Piotr: Trwajcie i nie bójcie się…

Witam Was bardzo serdecznie!
Długo zastanawiałem się, czy umieścić tutaj swoje świadectwo…ale czy można nazwać świadectwem intencję, która nie została wysłuchana? (przynajmniej w ludzkim mniemaniu)
Ale od początku…

Intencja nie była wyszukana…chciałem odbudować relację z pewną kobietą. Doszło do rozstania z mojej inicjatywy. Jakież było moje zdziwienie, gdy owa osoba nic sobie z tego faktu nie zrobiła, nie przejęła się tym wcale. Nie, nie chodziło mi o podbudowanie „ego” ani o próbę uczucia. Przestraszyłem się oszustwa w jakim tkwiłem, relacji panujących wśród niektórych „zakochanych”, relacji międzyludzkich…
Poczułem bliżej mi nieokresloną pustkę i totalny brak Miłości.

Przeglądając strony internetowe natknąłem się na Nowennę Pompejańską.
Stwierdziłem, że zacznę… najpierw trzy części, potem cztery. Dodatkowo zanosiłem modlitwy do Świętych, których liczba zwiększała się z dnia na dzień. A byli to: św. Archanioł Michał, św. Archanioł Rafał, św. Rita, św. Juda Tadeusz, św. Ekspedyt, św. Ojciec Pio, św. Walenty, św. Charbel oraz Błogosławiona Karolina, której święto przypadało w ostatni dzień części błagalnej. Imię Karolina jest w tym miejscu istotne…(przypadek?)
Parę razy chciałem przerwać, czułem bezsens modlitwy.Stwierdziłem jednak, że jeżeli coś zaczynam to muszę to skończyć.

A znaki? Jestem ostrożny, nie wiem od kogo pochodziły bo zły dał o sobie znać. Dysponuje Różańcem w postaci kółka (jedna dziesiątka), który nakładałem na mały palec u dłoni. Jakiś wewnętrzny głos mówił „utnę ci go, zobaczysz” Ponadto słyszałem w nocy kroki i wkładanie klucza w drzwi (przypadek już odnotowany wcześniej przez kogoś z forumowiczów).

W czasie któregoś ze snów jakaś kobieca postać zabroniła mi nawet umieścić wpis na tym forum (pragnę zaznaczyć, iż jestem stałym bywalcem tej strony i chciałbym podziękować za wszelkie świadectwa które dodawały mi otuchy). Niewiarygodne a jednak!
Wszystkie te nieprzyjemności ustąpiły, gdy zaczynałem od modlitwy do Św. Michała Archanioła, przystąpiłem do spowiedzi i Komunii Świętej.
Jakie wnioski? Posypało się wszystko, co mogło się posypać w sensie ludzkim.

Byłem rozżalony. Chyba nawet do teraz trochę jestem.
Czy coś zyskałem? Na dzień dzisiejszy nie widzę owoców modlitwy, ale ufam i wierzę, że KAŻDY zostaje wysłuchany choć nie zawsze w oczekiwany sposób.
Trwajcie i nie bójcie się.

5 myśli na temat „Piotr: Trwajcie i nie bójcie się…

  1. do Piotra!
    ‚Poczułem bliżej mi nieokresloną pustkę i totalny brak Miłości….czy nie pomyślałeś,że ta kobieta nie była tą właściwą??Kiedyś,gdy byłam młodą dziewczyną byłam bardzo,bardzo zakochana…ten ktoś nie był mi pisany ale dziękuję panu Bogu za wspaniałego od 25 lat męża…Bóg Cię wysłuchał…On wie lepiej co dla nas dobre..z czasem sie przekonasz..pozdrawiam
    Renata

  2. Wiele osób pisze, że w trakcie odmawiania NP lub po całym jej odmówieniu wszystko się im sypie. Nie bójcie się, ponieważ to jest tak jak z porządkami w szafie – wyrzucamy z niej wszystko to, co niepotrzebne, żeby uzyskać ład. To samo Mateńka robi z naszym życiem. Odmawiam trzecią NP i miałam koszmarne przejścia, o których mam zamiar niebawem napisać. Minęło, a ja czuję się umocniona i szczęśliwa oraz pewna, że Mateńka mnie nie opuści.Modlę się o pokiereszowanego człowieka i pierwsze efekty były takie, że wprost wychodził z niego potwór, dosłownie miał ataki. Różaniec w moim ręku dokonał cudu. Mężczyzna pomału łagodnieje i okazuje serce, ale to będzie długi proces, ponieważ długie lata tkwiło w nim zło. Czasami od razu się nie da.Wierzcie i nie lękajcie się.

  3. jestem w Pompejach ,zacznę wiec juz dzis tę nowenne , boje sie troche o swoją gorliwosc ale ufam Panu i Matuli iz mnie wzmocni , modlitwa to nasz kontakt z Niebem ,innego nie ma !

A Ty co o tym myślisz? Napisz!