Dla tych, którzy sie boją

Jezus szatan

Witam, jakiś czas temu napisałam świadectwo kiedy zaczęłam NP i przedstawiłam swoją intencje, obawy i nadzieje. Dziś zostały mi 2 dni do ukończenia i chcę się z Wami czymś podzielić, zwłaszcza z tymi osobami, które się boją ataków złego, nie dowierzają, że NP działa.Może po kolei, modlę się od listopada w intencji chłopaka ateisty, który mnie zostawił po 2 latach związku. Modlę się o jego nawrócenie, mając też nadzieje, że jego uczucia jeszcze nie wygasły, ale intencją jest nawrócenie. Np znalazłam w internecie, kiedy szukałam jakieś modlitwy o nawrócenie i trafiłam na tę stronę. pierwsza myśl była taka, że ta modlitwa jest długa i trwa wiele dni i że to trochę dużo bo jestem osoba która wiecznie nie ma czasu. Ale podjęłam decyzję, że zacznę odmawiać NP, zrobiłam sobie tabelkę na 54 dni i następnego dnia zaczęłam się modlić. Początki były trudne, bo tęskiniłam, byłam rozżalona, cześć błagalna opierała się głównie na uczuciach porzuconej dziewczyny i moja modlitwa była taka „na gorąco” życzyłam mu wszystkiego dobrego, bardzo chciałam żeby się nawrócił i aby Matka Boska sie nim opiekowała.

Cz. dziękczynna była trochę inna, zaczeło się normalnie tak jak przedtem ( choć teraz z perspektywy czasu widzę że byłam juz wtedy trochę wyciszona) po poru dniach zaczęły się schody, (czytałam na tej stronie że zły działa i trochę sie tego bałam że zrujnuje mi życie, ale intencja była ważniejsza). Stałam się przybita, nic nie miało sensu, płakałam cały czas, czułam się źle tak, że nie da się tego opisać, myślałam nawet ze mam odchylenia psychiczne. MASAKRA. dużo pomogły mi Wasze świadectwa i wpisy. Potem nastąpiła zmiana, stałam się pobudliwa podczas modlitwy, nie mogłam się skupić, myliłam sie , zapominałam w którym momencie modlitwy jestem, sposób aby kontynułowac nowenne znalałam taki, że podczas modlitwy np porządkowałam ubrania, albo książki, robiłam cokolwiek żeby zająć czymś ręce i móc dokończyć się modlić, miałam potem wyrzutu że może lekceważe modlitwe ale nie było innego sposobu.

Cały czas wiedziałam, że to szatan próbuje mnie zniechęcić, ale to było takie jałowe, wiem że to brzmi dziwnie, ale miałam poczucie, że to nie do końca działa, bo w mojej intencji nic się nie zmienia, tzn. nie wiem czy coś się dzieje, bo nie mam kontaktu z osobą za którą się modlę. Czytałam któreś świadectwo, że im ważniejsza intencja tym zły bardziej meczy, a to co działo sie ze mną było okropne, ale jałowe, w taki sensie, że nie odczówałam bezpośredniej ingerencji złego, trochę się zmartwiłam, wiem że to brzmi nienormalnie ale takie miałam odczucia, tzn teraz wiem, bo, dziś w nocy doznałam czegoś dziwnego.

Od pewnego czasu odczówałam dziwne wrażenie w kończynach i nie było ono nie przyjemne, to nie był ból, takie jakby ciepły prąd ale było on lekki i w sumie myslałam, że coś mi się wydaje. Dziś rano o 5 wstałam, żeby ściągnąć sobie pare rzeczy z internetu, bo mam limit a w nocy nie. Potem się położyłam bo było wcześnie i chciałam jeszcze trochę podrzemać. Kiedy przysypiałam zaczęło mi szumieć w uszach, myślałam, że to mi się śni, ale uświadomiłam sobie, że przeciez nie śpię, i poczułam jak coś,jakas siła ściska mi ręce i nie mogę nimi ruszać, przestraszyłam się i zaczełam modlić, odmawiałam Zdrowaś Marjo jaedno po drugim, strach minął po chwili ustąpił szum i ucisk, uspokoiłam się.

Pomyslałam wtedy o osobie za którą się modlę i znów zaczęło się to samo tyle, ze trwało dłużej i zajeło też nogi. Zaczełam się modlić, nie mogłam się ruszyć szum był głośtny tak że w pewnym momencie zaczełam szeptać modlitwe głośniej. Nie mogłam ruszyć dłońmi ani nogą coś jakby mnie trzymało, nie czułam dotyku tylko jakaś siłe która mnie paraliżuje, zaczęłam z całej siły ruszać noga nie mogłam jej podciągnać, po chwili to ustąpiło. Już nie spałam. Wiedziałam że to zły, i powtażałam że nie wygra z modlitwą (i mam zamiar ją dokończyć).

Muszę przyznać, że to mi w pewien sposób pomogło, bo wiem, że ta modlitwa to nie jest zwykła modlitwa skoro zły tak sie jej boi, mimo pewnego strachu jestem spokojna i można powiedzieć zadowolona, bo teraz wiem, że TO DZIAŁA, TO JEST NAPRAWDĘ. Myślę, ze Matka Boska pozwoliła na to bo wiedziała, że jestem niedowiarkiem, chociaż myślałam, że nie jestem, po tym zdarzeniu uświadomiłam sobie, że nie do końca byłam przekonana.
Przypomniałam sobie również o zdarzeniach z przed roku lub dwóch kiedy byłam w związku z tym ateistą, w którego intencji się teraz modlę. Przez kilka nocy budziłam się, tzn budziła mnie wieża stereo która sama się właczała w środku nocy, wtedy wstawałam wyłaczałam ją z gniazdka i szłam spać, ale nie zasypiałam bo czułam to samo uczucie co dziś w nocy : coś paraliżowało mi dłonie po nadgarstki bardzo mocno, nie mogłam nimi ruszać, zaczynałam modlitwę Zdrowaś Mario i to ustępowało, potem zasypiałam i spałam do rana.

Było to dziwne ale, nie wiedziałam co to jest, i czekałam co bedzie się działo dalej, to powtarzało się przez kilka nocy pod rząd, aż zniknęło. Zbagatelizowałam to, chłopakowi o tym nie powiedziałam, bo myślałam, że weźmie mnie za nienormalną, w końcu był, tzn jest ateistą i w takie rzeczy nie wierzy. Rozmawiałam tylko z koleżanką, która powiedział mi że jej kolega miał podobnie, budził go” ktoś” lub „coś”co noc, nie pamiętam jak to dokładnie z nim było, ale też się modlił Zdrowaś Mario i przechodziło.

Teraz dało mi to do myślenia, uświadomiłam sobie, że już wtedy powinnam się zacząć modlić o jego nawrócenie, ale nie zdawałam sobie sprawy że to tak poważna sprawa i że takie rzecze na serio się zdarzają. Myśle, że Matka Boża po to nas rozdzieliła, abym zaczeła się za niego modlić. Widze teraz swoją ślepotę. W niedzielę skończę NP i mam zamiar wybrać sie do Koscioła Mariackiego na mszę, tak na zakończenie ( mieszkam w Krk, tzn. studiuję). Planuję też rozpocząć kolejna NP w tej samej intencji. To co dziś się wydarzyło otwarło mi oczy i uświadomiło, że nie ma żartów i trzeba się modlić. Paradoksalnie szatan chcąc mnie wystraszyć jeszcze bardziej mnie zmotywował do modlitwy.

Przy końcu widzę też pewne zmiany w sobie, moje podejście do modlitwy stało sie bardzej dojrzałe i dojrzalej podchodzę do tej intencji. Uczucie nie mineło, chwilami jeszcze chce mi sie płakać , ale jestem dużo spokojniejsza niż na początku NP, choć jeszcze nie zupełnie spokojna, ale wiem, że wszystko bedzie dobrze, muszę się tylko (lub aż)modlić i wierzyć. Wy także się nie poddawajcie. Powodzenia

( Może trochę chaotycznie to napisałam, ale starałam się to opisac najlepiej jak umiem)

33 myśli na temat „Dla tych, którzy sie boją

  1. Staraj się, przede wszystkim być w stanie łaski uświęcającej. To bardzo ważne, ponieważ wtedy zło nie ma do Ciebie dostępu. Jeden z moich ulubionych świętych, proboszcz z Ars
    św. Jan Maria Vianney mawiał: „Szatan jest zły, ale jest także głupi! Wścieka się, a to jest dobry znak… Zauważyłem, że jeśli zamęt narasta i nasilają się ataki, oznacza to, iż następnego dnia pojawi się u mnie jakiś wielki grzesznik…To dobry znak: zapowiadający udany połów…” W chwilach zamętu, dobrze tez odmówić sobie mały egzorcyzm, czyli modlitwę do Michała Archanioła. I nie poddawaj się. 🙂

  2. Dzisiaj spałam z różańcem w ręku, przyznaję się, że sie obawiałam, ale było spokojnie.
    Co niedzielę chodzę do kościoła i przyjmuję Komunię Św. Kiedy zaczęłam odmawiać NP, olewałam ( nieładnie mówiąc) Msze w niedziele i do Komunii też nie przystępowałam, do spowiedzi tez chodziłam rzadko, przed świętami Bożego Narodzenia w trakcie odmawiania NP poszłam do spowiedzi i od tej pory systematycznie uczęszczam do Kościoła i przyjmuję Komunię, Kilka razy przy spowiedzi księża mówili mi, że msza w niedzielę jest ważna, ale jakoś to do mnie nie trafiało, myślałam „a tam, jak raz nie pójdę to świat się nie zawali” no i nie miałam racji, podczas tej ostatniej spowiedzi też mnie ksiądz pouczył że to jest ważnie i w końcu dotarło.
    Inka, przypomniałaś mi o bardzo ważnej rzeczy, kiedyś na religii jeszcze w szkole średniej ksiądz rozdał nam takie małe obrazki z Michałem Archaniołem i właśnie z egzorcyzmem, wtedy nosiłam go przy sobie i odmawiałam co rano, ale zupełnie nie wiem jak i kiedy to się stało ze zapomniałam o tym zupełnie i nie wiem co sie stało z tym obrazkiem, muszę go poszukać. Inka dziękiuje Ci serdecznie za to co napisałaś! To nie samowite jak Matka Boska podsuwa nam wskazówki i jak człowiek (ja) potrafi być ślepy. To wszytko teraz powoli układa się w całość, dziś jest ostatni dzień mojej pierwszej nowenny.

  3. W trakcie odmawiania nowenny 2 razy w myślach przed snem prosiłam o znak, czy moja modlitwa zostanie wysłuchana. Za pierwszym razem śniły mi się robaki w jedzeniu a za drugim ze bliska osobę spotykały złe rzeczy … uważam ze takie sny nie pochodzą z nieba … tak czy inaczej nie zniechęciło mnie to i modle się nadal!

  4. Uczestnicząc we Mszy Św. i Komunii, możesz ją ofiarować w intencji o jaką się modlisz. Ja modliłam się o nawrócenie, a właściwie o uwolnienie pewnego człowieka, trzy lata. Jak widzisz potrzeba było cierpliwości. I po jakimś czasie zaświtała nadzieja, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Niestety pojawiły się w jego otoczeniu osoby, które znów pchnęły go na zwodniczą ścieżkę. W pewnym momencie Maryja kazała mi przestać się za niego modlić. Dosłownie pokazała mi, że „postawiłam go na nogi” i nauczyłam chodzić, a reszta należy do niego. Mam zająć się innymi sprawami.

  5. Modlę się w tej samej intencji co Ty. Jestem na razie na części błagalnej ale efekty działań Złego widzę po sobie (ciągłe zmęczenie, próby zaciągnięcia mnie do wróżki,złe samopoczucie i płacz bez powodu, nie mogłam się skupić na modlitwie, również się myliłam ). Na forum żywego różańca znalazłam wpisy dotyczące Nowenny do Krwi Chrystusa, która jest skuteczna przy odmawianiu modlitwy związanej z innymi osobami:) Czuję, że ta Nowenna mi naprawdę pomaga (odmawiam ją przed NP) a co do ataków w nocy… podczas tej NP nie mam ich ale wiele osób radzi tak jak Iga modlitwę do Michała Archanioła. Ja odmawiam z kolei tradycyjną do Anioła Stróża i myślę, że również daje efekty:)

  6. Tak wiem i każdą Mszę i Komunie ofiaruję w tej samej intencji. No i zdaje sobie sprawę, że trzeba czasu i trzeba czekać, ale strasznie się niecierpliwie, bo nie wiem czy u niego już coś tam się dzieję, czy moja modlitwa trafia. No właśnie i boje się, że on nawet jeśli coś zacznie się u niego dziać to nie zauważy tego, albo właśnie, że ktoś będzie go ciągnął w złą stronę. Jakiś czas temu modląc się prosiłam o znak czy dobrze robię, że się modlę w tej intencji, no bo przecież oprócz nawrócenia liczę, że się zejdziemy, ale nic mi się nie śniło, ani nikt mi niczego nie podsunął, nie było żadnej podpowiedzi. Uznałam, że modlitwa nawet jeśli nie pomoże to na pewno nie zaszkodzi. Teraz coś jakby idze do przodu, przypominam sobie o pewnych rzeczach no i te ataki… ale i tak pojawiają się wątpliwości i swego rodzaju bezradność, bo oprócz modlitwy nie mogę nic zrobić… To zabrzmi głupio ale tak bym chciała, żeby go coś trzepnęło przez ten ślepy łeb i oświeciło zanim popełni jeszcze więcej grzechów.

    • Już kiedyś ten fragment wklejałam. To z filmu „Spotkanie”, ale bardzo mi się podoba i daje do myślenia. To dialog Jezusa i Melisy:
      „- Melisa, mam dla ciebie przeznaczone o wiele więcej, jeśli mi zaufasz. Będą chwile, gdy będę cię prosił o rzeczy których nie będziesz chciała zrobić.
      – Nie rozumiem.
      – Nie możesz wyjść za Paula.
      – Ale ja go kocham.
      – Cóż, nie powinienem mówić, że nie możesz, bo możesz, ale nie powinnaś. Nie tego dla ciebie pragnę, Melisa.
      – Ale ja go kocham.
      – Melisa, masz bardzo gorące serce. W ilu już chłopakach się zakochałaś odkąd skończyłaś 16 lat?
      – Ale on też mnie kocha.
      – Melisa, PO PROSTU NIE JEST MOJĄ WOLĄ, BY PARA NIE BYŁA DO SIEBIE DOPASOWANA. Paul we mnie nie wierzy.
      – A co jeśli się pobierzemy i moim celem będzie, by został zbawiony? Mogę tego dokonać!
      – Melisa, kochasz go? Czy kochasz go naprawdę?
      – Tak, kocham.
      – Jak myślisz, kto go kocha bardziej? Ja czy ty?
      – Oczywiście, że ty ale…
      – Melisa, Paul nie czuje do ciebie tego, co ty czujesz do niego. Nienawidzi swojej prace w Winnemucca. Jest samotny… W tej chwili myśli, że jesteś tym, czego naprawdę potrzebuje. Ale odtąd za dwa lata, gdy wrócicie do Los Angeles, będzie chciał czegoś więcej, czegoś, czego mu nie będziesz mogła dać. Będzie tobą urażony. A wiesz, co go w tobie będzie razić najbardziej? Twoja wiara we mnie. To wciąż będzie największa różnica pomiędzy wami. Więc zamiast przyciągnąć go do mnie, będziesz powodem jego odejścia w drugą stronę. Czy nie jest ważniejsze by KOCHAŁ BARDZIEJ MNIE, NIŻ CIEBIE?
      – Ale czy on ciebie pokocha?
      – Gdy przyjdzie czas, tak. Pokocha.
      – No to może….
      – Melisa, obiecuję ci. Już niedługo, a nie będziesz nawet chciała stanąć przed taką możliwością. Pamiętaj, MAM WIELE WSPANIAŁOŚCI ZGROMADZONYCH DLA CIEBIE.”

      Dżes, pomyśl o tym w taki sposób…

  7. Gorąca i z całą mocą apeluje do administratora tej strony, aby powstrzymał te mrożące krew w żyłach historyjki o „atakach złego”. Ludzie przesadzacie, w czary i w sny wierzycie, a deklarujecie że jesteście wierzącymi. To co opisujesz Dżes to w medycynie nazywa się porażenie przysenne, poszukaj w internecie, poczytaj. Nie bawcie się w ataki złego, bo to nie jest gra komputerowa, diabeł nie ma ochoty na zabawę, jeszcze ktoś wywoła wilka z lasu. Jak może wam zły zagrażać jak boi się Różańca i zapewniam dopóki się modlicie to trzyma się od was z daleka. A jak ktoś się czuje zmęczony, smutny to albo ma depresje albo gorszy nastrój. Odmawianie NP dla niektórych wiąże się z dużymi, różnymi emocjami, nic dziwnego że psychika tak reaguje.

    • Aga, nikt tu nie mówi o czarach. A jeśli chodzi o sny, to masz ich mnóstwo w całym Piśmie Świętym. Czy to nie we śnie, Archanioł Gabriel ukazał się Józefowi i kazał przyjąć Maryję? Czy to nie sny, tłumaczył Józef faraonowi w Egipcie? Czy to nie Daniel był specjalistą od snów na dworze króla Nabuchodonozora II? I wiele innych przykładów…

  8. Aga, od czarów to jestem daleko. Medycyna medycyną, ale są zdarzenia których ani medycyna ani żadna inna dziedzina nauki nie tłumaczy. Myślę, że jest wiele ludzi którzy różnych rzeczy doświadczają, ale o tym nie mówią, bo boją się , że zostaną wzięci za psychopatów.
    Co do snów ja osobiście niczego we śnie nie doświadczyłam, więc się nie wypowiem, prócz tego co wyżej napisała Inka. Owszem, też myślałam o tym w ten sposób, że przecież to nie jest możliwe, że po prostu bywają gorsze chwile, że ktoś porzucony czuje się źle i to rzecz normalna, naturalna i broń Boże nie chcę Ci narzucać swojego zdania ani przekonywać,ale( nie wiem jak to opisać) stan zmęczenia, przygnębienia którego ja doświadczyłam w tym najgorszym stadium był dziwny, nie wiem jak to ujać, żeby dobrze przekazać, to nie było takie zwykły stan, zdarza się że czujesz „coś”, „coś” dziwnego i wiesz na pewno że to nie jest ziemskie. Być może masz rację, że to przypadek medyczny i nic więcej, ale jeśli powołujemy się tu na rozum to analizując pewne stany których doświadczyłam podczas NP, musiałabym tego rozumu nie mieć żeby przyznać ze to tylko przypadki medyczne.

  9. Ciekawe to świadectwo. Osoba, która je napisała, pewnie nie miała zamiaru nikogo straszyć, chociaż przyznam, że momentami świadectwo jest trochę przerażające:) Chciała zapewne ukazać, że Pan Bóg często daje nam znaki, a my je lekceważymy, nie słuchamy Go i później ponosimy tego konsekwencje. Pan Bóg jest miłością i chce dobra twojego jak i tej drugiej osoby. Trafnie to przedstawiła Inka.
    Byłam kiedyś w trudnym związku, który się rozpadł. Dziś z perspektywy czasu widzę, że dla nas obojga było to lepsze, oboje się wzajemnie raniliśmy, nie zawsze świadomie i z wielu powodów Ponadto ja byłam wierząca i praktykująca, on prawie w ogóle. Myślałam, że mogę mu pomóc także w wierze, jakże się myliłam, dziś widzę, że chyba przeceniałam swoje siły, a moja wiara była słaba. Jednak to moje osobiste doświadczenie, a ile ludzi tyle związków. Na pewno takim osobom modlitwa jest bardzo potrzebna, dobrze, że mają osoby, które się za nie modlą. Należy chyba też pamiętać w tym wszystkim trochę o sobie, modlić się o siły, o światło w tym wszystkim i o swój los.
    Niektóre osoby mają różne doświadczenia z Nowenną, niestety ataki również się zdarzają, to jest faktem, mnie także się przytrafiły. Wydaje mi się jednak, że nie należy we wszystkim widzieć działania złego, bo można popaść w paranoję, lęki, sami się czasem nakręcamy.
    Na początku Nowenny uszkodziłam lekko samochód. Jednak nie widzę w tym działania złego. Uważam, że sama jestem sobie winna, bo byłam roztargniona, jechałam bezmyślnie i to było do przewidzenia.
    Pan Jezus już pokonał szatana przez śmierć na krzyżu, więc zły jest przegraną istotą. Jeśli ktoś ma trudności to jedyne, albo aż co może zrobić to dużo modlitwy, stan łaski uświęcającej (spowiedź, Komunia), częsta Msza Św. nie tylko od święta, czytanie Pisma Św., a nawet post, medalik. Może jakieś rekolekcje. Każdy z nas ma różne doświadczenia, różnie reaguje.
    W trudnych przypadkach, dotyczy to głównie osób, które zajmowały się magią zwykle konieczna jest wizyta u księdza egzorcysty.
    Poza tym chyba nie należy się tym za bardzo zajmować, dziś to nośny temat. Trzeba być świadomym potencjalnych zagrożeń, i wiedzieć jak się bronić, jednak my katolicy mamy przede wszystkim szukać Boga, poprzez czytanie Pisma Św. i lektur, artykułów, rozmyślanie, rozmawianie o Nim, pogłębianie relacji, mamy dawać dowody miłości, bo Bóg jest przede wszystkim Miłością, a tam gdzie jest miłość nie ma szatana, więc skupmy się na Bogu, także poprzez piękne, niezwykłe, często wzruszające świadectwa na tej stronie.
    Polecam Dzienniczek s. Faustyny Kowalskiej.

  10. Aha, Inka ten teks faktycznie jest poruszający, może masz racje. Wiem, że Bóg nie robi niczego bez przyczyny, tak miało być (tzn. że się rozstaliśmy) a co będzie dalej to się okaże. Początkowo miałam problem z oddaniem się woli Bożej, ale wiem, że tylko Bóg wie co jest dobre a co nie, co potrzebne a co nie. Mam tylko nadzieję, że to wszystko nie pójdzie na marne, że w jakiś sposób pomogę się nawrócić temu chłopakowi, bo bez miłości Bożej nie uda mu się prawdziwie pokochać drugiej osoby. Mam nadzieje, że się nawróci jutro, za miesiąc, za 5 lat, że w końcu to się uda, trzeba byc cierpliwym. A czy się zejdziemy czy nie zostawiam Matce Bożej, która najlepiej wie co z tym zrobić.
    NP to naprawdę wielka modlitwa, wymagająca, ale też „bogata”. Wstyd mi trochę, że dopiero teraz zaczęłam się za niego modlić… Zawsze chciałam, żeby sie nawrócił, ale na „chceniu” się skończyło.
    Zaraz po sesji na uczelni zacznę kolejną NP a teraz mam zamiar odmówić nowennę do Św. Rity z racji ograniczonego czasu.

    • Modlitwa i miłość którą ofiarujesz drugiej osobie, zawsze pomaga i jest cenna. A dla siebie szukaj przede wszystkim Bożej Miłości. Gdy będziesz miała serce Nią przepełnione, zobaczysz i poczujesz wszystko w innym świetle.

  11. Samotna bardzo dobrze to ujęła. Ja nie twierdzię, że wszystko co dzieje sie niedobrego podczas NP to zły, wtedy faktycznie byłabym paranoikiem . Jesteśmy tylko ludźmi, gorszy humor się zdarza, potknięcie na chodniku też. Mówię tylko o pewnych rzeczach które na pewno nie są zwykłe. No i ja nie napisałam tego, żeby Was przestraszyć, przeciwnie, żeby zaznaczyć, ze zły oprócz tego że namiesza to nic nie może, bo Bóg nas chroni. A o tym że miesza to nawet księża mówią, w 3 Króli na kazaniu ksiądz powiedział ( co mi bardzo pomogło, trafił z tym kazaniem jakby było specjalnie dla mnie) że zły działa wtedy właśnie, gdy jesteśmy blisko Boga i cokolwiek by nie robił to Bóg jest prawdą, która zwycięża.

  12. do Dżes – rozumiem Cię lepiej niż myślisz, też miałam i mam nieraz dziwne zdarzenia, pisałam ogólnie, miałam na myśli osoby, które za bardzo się skupiają na negatywnych odczuciach, a czasem nawet trochę „na siłę” doszukują się czegoś złego, bo tacy też są, nie miałam na myśli Ciebie. Twoje świadectwo mi się podobało o czym napisałam, i mam nadzieję, że niektórym coś uświadomiło, mnie owszem. Miałam na myśli to, aby pamiętać o równowadze, i nie zapomnieć w tym wszystkim o Bogu.
    Są też ludzie bardziej wrażliwi, albo nie mają takich doświadczeń i różnie reagują na takie historie, co nie zmienia faktu, że każdy ma prawo umieszczać swoją, nawet jeśli jest dla kogoś nieprzyjemna.
    Chciałam też napisać, bo taka dziś tu tematyka, że Nowenna Pompejańska jest silną modlitwą, jeśli można tak powiedzieć. Działa wiele dobrego, często zmienia samego modlącego się i to w bardzo krótkim czasie, bo co to jest 54 dni, ludzie nawracają się latami, latami walczą z chorobami. Nic więc dziwnego, że zły się wścieka. Oczywiście Maryja chroni nas przy Nowennie, ale wydaje mi się, że oprócz modlitwy Nowenną czasem potrzebna jest ochrona, szczególnie w trudnych przypadkach, o czym napisałam.
    Pozdrawiam serdecznie. Dobrej nocy.:)

  13. Szatan boi się najbardziej właśnie różańca i ucieka od niego daleko, ja tam nic takiego nie czuję gdy odmawiam już 3 NP. Jestem spokojny i szczęśliwy, że ją odmawiam bo wiele dobrego otrzymuję, nie zawsze intencja jest wysłuchana ale ile innych łask, o których bym nie śnił mnie spotyka.
    Jeśli Bóg odpowiada na Twoją modlitwę – wzmacnia Twoją wiarę,
    Jeśli Bóg zwleka z odpowiedzią – hartuje Twoją cierpliwość,
    Jeśli Twoja modlitwa nie zostaje wysłuchana – tzn. że Bóg ma dla Ciebie coś o wiele lepszego niż to, o co Go prosisz.
    Pamiętajcie!!!
    Z Chrystusowym pozdrowieniem…

  14. Jeżeli chodzi o sny to Pismo Święte, Bóg mówi: „Słyszałem to, co mówią prorocy, którzy prorokują fałszywie w moim imieniu: Dokądże będzie tak w sercu proroków, przepowiadających kłamliwie i przepowiadających złudy swego własnego serca? Zmierzają ku temu, by przez sny swoje, które jeden drugiemu opowiada, poszło w niepamięć moje Imię u mojego ludu. (…) Oto się zwrócę przeciw tym, którzy prorokują sny kłamliwe – wyrocznia Pana – opowiadają je i zwodzą mój lud kłamstwami i chełpliwością” (Jr 23,25-27.32).
    „Nie zwracajcie uwagi na wasze sny, jakie śnicie” (Jr 29,8)
    Dżes rozumiem, że mogłaś nie wiedzieć o występowaniu takiego zjawiska fizjologicznego jak porażenie przedsenne, być może miałaś dobre chęci opisując to jako atak „z”, nie chciałaś przestraszyć ale przestraszyłaś, a co jeśli czyta to nastoletnia osoba, albo dziecko? Ja po przeczytaniu tego świadectwa, nie wiedząc że to jest zaburzenie organizmu bałabym się modlić bo bałabym się że przyjdzie demon i będzie mnie straszyć. Dlatego myślcie co piszecie. Jest to też bardzo niebezpieczna zabawa, diabeł to przeczyta i pomyśli sobie „aha atak złego miałaś haha, a chcesz zobaczyć jak wygląda prawdziwy atak złego”. Zrozum Dżes to jest zaproszenie dla niego. Niech nas wszystkich Bóg broni przed prawdziwymi atakami „z”. Nie doszukujcie się złego w waszym życiu ale dobra. Dżes zastanów się co było przyczyną takiego zachowania organizmu, może to być początek choroby, np. padaczki, nerwicy, ale też zdarza się 30 -50% zwykłym ludziom. Mnie też się przytrafił dwa razy, a teraz mam nerwice. Być może to znak od Boga, że powinnaś się zatroszczyć o swoje zdrowe psychiczne, więcej relaksu w życiu, odpoczynku, luzu.
    Jeżeli chodzi o złe samopoczucie, to na to ma wpływ wiele czynników. Jednym z ważniejszych są nasze myśli i tutaj chcę zauważyć, że diabeł nie jest wstanie kierować naszymi myślami bo ich nie słyszy i nie zna, ludzkie myśli zna tylko Bóg, ale kierować myślami może tylko sam człowiek. Trzeba czasem robić sobie porządek w głowie, pozbywać się myśli złudnych, śmieciowych, nieprawdziwych, bardzo przydatna do tego jest medytacja chrześcijańska, nikt tego za nas nie zrobi, a przy bałaganie myśli ulega się różnym paranojom i manipulacjom. Kolejnym czynnikiem jaki ma wpływ na nasze samopoczucie to emocje, trzeba nauczyć się je rozpoznawać i nad nimi panować, jeśli się czymś zadręczamy nie dziwmy się że jesteśmy smutni i przygnębieni. Może być też tak, że brakuje nam witamin, soli mineralnych lub innych wartości odżywczych, np. bardzo popularny niedobór magnezu, żelaza, który powoduje pogorszenie samopoczucia. Jednym z bardzo groźnym z „demonów” który nas atakuje każdego dnia jest stres, sieje spustoszenie w naszej psychice i organizmie, trzeba się nauczyć nad nim panować i odpierać jego ataki.
    Zauważam, że często na tej stronie ludzie zrzucają odpowiedzialność albo na Boga i wolę Bożą, albo na „z” i jego ataki. Sprawa jest oczywista, to my kierujemy i odpowiadamy za nasze życie, nauczmy się podejmować mądre decyzje a co najważniejsze przewidywać konsekwencje swoich decyzji. Bardzo pomocny jest w tym Duch Święty. „Owocem zaś ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie. Przeciw takim cnotom nie ma Prawa. (Ga 5, 23).
    Nie piszę tego żeby kogoś atakować ale proszę uważacie na siebie i docencie dary jakie dał wam Bóg w postaci psychiki, umysłu, serca, ciała.

  15. Tak ja to wszystko rozumiem i ja NIE twierdzę, że wszystko jest działaniem złego lub Boga i uważam wręcz podobnie, że nie należy popadać w paranoje a trzeźwo myśleć i oceniać to co się dzieje w naszym życiu. Faktem jest, że ludzie często się sami nakręcają czytając,że wszystko co nas złego spotyka to zły. Nie jestem ekspertem medycznym, ale zdaje sobie sprawę, że występują zaburzenia organizmu, bo za mało witamin stres,itp. itd. sama miewałam różne dolegliwości z tym związane. Ale uważam też że tak jak nie mozna przypisywać pewnych rzeczy Bogu czy złemy tak też pewne rzeczy nie powinny być mylone z medycyną. Widzę Aga,że na prawdę się przestraszyłaś, nie myślałam, ze na kogoś to tak zadziała, (może dlatego, ze ja osobiście nie jestem raczej osobą strachliwą). Na tej stronie jest kilka wpisów opisujących podobne rzeczy, więc myślę, że nie wyrządziłam tym wpisem krzywdy, bynajmniej nie o to chodziło. Podobnie jest wiele stron w internecie które opisują dużo gorsze, rzeczy i każdy ma do tego dostęp. Co do snów ja nic tutaj o snach nie mówię, bo tego nie doświadczyłam. Co do działań złego, uważam, że gdyby ich nie było, nie było by też egzorcyzmów, tych większych, skrajnych (udzielanych przez księży egzorcystów) i tych mniejszych w postaci modlitwy np. do Michała Archanioła, zalecane dla każdego. Zapytaj ksiedza napewno nie zarzeczy. Słyszymy o tym choćby na kazaniach. Oczywiście i jeszcze raz zaznaczam, że trzeba zachować trzeźwy umysł i nie popadać w jakieś paranoje, Nie przekonuję nikogo do swojego stanowiska, nie narzucam go, i nie chce być rozumiana jako prorok w żadnym wypadku! Ale to czego czasem się doznaje ciężko jest wyjaśnić, nie da się wyjaśnić, po prostu czujesz. Nie podważam medycyny ani nauki, podobnie jak nie jestem fanatykiem religijnym. Twoje uwagi Aga są cenne i ja biorę je pod uwagę, uwierz mi, że ja dokładnie sie nad tym zastanawiałam i to czego doświadczyłam, nie da się zrzucić na brak magnezu, (ogólnie zawsze byłam osoba twardo stojącą na ziemi). To co tu opisałam jest negatywne, ale mogłabym opisac też sporo rzeczy pozytywnych, to nie jest tak,że żyję w stresie 24h i doszukuje się samych negatywów, ja prowadzę normalne życie składające się z powodzeń i nie powodzeń.
    To nie jest mój wymysł, dlatego tu o tym piszę, aby poznać Wasze opinię i doświadczenia, porównać i pomyślec nad tym. Byc może za jakiś czas wydarzy sie coś co uswiadomi mi co to wszystko znaczy i jaki jest tego cel, taką mam nadzieję.

  16. ja odmawialam NP już trzeci raz podczas tej nowenny też dzialy się dziwne rzeczy u mnie w domu 2 noce po koleji włanczał sie sam alarm popsuł mi się laptop i dekoder a potem pralka ale najgorszy był wczorajszy sen w którym widzialam szatana dusił mnie wtedy ja zaczęłam wołać z przerazeniem we śnie Jezu Jezu i on mnie uwolnił nigdy mi się to wcześniej nie zdarzyło dzisiaj uswiadomiłam sobie że nastąpiło to po złożeniu świadectwa o Maryji tutaj więc zgadzam się z waszymi wpisami ze ZŁY próbuje nam namieszać zebyśmy się przestraszyli go musi być na nas porządnie wsciekły że sie modlimy bo mu modlitwą sprawiamy potężny ból i podczas modlitw strasznie cierpi

  17. Witam, . O nowennie wiedziałam już od dłuższego czasu lecz zwlekałam z odmawianiem jej. Niech wam nie przychodzi myśl ” pewnie leniwa”, tu nie o to chodziło. Przeczytałam w wielu wpisach jak podczas odmawiania nowenny zły atakuje i to mnie paraliżowało – od razu przyszły mi do głowy myśli że skłóci mnie z moim
    ukochanym chłopakiem. Lecz uznałam że moje zdrowie, [w intencji którego się modliłam] szwankujące od dłuższego czasu jest najważniejsze i niech się dzieje co ma się dziać. Było ciężko, nieraz uciekałam myślami, nie raz w trakcie odmawiania dzwonił telefon. Wtedy źle się z tym czując zaczynałam daną część nowenny od nowa. Niestety na razie nie zostałam wysłuchana, mało tego – mój chłopak który na pare tygodni musiał wyjechać,[w tym czasie odmawiałam nowennę] gdy się wreszcie spotkaliśmy on nie wytrzymał i płacząc jak dziecko przyznał
    się do zdrady z przypadkową kobietą. Byłam wstrząśnięta. Popatrzcie jak zły potrafi zranić dokładnie tam gdzie się najbardziej boimy. Wybaczyłam mu, tylko dlatego że się przyznał, sumienie go gryzło niesamowicie, w dodatku nie co dzień kobieta widzi swojego faceta zalanego łzami:) Mimo to bałam się przystąpić do kolejnej nowenny, myśląc że znowu obudzę licho, a sobie nie pomogę – takie myśli mnie nachodziły. i wtedy na pewnym kazaniu ksiądz stwierdził że zły nas zaraża strachem – mamy się bać,a także tresuje jak psa w wymyślaniu sobie przeszkód w życiu, wmawiając jedno słówko -„ale” – ale się nie da, ale to na pewno nie wyjdzie, ale ale ale.. zmieniło to trochę moje nastawienie i postanowiłam zacząć drugą nowennę. Mam nadzieję że podejdę do niej z o wiele większą wiarą, która dotrze tam hen w niebiosa:)

    • Co za paranoja. Przez nowennę pompejańską chłopak cię zdradził? To ta nowenna czyni dobro czy zło? Niezła zachęta dla innych do modlitwy

      • Anka a ja myślę że właśnie Matka Boża otworzyła Ci oczy na tego chłopaka kim on jest skoro teraz Cie zdradza to co byłoby po slubie często się dziwie że nie dostrzegamy pomocy Bożej albo żle ją odbieramy a potem mamy żal do Boga dlaczego tak się stało błednie to wszystko pojmujesz wydaję mi się Maryja chciała pokazać Ci że to niewłaściwy człowiek dla Ciebie zawierz jej i dalej się módl pozwól się jej kierować kiedyś się zadziwisz i podziękujesz jej za to że dzięki niej nie zbłądziłaś

        • Barbara ma rację, ale nie do końca:) To jest tak, modliłaś się za swój związek bo było coś nie tak, więc dowiedziałaś się prawdy, że jest bardzo źle, skoro chłopak zdradził cię z przypadkową kobietą, ale ale on za to co zrobił ponosi 50% winy, a drugie 50% ponosisz ty Aniu. Dodatkowo otrzymałaś łaskę wybaczenia mu, to świadczy o tym, że masz dobre i mądre serce (niektórzy latami się modlą żeby wybaczyć, to nie jest takie proste, zresztą wiesz). I jeszcze otrzymałaś szansę na budowanie waszego związku od nowa, jeśli oczywiście zechcesz, bo nikt tego za was nie zrobi. Ja tutaj nie widzę działania złego tylko Boga za wstawiennictwem Matki Boże. Mówiąc bardziej obrazowo, zaczęliście budować związek, ale ta budowa szła wam źle, zwróciłaś się do Matki Bożej o pomoc i pomogła, ale trzeba było zburzyć to co było złe i zacząć budować od nowa. Jak buduje się dom ale krzywo to nie da się go poprawić, podeprzeć i będzie stał, trzeba wyburzyć i budować od nowa. Dlatego nie przesadzajcie z tym oddziaływaniem złego. Zły jest bezradny jeżeli człowiek nie wejdzie z nim w układ.

  18. Proszę o pomoc, nie wiem, jak dodawać nowe wpisy! Modliłam się nowenną przez 12 dni, i niestety zasnęłam, przerwałam na jeden dzień. Czy mam zaczynać od początku? Proszę bardzo o odpowiedź, naprawdę mi bardzo, bardzo zależy….

  19. Ja bym dokończyła to co nie zdążyłam następnego dnia i tego samego dnia odmówiłam znów cały różaniec i kontynuowałam. Tutaj nie chodzi o ilość tylko jakość.

  20. Ja zaczynając NP nie nastawiałabym się, że zły będzie mnie dręczył, owszem informacja o tym często przewija się w świadectwach, a mam wrażenie, że nie to jest w tej modlitwie najważniejsze. Tymczasem mając takie nastawienie mniej koncentrujemy się na samej intencji i modlitwie, a bardziej na „efektach” – i ich rzeczywiście głównie dotyczyło to świadectwo, a chętniej poczytałabym o łaskach, które spotkały Cię po odmówieniu tej modlitwy. 🙂

    Zachęcałabym Cię też do wybrania – następnym razem – innej intencji, może w intencji samej siebie, na przy przykład o spokój, miłość, dobre relacje, nowe przyjaźnie. Nawrócenie tamtej osoby jest ważne, ale Tobie również przyda się oparcie, zwłaszcza teraz, gdy już się rozstaliście i ta osoba nie jest już tak ważnym elementem Twojego życia.

  21. Szatan sie wscieka i walczy zaciekle o nasze dusze,wiec przez niego, gdy sie modlimy Nowenna, np.psuje sie sprzet, albo jest nam w zyciu trudniej,abysmy pomysleli, ze modlitwa nic nie zmienia w naszym zyciu,ze jest gorzej. Tez przez to przechodzilam,wspierali mnie Ksieza Egzorcysci,dlatego osoby ktore nie wierza w dzialanie zlego,a na niektore dolegliwosci patrza przez pryzmat choroby/nocne dusznosci itp., podziwiam za odwage,choc z religijnego punktu widzenia to chyba niezbyt madre…pozdrawiam

  22. Zaczełam odmawiać nowenne ale zapomniałam o rozwazaniu tajemnic . czy musze zacząć od początku czy modlić się dalej ?

A Ty co o tym myślisz? Napisz!