Wiola: Tak jakby Maryja sama pomagała mi w tej modlitwie, jakbym miała ją odmówić. Kochana!

Szczęść Boże! Właśnie jestem w trakcie trzeciej nowenny (właściwe czwartej, ale nie udało mi się jednej skończyć). Piszę, by zostawić tu Świadectwo cudownego działania Matki Bożej, którą pokochałam dzięki tej nowennie. Miła stała się mi też modlitwa różańcowa.

Pierwsza nowenna była za mojego męża i jego uzdrowienie z choroby. Znienacka zachorował na małopłytkowość immunologiczną. Miał bezpośrednie zagrożenie życia przy liczbie płytek 4000 (norma od 150.000). Płytki są odpowiedzialne za krzepliwość krwi i naprawy urazów. U mojego meża mogło dojść do wylewu/wylewów do tkanek, w tym do narządów (także mózgu – najgorsze). Jak tylko maż zrobił badania krwi, od razu został skierowany do szpitala. A ja chwyciłam za nowennę… to była bardzo trudna nowenna, pełna wyrzeczeń, kuszenia, bluźnierczych myśli, które mnie nachodziły. I chyba tylko miłość do męza mnie utrzymała w tym postanowieniu.

Mąż przeszedł standardowe leczenie w tym przypadku, badania, które wykluczyły podłoże innych chorób. Rokowania w małopłytkowości samoistnej z racji niewyjaśnionej przyczyny nie są najciekawsze z punktu medycznego. Pewien procent wraca do zdrowia, ale wiele osób zmaga się z nawrotami choroby lub choruje non stop. Była groźba usunięcia śledziony, bo w niej m.in. giną płytki. Jednak maż wyszedł z tego. Leczenie zniósł myślę, że wspaniale (mimo ryzyka wielu skutków ubocznych), zareagował na sterydy, a poziom jego płytek stopniowo się podnosił. Wiem, teraz już wiem, że to działanie Maryi, ze to wszystko tak się skończyło, i że nie było komplikacji. Ja sama zyskałam niebywałą duchową siłę.

Teraz jestem w drugiej ciąży. Ja tez choruję immunologicznie, na tarczycę, mam trochę nietolerancji pokarmowych i zmagam sie z różnymi dolegliwościami. Rok temu straciłam ciążę (poronienie zatrzymane, serduszko dziecka przestało bić w 8/9 tygodniu ciązy). Druga nowenna miała być o moje uzdrowienie, ale w trakcie poczułam, ze potrzebuję modlić się za to dziecko, które od niedawna było w moim brzuchu i ofiarowałam tą nowennę za nie, prosząc o przyjęcie przez Maryję tej zmiany intencji. Czy ją przyjęła, nie wiem, ale w okolicy tego czasu znów zaczęły mnie boleć mięśnie pleców, z którymi mam problem od jakiegoś czasu, uznałam to za znak (podczas nowenny przestały).

Także to, ze uzyskałam pokój w związku z ciażą było dla mnie znakiem. Jestem teraz w 17 tygodniu (za tydzień mam wizytę kontrolną u ginekologa), więc nie mogę jeszcze powiedzieć, jaki bedzie finał, ale jestem pełna nadziei.

Kolejna nowenna, obecna, też najpierw była za mnie, ale w trakcie dowiedziałam sie o chorobie nowotworowej ojca znajomej z naszej muzycznej wspólnoty. Ja kończyłam właśnie część błagalną, a jej tata nazajutrz miał mieć operację guza móżdżku. Bardzo biłam się z myślami, chciałam modlić się za siebie, ale czułam, ze ten człowiek potrzebuje bardziej, ja jeszcze żyję, jeszcze funkcjonuję. Śmiałam sie, że jak tak dalej pójdzie, to za siebie nigdy nowenny nie skończę :P. Dowiedziałam się potem, ze operacja się udała, a ostatnio usłyszałam od koleżanki, ze jej tata uzyskał szansę na dalsze leczenie. Nie znam jej na tyle dobrze, by osobiscie z nią porozmawiać, ale wiem, ze jej tata jest pod dobrą Matczyną opieką, cokolwiek się stanie. Myślę, zeby jej o tej nowennie powiedzieć, ale nie wiem na razie jak.

Kolejną cudowną rzeczą w tej nowennie jest to, ze ostatnio non stop, dzień w dzień zasypiam wieczorem nie dokończywszy lub nie odmówiwszy nowenny w ogóle. Kładę się obok mojego 4-letniego syna, by mu np. opowiedzieć bajkę i padam . I najczęściej budzę się o godz. 2 w nocy, ale za każdym razem się budzę i wtedy odmawiam nowennę… to jest niesamowite. Tak jakby Maryja sama pomagała mi w tej modlitwie, jakbym miała ją odmówić. Kochana.

Chwała Panu za wszystkie Jego dzieła!

Chcesz widzieć świadectwa nowenny pompejańskiej na Facebooku?
To proste – kliknij na >>POLUB >>

10 myśli na temat „Wiola: Tak jakby Maryja sama pomagała mi w tej modlitwie, jakbym miała ją odmówić. Kochana!

  1. Cieszę się, że przeczytałam Twoje świadectwo. Sama odmawiam kolejną, już sama nie wiem którą nowennę, w intencji dotyczącej mojej przyszłości. Dwa dni przed końcem części błagalnej dowiedziałam się, że mój dziadek ma raka, ale moi rodzice mówili, że wszystko jest pod kontrolą. Następnego dnia dziadek miał wizytę u lekarza i dowiedział się, że to jest złośliwe i musi być chemia, a termin pierwszej najwcześniej za miesiąc. Mój dziadek nie jest już najmłodszy, nie znosi lekarzy, widział jak umierali jego rówieśnicy i chcąc nie chcąc wyrobił sobie przekonanie, że do lekarza jedzie się już w jego wieku tylko po to, żeby umrzeć. Kiedy się dowiedziałam o tym wszystkim miałam do odmówienia jeszcze w sumie 5 tajemnic w części błagalnej, ale nie wyobrażałam sobie jak mogłabym modlić się w takiej sytuacji za siebie, więc poprosiłam Maryję, żeby przyjęła zmianę mojej intencji i po prostu „zajęła się Dziadkiem”. Jest teraz trzeci dzień części dziękczynnej, odmawianie tej modlitwy sprawia mi 100 razy więcej trudności, niż kiedy modliłam się za siebie. Akurat terminy tak się składaja, że nowenna skończy się dzień przed pierwszą chemią. Wierzę że Maryja wyprosi najlepsze na Dziadka rozwiązanie.

    • Sylwia tak będzie, Matka wysłucha Twojej modlitwy, ja ma 3 dni do końca części błagalnej i cały czas jak ja to piszę są nademną czarne chmury, lecz się nie poddaję i walczę o lepsze jutro. Z Bogiem…

    • Sylwio, ja też miałam do odmówienia 5 tajemnic części błagalnej, gdy dowiedziałam się o chorobie taty koleżanki :). Czy jest mi trudniej? Chyba tak…straszne rzeczy się ze mną dzieją, jestem nerwowa, krzyczę z byle powodu, nie mam cierpliwości. W przerwie między nowennami tego nie było. Staram się też być w łasce uświęcającej, która przynosi pokój, a jednak byle powód, a ja już „wychodzę z siebie”.
      Niech Duch Święty będzie z Tobą, a Maryja niech Cię prowadzi w tej trudnej drodze!

      • Wczoraj dowiedziałam się, że dziadek będzie miał pierwszą chemię już w tym tygodniu. Myślę, że to już pierwszy owoc i znak, żeby nie ustawać w modlitwie. Ta wiadomość była dla mnie bardzo smutna tym trudniejsza do przyjęcia, że przyjęłam ją na dzień po tym, jak zmówiłam Tajemnicę Szczęścia. Oczywiście zły podpowiadał mi w zwiazku z tym różne paskudne rzeczy, ale jak tylko zmieniłam intencję nowenny to jest mi lżej.

        Bóg zapłać za dobre słowa i oby Was również Nasz Ojciec miał w swojej wspaniałej opiece!

  2. Cudowne świadectwo. Bardzo proszę o modlitwę w mojej intencji abym wytrwała. Modlę się w intencji własnego zdrowia, czasami jest pięknie, a czasami przychodzą jakby napady depresji, płaczę, jestem zła na wszystko, czuję bezsilność w środku, myślę wtedy że nic mi nie pomoże, że nigdy się z tej choroby nie uwolnie, że źle się modlę, że nie zasługuję na łaskę….

    • Nie pozwól sobie tego wmówić! Zły wykorzystuje nasze słabości, jest świetnym psychologiem… Bóg kocha nas, każdy człowiek zasługuje na łaskę, jesteśmy najwspanialszymi stworzeniami Pana Boga, bo na Jego podobieństwo! Pamiętaj: „Twoja wiara Cię uzdrowiła”.

  3. Wspaniałe świadectwo! Bardzo proszę o chociaż krótką modlitwę za mnie, dziś jest 41 dzień mojej Nowenny, a modlę się o uzdrowienie mnie z lęków i wszystkiego co za tym idzie, dziś już nad ranem nie mogłam spać, obudziłam się i targały mną ogromne lęki i niepokój, załamana, że nic mi już nie pomoże zalewałam się łzami :(… Nie wiem czy to moja choroba czy Zły tak miesza… Potrzebuję modlitwy +

    • Ja też mam ogromne lęki i częste myśli bluźniercze w odniesieniu do Maryi. Wiem, że to zły działa, na początku się przestraszyłam i wydawało mi się, że popełniłam coś strasznego, bo jak można obrazić najlepszą Matkę, ale teraz już wiem, że to zły działa i próbuje mnie przestraszyć, abym przerwała tę nowennę.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!