Marcin: miłość jest dla mnie najważniejsza

Witam, miesiąc temu rozstaliśmy się z dziewczyną. Mi bardzo zależało na powrocie, ale Ona była przeciwna powrotowi. Wszystko układa się nie po mojej myśli, powiedziała mi że mnie nie kocha itp. Dziś jest dopiero 6 dzień gdy odmawiam nowennę pompejańską. Powiem szczerze, że nie widzę żadnych szans na powrót, choć pomimo tego że byłem raniony nadal ją kocham.

Odmawiając NP proszę abyśmy wrócili do siebie, do związku z ogromną miłością i wzajemnym szczęściem, o tym marzę. Trudno mi się bez niej funkcjonuje.. Lecz pomimo tych niepowodzeń ciągle mam nadzieję, że może ona się odmieni, że może postanowi wrócić, choć wydarzenia i wiadomości od niej całkowicie to skreślają, sama powiedziała że nie wrócimy do siebie.

Jednak ja ciągle się o to modlę, niekiedy mając chwile słabości. Czy mój upór i nowenna odmówiona za tą intencję przyniosą skutek? Naprawdę nasz powrót oznaczałby cud. A miłość jest dla mnie najważniejsza. Proszę o dobre słowo i modlitwę w tej jakże ważnej dla mnie intencji.

Opt In Image
Nie przegap zadnego swiadectwa!

Zapisując się do biuletynu będziesz otrzymywać co tydzień, w piątek, powiadomienia o nowych, wspaniałych świadectwach, przysyłanych przez naszych Czytelników! Wystarczy wpisać poniżej swoje imię oraz adres e-mail. Potwierdzenie zapisania przyjdzie na Twoją skrzynkę.

32 myśli na temat „Marcin: miłość jest dla mnie najważniejsza

  1. Jakby się to wszystko nie potoczyło uwierz mi, Matka Boska nie pozwoli Ci zginąć 🙂
    Ja modlę się już 5 miesiąc w podobnej do Twojej intencji, raz jest gorzej raz lepiej ale trwam odmawiając już 5 NP (przez chwilę odmawiałam 3 naraz i zawsze znajdowałam czas). I chociaż raz jest lepiej a raz gorzej nie poddaję się i czuję opiekę Maryi 🙂 Bardzo się uspokoiłam, wyciszyłam ,łatwiej znosić mi to wszystko, poddałam się woli Bożej.
    Nie piszesz Marcinie, jak długo byliście razem i czy stało się coś, po czym Twoja miłośc podjęła taką a nie inną decyzję…bo ja pewnie jestem skrzywiona ale jestem zdania,że w większości przypadków związki rozpadają się przez osoby trzecie niestety…

  2. Marcinie… modlę się Nowenną za mojego chłopaka. Żeby się nawrócił.
    Myślałam, że to ten jedyny, bo wymodlony moją pierwszą w życiu Nowenną (teraz to już moja 3 Nowenna) ale im więcej i gorliwiej modlę się o jego nawrócenie, tym bardziej widzę, że się od siebie oddalamy, a w tej chwili mam wrażenie, że to koniec, bo z dnia na dzień bez konkretnego powodu przestał się odzywać i nie odpowiada na moje próby nawiązania kontaktu. Zostało mi do końca Nowenny 12 dni. Nie przerwę jej, myślę, czy nie zacząć kolejnej w tej samej intencji…
    Może to nie on, może to miało się skończyć? Sama już nie wiem, co myśleć, ogarnia mnie rozpacz, bo wiadomo, człowiek zakochany, a tu takie rzeczy… Przepłakałam ostatnie dni, modląc się jeszcze mocniej…
    Szatan bardzo mną miota, to chyba najcięższa Nowenna jak dotychczas… ale intencja poważna, więc pewnie dlatego…
    Chcę jednak napisać, że warto wytrwać. W końcu Pan Bóg ma dla nas PLAN. Marcinie, może trafiliśmy na nieodpowiednie dla nas osoby i jest nam przeznaczony ktoś inny? Ktoś idealny? 😉

  3. Ja Nowenne Pompejańska zaczęłam odmawiac 16 października. Moja sytuacja jest wyjatkowo beznadziejna, a dokladnie chodzi o moje malzenstwo. Zeby wytlumaczyc ten nietypowy bieg zdarzen chce najpierw zaznaczyc, ze od poczatku moja znajomosc z mezem byla niezwykla. Poznalismy sie jak mielismy 14 lat na wakacjach, byla to milosc od pierwszego wejrzenia, wystarczylo spojrzenie i zaledwie tydzien.. zebysmy pamietali o sobie przez nastepne lata. Po 7 latach maz zadzwonil do mnie (jestesmy z roznych czesci Polski), nie wiem skad, ale jak uslyszalam jego glos wiedzialam, ze to on, umowilismy sie na spotkanie i od tego czasu przez prawie 3 lata wtedy moj narzeczony przyjezdzal do mnie co tydzien. Odkad zaczal przyjezdzac do mnie doskonale sie dogadywal z cala moja rodzina i przyjaciolmi, tak jakby zawsze nalezal do rodziny..na ostatnim roku studiow przeprowadzilismy sie do wiekszego miasta, ktore jest oddalone dosyc blisko mojego miasta rodzinnego, a maz opuscil swoje strony rodzinne (ja konczylam studia), bardzo szybko znalezlismy prace, przez pierwsze lata naszego zwiazku podrozowalismy spontanicznie w rozne miejsca na swiecie, w czasie wakacyjnym, przezywalismy rozne przygody, jednoczesnie tam pracowalismy jeszcze jako studenci.. caly czas laczyla nas wielka milosc, ktora jednoczesnie byla bardzo burzliwa, o najmniejsze drobnostki potraflilismy robic awantury, jednoczesnie bardzo to przezywajac (niedojrzalosc malolatow chyba). Po 5 latach wzielismy slub, kupilismy mieszkanie. Jednoczesnie maz przezywal duzo stresow, dosyc czesto zmienial prace w ciagu paru lat.. Rok temu postanowilismy, ze jestesmy juz pare lat razem i ze moze to najwyzszy czas na zostanie rodzicami, maz tego bardzo chcial, a ja sie jakos balam porodu, cierpienia, ale w glebi czulam, ze powinnismy zostawic to Bogu, jesli bedzie dziecko to bedziemy sie cieszyc jesli nie, tzn ze jeszcze nie nadszedl ten moment.. po miesiacu zaszlam w ciaze, maz szalal ze szczescia, ale pod koniec ciazy (ostatni trymestr) bardzo sie klocilismy o wszystko, jak zawsze o najmniejsze rzeczy typu talerze w zlewie itp. Stres zwiazany z porodem narastal, a jednoczesnie moj maz czesto sie ze mna wyklocal o wszystko, balam sie o dziecko.. ale na szczescie synek przyszedl zdrowiutenki na swiat. Ze mna bylo gorzej poniewaz doszlo do pewnych komplikacji, maz musial ze mna nocowac przez pare dni w szpitalu, bo nie bylam w stanie sama opiekowac sie dzieckiem, bardzo mi pomagal.. po powrocie do domu maz byl jakby nieobecny, po 2 tygodniach wyjechal nagle, oklamujac mnie, w swoje strony rodzinne. Tuz przed porodem rowniez nagle wyjechal, zadzwonil wtedy i mowil dziwne rzeczy o tym, ze nienawidzi manipulacji, o tym ze moja rodzina go wykonczyla i wiele wiele innych nieracjonalnych bzdur. Jak wspominalam mial super kontakt z moja rodzina i z przyjaciolmi, nigdy nie zdarzylo sie nic, co moglo spowodowac, ze czulby sie zle wsrod moich bliskich.
    Gdy mnie zostwil bylam zalamana, bralam lekarswa po porodzie i nie czulam sie dobrze ani fizycznie ani tym bardziej psychicznie.. na szczescie otrzymalam duze wsparcie rodziny i przyjaciol, modlilam sie nieprzerwalnie od 3 miesiecy do patronow spraw beznadziejnych i otrzymalam nagle jakas sile wewnetrzna. Ostatnio przypadkiem napotkalam w internecie na nowenne pompejanska i zaczelam sie modlic o pomoc i ratunek dla mnie i dla niego.
    Obawiam sie, ze sa to problemy natury psychicznej, jakies zaburzenia (radzilam sie psychologa), ale maz nie chce slyszec o psychiatrze (jego rodzina rowniez probuje go do tego przekonac). Ja juz nie.. poniewaz maz wyprowadzil sie w swoje strony rodzinne.. gdzie pracuje, bardzo schudl, wyglada jakby byl chory.. uwaza jednak ze tam jest sam szczesliwy, ze mnie nie kocha i nienawidzi, ze mu zniszczylam zycie (nie podaje zadnych konkretow).. jednoczesnie zaczal podejmowac dziwne decyzje w swoim zyciu zawodowym, teraz ledwo wiaze koniec z koncem, a zawsze bardzo dobrze radzil sobie zawodowo.. rozmawialam z nim ostatnio i znowu zaznaczyl, ze sam jest szczesliwy i ze musimy sprzedac nasze mieszkanie. Widze ze chce sie odciac calkowicie od wszystkiego, jednoczesnie mowi, ze bardzo kocha syna, ale sie nim nie zajmuje, jak juz przyjezdza. Robi jeszcze wiele innych dziwnych rzeczy, ktore moglabym tu jeszcze opisywac godzinami.. Modle sie Nowenna Pompejanska o ratunek dla nas, ale dzis kiedy moj synek wlasnie skonczyl 4 miesiace, zastanawiam sie, czy ja chce z nim jeszcze byc.. po tym wszystkim, watpie w to, a potem znowu przypominaja mi sie jakies dobre chwile spedzone razem.. Chcialam sprobowac ratowac ten zwiazek ze wzgledu na syna, ale on nie chcial, byl u nas nawet ksiadz, ktory z nim rozmawial, probowali pomoc jego przyjaciele i rodzina, nic nie dziala, jakby go cos opetalo. Po ludzku nie da sie rozwiazac tej sytuacji. Czasem modlac sie do Krolowej Rozanca Swietego mam nadzieje na jakis cud, a potem czuje, ze przeciez to niemozliwe, zeby mu sie nagle odmienilo.. i zebym ja zapomniala o tym wszystkim. Prosze o modlitwe jesli znajdziecie chwile w tej wyjatkowo beznadziejnej sytuacji 🙁

  4. Marcinie, miesiąc czy półtora to naprawdę krótki okres czasu dla rozłąki. Z zachowaniem kobiet jest tak, że nie każda ich decyzja jest racjonalna. I to, że kiedyś powiedziała, że nie będziecie już nigdy razem nie oznacza tego że napewno tak będzie. Ponoć tylko krowa nie zmienia poglądów.

    Chłopie im wcześniej się modlisz w takiej sprawie tym lepiej, pamiętaj, że kryzysy najlepiej zażegnać jak najwcześniej. Modlitwa jest niezbędna i ona nie zginie, może tak być, że ten związek był tylko preludium do Twojej prawdziwej miłości, może jeszcze się zejdziecie i to co było złego w Waszym związku wyeliminujecie bo wystartujecie przemienieni z nową siłą i innym spojrzeniem na siebie.

    Czas wzrostu to czas kryzysu, ale napisz więcej o swojej sytuacji, po ile macie lat, ile byliście ze sobą i jaka jest przyczyna rozejścia. Bo takie przemyślenia są niezbędne by później ponaprawiać związek i uniknąć starych błędów.

  5. Ja nie jestem pewna czy to właściwa intencja do Nowenny… Trzeba Bogu zawierzyć, że wie co dla nas najlepsze (z perspektywy Zbawienia). I jeśli ktoś nas opuszcza, to albo nie jest to osoba dla nas, albo my dla niej, albo jest to czas próby i trzeba ją dzielnie przetrwać… A ludzi idealnych nie ma. Każde stworzenie jest niedoskonałe. Chrześcijanin to wie i na te wady i upadku drugiego się godzi i znosi je z pokorą. Przeciętny człowiek niestety zniechęca się i szuka nowego związku z „idealną” osobą. Nie znajdzie jej wśród stworzeń. Idealny jest tylko Bóg.

  6. Odmawiam nowennę w podobnej intencji. Tomasz bardzo się pogubil. Rozstaliśmy się, bo od kilku lat kocha kobietę mieszkającą w drugim końcu Polski, z którą się nawet nie spotyka. Matkę i żonę, z którą, jak powiedział sam nigdy nie będzie. Bardzo bym chciała, żeby dał nam szansę, żeby dał szansę sobie.
    Sama zastanawiam się, czy to dobra intencja. Dziś jest 6. dzień odmawiania.
    Rozumiem Cię Marcinie i wspieram modlitwą.

  7. MARCIN, tak dziewczyna nie jest przeznaczona Tobie, Bóg ma inne plany co do Ciebie. Pamiętaj i trwaj wiernie w modlitwie a w Twoim sercu zagości miłość… Bóg jest MIŁOŚCIĄ!!!

    • a co z tymi po rozwodzie? tak jak ja? skoro miałam męża alkoholika gdzie sam ksiądz mi m,ówił ze dla dobra dziecka powinnam odejsc. to ja nie zasługuję na miłość? bo będe żyła w grzechu?

  8. Marcinie nie tylko ze świadectw innych osób ale i z własnego doświadczenia wiem, że modlitwa różańcowa jest bardzo potężną modlitwą. Opowiem w skrócie jak to było ze mną gdyż byłem niegdyś w podobnej sytuacji jak i Ty z tym, że moje cierpienie po rozstaniu trwało kilka lat, modliłem się o to abym mógł być z tą dziewczyną i tylko z tą a argumentacją tego było to, że bardzo ją kocham, jednak kiedy modlitwa nie przynosiła skutku, cierpienie nie ustawało to oddaliłem się od Boga, to też nie pomogło, z czasem zacząłem do Boga powracać, zrozumiałem że wcześniej byłem obłudnikiem bo się modliłem ale do Komunii nie przystępowałem, jednak ból po jej stracie nadal nie ustawał, aż do czasu gdy pewnego razu zaproponowała ona abyśmy spróbowali jeszcze raz, żebyśmy do siebie wrócili, a ja już będąc na początku mojej drogi nawrócenia wtedy po raz pierwszy w życiu z pełną świadomością poprosiłem Boga aby to Jego wola się stała. I miałem sen w którym Jezus pokazał mi, że Jego wolą jest abyśmy nie byli razem. I tak się też stało, odmówiłem tej dziewczynie i NIGDY więcej nie cierpiałem z jej powodu. Dlatego tak bardzo ważne jest abyś do swojej intencji Marcinie dodawał zdanie „o ile taka jest Twoja wola Panie”. Bo być może Bóg chce Ci dać kogoś wspanialszego choć teraz kiedy jesteś zakochany trudno Ci to sobie wyobrazić (wiem, też tak miałem). Musisz sobie też odpowiedzieć na pytania, czy przypadkiem ta dziewczyna nie była na pierwszym miejscu w Twoim życiu zamiast Boga? Czy nie żyliście w grzechu? Czy przyjmowaliście regularnie Komunię Świętą? A może potrzebowałeś tego rozstania aby tak prawdziwie odnaleźć Boga w swoim życiu? Wiem, że teraz boli ale też wiem, że nie zbudujesz naprawdę szczęśliwego związku aż po grób, na dobre i na złe jeśli nie postawisz Boga na pierwszym miejscu w swoim życiu. Módl się wytrwale, jak przyjdzie kryzys i będziesz chciał porzucić nowennę to tym bardziej się módl bo to szatan będzie próbował Cię do niej zniechęcić i być może kiedyś znów będziesz z tą dziewczyną a być może czego pewnie teraz nie chcesz Pan da Ci inną 🙂 A jeżeli nie potrafisz sobie wyobrazić związku z inną to klęknij i powiedz do Boga „Panie, przepasz mnie i poprowadź gdzie ja nie chcę pójść!” i zaufaj Mu a On Cię poprowadzi 🙂 Mój przyjaciel dzięki słowom tej pieśni/modlitwy (odsłuchaj sobie w necie) poznał swoją żonę, ja podczas odmawiania nowenny o dobrą żonę o ile Bóg do małżeństwa mnie powołał poznałem wspaniałą, wierzącą dziewczynę. Daj znać jeśli będziesz chciał porozmawiać 🙂 Z Panem Bogiem!

  9. Naprawdę Sylwester poruszające świadectwo i prawdziwa wskazówka dla Ciebie Marcinie.
    Ja też odmawiałam nowenne w itencji dobrego męża póki co intencja nie została wysłuchana.Od 5 lat nie mam chłopaka a Ci którzy byli wcześniej to można powiedzieć że chodziło im tylko o jedno.Na te czasy faceci zrobili sie płytcy.To smutne że mają taki przelicznik a nie doceniają co jest naprawde ważne,i przez to moje znajomości się kończyły.Oczywiście nie mówie że wszyscy ale większość.Powodzenia z Panem Bogiem

  10. cześć Marcinie wiem że ci jest bardzo ciężko ja tez sie modlę w podobnej intencji mnie też zostawił chłopka wiem że pierwsze miesiące sa najgorsze dls mnie trzy miesiące byly najgorsze teraz juz mija pół roku jest trochę lepiej ale nie jest dobrze myślałam ze to ten jedyny ale on nie chce mnie znać tkwij w modlitwie ja zaczynam druga

  11. Nim więcej modlę się o tą intencję tym jest gorzej. Teraz dziewczyna związała się z innym chłopakiem. Czy muszę zmienić intencję po 12 dniach odmawiana? Przechodzę trudne chwile i nie przyjmuję innego scenariusza niż powrót kiedyś w przyszłości. Ludzie z mojego otoczenia mówią mi że nie wrócimy, że to nie ma sensu, ale coś jednak trzyma mnie w tej nadziei. Nie przerywam modlitw w tej intencji, modlę się jeszcze więcej. Modląc się nachodzi mnie dziwny spokój ale i niekiedy niepokój, rozum walczy z uczuciami. Wiara walczy z rzeczywistością. Tylko te starania przynoszą odwrotny skutek, gdyż nadzieja wygasa, już powinienem jej nie mieć ale jednak nadal w tym trwam.

  12. Za nic się nie poddawaj! Może to sprawka tego złego? Widzisz, ja uwazam, ze są w takim przypadju dwie drogi (sama sie modle o powrot ukochanej osoby): albo bedziecie razem albo Bóg da Ci lasje pogodzenia sie z zaistniala sytuacja. Wiem, to trudne, ale powiem Ci cos..kiedyś zostawilam chlopaka dla innego. Wszystko fajnie, pieknie, ale po roju wrocilismy do siebie. Dlaczego? Bo zalowalam tej decyzjo. Ach, te kobiety, no nie? Modl się i jeszcze raz modl!

    • Ale jasno dostałem do zrozumienia że nie wrócimy, że nic do mnie nie czuje i że jest przekonana że nigdy mnie nie pokocha. Nie wiem sam czemu jeszcze po tym wszystkim mam nadzieję i do tego dążę, choć nikt poza mną w to nie wierzy. Nawet przez myśl nie przechodzi mi zaprzestanie nowenny, ale rezultat już chyba jest znany, że nie powrócimy. Wiem że są gorsze problemy niż ten mój, niejednokrotnie przeglądając świadectwa modlę się w intencji ludzi proszących o pomoc (dobre i 3x Zdrowaś Maryjo). Proszę o modlitwę także w mojej jakże dla mnie ważnej intencji. Sytuacja jest bezsensowna, ale nadal w tym trwam. Bo jak można mieć nadzieję po tych słowach bliskiej osoby, która w dodatku ma obecnie innego chłopaka i jest jej z nim dobrze..

  13. Marcinie, pamiętaj że u większości osób odmawianie nowenny pompejańskiej idzie po trudzie. Sprawy o które się modlimy sypią się, przyjmują niekorzystny obrót. Ale my pomimo wszystko musimy wytrwać. Wiara daję nam nadzieję na korzystny obrót spraw. Łaska często przychodzi po czasie, a Ty napewno dzięki odmawianiu nowenny zyskujesz spokój i lepiej znosisz tą całą sytuację niż gdybyś siedział z założonymi rękami.

    Ja sam w części błagalnej doświadczałem takich rzeczy, że czułem się, że sam diabeł śmieje się ze mnie. Natomiast później te niekorzystne sytuacje zaczeły się wyjaśniać i czułem się lepiej.

    Teraz bardziej po ludzku. Związki są, ale zdarzają się chłopie kryzysy, rozstania i to jest wręcz nieodzowny element każdego związku. A Ty musisz czekać na stosowny moment. Ale wpierw wziąść się w garść i nie czekać tylko samemu stać się bardziej atrakcyjny w Jej oczach. Nie wiem na jakim poziomie rozwoju jest Twoja była, część związków powstaje bardziej z ciekawości niż z głębszego uczucia. Może w tym chłopaku znalazła cechy, które Tobie brakowało.

    Tutaj na forum bardzo podniosło mnie zdanie: „To co łatwe i przyjemne i dzieło szatana a to co po trudzie to Boga” Chyba możesz sobie odpowiedzieć kogo uczucie jest dziełem Boga.

  14. Chlopak mnie zostawil, ja sie zalamalam..cudem trafilam na nowenne, a ze bylam zdeterminowana, to rozpoczelam odmawianie jej. Nie było łatwo, mój były kompletnie nie zwracal na mnie uwagi..ale wiesz cp sie zaczelo dziac w czasie odmawiania nowenny? Myslalam, ze to niemozliwe, bo on traktowal mnie jak powietrze, ale zaczal mnie obserwowacc, wypytywac znajomych o mnie. Wraz z rozpoczeciem czesci dziekczynnej mialam zalamanie..ale Maryja dba o mnie i zeslala mi wspanialych ludzi, z ktorymi wspiermy sie nawzajem 😉 no i co krok, jak o to poprosze, dostaje znaki, ze mozemy jeszcze dostac szansę. Podobno nawet moj byly stwierdzil ostatnio, ze strasznie sie zachowywal pod koniec naszego zwiazku. Moze to powrot jeszcze nie jest, ale tez nie do konca o to prosze 🙂 widze, ze moja intencja powoli sie spelnia.

  15. Marcin, jestem w identycznej sytuacji, zostawił mnie chłopak, miesiąc po rozstaniu zaczęłam się modlić NP o jego przemianę. On jest dodatkowo ateistą i może dlatego zwątpił w nasz związek.Ja też usłyszałam to samo co Ty, że on mnie nie kocha i nie ma szans na ten związek. Modle się o przemianę jego serca, by dostrzegł miłość Bożą, wierzę, że to właśnie jest klucz do każdej miłości ludzkiej i może dzięki miłości Bożej dostrzeże to co sam skreślił. Jestem obecnie na początku części dziękczynnej i podobnie jak Kasia przeszłam kryzys, bo póki co nic się nie dzieje, ale coś, nie wiem co zabrania mi przestać się modlić, może to właśnie Matka Boska, mimo chwil silnego zwątpienia coś mocno trzyma mnie przy modlitwie. Myślałam nawet, że jestem głupia, że modle się za niego, bo dla niego ani ja ani Bóg nic nie znaczymy. Jednak wiara jest silniejsza. Modle się więc i czekam, myślę, że w końcu coś w nim drgnie, nawet jeśli nie wróci do mnie to może zyska nawrócenie a to ogromnie dużo.
    Dlatego właśnie tutaj potrzebny jest podwójny cud, prawdziwy cud. Marcinie, módl się cierpliwie i wierz, a jestem pewna, że Matka Boża nie zostawi Cię 🙂

    • Witaj Marcinie, ja jestem dokładnie w takiej samej sytuacji, chlopak juz od prawie 3mcy ma inna dziewczyne. Ale ja nie przestaje sie modlić, wierze ze wróci. Mimo ze wszyscy mowia ze sprawa jest bezandziejna , ja nie trace wiary i nadziei:)

  16. Witam. Ja również zostałem teoretycznie zostawiony .Po 12 latach uznała że to koniec .Jest na terapii w obcym mieście . Powiedziala to przez telefon. Miała się ze mną spotkać i zerwać w oczy definitywnie. Jednak pomimo jakielkolwiek nadziej zaczałem się modlić. W dzień ostatni cześci błagalnej zadzwoniła do mnie i złożyła życzenia świąteczne. Powiedziała że podtrzymuje decyzję i „na razie” nie chce związku .Potem zamotana zaczęła mówić że jeszcze zobaczymy jak wróci do naszego miasta (mimo że chciała sama zamieszkać tam gdzie jest) . Przyznała żę nie ma odwagi mi tego powiedzieć w twarz ani sie spotkać i zerwać w 4 oczy.
    Że jest dla niej za wczęsnie na wyjaśnienie mi tego co sie stało.

    Potem dodała że cieszy sie że jesteśmy dojrzali na tyle aby przez to przechodzić bez wykończenia się i destrukcji np. prób samobójczych . Z czego wnioskuje znając ją że ją to też przytłacza potwornie a nie tylko mnie.

    Kończę całą nowennę za 2 dni i dowiedziałem się całkiem przypadkowo od prawie obcej osoby że wraca dokładnie w ten dzień. Ciekawa historia. A dzisiaj zadzwoniła jej dawna koleżanka aby mi powiedzieć „Nie martw się,zadzwoni do ciebie ,porozmawiacie i będzie już dobrze”

    • Rozmawialiśmy tydzień po jej powrocie. Niestety to koniec i nie chce kontaktu. Jest samodzielna i samowystarczalna. Jednak pomimo oazowej przeszłości bardzo źle się ostatnio o kościele wypowiada wśród znajomych. Pomimo że jej teraz ze mną nic nie łączy myślę nad modlitwą o jej nawrócenie.

  17. Jak słyszę czy myślę o ,,oazie”,tej kościelnej,to niedobrze mi się robi!!!!Kiedyś zna-łam ludzi z tego kręgu.Mam bardzo złe wspomnienia.Byli obłudni i zakłamani.TYpowi dewoci-w kościele modlili się,gadali językami,podnosili ręce w górę,śpiewali Bogu,tańczyli,śpiewali,itp.Na zewnątrz tacy ,,wierzący,święci,uduchowieni”!I co z tego?Za to w środku żałośni i niewiarygodni.Gdy byłam w ciężkim stanie ,w szpitalu,po dwóch operacjach(mając zaledwie18 lat),oni zapomnieli o mnie,nie przyjechali do kliniki,nie zadzwonili.NIE ZAINTERESOWALI SIĘ moją chorobą,rokowaniami,samopoczuciem(fatalnym wtedy)!!!!!Woleli klaskac i wzajemnie się adorowac.Dla mnie,ciężko chorej,opuszczonej,osamotnionej,NIE MIELI czasu.I to była postawa nie mająca NIC WSPÓLNEGO z wiarą i zasadmi Ewangelii,z miłością bliżniego.Całe szczęście,że zerwałam wszelkie kontaktuy z tymi faryzeuszami,katolikami z ,,Bożej łaski”.

    • Przykro mi, że masz tak złe wspomnienia z oazy. Ja mam zupełnie inne. Może nie przyjechali do Ciebie, bo się z nimi nie integrowałaś, nie przyjaźniłaś? Nie wiem. Ale skoro tak źle się o nich wypowiadasz to musiała istnieć chyba jakaś przyczyna?

    • Coż, jakbym własne doswiadczenia czytała… choć mi tu mówiono, ze nie dla ludzi jesteśmy w Kościele ale dla Boga, to właśnie takie postawy przyczyniły się kiedyś do mojego odejścia. właśnie dlatego, że ręką wyciągnęli do mnie inni ludzie, z zupełnie innych kręgów. A w końcu wzajemna pomoc jest chyba najwazniejsza. Może i dobrze się stało. Powrót w sfery kościoła jest wprawdzie dla mnie bardzo cieżki, ale za to modlitwa jakos idzie i mogę też modlić się za osobę z kręgów znanych mi (dalekich od wiary), w innym przypadku nawet bym się tym nie zainteresowała.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!