Monika: Czy ja naprawde nie zasługuję na miłość?

Szczerze powiem nie wiem, która to juz moja nowenna. Wymodliłam dostanie się na wymarzone studia, rozwiązanie trudnych spraw z była uczelnią, jednak najważniejsza moja intencja wciąż sie nie spełnia. Od roku modlę się o kogoś z kim mogła bym dzielić radosć i smutek życiowy, założyć rodzinę. Kogos przy kim wreszcie poczułabym się kochana. Powiem szczerze, tracę powoli nadzieje i siłę.

Powoli popadam w depresję, ostatnio nie ma dnia kiedy nie płakałabym z tego powodu. Samotność zaczyna mnie przytłaczać, w domu nie dostaję zbyt wiele miłosci. Od 13 roku życia od kiedy straciłam ukochana mamę wychowuje mnie tata. Nie jest raczej i nigdy nie był wylewny w okazywaniu uczuć. Wszystkie moje starania podejmowania rozmowy były nieudane, tak samo jak chęć zbudowania na nowo utraconego „domowego ogniska”. Za wszystko jestem krytykowana, powiem szczerze nie przypominam sobie chwili zeby mój tata za cokolwiek mnie pochwalił.

To strasznie boli, bardzo go kocham za to co dla mnie i mojego brata robi, bo przeciez pracuje dba o dom. Jednak całe życie brakowało mi ojcowskiej bliskości, od czasów dzieciństwa zawsze bałam się z nim rozmawiać i zazdrosciłam rówieśnikom. Przez to byłam zamknięta w sobie, a od kiedy zmarła moja mama to juz całkowicie. Zaskutkowało to zamknięciem się na nowe kontakty i gnębieniem mnie przez kolegów i koleżanki z klasy. Moja samoocena spadła poniżej zera, czułam sie niepotrzebna i odrzucona. Mam straszne trudności z poznawaniem nowych osób, nie umiem walczyc o swoje, bo zwyczajnie nie wierzę w swoje mozliwości.

To wszystko od 2 lat zaskutkowało depresją, która skutecznie powraca. Kiedy tylko uda mi się odzyskać wiarę w siebie ktos zaraz sprowadza mnie na ziemię ze się mylę. Domyślam sie, ze to zły knuje, ale jak wiele jeszcze mogę znieść. Boję sie ze Bóg chce zebym była sama, co jest ze mna nie tak? Czy ja naprawde nie zasługuję na miłość. Tak bardzo pragnę kogoś kto mnie pokocha, doceni, przy kim będę czuła się piękna i wartościowa. Kogoś do kogo będę mogła się poprostu przytulić, wypłakać. Wiem że MB mnie słucha ale jak długo mam jeszcze cierpieć, czekać? Boję się o swoje zdrowie psychiczne i popadnięcia w głębszą depresję. Matko kochana proszę wysłuchaj mnie, nie skazuj na samotność. Moze to głupie ale bardzo chciałabym tegoroczne walentynki spędzić już z chłopakiem.

A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

12 komentarzy do "Monika: Czy ja naprawde nie zasługuję na miłość?"

Powiadom o
avatar
Kasia
Gość
Moniczko trzymaj się, piszesz że jesteś studentką a może jakieś duszpasterstwo akademickie. Tam może spotkasz wartościowych ludzi myślących podobnie jak Ty, otworzysz się na nowe znajomości. Będziesz spędzać wspólnie z rówieśnikami czas wolny. Poszukaj takiego miejsca dla Siebie, zastanów się może warto. Poproś Matkę Boską i swoją Mamę żeby nad Tobą czuwały i się Tobą opiekowały, a na pewno wszystko się dobrze poukłada. Pomódl się do Św. Józefa za swojego Tatę który na pewno się stara i myślę że Cię bardzo dobrze wychował, mimo iż czujesz się odrzucona. Może przytul Twojego tatę podziękuj mu, pocałuj. Może to jakoś wywoła w… Czytaj więcej »
kornelia
Gość
kornelia

Twoja sytuacja trochę przypomina moją, nie będę się rozpisywać i powiem Ci na własnym przykładzie, że swoją wartość człowiek może odzyskać tylko w Bogu. Nie wiem czy tak jest, ale myślę sobie, że może warto poczekać. Umocnisz się w Bogu, uwierzysz w siebie i wtedy znajdzie Cię ktoś, kto na Ciebie zasługuje. Nikt nie kocha nas bardziej niż Bóg, więc spokojnie jesteś w dobrych rękach:)

Dee
Gość
Droga Moniko, myślę, ze jest w tym ręka Boża, że nie poznałaś jeszcze swojego przyszłego męża. Rozumiem, ze jest Ci ciężko bez ciepła i miłości, ale pomyśl… czy uważasz, że intencja spotkania wymarzonego chłopaka jest w tym momencie właściwa? Tak naprawdę to nie potrzebujesz nikogo, żeby czuć się kochaną i wartościową, bo Ty jesteś bezgranicznie kochana i wartościowa, tylko zupełnie nie zdajesz sobie z tego sprawy…. Moja rada jest taka: módl się dalej nowenną ale na intencję wybierz uzdrowienie relacji z Tatą i z innymi ludźmi a przede wszystkim módl się o uzdrowienie swojej duszy i o właściwe spojrzenie na… Czytaj więcej »
asia
Gość
dlaczego twierdzisz,ze nie zasluzylas na milosc? Bardzo prawdopodobne jest,ze juz wymodlilas to co chcialas ale jeszcze tego nie mozesz dostac ( tak jak towar zamowiony ale w trakcie dostawy – wiem wiem , brzydkie okreslenie). Moze ten Twoj wlasnie zjawi sie dopiero kolo Ciebie gdy bedziesz na to gotowa? Za miesiac za X miesiecy za rok ? Ale sie zjawi – bo prosilas. Poczekaj cierpliwie 🙂 Najbardziej prawdopodobne jest to, ze najpierw sama musisz siebie pokochac i jak to zrobisz to dopiero dostaniesz swoja milosc bo inaczej nie umialabys sama jej dac drugiej osobie i nieswiadomie moglabys ja krzywdzic. Sproboj… Czytaj więcej »
Agucha
Gość
Agucha
Monika! Już jest ktoś kto bardzo Cię kocha – to JEZUS! Ale w to musisz uwierzyć i co więcej – poczuć. Wiem, że może brzmi to naiwnie, sama tak myślałam o takich komentarzach dopóki w moim życiu nie pojawiły się kryzysy i poważne problemy ( z depresja też ale ona to pikuś przy reszcie:P ) i wtedy zrozumiałam że CHRYSTUS jest FUNDAMENTEM i na tym fundamencie musimy budować nasze życie bo tylko wtedy będzie ono dobre i szczęśliwe. Zachęcam szczerze do przynależności do duszpasterstwa czy np. odnowy w Duchu Św. – idź, zobacz że te wspólnoty pomagają bardzo w życiu.… Czytaj więcej »
Łucja
Gość
Łucja
Witaj Moniko!Najpierw zaufaj Jezusowi i Bogu,który i dla Ciebie ma najlepszy,korzystny dla Twojej duszy plan.Powierz swoją przyszłośc Dobremu Bogu i Jego Świętej Woli.A jeśli On chce dla Ciebie drogi w samotności?To i to trzeba przyjąc.Nie szukaj małżeństwa na siłę!Bo prędzej czy pózniej będziesz żałowac!Samotni ludzie też są na świecie potrzebni.Jesteś dla Boga tak samo ważna,jak każdy z nas.Głowa do góry!Oddaj sprawę Niepokalanej,a Ona,Twoja i Nasza Matka ,wstawi się za Tobą.Uważa,żebyś nie dała się zwieś złemu i jego szatańskim podszeptom!Znam kilka osób,które zawarły małżeństwa,,za wszelką cenę”.Teraz dalej są samotni,płaczą ,,w poduszkę”,kłócą się z byłymi partnerami po sądach.Albo wchodzą w kolejne,może szczęśliwe… Czytaj więcej »
M.
Gość

Jak zaakceptować swoje trudne życie, skoro znikąd nie ma się wsparcia, a serce pragnie miłości??? Samotność jest okropna, każdy dzień jest taki sam i niczego dobrego nie można się w życiu spodziewać. Ja się z tym chyba już nigdy nie pogodzę, takie życie jest puste i pozbawione najmniejszego sensu 🙁 Nie można szukać kogoś na siłę, ale jeśli mamy w sobie pragnienie życia dla drugiej osoby, to dlaczego mamy zmuszać się do zaakceptowania najgorszego scenariusza? Przecież to, czego pragniemy najbardziej wyraża nasze życiowe powołanie.

X
Gość

Mam ten sam problem co Monika. Moje związki sypią sie po kilku miesiącach, nie wydaje mi się, że problem leży w tym, iż się nie modlę. Problem musi leżeć we mnie, muszę być nudnym facetem i mało atrakcyjnym.
Wracałem do Boga, ona na mnie dobrze działała.
Zerwała i się załamałem, zostałem sprowadzony do parteru poraz kolejny.

Beata
Gość

Droga Moniko, Nie trać nadziei, nasz Pan kocha nas i czasami działa za 5 dwunasta.Na pewnspotkasz męzczyzne , który okaze Ci mnóstwo miłości i będzieci wspólnie cieszyc się sobą i miłoscia Boga.Nie poddawaj się.

marta
Gość

Widać, coś jeszcze musimy zrobić, coś poznać, czegoś się dowiedzieć, rozwinąć się, by móc dać siebie takiego jakiego potrzebuje i pragnie ta druga osoba nam wyznaczona. Ja wiem, że nie jestem jeszcze gotowa, choćby to, że sama siebie nie akceptuję. Chcę się rozwijać i pracować nad sobą, teraz tęskniąc bardzo za miłością, bo wiem, że w przyszłości może mnie ktoś potrzebować, mnie takiej rozwiniętej, doskonalszej. Ten czas dopóki się nie spotkamy muszę i chcę przeznaczyć na rozwój siebie. I jeszcze: „jeśli szukasz miłości swojego życia to przestań. sama do ciebie przyjdzie gdy zaczniesz robić to co kochasz”
pozdrawiam wszystkim serdecznie

Werka
Gość
Witaj 🙂 Piszesz, że ostatnio często płaczesz z powodu depresji. Bardzo współczuję Ci, że nie masz mamy. Twoja sytuacja rodzinna jest więc znacznie trudniejsza od mojej. Ja mam na pozór wszystko, rodzinę, ładny dom… Ale mimo to czuję się podobnie do Ciebie. Często mam tak, że czuję się jak niepotrzebna, słaba, brzydka dziewczyna. Myślę, że moja „depresja” może wynikać z braku własnej akceptacji, a może po części z tego, że dwukrotnie zostawił mnie chłopak (bez jakiejś konkretnej przyczyny) którego bardzo kochałam… Od dłuższego czasu nie odnoszę żadnych sukcesów. Zaczynam wierzyć, że jestem głupia i nie dostanę się na studia. W… Czytaj więcej »
Marek
Gość

Powołanie do samotności … taaa wola Boża, jaka wola Boża przecież zostaliśmy obdarzeni wolna wolą więc to my decydujemy, jakieś manipulacje religią

Wyjatkowe kompendium o
nowennie pompejańskiej:

Tylko teraz otrzymasz… 
drugi egzemplarz za 1 grosz!

A może tak chcesz otrzymywać co piątek
powiadomienia o nowych świadectwach?

TAKalboNIE
…a więc zapisz się już teraz do powiadomień:
A teraz odbierz pocztę i kliknij łącze potwierdzające

Zamknij