Dariusz: Świadectwo

Witajcie.Choć w swoim życiu starałem się być dobrym człowiekiem nie jestem nim. Popełniałem liczne błędy nieumyślnie lecz jednak krzywdząc ludzi,popadłem też w konflikt z prawem i groziło mi 3 lata wiezienia. Wyrok był prawie pewny i choć niesłuszny wiedziałem że jeśli mnie spotka to należy mi się za moje przewiny moralne. Ponieważ sam wychowuje córkę gdyż jej matka choruje psychicznie bardzo rozpaczałem co się z nią stanie gdy mnie zabraknie. Jestem też po rozwodzie i z końcem sierpnia założyłem nową rodzinę choć jak się domyślacie niesakramentalną. Moja córka miała więc wreszcie matkę z prawdziwego zdarzenia choć formalnie bez żadnych praw do opieki. Bardzo się bałem , że jestem tak bardzo ba bakier z prostymi ścieżkami Boga że nie zasługuje choćby na cień pomocy… wyczytałem gdzieś jednak o tej nowennie i zacząłem ją odmawiać choć błędnie bo nieświadomie ograniczyłem modlitwę tylko do 5 dziesiątek różańca… Matka Przenajświętrza nawet jednak takiego człowieka jak ja wysłuchała i zostałem praktycznie uniewinniony… po ośmiu dniach modlitwy. Po wyroku modlę się na nowo. Od dwóch dni rozpocząłem już poprawnie nową nowennę gdyż wiem że to dopiero początek mojej drogi ku byciu dobrym człowiekiem. Oczywiście że bardzo się boję że nie wytrwam , że nie zostanę wysłuchany , że się poddam, ale czym byłoby życie be z nadziei. Myślę sobie jeśli Ona mnie nie odtrąca to dlaczego ja odtrącam siebie … więc będę się modlił i prosił o ocalenie mojej rodziny od innych zagrożeń… przecież gdy ktoś natrętnie puka do drzwi , któż z nas nie otworzy…

Opt In Image
Nie przegap zadnego swiadectwa!

Zapisując się do biuletynu będziesz otrzymywać co tydzień, w piątek, powiadomienia o nowych, wspaniałych świadectwach, przysyłanych przez naszych Czytelników! Wystarczy wpisać poniżej swoje imię oraz adres e-mail. Potwierdzenie zapisania przyjdzie na Twoją skrzynkę.

41 myśli na temat „Dariusz: Świadectwo

  1. Piękne świadectwo 🙂
    Nie myśl, że Maryja Cię nie wysłucha. Ona będzie z Tobą. Nie potrzebują lekarza zdrowi, tylko ci, którzy się źle mają. Pan Jezus bardzo często jadał z celnikami, grzesznikami, wybaczył Marii Magdalenie, uzdrawiał chorych, niewidomych, głuchych… Faryzeuszom się to nie podobało, ale Pan Jezus przyszedł zbawiać to, co zginęło. Jak sam mówił wielokrotnie do uzdrowionych: „Idź Twoja wiara Cię uzdrowiła” – Ciebie Twoja wiara też uzdrowi. Jesteś w najlepszych rękach, odtąd wierz, że może być już tylko lepiej 🙂 Większa jest radość z 1 nawróconego, niż z 99 sprawiedliwych”.
    Wytrwałości i wiary Dariuszu 🙂

  2. W modlitewne trzeba być natrętnym…Wytrzymasz, dasz radę , to naprawdę żaden wyczyn. Ja odmawia już 27 dzień czyli skończyłam pierwszą część. Moja 15 letnia córka też odmawia, razem zaczęłyśmy 1 listopada,a mąż kilka dni później.

    • Również rozpoczęłam moją trzecią Nowennę 1 listopada 🙂 Skoczymy ją w wigilę co pieknie się układa…A przy okazji nie mogę się nadziękować Bogu za tak liczne dary i ciągłą opiekę Maryi 🙂

      • Ewa możemy się razem duchowo laczyc w modlitwie,tez dokładnie zaczelam Nownna 1 listopada, i wiele lask już otryzmuje od Matki Boskiej Bogumila

        nowenna 1 listopada

  3. Jestem z ciebie dumna!ty też powinienes byc z siebie dumny!mogles pojsc sciezka w dol a wybrales drogę do odbudowy swojego zycia!:-)

  4. My z mężem żyliśmy w grzechu od 14 lat tzn od 4 lat byliśmy w związku cywilnym ale z punktu widzenia naszej wiary to dalej jest grzech.Od kosciola daleko od Boga jeszcze dalej ….Nowennę Pompejanska odmawiałem i będąc w tak nędznym stanie zostalam wysluchana .Po odmawianiu NP tzn jedna kończyłam a druga zaczynałam to po pół roku , zadziałała taka potęga Boga ze wzięliśmy ślub kościelny ,chodzimy do kosciola ,spowiedź co miesiąc oczywiście rozaniec czyli moja NP a maż rozaniec i ma swoje litanie ,dodam tylko ze pół roku wcześniej nie potrafił dobrze sie przeżegnać . A ja odprawilam 9 pierwszych piątkowym miesiąca a teraz 9pierwszych sobót miesiąca aby podziękować Naszej Pani i zadośćuczynic Jej niepokalanemu sercu. Darek pomimo że żyliśmy w takim bagienku moja NP została wysluchana i trwam w niej dalej ,mój maż jest facetem twardo chodzącym po ziemi i do niczego nie można go zmusić a napewno nie do kosciola a zobacz jak działa Nasza Matka .Tu masz kochany odpowiedz ze jesteśmy słuchani zawsze a Bóg przychodzi do chorych a nie zdrowych a uwierz mi ja byłam bardzo chora .

  5. Witaj Dariusz:
    Ja może nie popadłam w konflikt z prawem, ale też tkwiłam w niezłym bagnie..może daruję sobie opowiadanie:) Wyszłam z tego dzięki Bogu, ale nie potrafiłam sobie wybaczyć, to niszczyło mnie od środka. Miałam poczucie niższości, wstyd mi było za to jak żyłam. Dziś wiem na pewno, że ukojenie przychodzi tylko w Bogu, postanowiłam sobie wybaczyć i być dla siebie przyjacielem:) Jeśli coś w życiu złego zrobiłam, mogę to naprawić. Widać,że w Twoim sercu jest wiele skruchy i żałujesz, a to jest bardzo ważne. Bóg Cię nie zostawi, na pewno wysłucha, bo zależy mu na Tobie, coś o tym wiem:) pozdrawiam

  6. Jeszcze jedno ,on chce i będzie Ci wmawiał ze w swojej sytuacji której sie znalazłes nie zaslugujesz na miłość Boga i to co Cię tak martwi to jego dzieło czyli złego, pamiętaj Bóg kocha każdego człowieka do szaleństwa ,ja jestem tego przykładem tylko trzeba poprosić szczerze z całego serca a pochyli sie nad każdym. Wbij sobie moje świadectwo :sylwia zostalam wysluchana: a sam zobaczysz jak zły był wściekły z mojego nawrócenia i jak mnie zastraszał, trzymaj sie i nigdy nie myśl ze nie zaslugujesz w miłość naszego ojca.

    • Dziękuje Wam wszystkim za wsparcie. Ogromnie wam dziękuje. Dzieki Waszym slowom również łatwiej walczyć z codziennością i nie ustawać w staraniu. Dziekuje…

      • Darek, nie będę pisać o Twoim świadectwie…chociaż jest piekne:) Napisałeś, że Twoja pierwsza żona jest chora psychicznie- to jest jeden z podstawowych warunków unieważnienia związku małżeńskiego.! Te sprawy nie trwaja teraz długo- u moich znajomych trwało to 9 miesięcy…Jeżeli Twoja druga żona nie miała ślubu kościelnego, to macie wielką szansę:)
        A, swoimi błędami się nie przejmuj..ważne, że chcesz zmiany i do tego dążysz. Zobacz na życie św Franciszka, św Augustyna czy samego Longo…grunt to się nie poddawać i pozytywnie myśleć. Przecież córka potrzebuje fajnego i madrego taty- skoro modlisz się do Maryii, to tak jest.
        Powodzenia i z Bogiem
        Wszystkim życzę pięknego Adwentu…
        Sylwia

    • Edytko – martwy punkt-może to tylko złudzenie, na pewno to tylko złudzenie, może jesteś zaślepiona jakimś pragnieniem, które tak naprawdę nie jest Ci do szczęścia potrzebne-starałabym się tak to widziec lub wolałabym wierzyc, że jeszcze nie nadszedł ten właściwy moment na widoczne zmiany w Twoim życiu, jeśli pragniesz czegoś konkretnego, co jeszcze nie nadeszło. To tak jak czekanie na wygraną, ale nie każdy jest wygrany w sposób który proponują nam kolektury. My mamy Boga, który decyduje za nas, co dla nas jest najlepsze. I oczywiście, jeśli nie wykupimy kuponu nie mamy szans na wygraną, tak jak nie modląc się nie bardzo mamy szansę na cud. Chociaż prawdopodobieństwo cudu doznanego od Boga jest chyba mimo wszystko większe niż się tego spodziewamy sądząc po obfitości świadectw składanych na tej stronie i wielu innych lub tych doznanych licznie, a jeszcze nie objawionych publicznie.

  7. Z całym szacunkiem do Twoich modlitw i pochlebnych opinii tutaj na Twój temat ale ja nie będę Ci schlebiać. Żyjesz bowiem w grzechu ciężkim, w cudzołóstwie a w oczach Boga inna kobieta jest Twoją żoną sakramentalną, jeśli ona żyje i nie masz unieważnienia małżeństwa. Nie podoba mi się takie zakłamanie. Gdyś szanował bardziej Boga niż swoje przyjemności i potrzeby nie żyłbyś z inną, mając nadal żonę. Ślub cywilny nic w oczach Boga nie znaczy, Jesteś bowiem nadal związany małżeńskim węzłem sakramentalnym z inną kobietą a nie tą z którą żyjesz, (według nas wierzących to kochanka gdy masz nadal żonę). Gdybyś naprawdę szanował Boga nie cudzołożyłbyś świadomie. Wiele jest dzieci wychowywanych samotnie przez ojców, którzy świadomie nie rozwodzą się i nie żyją z cudzołóstwie, aby dać tym samym przykład swoim dzieciom i innym ludziom. Twoja modlitwa sprzeczna jest z Twoją postawą. Nie rozumiem takich „chrześcijan” nazywających się dumnie modlącymi katolikami, w imię czego? grzechu ciężkiego bo tak jest lepiej, łatwiej, przyjemniej?, a córka widzi co robisz i jak dorośnie możliwe, że postąpi tak samo, bo uzna to za „dobro” jeśli tata tak postępował, nie będzie szanować wierności przyrzeczonej przed Bogiem. Nie dziwne, że coraz więcej jest rozwodów w Polsce, jeśli mamy takich „dorosłych i wierzących” ludzi.

    • Olu, dlaczego oceniasz Darka tak surowo? Kto dał Ci takie prawo? To Bôg nas ma prawo oceniać .Przeraża mnie buta osób ,którym sie wydaje , ze jak mają ślub kościelny i chodzą co tydzień do Koscioła to są lepsi od innych i moga innych oceniać krytycznie.A może Darek jest duuuuzo lepszym człowiekiem, niz wielu z tych którzy mają ślub kościelny?
      Ewangelia uczy pokory i tolerancji a nie osądzania.Sam Pan Jezus wybaczył jawnogrzesznicy , więc bierzymy z Niego przykład.
      I na koniec: kazdy z nas droga Olu własne grzechy poniesie na swoich plecach, więc rôbmy sobie a nie innym rachunek sumienia.

      • Skoro mowa o Ewangelii, to podaje jasno słowa Jezusa w sprawie rozwodów i tu nie ma żadnej dyskusji. Nie chodzi tu o wywyższanie się lub poniżanie kogoś. Po prostu nie można przymykać oczu na cudzołóstwo, i tego nie „wymyśliła” Ola, tylko Bóg wskazuje nam jasno, co jest grzechem. My zaś zrobimy dobry uczynek co do duszy, jeśli upomnimy kogoś w jego grzechu. Darek dostał tu dobre rady (np. od Sylwii) i dobrze, by tę sprawę uporządkował. Naszą sprawą nie jest przebaczanie ani rozgrzeszanie Darka, bo to dotyczy relacji jego z Bogiem, nie z nami.

        • Jedno w tych dywagacjach jest niewątpliwie prawdziwe…powinienem już dawno uporządkować kwestię mojego małżeństwa sakramentalnego i je unieważnić i to właśnie uczynię

      • Nie wiem Tiffany dlaczego wielu katolików rozgrzesza siebie i innych, w imię tego, że Jezus rozgrzeszył jawnogrzesznicy, tylko z tego co wiemy dalej powiedział „idź i nie grzesz więcej” a Darek z tego co widać postępuje inaczej, świadomie trwa w cudzołóstwie, więc to nieadekwatne porównanie. Po za tym nikogo nie oceniam tylko mówię o szóstym przykazaniu, które nie ja wymyśliłam. Może i Darek jest bardzo dobrym człowiekiem, bo nie kradnie, nie używa złych słów, jest miły i pomocny, może…, może i jest lepszym ode mnie i innych katolików, ale nie o to tu chodzi, bo mimo wszystko żyje w grzechu śmiertelnym i psuje tym samym moralnie innych. Młodzi ludzie, którzy nie mają jeszcze zbudowanego kręgosłupa moralnego też budują swoje wartości na takim otoczeniu. Jeśli będziemy przymykać oczy i pobłażać takim zachowaniom to kto będzie zwracał na to uwagę? Kto? Tylko Bóg w niebie? Dla tych ludzi po śmierci, kiedy staną twarzą w twarz z Bogiem będzie już chyba za późno. A my też zostaniemy rozliczenie z tego, że nas ta sprawa człowieka obok nie interesowała.Tiffany jeśli pobłażasz to nie niesiesz pomocy tym ludziom, wręcz przeciwnie mówisz -„idź i grzesz, to nic nie szkodzi, Bóg i tak Ci wybaczy” – do tego sprowadzają się Twoje spostrzeżenia. A jeśli Bóg nie zdąży mu wybaczyć, bo ten ktoś nagle odejdzie? .Twoje myślenie prowadzi wprost na wieczne potępienie drugą osobę, której nie napominasz. Jeśli ktoś świadomie cudzołoży to nikt ma nie zwracać uwagi? Tylko mówić „nic nie szkodzi, rób dalej swoje, Bóg i tak jest tak cudowny, że Ci wybaczy”. A, że takim zachowaniem pociąga za sobą innych (choćby swoich najbliższych) to też nie jest istotne? Twoja odpowiedź była oceną mnie, ale rozumiem, że Tobie Tiffany nie przeszkadza cudzołóstwo, bo uważasz, że to sprawa boża a nie nas tu na ziemi. Może warto wziąć sobie do serca słowa s. Faustyny, która miała wizję piekła i powiedziała, że „większość dusz idzie do piekła a tak mało do nieba”. Gloria Polo też miała wizję zmarłego skądinąd bardzo dobrego ojca, który jednak wciąż cudzołożył. Widziała go w wielkim męczarniach i cierpiał tam ogromnie zmysłem, którym grzeszył, a jak sam powiedział nie dostał się do piekła tylko dzięki żarliwym modlitwom swojej wiernej i rozmodlonej żony. Warto poczytać. Czy tego chcesz dla Darka?

        • Poza tym cudzołóstwo jest jedną z największych plag zła tego świata, wiele jest przez to łez i cierpień sakramentalnych żon, to są oceany łez, to są też łzy dzieci…konflikty, kłótnie, skrzywdzenia i rany na całe życie, tylko ten który cudzołoży tych łez najczęściej nie rozlewa, ale jakby nigdy nic, jakby nikogo nie skrzywdził żyje sobie w swoim „ciepełku” zewnętrznie pozorując się często na lepszego od innych, bo chce w ten sposób zmyć z siebie cudzołóstwo. Często też Ci którzy cudzołożą źle mówią o swoich sakramentalnych żonach alby się wytłumaczyć w oczach ludzi, że to nie oni tylko „ona” jest winna. Ale to tak nie działa. Nie jest to dobre, to jest bardzo złe, choćby ten człowiek w każdej innej sferze życia starał się być dobry, to nie jest, jeśli krzywdzi swoją żonę. Co z tego, że dziesiątki będą zachwycać się zachowaniem takiego człowieka na zewnątrz, kiedy w domu będzie siedziała załamana, załzawiona, na skraju psychicznego wytrzymania żona. Dla Boga liczy się właśnie ta jedna cierpiąca osoba a nie setki innych pobłażających, którzy o tej jednej skrzywdzonej osobie nie pomyślą, jakby zupełnie już nie istniała.

  8. Jednym słowem przeraża mnie społeczne przyzwolenie na cudzołóstwo i życie oraz współżycie bez sakramentalnego ślubu wśród katolików, tak w społeczeństwie jak i wśród wielu nawet na Tej stronie. W ten sposób niedługo normalne, nie rozwiedzione i nie rozbite małżeństwa staną się czymś rzadszym niż rozbite rodziny. A często dzieci powielają to co zrobili ich rodzice, uważając to za normę, i rozmiar zła w ten sposób wzrasta.
    Czy to naprawdę nie są już czasy gdzie dane na zawsze komuś słowo coś znaczyło? Gdzie jest honor prawdziwego mężczyzny i prawdziwej kobiety? Jak się coś nie układa to lepiej „wymienić człowieka” niż walczyć o wierność? To są właśnie czasy konsumpcjonizmu tak w sklepach jak i w życiu – często współmałżonka traktuje się jak „towar”, który jak przestanie „działać jak tego chcemy” to się wymienia.

    • Podpisuję się dwoma rękami pod komentarzem Oli. Jestem właśnie tą żoną, która po 30-tu latach małżeństwa została wymieniona na młodszy model przez człowieka, który całe życie deklarował wartości chrześcijańskie. Jednym z wielu powodów wg niego jest fakt, że dzieci są dorosłe i on może już odejść. Jak to boli i upokarza wiedzą tylko kobiety, które znalazły się w tej samej sytuacji. Czuję się właśnie jak niepotrzebny przedmiot, który tylko pomagał w wychowywaniu dzieci. Na szczęście dzieci są dla mnie ogromnym wsparciem i dzięki nim udaje mi się przetrwać. No i oczywiście NP , którą odmawiam od roku, nie tylko w intencji nawrócenia mojego męża. Matka Boża pomaga mi zachować równowagę psychiczną i nie pozwala mi zwątpić w sens życia.

      • to jeszcze zależy jak zostałaś tą żoną, dziwi Cię? bo znam kobiety co wręcz zmusiły partnerów do tego a potem się dziwią, że on po latach kogoś sam wybrał, wcześniej zgodził się, bo też mu się wydawało, że to ona, skoro tak o niego zabiega.

  9. Alu nikt nikomu ust przysięgi do ust nie wkłada na siłę i na siłę nie prowadzi przed Boga aby i przyszłej zonie i Bogu złożyć przysięgę miłości i wierności, Gdyby mężczyzna nie chciał się żenić to by tego nie zrobił tak czy inaczej. Liczy się czyjaś wolna wola, którą tak Bóg szanuje, jeśli ktoś ją wyraża i godzi się na małżeństwo to wybiera, nie dlatego, że ktoś go zmusza, to już nie są czasy na siłę aranżowanych małżeństw a i te kiedyś bardziej się szanowały i kochały całe życie niż dzisiejsze małżeństwa z miłości. Mężczyźni są często dziś niedojrzali, także przez to co serwują media, myślą, że jak zauroczenie minęło i emocje uniesień to i miłość minęła i trzeba szukać kolejnych „motyli w brzuchu”. A miłość wymaga ciągłej pracy nad związkiem (tak jak wszystko wymaga zaangażowania i pracy aby było owocne), tylko niewielu mężczyznom się chce nad związkiem pracować. Jeśli nie zadbamy o ogród to z czasem przestaną w nim kwitnąc róże..

    • Bardzo kocham mojego męża. Byliśmy bardzo dobrym małżeństwem. Takim na dobre i na złe. Coś się stało po 50-tce. On po prostu zaczął szukać ratunku przed starością i odszedł od Boga. Absolutnie nie twierdzę, że nie ma winy po mojej stronie. Nikt nie jest idealny. Ale on nie przyznał się do końca, że coś jest nie tak. Być może , że ja mu za bardzo ufałam i nie chciałam tego widzieć. Mam nadzieję, że Matka Boża pomorze otworzyć mu oczy i zrozumieć, że żyje w grzechu i nawróci się. Jeżeli nie jest nam dane być razem do końca trudno z ciężkim sercem, ale będę musiała się z tym uporać. Jednak mam przekonanie, że moim obowiązkiem jest modlitwa o nawrócenie człowieka, któremu przysięgałam przed ołtarzem. Mam wrażenie, że zły macza w tym palce, bo pycha męża nie opuszcza i nie chce słuchać nikogo ani dzieci ani swoich najbliższych w rodzinie . Twierdzi,że to nie on, ale cała rodzina go opuściła i nikt nie chce zaakceptować jego postępowania.

    • otóż właśnie, mężczyźni często są później dojrzali niż kobiety. mówię to po znanych mi przykładach. Tych co znam też składali przysięgi jak im się wydawało z miłości, ale prawdziwą miłość znaleźli po latach. Co o tym myśleć? Wcześniej wydawało im się, że po prostu powinni się ożenić, taka presja społeczna działa nie tylko na kobiety, na mężczyzn też.

  10. …a ja też z przykładów z otoczenia widzę, że tacy Panowie nie wiedzą co to miłość i nigdy jej nie poznajdują. Często też tkwią na siłę przy tej drugiej, bo jest im zwyczajnie wstyd znów kogoś porzucić, bo ludzie by wtedy stwierdzili, że jednak coś jest z nimi nie tak a nie z pierwszą żoną. Znam osobiście takich mężczyzn, niektórzy jednak i drugą zostawiają i odnajdują trzecią „miłość”. Też takich znam. Tylko, że to nic nie ma wspólnego z miłością. Wydaje mi się Alu, że jesteś właśnie tą drugą dla kogoś, bo tak bardzo się upierasz, że druga jest dopiero „tą miłością”, a pierwsza musiała nią zapewne nie być. A to nie prawda. Ludzie często w ten sposób się uniewinniają i tłumaczą przed innymi, ale nigdy tego nie zrobią, bo tylko Bóg ma władzę rozgrzeszyć, gdy ktoś szczerze żałuje. Jeśli ktoś komuś przyrzeka miłość a potem porzuca i kolejnej obiecuje (już nie przyrzeka, bo podobno w przysiedzę cywilnej takich słów nie ma – jeśli do niej dochodzi) to on tak naprawdę nie potrafi kochać kogoś tylko siebie. A jak ktoś będzie siebie kochał bardziej niż współmałżonka zawsze przegra miłość.

    • Inaczej, nie jestem drugą. za to kiedyś byłam wręcz prześladowana przez mężczyznę wierzącego, uważającego się za wzór, który wręcz uważał, że wszystko mu się w życiu uda i udaje. Za wszelką cenę chciał się ze mną związać, bo być może nawet modlił się o to, nie wiem. ja nie mogłam go pokochać. dlatego najbardziej irytują mnie na tym forum sprawy osób modlących się o konkretną miłość, choć wybrana osoba nawet odeszła. Takie upieranie się. wiem, ze upór jest czasem konieczny, ale te sprawy kojarzą mi się z chceniem kogoś jak jakiejś rzeczy.
      Wracając do tej drugiej. W moim przypadku ów mężczyzna ożenił się w końcu z kobietą która o niego zabiegała, ma rodzinę, pewnie ją nawet pokochał z czasem. Nie wiem co by było gdyby znów mu trafiła się w życiu jakaś wielka namiętność. Jako katolik pewnie by tkwił w tamtym związku ale by się męczył. chyba, że w życiu o to chodzi.

  11. Witajcie. Gdyby mierzyć skuteczność nowenny zaciekłością z jaką zły atakuje by mi przeszkodzić w poprawie mojego zycia to rzeczywiście jest skuteczna… Straciłem syna , który się mnie wyrzekł choć przez 16 lat byliśmy swoimi dobrymi przyjaciółmi , straciłem setki tysięcy , codziennie niemalże coś się psuje , ktoś mnie atakuje , a pomysły kruszą się jak zapałki ale staram się wytrwać i proszę Was o modlitwę…

    • Darku ,
      Jest zapewne tak , że im większa możliwość spełnienia modlitwy tym Zły atakuje bardziej – zresztą można to przeczytać w wielu wpisach . Często strasznie się wszystko wali ( mnie też ! ) ale to trzeba przetrwać ! Nowenna daje siłę do walki z życiem więc nie ustawaj bo jest takie jedno mądre powiedzenie – co Cię nie zabije to Cię wzmocni . Współczuję Ci bardzo z powodu syna , ale z dzieciakami tak często bywa – bunty , fochy , jakieś dziwne nowe poglądy . Nie jest to jednak stan nieodwracalny . Ja swojego odzyskałam – nie będę opisywać całej historii – nawet nie musiałam tak bardzo walczyć 🙂 i wrócił do rodziny bo wie , że zawsze mu pomożemy . Muszę jednak stoczyć jeszcze jedną walkę o niego , znacznie poważniejszą – o jego duszę . Ale mam w sobie wiarę , że wygram i tego Ci życzę bo nie ma potężniejszego sprzymierzeńcy i obrońcy ponad Boga .
      Jak Zły atakuje najlepsza jest Koronka do Krwawych Łez lub pomódl się do św. Michała Archanioła o opiekę .
      Wspieram Cię modlitwą i nie rezygnuj !

    • Darku Przede wszystkim dla miłości Chrystusa wyrzeknij się grzechu. Dopóki nie uporządkujesz spraw małżeńskich ustal z partnerką, że nie będziecie dzielić łoża. Bez pewnych rzeczy można żyć, a bez niektórych się po prostu nie da. Można żyć bez grzechu, ale bez miłości Boga NIE.
      Nikt nie mówi, że masz od razu zrezygnować z nowego związku. Ale zanim nie unieważnisz małżeństwa sakramentalnego i nie zawrzesz nowego zrezygnuj ze wspólnej sypialni. Wyjaśnij spokojnie partnerce że od tej pory będziecie białym małżeństwem z zachowaniem czystości aż do ślubu. Módl się do Mateńki o wsparcie i wytrwałość w postanowieniu bo może być bardzo ciężko. Ale na dzień dzisiejszy jeśli chcesz osłabić działanie szatana to jest to jedyne rozwiązanie. Porozmawiajcie z miejscowym proboszczem i zatroszczcie się o to by pozostawać w stanie łask uświęcających. Czyli regularnie korzystać z sakramentu pokuty i pojednania oraz eucharystii. Jest to do załatwienia, można mieszkać razem ale nie wolno współżyć. To czy ksiądz się zgodzi zależy od jego zaufania do was dwojga.
      Jak na razie jesteś otwarty na działanie złego właśnie poprzez grzech, którego świadomie się dopuszczasz. Zastanów się: Czy warto tak ryzykować dla jakiejś upojnej nocy? I czy nie lepiej zaczekać aż do ślubu? Potraktujcie ten okres jako okres narzeczeństwa. Wspólnie się módlcie. Będzie dobrze. Jeśli zrobicie to z Bogiem, na pewno się uda. Bóg pragnie byśmy należeli do niego, jeżeli będziesz dążył do pojednania z Bogiem to on ci w tym dopomoże, możesz być tego pewien.

  12. Nie daje sobie rady z samym sobą. Nie wiem jak żyć codziennie spadają na mnie nowe ciosy , które już ledwo wytrzymuje… bardzo Was proszę o modlitwę bo ogarnia mnie rozpacz i przerażenie … potrzebuje już chyba naprawdę cudu by ocaleć

    • W takich trudnych sytuacjach życiowych to naprawdę może zaradzić tylko Pan Bóg. Zaraz jest godzina miłosierdzia odmów Koronkę i przeczytaj sobie Akt oddania przeciw zmartwieniom Don Dlindo. Bardzo pomaga. Moja sytuacja też należy do tych mega trudnych gdzie tylko Bóg może to odmienić bo człowiek już tu nic nie pomoże

  13. Dariusz zawierz wszystko Jezusowi Miłosiernemu, módl się słowami: „Jezu ufam Tobie, Ty się tym zajmij”. Ja w bezgranicznej rozpaczy i niemocy, zawsze tak wołam i to pomaga. Porozmawiaj z kimś, może z księdzem, możesz też wysłać intencję modlitewną do sióstr zakonnych, jest taka strona http:/pogotowieduchowe.pl/. Nie poddawaj się i walcz, dasz radę, z Bogiem możesz wszystko przetrwać.
    Dziś odmówię w Twojej intencji Koronkę do Bożego Miłosierdzia.

  14. Dziękuje Kasiu i Basiu. Skorzystałem z waszych rad i rzeczywiście jakby trochę lżej , udało mi się choć na jakiś czas odegnać lęk i przerażenie ,… dziekuje także za modlitwę, samemu ciężko podołać . Ja także powierze was w moich modlitwach

  15. Witajcie moja nowenn weszła w część dziękczynną i chce podzielić się z wami moją radością. Choć tuż przed końcem części błagalnej wydawało się że dosłownie Swiat wali mi się na głowę a ciosy spadały codziennie dosłownie jeden za drugim to jednak na dwa dni przed Swiętami wszystko ucichło. tak jakby morze mojego życia zaczęło łagodnieć. Bardzo bałem się o załamanie finansowe – Matka zesłała pieniądze z niespodziewanego żrodła , problemy prawne … rozwiązują się samoistnie, moja autodestrukcyjna tendencja do lekkiego trybu życia ustepuje szacunkowi dla rodziny miłości i tego co w życiu istotne… a teraz nawet możliwe że spodziewam się z moją ukochaną dzieciatka. Oczywiście jeszcze długa i mozolna droga przede mną ale powoli ścieżki zaczynają się prostować… Słowem Bóg jest wielki a ja malutki ale coś jakby…. szczęśliwy. Pozdrawiam Was kochani i życzę wiele miłości od Boga i ludzi.

  16. Myślę,że martwisz się o swoją rodzinę sakramentalną,że pomożesz żonie się wyleczyć,bo ta druga pani nie jest twoją rodziną.Współczuję Ci ale taka jest prawda,Może ktoś z rodziny pomoże Ci w wychowaniu dziecka.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!