Kamila: Skoro ja tak kocham to Dzieciątko, to pomyśl jak Pan Bóg kocha Ciebie i uwierz w tą miłość.

Jest mi trudno o tym pisać i mówić. Czuje wielkie wzruszenie, bo dostaję od Pana Boga to o czym zawsze myślałam, że jest poza mną. Moje życie do 2009 roku było czymś co przegrałam. Nie znałam Boga takiego jakim jest. Czasami uczestniczyłam w Mszach Świętych, ale przykazania sobie wybierałam. I tak nie widziałam nic złego w byciu z kimś bez Ślubu. Wiele rzeczy robiłam i wydawały mi się czymś właściwym. Teraz widzę jakie to było mylące i złudne. Dużo złego się wydarzyło, dużo złego zrobiłam. Piszę o tym bo może są osoby, które nie podejmują modlitwy bo czują się niegodne tego, żeby Bóg je wysłuchał. Ja tak miałam, czułam ja szmatławe było moje życie. Kiedyś tak prosiłam w myślach Matkę Bożą, żeby wzięła ode mnie cały ten brud i przyszła taka myśl, że tego już nie ma, że to już się stało, że Jezus poprzez cierpienie, ukrzyżowanie, śmierć wziął ode mnie ten cały brud mojego życia to całe zło, wziął to zanim o to poprosiłam. Z własnej woli to zabrał, wziął na siebie po to, żebym ja mogła żyć nowym życiem, żebym mogła prosić Boga o to wszystko co jest mi potrzebne. Zmieniło to mnie bardzo, ta zmiana była rozciągnięta w czasie (początek w 2009 – kiedy przyjęłam Bierzmowanie – mając lat 35), teraz (2013) kiedy pod moim sercem bije drugie serduszko. Serduszko  Dzieciątka, które za pośrednictwem Najświętrzej Marii Panny wyprosiłam słowami Nowenny Pompejańskiej. Prze te kilka lat dużo się zmieniło, moje życie z miesiąca na miesiąc układało się.  Poznałam mojego męża, wzieliśmy ślub, jakimś cudem nie mając pieniędzy kupiliśmy mieszkanie. We wrześniu zadzwoniła do mnie koleżanka, że rozpoczyna Nowennę Pompejańską, wiedziała, że pragniemy mieć Dzieciątko. Poczytałam jak tą Nowennę odmawiać i doszłam do wniosku, że nie dam rady. Powróciłam do niej 14 października. Dzień w dzień przez 27 dni prosiłam Matkę Bożą o dar rodzicielstwa. Modlitwami wspierały nas inne osoby – myślę, że dzięki temu wytrwałam w modlitwie. Trzy dni przed rozpoczęciem Części Dziękczynnej na teście zobaczyłam dwie kreseczki. Nie mogłam uwierzyć, test powtarzałam 4 razy każdego następnego dnia. I jest nasze Maleństwo teraz to jeszcze naprawdę maleństwo ma ze 3 cm, bijące serduszko, jest kochane bez względu na to jakie będzie. Kocham je tak mocno. Skoro ja tak kocham to Dzieciątko, to pomyśl jak Pan Bóg kocha Ciebie i uwierz w tą miłość.

Opt In Image
Nie przegap zadnego swiadectwa!

Zapisując się do biuletynu będziesz otrzymywać co tydzień, w piątek, powiadomienia o nowych, wspaniałych świadectwach, przysyłanych przez naszych Czytelników! Wystarczy wpisać poniżej swoje imię oraz adres e-mail. Potwierdzenie zapisania przyjdzie na Twoją skrzynkę.

42 myśli na temat „Kamila: Skoro ja tak kocham to Dzieciątko, to pomyśl jak Pan Bóg kocha Ciebie i uwierz w tą miłość.

  1. Nie obraź się, ale jak czytam takie świadectwa to normalnie wydają mi się one naciągane na potrzeby skuteczności nowenny. Dziwne, inni modlą się latami, proszą, wierzą i nie dostają a Ty myk, 4 lata i mnóstwo zmian. Trochę amin by się postarał i nie przejaskrawiał te świadectwa. Pozdrawiam odwiedzających.

  2. Kamila, ja wierzę w prawdziwośćTwojego świadectwa! Tutaj nic nie jest naciągane Agnieszko, piszesz tak, bo nie rozumiesz, że Pan działa jak chce, także w Twoim przypadku…Sam wybiera najlepszy czas…To jest tak jakby 2letnie dziecko prosiło o coś mamę bardzo, a mama wie, że nie może mu tego jeszcze dać, że jeszcze musi poczekać…Da mu wtedy jeśli uzna, że nadszedł już odpowiedni czas, nie dlatego, że takie jest jej widzimisię-a dlatego że zna bardzo bobrze swoje dziecko i wie kiedy będzie mogłam dać mu to o co prosi a ono nie poniesie na tym szkody. Jestem zdania, że my wobec Pana jesteśmy jak 2letnie dzieci wobec swoich rodziców czy opiekunów. Kto ma dzieci, będzie wiedział o co chodzi.
    Agnieszko nie można Pana ustawiać, bo wtedy zachowujemy sie jak dziecko, ktore chce przejąć rządy i prowadzenie nad rodzicami. Mądry rodzic wie, że nie wolno na to dziecku pozwolić, i chcąc dac mu to do zrozumienia, nie daje mu wszystkiego od razu – chce by dziecko nauczyło się czekać i ufać..
    „Kiedy nadejdzie czas Mojej łaski wysłucham cię.” – to z Pisma Świętego, nie pamiętam lokalizacji.
    Pozdrawiam serdecznie, z Panem Bogiem!

  3. Ikonki zgadzam sie z Tobą całkowicie ,muszę przyznać ze trochę zdziwiła mnie wypowiedz naszej koleżanki Agnieszki , każdy z nas otrzymuje łaski o które prosi jedni szybko nawet podczas odmawiania NP inni musza czekać .Modlitwa uczy nas ogromnej pokory i głębokiej wiary w to ze Pan nas wysłucha . Ja od nawrócenia w ciagu roku otrzymałam tak wile łask ze naprawdę nie jestem w stanie zliczyć i tez jak nasza Kamila w ciagu tego nawrócenia wzięłam ślub kościelny z moim partnerem no i maż sie nawrócił ja nie mogłam wymarzyć sobie tak ogromnej łaski dla Niego ,maź nie potrafił dobrze powiedzieć Ojcze Nasz .I to w ciagu jednego roku nie mówiąc o sprawach finansowych to był dla mnie taki szok ,myśle sobie ze czym większy grzesznik tym więcej dostaje więcej łask a ja przez te wszystkie lata byłam bardzo daleko od Boga ,naprawdę mówiłam Panie nie zasługuje na polowe tego co otrzymałam . DZisiaj sprawia mi ogromna przyjemność zwracania sie do Boga przez modlitwę czy swoimi słowami ,niezbadane są wyroki naszego Pana

    • Nie wiem czemu zdziwiła Ciebie moja wypowiedź, niektóre z świadectw brzmią aż nieprawdopodobnie, w tym i Twoje. Ty w ciągu roku dostałaś więcej niż inna osoba przez całe życie, tego nie rozumiem, czemu jesteś bardziej warta łaski niż, ja czy inni niewysłuchani.
      Też myślę, że największy grzesznik więcej dostanie, niż zwykła osoba jak ja. Sam Bóg powiedział, że bardziej się cieszy z jednej odnalezionej owcy niż z tych 99 które ma przy sobie. Chyba zacznę poważnie grzeszyć, nawrócę się to wtedy uproszę o szczęście dla mnie.

      • Drogą Agnieszko to co piszesz świadczy o tym ze niewirzysz w moc modlitwy ludzi którzy modlą sie do Matki naszego Pana piszą o laskach ,ja uwierz mi nie jestem bajkopisarka bo nie mam w tym żadnego celu ,człowiek ma poprostu ochotę krzyczeć ze szczęścia jak Bóg jest wielki jaki miłosierny bo pochylił sie nademną nad grzesznikem takim ja . NIe chce tez żebyś myślała ,ze jesteś lepsza czy gorsza od innych osób ktore grzeszą bo my nie jesteśmy od oceniania ludzi nie możemy zajmować miejsca Boga ,proszę nie myśl tez ze będziesz więcej grzeszyc żeby od Boga otrzymać łaskę o ktora prosisz . BOg napewno w odpowiednim czasie zesle na Ciebie łaskę o którą prosisz chyba ze stwierdzi ze nie będzie to dla Ciebie dobre.

      • Matka Boska to nie wrozka a nowenna pompejanska to nie czarodziejska rozdzka. Jestem w trakcie odmawiania 6 nowenny i za miesiac bedzie rok jak prosze o to co chcialabym „dostac”. Jedna z moich nowenn dotyczyla milosci, ktorej jeszcze nie dostalam ale wierze w to ze jeszcze przyjdzie na to czas. Nie bede odmawiac wiecej nowen w tej intencji bo juz powiedzialam Matuli czego mi brakuje a czy jej uda sie uprosic o ta laske dla mnie to nie wiadomo…… ale nawet jak nie dostaje to o co prosze to przeciez nie bede strzelac fochem i marudzic ze to nie dziala….skoro tego nie mam to znaczy ze jeszcze nie jestem na to gotowa….a teraz zostaje mi tylko modlic sie o inne „rzeczy” i wierzyc gleboko wierzyc, ze to szczecie jeszcze do mnie nie przyszlo bo idzie do mnie malymi kroczkami -:) wiecej wiary polecam ksiazke moc pozytywnego myslenia………kiedys choremu mezowi kochajaca zona podawala codziennie witamine C mowiac mu ze to niesamowite lekarstwo ten wierzac w to wyzdrowial…..taki maly przyklad jak dziala psychika ludzka….. Jak w pelni uwierzysz w sens tej czy innej modlitwy to tez otrzymasz to o co prosisz…..

        • Kochana Lili jest dokładnie tak jak napisałaś ,ja jak prosiłam o ważną dla mnie intencje w pierwszej nowennie zaczęła ona spływać po 10 miesiącach ,zawsze mówiłam Panie wiem ze jak będzie to słuszne w twoich oczach to ją otrzymam i przechodziłam do następnej .Pozostałe Nowenny są odmawiane za mamę ,brata ,tatę o jego nawrócenie a teraz przez cały rok za nawrócenie ludzi bo tak zaufalam Bogu ze Sam bedzie Wiedział co bedzie dla mnie dobre i tak otrzymuje łaski o ktore nie prosiłam a ktore otrzymałam i któreś spłynęły na mojego męża i tak jak pisałam wcześniej nawrócenie męża ,nasz ślub ,zbliżenie sie do Boga ,niesamowita radość zwracania sie do Niego ,uczestnictwo w pierwszych sobotach miesiąca w spowiedzi w podzięce dla Matki Bożej za opiekę nad naszym domem. Pozdrawiam wszystkich ciepło .

        • Jak przez 10 lat nie wysłuchano mojej prośby to nic dziwnego, że mam focha, bo ile można prosić, czekać. Ale już się o to nie modlę, zbyt wielka to prośba bo o miłość wzajemną. Teraz proszę o sprawy bardziej przyziemne tj. dobra, stała praca, w tej intencji odmawiam NP. No tego to Bóg nie może mi odmówić, praca jest niezbędna by żyć jakoś na tym świecie. Nie mam tak wielkich próśb jak wy o uzdrowienie, powrót chłopaka czy inne bardziej niemożliwe.

  4. Świadectwo tak piękne,że wzruszyłam się i z miejsca serce moje uniosło pragnienie modlitwy ,dziękuję pięknie.Chwała Bogu za Jego Miłosierne Serce!!!!Szczęść Ci Boże…

  5. Agnieszko a nie jestes poprostu zazdrosna..wydaje mi sie ,czytajac Twoja reakcje,ze Ty modlisz sie i oczekujesz od Boga wypelnienia tych Twoich marzen,wrecz domagasz sie…na wszystko przyjdzie czas..a Ty gorliwie sie modl i pros laskawie,w pokorze..to co Tobie pisane-otrzymasz,nie patrz,ze innym sie udaje a Tobie nie-nie wierze,ze mowiac NP nie doswiadczylam zadnych lask,moze poprostu nie chcesz ich widziec,bo pragniesz tej jedynej
    modl sie i oddaj Panu w wierze cale swoje pragnienie..
    z Bogiem

    Kamilo,piekne swiadectwo,trwaj w tej modlitwie i wierze,bedzie dobrze..
    +

  6. Agnieszko, myślę że potrzebujesz PUSTYNI czyli rekolekcji by poznać czego Bóg od Ciebie oczekuje i co jest Ci do „Szczęścia” potrzebne. Po
    zdrawiam – szczęść Boże

    • Aga to jeszcze raz ja , wpisałam o laskach ktore mnie spotkały ale nie dodałam co z powrotu do Boga wyprawiali ze mną zły ,wpisz sobie moje świadectwo:sylwia zostalam wysluchana: mogłabym tez mieć pretensje do Boga ze na to pozwala ,bo przecież moje koleżanki ktore kozystaly z wrozek nie mają takich strasznych doświadczeń a tez sie nawrócily , dlaczego ja ,uwierz mi nie chciałabyś doświadczyć 10min takich nocy to była katorga . A teraz już wiem ,tak mi sie przynajmniej wydaje ,ze Bóg wiedział co robi pokazując jaka droga wcześniej podazalam i wiedział ze będę o tym mówiła co mnie spotkało i mówiłam ,najpierw wpis na ta stronę a potem opowiadalam o tym w pracy ,nie miałam nigdy problemów w nawiązywaniu kontaktów z ludźmi i Bog może stwierdził ze to wykorzysta tzn dar którym zostalam obdarzona czyli bezproblemowy kontakt z ludźmi. kompletnie nie interesowało mnie jak będę odbierana przez osobę z którą rozmawiam i opowiadam o tym to była niewidzialna siła ktora mnie pchała i pcha . DZisiaj dziękuję Bogu za te doświadczenie bo ono mnie bardz prostuje i gdyby mi przyszło do głowy kiedykolwiek ze nie mam dzisiaj siły ani czasu na modlitwę to tamte noce stawiają mnie do pionu. A jeszcze jedno dziękuje za spokojne noce gdzie mogę spokojnie spać ,to jest następna łaska którą otrzymałam a wcześniej wydawało mi sie ze mi sie to należy ,on czyli zły jest w każdym domu i tylko czeka jak nas popchnąć do zła żeby to zabolało Boga a nas popchnąć na zatracenie , uwielbia i to jest jego zwycięstwo ze ludzie w niego nie wierzą ,uwierzcie mi ja go widziałam koło mojego łóżka to było straszne i dlatego mowię o tym aby ostrzec innych , Aga on Ci może szeptać do ucha : zobacz modlisz sie i nie otrzymalas a inni tak ,może Cię nie kocha a może na to nie zasłużylas ,oni pewnie kłamią: Aga to jest jadno z jego działań żeby Cię gnębic nie słuchaj go i ufaj Panu i Naszej Matce głowa do góry całuje pa

      • Dziękuję wszystkim za odpowiedzi, zwłaszcza Tobie Sylwia, za wysiłek włożony w nie. Ja po prostu szukam odpowiedzi na swoje pytania, myśli, bo naprawdę nie wiem co mnie czeka a wiem tylko, że przez to boję się przyszłości. Rzadko kiedy spotyka mnie coś dobrego, więc by się pozytywnie nie nastawiać, zawsze bezpieczniej mi pesymistycznie myśleć a nuż coś zmieni się, a jak nie to się nie rozczaruję przynajmniej. Ja myślę, że niedługo sfiksuję z tego zastanawiania się, modlenia, proszenia, płaczu.
        A Twojego świadectwa niestety nie mogłam znaleźć, może inaczej zatytułowałaś je. Ja wpisywałam jak podałaś: Sylwia zostałam wysłuchana.
        Pozdrawiam serdecznie.

  7. Przez Google to znalazłam, a wcześniej przez tą wyszukiwarkę to nie 🙂
    Miło się czyta, jak ktoś ma taka wiarę i Bóg wysłucha szybko. Nigdy nie interesowałam się wróżbami, horoskopami, bo to sprzeczne z nauką Boga, chociaż i tak dobrze nie „wylądowałam” bo żyję jak w matni. Nie iwem co mam więcej zrobić by zostać wysłuchaną :/

    • Musisz wierzyć ja robiłam to z tak ogromną wiarą ,wolałam wiem Boże ze mnie słyszysz ,wolałam ze nie chce więcej Go zawieść i żeby w Swojej łasce pomógł mi wytrwać ,Aga uwierz mi widzieć coś takiego i przeżyć to jest jakaś masakra .Dzisiaj inaczej patrzę na życie ,mowię ludziom żeby jak najdalej jak sie da żyli od wrozek ,chorych talizmanow jak horoskopy ,słoni z podniesiona trabą itd to było łamanie pierwszego przykazanie . ja prosiłam w pierwszej NP o pomoc finansowa a pozostałe NP za rodznę i NP za nawrocenie ludzi a Panu oddałam swoje życie w Jego ręce bo stwierdziłam ze bedzie Wiedział co dla nas najlepsze .Laski o których napisałam były mi dane od Pana czyli nawrocenie męża ,ślub ,spokój w domu , to są łaski o ktore nie prosiłam a ktore Dał mi Sam bo Zajrzał w moje bagienko zaczął od najważniejszego .O łaskę o ktora prosiłam dla nas w pierwszej NP splynela po 8 miesiącach ale to była jedyna intencja dla siebie. Mam działalność gospodarcza w Poznaniu i klijentow mam tyle ze na wszystko starcza ,oprócz tego pracuje w szpitalu gdzie pomagam innym i z czego sie cieszę. SYtuacje ktore mnie spotkały bardzo mnie wyprostowały a dzisiaj dziękuję Bogu ze na mnie zaczekal bo jestem po wypadku samochodowym i co byłoby ze mną wtedy …Pamitaj ze pomimo tego ze nie otrzymujemy tego o co prosimy to rozaniec jest ogromna potęgą ktora nas przed nim chroni bo w końcu u mnie sie wszystko uspokoiło ,ja jestem tego przykładem to chroni nas przed jego następnymi atakami.Ktos ze świętych powiedział ze wtedy gdy on w nas kule żuca to one do nas nie docierają a pozatym jest przeznaczeniem do nieba. NIgdy nie wiemy co mogłoby nas spotkać gdyby nie różaniec .Pamiętaj podczas NP musisz być w łasce uswiecajacej to tez bardzo ważne.Wlasnie wróciłam z dyżuru i pędzę odmawiać NP a jestem wykończona ale dam napewno radę .Trzymaj sie kochana zobaczysz bedzie dobrze nawet bardzo pa kochana Agusiu

      • Ja już nie będę się modlić o miłość, jedynie by uzdrowił moje uczucia Bóg, tyle lat nic nie wskórałam, więc o inne pola życiowe poproszę, tam może mnie wysłucha, mam nadzieję. Nie będę karmić się niepotrzebnie nadzieję na „długo i szczęśliwie”.

        Życzę wszystkiego dobrego 🙂

  8. Droga Agnieszko; jestem jednym wielkim niewysłuchaniem; nie będę podawał przykładów, bo albo nie uwierzysz, albo nie zrozumiesz; ale to nic, robi się gorzej, gdy się o coś modlisz a następnego dnia otrzymujesz dokładną przeciwność, albo noce spędzasz w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia i w konsekwencji wszystko wali się w gruzy; nikt nie ma na to odpowiedzi ani egzorcysta, ani spowiednik, ani psychiatra ( bałem wychodzić się z domu ale niestety jestem zdrowy ) , próbowałem być alkoholikiem ale mi się nie udało. No i co…?
    I jest jeszcze jeden wymiar – ofiara i cierpienie. Jak jesteś przybity do krzyża to wiś sobie tak jakby w ogóle nie było zmartwychwstania ( to z jakiegoś komentarza O. Pio ). Cierpienie z niewysłuchania, opuszczenia, odrzucenia jest modlitwą ( dla zaawansowanych :)). Nie potrzeba nic więcej wystarczy milczeć i trwać; ofiara woli jest jak woń kadzidła, które dosięga tronu Boga.
    Droga Agnieszko ja cię doskonale rozumiem; jak czytałem świadectwa doprowadzało mnie to do rozpaczy a w konsekwencji do furii: być jedynym niewysłuchanym człowiekiem na świecie, który nic nie wyżebrał przed Bożym Miłosierdziem a wprost przeciwnie.
    A z drugiej strony nie chodzi o to żeby sobie wszystko dobrze poukładać, tak żeby nic nie uwierało: chłopak, egzamin, dziecko, brak długów… ” dlaczego za mną chodzicie bo chleb jedliście do syta” ( to też dla zaawansowanych ). W moim przypadku utrzymanie wiary na podstawie zdarzeń i faktów mojego życia – rzecz niemożliwa. A jednak…
    Kiedy beznadziejność i bezradność przekracza poziom dopuszczalny dla ludzkich norm wraca jeden i ten sam tekst otwierany w Dzienniczkach s. Faustyny : ” Miłosierdzie Pańskie wyśpiewywać na wiki będę. Miłosierdzie Boże w duszy mojej”
    pozdrawiam

    • Na jakiej podstawie wielbisz miłosierdzie Pańskie, skoro w Twoim przypadku utrzymanie wiary na podstawie zdarzeń i faktów Twojego życia – rzecz niemożliwa- Twoje słowa. Nie rozumiem, ja chcę dowiedzieć się co mam zrobić, żeby w końcu zostać wysłuchaną, nie wiem co źle robię, że Bóg ‚odkłada’ mnie na później lub na nigdy.

      • Nie napisałem, że wielbię Miłosierdzie Boże ( bo to zupełnie inny temat ) tylko, że w sytuacjach totalnej zagłady trafiam na ten sam fragment tekstu z „Dzienniczków s. Faustyny”; po drugie witaj w klubie; po trzecie pewnie „nic nie robisz źle” i nikt Ci raczej nie odpowie dlaczego tak a nie inaczej, a tym bardziej ja, a jeżeli ktoś będzie próbował – trzeba bardzo uważać; po czwarte jeśli chcesz spróbuj poczytać coś spontanicznie, tak na chybił trafił, z wspomnianego wyżej Dzienniczka…, tam jest sporo o „duszach wybranych”; i po piąte uśmiechnij się bo są ludzie ( tzn. dusze 🙂 ), które idą sobie drogą Hioba by na końcu tej drogi ( nie koniecznie ziemskiego życia ) powiedzieć: ” dotąd znałem Cię ze słyszenia a teraz zobaczyłem Cię na własne oczy, stąd odwojuję co mówiłem i kajam się w prochu i popiele” 🙂 . Raczej unikam dłużyzn, ale jest tekst, który może być na pokrzepienie, być może następnym razem jak go znajdę.
        pozdrawiam i uśmiechnij się

        • Chociaż masz jakiś optymizm, rozumiesz swoje rozterki, choć częściowo, ja nic nie wiem. A jak mam dobrze robić, jak nie wiem co, gdzie, jak. Ciężko się mi uśmiechnąć bo od wigilii jestem przeziębiona, ale miło mi przeczytać dobre słowo.

  9. A co to takiego chcesz „dobrze robić” i do czego tak Ci się spieszy; Ty taka bardziej wyrywna jesteś. Na moim przykładzie mogę powiedzieć, że pesymizm, niecierpliwość, wyolbrzymianie niepowodzeń może wynikać ze zbytniej koncentracji na własnej osobie; jest moment, że to zupełnie wyklucza normalne patrzenie na otaczający świat. Ostatnio koleżanka nazwała mnie największym egoistą jakiego zna. I coś w tym jest. A co do kataru to pewnie do Wielkanocy przejdzie.

    • Śpieszy mi się bo mam już swoje lata,facet jesteś to Ciebie czas nie ogranicza tak jak mnie. Na kim się mam koncentrować, jak nie na sobie, jeśli jestem sama? Dlaczego Wielkanoc? Oj chyba ja Ciebie nie rozumiem, za trudne dla mnie :/

      • no jak nie rozumiesz, to taki żarcik nic nadzwyczajnego tzn, że przeziębienie kiedyś się skończy; czyli np. najpóźniej do Wielkanocy, czyli na wiosnę; co to cierpimy na bezsenność?? a w sumie to mnie tak do końca nie rozjechało i umiem być jeszcze mało poważny; aha, to chodzi o samotność – rozumiem; czas w swojej istocie ogranicza każdego, ale myślę sobie, że w żadnej sytuacji nie możemy dać się sparaliżować upływem czasu bo popadamy w niewolnictwo; wszystko co dostajemy i co jest łaską z wysoka dostajemy poza czasem, albo inaczej, w czasie , którego się nigdy nie spodziewamy i w okolicznościach, których nigdy byśmy sobie nie wymyślili. Myślę sobie też, że taki paraliż np. upływem czasu i totalne zracjonalizowanie albo wyobrażanie sobie jak coś ma się stać albo coś się wydarzyć tylko zmyka drogę. A tak w sumie to wszyscy jesteśmy jakoś tam osamotnieni – ci w związkach także, a może nawet bywa, że ich samotność jest dramatyczna; a co do Twojego przeziębienia to już nie będę sobie żartował

        • Możesz żartować, nie przeszkadza mi to, po prostu nie zrozumiałam, doszukiwałam się drugiego dna w Twoich słowach 🙂
          Bezsenność, no niestety, za dużo myśli, za mało odpowiedzi, dochodzi jeszcze trudność w oddychaniu przez usta, gdy ma się zapchany nos.
          Ja sobie zdaję sprawę, że można być samotnym w związku, ale już wolałabym być chyba w takim związku niż sama jak teraz.

  10. witaj Agnieszko, wstał następny dzień, tutaj gdzie mieszkam pełen słońca i niech tak zostanie; będę dostępny od wtorku od rana; to coś Ci napisze; na razie pozdrawiam 🙂

    • witaj Agnieszko, wstał następny dzień, tutaj gdzie mieszkam pełen słońca i niech tak zostanie; będę dostępny od wtorku od rana; to coś Ci napisze; na razie pozdrawiam 🙂

      • cześć Agnieszka; mam nadzieję, że nie dopadła Cię chandra, która bywa klasykiem ostatniego dnia roku; idziesz gdzieś na sylwestra? ja mam dyżur, będę wolny dopiero jutro o 7.00; mam nadzieję, że rok 2014 przyniesie Ci to czego chcesz, postaram się pomóc, żeby tak się stało; czasem warto być cierpliwym i trochę poczekać :), bo jak coś się już stanie, to cały przeszły czas oczekiwania wydaje się jedna nieistotną chwilą.

        • Nie, nie idę, nigdy tego dnia nie lubiła, a teraz jak wszędzie same pary, to nie chce patrzeć mi się na nie 🙂 Siedzę w domu, poczytam trochę dzienniczek i włocławskie portale i pójdę spać. Dyżur masz, pewnie żałujesz, że nie poimprezujesz, za rok za to nie trafi na Ciebie, inny będzie dyżurował. Też mam nadzieję, że 2014 będzie lepszy, musi być w końcu, Tobie również życzę spełnienia marzeń 🙂

  11. ha, ha, bardzo śmieszne; rok temu ściągnęli mnie na dyżur z łapanki ok 16; a za rok trzeba dożyć, co nie jest takie oczywiste; dziewczyno ile w tobie smutku; jest pewien blask wpisany w kobietę ( w uśmiechu, w geście w spojrzeniu ), to jest pewna magia, która przyciąga innych; nie można jej tracić na własne życzenie dołując się – szkoda, że nigdzie nie poszłaś;

    • Masz dyżur a siedzisz na necie? Mam nadzieję, że nikt przez Ciebie nie jest nieobsłużony, że tak się wyrażę 🙂 Właśnie, dożyc, dobre stwierdzenie, może nie dożyję, więc po co martwic się na zapas czy będzie szczęśliwy ten 2014 rok. Blask wpisany w kobietę? Co Ty piszesz, na hobbicie byłeś w kinie, że jakieś bajki kojarzysz?:))
      Ja nie żałuję, od kilku lat spędzam sama sylwester, skończyło się na tym, że kiedyś miałam go spędzić z kimś mi drogim, nie wyszło i jakoś nie mam ochoty świętować zmianę daty.

  12. Agnieszko ja Cię doskonale rozumiem i Twoje rozgoryczenie także, ale nie krzycz na mnie bo w kinie nie byłem jakieś 10 lat 🙂 , no widzisz, ja walczę ze swoim romantycznym i pewnie naiwnym sposobem opisania świata, co dotyczy też kobiet; myślę, że nie jest to najgorsza moja wada i nie jest z kina; ale chyba w końcu i tak przegram; w pracy nie jestem sam, tutaj wszyscy raz na jakiś czas zerkamy sobie do sieci, lepsze to niż iść się przespać 🙂

    • Nie krzyczę, przecież uśmiech był na końcu 🙂 Dlaczego tyle lat nie byłeś w kinie? Nie lubisz? Znajomych na pewno masz, choćby tych z pracy. Nie wiesz czy przegrasz, tego nikt nie wie przed końcem. Romantyczny = naiwny, nie sądzę, ja nie jestem romantyczna(tak sądzę) a jestem naiwna. Wszystkiego dobrego ………. – nawet nie wiem jak masz na imię 🙂 Zbieram się na śniadanie.

      • no to dobrze; wita Cię Andrzej – czyli ja 🙂 i witam Cię z Krakowa; czasami znikam na dłuzej bo pracuję nienormalną ilość godzin w miesiącu, nie dlatego, że jestem pracoholikiem albo jakiś stuknięty, ale z innej przyczyny; jeżeli masz ochotę na kontakt ze mną wyślij jakiś adres meilowy, bo ta strona to już nie miejsce na zupełnie prywatne spotkania; mnie nie ma na żadnym facebooku lub czymś podobnym; pozdrawiam

  13. Kraków śliczne miasto- podobno 🙂 nigdy tam nie byłam. Ja mieszkam w centralnej Polsce, na kujawskiej wsi, niedaleko Włocławka. Mnie tez na żadnym portalu społecznościowym nie znajdziesz. Mail mój to amelka270@o2.pl, ten mniej oficjalny, ale prawdziwy. Miłego 🙂

    • a Dzieciątko ma już 22 tygodnie (jeszcze pod sercem) ale już czuję jak porusza się. W pracy jeszcze pracowicie, ale od tego tygodnia też dużo spokoju. Nie wiem jak będzie z długością życia i szczęściem 🙂 ale teraz na pewno tego drugiego doświadczam z intensywnością, jak nigdy wcześniej… Dzięki Bogu
      Tobie życzę, aby Bóg „objął” Cię w sposób po ludzku odczuwalny a pokój w sercu i poczucie miłości (od i do) towarzyszył nieustannie 🙂
      Kamila

  14. Ja zaczynam dziś, modlę się o dobrego męża i dar macierzyństwa, mimo że mam 37 lat. Wszystko w rękach Boga, On wie co dla nas dobre. Jedni otrzymują łaski od razu, inni trochę później i są tacy których próśb Bóg nie spełnia. Wierzę że wszystko co się dzieje bądź nie jest dla nas najlepsze.

    • Agnieszka, życzę wytrwałości w modlitwie. Kiedyś moja koleżanka powiedziała Bóg jest wszechmocny, to było dosyć dawno i potraktowałam to jako „takie powiedzenie” ale widzę, że tak jest, że Bóg jest wszechmocny i dba o ludzi jak nikt inny, o każdego.
      Wiem po sobie, że 37 lat to dobry wiek na poukładanie wszystkiego, na poznanie bliskiej osoby, poczęcie Dzieciątka i cieszenie się bliskością Boga.

  15. Trzeba być wytrwałym to jest najważniejsze, a Bóg da nam to o co prosimy 🙂 ten pierwszy komentarz, że to świadectwo jest naciągane to dla mnie jakiś pusty tekst, bo po co ktoś miałby to robić? Jedynie po to, aby zachęcić jak najwięcej ludzi do tej modlitwy. Chyba nawet tutaj szatan próbuje się wtrącić i zakłócić innym ich wiarę.. Nie ma co na takie „wypociny” zwracać uwagi 🙂 Cieszę się razem z Tobą, Kamilo, z Twojego szczęścia 🙂 Ja już lada dzień zostanę mamą dziecka, na które również trochę czekaliśmy. I Boża ręka w tym, że nadszedł ten upragniony cud 🙂

A Ty co o tym myślisz? Napisz!