Alicja: nietypowa prośba

Jakiś czas temu zamieściłam swoje świadectwo, teraz czas na kolejne. Prośba o którą modliłam się jest może dla niektórych nietypowa i wydawać się może śmieszna…
Modliłam się o chłopaka na studniówkę. Byłam na prawdę w ciężkiej sytuacji, nie miałam odpowiedniego kolegi, z którym mogłabym ewentualnie pójść. W wakacje podjęłam się właśnie nowennę pompejańską w tej intencji, w czasie roku szkolnego byłam w Częstochowie, gdzie zostawiłam intencję.

Byłam przygnębiona tym, że nie mogę nikogo znaleźć. Pewnego dnia po powrocie ze szkoły byłam bardzo zmęczona, a następny dzień musiałam się dużo nauczyć. Jakiś głos powiedział mi jednak, abym poszła na Mszę. Po chwili zastanowienia pobiegłam na Eucharystię. Spotkałam się akurat z relikwiami bł. Jana Pawła II ! Było to niezwykłe spotkanie, a ksiądz dodatkowo powiedział, aby modlić się do papieża, który jest teraz blisko Boga i jeszcze bardziej może wypraszać u Niego łaski. Byłam przeszczęśliwa! Modliłam się w wiadomej intencji ;))

Po powrocie rozmawiałam przez telefon z pewną osobą, tego samego dnia ta osoba znalazła mi chłopaka na studniówkę. Nie jest to może książę z bajki, ale grunt że mam z kim iść, niektóre dziewczyny borykają się z tym problemem do dnia dzisiejszego. Mam nadzieję, że czytając moje świadectwo pojawił się uśmiech na Waszych twarzach

Szczęść Boże!

Opt In Image
Nie przegap zadnego swiadectwa!

Zapisując się do biuletynu będziesz otrzymywać co tydzień, w piątek, powiadomienia o nowych, wspaniałych świadectwach, przysyłanych przez naszych Czytelników! Wystarczy wpisać poniżej swoje imię oraz adres e-mail. Potwierdzenie zapisania przyjdzie na Twoją skrzynkę.

3 myśli na temat „Alicja: nietypowa prośba

  1. Świadectwo rzeczywiście z kręgu zabawnych, ale świadczące o tym, że również młodzi tzn. licealiści modlą się gorąco do Matki Bożej. Wszyscy wzrastamy w wierze i w latach. A taka intencja pomimo wszystkiego to dobry prognostyk na dalsze życie zawierzone Maryi.

  2. W mojej szkole była tradycja, że studniówka była tylko dla uczniów naszego liceum, nie można było zapraszać osób towarzyszących. Zasada była taka, że miało to być nasze pożegnanie, ostatnia wielka impreza w takim gronie, a gdyby były osoby towarzyszące to wiadomo, że trzeba by było poświęcać im czas. O dziwo nikt nie protestował przeciwko tej tradycji, nawet te szczęśliwie zakochane osoby 🙂 Było super, każdy z każdym zatańczył, nikt nie czuł się samotny bo jako jedyny z klasy nie miał pary itd. Ech… zebrało mi się na wspomnienia 🙂 Gdzie te czasy 🙂 A wracając do Twojej intencji to nie uważam, żeby była śmieszna, może trochę zabawna, ale w takim pozytywnym sensie 🙂

A Ty co o tym myślisz? Napisz!