Kilka próśb o modlitwę

Joannna: Dzisiaj jest moj 35 dzień odmawiania Nowenny do Mateńki. Jestem w 37 tygodniu ciazy, u mojej córeczki podejrzewają wadę w mózgu, jestem załamana, ale Nowenna daje mi sile i nadzieje.

Czasami sie zastanawiam skąd ona sie bierze, ale jestem pewna, ze Matenka czuwa nad nami i ze córeczka urodzi sie zdrowa … Bardzo proszę o modlitwę za zdrowie mojej kruszynki bo sama sie modlę, ale wiem, ze mam mało czasu

Dziękuje bardzo

 

Krystyna:

moiawiadomosc to prosze omodlitwe wsprawie bogu wiadomej

Ewa: Piszę, by poprosić o modlitwę. Upadłam bardzo nisko i tracę człowieka, który jest bardzo kochany, ciepły i dobry.

Proszę, módlcie się, by nasze narzeczeństwo zostało uratowane; bym umiała powiedzieć „tak”.

Ewa- zrozpaczona…

 

 

Michał: prośba o modlitwę w nieznanej chorobie

Witam wszystkich,

Bardzo ciężko było i jest mi się zebrać, żeby tutaj napisać oraz zwrócić się do innych o pomoc. Mam duże opory wynikające z obawy o zbytni egoizm, o zawracanie głowy innym swoją osobą lub po prostu nauczyłem się radzić ze wszystkim sam. Jednak jest coś, co mnie przerasta..

Mam obecnie 21 lat. W kwietniu 2012 r, podczas oddawania krwi, zacząłem nagle mdleć. W ciągu kilku dni dostałem bardzo silnych bólów głowy - tak silnych, że w każdej chwili miałem ochotę wezwać pomoc. Chyba tylko cierpiący na przewlekłe migreny mogą sobie wyobrazić potworne rozpieranie czaszki, ściski, a nawet.. otępienie. Wszystko nagle, rozwinięte w ciągu kilku dni. Wizyty na pogotowiu nie pomagały, jak też żadne leki przeciwbólowe. Każdego dnia znosiłem ten niewyobrażalny ból. W tym samym okresie czasu straciłem wszystko, co najważniejsze - pracę, studia, dziewczynę. Choć to zdrowie przecież jest najważniejsze. Jak wcześniej życiem i zdrowiem gardziłem, przez pryzmat niechęci życia bez tamtej dziewczyny w związku (grzesznym zresztą), tak teraz tego zdrowia nie miałem. W ciągu kilku miesięcy doszły braki czucia (choćby problem z trafieniem w klawiaturę podczas pisania), zaburzenia równowagi oraz rozpierający ból od lewej strony szyi aż do skroni - tak jak biegnie tętnica, połączony z niemożnością zaciśnięcia szczęki. Zesłał mi Bóg wielkie cierpienie w tym wieku. Jednakże.. badanie rezonansu głowy z kontrastem nie wykazało żadnych zmian. Uważam to po części za cud, gdyż byłem pewny że takie męki przez cały dzień od kilku miesięcy muszą się wiązać z ciężką chorobą. Mój ból jednak nie ustępował. 
Mijały kolejne miesiące. Czucie wróciło, równowaga również. Wracałem do Boga sinusoidą - albo byłem w stanie łaski, albo w dużym grzechu. Tak już jest, gdy chce się uciec od bycia zwykłym, cierpiącym człowiekiem. Gdy cierpienia się nie rozumie, nie przyjmuje, stara się o nim zapomnieć..
Dziś dalej bardzo cierpię. To już prawie dwa lata. Dość niedawno wróciłem z pogotowia. Dostałem jedynie zastrzyk na znieczulenie. Lekarz dyżurny powiedział, że nie wyśle mnie na oddział neurologiczny, gdyż tamtejsi lekarze dosyć oschle poinformują mnie, że jestem "przekręcony" psychicznie - co też zazwyczaj neurolodzy robią, kto się leczył ten o tym wie. Jednakże psychicznie czuję się doskonale. Potrzebuję Waszej pomocy w modlitwie. Proszę..
Powrót w ostatnich miesiącach do kościoła, częstsza Komunia św i poprawa swojego zachowania dają mi spokój. To wszystko od Boga. Jednak nie mogę funkcjonować z bólu. Boję się choroby, też śmierci. O niej zdarza się myśleć, kiedy tak duży ból krąży w głowie (na pogotowiu byłem przez problemy z ukrwieniem; coś jakby "zatkanie" głowy i odlatywanie po przebiegnięciu dużego dystansu, z tym że mi wystarczy wstać z łóżka i zacząć chodzić). Nie wiem już, do jakiego neurologa iść, aby mi pomógł. Poszukuję go głównie w Warszawie. Ludzkiego lekarza, który nie wyśle mnie do psychiatry, który i tak stwierdził, że ze mną jest OK, ale który przeprowadzi diagnostykę.
Czy piszę tu, żeby zwrócić na siebie uwagę, prosić o współczucie? Nie. Staram się ciągle twardo to znosić, mimo że czuję się opuszczony w tym cierpieniu przez bliskich.. Bardzo Was proszę jedynie o modlitwę. Odmawiam od 01.01 nowennę pompejańską w intencji uzdrowienia. I choć wiem, że "bądź wola Twoja", to pokornie liczę, że tą wolą będzie uzdrowienie. Wszak nie wykryto u mnie guza, tętniaka, choć podejrzewam zapalenie tętnic (objawy się zgadzają). Może jednak to jest drobnostka, którą trzeba wykryć..
Bardzo Was przepraszam za tak długi post. Przepraszam również za rozwiązłość, na pewno w nim występującą. Ciężko mi się skupić w 100%. Bardzo dziękuję tym, kto choć zechciał to przeczytać. Śmiem prosić jeszcze tylko o jedno.. Być może ktoś z Was jest lekarzem, bądź sam leczył się neurologicznie. Byłbym bardzo wdzięczny za jakiekolwiek wskazówki, gdzie mógłbym znaleźć dobrego lekarza w Warszawie.
Na koniec tylko - cierpienie bardzo przybliża do Boga. Szanujmy swoje zdrowie, gdy je mamy. Ja go nie uszanowałem i myślę, że Bóg mógł mi wszystko zabrać, żeby mi powiedzieć: "Opamiętaj się, nie grzesz. To ja jestem w Twoim życiu najważniejszy". Choć to wszystko spotkało mnie w młodym wieku, bo nie tylko o chorobę chodzi, to uczy to ciągle pokory i zbliża do Chrystusa.

Pozdrawiam
Michał

13 myśli na temat „Kilka próśb o modlitwę

  1. Pomodlę się za Ciebie, bo wiem jak musi Ci być trudno. Codziennie czytam tu świadectwa i także 35 dzień odmawiam nowennę. Mam dwoje chorych maluchów, a modlę się o szczęśliwą rodzinę. Będę trzymała kciuki za narodziny zdrowego maleństwa i życzę bycia szczęśliwą mamą. Niech Bóg ma Was w opiece.

  2. Aż nie wiem co napisać, dziękuje bardzo to za mało ….sie cieszę, ze sa jeszcze tacy dobrzy ludzie na świecie.mam nadzieje, ze z Twoimi dzieciaczkami bedzie tylko lepiej i tez obiecuje modlitwę za nie
    Bóg zapłać

    • Joasiu! Bądź dobrej myśli i niezależnie od wszystkiego zaufaj Matce i Jej Synowi. Będę się również modlić w Twojej intencji.

    • Ja również erdecznie dziękuję za modlitwę za moich chłopców, właśnie tu siedzę i płaczę nad jednym świadectwem, w którym jest napisane, że w trudnych chwilach Pan niesie nas na rękach. Mnie już niesie prawie 7 lat. Moi chłopcy nie chodzą i nie będą, ale poza tym są cudowni. Ja muszę nosić ich dwóch. Teraz znów się uśmiecham, bo to by znaczyło, że Pan niesie nas w trójkę.Życzę Ci, żebyś tak jak i ja miała dużo siły na teraz i z całego serca żeby córeczka była zdrowa. Pomodliłam się za Was wczoraj pomodlę i dziś.

  3. Michale… ja odmawiam nowenne dopiero drugi dzien. W intencji mojej mamy u ktorej zdiagnozowano guza dajacego przerzuty. Jeszcze nie wiadomo czy jest bardzo zlosliwy. W ogole malo wiadomo. Podobnie jak u Ciebie. Mam wrazenie ze Ty rowniez podobnie jak ja trafiles tu na zasadzie „jak trwoga to do Boga”. Ja tez roznie zylam, moj zwiazek chociaz zakonczony malzenstwem, zaczal sie od grzechu… Teraz jest roznie, a bardzo czesto poprostu zle… Nie wiem na czym stoje. Dlatego Cie rozumiem. Diagnoza pozwolilaby Ci ropoczac walke, nabrac nadzieii i pewnosci. Bo teraz walczysz o siebie ale nie do konca wiadomo z czym. Tak jak moja mama. Nie przejmuj sie lekarzami. Teraz jest taka tendencja, ze jak boli a nie ma namacalnej przyczyny to trzeba kierowac do psychiatry. Modle sie za Ciebie i wierze ze, jak to ktos juz pisal, zdrowie jest zawsze wola Boga, i bedziesz zdrowy.

  4. Ja tez wczoraj plakalam nad tym świadectwem, a teraz płacze nad Twoja odpowiedzią.
    Bardzo mi trudno gdyż mieszkam za granicą, a ojciec dziecka ucieka od problemu i zachowuje sie jakby nic sie nie stało 🙁 może tak na ten problem reaguje 🙁 ja daje radę tylko dzieki Nowennie i opiece Mateńki, która daje mi spokój i pewność, ze wszystko bedzie dobrze
    Jutro kolejne badania,
    Dziękuje wam wszystkim za modlitwę i dobre słowo
    Bóg zapłać
    J

    • Asiu trzymam kciuki, żeby badania wyszły prawidłowo. A Tobie dużo siły. pozdrawiam serdecznie i całym sercem jestem z Tobą.

  5. Pomódlcie sie i za mnie choc sama się modlę ale potrzebuje wsparcia bo wszystko się wali pomodlcie się za mnie i w Bogu wiadomej sprawie. Bóg zapłać!

  6. Modlę się za Was wszystkich. Niech Matka Boża Wam błogosławi i wysłucha Wasze modlitwy. Niech przybliża Was do Chrystusa.

  7. U mnie gorzej byc nie może, jestem w 40 dniu modlitwy i zły szaleje, ze boje sie wstawać rano bo nie wiem co dzień przyniesie … Przedwczoraj mu powiedziałam,ze sie go nie boje, ze mogę mu sie śmiać w twarz, to mi wczoraj pokazał 🙁 już nie mówię o tych snach które mam od tygodnia, tylko o wydarzeniach 🙁 ja nie przestaje sie modlić, za tydzien wyniki najważniejszych badań, niech mi tylko ktoś wytłumaczy te jego działania 🙁
    BÓg zapłać

    • Wszelkie złe stany miną. Małym pocieszeniem dla Ciebie będzie, że inni mają gorzej, ale jedno jest pewne, że Ci co mają źle, ale trwają w pokorze i są przekonani, że z Bogiem wszystko zniosą, bo Bogu ofiarowali swoje życie i wierzą, że Bóg nimi kieruje w chwilach, gdy są pozbawiani wiary przez złe, aczkolwiek inteligentne duchy, nie będą w zniechęceniu pozostawać bez końca. Uwierz mi, bo wiele już klęsk doświadczyłam w życiu, choć na pewno inni mają ode mnie gorzej i nie mogę mieć pewności, że zły nie będzie mnie doświadczał jeszcze w sposób jakiego nigdy wcześniej nie doświadczałam, nigdy tego nie można wykluczyć, niemniej jednak wierzę, że ściśkając różaniec w rękach lub odliczjąc Zdrowśki na palcach, ściskając nieraz pięści w bólu i niemocy – modlitwa Matki dotrze do Pana Boga, albo chociaż – albo właściwie może w sposób wyjątkowo wyraźny- my usłyszymy od Pana Boga, czego od nas oczekuje. Bo nic nie dzieje się bez woli Boga – we wszystkim można upatrywać Palca Bożego -tylko trzeba się starać Go dostrzec -no i właściwie z pomocą Bożą zinterpretować -by być dzieckiem Bożym , a nie wyznawcą, czy sługusem szatana.
      Mam przeświadczenie, że szatan szybciej się zniechęci naszymi modlitwami, niż my zdołamy zwątpić w opiekę Bożą. To jest wręcz oczywiste, że różaniec w naszym życiu jest taką skuteczną bronią, jak karabin maszynowy, z którym nie powinniśmy się rozstawać. Budzić się ze słowami modlitwy na ustach lub w myśli i zasypiać. Wtedy zły nie będzie miał do nas dostępu- sam widząc nas rozmodlonych- prędzej sam spróbować tego , czym my się karmimy, aż Matka Boska zdepcze jego dotychczasową – podłą postać-zmiażdży mu głowę, tak jak jest to zapowiedziane – i przestanie już mieszać – nie mając słuchaczy.

  8. Asiu dzięki nowennie mój mąż zaczął się do mnie odzywać jak normalny człowiek, nie mieszkamy już długo razem, a dziś nawet zadzwonił, żeby spytać jak się czuję. Czasami nie umiem tego wytłumaczyć , ale myślę że to pomoc Matki Bożej. I wtedy patrzę w niebo z uśmiechem. Choć teraz ciemno. Niech i Tobie pomaga Mateńka, napisz jak badania. pozdrawiam i kończę mój 40- sty cały różaniec.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!