Katarzyna: nie wiem do czego to podporządkować, może świadectwo

Od jakiegoś tygodnia odmawiam nowennę pompejańską. W dosyć oklepanej intencji, bo o powrót chłopaka, którego naprawdę kocham. Sprawa jest nietypowa, przynajmniej jak dla mnie. Długo wierzyłam w bzdury typu prawo przyciągania czy potęga podświadomości, czytałam horoskopy, częściowo uzależniałam swój związek właśnie od tego. I zaczęło się psuć. Nie wiem do końca czemu..a może wiem, tylko nie chcę się przyznać 🙂 a miłość naprawdę była.

X patrzał na mnie takim rozanielonym wzrokiem, wiem, że mógłby dla mnie zrobić wszystko – tak samo ja dla niego. To było coś idealnego..wspieraliśmy siebie nawzajem. Ale zaczęły się humorki. I moje i jego. Raz ja miałam gorszy okres, raz on miał. Nadal się kochaliśmy, ale nasz związek został wystawiony na próbę, którą tylko względnie zdaliśmy. Ja coraz bardziej pogrążałam się w czytaniu o magii wicca, o różnych czarach, nie-czarach. I przeoczyłam moment, w którym było bardzo źle. Chciałam uratować nasz związek, stosując to, czym ostatnio się interesowałam. W końcu było jeszcze gorzej. Wtedy stwierdziłam, że muszę iść do kościoła. Poczułam się naprawdę dobrze. Taka, nie wiem jak to nazwać, wyzwolona. I akurat w tym momencie chłopak ze mną zerwał. Bez większego powodu, po prostu nie chciał tego ratować.

No i płakałam jak głupia, załamałam się, myślałam o samobójstwie. Przeglądając stronki o prawie przyciągania natrafiłam na wzmiankę o nowennie pompejańskiej – nie do odparcia. Myślę, że to był znak od Boga. Odkąd odmawiam tę piękną modlitwę, nie czuję już takiego bólu, jak przedtem. Poznałam bliżej wiele ciekawych osób. Ale moją intencją jest własnie to, żebyśmy z moim ukochanym zrozumieli swoje błędy i potrafili odratować nasz związek. Zazwyczaj po modlitwie mam taką podskórną nadzieję, myśl, że jest możliwość, aby moja prośba została spełniona.

Szczególnie w pierwszych dniach miałam taką nawet pewność, że Maryja nie pozwoli nam do końca zepsuć tego, co było naprawdę piękne i szczere. Tylko od dwóch dni mam dziwne myśli, znowu nachodzi mnie smutek, mój ukochany kompletnie się do mnie nie odzywa, ignoruje mnie. Kiedy nie odmawiam nowenny wątpię, chociaż staram się nad tym panować. Nawet miałam dwa naprawdę głupie, ale zarazem straszne sny i obudziłam się w środku nocy. Kochani, myślicie, że mogę ufać? Że naprawdę mogę dostać od Boga drugą szansę, aby to uratować i iść w tym związku razem z Bogiem i Maryją?

Opt In Image
Nie przegap zadnego swiadectwa!

Zapisując się do biuletynu będziesz otrzymywać co tydzień, w piątek, powiadomienia o nowych, wspaniałych świadectwach, przysyłanych przez naszych Czytelników! Wystarczy wpisać poniżej swoje imię oraz adres e-mail. Potwierdzenie zapisania przyjdzie na Twoją skrzynkę.

9 myśli na temat „Katarzyna: nie wiem do czego to podporządkować, może świadectwo

  1. Kasiu, trwaj w modlitwie, jeżeli wolą Boga jest abyście byli ze sobą, do siebie wrócili to tak będzie, staraj się zachować spokój w sercu. Czasem jesteśmy wystawiani na próbę, niejeden zaprzestał modlitwy właśnie dlatego. Czarny nie lubi modlitw, on dąży do podziału, łez i wątpliwości, staraj się być ponad to. Sama przechodziłam podobne sytuacje nawet ostatnio już przestałam wierzyć nawet że to o co proszę będzie mi dane … po czym natrafiłam na materiały w internecie, które przypomniały mi aby wierzyć, że to o co prosimy otrzymamy, ba! dziękować już za to tak jakbyśmy to o co prosimy otrzymali, dziękczynienie jest bardzo ważne … właśnie na tym polega wiara, trzeba oddać Bogu poprzez Maryję swoją intencje modlić się, ufać, zachować przy tym cierpliwość i wytrwałość. Będzie dobrze Kasiu, Twoja intencja jest w najlepszym z możliwych miejsc. Głowa do góry. Pan jest potężny i wszystko może, zaufaj!

  2. Witaj 🙂
    Po pierwsze to chciałabym Cię zaprosić na forum zywyrozaniec.pl spotkasz tam wiele osób, które modlą się w podobnych intencjach( np. mnie)…w kupie zawsze raźniej 🙂
    Rozumiem Cię i to bardzo, znam Twój ból, wiem co czujesz bo od pół roku przechodzę to samo i tyleż samo trwa moja podróż przez życie z NP 🙂
    Czy dostaniesz drugą szansę nie wiem , tak jak nie wie nikt poza Bogiem, ale módl się nieprzerwanie , bo nawet jeśli łaska , ta konkretna, nie dotrze do Ciebie od razu ani dokładnie tak jak to sobie obmyśliłaś, to pewne jest jedno,że modlitwa na pewno Cię uzdrowi…
    I czego bym teraz nie napisała to chyba i tak nie umniejszę Twojemu cierpieniu ale jednego jestem pewna,że Maryja nie zostawi Cię samej sobie…Musisz przejśc swoją drogę, na to niestety nie ma sposobu…
    Tutaj masz link do mojego profilu na forum, odezwij się to pogadamy 🙂
    http://zywyrozaniec.pl/user/izam

  3. Witaj Kasiu, tak się wczoraj rozpisałam i patrzę,że wpisu nie ma…
    Najkrócej jak się da 🙂
    Zapraszam na forum zywyrozaniec.pl, jest tam wiele osób.które modlą się w podobnej jak Ty intencji(również ja) a tutaj masz link do mojego profilu jakbys chciala pogadać http://zywyrozaniec.pl/user/izam.
    Będzie dobrze.

  4. Kasiu, ja tylko mogę Ci zacytować słowa Ojca św. Franciszka (z Twittera, 9 września br.)
    „Nie możemy nigdy tracić nadziei. Bóg zanurza nas w swojej łasce, jeżeli o nią wytrwale prosimy”.
    Z Bogiem i głowa do góry, będzie dobrze !

  5. czesc dziewczyny doskonale was rozumiem co przechodzicie kasiu ja tez odmawiam np ale nie jest latwo widzisz moja prosba nie zostala wysluchana ale doskonale cie rozumiem wiem jak to jest jak sie ie chce a stac rzno z lozka i caly czas tylko myslisz o nim …. u mnie mija juz pol roku a jacaly czs o mnim mysle moze troche mniej ale nie jest ze ma dobrze powiem tak nie chce mi sie zyc ze on o de mnie odszedl

  6. Tak, jakbym samą siebie czytała… Dokładnie przechodzę te same etapy. Była miłość, ale jakoś zabrakło woli walki. Trochę za dużo narosło między nami egoizmu. Ostatnio mam tak samo… zwątpienie, modlitwa często przez łzy. Ale zawsze sobie w głowie powtarzam, że jeśli wytrwam, a nadal się nie spełni prośba, to będzie zwyczajnie oznaczać, że to nie był człowiek, u boku którego byłabym szczęśliwa i to niezależnie od mojego głębokiego przekonania, że jest to jedyny mężczyzna jakiego kiedykolwiek pokochałam i pokocham. Czasami tak ma być i nie wolno nam się poddawać. U mnie trochę jest też problem, że czuję się zawiedziona mocno jego postawą i rozpamiętuje te przykrości, które doznałam od niego, a będące przyczyną naszej rozłąki. Modląc się o powrót, modle się głównie o uzdrowienie naszej relacji, pozbycie się egoizmu, umiejętności przebaczania, wsparcia, oddania, zachowanie czystości i wszystkiego tego jak …..w Hymnie do miłości – dla Nas obojga. Bo ja nie chcę wracać do tego, co było, bo było mi w tym źle. I o to głównie proszę.

    Nie wiem czy dobrze wyrażam swoją intencję. Może być ona zbyt obszerna, aby móc ją zakwalifikować pod jedną intencję. Ufam jednak, że zostanie zrozumiana tak jak powinna. Co modlitwa, mam problem z wyrażeniem, tego, czego pragnę. Na końcu wtedy dodaję, że „Matko Ty wiesz czego chcę”.

    Tęsknie mocno… kusi mnie złe i bywa, że ulegam (ostatnio sms-owym wróżkom, które nota bene „wstrzelają” się idealnie w moje potrzeby… myślę, że złe atakuje z pełną mocą…a ja głupia impulsywnie grzeszę najzwyczajniej….nic dalej się modlę i ufam, że Mateńka wybaczy mnie głupiej i nieufnej….)

  7. Drogie Czcicielki Matki RÓżańca Świętego z Pompejów!Głowa do góry!!!!do
    mojej koleżanki WRÓĆIŁ narzeczony,w trzy m-ce po tym,jak odmówiła N.P.!!!Przeprosił ją,powiedział,że WSZYSTKO PRZEMYŚŁAŁ i NIE POTRAFI BEZ NIEJ ŻYC!!!Poszedł do spowiedzi(po 4 latach),dali znów na zapowiedzi(były zerwane).W sierpniu planują ślub.Powodzenia!!!!

  8. Po 1 to ja na twoim miejscu najpierw wyspowiadałabym się z uwikłania w okultyzm. To nie są żarty.Kiedyś to przerabiałam i skutki odczuwam do dziś. Myśli o samobójstwie, zerwanie itd mogą być dopiero tego konsekwencjami. Zapuściłaś się za daleko. „Zły” tak łatwo nie odpuści.Najpierw módl się o miłosierdzie, zbawienie i uwolnienie dla siebie a potem zajmuj się innymi rzeczami. Przemyśl uczestnictwo we mszy o uzdrowienie.Z ciemnymi mocami nie ma zabawy

A Ty co o tym myślisz? Napisz!