Magda: Walczcie, bo warto!

Chciałam podzielić się swoim świadectwem i prosić Was o opinię. Dziękuję wszystkim za piękne świadectwa, zawsze dodają mi siły. Moja intencja jest błaha i banalna, chodzi mi oczywiście o miłość. Odkąd zaczęłam ją odmawiać zalał mnie ogrom niepowodzeń, oblane egzaminy, problemy w pracy, w relacjach z bliskimi, ze zdrowiem, samopoczuciem, wycieńczający bezsens życia i osamotnienie, płaczliwość, obojętność, brak wsparcia rodziców, którzy jeszcze dodatkowo dodają mi cierpień swoim zachowaniem; w ostatnich dniach nowenny brak nadziei i ogromny ból. Pojawiły się trzy perełki od Boga; za trzecim razem, myślałam, że to będzie już przełom, a tu znowu masa trudności. Ogólnie, to idzie jak po grudzie.
Myślę, że szatan zrobi wszystko, żeby mi przeszkodzić. Moja postawa jest taka, im bardziej zły stara się to zrobić, tym bardziej ufam, że wygram tę walkę i moja intencja podoba się Bogu. Dlatego też piszę to świadectwo, na przekór szatanowi. Wierzę, że ten wielki wysiłek, jaki podjęłam, będzie kamieniem węgielnym, bo jeszcze nigdy tak bardzo mi nie zależało. Nie mogę się już doczekać końca nowenny 29.11. Jest we mnie wielki pokój, musi się udać. Zostańcie z Bogiem!

Opt In Image
Nie przegap zadnego swiadectwa!

Zapisując się do biuletynu będziesz otrzymywać co tydzień, w piątek, powiadomienia o nowych, wspaniałych świadectwach, przysyłanych przez naszych Czytelników! Wystarczy wpisać poniżej swoje imię oraz adres e-mail. Potwierdzenie zapisania przyjdzie na Twoją skrzynkę.

27 myśli na temat „Magda: Walczcie, bo warto!

  1. U mnie podobnie idzie też po grudach i czarne chmury ale się nie poddaję kończę NP dopiero dzień przed wigilią. Trzymamy się nie poddajemy, Emmanuel – Bóg z nami.

  2. u mnie tez, kazdy dzien i noc to walka z dawnymi zranieniami, z nienawiscia do osoby za ktora sie modle. A to podsuwa zly..zeby zniechecic do modlitwy , bo intencja jest wazna, zagrazajaca szatanowi, bo modle sie o czyjes nawrocenie..

    • Modlitwa o nawrócenie musi być poprzedzona Mszą św. wynagradzającą za grzechy tej osoby za którą się modlisz. Osoba, która modli się o nawrócenie, również powinna zamówić Mszę św. wynagradzającą za siebie i być w stanie łaski uświęcającej. Pomyśl „J”, jeżeli modlisz się za osobę do której czujesz nienawiść, czy to jest ok.
      Powodzenia.

      • Bez przesady, nie wydaje mi się, żeby to było jako warunek konieczny by została J wysłuchana. Co do uczucia nienawiści – tym bardziej trzeba się modlić za osobę, do której się coś podobnego czuje. Do osoby do której czuję niechęć także, i błogosławić. Co innego czuć nienawiść, gdzie nieraz chciało by się by tak nie było, ale np. otwierają się stare rany, szatan przypomina i wypomina komuś ” a patrz jak cie ta osoba zraniła”, aby tylko ona miała większą w trudność w przebaczeniu tej osobie, a Jezus w uzdrowieniu jej z tych ran, i choćby właśnie by zniechęcić do modlitwy za tę osobę a co innego kiedy ja kogoś nienawidzę i pragnę dla tej osoby zła (tu już jest akt woli). W takim wypadku gdy w woli kogoś nienawidzę, nie byłabym wstanie modlić się o dobro dla tej osoby. I taka podtrzymywana nienawiść, to pranienie dla kogoś zła jest grzechem przeciw miłości bliźniego.

        • Wyraźnie widać, że ona nie nienawidzi w sposób wolitywny, bo modli się o dobro dla tej osoby ->nawrócenie. A że takie emocje się budzą, to inna sprawa. Pewnie to wszystko ucichnie jak nowenna się skończy.

          Żeby nie było – nie umniejszam wartości Mszy Świętej, która jest nieskończona. Na pewno czy to zamawianie Mszy Świętej, czy przyjmowanie Komunii Św. w tej intencji czy wynagrodzenia za grzechy jest warte zachodu i pomaga osobie modlącej się, uczestniczącej we Mszy jak i osobie za którą się modli, ale nie ograniczajmy też Pana Boga. Może źle zrozumiałam, ale po prostu trochę mi to zabrzmiało jak taki schemat niezbędny do wykonania, aby zostać wysłuchanym i by ktoś otrzymał łaskę nawrócenia, a przecież tak nie jest. Nie chcę po prostu by autorka świadectwa się zniechęciła, bo może nie ma możliwości np. zamówienia Mszy, i pomyślała, że więc może przez to nie zostać wysłuchaną, zrezygnować z modlitwy (a i tak pewnie walka nie jest łatwa) bo to nie prawda.

          Módl się i nie poddawaj! 🙂

        • Dziekuje Ci Martii za te slowa! jest dokladnie tak, jak piszesz, ja nie mam woli nienawidzenia, to sa rany ktore szatan otwiera przypominajac mi krzywdy, w momencie modlitwy za te osobe, a rany bolą i budza sie mysli, ze to nie ma sensu modlic sie za kgoos kto dal mi tyle cierpienia..Wierze, ze Pan Bog w tym dniu dzis kiedy przeszlam najwieksze zalamanie i chcialam sie poddac, bo uwierzylam w insynuacje wenii, ze ta modlitwa nie ma sensu skoro mam zle uczucia w stosunku do osoby za ktora sie modle, dal mi slowa od Ciebie MArtii…
          po przeczytaniu odpowiedzi na moj komentzrz Wenii rece mi opadly. Mialam odpisac, ze co Ty w ogole o mnie wiesz, ze mnie oceniasz i ironicznie zyczysz powodzenia? a co Weniu powiesz na sytuacje, kiedy ktos kogos zgwalcil i ktos modli sie za te osobe, zeby jej przebaczyc, i czuje do niej nienawisc za krzywde, ale zdobywa sie na wyzszy akt milosici i probuje sie modlic. Nie chce czuc tej nienawisci..tak jak napisalam walcze z tymi myslami..Po tym co napisalas wenia, zwatpilam czy moja modlitwa ma sens..

        • Uczucia jako takie nie mają wartości moralnej. Nie każdy o tym wie. Dopiero to co zrobisz pod wpływem uczuć – czyn, może być dobry lub zły. Ale to co robisz jest bardzo dobre 🙂 Wręcz piękne, bo modlisz się za kogoś, kto jak widzę poważnie Cię skrzywdził i nie jest to łatwe. Najważniejszy jest akt woli, wola przebaczenia, dobra dla kogoś, emocje… Pan Bóg z czasem uzdrowi. Ale uważaj, bo Zły może Ciebie chcieć sprowokować wobec Weni, która prawdopodobnie źle zrozumiała. Nie wiemy co myślała tak jak i ona nie wiedziała co Ty myślałaś lub nie wiedziała że uczucie nie musi być tożsame z pragnieniem zła dla kogoś, albo chodziło jej o stan duchowy – nienawiść – stan niełaski uświęcającej. Ale to zostajemy w sferze domysłów.

          Cieszę się, że Pan Bóg więc się mną posłużył i Ci pomógł 🙂 Nie poddawaj się! Walcz do końca! I w pokoju serca. Już Ci tak niewiele zostało 🙂 Pan Bóg na pewno chce udzielić łaski nawrócenia, przecież nie chce śmierci żadnego grzesznika. Tylko czasem na moment, kiedy zobaczymy (a czasem nie zobaczymy aż do śmierci) owoc – czyjeś nawrócenie, trzeba poczekać, bo też jest kwestia tego, czy serce danej osoby jest gotowe by przyjąć tę łaskę. Ale to nie nasza rzecz się martwić o to jak już Pan Bóg i kiedy to zrobi. Ważne by się modlić i siać, siać, siać.

        • Chyba jej chodziło o to byś się zastanowiła czy warunki są spełnione takie jak łaska uświęcająca, by modlitwa w tej intencji była wysłuchana. Ale modlitwa zawsze ma sens. Zawsze. Modlitwa jest dla wszystkich, zwłaszcza dla cierpiących i chorych czy to duchowo czy inaczej. Szatan nieraz kusi wtedy niegodnością… ale kto mnie wyciągnie z bagna z którego się sama nie mogę wydostać jak nie Bóg? Kto mi pomoże z czym ja nie mogę sobie poradzić?

  3. Nie myślcie czy się uda czy nie, po prostu módlcie się w pokorze a wtedy napewno Matka Przenajświętsza uprosi u Syna potrzebne łaski dla Was.

  4. Ja KOŃCZĘ 1 STYCZNIA. Modlę się o własne zdrowie psychiczne o uleczenie mnie z lęków, niepokojów, strachu, depresji…. Czasem jest naprawdę ciężko… Napady płaczu, bezsensu, mysli, że Mateńka mnie nie wysłucha bo nie zasługuję, bo źle się modlę i że mi nic nie pomoże 🙁

    • Im większy grzesznik tym więcej zasługuje na Miłosierdzie 🙂 Beznadzieją karmi się szatan. Poczucie niegodności by się nawet modlić (bywa i tak) – od niego. A co do wysłuchanych modlitw, to nie do końca jest to zależne od tego jak doskonale się modlimy. Pewien Ksiądz mi powiedział, że Pan Bóg czeka wręcz na pretekst tylko by obdarować człowieka, wysłuchuje w wyniku swej Miłości do człowieka, Miłosierdzia, a nie ze względu na to jak doskonale się modli.. bo gdyby tak było… huhu … 😉 Tak więc módl się i nie poddawaj! Ale w czasie modlitwy mogą się te stany co napisałaś nasilić.Strachem też karmi się szatan.

  5. ja też tak miałam, Zły strasznie mi w życiu „mieszał”, ale ufała i nadal ufam Najświętszej Matce, że mnie nie zostawi. Tobie też pomoże. Ja nie dostałam tej miłości o którą prosiłam, ale z perspektywy czasu wszystko wyszło na dobrze. Zostań z Bogiem!!!!!

  6. Kiedyś miewałam myśli samobójcze, wszystko kojarzyło mi się z jednym uciekałam od tych myśli, ale to były takie natrętne myśli, a tak mnie męczyły, bo ja po prostu nie chciałam o takich rzeczach myśleć wręcz się bałam własnych myśli… Takie kuszenie do zrobienia czegoś złego…. I przypominały mi o tym na każdym kroku… 🙁 Potem to się uciszyło… A teraz podczas od niedawna znów te myśli mnie męczą… Nie wiem czy to spowodowane jest Nowenną, chciałabym bardzo aby to ucichło… 🙁

    • Samo chcenie nie ma sensu, trzeba tą sprawę powierzyć Panu Bogu i powtarzać, że jeżeli Ty Panie zechcesz, to te natrętwa miną, a jeżeli nie to znaczy, że mają mnie skłonić do szukania odpowiedzi, co mogę zrobić Panie Boże dla Ciebie, co powinnam zmienić w swoim życiu, gdzie starać się dostrzec Ciebie Panie Boże i w kim, czy moim bracie utracjuszu, nieposłusznym dziecku, zrzędliwej teściowej, szwagierce, szefie, zazdrosnej koleżance, zawistnym sąsiedzie i starać się traktować ich, jakby byli samym Jezusem Chrystusem, który zstąpił z nieba, i doskonalić się w przyjaznej rozmowie z nimi i być zawsze takim, żeby podobać się w kontaktach ze wszystkimi ludźmi samemu Panu Bogu i prosić o wstawiennictwo za nami Najświętszą Panienkę żeby prowadziła nas pod swoimi skrzydłami do uświęcenia.

    • Kamila, chcialabym Cie jakos wesprzec, bo wiem przez co przechodzisz. Tak jak to ujelas- natretne mysli, ktore ciagle wracaja, a Ty sie wrecz ich boisz. To moze zrozumic tylko osoba, ktora sie z czyms podobnym w stylu nerwicy, depresji, czy roznego rodzaju natrectwami mysli boryka.Zaczyna mnie wkurzac to wyrokowanie innych osob i udzielanie zlotych rad, ocenianie i mowienie robisz to nie tak, rob to tak. A czy to takie proste? nikt nie zna calej Twojej sytyuacji i ocenia. Mysli samobojcze to powazna sprawa. Ale kochana Kamilo pomysl( ja tez to sobie tak tlumacze, a wierz mi ze czuje jakby mnie to trawilo od srodka, te mysli dreczace..tak zle)ze te mysli nie pochodza od Boga, nie moga od niego pochodzic, sama ich nie prowokujesz, a skoro wrocily w czasie odmawiania nowenny, to najprawdopodobniej szatan oderza w Twoj najczulzy i najslabszy punkt, w Twoja wrazliwosc, w to co Cie rani i boli i co moze sprowokowac Cie nawet do mysli samobojczych, bo juz nie masz sily..Kamilo kochana, modl sie , placz i modl sie,. Jap lacze i modle sie, chov watpie czasem, ale Bog wie ze mimo tego iz dal tak duze cierpienie, mamy czasem prawo po ludzku watplc i bac sie, ale tylko na chwile..On nie zostawia nas samych, moze daje ten czas zeby doskonalilo sie piekno duszy w cierpieniu. Matka widzi Twoj bol Kamilo i doceni w znany dla Niej sposob i w wiadomym dla Niej czasie wydobedze Cie z otchlani tak ciemnej w ktorej moze teraz jestes. Obiecuje Ci modlitwe, Kamilo

    • Być może że Pan Bóg będzie chciał Ci pomóc przez terapię (ale nie lekami, to droga na skróty która nie rozwiązuje problemu tylko przygłusza, szkoda zdrowia), przez ludzi. Skojarzyło mi się to z nerwicą natręctw, ale są jeszcze inne zaburzenia lękowe. Módl się. Jeśli potrzeba będzie pomocy poprzez ludzi to Pan pewnie Cię skieruje w te strony albo na jakieś treści na ten temat, co Ci pomogą. Rozwiązanie na pewno istnieje albo możliwość złagodzenia Twego stanu. Co do lęków ważne, by zdać sobie sprawę – czego się boję i zastanowić się, czy rzeczywiście zasadne jest to, że się tego boję, czy rzeczywiście się to stanie, jaka jest szansa by się to stało, czy to czasem nie taki „straszak” nie mający pokrycia w rzeczywistości.

      Ja np. miałam takie lęki, że bałam się, że zaraz zemdleję, albo coś mi się stanie a nikogo nie będzie by mi pomóc, w sensie bałam się sama chodzić na długie dystanse, ale też ogółem wśród ludzi tak mi się robiło – zwłaszcza w Kościele gdzie jest dużo obcych ludzi, a ja sama. Paradoksalnie bałam się, że tam zemdleję i nikt nie zauważy tego i umrę. Byłam w Sokółce z pielgrzymką, powierzałam to Jezusowi, co prawda jak wróciłam, jeszcze raz miałam silny taki atak lękowy w Kościele, potem natrafiłam na treści w necie o agorafobii (które były zbieżne z tym czego doświadczałam, chociaż nie wiedziałam że to to, że takie coś jest) i od tego czasu… jest mi lepiej. Lęki się nakręcają… nie wiem jak Ty czy też masz somatyczne przejawy nerwowe, ale jak się przejmiesz tym czego się boisz, to jeszcze bardziej się boisz, i jeszcze widzisz jak np. masz nerwowe odruchy ciała (nazywam to spięciami, zwarciami), albo że serce CI mocniej bije, albo że masz zawroty głowy , to efekt jest taki, że jeszcze bardziej się boisz i kółko się zamyka, bo ten lęk wywołuje reakcje ciała. Dialoguję z myślą wg rad co wyczytałam, że staram sobie uświadomić to że jest to bezzasadne czego się boję, bo dotąd tyle razy się czułam tak okropnie ale ostatecznie ani nie zemdlałam ani nic. Mam więcej pokoju w sobie. Myślę, że to była pomoc od Pana Boga, jakaś łaska. Czuję się lepiej.

      Warto się też zastanowić skąd się w ogóle zaczął Twój stan, co jest jego przyczyną, zlokalizować źródło tego, może prosić Pana o pomoc w rozpoznaniu tego. Może to być związane z twoimi przeżyciami, ranami po przeszłości, a może też być tak że np. jest to owoc tego, że kiedyś natknęłaś się z czymś związanym z okultyzmem, i jakaś furtka została otwarta -ale nie zamknięta i wtedy warto wyznać to na spowiedzi, bo jest ona jak egzorcyzm. Wtedy Twój stan może być tego konsekwencją. Ale to i tak nie ma co się poddawać i zamartwiać, Sakramenty często, modlitwy przebaczenia, o uzdrowienie wewnętrzne, Msze Święte o uzdrowienie (tak na prawdę każda Msza Święta jest prośbą o uzdrowienie), może modlitwa o uwolnienie (zależy właśnie czy w jakieś bagno nie wdepnęłaś choćby nieświadomie), o przecięcie więzów międzypokoleniowych (grzechy międzypokoleniowe). Małymi krokami – ale do przodu! 🙂 Wypisałam dużo, ale zasadniczo wtedy zacząć od regularnych, częstych sakramentów (Komunia Święta), Spowiedź raz na miesiąc (ale to zależy czy nie masz lęków, niepokojów, natręctw i na tym polu, wtedy to już ze spowiednikiem jak często, bo często nie jest wskazane, ale to wyjątkowa sytuacja dotycząca osób cierpiących na skrupuły).

      • Też modle się o uwolnienie od objawów nerwicy.Mam lęki i jestem bardzo nerwowa i ciagle napieta.Dodam,że byłam na terapii i tylko 3 miesiące po było dobrze..Odmówiłam w tej intencji 1 NP i była poprawa samopoczucia ale zaczęłam odmawiać 2 Nowennę w tej samej intencji i znów czuję się żłe.Czasem jestem po prostu zła na Pana Boga,że skoro jest Miłością to dlaczego tak nas doświadcza.Wbrew wszystkiemu nadal się modlę.

        • Wydaje mi się czasami, że mówiąc Nowennę możemy popadać w nerwowość ze strachu, że nie starczy nam dnia na odmówienie jej. I jeszcze jak do tego dołączymy dywagacje na temat, czy jest ona odmawiana należycie, tzn. z nalężną czcią, na klęczkach, koniecznie z rózańcem w ręku, to może okazać się, że zabraknie nam dogodnych sytuacji żeby te wszystkie warunki idealnie spełnić. Dlatego, może to z mojej strony forma usprawiedliwienia się i pewnego uproszczenia, ale polecam wszystkim i sobie, żeby nie zamartwiać się na zapas, że nie zdążymy i że obrażamy Boga, czy Najświętszą Panienkę, gdy odmawiamy Nowennę w różnych sytuacjach życiowych w tzw. biegu, gdyż moim zdaniem lepiej jest modlić się w każdej niemal chwili swego życia i nie mieć chwil straconych, tym samym unikniemy nerwów czekając w kolejce do kasy, czy w jakiejkolwiek innej, np. na przejeździe kolejowym, czy w czasie denerwujących reklam telewizyjnych, czy w każdej innej stresującej sytuacji możemy znaleźć dogodną chwilę na rozmowę z Bogiem za pośrednictwem NMP właśnie na odmawianiu różańca w myślach. W ten sposób trenujemy też nasze szare komórki, by nie pogubić się w kolejnych częściach i tajemnicach, a gdybyśmy się zgubili, to zawsze można zmówić na wszelki wypadek trochę wiecej, to gdy być może będzie nam się wydawało, że coś może jednak kiedyś przegapiliśmy, to świadomy nadmiar zdrowaśiek w innych sytuacjach będzie rekompensował niedomiar niezamierzony. W końcu najważniejsze jest nasze pragnienie bycia ciągle wpatrzonym w Boga i oddanym pod opiekę NMP. A gdy okaże się, że wieczorem mamy już niewiele, by Nowennę skończyć możemy odmówić ją z najbardziej należnym szcunkiem, na klęczkach lub z rękami wzniesionymi w górę, aż do omdlenia. Możemy poprosić Maryję, by nie miała nam za złe tego, że nie byliśmy w stanie odmówić całej Nowenny w takiej postawie, ale że wielką radością dla nas jest wywiązanie się z odmówienia całości przed północą, albo nawet czasami po. I jeżeli będziemy się po północy czuli na siłach i będziemy mieli niedosyt modlitwy możemy rozpocząć już od razu Nowennę na nowy dzień i może się okazać, że następnego dnia pójdziemy spać bardzo wcześnie, albo znajdziemy czas jeszcze na dodatkowe modlitwy, czy poczytanie czasopism, czy indywidualną przyjacielską rozmowę z Bogiem lub ludzką rozmowę z rodziną, czy telefoniczną do znajomych lub jakieś wyjście do znajomych, czy do kina, czy na spacer, czy cokolwiek innego.

  7. Czasem dobrodziejstwem może by ktoś bliski, z rodziny lub z rodziny męża i wtedy jeśli ocenia nas nieprawidłowo, niesprawiedliwie, to boli bardziej niż powiedzenie przykrego słowa przez obcą osobę, gdzie to jest jednorazowe i potem z taką osobą nie mamy długo, albo wcale już kontaktu. A bliska osoba jest przy nas wciąż i dopóki nie przetrawi się tematu z Panem Bogiem, co we mnie jest nie tak, że usłyszane słowa są tak raniące, dopóki nie zdamy sobie sprawy że Bóg zsyła na nas udręczenia i przykrości, niezasłużone obelgi i oszczerstwa, a my chcemy się bronic nie umiejąc nadstawic drugiego policzka, dopóki nie dotrze do nas prawda, że nasze utrapienia są niczym w porównaniu z lżeniem i niesprawiedliwym i niczym nieuzasadnionym poniżaniem Pana Jezusa dopóki będziemy niedoskonali w swojej świętości.

  8. Wspaniałe świadectwo! Bardzo proszę o chociaż krótką modlitwę za mnie, dziś jest 41 dzień mojej Nowenny, a modlę się o uzdrowienie mnie z lęków i wszystkiego co za tym idzie, dziś już nad ranem nie mogłam spać, obudziłam się i targały mną ogromne lęki i niepokój, załamana, że nic mi już nie pomoże zalewałam się łzami :(… Nie wiem czy to moja choroba czy Zły tak miesza… Potrzebuję modlitwy +

  9. Bardzo, bardzo dziekuje Ci za to świadectwo. Mam ta samą intencję i te same problemy. ja nowenne konczę 26.12. Bardzo mi pomogłaś i dałaś nadzieję wierzę że Twoja prośba zostanie wysluchana

A Ty co o tym myślisz? Napisz!