Reni: Może moja wiara jest jeszcze za mała?

Niedawno skończyłam odmawiać dwie nowenny. Odmawiałam je w dwóch różnych intencjach. Bardzo dla mnie ważnych. Ciężko mi szło, myślałam że nie dam rady. Kiedyś w ogóle nie do pomyślenia było dla mnie, aby odmówić jeden różaniec, a gdzie tu sześć… Czasami nawet myślałam, ze może obrażam Boga i Mateńkę Przenajświętszą, bo odmawiam różaniec nie w pozycji klęczącej, ale podczas wykonywania różnych czynności domowych, w aucie, podczas przygotowywania obiadu itp.

Bałam się że nie zdążę odmówić wszystkich części, nieraz z braku czasu, innym razem z lenistwa, jeszcze innym z nawału obowiązków itp. Ale dałam radę. czasem zdekoncentrowana, miałam wrazenie, ze to wszystko bez sensu. Bo skoro nawet nie mogę się porząsnie skupić, to jak mogę prosić o coś Matkę Przenajświętszą. Często czytam tu Wasze świadectwa i zazdroszczę Wam, że czujecie taką więź z Maryją, że nie rozstajecie się z różańcem, że stał się on częścią Waszego życia, że czujecie obecność Maryi w Waszym życiu…

Też chciałabym kiedyś móc powiedzieć takie piękne rzeczy. Może moja wiara jest jeszcze za mała, nie wiem. Wracając do moich nowenn: pierwsza z nich była w intencji zdrowia mojej mamy, która przechodziła w listopadzie operację i ma różne dolegliwości. Operacja się udała. Chwała Panu! Nie wszystkie dolegliwości ustąpiły, ale mama czuje się lepiej. Druga nowenna była w intencji pracy dla mojego męża, który obecnie ma co prawda pracę, ale jest w niej nieszczęśliwy i chodzi do niej jak „za karę”. To przykre, że człowiek idzie do pracy i złorzeczy i nienawidzi jej. Wiem, ze niektórzy nie mają pracy w ogóle i modlą się, żeby dostać jakąkolwiek pracę, a ja modliłam się o jej zmianę. Może to za dużo, może to jeszcze nie ten czas, może tak musi być – po coś, czego jeszcze teraz nie rozumiem. Liczę, ze kiedyś zrozumiem.

Opt In Image
Nie przegap zadnego swiadectwa!

Zapisując się do biuletynu będziesz otrzymywać co tydzień, w piątek, powiadomienia o nowych, wspaniałych świadectwach, przysyłanych przez naszych Czytelników! Wystarczy wpisać poniżej swoje imię oraz adres e-mail. Potwierdzenie zapisania przyjdzie na Twoją skrzynkę.

4 myśli na temat „Reni: Może moja wiara jest jeszcze za mała?

  1. Kochana Reni, ja też już odmawiam drugą nowennę w tej samej intencji, pierwsza na razie nie przyniosła żadnych efektów. Wniosek – to nie ten czas, Maryja wie najlepiej. Przez długi czas odmawiałam nowennę w pozycji leżącej, zmęczona po całym dniu, teraz już na szczęście klękam. Kiedyś nowennę w intencji zdrowia mamy Maryja wysłuchała w trakcie jeszcze odmawiania. To, co nam pozostaje, to pokora – każdy ma czas, w którym przyjdzie zrozumienie, czasami musimy iść w ślepo. Życie to taka droga do dojrzewania, do znalezienia własnej definicji wiary. Też jeszcze nie do końca ją odnalazłam, nie żyję tak, jak powinna żyć osoba wierząca w Boga. Próbuj uklęknąć codziennie i chwilę pomilczeć, posłuchać ciszy serca, a w końcu szepnąć: Maryjo, Matko moja, Ty wiesz, jak czasami jest ciężko. Pomóż mi uwierzyć. Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną.
    Droga do wiary prowadzi przez pokorę. Na pewno jeszcze dojrzejesz do głębszej duchowości. Będę się za Ciebie modlić. Z Panem Bogiem!

    • Reniu doskonale Cie rozumiem, też mam wrażenie, że moja wiara jest słaba. Chociaż miałam taki moment, że czułam to wszystko bardzo mocno, w tym momencie znowu jakoś osłabło. Nie podaję się i codziennie rano i wieczorem się modlę krótką modlitwą ale zawsze chcę, aby ta modlitwa była. Jesteśmy niestety tylko ludźmi ze swoimi słabościami i niedoskonałościami. Jestem leniwa, na początku czułam się uzależniona od nowenny i myślałam że będę odmawiać różaniec tak po prostu. Teraz jest jednak trudniej. Człowiek chyba musi mieć cel, bo ten cel nas mobilizuje, jak nie ma celu nie ma do czego dążyć. Zamierzam dlatego na nowo się zmotywować i zacząć nowennę. Tylko ciągle coś mi przeszkadza aby zacząć, ale zacznę na pewno. Moja intencja też się nie spełniła, myślałam sobie, że może za mało analizowałam tajemnice, za mało się wczuwałam. Przy drugiej starałam się wczuwać, analizować tajemnice i zostałam wysłuchana:) Pewnie to nie ma większego znaczenia, bo Maryja wie co mamy w sercu. Jednak warto chyba jednak rzeczywiście zagłębić się w tajemnice można wtedy naprawdę odkryć historię nad którą wcześniej się nie zastanawiałam. Przy rozmyślaniach doszłam do niesamowitych wniosków: Pan Jezus umarł, a potem CUD – Zmartwychwstał! Ktoś umiera i zmartwychwstaje… Dopiero przy nowennie i przy rozważaniach dotarło do mnie jakiego cudu doznaliśmy. Śmierć jest niestety nieodłącznym czynnikiem życia, gdy dotyka bliskich jest to SZOK. Kochani w dniu wczorajszym zmarł ktoś bardzo bliski mojej bliskiej osobie bardzo proszę o modlitwę. To był młody chłopak, który potrzebuje teraz dużo modlitwy, dlatego bardzo proszę o wsparcie…..[*]

  2. Ja mam podobnie, modlilam sie o nawrocenie mojego tata i nic sie do tej pory nie stalo, nastepna nowenna miala byc w intencji zdrowia mojej mamy ale tuz przed jej rozpoczeciem w trakcie spowiedzi ksiadz powiedzial, ze musze modlic sie najpierw za siebie, poniewaz w tej chwili nie niose innym ludziom Boga ani milosci, dlatego, ze nie ma jej we mnie. Tak jakos wyczulam, ze ta nowenna ma byc w mojej intencji i chociaz wydaje mi sie, ze sprawa mamy jest pilniejsza to poczucie posluszenstwa wygralo. Tylko, ze ja chyba zle sie modle, nic sie nie zmienilo na lepsze, tylko sama czuje te wszystkie swoje wady i niedoskonalosci, obcy ludzie mowia mi nagle, ze nie jestem zbyt madra, unikam juz innych aby siebie nie pokazywac ani tych wszystkich niemilych rzeczy ktore sie za mna „ciagna”. Czy tak wyglada rezultat modlitwy? Ja chyba modlic sie nawet nie umiem.

    • Kochana Agnieszko, wszyscy mamy swoje wady i niedoskonałości. Też bardzo długo skupiałam się na tym, czego mi brakuje, też myślałam, że źle się modlę. Dopiero niedawno zorientowałam się, że jedyną wadą, która naprawdę może utrudniać mi niesienie Boga innym, noszenie go w sobie, przez co też modliłam się byle jak, jest pośpiech, lenistwo, brak zadumy. Przed chwilą klęczałam i odmawiałam różaniec bez pośpiechu, rozmyślając nad tajemnicami, delikatnie, subtelnie. Czas mijał szybko, a ja czułam spokój w sercu. Zaufaj Panu Bogu, który stworzył Cię piękną i kocha Cię, mimo Twoich wad i niedoskonałości. Pracuj nad sobą, możesz pomagać swojej mamie przez dodatkową modlitwę, przez codzienną pomoc, a nade wszystko przez swoją obecność i ciepłe słowo. Uwierz w siebie! Będę się za Ciebie modlić. Pamiętaj – Pan Bóg stworzył Cię piękną i taką Cię kocha.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!