Bożena: praca

Witam, rozpoczęłam nowennę o pracę 20/08/2013. Z wykształcenia jestem świeżo upieczonym psychologiem oraz studentką grafiki artystycznej. Od dziecka uwielbiam sztukę, ale nie mogłam takiej pracy szukać ponieważ studiowałam psychologię a dorabiałam sobie tylko rysowaniem portretów. Jako psycholog było mi ciężko dostać pracę bo mam małe doświadczenie, podczas studiów pracowałam w innej branży, a wiadomo jak teraz jest z szukanie pracy. Na sekretarkę: dwa języki biegle, kat. B, 3 lata doświadczenia i najlepiej status studenta:) Wysyłałam cv na różne stanowiska w tym do Biedry i na stacje benzynowe, nie ukrywam desperacja była spora i nie mogłam już usiedzieć w domu. Doskwierał mi marazm i niemoc. W sobotę otrzymałam informację od bliskiej osoby że szukają  terapeutów zajęciowych w pewnym stowarzyszeniu. Pojechalam w poniedziałek i od razu otrzymałam zatrudnienie. Jestem w szoku. Ta praca wydaje się być idealna dla mnie i mam nadzieję że dam w niej rade. Na koniec rozbawił mnie przystanek na którym będę wysiadać do pracy nazywa się Boża Wola :)) Oczywiście dziękuję za to Matce Boskiej, jest Wielka, bedę sie do Niej modlić i rozgłaszać moc Różańca.

nowenna-pompejanska-cd-mp3-pompejanska+streeam

4 myśli na temat „Bożena: praca

  1. Fajnie. Też odmawiałam nowennę o pracę, zakończyłam 28.02.2012 roku i nadal nie mam pracy. Latem 2013 roku poddałam się z szukaniem ponieważ przekonałam się, że ma znaczenia jakie mam wykształcenie, doświadczenie, czy mam prawo jazdy czy nie, nikogo to nie obchodzi. Żyje z dnia na dzień, z byle czego.

  2. Aga, być może Pan Jezus chodząc po ziemi i nauczając też tak po ludzku mógł mieć wrażenie, zwłaszcza w drodze na Golgotę, że nikogo to nie obchodzi czego nauczał, że jak grochem o ścianę… a mimo to się nie poddał, umiłował tak DO KOŃCA, pomimo, że mu pluli w twarz i zrobili po tysiąckroć gorsze rzeczy (wszyscy wiemy co).

    Musimy wzrastać w wierze, więc musimy się też modlić o NADZIEJĘ, wierzyć nie tyle w Boga, co WIERZYĆ BOGU.

    Nie mów, że NIKOGO nie obchodzi, jakie masz kwalifikacje, bo nie poznałaś WSZYSTKICH. Kiedyś skończy się ta noc polarna i wzejdzie słońce. Może ten czas jest potrzebny.Każdy dzień przynosi jakąś lekcję, trzeba tylko wytężyć wzrok, słuch, wrażliwość duszy… pomnażać talenty, być pokornym i cierpliwym (w Biblii mamy tyle pięknych przykładów jak Pan Bóg nagradzał za wierność i wytrwałość, niektórzy czekali baaaaardzo długo…) im więcej cierpienia i dłuższe czekanie, tym większa nagroda:))
    Wsłuchuj się w wewnętrzny głos z góry i pytaj go: „co jeszcze mogę zrobić w tej sprawie?” Pomoc przyjdzie. Niech Ci Pan Bóg błogosławi!

    • NIKOGO nie obchodzi jakie mam kwalifikacje, liczą się po pierwsze znajomości, po drugie wygląd, po trzecie czy będziesz „wiernym niewolnikiem”. Ma 30 lat i nigdzie „oficjalnie” nie pracowałam, NIKT mnie już nie zatrudni

      • Bardzo w to wierzysz i z takim przekonaniem piszesz te słowa, jakbyś była Bogiem. Wiesz to od Niego, to Ci właśnie powiedział, to usłyszałaś. Może w takim razie masz rację, bo Bóg nie chce żebyś pracowała, może Twoim powołaniem jest co innego, nie wiem tego, bo nie rozmawiałam z Bogiem w Twojej sprawie, więc się nie mogę wypowiedzieć. Ale wierzę w to, że na pewno nie pozwoli Ci się zmarnować i Twojego potencjału, bo urodziłaś się z Jego woli i na pewno ma szlachetne plany wobec Ciebie, tylko Mu musisz zaufać, może trochę bardziej, może bezgranicznie. Wpatruj się w Boga, wsłuchuj w każdym swym oddechu, ruchu, czynności, wykonuj wszystko z tchnieniem Pana Boga, a On Cię poprowadzi tam, gdzie znajdziesz ukojenie i treść życia danego Ci od Boga. Zamknij oczy, nie bój się ciemności, On je rozproszy i ujrzysz światło i sens swego życia zgodnie z Jego wolą i będziesz pragnęła żyć tylko na Jego chwałę, i nie będzie już straconych chwil w Twoim życiu, bo wypełniać je będzie modlitwa i zaufanie, i dasz się poprowadzić, Matka Boska, będąc z różańcem w ręku, tudzież ze zdrowaśkami w głowie Cię nie opuści i nie pozwoli zginąć. Bądź tego pewna, ja jestem za nas obie.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!