Agnieszka: Prośba o zdrową córeczkę

Chciałbym podzielić się moim swiadectwem. O nowennie dowiedziałam się z gazety Niedziela poprosilam moją mamę która jechała do Częstochowy aby mi kupila książeczkę o nowennie
Przeczytaj całość

Ewa: Prośba o wyjście z nałogu alkoholu i nawrócenie dla mamy

Już prawie kończę tę wspaniałą nowenne zostało mi jeszcze cztery dni do końca ,może i na dzień dzisiejszy i jest jakaś poprawa co chodzi o moją intencję, ale Ten Zły nie daje spokoju.
Przeczytaj całość

Ania: Nauczyć się latać

Trwam więc w modlitwie, rzucając się z Bogiem i Matką Bożą w przepaść, licząc, że nauczą mnie latać.
Przeczytaj całość

Kamila: Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych !

Okazało się, ze gdy ja skończyłam się modlić nowenną, moja teściowa w tym czasie podjęła się modlitwy za mnie i za ciążę. Mój mąż stwierdził, że jak małej wiary musi być człowiek, skoro modli się i nie ufa. A dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych i jest to dla mnie najlepszy przykład.
Przeczytaj całość

Agata – cofnięcie guza dzięki z nowennie

Witam serdecznie Wszystkich. Chciałabym dać świadectwo uzdrowienia.Od 8-9lat choruję na endometriozę i do tego parę lat temu wykryto u mnie guz i jeszcze rok temu miałam policzone dni, groziła mi resekcja jelit i bycie "warzywkiem" Nikt w Polsce nie był w stanie mi pomóc.Przypadkowo dowiedziałam się o Nowennie i spróbowałam...
Przeczytaj całość

Marianna: Zaczęłam zastanawiać się czy naprawdę jestem dobrą chrześcijanką?

W lutym 2013 roku zachorowałam na nowotwór płuc mając 35 lat, trójkę wspaniałych dzieciaków i poukładane dobre życie. Co niedziele chodziliśmy do kościoła, synowie byli ministrantami a my nie mieliśmy swojej wierze nic do zarzucenia. W miesiącu kwiecień jak co miesiąc uczestniczyłam w modlitwie o uzdrowienie z ks. Antonim Zielińskim, pierwszy raz doświadczyłam zaśnięcia w Duchu Świętym. Po powrocie do ławki nie mogłam opanować płaczu, ja zawsze poukładana, opanowana racjonalistka nawet w wierze, doświadczyłam namacalnej obecności Chrystusa w Kościele.

Zaczęłam zastanawiać się czy naprawdę jestem dobrą chrześcijanką? Większy nacisk położyłam na moją codzienną modlitwę osobistą. W czerwcu doświadczyłam pierwszego cudu za wstawiennictwem Maryi. Moja teściowa, z którą mieszkałam walczyła z choroba nowotworowa od 2008r., znalazła się w szpitalu gdzie powiedziano nam, że nie przeżyje tygodnia. Nigdy nie modliłam się równie żarliwie do Matki Boskiej jak tej nocy, prosiłam o życie dla niej. Teściowa przeżyła a my uświadomiliśmy sobie, że tak naprawdę wiele w jej życiu było nieporządku, nie chodziła do kościoła, nie wiedzieliśmy nawet kiedy była ostatni raz u spowiedzi.

Namówiliśmy ją na comiesięczne odwiedziny kapłana z posługą chorych. W sierpniu mój nowotwór się uaktywnił i przeszłam ciężką operację. Po powrocie ze szpitala spędzałam z teściową, każdy dzień. Nigdy nie sądziłam, że to ja będę się nią opiekować, a ona mną. W październiku przeżywałam głębokie załamanie, choroba mnie zaczynała przytłaczać, nie mogłam wrócić do pracy, wszystko mnie bolało, i czasami tak po ludzku brakowało mi cierpliwości dla teściowej.

Sąsiadka zapoznała mnie z nowenną pompejańską, wydawała mi się ona górą nie do zdobycia, dotychczas zasypiałam przy codziennej próbie odmawiania jednej tajemnicy różańcowej. Opowiedziałam o nowennie teściowej i stwierdziłyśmy, że będziemy odmawiać ją wspólnie, umacniając jedna drugą. Zaczęłyśmy 2 grudnia, codziennie z mozołem, ja modliłam się o nawrócenie mojej rodziny, nie znam intencji mojej teściowej. Czasami miałam taki dzień, że nie chciało mi się zejść do niej i odmawiać całej nowenny, wtedy ona dzwoniła, że czeka.

Około 10 grudnia stan teściowej zaczął się pogarszać, przestała wstawać z łóżka, modliłam się na głos przy jej łóżku, wkładając jej różaniec w rękę.18 grudnia rano zabrało ją pogotowie, mąż pojechał z nią i tatą. Ja zostałam w domu. Około godziny 12 mój mąż przyjechał płakał, że to już koniec mama umiera. Zaproponowałam wspólną modlitwę „Pod Twoją Obronę”, na koniec spontanicznie wypowiedziałam słowa „Matuchno weź ją w ramiona” po słowie amen zadzwonił tata, że mama przed chwilą zmarła.

Teściowa zdążyła wyspowiadać się przyjąć sakramenty, odmieniała swoje życie, narodziła się na nowo w Chrystusie za przyczyną Jego Matki. A ja zostałam sama, ale nowenny nie przerwałam. Otrzymałam jednak od Maryi wielką łaskę Nowennę teściowej, którą przerwała śmierć podjął mój mąż, który krępował się kiedyś modlić się ze mną głośno. Dziś zbliżamy się do końca pierwszej nowenny, a mój Robert planuje już następną intencję tym razem swoją własną, oczywiście odmawianą razem.

Za namową kochanej sąsiadki odmawiamy codziennie nowennę przy łóżkach naszych dzieci gdy zasypiają, aby i one nasiąkały miłością Maryi. Razem z ks. wikarym naszej parafii oraz oczywiście z nieocenionymi sąsiadami założyliśmy wspólnotę modlitewną pod wezwaniem Maryi Oblubienicy Ducha Świętego aby swoim życiem świadczyć o Chrystusie i Jego Matce. Z perspektywy czasu podziękowałam Panu za swoją chorobę, bo dzięki niej dany mi był bezcenny czas nowych narodzin całej rodziny w Chrystusie.

Marianna

Regularny biuletyn pompejański!

Otrzymuj wiadomości pompejańskie na e-mail

Zapisując się do tego biuletynu, będziesz otrzymywać informacje związane z nowenną pompejańską, Pompejami, sanktuarium w Pompejach, ważnymi wydarzeniami oraz wyjątkowymi promocjami. Zostań z nami w kontakcie!

A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

12 komentarzy do "Marianna: Zaczęłam zastanawiać się czy naprawdę jestem dobrą chrześcijanką?"

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Aneta
Gość

napisze tylko tyle, ze poplakalam sie, czytajac Twoje slowa…

Natalia
Gość
Natalia

Aż mi się łezka w oku zakręciła 😉

Joanna
Gość
Joanna

ja również się popłakałam

Ryszard
Gość
Ryszard

To się dzieją cuda… Takie to wielkie wszystko.

Anna
Gość
Witam Was wszystkich. Zaczęłam odmawiać nowennę koncem grudnia. moje małżeństwo się sypie totalnie. wyprowadzilam sie od meza z naszym 5 letnim synem mialam dosyc chcialam odpoczac od jego wiecznych pretensji i agresji zastanowic sie. minelo 5 miesiecy i dowiedzilaam sie ze on znalazł sobie kobiete. Jak strasznie sie poczulam przeciez ja nie chcialam rozwodu tylko przemyslec zatesknic odnowic ogolnie bylismy 17 lat razem. a tu nagle ona. tak bardzo cierpialam chcialam ratowac nasze malzenstwo ale on chcial rozwodu. zaczelam sie modlic do Matki Najświetszej jestem taka rozbita i taka nieszczesliwa nie umiem teraz nrmalnie zyc boje sie kazdej decyzji jaka… Czytaj więcej »
Bozena
Gość
Bozena

Aniu, napewno wystarczy modlic sie i zaufac. Co masz robic podpowie ci Matenka nasza, poprostu tak sie wszystko zlozy jakby ktos popychal cie do dzialania albo narazie powstrzymywal. Nawet jezeli sama siebie oskarzasz, ze zle zrobilas, to nie martw sie bo Matka Boska nie takie sytuacje potrafi wyprostowac. Pomodle sie za Ciebie…

Marianna
Gość
Marianna

Droga Anno to naprawdę przykre co przechodzisz wiem, że to niełatwe ale trzeba pokładać nadzieję w Panu. Nie dopuszczaj do swego serca żalu i złości do męża módl się w intencji swojej rodziny, wytrwale i z miłością. Trzeba nam ludziom pamiętać o tym, że zawsze po Wielkim Piątku następuje Niedziela Zmartwychwstania. I co najważniejsze bez cierpienia nie byłoby zbawienia. Pomodlę się dziś w twojej intencji, nie trać nadzieji.

Gosia
Gość
na pewno wystarczy zobaczysz przekonasz się ja zanim odeszłam od swojego poszłam się wyspowiadać o wszystkim opowiedziałam księdzu który powiedział do mnie zamknij za sobą drzwi i uwierz a zobaczysz ,że przyjdzie taki dzień ,że poznasz kogoś kto pokocha cię i twoje dziecko jak swoje .Na początku nie mogłam w to uwierzyć jak to ? przecież ja go kocham i jak obcy inny człowiek może pokochać nie swoje dziecko ? ale szybko się przekonałam że może ! Poznałam człowieka którego bardzo kocham i który bardzo pokochał nas założyliśmy rodzinę mamy drugie dziecko i wierze z całego serca ,że wiara czyni… Czytaj więcej »
weronika
Gość
weronika

Marianno, piękne wzruszające świadectwo. Namacalny dowód jak Mateczka nas prowadzi, pomaga. Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu. Popłakałam się oczywiście czytając to piękne świadectwo. Miłej Niedzieli życzę wszystkim czytającym.

Joanna
Gość
Joanna

Marianno piękne świadectwo:) tak jak i inni popłakałam się .. Niech Bóg ma Ciebie i rodzinę w opiece:)

teresa
Gość
teresa

Marianno piękno świadectwo, widać jak Bóg i Matka Najświętsza Was ukochali.

MAŁGORZATA
Gość
MAŁGORZATA

Łzy same napływają do oczu. Szczęść Boże.

Czy wiesz, że autor

nowenny pompejańskiej

napisał też…

Miesięczne nabożeństwo

do świętego Józefa

w sprawach trudnych

NA MARZEC!