Anna: Ratowanie małżeństwa i rodziny po Bożemu!

Małżeństwo

Chciałam zaświadczyć o cudach Matki Bożej Pompejańskiej podczas trwania wielu spraw sądowych w naszym małżeństwie i rodzinie, w tym o rozwód (o który wniosłam w związku przemocowym, zdana na siebie w opiece nad dzieckiem i wobec niewierności współmałżonka).

Nowenn odmówiłam więcej. W trakcie każdej – miałam się poddać. Sprawy stawały się coraz bardziej beznadziejne. A życie koszmarem.

Przez jakiś czas Nowenna stała się celem życia – gdy nie widziałam już sensu i brakowało sił, by udźwignąć ból, problemy. W jej świetle przeżywałam dzień, realizowałam różne obowiązki. Wiele promyczków o sensie odmawiania NP napływało z różnych stron: a to list, a to moja intencja w Pompejach, a to otrzymanie Różańca z Pompejów, czy spotykane nieznajome Osoby, kt. świadczyły o otrzymanych łaskach NP. Ostatecznie dołączyłam do Apostolatu. Niedawno także udało się rozpocząć krzewienie jej w mojej parafii.

Każda kolejna NP – to inna intencja, ale nabierałam świadomości najważniejszej intencji, jednocześnie zadając pytanie Bogu: czy może ocalić naszą rodzinę? Czy małżeństwo może się odrodzić?

Największy cud NP to uzdrowienie mego serca z nieprzebaczenia Mężowi, Teściowej i wypełnienie mojego serca wolnością od urazy i zranień, a potem czułością do Męża. I świadomością, że On nie wiedział co czyni, że nie miał wolności ku dobru…

Kolejne… To przekonanie mnie przez różne sytuacje i na modlitwie, iż jedyne rozwiązanie problemów odnajdę w Bogu, nie w sądzie. Zdając się na Jego prowadzenie… To przywracanie nadziei, że może także uratować naszą rodzinę i małżeństwo. Nasz mały Syn ciągle na modlitwie modlił się o to. Właściwie to patrząc na niezawinione cierpienie ukochanego Dziecka, Pan przekonał mnie, bym przynajmniej ja spróbowała po Bożemu…

Bardzo się bałam, że Mąż potraktuje to jako słabość i jeszcze bardziej wejdzie w odwet, ale tak, jak rozeznawałam na modlitwie i w sercu, krok po kroku dałam się prowadzić Panu. Doświadczam, że to pewna droga. Większość spraw zostało umorzonych (ja wytoczyłam Mężowi 2, w tym o rozwód, a Mąż mi wytoczył 9; czym jeszcze bardziej się poraniliśmy, a adwokaci i wkręcani w konflikt świadkowie, tylko nakręcali afekt i sprawiali, że sprawy stawały się coraz bardziej beznadziejne).

Postanowiłam zawrócić z drogi rozwodowej, składając wniosek o umorzenie / zawieszenie. I mimo, iż sprawy zawieszone (nasze decyzje się różnią), cud, że po 4 latach Bóg uchronił o małżeństwo przed decyzją prawną. I mam nadzieję, że już tak zostanie (że ostatecznie będzie zgodny wniosek albo sprawa się przedawni).

W tym czasie dostąpiłam łaski głębokiego nawrócenia. A także gruntownego wewnętrznego uzdrowienia. A także zawodowego uporządkowania po linii mych pragnień. Dzięki temu stałam się bardziej wyrozumiałą osobą, bardziej dojrzałą, radosną, a nade wszystko spełnioną Mamą (nawet oddałam Bogu kwestię ew. liczebności naszej Rodziny, przed czym się wcześniej wzdrygałam). Tak, „Bóg współpracuje z nami we wszystkim dla naszego dobra”! Musimy Mu dać czas i zaufać aż po krzyż…

Przylgnęłam także do Sycharu. Nie chcę zakładać już nowej „rodziny”. Ale z wiarą, i pracując nad sobą, modlę się o odrodzenie naszego małżeństwa i rodziny. Nabrałam pewności, że rozwód to największe kłamstwo naszych czasów. A najpewniejsza prawda, to sprawy rozstrzygać na kolanach, na modlitwie. Będąc zasłuchanym w Słowo Boże i nauczanie Kościoła Katolickiego, uczestnicząc w Sakramentach. A także żyjąc uczciwie i we wspólnocie z Kościołem (bo jest wiele wspólnot, które szerzą fałszywe nauki). I to jest faktyczna droga do szczęścia, która zapewnia Niebo, Myślimy wtedy odpowiedzialnie o całej rodzinie i społeczeństwie.

Jestem tak bardzo wdzięczna Maryi, Matce pięknej miłości, że uchroniła naszą miłość (wystarczy jeden nawrócony małżonek, by uratować całe małżeństwo i rodzinę!). I widzę, że to nie był przypadek, iż nasz ślub odbył się w Święto Jej Niepokalanego Serca, a czytania dotyczyły Kany, gdzie Ona sama prosi Syna, by przemienił wodę w wino…

Maryjo przemieniaj każde zagrożone małżeństwo i zapraszaj do niego swego Syna!

Maryjo Pompejańska! DZIĘKUJĘ CI za tak wiele! I nie ustanę w oczekiwaniu na największy cud – na odrodzenie naszego małżeństwa. Za co już z góry dziękuję!

Zachęcam każdego – wytrwajcie na modlitwie, w powołaniu i dajcie się pokierować Bogu! tylko On jest wszechmogący i ma dla każdego plan dobra! A jeśli trochę pocierpimy, jest może szansa na krótszy czyściec i więcej łask dal potrzebujących… Z odwagą i nadzieją spójrzmy w przyszłość! „Otwórzmy drzwi Chrystusowi” (JP II)!

Z Panem Bogiem!

Opt In Image
Nie przegap zadnego swiadectwa!

Zapisując się do biuletynu będziesz otrzymywać co tydzień, w piątek, powiadomienia o nowych, wspaniałych świadectwach, przysyłanych przez naszych Czytelników! Wystarczy wpisać poniżej swoje imię oraz adres e-mail. Potwierdzenie zapisania przyjdzie na Twoją skrzynkę.

31 myśli na temat „Anna: Ratowanie małżeństwa i rodziny po Bożemu!

  1. Aniu piękne świadectwo, ja też próbuję ratować swoje małżeństwo modlitwą do Matki Pompejańskiej. Choć jeszcze nie dostałam tego czego bym tak bardzo pragnęła dla siebie i dzieci, to czasami mam wrażenie, że jestem na dobrej drodze. Wczoraj zakończyłam swoją pierwszą nowennę, dziś zaczęłam drugą. Modlitwa daje mi spokój i siłę. Twoje świadectwo także dało mi ogromną nadzieję i wiarę, że nie ma się co poddawać i trzeba modlić, choćby do końca świata lub jeden dzień dłużej.

  2. Obserwuje ta strone juz od pewnego czasu ale pierwszy raz sie wypowiadam. Ja tez walcze z rozancem w reku o ratowanie mojego malzenstwa i jestem bardzo dobrej mysli. Matenka Pompejanska dziala cuda. Piekne jest Twoje swiadectwo i bardzo dodaje otuchy

  3. Witam ja też ciagle modle sie za odrodzenie mojego małżeństwa Odmawiam druga nowenne ale zauważylam już wiele łask jedna z najważniejszych jest łaska przebaczenia Znalzlam zapewne za natchnieniem Matenki odpowiedz na pozew rozwodowy ktory może dawać nadzieje na mediacje Teraz jestem w drodze do Czestochowy Jadę modlić się o cud badź pogodzenie się z wola Bożą jeżeli już z meżem nie możemy odnaleźć wspólnej drogi W modlitwe nad naszym małżeństwem zangażowało się wielu członków rodziny Moja siostra też zaczeła odmawiać nowennę Wierze w Mateńkę że mi pomorze

  4. Cud bedzie i juz niebawem, taka jest nasza Matka kochana, kochajaca swoje dzieci. Ja mam taka sama sytuacje i wiem, ze będzie dobrze tylko mnie po powrocie Żony Białe Malzenstwo bo od Boga juz nie odejde. Bóg jest na 1-szym miejscu a potem reszta. Kochaj i wybaczaj!

  5. Niesamowite i piękne świadectwo. Życzę powodzenia! Och gdyby ludzie wiedzieli ile można zmienić modlitwą. Wielu nie chce wierzyć w jej siłę. Wierzący są wyśmiewani i nazywani dewotami. Sama niedawno się nawróciłam i otrzymałam dar żywej wiary. Nie chcę więcej błądzić, pogłębiam relację z Bogiem. Bóg jest moim Oblubieńcem i nie chcę już inaczej.

  6. SYCHAR – to wspólnota trudnych małżeństw. Jest w wielu miejscach w Polsce a także w internecie. W niej wiele cennych nauczań, świadectw, informacji, działań, rekolekcji. Ideą – opartą o Słowo Boże i nauczanie Kościoła Katolickiego – że każde sakramentalne małżeństwo jest do uratowania, nawet w sytuacji rozwodu, separacji, niewierności współmałżonka czy nawet gdy pocznie się pozamałżeńskie dziecko… Każde! Gdyż działa ŁASKA SAKRAMENTU, której my często nie doceniamy! Dlatego nie traćmy ducha! Bóg współdziała z nami we wszystkim dla naszego dobra, nawet jeśli przez jakiś czas droga jest trudna i ciemna i zdaje się wszystko straciło sens. Walczy o rodzinę i zamiast rozwodów doradzajmy SYCHAR i rozwiązanie kryzysu w małżeństwie! Niech Maryja wspomaga!

    • Tylko że do tego potrzeba współpracy i chęci naprawy z dwóch stron W moim małżeństwie niestety tylko ja tego chce i chyba czas się pogodzić z tym że tego już się nie da uratować.

  7. Beata.
    Stron w małżeństwie: 3. Pierwsza: Bóg, który powołał do małżeństwa, druga: małżonka, trzecia: małżonek. Wystarczy, że chce Bóg. I wystarczy chcieć pełnić Jego wolę. A to podstawa otrzymania życia wiecznego. Reszty On dokona – przekona. Jedna chcąca – to 2/3 sukcesu! nie darmo Bóg w Ewangelii, po uzdrowieniu pyta wdowy, czy znajdzie Syn człowieczy WIARĘ…? Godzić się na traumy, tragedie zamiast szczęścia i radości?? To jakaś straszna niedorzeczność… Życie jest piękne i może być poezją. poszukaj naprawdę wierzących: ich życie jest przeniknięte miłością, spełnieniem, a nade wszystko cudami – tymi powszednimi, jak zachwyt nad kroplą wody po uzdrowienie z ciężkiej choroby. Bóg nie obiecał łatwej drogi. Ale obiecał, że we wszystkim będzie współdziałał dla naszego dobra. Więc zaufanie, że chwilowa trudna droga, odrzucenie ma sens, ma nas zmobilizować do pracy nad sobą, nad relacją z Panem, z sobą i innymi… Wierzcie, a stanie się Wam.

    Doświadczyłam wystarczająco dużo cudów małych i dużych, by się zniechęcić. Mimo trudów, życie zaczęło mnie „kręcić”. Choć bywa czasem niezwykle trudne, jest wspaniałą przygodą i ma odwieczny sens!

    Jakaż to radość otrzymać to, na co się tak długo czeka i zaufaniem prosi???

    Ja tam ufam Bogu, jak Dziecko i staram się aktywnie z Nim współpracować. Bo na tym polega wiara: „Ufaj, jakby wszystko zależało od Boga. Działaj, jakby wszystko zależało od Ciebie.”

    Sursum corda!

  8. Kochani, tak pięknie piszecie o swojej wierze. Ja od roku odmawiam NP i najwieksze cuda zauważyłam w sobie. Jesli chciałam by mój mąż się zmienił, to Maryja pokazała mi,że to ja mam sie zmienić i bardzo mi pomaga. I tak jak piszecie codziennie jest to podejmowany na nowo trud ale jest tyle pocieszeń. I tak dobrze sie czuję czytając wasze świadectwa,że tyle młodych ludzi powierza swoje życie Maryji.Piekne świadectwa. Az łzy płyną, Ale tak bardzo to umacnia,że wy też się modlicie i też powierzacie swoje sprawy Maryji i Ona jest z nami.

  9. Ryszarda. „Białe małżeństwo” nie jest wolą Boga.

    Wręcz przeciwnie. Bliskość małżeńska, uświęcona Łaską Sakramentu jest właśnie wyrazem tego, jak Bóg ukochał Lud Wybrany. Jest jednym ze stołów, na którym karmi się małżeństwo! Obowiązkiem małżonków.

    Fakt, że oboje muszą dojrzeć do wyrazu miłości: u kobiety rozwój dojrzałości do miłości okazywanej fizycznie, tak jak u mężczyzny integracja początkowego popędu z późniejszą uczuciowością. Ale to właśnie Boży plan Miłości i rozwoju dla każdego z nas!

    Bliskość spełnia dwa ważne wymiary: jednoczący!!!! i prokreacyjny! To właśnie realizacja POWOŁANIA DO MAŁŻEŃSTWA!

    Zachęcam do poczytania Księgi Starego Testamentu: Pieśni nad Pieśniami. Polecam także katolickie i chrześcijańskie opracowania (w pierwszej kolejności Katechizm Kościoła Katolickiego i dokumenty Kościoła, począwszy od Encykliki n. t. małżeństwa: Casti Conubi, kolejne, potem dokumenty JP 2 po encyklikę Benedykta XVI o Miłości). Do opracowań poza kanonem Stolicy Apostolskiej należy np. pozycja M. i P. Wołochowiczów (których serdecznie pozdrawiam!) „Seks po chrześcijańsku”, czy O. K. Knotza, albo Michela Pearla „Seks (nie)zakazany owoc Biblii”.

    Dla kobiet, które jednak nie pokonały w sobie lęków związanych z bliskością i rozwojem w tej sferze życia, ciekawe pozycje np.: I. Trobish „Być kobietą” albo „Kobieta. kapłaństwo serca” Jo Croissant. Bardzo wartościowe.

    Właśnie dziś, gdy tyle wokół zdrad i szukania łatwego szczęścia, Bóg nawołując do czystości, zachęca do jej pielęgnowania poprzez funkcjonowanie w granicach praw, które jako Stworzyciel nadał. W pierwszej Księdze Słowa, przy stworzeniu świata i człowieka odnajdujemy odwieczną prawdę na temat powołania „mężczyzną i niewiastą stworzył ich” (nad czym pięknie rozwodzi się też Karol Wojtyła!). Prawdę, iż: „… Nie jest dobrze, żeby mężczyzna był sam…” Dlatego to mężczyzna (mąż) łączy się ze swą żoną tak ściśle, że staja się jednym ciałem…” (Rodz 2, 18a i Rodz 2, 24).

    Swojego czasu dostępny był „Rachunek sumienia dla małżonków” autorstwa ś. p. Ks. Prof. J. Nagórnego z KUL. Warto poszerzać swoje poglądy i wyzbywać się niewłaściwych, robiąc miejsce prawdziwej nauce… i porządkując wg niej swoje serce i życie.

    Kochani, każdy popełnia błędy. Ale najważniejsze, by się z nich nawracać. I piszę to w pierwszej kolejności do siebie – bo popełniłam ich wiele (także wobec Męża). Szczerze ich żałuję i w Sakramencie Pokuty postanawiam poprawę. Będąc na drodze nawracania dzień po dniu. Na drodze przemiany w Panu. Najwspanialsze jest jednak to, że każda słabość każdy grzech, jak „szarłat może zostać wybielona we krwi Baranka”. I w każdej sytuacji Bóg zachęca nas do powrotu: jak Ojciec wyczekujący Syna Marnotrawnego, który wybiega na spotkanie. I jak Ojciec Zgorzkniałego Syna, z którym dzieli się sobą inie zniechęca tym, że On tego nawet nie zauważa.

    Hm, chyba tak jest, że „Mędrcami są ci, którzy dochodzą do prawdy przez błędy”. Jest to jednak bolesne. I obyśmy byli mędrcami czerpiącymi u Źródła Wody Żywej!

    Tylko z Jezusem wygramy. A do Niego prowadzi Matka Najświętsza, Pompejańska czy z Guadalupe czy po prostu Zwycięska!

    Mam nadzieję, że moje świadectwo tego, że Maryja jest Matką Uwalniającą i czyniącą cuda, kogoś przekonało. Że zawsze trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi i tylko Jemu w pełni zaufać. A On dalej poprowadzi

    Sursum corda! (Jak kiedyś napisał mi na Pielgrzymce w 2001 Mąż, wtedy jeszcze Kolega)

  10. Witam
    Ja również modlę się o uratowanie i odrodzenie małżeństwa. Przemianę i nawrócenie mojego męża, który poddał się grzechowi zdrady i obecnie wygląda na to ,że odejdzie zafascynowany młodą piękną kobietą, która mogła by być jego córką.Nowennę Pompejańską odmawiam 7 dzień .Dorastałam do tej modlitwy długo wciąż myśląc , że to nie na moje siły. Za małżeństwo modlę się od maja 2013 roku głownie to koronka do Miłosierdzia Bożego, różaniec ale jedna tajemnica, nowenny o wstawiennictwo do Św. Rity, Św.Judy Tadeusza , Św. Antoniego, Św. Ojca Pio , 30 dniowe nabożeństwo do Św. Józefa i jak każdy kto prosi Pana Boga o wysłuchanie setki różnych modlitw. Wszystkie te modlitwy przemieniły mnie duchowo. Wyzbyłam się wielu lęków, zaczęłam czytać Pismo Święte, spowiadać się regularnie. Zmieniłam też swoje zachowanie i nastawienie do ludzi. Modlitwa daje wiele siły. Przyszedł więc i ten dzień kiedy zaczęłam odmawiać Nowennę Pompejańską z wielką nadzieją , że Matka Boża Pompejańska wysłucha mnie i udzieli mi tej łaski o którą proszę. Być może cały ten czas był przygotowaniem do tej jednej jakże cudownej modlitwy, której świadectwa czytam na tej stronie. Świadectwa , które budują i zachęcają do jeszcze większej modlitwy , kiedy wszystko się co raz bardziej wali. Mam wewnętrzne odczucie , że Maryja sama wskazała mi tę modlitwę i choć myślałam że będzie trudno, z radością sięgam po różaniec i chociaż co raz gorzej wszystko wygląda ja co raz bardziej wierzę.

  11. WITAM.JA również modlę się o nawrócenie mojego męża.Mój mąz odszedł od nas w lipcu,porzucając mnie i nasze córeczki.Jesteśmy już po pierwszej rozprawie rozwodowej,ja nie chcę tego rozwodu.sama nie wiem czemu .że po tych wszystkich krzywdach jaki mój mąz mi zrobił,ja go wciąż bardzo kocham i nie wyobrażam sobie życia bez niego.Wciąż powtarza że nie kocha mnie i nie chcę ratować tego małżeństwa a tak naprawdę to pierwszy kryzys.24 stycznia skończyłam pierwszą NP.Odmawiając ją zaznałam wielki spokój,poczułam się tak bezpiecznie.Pod koniec nowenny zaczęły targać mną jakieś złe emocję,tak to wyglądało jak by atakował mnie szatan.TERAZ ODMAwiam Nowennę do BOŻEJ OPATRZNOŚCI,MODLITWĘ 5 PALCÓW,MODLITWĘ O CUD,MODLITWĘ W INTENCJI TRUDNYCH MAŁŻEŃSTW I WIELE INNYCH .MODLĄC SIĘ OGARNIA MNIE WIELKI SPOKÓJ ,TAK JAK BY JEZUS DO MNIE PRZEMAWIAŁ I MÓWIŁ TY SIĘ SIE MARTW JA SIĘ TYM ZAJMĘ.WIERZĘ ŻE JAK BĘDZIEMY SIĘ ZWRACAĆ Z PROŚBAMI DO NASZEJ MATECZKI I JEJ UKOCHANEGO SYNA TO URATUJEMY NASZE SAKRAMENTALNE MAŁŻEŃSTWA.BO CO BÓG ZŁĄCZY NIECH CZŁOWIEK NIE ROZDZIELA.NIKT INNY NAM NIE POMOŻE TYLKO BÓG.

  12. kochani módlmy się wszyscy o nawrócenie naszych współmałżonków,bo oni bardzo tej naszej modlitwy potrzebują ,bo są opętani przez złe duchy i nie wiedzą co czynią.NIE ŁAMIĘ SIĘ PRZYSIĘGI MAŁŻEŃSKIEJ.BÓG JEST Z NAMI I NAM POMOŻE JAK TYLKO O TĘ POMOC BĘDZIEMY PROSIĆ Z UFNOŚCIĄ.

  13. witam,
    o nowennie powiedziala mi moja siostra ktora mieszka w stanach,z ktora kontaktuje sie przez skypa.
    moja historia jest dluga ,wiec postaram sie opowiedziec ja w skrocie….
    mieszkam w londynie od 8 lat razem z synem.w 2010 roku poznalam mezczyne ktory szybko zostal moim dobrym kolega.bardzo mu sie podobalam i on zaczal zabiegac o moje wzgledy.
    czulam presje ze strony rodziny a takze i syna zalozenia rodziny a on byl odpowiednim kandydatem.w styczniu 2012 r.przyjechalam z polski zeby mu powiedziec,ze zaczelam o nim myslec inaczej niz o koledze ale on juz sie z kims zaczal spotykac.w kwietniu odwiedzil mnie mowic ze mu sie nie udalo i poprosil mnie o to zebym z nim byla,obiecujac ze bede szczesliwa i igdy mnie nie zrani.nie byl mi obojetny ale mysle ze go nie kochalam .
    nasz zwiazek byl bardzo chaotyczny,duzo sprzeczek,klotni ( z mojego powodu) on byl dla mnie bardzo dobry.w lutym 2013 roku zaplanowalismy dziecko ,po pierwszej probie od razu zaszlam w ciaze….
    w czerwcu wprowadzil sie do mojego mieszkania ale ja nie potrafilam byc cierpliwa,czepialam sie najmniejszych rzeczy.kiedy bylam w 7 miesiacu ciazy mielismy wielka klotnie.uderzylam go a on mnie.bardzo plakal.kazalam mu sie wyprowadzic majac nadzieje,ze bedzie probowal zalagodzic sytuacje (bo przeciez nosilam jego dziecko) mimo to zostawil mnie i prze 3 miesiace nie mielismy zadnego kontaktu.koniec ciazy i porod przeszlam sama.bylo mi bardzo ciezko,nie mialam nikogo.wiedzialam,ze zle sie stalo….
    bylam pewna,ze sie do mnie odezwie ale tego nie zrobil .urodzil nam sie syn i po moich naleganiach zobaczyl go dopiero po 2 tygodniach.prosilam go zeby wrocil mowiac, ze bardzo go kocham i zaluje tego w jaki sposob go traktowalam,ze dziecko uswiadomilo mi jak bardzo go kocham i jak bardzo jest dla mnie wazny.postanowilam zapomniec o tym co bylo i jak sie czulam w ostatnich miesiacach ciazy. zapisac sie na terapie.powiedzialam mu o tym ale on stwierdzil ze juz mnie nie kocha i nigdy do mnie nie wroci.przez 1 miesiac od porodu robil mi nadzieje mowiac ze to nie tak ,ze mnie nie kocha i moze jeszcze bedziemy razem, wypytywal mnie o moje zycie z zazroscia.wiele razy pytalam czy jest w jego zyciu inna kobieta ale onz pretensja w glosie mowil zebym nie tworzyla historii,ze nie ma zadnej kobiety,a on na nic nie ma czasu. tydzien temu dostalam od niego wiadomosc ze widuje sie z kims i chce zebym o tym wiedziala.swiat mi sie zawalil …nie moglam jesc ,spac,z trudem zajmowalam sie dziecmi .kiedy przyszedl nie moglam mu spojrzec w oczy.czuje sie zdradzona.nie widuje czesto dziecka,finansowo tez nie pomaga.sama musialam zapewnic malenstwu rzeczy do przywitania go na tym swiecie.
    jest mi bardzo ciezko psychicznie,mam depresje,nie potrafie sie skoncentrowac nawet na wlasnych dzieciach. wiem , ze przyczynilam sie do tego rozpadu i to jest moja karma , ale chce to naprawic.on bardzo mnie kochal ,a teraz nie chce sprobowac…. narodziny syna wszystko zmienily.zaczelam nowenne w tej intencji i mam nadzieje ze Maryja Najswietsza mnie wyslucha.nieczego bardziej nie pragne.
    prosze jesli ktos mial podobna sytuacje ,blagam napiszcie.szukam nadzieji ze jeszcze da sie przywrocic moim dzieciom rodzine…
    pozdrawiam dorota

    • Dorotko odpisuję Ci żeby Cię pocieszyć i podziękować za Twoje swiadectwo gdyz napisałaś o tym jak skończyłam odmawiac wieczorną nowennę jakby była to odpowiedż Matki Bożej na moją prośbę którą wczoraj skończyłam przed północą moja trudna sytuacja też była związana z mężczyzną i z Londynem i skończyła się moją życiową porażką w częsci z mojej winy a z częsci jego gdyż miał zostać moim męzem a związał się z inną kobietą i znią ożenił wiedziałam że jesteśmy przeznaczeni sobie ale ja bardziej kochałam innego i tak byłam zakochana w tym pierwszym mimo ze on się już dawno ożenił to to właśnie sprawiło że nie umiałam nikogo pokochać gdyż tamta miłość była tak mocna i trwa do dziś tamtem tego nie wiedział i myślał że go nie chcę gdyż podczas naszych spotkań nie okazywałam mu miłości sympatii chociaż wiedziałam że to ten własciwy doszło do tego że mimo szansy bycia razemnie chciał sie ze mną spotkac mimo że prosiłam go dwukrotnie o spotkanie zignorował to i nie przyjechal do mnie doszło do wielkiego życiowego nieporozumienia Piotr o niczym nie wiedział że nie umiem okazac uczuć gdyż kochałam tego pierwszego wielką miłością i to mi nie pozwoliło na to zeby z nim być chyba zrobiłam największy błąd w zyciu bo dowiedziałam sie że się ożenił w Londynie i ma dziecko a ja zostałam sama i nie wiem co zrobić dalej z sobą

  14. Tak Moniko masz rację módlmy się za nawrócenia naszych współmałżonków i za wszystkie małżeństwa szczególnie te w kryzysie.Wczoraj kiedy tu napisałam o mojej modlitwie złożyłam jeszcze intencję na mszę św. w Pomejach.Potem zaczęło się wewnętrzne szarpanie emocjami , płacz , wykończona poszłam spać, sny miałam dziwne.Dziś nie mam siły.Muszę wytrwać w odmawianiu nowenny .Jeśli ta droga jest taka trudna to musi mieć sens.

  15. Zachęcam do odwiedzenia strony Wspólnoty Trudnych Małżeństw Sychar (http://sychar.org/)
    oraz skorzystania z ich forum, na którym można znaleźć pomoc na każdym etapie kryzysu małżeńskiego (także jeśli jest się uwikłanym w związek niesakramentalny, po rozwodzie, w separacji):
    http://www.kryzys.org/

    Może właśnie pomoc przyjdzie do Ciebie przez innych ludzi i tę wspólnotę?

    Życzę wytrwałości i niezłomności w odmawianiu Nowenny!
    Z Panem Bogiem!

  16. WITAM WSZYSTKICH.KOCHANI KIERUJĘ DO WAS WSZYSTKICH PYTANIE CZY KOMUŚ UDAŁO SIĘ URATOWAĆ MAŁŻEŃSTWO.Jak pisałam modlę się nieustannie o uratowanie małżeństwa o nawrócenie mojego męża a dzisiaj mam wielkie zwątpienie czy ma to sens.Nie uważam mojego męża za złego człowieka, uważam że się bardzo pogubił.Miałam nadzieję że jego rodzice wytłumaczą mu że źle postępuję a oni jeszcze go utwierdzają w tym że dobrze postępuję, zresztą nie tylko oni ale i rodzeństwo.Ja jestem w szoku, ponieważ my zawsze mieliśmy bardzo dobre stosunki.Dzisiaj mój mąż był bardzo dla mnie nie przyjemny,rozmawiał ze mną jak z jakąś kobietą nic nie wartą.Chciałam zadzwonić do teściowej powiedzieć jej o dzień babci,że córka będzie miała organizowane w szkole po feriach.Teściowa gdy mój numer jej wyświetlił się rozłączyła się,zadzwoniła do syna czyli mojego męża a on znowu napisał mi sms że dręczę jego mamę a ja takiego zamiaru nie miałam, zresztą ostatni raz do niej dzwoniłam z 3 miesiące temu.KOCHANI CO JA MAM ROBIĆ, BARDZO GO KOCHAM,NIE CHCĘ DAĆ MU ROZWODU.CO JA MAM DALEJ ROBIĆ? ŻYĆ NADZIEJĄ ŻE SIĘ TO ZMIENI.MAM DALEJ SIĘ PONIŻAĆ.CZUJĘ ŻE UMIERAM OD ŚRODKA I JESTEM BEZRADNA.MAŁŻEŃSTWO JEST RZECZĄ ŚWIĘTĄ. ZASTANAWIAM SIĘ DLACZEGO TAK SIĘ DZIEJĘ,DLACZEGO LUDZIE UTRUDNIAJĄ ŻYCIE.JESTEŚMY MŁODZI,ZDROWI ,MAMY ZDROWE PIĘKNE CÓRKI,DACH NAD GŁOWĄ, CZEGO SZUKAĆ WIĘCEJ JAK SIĘ MIAŁO AŻ TYLE,GDZIE DOOKOŁA BIEDA ,CHOROBY I INNE ZŁE RZECZY.DLACZEGO LUDZIE NIE SZANUJĄ TEGO CO MAJĄ.CZY TACY LUDZIE JAK MÓJ MĄŻ BĘDĄ SZCZĘŚLIWI W ŻYCIU .DZISIAJ POWIEDZIAŁ ŻE NIE MA WYRZUTÓW SUMIENIA,TWIERDZI ŻE NIE MA NIKOGO I JEST MU TAK DOBRZE.MIAŁ DOBRĄ PRACĘ ALE DODATKOWO OD 2012R JEST DJ GRA NA RÓŻNYCH IMPREZACH OKOLICZNOŚCIOWYCH. ZOBACZYŁ INNY ŚWIAT I POCZUŁ ŻE MA 20 LAT.KOCHANI PROSZĘ WAS ODPISZCIE COŚ.JAK SIĘ MODLĘ MAM NADZIEJĘ ,ALE DZISIAJ JESTEM ZAŁAMANA.

    • witaj,
      czytając twoją historię czuje się jakbym prawie czutała swoją tylko parę rzeczy jest inaczej po ludzku mówiąc bardzej beznadziejnie.ale ja wierzę zę to wszystko jest po coś. Bóg ma swój plan wobec nas. ja w sierpniu zeszłego roku prawie gryzłam sciany z rozpaczy gdy dowiedziałam się że mąż chce odejśc i od razu chce rozwodu a potem jego zdrada.. prawie straciłam sens życia pomimo że mamy trójkę malutkich dzieci..ale uwierz mi czas jest wielką łaską od Boga ,pozwala nam zaakceptować to co zmieic nie możemy..przylgnęłam do Jezusa do Jego krzyża..w naszych relacjach z mężem jeszcze się niewiele zmieniło, ja podjęlam sie NP chce odprawić nowenne do Niepokalanego Serca Maryji bo wierze że tylko Ona może wyprosić nam ratunek.ufaj Maryji, pozwól łzom płynąć to pomaga,nie podejmoj pochopnych decyzji. pożwól Bogu działać w swoim życiu.. ogarniam Cie modlitwą..

    • Poza tym jeszcze nigdzie nie przeczytałam świadectwa o uratowaniu małżeństwa na etapie rozwodów Jak para razem zauważa problem to owszem jest szansa i jak razem chcą walczyć o ten związek Taka widocznie wola Boga Nasi mężowie już dawno ułożyli sobie życie a my nie potrafimy ruszyć dalej Myślę że to czas zaczać modlić się o ułożenie dalszego życia niż żyć ciagle wspomnieniami i tym jakby mogło być

  17. droga moniko!
    doskonale wiem co czujesz 🙁 ja rowniez cierpie tak jak ty.co prawda nie jest moim mezem ale mam taki sam problem 🙁 boli mnie to tak strasznie,ze czuje jakbym umierala smiercia naturalna…kiedy napislal mi o tym, ze sie z kims spotyka -swiat mi sie zawalil.mamy 2- miesiecznego synka ktory w dodatku wyglada jak on 🙁 przychodzi 1 w tygodniu i to po pracy kiedy jest pora kapieli i snu. codzinna swiadomosc ,ze jest teraz z inna kobieta dobija mnie calkowicie.synek zaczyna sie usmiechac ,gaworzyc, a on nie ma takiej potrzeby zeby w tym uczestniczyc. nienawidze nocy, wstaje karmic synka,i wtedy ta swiadomosc mnie dopada…placze czesto,mam hustawki nastrojow. boje sie ,ze juz nigdy do mnie wroci.mielismy w planach slub, a przez glupia klotnie stracilam kogos, kogo kocham.mysle czesto ,ze wszyscy w zyciu popelniaja bledy ale najwazniejsze jest to zeby sobie wybaczac.powiedzialam mu o tym.boli mnie to ze mnie nie kocha i chyba niebardzo synka skoro wybral kobiete a nie rodzine.ludzie walcza,ratuja zwiazki przynajmniej dla dzieci a on zachowuje sie tak jakby nie bylo w tym nic zlego.cala wine wzielam na siebie,chce sie zmienic.
    mam nadzieje, tak jak ty zostane wysluchana przez Najswietsza Maryje.zostala mi tylko wiara…wspieram cie duchem i trzymam kciuki
    pozdrawiam d

    • Witam Doroto,
      modlisz sie o to zeby kochanek wrocil do ciebie i moze laskawie wezmiesz slub,
      mozesz byc pewna ze Matka Boza nie przyczyni sie do grzechu do cudzolustwa
      bo ty jestes samotna i brakuje ci kochanka nazwijmy rzeczy po imieniu jak trwoga to do Boga, prosisz o powrot kogo?? na pewno nie meza?

  18. Moniko intencję na mszę w Pompejach można złożyć na stronie Rosemaria.pl .Trzeba wejść na stronę „startową” tam jest wszystko opisane.Pozdrawiam

  19. DZIĘKUJĘ KOCHANE KOBIETKI ZA DOBRE SŁOWO.WSZYSTKIE MAMY PODOBNĄ SYTUACJĘ I PEWNIE JESTEŚMY WSZYSTKIE BARDZO NIEDOBRE W OCZACH NASZYCH MĘŻÓW.WCZORAJ MÓJ SIĘ PRZYZNAŁ ŻE MA KOLEŻANKĘ I ZABIERA JĄ ZE SOBĄ NA RÓŻNE IMPREZY A MNIE NIGDY NIE ZABRAŁ TŁUMACZĄC ŻE NIE MA MIEJSCA W SAMOCHODZIE I KTO BY ZAJĄŁ SIĘ NASZYMI CÓRKAMI.MAM NADZIEJĘ ŻE PRZYJDZIE TAKI DZIEŃ ,ZE BÓG NAS WYSŁUCHA I ŻE TO ONI BĘDĄ BAS BŁAGAĆ NAS NA KOLANACH O WYBACZENIE. MUSIMY MODLIĆ SIĘ ZA NICH I ZA TE ICH KOCHANICE WTEDY MOŻE ODNAJDZIEMY SPOKÓJ W NASZYCH ZRANIONYCH SERCACH.BOŻE DAJ NAM SIŁY DO WALKI ZE ZŁYM.POZDRAWIAM WAS I PROSZĘ PISZCIE CO TAM U WAS SŁYCHAĆ NIKT NAS TAK NIE ZROZUMIE JAK KTO NIE PRZEŻYŁ TAKIEJ SYTUACJI W ŻYCIU.POZDRAWIAM

  20. Beato ,proszę Cię nie poddawaj się.Przeczytaj świadectwo Elizy ,jak uratowała małżeństwo poprzez modlitwę.Jej świadectwo można przeczytać Weronika:nowenna w intencji uratowania małżeństwa.Wczoraj prześledziłam jej wszystkie wpisy,od samego początku jak ją mąż porzucił.Przez cały czas miała pod górkę,mąż się bardzo bronił przed powrotem a jednak z Bożą pomocą wrócił po 8 miesiącach.Musimy żyć swoim życiem i oddać wszystko w ręce Pana Boga.

  21. pozew, zawsze można wycofać.Może i musi być ten rozwód ,żeby zacząć wszystko od początku.Czasami w sądzie człowiek może się nawrócić,może zrozumieć swoje błędy.Jeśli sędzia orzeknie rozwód,to będziesz miała czyste sumienie ,że zrobiłaś wszystko by uratować swoje małżeństwo a to Bóg doceni.Mąż też zauważy że walczyłaś o Was,może nie teraz ale w nie dalekiej przyszłości .Wiem co czujesz i co przechodzisz,ale pamiętaj że jesteśmy pod opieką Najwyższego .

A Ty co o tym myślisz? Napisz!