Agnieszka: Skończyłam i poczułam błogi spokój

łaski

Piszę, żeby podzielić się moimi doświadczeniami, które być może pomogą innym odmawiającym Nowennę.

Jest to mój przedostatni dziś Nowenny, przed jej rozpoczęciem odmówienie 1 różańca dziennie przez 54 dni było niewyobrażalne, a co dopiero 3! Jednak spróbowałam i nie żałuję!

Od około 2 lat nie mogłam poradzić sobie z problemem, który dosłownie owładnął mojej życie. Myślałam o nim dzień w dzień – było to pewnego rodzaju „opętanie”. Najpierw próbowałam poradzić sobie sama, później z pomocą znajomych, w końcu psychologa – wszystko na nic! Kiedy byłam już na skraju wytrzymałości, postanowiłam, że spróbuję, traktując tą modlitwę jako moją ostatnią deskę ratunku. Tak po ludzku rzecz ujmując, nie miałam już pomysłu, co mogę zrobić, pomoc Maryi była ostatnią rzeczą, o którą mogłam prosić, bo inne modlitwy przynosiły ulgę tylko na chwilę.

Intencję sformułowałam tak, żeby dać Maryi pewne pole do działania, bo nie traktuję modlitwy, jako koncert życzeń. Prosiłam więc o zakończenie mojego problemu w najlepszy dla mnie sposób, o uwolnienie serca i rozumu, żebym mogła zacząć znowu żyć normalnie.

Część błagalna nie była ciężka, co mnie naprawdę zdziwiło, modlitwa szła szybko, wierzyłam, że zostanę wysłuchana. Część dziękczynna to prawdziwa droga przez mękę. Czytałam o atakach „złego”, ale na to, co przeżyłam nie byłam przygotowana! Koszmary nocne, zwątpienie w chęci Boga do pomocy, w końcu w samego Boga – coś strasznego! Nie mogłam się skupić, ciężko było zacząć modlitwę. Ale to co stało się dziś, jest nie do opisania. Rano byłam w kościele podziękować Bogu za Nowennę, za wytrwałość którą mi dał i za łaskę, którą otrzymam.

Gdy po pracy przyszłam do domu i miałam zacząć, ogarnęła mnie taka panika, której nigdy wcześniej nie przeżyłam, płacz, zwątpienie, żal do Boga i gniew… Myślałam, że to już mój koniec, że nigdy sobie nie poradzę. W wielkim zwątpieniu wzięłam różaniec i zaczęłam się modlić, zanosząc się płaczem i wtedy przeżyłam coś strasznego… Dopadła mnie krótka wizja, jak różaniec oplata moją szyję i dosłownie zaczyna mnie dusić! Strasznie się przestraszyłam, przeszły mnie okropne ciarki i pomyślałam, że Bóg nie da mi nic złego zrobić, gdy trzymam w ręku różaniec. Przestałam płakać i zaczęłam się modlić z taką wiarą, jakiej nie miałam wcześniej ani przez jeden dzień nowenny. Dziwnie to zabrzmi, ale myślę, że była to ostateczna próba, żebym nie skończyła nowenny.

Skończyłam i poczułam błogi spokój, choć to był 53 dnień, to czuję, że to był ostatni dzień mojej Nowenny, wiem, że zostałam wysłuchana, jestem tego pewna! Zakończę moją Nowennę tym ostatnim dniem, ale już dziś dziękuję. To była moja walka o szczęście i wiem, że ją wygrałam.

Każdy, kto wątpi, niech nie przestaje się modlić, o to chodzi szatanowi. To on podsyła złe myśli, które nie mają nic wspólnego z prawdą. Ta Nowenna jest nie do odparcia, jest niesamowita, ja po prostu czuję, że zostałam wysłuchana, choć nie mam dowodu!

Nie poddawajcie się, a gdy są chwile zwątpienia myślcie, że dziś skończycie, a jutro podejmiecie decyzję, co dalej. Będzie dobrze Matka z Pompejów nikogo nie zostawi bez pomocy, jest tak hojna, że szatan zrobi wszystko, żebyście nie dokończyli!

Pozdrawiam,

Agnieszka

Opt In Image
Nie przegap zadnego swiadectwa!

Zapisując się do biuletynu będziesz otrzymywać co tydzień, w piątek, powiadomienia o nowych, wspaniałych świadectwach, przysyłanych przez naszych Czytelników! Wystarczy wpisać poniżej swoje imię oraz adres e-mail. Potwierdzenie zapisania przyjdzie na Twoją skrzynkę.

6 myśli na temat „Agnieszka: Skończyłam i poczułam błogi spokój

  1. CZŁOWIEKU, kocham Cię najbardziej na świecie, ale nie możesz się na tym zatrzymać. Teraz jest czas próby, podaj mi rękę, a przejdziemy przez to razem, i to właśnie TUTAJ chcę pokazać Ci Siebie, pozwól się prowadzić i w przebaczeniu odkryj dowód Mojej Miłości. Ten niepokój to jest Głos Boga, który nie da Ci spokoju. Jest delikatny i cichy, aby Go usłyszeć musisz uciszyć samego siebie i otworzyć się na drugiego człowieka, niezależnie od tego, czy myśli on tak samo jak Ty.

  2. Bardzo bliskie mi świadectwo, w bardzo podobny sposób opisuje emocje, odczucia i targające mną wątpliwości podczas modlitwy 2 NP, więc doskonale Cię rozumiem- zarówno trudności: aż po głęboką wątpliwość w sens modlitwy, jak i błogi spokój, którego nigdy wcześniej nie odczuwałam, którego słowami opisać się nie da, który może dać tylko Maryja.Podczas czytania Twojego świadectwa czułam jakbym skala emocji, które przeżywałaś była odwzorowana odczuciami i wewnętrznymi przeżyciami, których sama doświadczyłam podczas odmawiania tej modlitwy. Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę, by ten błogi spokój Cię nie opuszczał:)

    Agnieszka

    • Piękne świadectwo . Jest Bóg , jest niestety i zło . Ma wiele dobrego odmianie różańca , Sama się przekonałam . Jeszcze nie pisałam świadectwa , zrobię to……

  3. dziekuje,bardzo mi to pomogło.to moj 23 dzien.przedwczoraj w nocy poczyłam jak cos podniosło sie z mojej piersi.boze to było takie straszne.potem nie mogłam dojsc do siebie,ciagle o tym mysle..jak przeczytałam twoje swiadectwo to mnie to bardzo podniosło ,serio w.mam w głowie straszne mysli,jak ty ze rozaniec mnie chce przygniesc,ze to jak sie czuje to przez niego(to jak praca ktora MUSZE,odbebnic codziennie).ze to samo zło.ze mogłabym odpoczac.czasem mam takie uczucie ze chce go przytulic i odrzucic,walnac w kat.jak go biore w rece to juz mam rece mokre…. ;).ale dzieki takim wpisom podnosze sie .czuje powiew swiezego powietrza,ratunek na moj bol.Bog Zapłac,.niech Maryja cie błogosławi…….dziekuje.

    • Nie możesz się poddać! Dasz radę. 23 dni za Tobą, to już prawie połowa. Jesteś na najlepszej drodze, żeby dostać to o co prosisz, inaczej szatan, nie zawracał by sobie głowy, żeby Ci przeszkadza. On wie, że jak tylko skończysz zostaniesz wysłuchana 🙂 godzina dziennie to naprawdę jest niewiele w porównaniu do tego, co możesz otrzymać. trzymam kciuki! Agnieszka

  4. Witam. Dzięki za świadectwo. Właśnie modlę się 2NP, pierwsza nie została wysłuchana tak jak prosiłam, ale wiele łask otrzymałam wówczas, szczególnie początek powrotu do Boga. Jednak teraz mam okropne koszmary, lęki, jakbym czuła że za rogiem stoi zły duch. Boję się sama zostawać w mieszkaniu. Modlę się o nawrócenie dla siebie i chłopaka, jednak zły ciągle wmawia mi żebym skończyła, że się nie opłaca. Bardzo trudno mi się skupić, tylko ‚klepię tę modlitwę. Mam poczucie winy przez to. Dodatkowym problemem jest to, że ciągle myślę o rozstaniu z tym chłopakiem z powodu jego ‚wiary’. Moja relacja z Bogiem opadła. Bóg zapłać Ci za Twoje świadectwo, trochę mnie podniosło i biorę różaniec do ręki.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!