Albert: Chciałbym napisać, że moje życie się diametralnie zmieniło, ale tak nie jest

Na początku chciałbym powiedzieć, że daleko mi do osoby mocno wierzącej. Niestety więcej w mojej chrześcijańskiej karierze jest upadków niż wzlotów. Nie wiem w sumie po co piszę to świadectwo. Z jednej strony jestem rozgoryczony, z drugiej trochę zazdrosny, że Wasze modlitwy zostały wysłuchane, a moje nie.

Nowenna pompejańską zainteresowałem się 6 miesięcy temu. Modliłem się w sumie w jednej intencji o wygranie z chorobą skóry twarzy, która od dziesięciu lat konsekwentnie niszczy mi życie. Odmówiłem dwie nowenny – nie wiem czy poprawnie, bo często robiłem to „na pamięć” i w samochodzie.

Dwa miesięce temu po raz pierwszy raz od 5 lat poszedłem do spowiedzi. Chciałbym napisać, że moje życie się diametralnie zmieniło, ale tak nie jest. Dalej jestem tym samym popsutym człowiekiem, co wcześniej. Niestety moje intencje nie zostały wysłuchane to przykre, ale z drugiej strony nie jest to nic, na co nie byłem przygotowany. Nie wiem jaki Bóg ma dla mnie plan, ale coraz mniej zaczyna mi się on podobać. Z dnia na dzień coraz trudniej chwytać mi za różaniec. To w sumie tyle, wszystkiego dobrego w nowym roku.

Opt In Image
Nie przegap zadnego swiadectwa!

Zapisując się do biuletynu będziesz otrzymywać co tydzień, w piątek, powiadomienia o nowych, wspaniałych świadectwach, przysyłanych przez naszych Czytelników! Wystarczy wpisać poniżej swoje imię oraz adres e-mail. Potwierdzenie zapisania przyjdzie na Twoją skrzynkę.

20 myśli na temat „Albert: Chciałbym napisać, że moje życie się diametralnie zmieniło, ale tak nie jest

  1. Jestes tutaj, wiec to juz cos. Zobacz, cud juz sie stal. Poszedles do spowiedzi, a to znaczy bardzo wiele.
    Postaraj sie nie zazdroscic, tylko zaufac. Wiem, ze to trudne, ale jest to mozliwe do zrobienia.
    Twoja modlitwa zostanie wysluchana w odpowiednim czasie – kiedy Pan Bog uzna, ze jest to ten wlasciwy czas.
    Wiesz co mi powiedziala moja mama – ty bys chciala tak od razu, a ile Pan Bog musial na ciebie czekac.
    Nie trac wiary, bo ona czyni cuda.
    Pozdrawiam

  2. Albert, nie trać nadziei. Może właśnie potrzebny jeszcze jeden raz. Ale staraj się aby to była prawdziwa rozmowa z Bogiem a nie wyrecytowanie wierszyka na pamięć. Sam wiem jakie to trudne, ja sam się na tym łapie ze w czasie modlitwy moje myśli odbiegają gdzieś daleko, czasem nawet ku rzeczom grzesznym… Jestem dopiero na 7 dniu Nowenny i sam boje się że nie wytrwam, że stracę nadziej. Bo często nachodzą mnie koszmarne myśli, a intencja, w której się modle jest sprawą beznadziejną… i z chęcią zamieniłbym się na chorobę skóry.
    Może wybierz się też na Mszę z modlitwą o uzdrowienie. Nie wiem co mogę Ci radzić… sam jestem w koszmarnym dołku.

  3. Ja swoją Nowennę próbowałam odmówić kilkanaście razy. Za każdym razem coś mi przeszkadzało, urywałam nieraz po 34 dniach.
    Gdy w końcu odmówiłam całą, liczyłam na cud. Odmawiałam w intencji ogólnej, swojej własnej, prosząc o wyprostowanie wielu pogmatwanych spraw z życiu – więc myślałam, że stanie się cud! I tak czekam, czekam na ten cud, a tu nic… moje życie też się diametralnie nie zmieniło, dalej tkwię w czym tkwiłam. Jednak po kilku miesiącach dotarło do mnie, że dzięki NP rzuciłam papierosy i nie muszę pić na imprezach alkoholu, by się dobrze bawić. I wiesz co? To spowodowało może niewielkie zmiany w moim życiu, ale te zmiany są. Żyję bardziej świadomie, bez nałogów. Z coraz więcej grzechów z dawnych lat zdaję sobie sprawę teraz – jestem w trakcie „zbierania ich” i przygotowania się do spowiedzi generalnej.
    Czekaj, ufaj… im trudniej łapać za różaniec, tym mocno się go trzymaj. I nie martw się – ja też odmawiam właściwie cały czas na pamięć – liczy się ile serca w tę modlitwę włożysz.
    Pozdrawiam i będę pamiętać w modlitwie

  4. … bądź wola Twoja jako w niebie tak i na ziemi …

    Czasem Bóg niestety ma inną wolę niż nasza:
    „Ojcze, jeśli chcesz, zabierz ode Mnie ten kielich! Jednak nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie! (Łk 22, 42)”.

    Czasem Bóg ma inny plan wobec nas:
    ” Bo myśli moje nie są myślami waszymi
    ani wasze drogi moimi drogami –
    wyrocznia Pana. „

  5. Piszesz, że Twoje życie się nie zmieniło? Że Jesteś popsutym człowiekiem? Właśnie wstąpiłeś na drogę wiary! Chcesz dowodu? 1.Twoje świadectwo dwóch odmówionych nowenn 2. spowiedź po pięciu latach. Gratuluję! Na początku nie jest łatwo. Istotna jest cierpliwość i wytrwałość w dążeniach do szukania Boga i pogłębiania wiary 🙂 Jeszcze raz dokładniej przyjrzyj się sobie i swojemu otoczeniu. Czy na pewno nie zaszły w Tobie żadne zmiany na lepsze? Często łaski są subtelne a zmiany bardziej dotyczą naszego nastawienia i wewnętrznej spójności, równowagi. Dla mnie Twoje świadectwo jest cudowne. Dlatego, że odkryłeś modlitwę Pompejańską (moje nawrócenie trwało 8 lat a znalazłam ją dwa miesiące temu). Bo napisałeś właśnie TU świadectwo Twojego nawrócenia i dotrzymałeś obietnicy o zdaniu świadectwa, złożonej w modlitwie do Matki Bożej. Czy popsuty człowiek dotrzymuje obietnicy Komuś w Kogo nie wierzy? Wszystkiego dobrego Albercie! Niech Twoja wiara się pogłębia! Szczęść Boże!

  6. Albercie, więcej wiary w siebie i w Boga!!! Zmówiłam jedną Nowennę i jestem w trakcie drugiej w tej samej intencji. Na razie nie otrzymałam łaski o którą się modlę, ale postanowiłam że będę tak długo się modlić dopóki jej nie otrzymam. Przed rozpoczęciem modlitwy dobrze by było żebyś był w stanie łaski uświęcającej, czyli po spowiedzi i po przystąpieniu do Komunii. Nie poddawaj się i z Panem Bogiem!!!

  7. odmowiona modlitwa nigdy nie jest zmarnowana- mimo,że nie jest spelniona prośba. Wlozyles w nia duzo wysilku (mimo ze czasem odmawiales na pamiec) wiec i w Twoje zycie zostanie cos wlozone. Co to bedzie nie wiadomo. Na pewno cos dobrego dla Ciebie. Trzymaj sie

  8. Pamiętaj, że Pan Bóg przychodzi zawsze 15 minut po czasie, aby sprawdzić czy nadal czekasz! Módl się, a przyjdzie i to w najmniej spodziwanym momencie i z siłą jakiej nie znałeś! Będziesz miał pod górkę wiele razy, ale pamiętaj, że masz to wziąć na klatę i odmawiać! Jezus się nie rozmyślił jak szedł na śmierć, a miał „pod górkę”bardziej niż my wszyscy! Odmawiam moją 7 Nowennę, działanie szatana odczułam 2 razy bardzo dotkliwie, przy pierwszej – w pierwszych dniach odmawiania uszkodziłam samochód, efekt był taki, że na modlitwie kompletnie nie mogłam się skupić, ale powiedziałam sobie..rogaty mną rządził nie będzie i odmówiłam wszystkie częsci. Tuż przed Wigilią zaplanowałam odmówić kolejną – już siódmą Nowennę i tego dnia pokłóciłam się z siostrą tak, że dom trząsł się w posadach!Od razu wiedziałam kto mi tę kłótnię rzucił jako przeszkodę w rozpoczęciu modlitwy! Powiedziałam sobie to samo, przeprosiłyśmy się i odmówiłam wszystkie częśći, choć nie było lekko! Moja rada dla Ciebie nie różni się w żaden sposób od tych powyżej, nie idź na łatwiznę i nie poddawaj się bo cuda Tobie przeznaczone są już przygotowane, tylko kurier się spóźnia 🙂 Pomodlę się za Ciebie!

  9. Następny pustak, w 6 miesięcy miało się zmienić jego życie i to bez jego wysiłku. Facet, czarodziejska różczka to nie tutaj. zmień się, wysil się i módl (nie zaszkodzi) to Ci się życie zmieni. a z pretensjami to po 10 latach, choć też jeszcze nie wiem…

    • Alu, ja bym się wstrzymała od takich przykrych określeń, jakie Ty używasz w stosunku do Alberta. On ma prawo być rozgoryczony, sfrustrowany, niezadowolony. To jest forum katolickie i nawet naszymi komentarzami dajemy swoje świadectwo.
      Myślę, że Albertowi jest potrzebne wsparcie, w jakiejkolwiek formie, a nie obrażanie go.

      • Racja, nazwanie kogoś pustakiem jest nie na miejscu. Nie wiemy przecież, jaki bagaż doświadczeń niesie dany człowiek. Przydałoby się wsparcie zamiast aroganckich określeń oraz modlitwa w intencji Alberta. Pozdrawiam. 🙂

  10. Pewnie macie rację, akurat Albert nie jest pustakiem, tak więc przepraszam Albercie. Jednak sprawy związane poprawą zdrowia a szczególnie dermatologiczne wymagają dłuugiego czasu i 6 miesięcy oczekiwania to nic nie jest. Natomiast sama intencja jest ok, bo niestety ja używam może niemiłych określeń, ale nie mogę na tym właśnie forum inaczej nazywać większośći ludzi, co myślą, że trafili na czarodziejską lampę. Najgorsze są te wszystkie panienki co o chłopaków, szok i tyle. Ja też mam niespełnione intencje, ciągle mi przykro z tego powodu. mam wrażenie (choć jestem w trakcie 3 NP), że to nie jest tak jak Albert mówi, że komuś się spełnia a jemu nie. Być może nikomu, tylko różne rzeczy dzieją się w życiu.

    • Wiesz, ja Ci z własnego doświadczenia powiem, że człowiek czasem sam wpada w taki kozi róg: nawraca się, przekazuje swoje życie Bogu, przestrzega coraz lepiej dekalogu, zaczyna Boga prosić o różne sprawy. I nawet się nie zorientowałam, kiedy sama Pana Boga zaczęłam traktować jak „maszynkę do spełniania życzeń”. Nie mogłam się zorientować, bo nie czułam tej frustracji, którą w sercu noszę – sprytnie ją sama przed sobą zakryłam. To wychodzi nieraz właśnie przy konfrontacji z innym człowiekiem, nawet podczas pisania na jakimś forum. Może i innych ludzi to samo spotyka? Nie czują, że poniekąd sami siebie oszukują, mówiąc: niech się Twoja wola stanie, a tak naprawdę mają swój scenariusz na życie.Bardzo spodobały mi się dzisiejsze słowa Papieża: Tym, co nas zabawia, jest nasza pokora, świadomość, że potrzebujemy ULECZENIA przez Boga, a nie nasze zadufanie w tym, że przestrzegamy przykazań.
      Cały problem tkwi w tym, że ciężko jest nieraz to zadufanie w nas samych zobaczyć.
      A „panienki”, jak już o tym wspomniałaś, to kobiety spragnione miłości, akceptacji, ciepła drugiego człowieka. Nieraz to pragnienie chce być zgaszone tu, teraz – bo to pragnienie nie daje nam żyć. Jasne, nie wszystko dzieje się od razu. A tak by się chciało… bo przecież nie pragnie się nie wiadomo jakich nieosiągalnych spraw, nie chodzi przecież o kosmiczną wygraną, czy prawie niemożliwy spadek, czy jakieś tam inne sprawy – chodzi o miłość, każdy na nią zasługuje, więc ciężko nieraz pojąć, czemu ona jeszcze nie nadchodzi…

      • Miłość, ciepło, akceptacja.. tak już się składa, że inni mają tego w nadmiarze, nawet nie umieją tego docenić, a inni nie mają z tego nic. to są dziwne sprawy, bo często zwyczajne, ludzkie, wynikające np. z czyjejś otwartości na innych, łatwości kontaktów i zakochiwania się a nawet z zawodu. Jasne, że każdy zasługuje, tylko jak ktoś bardzo młody pisze, że nie otrzymał bo coś tam po roku itp. to jest puste i nie można tego inaczej nazwać, Psychologicznie patrząc mam też wrażenie, że osoby mówiące, że nie otrzymują to mają na myśli prawdziwą miłość, chcą się zakochać, zauroczyć. Osoby, które piszą, jak im się to cudownie spełniło to często takie, co i tak by znalazły bo łatwo się zakochują i obojętne im kto. znam takie osoby, kobiety co nawet jak siedzisz z nią w kawiarni to jest w stanie się zakochać w kelnerze. I co o tym myśleć? Jakby miłość przychodziła do tych co im trudno, co nie widzą tak ‚Adonisa” w każdym napotkanym mężczyźnie, to bym wierzyła w cud, ale po świadectwach na tym forum mam wrażenie, że kochliwe (łatwe) znajdują szybko i piszą o cudach miłości a nieśmiałe i cóż.. nieco wybredne (co też normalne) czują rozgoryczenie i piszą o niespełnieniu modlitwy. mam wrażenie, że świadectwa mogą innych pogrążyć niż dać nadzieję.
        Ogólnie jednak chodzi mi o to, że wszyscy chcą coś szybko… bo że czegoś chcą to ok, ale wyznaczanie terminów jest śmieszne.
        Potrzebujemy ULECZENIA… tak to jest pewne, np. jak przestajemy myśleć tylko o swoich potrzebach to też jest coś.
        Moja wiara jest raczej podobna do Alberta, ciągle o nią walczę.

  11. Moim zdaniem nie powinnaś dzielić wszystkich na 2 kategorie: nie wszystko jest tylko białe i czarne. Tak naprawdę tutaj znajdziesz wiele świadectw o miłości kobiet, które nie są jak Ty to nazwałaś „kochliwe czyt. łatwe”. I dla wyjaśnienia- wcale nie jestem jedną z nich, która takowe umieściła. Aczkolwiek rozumiem Twoje rozgoryczenie.

    • żadne rozgoryczenie, tylko sprawa powodująca u mnie spłycanie wiary, jak ktoś pisze że cud, bo znalazła faceta. co to za cud, jak i tak by znalazła, bez sensu. na tym samym forum pisze też wiele kobiet o odchodzących mężach, to co? najpierw był cud a potem jakoś się rozpłynął. Bez sensu to jest.
      Pomoc Boża i cud to tylko wtedy, gdy naprawdę była ciężka sytuacja i sprawa niemożliwa do rozwiązania z różnych przyczyn. Poza tym pisałam o rozgoryczeniu kobiet, które właśnie mają te niemożliwe sytuacje i nic im się samo nie zmienia.

  12. polecam modlitwę do Najświętszego Serca Pana Jezusa odmawianą przez o. Pio i Nowennę do Najświętszego Serca Pana Jezusa

  13. Nic nie pisze sam Albert 🙁 Jak tam jego zdrowie, te sprawy dermatologiczne. Może zagląda czasem, może jeśli sam nie może się modlić to zdecyduję się odmówić za kogoś, jeśli tego potrzebuje oczywiście… Ciągle toczy się walka o wiarę…

A Ty co o tym myślisz? Napisz!