Basia: z Tobą i z różańcem w ręku nie zginę

Świadectwo pracy za granicą

Moja wiara w skuteczność modlitwy NP była tak duża że otrzymałam upragnioną łaskę już w pierwszym dniu jej odmawiania i tak się zadziwiłam ze tak szybko mi Królowa Różańca pomogła a było to 13 lutego ubiegłego roku

prosiłam Maryję o znalezienie pracy Matka Boża wiedziała że lubię pracować zagranicą więc taką mi dała w taki sposób że gdy wieczorem przeglądałam swoją pocztę w komputerze dostrzegłam meila z ofertą ok 150 ofert pracy zagranicą dla mężczyzn i kobiet potem okazało się że to są sprawdzone oferty

pomyślałam wtedy tak no MARYJA już mnie wysłuchała ale muszę się dalej modlić jeszcze przez 53 dni i tak też było podczas kolejnych dni za każdym razem jak odmówiłam nowennę napływały iinne oferty nie wiedziałam w czym wybierać o jakże CIĘ Matko Boża kocham za milosierdzie jakie mi wyświadczyłaś kiedy prosiłam wysłuchałaś mnie i mi pomogłaś dzisiaj wiem że z Tobą i z różańcem w ręku nie zginę więc dziękuję CI za to stokrotnie bo nie ma Większej od Ciebie

Opt In Image
Nie przegap zadnego swiadectwa!

Zapisując się do biuletynu będziesz otrzymywać co tydzień, w piątek, powiadomienia o nowych, wspaniałych świadectwach, przysyłanych przez naszych Czytelników! Wystarczy wpisać poniżej swoje imię oraz adres e-mail. Potwierdzenie zapisania przyjdzie na Twoją skrzynkę.

78 myśli na temat „Basia: z Tobą i z różańcem w ręku nie zginę

    • piękne świadectwo o Matce Bożej nie musiałaś długo czekać bo jesteś szczególną osobą dla Niej dlatego nie pozwoliła Ci długo czekać

    • spróbuj uwierzyć tak jak Basia że właśnie to dostaniesz o co prosisz Bóg nie lubi wątpiących zniechęconych niedowiarków lubi osoby które mu bezgranicznie ufają wtedy daje im więcej jak prawdziwie ufamy i wierzymy widzimy jego cuda i łaski nie przegapiamy szans które nam daje tylko niektórzy może nie chcą tego widzieć może Bóg CI już nieraz pomagał tylko tego nie widziłaś bo może myślałas o czymś innym to on wybiera dla nas łaskę nieraz trzeba popatrzeć realnie w życiu i nieraz trzeba wiedzięć czego w zyciu chcemy będzie nam łatwiej i Bogu będzie łatwiej nam pomóc

        • skoro nie znajdujesz pracy a mówisz że się modlisz to mi tu coś nie pasuje albo módl się i czekaj aż przyjdzie łaska boża albo może poproś kogoś innego o modlitwę w tej sprawie życzę Ci więcej pozytywnego myślenia może zapiszesz się do Powiatowego Urzędu Pracy do doradcy zawodowego wtedy CI pomogą szukać pracy i pozytywnie mysleć bo z takim nastawieniem będzie CI ciężko

          • Za takie moje „pozytywne” nastawienie odpowiadają pracownicy urzędu pracy dlatego wypisałam się z niego na własne życzenie i nie chce mieć z nimi nic wspólnego. urzędnicy i doradcy zawodowi nie pomagają tylko przeszkadzają

      • Basia, czytałaś żywoty Św.Anny i Sw Joachima, nie mogli mieć dzieci 20 lat, a wtedy małżeństwo bezdzietne było uważanie za niepożyteczne w oczach ludzi. Nie musimy wszystkiego rozumieć, każdy ma swoją drogę życia.

        • cześć nie czytałam ale znam ich historię taki był plan Boży wobec nich oni tego nie rozumieli ale ja tez nie bardzo rozumiem o co CI chodziło gdysz szukanie pracy tez poniekąd jest planem Bożym BÓG przecież daje nam talenty aby coś robić dobrze i ztego się utrzymywać może niektórzy marnuję te talenty w pełni ich nie wykorzystują w życiu a potem są rozgoryczeni że nie znajdują pracy bo chcą robić zupełnie coś innego b o to jest modne, to jest modne tu sa lepsze pieniądze niestety z doświadczenia wiem na temat ludzi dużo naprawdę że ludziom ciężko dogodzić i szukając pracy ciężko im dogodzić nieraz toże nie ma pracy to jest mitologia przekazywana z ust do ust i czasem ludzie nawet jej nie szukają albo szukają nie tam gdzie trzeba albo żyjemy w takim rejonie gdzie widać że nie ma jej to co wtedy mam zrobić? jadę do innego miasta albo zagranicę tam napewno jest praca albo próbuję założyć własną firmę naprawdę wiele jest wyjść tylko nie trzeba się bac i nie dać się myślowo ”zaszufladkować” mi się poprostu nie chc e wierzyć że jak się modlę NP to że MARYJA mi nie pomoże napewno praca się znajdzie ale trzeba mięć nadzieję i dobre nastawienie pesymizm pochodzi od ZŁEGO który nas zasślepia i nie pozwalanam ujrzeć możliwosci i jeszcze coś pozytywne i dobre myślenie przyciąga dobre rzeczy a negatywne myślenie przyciąga złe rzeczy i sprawia ze nam nie wychodzi pozdrawiam

          • Nie wiesz jaka jest naprawdę moja sytuacja, ale oceniasz łatwo. Stara prawda syty głodnego nigdy nie zrozumie. Zastanawiam się tylko nad jednym, po co ja w ogóle tu pisze? po co rozmawiam z osobą którzy nie chce zrozumieć? mój błąd

            • Nawet nie wiesz, że ranisz te wszystkie osoby, które się do Ciebie, mimo wszystko, odzywają, ja np. po pewnej przerwie i odpoczynku od Ciebie, od Twojego pesymizmu, arogancji, obrażania się, bo wszyscy tu staramy Ci się możliwymi sposobami coś wartościowego – naszym zdaniem przekazać, ale każde nasze przychylne lub poszukiwawcze słowo traktujesz wrogo, wszystko jakby grochem o ścianę. Ale to jest jednak – dialog, i do bójki na szczęście nie doszło. Dzięki panie Marku za tą stronę i barykady. Strzelamy ślepakami. Jaki osiągniemy cel ? Gdybyśmy to wiedzieli, nie byłoby życia. Do wróżki nie pójdziemy, bo to grzech i jak dalej żyć, gdyby nam powiedziała coś, z czego nie bylibyśmy zadowoleni, np. coś w rodzaju choćby, że dalej nasze życie będzie się toczyć bez zmian i że nie znajdziemy lekarstwa na bycie szczęśliwymi. Dlatego ja będę się modlić o to, co w moim odczuciu jest wrtościowe i może podobać się Bogu, niezależnie od tego ile cierpień dostanę do tego w pakiecie. Bycie blisko Boga, dążenie do życia bez grzechu z możliwością oczyszczenia się z nich w konfesjonale, uczynienia postanowień,że spróbuję żyć odważniej i skrupulatniej wsłuchiwać się w głos Boży, który podpowie mi jak dalej mam zyć i radzić sobie z moimi problemami jest wszystkim, czego pragnę. I żadnej chwili nie chcę przeżyć w oddaleniu od Boga i chcę się modlić nieustannie i wypraszać łaski dla siebie, swoich bliskich i dla świata całego. Tak mi dopomóż Bóg.

          • „pozytywne i dobre myślenie przyciąga dobre rzeczy a negatywne myślenie przyciąga złe rzeczy i sprawia ze nam nie wychodzi.” Właśnie przeczytałam artykuł, w którym ksiądz się wypowiada że pozytywne myślenie to grzech, magia, okultyzm.

            • jeżeli nie chcesz myśleć pozytywnie to myśl negatywnie bo widzę że na siłe nie da cie przekonać bo widzę że robisz na przekór

            • pozytywne myślenie to myślenie jasne pełne nadzieji, optymizmu ,wiary że się uda anie jakiejs rozgoryczenie zdołowanie i beznadzieja bóg tego nie lubi

            • Piszę to co przeczytałam, wpiszcie sobie w wyszukiwarkę hasło „pozytywne myślenie to grzech”. Komu mam wierzyć?

        • wierz komu chcesz to jest Twoje życie i jak sobie pościelesz tak się wyśpisz każdy człowiek sam jest odpowiedzialny za swoje życie i za swój los i nie możesz mieć do nikogo pretensji i nikogo winic ze ci żle doradza

  1. Rozgoryczenie rośnie, gdy inni nie rozumieją jakim sposobem my jeszcze nie mamy pracy, przecież ona jest, sporo ludzi ją ma… Doradcy każą myśleć pozytywnie, a potem wraca się do domu i nadal ta sama rzeczywistość. Ja ofiarowywałam to cierpienie codziennie w intencjach np. dusz czyśćcowych. Nadmiar czasu można przeznaczyć na Mszę Św, nawet codziennie. To jest okres cierpienia, jedynie Bóg może go przerwać, on zna nasze przyszłe dni. Dodam że zostałam wysłuchana i pokierowana tak, że nigdy bym się tego nie spodziewała, czekałam długo. Rozumiem Twoje rozgoryczenie.

    • U mnie w regionie sporo osób nie ma pracy, więc atmosfera jest jeszcze gęstsza, każdy bez pracy traktowany jest jak konkurencja, a na tych którzy pracują krzywo patrzą, po prostu typowa ludzka zazdrość, a jak ktoś zabiera ze sobą kolegę za granicę to inni się obrażają na niego, bo czemu zabrał jego a nie mnie. To tylko zrozumie ktoś kto nie ma pracy. Dzięki Marcela za wyrozumiałość

      • barbara ma rację gdy ktoś sie modli do Matki Bożej i naprawdę potrzebuje pomocy to przychodzi z pomocą nawet zaraz ja znalazłam pracę dzięki Matce Bożej o czym napisałam i byłam przyjąc ją jakaby nie była nie wybrzydzalam tak sobie założyłam co mi MARYJA da to wezmę i jeszcze jej podziękuję

        • To widocznie ja nie nie potrzebuję naprawdę pomocy a modliłam się NP dla żartu, dla zabawy, bo mi się nudziło. Tak naprawdę to nam pracę, zarabiam 10tys zł miesięcznie i piszę sobie tak dla żartu.
          Pozdrawiam i spadam

  2. być może nie jest to miejsce ale proszę pomóżcie. Zmagam się z chorobą oczu, chciałabym odmawiać nowennę pompejańską ale nie wiem czy dam radę, boję się . Najgorsze jest we mnie to , że pierwsza myśl moja jest taka : a jeśli tą modlitwą nie wyproszę zdrowia? jeśli to nic nie da?
    Egoistyczne.Bradzo egoistyczne.Ale boję się, nie chcę żyć w chorobie, nie dam rady..

    • NP to trzy razy dziennie 15 minut poswiecone na modlitwe, czy to tak duzo? Jezeli nie otrzyma sie glownej intencji to na pewno otrzyma sie bardo duzo innych lask, u mnie tak jest, a odmowilam juz kilka NP. Powodzenia

    • napewno dasz radę zacznij proszę Cie o to tyle jest świadectw pomocy Matki Bożej odmawianie różańca to piekna rzezcz można się w tej modlitwie zakochać zobaczysz że nie będzdziesz żałowac bo ona tak pokieruje że stanie się cud jezeli masz trudności z czytaniem to może naucz sie tych modlitw na pamięć módl się też do SW Rafała Archanioła który jest patronem osób chorych na oczy on uzdrawia stoi w pogotowiu żeby nam pomóć ja dzisiaj zaczynam swoją kolejną nowennę i już nie mogę się doczekać ją zacznę pozdrawiam

  3. za tydzień kończę Kolejną Nowennę Pompejańską prosiłam o pracę dla syna , otrzyłał a jeszcze dodatkowo syn otrzymał dwie łaski. wielka jest moc tej modlitwy.

  4. Przeczytałam rozżalenie jakie niesie modlitwa o pracę która jednak nie nadchodzi.Może jakoś pocieszy to co napisze o sobie . Było to juz jakięś kilkanaście lat temu. Tez nie miałam pracy , mąż właśnie zaczął mnie zdradzać i miałam 4 – letnie dziecko . Dodam, że mieszkałam sama i byłam bez pomocy żadnych krewnych.. Modliłam się i szukałam pracy wszędzie, zawsze było coś nie tak albo nie takiej specjalności oczekiwali , albo przeszkadzało dziecko albo nawet mnie nie przyjęli bo miałam za wysokie kwalifikacje. W końcu z rozpaczy zaczęłam szukac pracy wszędzie nawet w miejscach w których było to już zupełnie nierealne jednocześnie tak gorąco prosiłam Boga o pomoc. I stał się cud. Otrzymałam propozycje pracy którą mam do dziś. jestem z niej bardzo zadowolona i mogę sie spokojnie z niej utrzymać . Myśle , że właśnie dobrze sie stało , ze wczesniej pracy nie dostałam bo nie szukałabym jej nadal w nierealnych dla mnie miejscach.

    • super to wyjaśniłaś bóg nam pomaga jeżeli odnajdziemy właściwą drogę a niektórzy tego nie rozumieją musisz być bardzo mądrym człowiekiem skoro dostrzegłaś jak bóg chce ci pomóc

    • do” błagam” jeżeli masz takie przekonanie ze Pan Bóg Ci nie pomaga ,że nie widać jego pomocy i dobroci ,że coś jest nie tak to jest tylko i wyłacznie po to żebyś się czegos nauczył – ks Adam Szustak

  5. Doskonale rozumiem „błagam”. Tyle jest świadectw o otrzymanej pracy w trakcie odmawiania NP lub szybko po jej zakończeniu więc nie dziwi mnie reakcja kogoś kto przez 1,5 roku szuka pracy i mimo odmówienia NP nic się nie zmieniło. Nie sądzę, żeby brak efektu (mam tylko nadzieję, że pozorny, bo wierzę, że w końcu „błagam dostanie pracę) był związany z jej brakiem wiary itp. Wkurzają mnie rady typu: Bóg lubi to i to, Bóg nie lubi tego… Skąd, Basiu, możesz wiedzieć co kryje się na dnie serca człowieka i czy jego myślenie, zachowanie jest Bogu miłe czy też nie? Czasem taki krzyk rozpaczy nie oznacza złego myślenia czy braku wiary a brak reakcji ze strony Nieba nie musi być wynikiem nieprawidłowej postawy człowieka. Pan Bóg ma swój plan wobec każdego, jeden otrzymuje szybciej to o co prosi a drugi musi się „napocić” , może jest mu to do czegoś potrzebne. Ale to nie oznacza, że się źle modli. Pozytywne myślenie, które opiera się wyłącznie na samym sobie, rzeczywiście jest niedobre, gdyż odrzuca Boga (metody Silvy itp.). Chodzi tu raczej o ZAUFANIE, o wiarę w to, że Bóg nie zostawi bez pomocy tych, którzy Go proszą w potrzebie. Różaniec stał się bliską mi modlitwą od czasu końca liceum. Odmawiałam go niemal codziennie, co prawda nie wszystkie części, zazwyczaj 1 lub 2. NP po raz pierwszy odmówiłam 1,5 roku temu wraz z mężem prosząc o dobrą pracę dla niego – nie jakieś kokosy ale, żeby można się było utrzymać (przez ostatnie 3 lata w jego życiu zawodowym działo się coraz gorzej, tracił jedną po drugiej). Pracę otrzymał pół roku od zakończenia NP, kiedy już nie dalibyśmy rady przeżyć kolejnego miesiąca. Rozpoczął 13 maja – kuzynka powiedziała, że to fajna data, ukazująca pomoc Maryi. Zapowiadało się całkiem nieźle – na początek co prawda niska pensja ale w bliskiej perspektywie stanowisko kierownicze… Potem okazało się to wszystko tylko pustym bełkotem – stanowisko kierownicze otrzymała osoba przyjęta po znajomości, brak podwyżki (pensja taka, że nie sposób się utrzymać jeśli ma się kredyt na mieszkanie tak jak my) i zapowiedź, że na pewno nie będzie jej do końca roku, więcej obowiązków niż miało być (do pracy kazali przyjść nawet 6 stycznia, co jest niezgodne z prawem…), kłamstwo na kłamstwie i kłamstwem pogania. Jednym słowem dno! Ta praca, choć wymodlona NP, jest najgorsza jaką mąż miał w całej swojej dotychczasowej karierze. W listopadzie i grudniu odmówiłam kolejną NP w intencji zmiany pracy na lepszą dla męża. Po 3 tygodniach od rozpoczęcia zadzwonił dawny znajomy mojego brata i zaproponował pracę w firmie gdzie jest dyrektorem, bo akurat odszedł pracownik i poszukują kogoś na jego miejsce. Miał się jeszcze skontaktować i umówić na rozmowę. Mąż miał czekać na telefon. Bardzo się ucieszyliśmy, dziękowałam Maryi za szybkie wysłuchanie, moje serce przepełniała ogromna wdzięczność. Wierzyłam, że to owoc NP. Dokończyłam Nowennę z sercem przepełnionym radością, miałam wrażenie, że wzmocniła się również moja wiara. Ale… telefon milczał. Do dziś znajomy nie zadzwonił. Kiedy powiedziałam o tym bratu, tylko pokiwał głową i powiedział, że można się było po tym człowieku tego spodziewać. Poczułam się jak ktoś oszukany, komu dało się nadzieję a potem pokazało figę… Mam też takie odczucie, jakby Maryja po tej pierwszej NP rzuciła nam ochłap – odmówiliście no to macie… Tylko czy tak jest w istocie? Często to co człowiek czuje niewiele ma wspólnego z tym jak jest w rzeczywistości, bo nie wie wszystkiego. Nie wierzę, że te wszystkie wydarzenia (beznadziejna praca, znajomy…) były dlatego, ponieważ nie ufałam, brakowało mi pozytywnego myślenia itp. Może właśnie jest na odwrót. Może te osoby mają ciężej i dłużej muszą czekać na spełnienie próśb, którym Pan Bóg ufa, których chce wznieść na wyżyny, ponad przeciętność. W takich zmaganiach człowiek się hartuje, w tym czego nie rozumie może wzmocnić swoją wiarę (albo ją utracić). Jeśli Bóg chce kogoś do siebie zbliżyć nie da mu łatwizny ale trud. Osoba, która szybko coś otrzyma często równie szybko zapomni o wdzięczności ale ktoś kto dostał coś po wielkich wysiłkach, o co musiał tyle walczyć i modlić się, długo będzie o tym pamiętał. Dlatego nie zgadzam się ze stwierdzeniem, iż jeśli czegoś nie otrzymujemy to z naszej winy, bo Bóg czegoś tam w nas nie lubi. Na razie nie odmawiam NP ale staram się mówić codziennie minimum 3 części różańca i w głębi serca wierzę, że mąż w końcu otrzyma pracę, z której będzie bardzo zadowolony (choć na powierzchni serca mam zupełnie inne odczucia 😉 ).

    • a ja nie rozumiem ludzi którzy niecierpliwią się w otrzymaniu łaski i pomocy bożej skoro Pan Bóg ma plan dla kazdego człowieka to powinni tak jak” błagam” ufnie czekać a nie wyrzucac Panu Bogu że nie widzą jego pomocy że tylko im nie pomaga przepraszam ale to nie jest dobra postawa katolika i powtarzam Pan Bóg każdemu pomaga i daje łaski oraz odpawiada na modlitwę trzeba to widzięć nauczyć się dobrze wierzyć i ufać słuchać i mięć oczy głęboko otwarte żeby dostrzec łąski i cuda a może czasami trzeba byłoby mu podziękowac uwielibić przed Najśw. Sakramentem dlatego buntowanie sie na Boga i żalenie się ze tylko jemu nie pomaga bo ktoś nie znajduje pracy tak jak ”błagam” to nie jest prawidłowa reakcja i cytuje słowa ksiedza Adama Szostaka że jeżeli nie widzimy pomocy bożej to jest tylko tak dlatego żebyśmy się czegoś nauczyli

        • wierz mi że dużo przeżyłam na sobie i przez swoje cierpienie naprawdę bardzo poznałam modlitwę , Boga i naszą wiarę gdyż nieraz byłam w różnej sytuacji i zawsze zawsze P BÓG mi pomagał a gdy nie było to od razu to próbowałam znalęzć sensowną odpowiedż albo prosiłam ducha św o dar rozumu i mądrości abym to mogła pojąć teho uczy nas pełna wiara że do pomocy są trzy Osoby Boskie

          • Basiu, nie twierdzę, że mało przeżyłaś ale każdy człowiek jest inny (ma inną wrażliwość, psychikę, temperament), jeden nie jest klonem drugiego. Każdy ma inną drogę do Boga a taki bunt czy rozgoryczenie jak u „błagam” też nieraz jest człowiekowi potrzebny, choćby po to, żeby nie popadł w samozachwyt czy pychę. Naprawdę, nie krytykujmy innych tak łatwo…

            • Pani Gosiu doprawdy zdziwiło mnie u Pani jako osoby propagująca pokorę i wyrozumiałość że potraktowała Pani łaskę którą otrzymała od Maryji po odmówieniu NP jako ochłap o czym Pani wyżej napisała

            • Pożegnałam się już, miałam więcej nie pisać ale Pani nie odpuszcza. Napiszę więc tylko, że należy czytać ze zrozumieniem. Nie chce mi się więcej Pani cokolwiek wyjaśniać, bo i tak ostatnie zdanie będzie należało do Pani. Może Pani myśleć o mnie co chce, czy to coś we mnie zmieni? Czy będę przez to innym człowiekiem? Żegnam życząc wszystkiego dobrego. Może zajrzę tu za kilka miesięcy. Na razie szczerze mam dość.

        • Basia ma rację ja patrzę na to z boku i wiem co ma na myśli mówiąc ze powinnismy być cierpliwi w naszych modlitwach i nie możemy sie wściekają na Boga . Ja pracuje bardzo cieżko razem z moim mężem ,mamy tez kredyty w tym kredyt na mieszkanie i poprosiłam tylko w pierwszej NP o pomoc ale czułam sie bardzo nie komfortowo i dlatego pozostałe NP są za innych . chodzi o to ze modlitwa wyzwala mnie z egoizmu i cieszę sie ze proszę o innych obcych mi ludzi i w głębi serca wiem ze Bogu tez sie podoba bo Sam powiedział modlcie sie za nawrocenie grzeszników bo ta modlitwa jest mi mile słyszana Oddałam moje życie i mojego męża w ręce Boga i codziennie w paciezu mowię „niech bedzie wola Twoja „icodziennie dziękuje ze mam dobrego męża ,za zdrowie Za dach nad głowa za chleb i za łaskę wiary.A jak coś mi nie wychodzi albo jestem bardzo zestresowana mam tzw doły to ofiarowuje w rożnych intencjach . Kocham Was wszystkich i dziękuje za wszystkie wpisy,to tez pomaga nam w modlitwie NP i bardzo cieszy ze w naszym kraju odmawia sie tak cudowną modlitwę jaką jest rozaniec

          • Czy jeśli ktoś modli się w intencjach „własnych” to oznacza, że nie modli się również za innych? Nie rozumiem toku rozumowania niektórych. Poza tym kto tutaj napisał, że rozgoryczenie trwa w nieskończoność? Doprawdy, zadziwiają mnie niektóre odpowiedzi. Brak komfortu przy modlitwie we własnych potrzebach może oznaczać ukrytą pychę. Człowiek wolny, pokorny, zdający się na Boga potrafi prosić za siebie i za innych i nie czuje żadnego dyskomfortu. Mnie obłuda innych nie śmieszy tylko smuci. Pozdrawiam Bożenkę i również życzę wszystkiego dobrego.

            • Widocznie widzi Pani to, co chce zobaczyć a nie koniecznie prawdę. Tyle tu Pani napisała o pokorze a człowiek pokorny jest dla innych wyrozumiały, stara się zrozumieć drugiego człowieka, któremu jest ciężko, jak choćby „błagam”, a nie atakuje. Jeśli ktoś ma inne zdanie od Pani to oznacza, że za daleko wychodzi? Proszę sobie poczytać jakie formy może przyjąć pycha, czasem ukrywa się pod płaszczem pokory. Ale może zakończmy już tą wymianę myśli, bo widzę, że ona do niczego nie prowadzi.

            • A gdzie u pani ta pokora ,ciagle pani o tym nawija a sama pani atakuje ,próbuje pani wybijać szpilę komuś kto ma inne zdanie niż pani . ja rozumiem ze próbuje pani bronić i postawić sie w sytuacji pani z tego forum po czym kpi pani z ludzi którzy mają inny tok myślenia .Ja pisząc o tym ze proszę o innych bo tak sobie postanowiłam i przez głowę mi nie przeszło żeby tym sie chwalić a bo kto miałby przypiąć mi medal,moją intencja było przesłanie ze Bog sam bedzie wiedział co nam najbardziej bedzie potrzebne i to jest moje zdanie i szanuje innych rozmówców chodź nie zawsze sie z nimi zgadzam.Niewiem czy moja wypowiedz dotknęła osobiście panią jeśli tak to nie było to moim zamiarem ,spokojnej nocy a jeśli chodzi o pokore to wszyscy sie jej uczymy i bedzie tak do końca naszego życia ponieważ wszyscy jesteśmy grzesznikami

            • Ale się Pani nakręciła. Czyżby coś zabolało? Widzi Pani kpinę u kogoś a u siebie agresji nie zauważa? Najłatwiej napisać o właściwej postawie katolika, że powinien zaufać Bogu, choćby kule ołowiane w niego leciały (a niestety nie każdy tak potrafi, czasem ma się chwile zwątpienia i Pan Bóg to rozumie) a śmiać się z postawy innych i irytować ich brakiem doskonałości, zachowaniem odbiegającym od postawy świętego. Niepotrzebnie zwróciłam uwagę na to, że brak komfortu podczas modlitwy we własnych intencjach może oznaczać ukrytą pychę. Kiedyś powiedział mi to znajomy ksiądz. Domyślam się, że Panią to dotknęło. Nie miałam zamiaru nikomu wbijać szpili. Cóż, niektórzy każde stwierdzenie będą odczytywali jako atak. Dziwi mnie też jak można śmiać się z postawy innych ludzi, nawet z ich obłudy. Moją intencją napisania postu było jedynie choć trochę pomóc i wzmocnić „błagam” a krytykującym jej postawę pokazać, że Bóg patrzy inaczej niż oni (na szczęście), że wobec każdego ma plan, że czasem trzeba dłużej poczekać na odpowiedź Nieba i nie oznacza to wcale, że postawa człowieka jest niewłaściwa. Tylko tyle.

            • czasami naprawdę trzeba dać innym twardą radę żeby zaczął działać tak jak ”błagam” a nie użalać sie nad nim bo użalanie nic nie da a jeszcze pogorszy sytuację wiem że niektórzy oczekują tylko użalania się a potem nic nie robią z własnym życiem

            • podzielam twoje zdanie w 100% nieraz aby zmotywować ludzi do działania trzeba do nich twardo przemówić wyrozumiałośc jest wspaniała i dobra ale nie na dłuższą metę jesteśmy dorosli i naprawdę użalanie się nad człowiekiem który szuka pracy nic nie pomoże trzeba mu pomóc i udzielić konkretnych rad ale najgorzej jest je.zeli ten człowiek uważa że się go atakuje przez rady i ma komuś to za złe

  6. bunt jest dobry ale nie może trwać w nieskończonosć i polecam w modlitwie troszkę pokory a to napewno nie doprowadzi do pychy

    • Basiu bardzo dobrze to oceniasz i spostrzegasz co piszesz o modlitwie ja też tak uważam oraz myślę że trzeba mieć wrażliwe serce i dojrzałą postawę katolika żeby wiedzieć o co w modlitwie chodzi a modlić się trzeba zawsze nie tylko wtedy kiedy nagle czegoś potrzebujemy tak jak większość ludzi gdy coś sie złego stanie wtedy się modlą a wcześniej to mają gdzieś Boga i wiarę i bardzo mnie ta obłudność śmieszy trzeba zawsze pamiętać o Bogu i modlitwie i trzeba sie modlić nie tylko wtedy jeżeli chcemy coś dostać gdy nie dostajemy to przestajemy się modlić a może Pan Bóg chce nas sprawdzić jaka jest nasza wiara i wytrwałośc w modlitwie i jeżeli dopiero zobaczy to to przychodzi z pomocą i łaską naprawdę ludzie mają słabą wiarę a ilu jest takich co może nawet nie podziękuję za łaskę albo jak już P Bóg pomoże uważają że jest dobrze i zapominają o Bogu nieprawdaż ? dlatego irytuje mnie buntowanie sie Bogu że nam nie pomaga po paru dniach modlitwy

    • Drogą Barbaro jesteś mądrą kobietą i zgadzam sie podobnie jak Basia a pani Gosia jest nie do pobicia ,boję się ze wróci i … .Ja tez w pewnych sytuacjach musiałam być stawiana do pionu i to mnie motywowalo .

      • jezeli ktoś wchodzi na forum to ja mu udzielam rady najlepiej jak umiem tak było w przypadku ”błagam” ale najgorzej jak ktoś się irytuje i oburza na to a PANI Gosia to popiera dziękuję i życzę spokojnej nocy i wspaniałego dnia

      • Dziękuję za sarkazm. „Błagam” trzymaj się, nie poddawaj i trwaj przy Bogu mimo wszystko. Choć teraz jest ciężko, jeśli wytrwasz, Bóg wynagrodzi Twój trud. Czasem musisz machnąć ręką na ataki innych, nie przejmować się nimi ale serca od Boga nie odrywaj. Tylko On tak naprawdę Cię rozumie i na pewno nie zostawi samej sobie jeśli będziesz przy Nim trwać. I raczej nie warto otwierać serca przed nieznajomymi, bo można się narazić na niezrozumienie i krytykę.

          • droga Basiu a może to nie krytyka tylka prawda której człowiek boi się usłyszeć bo odsłoni jego słabości i dlatego tak jak pani Gosia nie umie jej rozróżnić od krytyki i myśli że jak komuś się dobrze mówi to się denerwuje

            • Ale drogie Panie, skąd macie pewność, że napisałyście prawdę? Jak można twierdzić, że jeśli ktoś otrzymuje spełnienie prośby bardzo szybko, choćby w ciągu pierwszego dnia NP, to znaczy, że jest miłym Bogu i Maryi a jeśli inny na łaskę musi dłużej poczekać to znaczy, że jego postawa jest niewłaściwa i w nim samym tkwi przyczyna długiego oczekiwania? Przecież to nie jest prawda. Różne są losy ludzi, Bóg kocha każdego i prowadzi mądrze przez życie. To, co jest dobre dla jednego wcale nie musi być takim dla drugiego. Dlatego Bóg w każdym przypadku działa inaczej. Niestety ale komentarze Pań tylko utwierdzają mnie w przekonaniu, że nie warto otwierać się na takich forach, lepiej pogadać z przyjaciółmi. Wiem, że niektórzy wszędzie szukają wsparcia, jeśli są bardzo zdołowani, to nawet u obcych im ludzi, ale, moim zdaniem, to może wręcz im zaszkodzić a nie pomóc, niestety!

            • i w tym tkwi całe sedno sprawy jeżeli uważa Pani że trzeba czekać to się czeka na łaskę o tym piszę cały czas i nie rozumiem dlaczego te całe śmiesze wywody ze strony Pani skoro od początku chcialam uświadomić że NP uczy nas cierpliwości i zawierzenia a nie dramatyzmu naprawdę czy trudno to pojąć ?

  7. Dajcie już spokój. Dla mnie wniosek jest jeden: doradzać każdy by chciał, a wysłuchać człowieka to nie ma kto. Czasami tylko to wystarczy, żeby człowiek się raz a porządnie wyżalił, bo jak tego nie zrobi to będzie się cały czas nad sobą użalał. Ale żeby słuchać to samemu się trzeba zamknąć i słuchać cierpliwie, czekać aż druga strona dojdzie do sedna problemu.
    Mam żal nie do Boga ale do ludzi, do tych którzy doprowadzili do takiej sytuacji gospodarczej w kraju, do tych którzy mogą to naprawić a tego nie robią, do zwykłych ludzi którzy siedzą cicho i się na to godzą, do tych którzy wyjeżdżając z kraju za pracą, śmieją się z tych co zostali, nazywają ich dziadami, nieudacznikami, głupkami. A ja nie chcę wyjeżdżać, mój pradziadek zginął na wojnie, a mój dziadek uprawiał ziemię gołymi rękami, a mama potrzebuje mojej pomocy, to jest moja ojczyzna, a ja jestem wolnym człowiekiem i nie chcę i nie będę uciekać. Chcę tutaj żyć i tutaj pracować, a nie mogę i to mnie wkurza. Nie liczę na niczyją wyrozumiałość. Szukanie zrozumienia przez internet to zły pomysł, to mój błąd, przepraszam że zaczęłam tą dyskusje i proszę żebyście ją skończyli, bo ona nie ma sensu, do niczego nie doprowadzi, bezrobocie od niej nie spadnie.

    • Tak będzie najlepiej. Rzadko tu zaglądam, raz na kilka miesięcy, ale chyba i to zbyt często. Za dużo tu nerwów, irytacji, złych emocji… Wbrew pozorom ta dyskusja czegoś mnie nauczyła więc to doświadczenie zapisuję na plus. Żegnam wszystkich, przepraszam i dziękuję 🙂

      • a kto powiedział że ma się Pani denerwować w życiu trzeba byćopanowanym ja tego nie rozumiem jeżeli ja pisze posty to robię to ze spokojem i nie mam na myśli nic złego ale jezżeli Panie tak mają to rzeczywiście nie powinny zabierać głosu bo się denerwują a tu nie o to chodzi szcześc boże miło mi było z panią podyskutować co złego to nie ja

        • Czy napisałam, że JA się denerwuję? Nie chodziło o mnie. Dlatego jeszcze raz podkreślam – należy czytać ze zrozumieniem. Pozdrawiam wszystkich. Do widzenia 🙂

    • Jakiś czas temu moja koleżanka przeżywała trudne chwile związane z grzechem ciężkim i pójściem do spowiedzi. Wysyłała sygnały, że potrzebuje pomocy, mówiła ciągle, iż jest jej z tym źle. Starałam się pomóc jak tylko mogłam. Robiłam wszystko, żeby jej się polepszyło. Ale na koniec wszystko obróciło się przeciwko mnie. Zostałam potraktowana przez nią w sposób mało przyjemny i dość mocno to przeżyłam. Od tamtej pory nigdy nikomu nie służę radą, nie pomagam, chyba, że sam mnie o to w sposób BEZPOŚREDNI poprosi. BŁAGAM potraktowała wszystkich podobnie jak koleżanka mnie. Wszyscy na koniec dostali po głowie za to, że starali się pomóc, każdy na swój sposób, bo ile osób tyle spojrzeń na pewne sprawy. BŁAGAM twierdzisz, że trzeba się najpierw zamknąć, żeby wysłuchać. Ale na początku nie napisałaś, że masz żal do polityków, tylko, że może „zły różaniec”, złe to czy tamto. Naprawdę wyglądało to tak, jakbyś miała żal do Boga, że odmówiłaś nowennę i dalej nie masz pracy. Ja taki żal rozumiem i nie potępiam. Nawet sam Twój nick BŁAGAM daje do myślenia, podpowiada, iż szukasz pomocy, wsparcia, dobrej rady czy dobrego słowa. A na koniec okazuje się, że to wszystko nieprawda, że chciałaś się jedynie wygadać a inni Ci nie dali i każdy kto Ci odpisał napisał bzdury, właściwie to wszystko jest niepotrzebne, bo bezrobocie i tak od tego się nie zmniejszy. Wybacz ale to trochę wygląda na rozhisteryzowanego człowieka, któremu nikt i nic nie jest w stanie dogodzić. Nie zgadzam się z większością tez obu Barbar ani Sylwii. Szczególnie uderzyły mnie stwierdzenia Barbary czy Basi, już nie wiem której, że śmieszy ją obłuda innych, do którejś z dziewczyn napisała o jej „śmiesznych wywodach”. To zwykłe wywyższanie się, ale któraś z Barbar napisała też mądrą rzecz: że współczucie nie zawsze jest dobre. I uważam, że w tym wypadku nie było, gdyż osobom Ci współczującym jeszcze się od Ciebie dostało. Żyjemy w takim a nie innym świecie, polityków nie zmienimy, ludzi nas otaczających również ale możemy zmieniać siebie. Życzę Ci, żebyś dostała upragnioną pracę. Pan Bóg i Maryja są niesamowici, nieraz wszystko tak poukładają, że człowiek nawet nie marzyłby o takim rozwiązaniu. Pozdrawiam!

      • Nikito ja się poddałam, nie mam siły się szarpać, wygadywać, wysłuchiwać że się źle modlę, źle wierzę, źle żyję. Nie będę wad już drażnić swoimi problemami. Przepaszam

  8. Trzeba wierzyć we wszystko, co jest dobre, taka jest nasza wiara, że nie wolno nam się zniechęcać. Ja tam wierzę, że ja swoimi modlitwami i miliony innych osób modlących się wyproszą łaski dla całego świata u Pana Boga. Modlić się trzeba za księży, żeby byli wolni od pokus, żeby swoją postawą nie zniechęcili nikogo do wyznawania wiary, żeby Papież Franciszek był uwrażliwiony, posłuszny i odważny na prowadzenie go w posłudze przez Pana Boga, żeby żadnej przyszłej matce nie przyszło na myśl, żeby przeciwstawiać się woli Pana Boga w posłudze macierzyństwa, ale też żeby nie było wczesnej inicjacji seksualnej i traktowania seksu, jako zabawy, żeby nie było gwałtów, prostytucji, homoseksualizmu, genderyzmu i innych zboczeń, żeby politycy dochodzili do władzy tylko wówczas, gdy Tobie Panie Boże będą się podobać w swoich zamiarach i by nie zmieniali punktu widzenia, gdy osiągną inny punkt siedzenia przy przysłowiowym żłobie, tylko żeby rządzili dla pożytku państw i społeczeństw na zasadzie wolności, bez zaborczych wojen, wykorzystywania słabszych, bez korupcji i załatwiania interesów tylko wąskich kręgów, lecz dla dobra całej ludzkości, za nas wszystkich rozmodlonych, żeby Bóg raczył nas wysłuchiwać w dobrych prośbach i wskazywał nam właściwą drogę życia zgodnie z wolą Bożą i na Bożą chwałę i wreszcie za grzeszników, by żaden człowiek nie pomyślał sobie, że dla Boga jest już stracony przez ogrom swych grzechów, by potrafił docenić nieogarnioną moc Bożego Miłosierdzia i by nikt nie tracił już ani chwili na życie w grzechu lecz z zapałem, w porozumieniu z Bogiem, zaczął szukać dla siebie ratunku, ale także i dla naszych bliskich i dalekich, przyjaciół i wrogów, dusz w czyścu cierpiących, a nawet złych duchów, które np. wciąż nękały św. Katarzynę ze Sieny, żeby i one mogły uwierzyć w to, że nawet one straszne, czarne poczwary, mogą się wybielić – stać się na wzór syna marnotrawnego z samym Lucyferem na czele i innymi zbrodniarzami- niewinnymi, nie pragnącymi już nieszczęść następnych pokoleń – duchami, które będą współdziałać z Aniołami i Świętymi naprowadzając ludzi na właściwe, bezpieczne ścieżki, będą służyć swoim doświadczeniem uświadamiając chcących się zbliżyć do grzechu – że nie warto. W taki, logiczny wg mnie sposób, możemy doprowadzić do tego, żeby się dokonała apokatastaza, że zdążymy wspólnym wysiłkiem, wiarą i modlitwą, trudem i cierpieniem wyprosić Panie Boże, by wszyscy zdążyli się z Tobą zapoznać, zaprzyjaźnić, pojednać, że gdy Chrystus wróci w swojej paruzji zastanie nas jeśli nie świętymi, to dążącymi do świętości. A piekło stanie się wkrótce czymś odległym, obcym wręcz śmiesznym, bo przecież nie powinna pozostać ani jedna osoba na świecie, ani jedna duszyczka w zaświatach, której pragnieniem byłoby dążyć do odtworzenia piekła, a tym bardziej do przebywania w nim.

    • dziękuję CI Joanno za Twoją wiarę i nadzieję w pomoc Bożą i to że umiesz się naprawde modlić i rozumiesz Bożą ewangelię tak potrafią się wypowiadać tylko osoby które modlą się nie raz czy dwa jak im potrzeba tylko są wierni Bogu cały czas

  9. A wam Basiom i Barbarom życzę abyście wyszły z waszej poboznej religijności dostosowanej tylko na wasza miarę i bardzo ciasnej.i byście przestały mówić co wg was Bogu sie podoba i przestały Bogiem straszyć innych.bo jak to czytam to stalybyscie pierwsze w kolejce z kamieniem w ręku by ukamienowac grzesznice Magdalenę.a ona jest Święta i Jezus jej nie potępił.a wy tak łatwo osadzacie i potepiacie innych.zamiast pisać te wielce pobożne pychą podszyte komentarze to poczytajcie lepiej Pismo Św.wyjdzie to na plus wam i tym ktorzy szczerze zamieszczają swoje przemyślenia i piszą szczerze o swoich uczuciach a wy ich tak po faryzejsku stawianie do pionu ze niejeden mógłby tu wiarę stracić.

  10. Dodam jeszcze ze brak wam tylko jednego.pokory ale nie tej w waszym wydaniu.tej która jest stanieciem w prawdzie i tej która jest miłością sama.i tej która ma czyste serce.i tej która wie ze niczym nie różnimy sie od innych bo tak jak oni jesteśmy grzesznikami.i tej która wybacza i nie ocenia.i która mowi ze tylko Bog nas kocha i wszystko mamy od Niego.W Nim żyjemy.i bez Niego kroku nie zrobimy.a Bog chce naszej szczerości.On wie co dzieje sie w sercach.zna ból.

  11. I to nie chodzi o to ile czasu poswiecasz na modlitwę i jak sie modlisz.ale o to czy ta modlitwa Cie zmienia.jakie są jej owoce.mozna całe zycie modlić sie i chodzic do Kosciola i być daleko od Boga.i być takim poprawnie religijnym katolikiem.a jedna szczera modlitwa ,taka prawdziwa i pełna bólu ,taki krzyk rozpaczy do Boga,przyciąga całe Niebo.i wtedy mozna spotkać sie z Jezusem.Z tym prawdziwym a nie obrazem takiej bozi jaka noszą w swoich ciasnych sercach ludzie.

  12. Pozytywne myślenie. Samo myślenie nie zdziała cudów. Ja to rozumiem szerzej. Ufność i wiara w Boga – kochającego nas Ojca – oraz życie zgodnie z przykazaniami. Czasem pojawiają się komentarze – pytania czy Bóg istnieje? Wystarczy pojechać do Lanciano czy wielu innych miejsc by przekonać się że tak. Inne miejsca to Limpias, Bra …. Błogosławię wszyskich

A Ty co o tym myślisz? Napisz!