Madzia: świadectwo

Na początku dziękuję za wspaniałą pielgrzymkę, która codziennie obfitowała w łaski, porządkowała moje życie i pragnienia. Najwspanialszą łaską otrzymaną od Naszej Pani i Najukochańszej Matki było zachowanie mnie przy życiu na czas nawrócenia, pomimo niewierności obietnicy złożonej Królowej Różańca Świętego.

Otóż w trakcie odmawiania nowenny pompejańskiej w pewnej intencji podczas obiadu rybia ość boleśnie utkwiła mi w gardle. Nie pomagały żadne domowe sposoby pozbycia się jej. Cały czas odczuwałam ból podczas przełykania. Starałam się co prawda nie panikować, aczkolwiek martwiło mnie to, gdyż w tym czasie byłam w pracy za granicą i nie byłam ubezpieczona, zatem na zabieg usunięcia tejże ości musiałabym wrócić do kraju, co oczywiście łączyło się ze zrezygnowaniem z dalszej pracy. Wieczorem po odmówieniu nowenny pompejańskiej postanowiłam poprosić Maryję o pomoc i jeśli to możliwe o uzdrowienie, po czym z ogromną ufnością potarłam obraz Królowej Różańca Świętego z Pompejów znajdujący się na odwrocie, już nie pamiętam którego numeru, czasopisma „Królowa Różańca Świętego” a następnie bolącego mnie miejsca na szyi. W tym momencie w sercu „usłyszałam”, „odczytałam” , „otrzymałam” zapewnienie Maryi, że uzdrowienie nastąpi następnego dnia i bym nadal nie traciła wiary. Następnego dnia po przebudzeniu nadal czułam, że ość boleśnie tkwi w tym samym miejscu, pomna jednak na zapewnienie Maryji, pomodliłam się znowu i zaczęłam wykonywać swoje codzienne obowiązki. Po śniadaniu natomiast spostrzegłam, że już nie odczuwam żadnego bólu podczas przełykania. Jednak pomimo tej oczywistej i tak bardzo czytelnej dla mnie łaski nie powiedziałam nikomu o tym, nie złożyłam nawet świadectwa na Państwa stronie. Pomimo takiego zaniedbania i sprzeniewierzenia się złożonej obietnicy odmawiania codziennie różańca i głoszenia chwały Maryi, Najświętsza Panienka nie opuściła mnie grzesznej, ale jeszcze mocniej przytuliła do swojego serca rozlewając kolejne łaski a zwłaszcza łaskę dobrej spowiedzi oraz odbycia pielgrzymki do Pompejów, poznania wspaniałych ludzi, od których nauczyłam się mówić innym ludziom o nowennie pompejańskiej. Teraz z całych sił staram się propagować różaniec i nowennę pompejańską zachęcając rodzinę do odmawiania choć jednej dziesiątki różańca dziennie. Codziennie oddaję z ogromną ufnością Maryi tę sprawę oraz samą siebie.

Królowa Różańca Świętego bardzo szybko wysłuchała także kolejnej mojej prośby zanoszonej do niej w nowennie pompejańskiej. Wówczas modliłam się w intencji mojej bratowej, która po urodzeniu dziecka zachorowała na depresje poporodową.  Modlitwę podjęłam zaniepokojona jej stanem, który pomimo przyjmowanych leków nie poprawiał się. Niedługo po rozpoczęciu nowenny bratu polecono innego lekarza, który lepiej dobrał leki i poprawa nastąpiła już po tygodniu ich przyjmowania. Teraz bratowa czuje się już dobrze, odzyskała chęć do życia i znowu cieszy się dwójką swoich dzieci. Dziękuję Najukochańsza Matusiu i proszę o dalszą opiekę w życiu.

Chwała Panu i Zbawicielowi, Jezusowi Chrystusowi oraz Najświętszej Maryji Dziewicy i Matki!

1 myśl na temat “Madzia: świadectwo

A Ty co o tym myślisz? Napisz!