Meg: zobaczymy co dalej…

Nie wiem czy skończę to świadectwo do rana, ale spróbuję- od początku:

Pochodzę z domu gdzie nie było wzorca normalnych zachowań- miałam 5 lat jak ojciec wrócił ze stanów po 3 latach- okazało się, że miał tam romans, chciał wracać do tej ameryki, nie dostał wizy, mama nie umiała mu wybaczyć, nie miała pracy, było nas 3 (czworo ale jeden brat się wyprowadził to na jego ślub ojciec przyjechał), nie miała gdzie pójść, on nie miał jak wyjechać- żyli i do tej pory żyją razem, ale obok siebie…zaczęły się awantury, bicie, poniżanie, broniłam zawsze mamy- czuję z nią ogromną więź- tym samym psując sobie relację z ojcem. Trwało to i trwało- ja podrosłam- gimnazjum, liceum, studia.

Między czasie ojcu upadła firma jaką prowadził po powrocie, urząd skarbowy naliczył mu karę za niezapłacone podatki- zabierali połowę nie za wysokiej pensji, bracie wyjechali za granicę, mama też zaczęła wyjeżdżać do pracy do Włoch za chlebem- 3 miesiące tam, 3 w kraju, miałam żal do Pana Boga czemu tak wygląda moje życie- nie modliłam się regularnie, czasem poszłam do kościoła- nie wzięłam na swoje barki tego krzyża. Zaczęłam studiować – lubiłam to, nawet dostałam stypendium naukowe, nieduże, ale nie kwota się tu liczy, finansowo pomagała mi też świętej pamięci babcia. nigdy nie lubiłam taty- nie mam z nim żadnego kontaktu- wiecznie byłam dla niego za gruba i jawnie mi mówił, za głupia- 4? czemu nie piątka- gdybyś tylko chciała…zawsze za głupia.

 

Poznałam chłopaka, starszego, pracował za granica, uwielbiał mnie, był taki zapatrzony, mówił o ślubie, mówił o dzieciach- ale był też nauczony zarabiania dużych pieniędzy- poznaliśmy się a za 4 dni miał wylot- z drogi na lotnisko napisał „już tęsknię”, kiedy odpisałam ja też- zawrócił i zadzwonił: „nie mogłem dziś wyjechać, przebukowałem bilet o 3 tygodnie bo tyle się udało, nie wiem co mi jest ale nie mogłem pojechać”, to były wspaniałe 3 tygodnie- zbliżyliśmy się do siebie na tyle, że postanowiliśmy po jego wyjeżdzie kontynuować ten związek na odległość- kontynuowaliśmy 3 lata, nie przetrwał bo się nie ugięłam w sprawie nieślubnego seksu, a wychodzić za mąż jeszcze nie chciałam- nigdy nie oświadczył się oficjalnie, ale pytał co ja na to- on nie chciał czekać, ja nie byłam gotowa na związek z nim  w kontekście ślubu…zostawiłam go.

 

 

Potem na forum internetowym poznałam chłopaka- obcokrajowca, rozmawialiśmy, trochę się bałam, ale imponowało mi, że się mną interesuje, twierdził, że jest policjantem (do dzisiaj nie wiem czy nim jest- może tak, może nie), mówił, że jestem piękna i jako blondynka w jego kraju zrobiłabym furorę jako fotomodelka- jeśli chcę to mi pomoże- pomyślałam super, strach też był, ale miałam dość niedostatków- pragnienia wydostania się z niego była większa, pomógł mi ułożyć bajkę, że poznałam go na praktykach po wypadku w szpitalu, że jesteśmy w związku, że on przyleci do polski, zrobimy zdjęcia, rozpowschechni je, załatwi mi pracę (trochę pracowałam na eventach i miałam sesje, wiec czemu nie) i pojechałam, pstryknęliśmy zdjęcia, pogadali na kawie, kazał mi dalej utrzymywać pozory związku, czasem dzwonił więc rozmowy po angielsku były wytłumaczalne), potem rzadziej, rzadziej, aż zamilkł, więc powiedziałam, że się rozstaliśmy.

 

Poznałam chłopaka (obecnego męża), jejku zwariowałam, jaka przepełniała mnie radość i miłość, że on jest, miejscowy, pewny, cały mój- rozumieliśmy się bez słów, byłam pewna, że razem z taką miłością podbijemy świat, było dalej biednie, bo ja studentka, on zarabiał niewiele bo część pensji zabierały kredyty. Nie skupialiśmy się zbytnio na przeszłości, ale opowiadając mu o niej powiedziałam, że obcokrajowiec to były- w końcu każdy tak myślał, on był po 5 letnim związku powiedział, że go zakończył, bo zdradzała go dziewczyna- ładną historyjką, ale z takim efektem. Uwierzyłam bo czemu nie…, zaczęliśmy też ze sobą sypiać- bez ślubu, po 1 razie powiedział, że gdyby nie wiedział, że to mój 1 raz to pomyślałby, że pracowałam…wiadomo gdzie.

 

Na początku naszej znajomości powiedział też, że po tym jak zdradzała go dziewczyna nie mógłby być z taką co ma za sobą jakieś zamglone, niedające się jednoznacznie wyjaśnić przygody erotyczne. Po tych zdarzeniach pomyślałam rany jak dobrze, że nie powiedziałam o historii ze zdjęciami- straciłabym go, muszę zrobić wszystko, żeby się nie dowiedział. Głupia- od początku myślałam tylko o sobie, zamiast pomyśleć, że zasługuje na szczerość, ja myślałam o miłości egoistycznie, bo przede wszystkim o sobie. Między czasie poznałam jego rodzinę, znajomych. Poznałam też dziewczynę, która chciała z nim być, jak ona od początku mnie nie lubiła, ale on stwierdził, że nie weszłam w żadną relację, że nic z nią nie było. Choć ufałam mu bezgranicznie postanowiłam to sprawdzić założyłam sobie maila i zaczęłam pisać sama do siebie, że jestem koleżanką tej dziewczyny, że z nią sypiał, zaprzeczał, dowiedział się, że z mojego laptopa wychodzi ta korespondencja, powiedziałam, że to kuzynka.

 

Nie drążył- nie wiem czy uznał, że nieważne czy m.i uwierzył. Nasz związek trwał. Polubiłam jego ojca, bo nie lubiłam swojego to cieszyłam się, że na jakiegoś mam szansę, z jego mamą od początku nie miałyśmy dobrej relacji.

 

Oświadczył się, był ślub, parę dni przed ślubem zadzwonił mój były- ten z 3 letniego związku, nie mógł uwierzyć w ten ślub, nie chciał abym to zrobiła, ale to się nie liczyło. na samym początku myślałam, że będzie nalegał, żeby mieszkać u niego, a nie chciałam zostawić matki samej z ojcem, bo się o nią bałam, ale on powiedział, że cieszy się, że chcę aby on mieszkał u mnie (pomimo starszego, biednego metrażem i po całości domu) bo z jego rodzicami nie żyło by się dobrze- mama podobna do babci lubiąca kontrolować i zła jak nie po jej, a ojciec nie uznający jego sposobu na życie i na tym zostało, po ślubie zrezygnowałam ze szkoły na ostatnim roku- brak „zaliczenia” miał skutkować jego autentycznym brakiem, więc skończyło się moją wolną rezygnacją w wielkim skrócie. Do tego zaczął się oddzywać gość od zdjęć, straszył, że je wykorzysta, że zrobi ze mnie…, bałam się, bo przecież własnemu męzowi nie powiedziałam prawdy o jego pochodzeniu i roli w moim życiu.

 

Pozwoliłam mu ze strachu przejąć kontrolę nad życiem, chciał pieniędzy, choć jadły mnie wyrzuty sumienia myślałam, że jak powiem mu prawdę to zostawi mnie…dalej kochałam go egoistycznie, zaczęłam zmyślać- to na kurs angielskiego i inne brednie, brał je, a ja kłamstwo przykrywałam kłamstwem, jadło mnie to od środka, więc stałam się nerwowa, ten gość od zdjęć kazał założyć mi maila za niego jako za mojego byłego, początkowo pisać rzeczy od siebie do siebie, potem do męża, że mnie odzyska, że jest super, że bogaty, że jego rodzice są okropni, że mają go i nas gdzieś, potem dopominać się o pieniądze, okazało się, że jestem w ciąży, moich kłamstw było za dużo bałam się dalej kochając, kłamałam to na życzenie jego to sama ze strachu przed stratą, urodziłam dziecko, potem kazał mi nakręcić sprawę spadku po nim, że niby był super bogaty, potem powiedzieć, że to darowizna od niego w zamian za krzywdy i mieszanie w życiu, że na nią trzeba opłat- zrobiłam to, bałam się, że jak powiem mu prawdę to stracę jego i dziecko ojca, cały czas kochałam go egoistycznie. zgodził się na przejęcie takich pieniędzy, razem nakręciliśmy wersje dla rodziny, poobiecywaliśmy im darowizny, od mojego brata, wzięłam pieniądze, było ich mało, więc tym razem na przykrywkę zabawiłam się w znajomego policjanta, który załatwi innym pracę za łapówki- potem trzeba było iść do pracy i rozwiązać kwestię łapówek, wszystko było tak narośnięte, ze się bałam, powiedziałam mężowi, że mnie oszukano, wypił za mnie czy tez ze mną tę beczke soli, musieliśmy oddać pieniądze, mój brat nas znienawidził- choć od wyzwisk oberwałam tylko ja, na szczęście on nie, wyklął mnie ze swojego życia, nie chciał abyśmy oddali dług, w ratach go to nie zadowalało, nie chciał nic ustalić, na raz nie mieliśmy, mąż między czasie w toku wszystkich spraw zrezygnował z pracy- myślał, że idzie do nas manna z nieba, nawet wtedy nie umiałam „beknąć”, choć sama jestem na wychowawczym. Z jego znajomymi sprawy były ustawione tak, że jakby mimo wszystko praca nie wyszła to spłacimy ich powoli, ale potem zaczęli się domagać szybkiego zwrotu, pożyczyliśmy część pieniędzy od męża rodziców, ja pisałam prace dyplomowe, wydawało się, że będzie spokój ale zaczął się dalej domagać pieniędzy, a ja tym bardziej zaczęłam się bać przyznać mężowi i wszystkim do takich rzeczy, wiec zaczęłam je pożyczać od bardzo dobrego przyjaciela, którego wykorzystałam, bo wiedziałam, że nie pożyczy mi pieniędzy na cel prawdziwy, więc opowiedziałam o tym, że się rozwodzę, że byłam chora, że na rachunek, że na jakąś tam rehabiltację, masę pierdoł, jak dalej brakowało a nie miałam swojego źródła-

 

użyłam kontaktów męża i pozczyałam pieniądze jako on na konto żony- i właśnie to się wydało bo wpadłam nie wykasowując historii na jego laptopie, zapytał mnie wtedy czy to wszystko co ukrywam, ale moich kłamstw było tak wiele, że strach znowu okazał się większy. a ja gdzieś między czasie jeszcze wymyśliłam sobie, że mam przyjaciela filipa i zarabiam na tłumaczeniach, aby ukryć swoje kłamstwa- już nawet nie pamiętam w którym momencie.

 

tak bardzo się bałam, a jednocześnie sprawy przeplotły takie wydarzenia jak to, że na urlopie wychowawczym się zasiedziałam, bardzo przytyłam- trochę przez burze hormonalne, trochę zajadałam stres, głównie z zasiedzenia, wstydziłam się takiej siebie, ale nie potrafiłam tego przerwać, bardzo kocham moje dziecko, nie chciałam musieć wracać do pracy, więc z tego powodu też rosły moje długi, nie myślałam trzeźwo, ale tak było, mąż przestał o nas dbać, przestałam go pociągać, dwa razy to powiedział, a cały czas to czułam. zaczął się izolować, nie chciał spędzać ze mną i dzieckiem czasu- spacer go nie nudził, znajomi oklepani i ich nie za wielu, jego dom rodzinny mu się znudził, czułam się odsaperowana, myślałam sobie skoro nie wie co zrobiłaś a już ma takie podejście to myślisz, że będzie się chciał z tobą być jak wyjdzie wszystko. przez swoje kłamstwa straciłam jeszcze  jedną osobę- swoją przyjaciółkę, żałuję, żaliłam się jej, że nie pracuje, że muszę zabiegać o wszystko sama, że krytykuje wygląd, że nie akceptuje, że pali jak wściekły, używałam w złościach wulgaryzmów, narzekałam na jego rodzinę- najgorsze, że nie robiłam tego pod publikę, bo naprawdę tak czułam, choć w złościach używałam zbytnich wulgaryzmów i za wulgarnych tekstów- mój mąż znalazł te rozmowy- nie wszystkie-przynajmniej tak twierdzi, ma o nie pretensje, po części zrozumiałe, po części mówiłam co czułam nie zastanawiając się dlaczego- myślałam skoro nie wie co zrobiłaś a tak się względem ciebie zachowuje to jak mu teraz powiesz to co on sobie o tobie pomyśli, na pewno cie zostawi, a co jak uda się mu zabrać dziecko…

 

fakt- nie wiedział co zrobiłam, ale widział konsekwencje tego nie rozumiąc ich- moje ciągłe poddenerwowanie, nieopanowane histerie, zasiedzenie, podjadanie, nie dbanie o siebie. rozumiem to, ze konsekwencje moich patologicznych zachowań, budziły jego patologiczne zachowania- rozumiem za późno. ale nie dlatego straciłam przyjaciółkę- straciłam dlatego, ze częściowo karmiłam ja tymi samymi kłamstwami- że pracuję- nie pożyczam (a prawda to tylko moje dyplomowki, których za mało, że staram się schudnąć- choć z nerwów albo nie jem, albo polykam worek słodyczy, a najgorsze, ze na niby szkołę pozyczylam od niej i jej narzeczonego- wstyd mi. Moje kłamstwa przybrały taki rozmiar, że wirtualnie budowałam samą siebie do innych taką jaką chciałabym być, jaką myślałam, że będę, wirtualnie, bo nie miałam odwagi twarzą w twarz.

 

Podczas trwania naszego małżeństwa- dalej nim jesteśmy formalnie, ale nie wiem co będzie dowiedziałam się kilku rzeczy też o moim mężu:

 

– teraz twierdzi, ze nie przylapal bylej na zdradzie, a flircie, a sam tez umawiał się pod koniec z innymi i święty nie jest- uważa, że nie pamięta, że mi tak powiedział, a nawet jeśli to nie wie dlaczego.

 

A ja przeczytałam w rozmowie jego bylej z jego siostra, ze wcale nie było tak ze go zdradzila i to on caly czas spotykał się z inną, nie dbał o nią tylko komputer (to sprawdza się w naszym przypadku)

 

moja przyjaciolka(choć teraz już chyba była przyjaciola) twierdzi, ze sypial z dziewczyna X (wiem, ale nie chce tu uzywac imion) regularnie po hotelach, ze spal z ta która była na początku zla o nasz związek- maz przeczy jednemu i drugiemu…, mimo wszystkich przewinień a raczej win bo nie może tu być mowa o przewinieniach jakos nie mogę tego przełknąć i zaczaić o co tu chodzi…

 

– miał organizować wieczor kawalerski kuzynowi i obiecal przyszłej kuzynce oraz mnie, ze panienek typowych dla takich wieczorów nie będzie- potem koledzy kuzyna nie zgodzili się na jego wersje wieczoru i zaczeli zapodawać linkiem do erotycznego portalu w celu: „co wybrać”, maz napisał ze „nie przeszkadza mu gdzie i jak będą się bawic i dopasuje się do reszty- przeczytałam to i była afera- twierdzi, ze isc nie zamierza,,,.

 

mimo swoich win nie mogę przezyc powyższych niewyjaśnionych sytuacji erotycznych.

 

– dal mi się zwieść, po podobala się mu perspektywa łatwych pieniądzy- ja okłamałam jego, on ze mną resztę- dla mnie nie, bo nie wiedział, że kłamię, więc dla pieniędzy i przyszłości jaką niosą- twierdzi, ze tak mnie kochał, ze dal się mi zwieść z miłości- dał, ale nie wiedział, że dał tylko wierzył, więc nie kłamał dla mnie

 

nowenny pompejańskiej chwyciłam się kiedy nie mogłam sobie dac rady sama ze sobą, wiedziałam, że tylko Bóg może mi pomóc, nie chodziliśmy z mężem do kościoła, parę niedziel zabiegałam i pytałam ale odpowiadał „musimy?”, za szybko odpuściłam dopasowując się żałuję, byłam parę razy u spowiedzi, po każdej planowałam mu powiedzieć, ale brakło mi sił, byłam przed chrzcinami naszego dziecka- on nie- uważa ze modli się co dzień jak nikt nie słyszy, a potrzeby spowiedzi nie czuje, bylam przed ślubem jego siostry- już podczas trwania nowenny- on nie, bo nie miał jak wcześniej wrocic z pracy, prosiłam by poszedł ze mna na święta- nie poszedł- podwiozl mnie- przyjechal po mnie nie poszedł- nie wypowiem się co powiedział, bo mi wstyd powiedzieć, nawet jak to żart.

 

moja nowenna skończyć się miała 19 stycznia, ale skonczyla się 15- nie wytrwałam ostatnich 4 dni, w zasadzie jednego to odpuscilam i ostatnie 3, modliłam się jeszcze nowennami do świętej rity, ojca pio, swietego judy, ojca swietego- ojciec swięty jan Paweł II ma dla mnie szczególne znaczenie- przyśnił mi się w przeddzień ślubu jak mówi: wszystko będzie dobrze, prosiłam boga aby przysnila mi się babcia aby potwierdzić słuszność mojej decyzji, w zamian dostałam jana pawla II. Od 16 stycznia nie zaczęłam nowej nowenny ale chcę od jutra, mam masę życia  do poukładania i chcę to zrobić tak jak powinno być, nie wiem co będzie z moim małżeństwem, długami – mam nadzieję, że je spłacę swoją pracą i poukładam ten temat ze swoim kolegą.

modliłam się w beznadziejnej intencji by wygrac pieniądze i splacic dlug- myślałam, że zawrę pakt z bogiem obiecam nowe godne i uczciwe zycie a on moje troski zabierze bez rozliczenia się z nimi, wiem, że wymodliłam swój cud- zrozumienie swoich błędów, chęć zmiany życia, przyznanie się do wszystkiego- maz mowi, ze nie wiedziałam ile wie i ze strachu powiedziałam ma nadzieje wszystko, ale to nie do końca tak- poprzednimi razami tez nie bylam do końca pewna i szlam w zaparte bo strach przed konsekwencjami był większy.

wiem, ze to mój cud, po tym jak przyznałam się mezowi, strasznie się poklocilismy- na odleglosc bo jest w pracy, trafiłam do szpitala- z nerwobólem, złapala mnie jak to okreslil lekarz mala tachykardia z bólem nerwicowym i zaczęłam się dusić, wyniki ok, ale stres zrobil swoje, w tym szpitalu przyznałam się do wszystkiego teściowej i najstarszemu bratu, po powrocie mamie, czuje ogromną ulgę i pomimo wszystkiemu nie boję się aż tak jak przed powrotem do rozmów z bogiem o dalsze swoje zycie. ona przebaczyla, brat przytulił i obiecał wsparcie- zobaczymy co dalej…

 

Opt In Image
Regularny biuletyn pompejański!
Otrzymuj wiadomości pompejańskie na e-mail

Zapisując się do tego bezpłatnego biuletynu, będziesz otrzymywać informacje związane z nowenną pompejańską, Pompejami, sanktuarium w Pompejach, ważnymi wydarzeniami oraz wyjątkowymi promocjami. 

Zostań z nami w kontakcie!

 

1 156 myśli na temat „Meg: zobaczymy co dalej…

  1. Mój byly mąż nigdy nie zdejmował obrączki bo to byla świętość,ale
    z obrączką mnie zdradzal,klamal na sprawie rozwodowej też miał obrączkę a pól roku po rozwodzie mial już nową obrączkę,nową zonę .Jak się zapytałam co zrobil z naszą odpowiedzial że nie była nic warta. Meg jest to wszystko trudne do ogarnięcia .

  2. mój czy zdradza…namacalnych dowodów brak, ale czuję, że coś jest nie tak…, na pewno z obrączką oglądał nagie laski w elektroncznych wersjach playboya w wiadomym celu – do czego się przyznał jak je znalazłam, zapytałam czy robił to mając obrączkę na ręce padło krótkie i bolesne – tak, ja nie wytrzymałam 1,5 godziny wisiałam z Piotrkiem na telefonie – nie nie żaliłam się ani nic nie obiecywałam i to on zadzwonił ale ja, opowiedział mi jaką książkę przeczytał, co dziś widział i, że jednak chmura miała dziś na niebie kształt serca to pomyślał o mnie, na siłę trzymałam dystans, ale było mi miło, potem zrobiłam sobie z kawy i cukru długi piling pod prysznicem, pomodliłam się za … męża słowami Boze wybaczam mu, niech wybaczy mi, dziękuję Ci za niego i proszę pozwól mi kochać na podobieństwo Twojej miłości, jutro przede mną post – na dusze czyścowe – zobaczymy czy wytrwam, albo niech Bóg sprawi by odszedł albo niech mi odda go prawdziwie – jestem u kresu Boże i zawierzam się Tobie, niech będzie wola Twoja, bo sama już iść nie umiem…

  3. chciałabym by wszystkie dni były takie jak ten, nie nic nie zdarzyło się z Rafałem, wraca jutro, nie wiem na ile nie wiem czy na pewno i ogólnie bardzo nie wiem po co – i nie ma ironii w tym stwierdzeniu, bo nie wiem ze spokojem i naprawdę. Bóg chyba uwalnia mnie na razie od bólu, w ciągu dnia o nim nie myślę, jak jest oschły albo podły to nie płacze, nawet nerwy mi się wyłączyły, stopniowo mi już na nim nie zależy, nie raz mu to mówiłam z nadzieją, że może się przestraszy i zacznie o mnie starać albo w ogóle mnie zauważać czy może nawet adorować, teraz zaczynam to czuć naprawdę i nie mam potrzeby mu tego komunikować, umiem być spokojna sama ze zobą, ja nawet nie miałam nieraz ochoty myć włosów czy wyjąć z szafy lepszej bluzki jak z Nim było coś nie tak bo sama sobie mówiłam po co, przecież jak nie mogę dla niego i on tego nie widzi to to w ogóle nie ma sensu, a teraz wstaje i mam konieczność wyglądać dobrze, na obłędnie mnie nie stać, ale po prostu dobrze – czytse wyszczotkowane włosy, zadbana cera czy kromka z serem zamiast ciasteczko, po prostu dobrze, nie raz wcale mi się nie chciało wychodzić, teraz mam taką potrzebę widzę, że słońce i myślę jak to nie wziąć dziecka do parku, drobnostki ale dawniej naprawdę on przysłaniał mi cały świat i jeśli mnie nie chciał nie miałam potrzeby starać się być ładną i zadbaną, jeśli nie chciał iść na spacer (a praktycznie nigdy nie chciał) to nie szłam i ja, a jak wychodziłam to chlipałam z żalu czemu nie z nim, teraz idę i oddycham wyciszając głowę. życie ma kolory życia i nie nazywa się Rafał, czułam ból i nie mogłam tego zaakceptować a teraz powoli czuję, że moje życie jest ode mnie zależne i jeśli on mnie nie kocha i nie chce walczyć o moje uczucie to trudno, nie wiem czy go kocham, na pewno gdyby pokazał trochę miłości to zdecydowałabym się też zechcieć ale już mi się nie chce za dwoje, umartwiać się, płakać z żalu, że ma w dupie moje łzy. podobam się sobie, z miłością (nie tą w ujęciu erotycznym) dotykam się pod prysznicem, czeszę włosy, odżywam jako kobieta. zrozumiałam, że pozwoliłam mu być lustrem na moją kobiecość i on mi pokazywał tu za gruba, tu nie tak ubrana, tu babciowe buty, a nawet jak cos ładne to i tak nieładne…bo na mnie i ja wierzyłam i płakałam, przyeżywałam, sama taką się widziałam to mi się nic nie chciało. teraz jestem dla siebie, Piotrek mi to pokazał, myślę, że nawet nie chciał – samo mu wyszło. mówił wow jakie masz piękne włosy, jak świetnie pachniesz, ładnie się pomalowałaś, dobry kolor szminki, masz śliczne dłonie, dostaję gęsiej skórki jak widzę Twoje kobiece biodra i masę innych rzeczy i ja zaczęłam myśleć jejku taki wykształcony, oczytany i przystojny facet mówi mi takie rzeczy no to ja chciałam mieć jeszcze ładniejsze te włosy, jeszcze lepszy ten makijaż i tak dalej i zaczęłam podobać się sobie i nie chciałam tego dla niego ale dla siebie bo skoro są ładne to o ładne warto dbać, a nie tak jak w ujęciu Rafała wszystko niezasługujące na jego miłóść to skoro gardził to o co było dbać, skoro on był w centrum mojego świata i mnie nie potrzeboował to skoro cały mój świat odrzucał moją kobiecość to dla kogo miałam się starać?

  4. dzękuję Monika powoli to widzę, napisz w ogóle co u Ciebie bo tak wymieniamy te moje dni i taka egoistyczna z mojej strony ta rozmowa, a reszta dziewczyn chyba już o nas zapomniala

  5. uznal, ze to nie to i nie chce wiązać się kościelnym, podobno ją interesowaly tylko ciuchy, wypady i lansowanie się, poza tym powiedział, że nie chcial przywiazywac do siebie Amelki mimo ze jest nie jego, ale uznal ze to mocno nie fair by bylo, stwierdzil, ze po prostu nie czuje ze to ta, ale ona ponoc to przyznala i rozstali sie w zgodzie, stwierdzila, ze on jest dla niej zbyt nudny i spokojny, ale wiem ze za te lata razem pomógl sie jej usamodzielnic teraz finansowo i nawet slyszalam jak rozmawiala z nim przez telefon ostatnio to zero zlosci i pretensji w glosie

  6. moje małżeństwo się rozpadło, odbyliśmy wczoraj rozmowę pdkreślam rozmowę a nie awanturę i okazało się, że nie pociągam mojego męża ani fizycznie ani psychicznie – moja fizyczność nie budzi w nim pożądania, zaś we wszystkim co do niego mówię widzi nie drugie a 10 dno, ja mu powiedziałam, że nijak nie czuję się przy nim kobietą i dlatego byłam łasa na Piotrka i prawie wdałam się w romans i opanował mnie rozsądek bo emocjonalnie się zjadłam, Rafał przyznał, że wszystko mu jedno w którą stronę to pójdzie czy będzie dobrze czy nie, mnie też już wszystko jedno – WSZYSTKO. Dbam o siebie, czuję się okey i bez jego akceptacji i nie mam już siły, żeby zależało mi za dwoje, próbowałam, ale odpuszczam, w związek z Piotrkiem a w zasadzie w relacje jestem zaangażowana tylko emocjonalnie żadnej fizyczności nie ma między nami poza przytuleniem na „dzień dobry” i spojrzeniami, ale jest ta chemia, są motylki w żołądku jak go widzę i zalewanie się rumieńcem. Wiem, że kazdy by powiedział, że to tylko na początku, ale nieprawda kiedy Rafał jest taki jak kocham to wariuję i na jego punkcie, choć w zasadzie teraz już nie, trudne to do opisania, w każdym razie skoro jemu wszystko jedno, skoro on kobiety we mnie nie widzi to ja nie mam siły czekać aż ze skały łaskawie zrobi się serce, po prostu nie mam siły. Relacje z Piotrkiem zostaną na razie takie jakie są, skoro nasza rodzina ma się rozpaść to wystarczy tego zawirowania dla synka i nie będzie na dzień dobry witał w życiu nowego wujka. to trudne bo po zbliżeniu się do Boga, po tych modlitwach, spowiedziach, rozmowach, książkach i artykułach wiem, że powinnam czekać i walczyć ale nie pazurami tylko pokorą serca, ale to mnie wykańcza, wypala emocjonalnie. dzisiaj jadę na persenie zeby nerwy sie mi pionu trzymały, ja czuję się przy nim jak robocik, była taka bajka jeksonowie – nie wiem jak sie to pisze i doszłam do wniosku nawet mu to powiedziałam, ze czuję się jak gosposia z tej bajki, zero uczuć, emocji, dbania o kobiecość i wrażliwość – wyprane, ugotowane, posprzątane i już okey. wiecie ja dawniej mialam takie akcje ze chciałam w nim wzbudzić nieraz zazdrość na siłe, teraz nie che, teraz mi wszystko jedno, teraz nawet mu nie mówię i ukrywam co rozmawiam z Piotrkiem i ze w ogole rozmawiam choc caly czas podkreslam, że nic mnie z nim fizycznie nie łączy, ale emocjonalnie jest między nami coś fajnego, zdrady nie ma – mieć przyjaciela to nie grzech

A Ty co o tym myślisz? Napisz!