajomość. Po trzech miesiącach jeśli łączyło Was coś poważnego to wydaje mi się, że związek można jeszcze spokojnie reaktywować.

  24. Zapomnialam jeszcze dopisac, ze on zanim zerwalam z nim (w emocjach) pisal ze ma problemy ktore jak rozwiaze o ma nadzieje ze sie bedziemy dalej spotykac bo jestem fajna dziewczyna… A za kilka dni kiedy przepraszalam za swe emocje i walczylam o uratowanie zwiazku napisal mi ze odezwala sie jego byla ( nie byli juz 3 lata) i ze wrocil do niej :/ kilka dni wystarczylo po tak dlugim czasie? Brzydko pachnialo mi to klamstwem za moje zachowanie. Ta jego byla byla juz szczesliwa z innym i byli zareczeni wiec cos mi sie wydaje ze nagle jej sie cos niepoukladalo i szukala pocieszenia w bylym…. Zbieg nieszczesliwych zdarzen? Kiedys wydawalo mi sie ze ich widze ale mialam wtedy obsesje na jego punkcie, do dzis nie wiem jak jest. Kiedy sie odzywalam do niego zablokowal mnie, zamierzam mu jeszxze tylko wyslac smsa z zyczeniami na jego urodziny ktore sa juz za tydzien. Popieprzone to, a tyle sie nagadal jaki to jest we mnie zakochany i jaka jestem wyjatkowa. To mnie zawsze wkurza, skoro taka wyjatkowo bylam to gdzie jego wybaczenie?
    Bardzo mi pomagal i pocieszal, byl ponoc szczesliwy a nagle trach… ?????

  25. Natalio…wyślij mu jeszcze tego jednego smsa i jak nie będzie żadnej pozytywnej reakcji to odpuść go sobie…Szkoda Twojej godności i nerwów…

  26. Wlasnie tez tak uwazam dlatego tylko jeszcze to i nic wiecej 🙂

    A nick Zadowolona to przypadek czy jestes zadowolona ze swojego zycia faktycznie? 😉

  27. Tak…teraz jestem zadowolona ze swojego życia ale kiedyś było wręcz przeciwnie…Długa droga za mną 🙂 Tak jeszcze sobie myślę, że jeśli chłopak/mężczyzna co innego mówi a co innego robi to warto raczej zwracać uwagę na czyny a nie na słowa…

  28. To dobra rada. Ja wiem ze on mial trudny okres bo za duzo wzial sobie na glowe praca i dwie szkoly i przez to brak snu. Poki mialam sile go pocieszac bylo ok, a potem zauwazylam ze przejmuje sie malymi rzeczami ktore w ogole nie powinny miec wplywu na zwiazek, dlatego sie zdenerwowalam. Sam mi to napisal ze mnie rozumie, ja tylko chcialam zeby sie w koncu otrzasnal ze nie warto sie przejmowac bzdurami dlatego mu napisalam co napisalam ze nie bede zabiegac o jego uwage w tym wszystkim skoro studia i praca sa wazniejsze…. A on ze w pelni mnie rozumie hę? Nie mial tego rozumiec tylko cos z tym zrobic. Dodam jeszxze ze kiedy wspominal o rozstaniu z byla powod byl dokladnie taki sam, czegos braklo i zgubili droge do siebie miedzy praca a szkola…. Dziwne ze dwa razy te same bledy sie popelnia? To albo czlowiek jest wszczepiony w swoja kariere i przejmowaniem sie opinia jakichs prodesorow itd albo buduje zwiazek? Moze to przerost wartosci?
    Zawsze po rozstaniach pozostaje wiele pytan z ktorymi czlowiek sie zadrecza kazdego dnia. Wczesniej pol roku zanim go poznalam bylam po burzliwym zwiazku z pewnym chlopakiem co ciagnelo sie 3 lata a poprzedzone bylo kilkuletnia znajomoscia ze szkoly jeszcze i podkochiwanien sie w tych czasach. Wierzylam ze na stara nieszczesliwa milosc lekiem jest nowa milosc. Modlilam sie i sie zjawila, dlaczego wiec w takiej postaci kolejnego nieszczescia? Modlilam sie wtedy jak juz wspomnialam do sw. Rity ( odbiegam tu od tematu rozwazania co sie stalo z tym chlopakiem hehe a nawiazuje bardziej do odpowiedzi na nasze modlitwy). Bylam pewna ze odpowiedzia jest ten wlasnie chlopak bo goraco wierzylam i ufalam a nie czekalam nawet dlugo. Zapytuje sie wiec, skoro to nie on byl tym wymodlonym wówczas to jak inaczej odczytywac przypadki w naszym zyciu, skoro sie o cos modlimy i otrzymujemy a pozniej okazuje sie ze to nie jest jednak to a bylismy tak o tym bardzo przekonani. Chodzi mi o to, jak nie popelnic tego bledu. A inaczej: po co Bóg postawil mi na drodze czlowieka ktory mial mnie uleczyc z przeszlosci i tego dokonal, ale zadal kolejne rany? Modlilam sie by to bylo szczesliwe,dziekowalam za niego. I co???

    Ps: milo czytac ze ktos jest zadowolony ze swojego zycia 🙂 to daje nadzieje a nie pogrąża w bólu bo wokół pełno narzekan i czlowiek sluchajac tego sam cierpi.

  29. Nawet nie wiesz jak Cię rozumiem…Jedyne co Ci mogę poradzić to nie zadręczaj się tym co było, co mogłaś zrobić a nie zrobiłaś itd. Podejdź do tego tak…Skoro już nam się nie układało na etapie chodzenia ze sobą to co byłoby dalej? Pewnie tylko gorzej…Odmów 30 dniowe nabożeństwo do św. Józefa o spokój serca a później o poznanie dobrego chłopaka, odmawiaj w tych intencjach różaniec. I najważniejsze…Nie „fiksuj się” na każdym poznanym chłopaku, że to „ten” a unikniesz tym sposobem kolejnych rozczarowań… Zobaczysz wszystko zacznie się a Twoim życiu układać jeśli zastosujesz zasadę „jeśli Bóg na pierwszym miejscu to wszystko na swoim miejscu”.

    • Święte słowa, również odmawiam Nowennę Pompejańską, w intencji mojej rodziny. Dziękuję za potwierdzenie słów „nie fikssuj się” bo tak właśnie mam, że się zafiksowałam na faceta, ale też jestem pełna nadziejii i staram się do tego z Bożą pomocą dobrze podchodzić. Wyznając za św. Augustynem: „jeśli Bóg na pierwszym miejscu to wszystko na swoim miejscu”. Jeszcze raz Dziekuję:)

  30. Dzięki, nie fiksuje się 🙂 może nie każdy bo żaden inny do mnie nie przemówił jak ten, dlatego potraktowałam go jako odpowiedz z góry. Dzięki za dobre rady 🙂

  31. Tez mam podobnie. Tez sie modliłam i ktoś stanol na mojej drodze. Byliśmy szczęśliwi ale po jakimś czasie wszystko pękło jak bańka mydlana. Modlę sie codziennie, wiem ze on o mnie myśli, jednak nie wiem co sie dzieje….. Wszystko nie jest spójne. Urlop wlasnie spędza z siostra, rodzina wywarła duży wpływ tak mi sie wydaje gdyz wszystkie plany były zmieniane gdy byli w pobliżu . Żyjemy za granica, z dala od siebie i rodziców a jednak ….
    Co mam robić,kocham go całym sercem. Jeszcze nikt nie rozumiał mnie i nie wpływał w pozytywnym tego słowa znaczeniu jak on.
    Co mam myślec?….. Nie potrafię racjonalnie tego ogarnąć.
    Czy modlitwa w naszej intencji zostanie wysłuchania?
    Nawet nie wiem jak mam ja sformułować.
    Proszę o radę

  32. Droga Karolciu!!
    dziekuje bardzo za Twoje swiadectwo, jest piekne i Ty także;-)

    rowniez niedawno rozpoczelam nowenne pompejasska, po dwoch dnaich, twierdzila po co… nie ma sensu i tak przegralam…ale teraz wiemz,e musze dotrwac do konca.
    taka zbieznosc, kiedy piszesz,ze w czasie Adwentu takze oczekiwalas na milosc, na rozwiazanie i odpowiedzi..podobnie,jak ja teraz;-) modle sie o dobrego meża, a jesli zgodne jest wola Boza, zeby to był X (ktos kogo, kiedys poznałam bardziej oficjalnie, nie jestesmy znajomymi ,ale tez sprawa nie jest prosta,)….
    mam nadzieję, tak jak Ty mialaś,ze Bog obdarzy mnie prawdziwa milością..
    Donata

  33. Dzień dobry, Wszystkim 🙂 Czy myślicie, że warto modlić się za partnera o jego dojrzałość? Tracę już do niego cierpliwość. I nie wiem,co zrobić…

A Ty co o tym myślisz? Napisz!