Ewa: dziękuję Ci Mateńko, dziękuję moi Aniołowie

Witam, pozwólcie, że i ja podzielę się swoim świadectwem. Na początku tego roku dowiedziałam się, że noszę dzieciątko w swoim łonie a na wiosnę na USG połówkowym lekarz nam oznajmił, że jest wysokie ryzyko zespołu Downa. Nagle moje serce ogarnął wielki niepokój i strach. Proponowano mi zrobić amniopunkcję, która należy do inwazyjnych metod odkrywania wad genetycznych,a to oznacza, że istnieje ryzyko poronienia. Oczywiście o czymś takim nie chciałam nawet słyszeć, przecież nie wystawię swoje niewinne dzieciątko na żadne ryzyko. Od razu wiedziałam, że temu maleństwu zdrowie wymodlę i choć ten lekarz coś trajkotał o statystykach, ja już rozmyślałam jak się będę modlić. Po kilku dniach, kiedy troszkę uporałam się z informacją rozpoczęłam NP. a niedługo potem zaczęłam się modlić do licznych świętych, między innymi do Ojca Pio i postanowiłam, że będę się modlić minimalnie do porodu. W dziewiątym dniu nowenny stało się coś niezwykłego, mianowicie chwile po tym, gdy skończyłam się modlić poczułam zapach kwiatów, tak poprostu znikąd przyszła taka przyjemna wonia. Ja wiem, że to o. Pio w taki sposób daje znać, że się nami opiekuje, daje nadzieję. I choć wiele razy potem miałam chwile zwątpienia, płakałam to przypominałam sobie ten moment, kiedy poczułam ten zapach i to dawało mi nadzieję a nawet pewność, że wszystko będzie dobrze. Modliłam się też o lekki poród, ponieważ pierwsze dziecko rodziłam długo i byłam bardzo wyczerpana. Moja córeczka urodziła się, kiedy odmawiałamu już trzecią z kolei NP. bez żadnej wady genetycznej. Poród był krótki i piękny. Do porodu szłam w towarzystwie Matki Bożej i świętych, do których się modliłam, jest ich naprawdę wiele:św. o. Pio, bł Jan Paweł II, św, Dominik Savio, św. Rita, św. Józef, św. o. Dominik, bł. Karolina Kózkówna, św. Marta (9 wtorków św. Marty), św. Gerard, św. Ignacy Loyola, św. Joanna Berreta, św. Teresa i inni. Warto się modlić do naszych Orędowników w Niebie, naszych Aniołów, kiedy wzywamy ich o pomoc to przy nas stoją.
Dziękuję Ci Mateńko, dziękuje moi Aniołowie.

Monika: Intencja o dobrego męża

Szczęść Boże Wszystkim:) Pragnę podzielić się swoim doświadczeniem z Nowenną Pompejańską, którą w dniu jutrzejszym kończę odmawiać. Co prawda nie mam jeszcze męża, ale w czasie odmawiania tego przecudnego Różańca otrzymałam wiele Łask Bożych.Przeczytaj Monika: Intencja o dobrego męża
Przeczytaj

Ewa: nowenna za córkę

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Nasza kochana Matka. Nowennę Pompejańską odmawiam od ponad roku to moje kolejne świadectwo. Odmówiłam kilka Nowenn ale ta za córkę była najtrudniejsza
Przeczytaj

Elzbieta: podziekowanie za otrzymaną łaskę

Niech bedzie pochwalony Jezus Chrystus. Po raz kolejny siegnelam po nowenne pompejanska i po raz kolejny jako matka wypraszalam od Matki laski dla mojego syna.
Przeczytaj

Krystyna: Maryja i Jej Moc

Gdy miałam 15 lat moja mama zachorowała na raka. Leczenie, operacja, chemia, poprawa przez kilka miesięcy, ale niestety, wkrótce choroba powróciła i rak zaatakował ze zdwojoną siłą. Tuż przed śmiercią moja mama powierzyła mnie Matce Najświętszej, mówiąc do mnie, że teraz Maryja będzie moją Matką.
Przeczytaj

11
A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

avatar
11 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
11 Comment authors
KrzysztofMartaEwaKasiatrzaska Recent comment authors
  Subscribe  
Powiadom o
Jola
Gość
Jola

Chwała Panu! 😉

Samotna
Gość
Samotna

Wzruszające świadectwo.

Anna
Gość
Anna

Piękne świadectwo!! Ja jestem w trakcie swojej 8 Nowenny Pompejańskiej, dzisiaj mój brat miał wypadek samochodowy, na szczęście nic mu się nie stało. Mateńka czuwa nad nami!! Dziękuje Ci Mateńko z całego serca!!!!

Barbara2
Gość
Barbara2

Ewa, gratuluję dzieciątka !, Piękne świadectwo, wiara czyni cuda a nasi święci bardzo pomagają. Sama dużo modlę do św. Rity (od 1.5 roku odmawiam nowennę), św. Faustyny, św. Józefa, św. Charbela, św. Jana Bosko, bł. Jana Pawła II, św. Barbary-mojej patronki i innych. Kiedyś szukając skutecznych modlitw, miałam takie dylematy, czy prosząc o pomoc tylu świętych postępuję właściwie, ale wytłumaczyłam to sobie, tak po ludzku, że lepiej jak w mojej sprawie oręduje kilka osób niż jedna, bo na pewno nie zaszkodzi. Dodatkowo pogłębiłam wiedzę o świętych czytając ich żywoty, czy dzieła, jak np. dzienniczek siostry Faustyny, który szczególnie polecam, bo… Czytaj więcej »

Cytrynka
Gość
Cytrynka

Piękne świadectwo! Ja też miałam się urodzić jako niepełnosprawne dziecko, jak to lekarz określił „warzywko”. Moja mama nie znała wtedy NP, ale modliła się dużo, a przede wszystkim nie brała pod uwagę tego, że mnie nie urodzi. Urodziłam się całkowicie zdrowa, bez nawet najmniejszej wady genetycznej. Lekarz stwierdził, że widocznie wcześniej się pomylił – porażka po prostu. To straszne, że niektóre kobiety po usłyszeniu, że coś jest nie tak z dzieckiem decydują się na aborcję. Wg mnie nie powinno się używać słowa aborcja, to jest zwyczajne morderstwo z zimną krwią. To takie ogólne przemyślenia, wiem, że Ty Ewo nie brałaś… Czytaj więcej »

weronika
Gość
weronika

Piękne świadectwo głębokiej wiary – gratuluję, niech Bóg Błogosławi

trzaska
Gość
trzaska

Gratuluje Mamie dzieci, a dzieciom takiem wspanialej Mamy, niech Swieci nad Wami czuwaja! 🙂

Kasia
Gość
Kasia

Cud!

Ewa
Gość
Ewa

Dziękuje wam kochani za miłe słowa. Cytrynko dobrze że wspominasz aborcję. Ja mam dokładnie takie samo zdanie jak ty. Aborcja jest to morderstwo i to najgorsze z możliwych, bo na zupełnie bezbronnych. Nie rozumiem jak ludzie a zwłaszcza lekarze, którzy przeciez dobrze znają mechanizm ludzkiego organizmu traktują aborcję nie jako zabójstwo, ale usunięcie tworu komórek. Niech mi ktoś wytłumaczy, kiedy według nich zaczyna się życie ludzkie – w momencie urodzin, kiedy matka poczuje pierwszy ruch dziecka, kiedy zaczyna być widno bijące serce, czy właśnie kiedy? Kiedy człowiek zaczyna być człowiekiem, aby nie móc go już bezkarnie zabić? Polecam świadectwo śmierci… Czytaj więcej »

Marta
Gość
Marta

Piękne świadectwo, podnosi na duchy. Masz dużo wiary w sobie!

Krzysztof
Gość
Krzysztof

Piękne świadectwo.Chwała Panu. Wiem o czym piszesz…. ja z żoną też modliliśmy się do licznych Św. o wstawiennictwo kiedy ciąża była zagrożona a tak jak pisałaś min. do Ojca Pio. Pewnego dnia kiedy przyszedłem do żony do szpitala powiedziała, że dnia poprzedniego wieczorem czuła dobiegającą z korytarza na salę woń kwiatów poszła zobaczyć czy czasami ktoś nie przechodził wyperfumowany jednak nic takiego nie było. Po tym doświadczeniu usłyszała wewnętrznie słowa „nie martw się przecież mówiłem Ci że wszystko będzie w porządku”.