Joanna: To ważne aby przez życie iść z różańcem w ręku.

Jestem po trzeciej nowennie i to co się dzieje to prawdziwy cud. można powiedzieć że każda intencja została wysłuchana a ile przy tym łask otrzymałam wraz z rodziną i najbliższymi to tylko Maryja wie:) Różaniec zawsze był dla mnie podporą ale teraz po prostu się z nim nie rozstaję,Maryja to Matka Nas wszystkich i jej powierzajmy swoje sprawy nawet te najmniejsze. To ważne aby przez życie iść z różańcem w ręku. To siła którą otrzymujemy od Boga a Matka Nasz Maryja jeszcze nas wspiera. Kochani różańcem musimy zarażać wszystkich bo to najlepsza forma walki z szatanem!

Opt In Image
Nie przegap zadnego swiadectwa!

Zapisując się do biuletynu będziesz otrzymywać co tydzień, w piątek, powiadomienia o nowych, wspaniałych świadectwach, przysyłanych przez naszych Czytelników! Wystarczy wpisać poniżej swoje imię oraz adres e-mail. Potwierdzenie zapisania przyjdzie na Twoją skrzynkę.

36 myśli na temat „Joanna: To ważne aby przez życie iść z różańcem w ręku.

  1. Wspaniałe świadectwo! Bardzo proszę o chociaż krótką modlitwę za mnie, dziś jest 41 dzień mojej Nowenny, a modlę się o uzdrowienie mnie z lęków i wszystkiego co za tym idzie, dziś już nad ranem nie mogłam spać, obudziłam się i targały mną ogromne lęki i niepokój, załamana, że nic mi już nie pomoże zalewałam się łzami :(… Nie wiem czy to moja choroba czy Zły tak miesza… Potrzebuję modlitwy +

    • Kamilo, módl się i nie ustawaj, ja też modliłam się na początku roku o uwolnienie mnie z lęków oraz natrętnych chorobliwych myśli i stał się CUD. Lękałam się przyszłości, choroby nowotworowej, nagłej śmierci itp. Lęki nie pozwalały mi normalnie funkcjonować, brałam leki ale one nie do końca mi pomogły, bo lęki powracały ze zdwojoną siłą. Po Nowennie ustały, a jak się pojawiały to na chwilę i zaraz znikały. Na początku listopada dowiedziałam się, że mam raka piersi z przerzutem na węzeł. Nie powiem na początku przeżyłam wielki lęk, trwał tylko tydzień, to był chyba najgorszy tydzień mego życia. Znowu zaczęłam wraz z moją mamę Nowennę o uzdrowienie mnie z choroby nowotworowej, Nowennę kończę w Boże Narodzenie. Przystąpiłam do spowiedzi i Komunii Świętej i stał się CUD wielkie lęki zniknęły, pojawiła się ufność i wielka nadzieja. Zaakceptowałam chorobę, zaufałam Bogu, Jezusowi, Duchowi Świętemu i kochanej Matce Bożej. Życie stało się lżejsze, spokojniejsze i pełne duchowej radości. W ciągu tygodnia od diagnozy zaczęłam chemioterapię, to też ŁASKA, że tak szybko zaczęłam leczenie, trafiłam na najlepszych specjalistów, zrobiłam badania genetyczne i nie mam niebezpiecznego genu, wyniki biopsji długo-igłowej też dają dużo nadziei na skuteczne wyleczenie – tak mówią przynajmniej lekarze. Nie wiem jak to wszystko się skończy, ale pokładam ufność Bogu, on wie co dla mnie najlepsze. Lęki się pojawiają co jakiś czas – dzieje się to wtedy jak oddalam się myślami od Boga i gdy zaczynam sobie wierzyć a nie mojemu Stwórcy. Zawsze wtedy wracam do Pana i pokładam w nim Ufność. Proszę również o modlitwę bo ona daje mnóstwo siły 🙂 Grunt to nie poddawać się i pozwolić działać Matce Bożej i Jezusowi 🙂 pozdrawiam

  2. Droga Marto jeszcze nie doczytałam do końca, a już wiem że to co piszesz jest podobne do tego co ja przeżywam, moje lęki to głównie o przyszłość czy sobie poradzę, jestem w ciązy, niedługo wychodzę za mąż… I boję się wszystkiego, że nie dam rady, że co ja zrobię jak będzie dziecko, a ja popadnę w taki stan… To jest coś okropnego… Teraz też czy ciąża przebiegnie właściwie… Dziś jest chyba najgorszy dzień od początku mojej nowenny, chociaż też były dni kiedy zalewałam się łzami… Dziś czułam się tak jak wtedy gdy byłam w takim stanie…. Nie biorę leków bo jestem w ciąży jak już wspominałam, przestałam je brać i wtedy zaczęłam Nowennę, i w tym mam nadzieję… Dzisiaj obudziłam się z lękiem, i znów myśl: To wszystko wraca, co ja zrobię, mi nic już nie pomoże…. 🙁 Taki mój los 🙁 Martwię się też o ciążę by wszystko z dzieckiem było dobrze 🙁 Napisz jak to było u Ciebie z tymi lękami… Nikt kto tego nie przeżył w pełni nie uwierzy…. Dodam, że moją Nowennę kończę 1 stycznia.

    • Jesteś w ciąży – to wielka radość dla Ciebie – na szczęście mimo rozdrażnienia, być może trochę z powodu, że taka kolejność, bo dopiero później ślub, ale mimo wszystko wielka łaska, którą dostrzegasz – doceniasz i nie masz przynajmniej grzesznych myśli o aborcji. Myślę, że swoje obawy mogłabyś uciszyć trochę poprzez modlitwę ofiarowaną za te dziewczyny, czy lekkomyślne kobiety lub zgwałcone przez nieodpowiedzialnych, niejednokrotnie nadużywających alkoholu mężów. Spróbuj mimo swoich zmartwień ujrzeć rozterki i beznadziejność sytuacji tych kobiet, które nie widzą dla siebie możliwości przyjęcia daru nowego życia i próby zmiany go na lepsze w obliczu dania nowego życia drugiemu człowiekowi, teraz, gdy na świat przychodzi Dziecię – Zbawiciel. Gdyby przed Tobą stanęła teraz jedna, czy więcej przyszła matka, przerażona wizją bycia matką po raz pierwszy lub udręczona wielodzietnością – i oznajmiła Ci, że nie dadzą sobie rady i są zdecydowane na zabieg – jak próbowałabyś je powstrzymać – jakich byś użyła argumentów, żeby je od tego odwieść. Nic nie stracisz, no trochę energii, żeby wyimaginować sobie taką sytuację. Sądzę, że rozmowa z kimś, kto znajduje się, a na pewno niestety są takie osoby, które o swoich smutkach nie piszą, nawet nie mają komputera, ale też są ludźmi godnymi uwagi, odwróciłaby trochę uwagę od samej Ciebie, pozwoliłaby Ci na skoncentrowaniu się ogólnym pragnieniu czynienia świata lepszym w każdym z nas, a szczęcie do Ciebie samej przyszłoby mimochodem w sposób bezbolesny i nieazauważalny. Tego Ci życzę na nadchodzące święta i każdemu z nas, i samej sobie. Niech pokój zagości w naszych duszach, ciele i umyśle. Amen.

      • AMEN.
        Pięknie to napisałaś, ja nie mam niestety takiego daru, żeby coś tak pięknego napisać… Na pewno i jestem przekonana, żę są ludzie którzy mają znacznie gorzej, dla mnie ciąża to wielka radość, ale też zmartwienia, żę gdy ja jestem w takim stanie to dziecko też to przeżywa i czy wszytsko będzie dobrze 🙁 Tak bardzo bym tego chciała… Bardzo pragnęłam tego dziecka a teraz chcę dla niego jak najlepiej i gdy jestem w takim napięciu, lęku, niepokoju, gdy płaczę… Zamartwiam sie że ja to serwuję dzieciątku, a nie jest tak łatwo tego od siebie odrzucić gdy to samo przychodzi 🙁

      • Mam jeszcze tak wiele intencji, bardzo chciałabym się pomodlić o nawrócenie mi bliskiej osoby, lecz szczerze wiem że to jest wywanie, Zły bardzo szaleje gdy modlimy się o nawrócenie tak mi się przynajmniej wydaje, boję się że będzie mnie dręczył… Może odłożę tą intencję na inny czas. Chciałabym dostać jakiś znak co jest dla mnie najważniejsze, co mam wybrać jako kolejną intencję, co Matka Boża uważa za słusze w sytuacji teraz jakiej się znajduję…

        • Każdemu jest ciężko, ale nie wolno robić wyrzutów Panu Bogu, trzeba raczej zawsze mieć przed oczami tych, którzy mają gorzej. To nie znaczy, żebyśmy nie mieli ambicji i dążeń do podnoszenia standardu życia i udoskonalania się w wiedzy z różnych dziedzin życia, ale nie możemy być zachłanni i pragnienie dorównania innym, którzy mają lepiej niż my, są bogatsi, szczęści im się, choć w naszym odczuciu niekoniecznie na to zasługują nie może być wyznacznikiem naszego postępowania. My mamy myśleć po chrześcijańsku, tzn. żeby nie zazdrościć i iść w podróży naszego ziemskiego życia za Chrystusem, z zaufaniem, że poprowadzi nas, choćby nieraz było ciężko, ale ku dobremu. Po to mamy przykazania, katechizm, prawdy wiary, wolną wolę, żeby samemu móc wybrać, czy wybieramy w życiu łatwiznę i oddalenie od Boga, czy trudy w kroczeniu według wytycznych kościoła, co nie jest łatwe, bo nawet księża grzeszą -odpychając często od wiary ludzi świeckich. Ale to nie powód, byśmy się usprawiedliwiali, no jak nawet ksiądz-człowiek, który powinien być bez skazy, który powinien wiedzieć, jak zwalczać wszelkie pokusy w życiu, czy to cielesne popędy, czy też chciwość do mamony, to cóż ja zwykły, słaby człowiek mogę zrobić w obliczu tylu pokus współczesnego świata. Dlaczego mam ciągle mieć przed oczami tych umartwionych, biednych świętych, skoro mogę pragnąć żyć wystawnie, bogato i niekoniecznie uczciwie…… Spróbujmy żyć bogato, ale uczciwie, a nadmiar bogactwa oddawać innym biednym – też uczciwym. Przed chwilą dowiedziełam się, jak pewnien niepełnosprawny doszedł na żebraniu do bogactwa, że ma aż trzy wypasione limuzyny, został ukarany grzywną, ale z zarabiania pieniędzy nie potrafi nadal zrezygnować. W moim odczuciu nie byłoby w tym zarabianiu nic złego, skoro są osoby wrażliwe na kalectwo i biedę, to bardzo dobrze, ale czy nie należałoby się tymi uzyskanymi z dobrego serca pieniędzmi podzielić w ten sam sposób z innymi biednymi ?, żeby biedę w ogóle zlikwidować ? Dochodzi do chorych sytuacji, gdy mamona przesłania nam bycie dobrym, uczciwym, współczującym innym, bo nagle wyzwolony z biedy przechodzi dzięki uśmiechowi losu do kategorii bogatych i nie potrafi z tych pieniędzy robić użytku dla innych.
          Dobrze by było usłyszeć od Boga konkretnie i wyraźnie, co nam czynić trzeba – ale to nie jest takie oczywiste. Dlatego najważniejsze jest to, że należymy do tych ludzi poszukujących, czasem błądzących, ale jednak wciąż powracających na właściwe ścieżki życia. Im częściej będziemy się oddawać modlitwie, tym łatwiej będziemy mogli usłyszeć, jakie jest nasze powołanie, a to, że szatan nas ciągle zniechęca nie powinno nas przerażać, gdyż modląc się i to jeszcze często z różańcem w ręku jesteśmy pod kloszem opieki Maryi polecającej nas nieustannie swojemu Synowi, Bogu i Duchowi Świętemu.
          Wiele osób pisało i mnie też się to kilka razy w śnie przytrafiło, że dopada mnie zgraja psów, czy wilków. Różaniec jest jak ten kij, którym walimy na oślep w samoobronie, ale jak zauważyłam, nie udało się im mnie dopaść, a rozlewu krwi nie ujrzałam. Więc, jak to fantastycznie ktoś pokazał na fejsie – jedyne lekarstwo na wszystko, bez skutków ubocznych-choć czasami są, ale najczęściej zaskakująco – pozytywnie lub też jedyna broń, której stosowanie nie przynosi rozlewu krwi – chociaż, jak wczoraj usłyszałam na rekolekcjach zdarza się, że nawet ojciec może ukamionować córkę, gdy przechodzi na wiarę chrześcijańską, stosujmy bez ograniczeń modlitwę w każdej sekundzie naszego życia, żeby nie było dla nikogo chwil straconych w życiu, żebyśmy nie musieli żałować, że zmarnowaliśmy większą część swojego życia – żyjąc bez modlitwy, niech to będzie już na zawsze życie w największym rozmodleniu na jakie nas stać, a wszystkie sprawy zaczną się prostować – u nas, u naszych bliskich, w kościele, w państwie i na całym świecie.
          Alleluja – i do przodu ! Niech nam się uda!!!!!

  3. Tutaj często luzie piszą mi o udaniu się do lekarza… A ja nie wiem co mam robić… Wręcz dołują mnie takie wypowiedzi… Bo pokładam nadzieję w Nowennie, w Bogu…

    • Kamila! może faktycznie powinnaś udać się do lekarza, bo ufność Bogu to jedno, ale zuchwałość to drugie. Czy stanęłaś w prawdzie co do swoich lęków? gdybyś złamała nogę to czy też byś wszystkich prosiła o modlitwę, czy może być poszła do ortopedy,by założył gips? Osobiście mnie już męczą Twoje komentarze, dodajesz je pod każdym świadectwem 🙁 Bóg i przez lekarzy może Ciebie uleczyć.

      • Zgadzam sie z Tobą myślę że Kamila powinna skontaktować sie z lekarzem i poprosić Boga aby taki stanął na Jej drodze . Przyszła mi do głowy taka przypowieść :Panie dlaczego pozwoliłes mi utonąc , przecież prosiłem Cię o pomoc a Pan odpowiedział przecież żucilem Ci koło ratunkowe w postaci konaru a ty z tego nie skożystales . Ja pracuje w szpitalu i pamietam ze przywieziono cieżko chora panią , była tak naprawdę umierająca i wtedy zaproponowałam NP ,potęga modlitwy plus nasza praca , pani wypisano w karcie diametralna poprawa i wyszła do domu .

        • Nie wiem kogo mam słuchać. A co jeśli mój lekarz odradza brania leków i w ogóle powracania do nich? Mam być mądrzejsza od lekarza???

        • Ja mam kontakt z lekarzem , który odradza brania leków i w ogóle wracania do nich? Więc co ja mam robić w takiej sytuacji? Mam być mądrzejsza od lekarza?

  4. Kamilo mniej ufność w Nowennie Matka Boza na pewno pomoże.Piszesz, że jesteś w ciąży, wiec twoje lęki wzmagają się, to zupełnie normalne w tym stanie, mężczyzni często tego nie rozumieją. Kobiety w ciaży są nerwowe czesto zamartwiają sie, to minie, czytaj sobie dużo pozytywnych rzeczy i módl sie, bedzie dobrze !!!Wiem bo sama przez to przechodziłam. Wszystkiego dobrego!!!

  5. Dziękuję takie słowa mnie budują 🙂 Dają nadzieję 🙂 Anns chciałam zapytać przez co przechodziłaś? Byłaś w ciąży i też miałaś takie stany? Jeśli masz chwilę i ochotę to napisz mi dla kogoś to może nic, a dla mnie to się bardzo liczy…

    • Kamilo ja ogólnie mam stwierdzony zespół lęku uogólnionego, żyłam z tym przez 18 lat i nie wiedziałam, że to mam dopiero półtora roku temu zgłosiłam się do psychiatry ze specjalizacją psychoterapeuty, który to stwierdził, pogadał ze mną naprowadził na pewne tory, dobrał mi lek, który przez jakiś czas brałam plus do tego Nowenna. Same leki to za mało, modlitwa mi pomagała, podczas odmawiania było różnie, miałam lęki i poszepty typu „po co się modlisz i tak Ci nic nie pomoże”. Dla mnie pomogła akceptacja lęków i zrobienie w głowie miejsca na nie, niby łatwe do zrobienia ale trudne to było ale udało się. Dzięki modlitwie dostałam SIŁĘ, trafiłam na dobrego lekarza i fajny kurs emailowy jak pokonać lęki? Jak masz ochotę to Ci go prześlę. Podaj tylko emaila.
      10 lat temu byłam w ciąży i też przeżywałam te lęki, żałuję, że w tedy nie poszłam do lekarza, na pewno byłoby mi łatwiej. Po ciąży miałam też przez cały rok depresję poporodową, też nie poszłam do lekarza, męczyłam się niepotrzebnie. Nie znałam w tedy Nowenny a szkoda bo byłoby łatwiej. Kamilo przede wszystkim uwierz, że uda Ci się z tego wyjść, wiara to podstawa, powtarzaj sobie jakąś afirmację, na przykład „Jezu, ufam Tobie”, „Uda mi bo wszystko mogę w Panu, który mnie umacnia, bo Moc w słabości się doskonali” i idź do lekarza i pogadaj nikt Ci nie przepisze w ciąży leków, ale czasem rozmowa pomaga. Szkoda Twego dzieciątka, lęki mają wpływ wielki na dziecko mój synek był bardzo strachliwy, przez 3 latka płakał dużo. Dziś ma 9 lat i jest lepiej.
      Idź do lekarza, najlepszy byłby psycholog lub psychoterapeuta albo znajdź kogoś z kimś mogłabyś szczerze pogadać i wyrzucić z siebie te wszystkie lęki. Kamilo wszystko będzie dobrze zobaczysz. Ja mam nowotwór i się już nie boję, nie lękam się, Pan mi dał pokój i siłę, Tobie też ją da i za to Chwała Panu.

      • Wasze wypowiedzi Twoje Marto i Twoje Barbaro bardzo mnie podnoszą na duchu. Marto: nawet nie wiesz jak martwię się o swoje dziecko, o to że ja mu funduję dawkę takich negatywnych emocji tak bardzo mnie to martwi jak każda chyba matka chce dla swojego dziecka jak najlepiej, a ja co my daję? … W tej Nowennie miałam wiele momentów kiedy zalewałam się płaczem kiedy myślałam że mnie Mateczka nie wysłucha, bo źle się modlę, także bluźniercze myśli…Dużo tego… Ostatni czas jest dla mnie okropny…. Prawie końcówka Nowenny a ja czuję się najgorszej podczas całego jej trwania…
        Barbaro: bardzo się cieszę, że Tobie się udało… że mimo problemów czujesz spokój, nie załamujesz się nie myślisz że już świat się wali, a masz w sobie spokój, że będzie dobrze, bo Bóg jest przy Tobie, że widocznie on tak chce 🙂 To jest bardzo ważne, mimo przeciwnosci losu, a problemy zawsze będą, nie załamywac się, być silnym …

      • Chcę jeszcze dodać, że Matka Boża wyprosiła u mnie inne łaski, dostałam je dodatkowo… I za to jej podziękuję po skończeniu Nowenny. Było wiele chwil kiedy czułam się też tak silnie, czułam że dam sobie radę, że wszystko będzie dobrze, po prostu czułam SENS! TO TAKA ULGA! Dziękuję Wam wszystkim którzy się o mnie modlą i pomodlę się za Was. TO DLA MNIE WIELE ZNACZY!

  6. Kamilo bardzo Ci współczuję i dziś pomodlę się za Ciebie. Ja jeszcze niespełna roku temu byłam w podobnym stanie, z powodu wielu problemów, które na mnie spadły. Wstawałam z płaczem, kładłam się z płaczem, depresja i nerwica lękowa. Wszędzie widziałam zagrożenie i beznadzieję, patrząc na moje dziecko idące do szkoły myślałam, że może ostatni raz je widzę, chciałam położyć się spać i już nie obudzić, po prostu koszmar. Z tego stanu wyciągnęła mnie dopiero NP, w której modliłam się o zdrowie dla męża. Mąż niestety dalej na lekach a ja nie biorę dziś nic. Wróciła mi nadzieja, nauczyłam się patrzeć pozytywnie i tłumaczyć sobie, że jak rozpaczam i pogrążam się w takim stanie, to nie myślę o Bogu i jego opiece – pomimo wszystko, a szatan szaleje z radości i chce abym trwała w tym jak najdłużej i doprowadziła się do wyniszczenia. Jak jest mi bardzo ciężko, to modlę się bardzo dużo, choć to na początku denerwowało mojego męża, to zrozumiał w końcu, że to jest dla mnie jedyne skuteczne lekarstwo. Bywały okresy, że modliłam się nawet do trzech godzin dziennie, codziennie, bo tylko w ten sposób mogłam mieć zajętą głowę czymś innym niż problemy i rozpacz. Kłóciłam się z Panem Bogiem, krzyczałam, płakałam i ciągle się modliłam, przede wszystkim o nadzieję i siłę do dźwigania tego krzyża. Zostałam cudownie wysłuchana i choć nie jest lepiej w moich sprawach, to odzyskałam niesamowitą nadzieję i ogromny spokój, sama siebie nie poznaję. Mam taką „zwariowaną’ nadzieję, że nawet jak wszystko się wali, pali, to myślę sobie, widocznie jeszcze to jest mi potrzebne Boże, żebym była lepsza i bliżej Ciebie, bądź wola Twoja, tylko daj mi siłę.
    Kamilo zaufaj Bogu, nie poddawaj się rozpaczy, musisz walczyć sama ze sobą i złymi myślami, moc w słabości się doskonali. Zobaczysz Maryja Cię przytuli i pocieszy.

  7. Marto, twój komentarz wskoczył przed moim, nie widziałam go pisząc, mamy podobne doświadczenia, dziś też za dla Ciebie się pomodlę. Rano otworzyłam stronę http://twojabiblia.pl/ i losowo wybrałam cytat, dla wszystkich: „Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą. Jeżeli którego z was, ojców, syn poprosi o chleb, czy poda mu kamień? Albo o rybę, czy zamiast ryby poda mu węża? Lub też gdy prosi o jajko, czy poda mu skorpiona? Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec z nieba da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą. ” Kochani w górę serca i z Bogiem 🙂

  8. Kamilo nie wiń się, że fundujesz dziecku negatywne emocje, pamiętaj, że dajesz mu coś większego – MIŁOŚĆ – a ona jest silniejsza !!! Daj sobie czas, dziś się czujesz tak a jutro może być lepiej. SKOŃCZYSZ Nowennę i będzie coraz lepiej zobaczysz. Pan CIĘ uleczy, w najlepszym dla Ciebie momencie, zaufaj mu wbrew wszystkiemu, on wie kiedy to się stanie, Twoim zadaniem jest zgoda na Jego wolę obojętnie jaka będzie, to jest najtrudniejsze. Bóg wie co dla nas wszystkich najlepsze. Może te doświadczenie lęków jest Ci potrzebne, może musisz się czegoś nauczyć przez nie. Kończysz pewien etap w życiu i zaczynasz nowy, to normalne, że się boisz. Powoli będzie coraz lepiej. Nie jesteś sama. Z Matką Boską i Jezusem będzie dobrze, będzie dobrze, bo inaczej być nie może. 3maj się buziaczki dla Twojego Maluszka. Który to miesiąc? Kiedy rodzisz? Ciąża to burza hormonów, więc lęki są normalne w tym czasie.

    • I znów sie popłakałam,czytając to co napisałaś… 🙁 Tak piękne te słowa i tak bardzo bym chciała żeby tak się stało… 🙁 Moja ciąża to dopiero początek… 9 tydzień także jeszcze wiele przede mną …

  9. A ja leków już nie biorę od lipca, brałam przez 10 miesięcy, ale jak je brałam też miałam czasami napady lęków, leki mi pomogły w depresji, bo te lęki spowodowały u mnie depresję niestety. Lekarka proponowała mi też psychoterapię ale odmówiłam bo czasu nie miałam. Dla mnie najlepszą psychoterapią okazała się Nowenna. Wszystkim polecam taką terapię, było ciężko, ale przecież każda psychoterapia jest trudna.
    A teraz jak mam tego raka – gadzinę to też byłam u lekarza, który przepisał mi 2 lekkie leki uspokajające, które mam brać jak nie będę mogła spać, staram się ich nie brać, biorę małe dawki ale tylko przed chemioterapią i przed badaniami. Czasami też sięgam po nie jak widzę, że nie zasnę, muszę teraz dbać o spokój i dobry wypoczynek. Same leki to za mało, tak mówi mój lekarz. Twierdzi, że te dawki, które biorę to dla mnie malutko, ale jak pomagają to mam tyle brać.
    Ja uważam, że najbardziej Nowenna pomogła mi w lękach. Uzdrowiła mnie Łaska Boża. A teraz uzdrawia mnie po raz kolejny, tym razem z Raka, na razie umocniła i uspokoiła mnie Boża Łaska.

  10. Początki ciąży są najtrudniejsze, pierwszy trymestr jest najcięższy jeżeli chodzi o psychikę, w drugim będzie już lepiej, wielką radością będą pierwsze ruchy, one Cię uspokoją i dodadzą siły, a trzeci trymestr będzie ciężki fizycznie. Dasz radę Kamila z Bogiem i Matką Boską wszystkiemu podołasz, tylko powolutku i pomalutku.

  11. Jak ktoś chce może do mnie napisać to proszę, podaję emaila martasamdor@wp.pl chętnie pogadam, wysłucham i chętnie pomogę. Teraz mam dużo czasu bo jestem na zwolnieniu, więc chciałabym dobrze wykorzystać ten czas.

  12. to już za 9 tygodni poczujesz 🙂 ruchy dziecka to faktycznie coś wspaniałego, uspokajają i dają siłę, ja pierwsze ruchy czułam już w 18 tygodniu przy pierwszym dziecku, a przy drugim troszkę wcześniej bo już chyba w 16. ….. Aha i pamiętaj nie czytaj za dużo w Internecie o ciąży, ja sobie zaszkodziłam przy drugiej ciąży, bo czytałam różne bzdurne fora o trudnych ciążach i kłopotach. To nasilało moje lęki. A trzeba unikać tego co nam szkodzi…..Ja sama nakręciłam się negatywnie na początku choroby bo czytałam wszystko jak leci w Internecie o raku, teraz już słucham męża oraz lekarzy i przestałam czytać o swojej chorobie, bo wiem, że to mi szkodzi. Kamilo 3maj się dzielnie Matki Bożej i Jezusa 🙂

    • Oj a wiesz ile ja się oczytałam w internecie jak zaczęłam być w tak złym stanie przed braniem leków, codzień tylko internet i już szukałam o nerwicy o depresji, o lekach które brałam o ludziach którzy biorą te leki ich opinie i to wywoływało u mnie jeszcze większy lęk, a wchodziłam tam bo szukałam ratunku dla siebie, myślałam ze to mi coś pomożę, że mi ulży, a czułam się jeszcze gorzej tak naprawdę. Wiele razy w domu na mnie krzyczęli, lekarz też nakrzyczał wiele razy krzyczał… Wiem, że to bardzo niedobre wiele osób to piszę, że przez to się tak nakręcali i jeszcze gorzej czuli… I Tobie życzę jak najlepiej w walce z rakiem, ważne że się nie załamujesz, bo nastawienie psychiczne to bardzooo dużo w walce z chorobą:)

  13. Będzie tak jak chce Pan Bóg, a nastawienie psychiczne pomaga przetrwać ciężkie chwile. Na pewno jest mi łatwiej i bezpiecznej z Matką Boską, ONA daje wielką siłę i nadzieję. A ja wierzę, że jeżeli będzie to zgodne z wolą Bożą to dostąpię Łaski Uzdrowienia. Was proszę tylko o Modlitwę, bo ona jest najważniejsza 🙂

  14. Kamilo i proszę CIĘ nie czytaj więcej tych bzdur, każdy przypadek jest inny, każda sprawa jest inna. Ja złożyłam przyrzeczenie, że nie będę czytać Internetowych bzdur i ostatnio złamałam to przyrzeczenie i lęki wróciły ze zdwojoną siłą, Teraz już lepiej, ale było różnie.

  15. Tak nie tak dawno zaczęłam dosłownie parę dni temu czytałam, za dobrze mi chyba było, a miałam półtora miesiąca spokoju, to był okres pełen BOŻEGO POKOJU w moim sercu, było mi dobrze, ale chciałam być mądrzejsza od lekarzy i sprawdzić czy oni przypadkiem się nie mylą, nie wmawiają mi jakiegoś kłamstwa i coś tam przeczytałam z kontekstu wyrwanego coś sobie dodałam i skończyło się na wielkiej panice, zgubiłam ten wielki spokój w sercu, ale powoli on znowu do mnie wraca.
    Kamilo ale jak miałam lęki i dostałam leki też czytałam o jego działaniach na innych i się nakręcałam i nakręcałam,lęki zawładnęły mną całkowicie tak, że wpadłam w depresję. Czytanie mi nie pomogło, pomogła tylko Matka Boska, Modlitwa, Nowenna i Jezus. Dzięki tym lękom i chorobie zbliżyłam się bardzo do Boga, czuję taką wewnętrzną radość, która trwa we mnie, raz tylko odsunęłam się od niej i skończyło się to źle dla mnie. Nie poddaje się, przeprosiłam Pana i oddałam mu się całkowicie. Pomogło mi to, że cały czas odmawiam Nowennę, codziennie 4 części, dziś 49 dzień Nowenny. To, że wytrwałam to też BOŻA ŁASKA i za to CHWAŁA PANU 🙂

A Ty co o tym myślisz? Napisz!