Ewa: powrót do pracy

Nowennę pompejańską zaczęłam odmawiać  zachęcona obietnicą Matki Bożej i świadectwami otrzymanych łask. Pamiętam, że byłam zrozpaczona z powodu utraty pracy. Jestem nauczycielem i z powodu nowej reformy programowej z dnia na dzień zostałam bez godzin i bez mojego ulubionego miejsca pracy. Nie miałam już właściwie żadnych perspektyw pracy. W dodatku był to czas, kiedy wykupywaliśmy mieszkanie. Miałam też ogromne długi i pieniądze były po prostu niezbędne. Nowennę rozpoczęłam 15 października. Kilka dni później zadzwonił telefon. Ktoś gdzieś odnalazł moje złożone dużo wcześniej CV i zaprosił mnie na rozmowę kwalifikacyjną. Od 5 listopada miałam już pracę. Było to zastępstwo tylko na rok, ale łaski Matki Bożej wcale się na tym nie skończyły. Jakiś czas później dostałam wiadomość, że czeka na mnie pełny etat (już na stałe) w moim dawnym, ulubionym miejscu pracy! Ta sama reforma programowa, która pozbawiła mnie pracy, spowodowała jednocześnie wzrost liczby godzin z drugiego przedmiotu, do którego mam kwalifikacje. Co więcej – wróciłam do mojego poprzedniego, tak przeze mnie lubianego miejsca pracy. To był prawdziwy cud! Chwała Tobie ukochana Królowo Różańca Świętego!

Chcesz widzieć świadectwa nowenny pompejańskiej na Facebooku?
To proste – kliknij na >>POLUB >>

10 myśli na temat „Ewa: powrót do pracy

  1. Jak ja wam wszystkim zazdroszcze wysłuchanych prozb ,odmawiam 5 NP zamiast lepiej to jest gorzej .Oprocz nowenny modle sie innymi modlitwami.Codziennie jestem na mszy przyjmuje komunie, w tej samej intencji. modle sie 4 godziny solidnie . Moja sytuacja jest tragiczna, grozi mi zabranie domu. i całego dorobku mego zycia . BARDZO PROSZE O MODLITWE .

    • Józefie, nie może tak być, że kogoś modlitwa jest wysłuchana a Twoja nie. Musiałoby to znaczyć, że innych też nie, tylko wszystko im się jedynie wydaje. Bardzo dużo już się namodliłeś, może po czasie modlitwy czas na działanie?

    • Jest tyle sposobów na wyproszenie łask:
      – powiedz wszystko Panu Jezusowi co Cię boli Józefie -oddaj Mu swój problem (zawierz)
      – oddaj wszystko Niepokalanemu Sercu Maryi
      – módl się w intencjach NMP a swoje problemy Jej zawierz.
      Wierzę, że będzie dobrze, Pan Bóg nie zostawi Cię bez pomocy. Ja chodzę na mszę św. codziennie aby wielbić Boga za Jego Miłość do nas. Powodzenia

  2. Pewnie Cię to nie pocieszy, ale przywołam tu cytat „drogi Moje nie sa drogami waszymi i ścieżki moje nie są ścieżkami Moimi”.Zrozumiałam ,to będąc w sytuacji podobnej do Twojej Józefie i Ewy.U mnie nie było happy endu tak jak w przypadku Ewy.Mimo,że odprawiłam ok.7 Nowenn, przez dwa lata odmawiałam Tajemnicę Szczęścia i szereg innych nowenn,modlitw,zamawiałam intencje mszalne itd.
    Po prostu „Jeżeli Pan domu nie zbuduje,daremno trudzą się ci co go wznoszą(…)Jeśli Pan miasta nie strzeże z góry , próżno straż miasta opasuje mury.”Po prostu jestesmy tylko narzędziami w ręku Boga i tylko On decyduję co z nami będzie.

    • Nie może jednak być tak, żeby nie otrzymać żadnych łask, nawet tego co mamy robić, jaką drogą iść, jak zmienić swoje życie. Zastój nie jest raczej celem boga, ani taka droga, żeby ktoś nie otrzymał bo co? nie trafił, nie zgrało się to z planem bożym a kogoś innego intencja się zgrała? jedni otrzymywaliby a drudzy mieliby dochodzić do frustracji. Moim zdaniem modlitwa musi być jeszcze poparta działaniem, myśleniem i staraniem się za wszelką cenę. Nic samo do nas nie przyjdzie, ale być może zostaną nam wskazane właściwe tory.

      • Bardzo się z Tobą zgadzam. Modlitwa nie może przynieś nikomu krzywdy. Jest dobra na wszystko, jest naszym drogowskazem do uświęcania, do szukania najlepszych rozwiązań zgodnych z planem Bożym. Dlatego czasami spełnia się konkretnie to o co prosimy, a czasami zdarzają się rzeczy, na które nie liczyliśmy, o których nie mieliśmy pojęcia, że są dla nas dobre. Ale niektórzy z nas potrafią to dostrzec i docenic, a inni się na Boga obrażają nie potrafiąc dostrzec pozytywów i nawet mylnie głoszą, że Bóg nie istnieje.

  3. Oczywiście ,źe modlitwa nikomu krzywdy nie przynosi.Chodzi o to,że to Bóg decyduje co z nami będzie bez względu na to ile odprawimy nowenn czy nabożeństw .Do Niego należy ostatnie słowo.Czyż nie tak było z Hiobem ?

  4. A ja wierze, ze Twoja modlitwa bedzie wysluchana, co wiecej wytrwalosc nagrodzona! (przepraszam, nie znam dobrze polskiego) Kiedys modlilam sie bardzo o studia anglistyczne w Polsce, nie udalo sie! Do tego posypaly sie wszystkie inne sprawy w moim zyciu do tego stopnia, ze nawet rodzina sie odwrocila. Zostalam sama z moimi niepowodzeniami. Najbardziej bolalo mnie to, ze Bog mnie opuscil pomimo modlitw, momentami myslalam, ze z bolu serce mi peknie. Mowilam sobie, ‚gdybym nie polegala na Bogu, to by tak strasznie nie bolalo’ Kontynuowalam odmawianie rozanca i koronki. Pewnego dnia w calkowitej rezygnacji sie zozplakalam i wtedy uslyszalam slowa ‚smutno ci’. Czasem sie zastanawiam, dlaczego Bog nie powiedzial mi wtedy ‚Twoje prosby beda wysluchane’ zamiast ‚smutno ci’, przeciez nie tego potrzebowalam uslyszec. Po tym okresie, jak ja to widze ‚pustyni duszy’ lub wyjalawiania mojego serca Bog mnie prowadzil tak, ze skonczylam studia psychologiczne na najlepszym universytecie w Europe i to po angielsku. Pomyslec, ze moj plan byl studia zaoczne anglistyki na misernym uniwersytecie w jakiejs zapomnianej Polskiej miescinie. Bog wie dlaczego, Ty tylko ufaj i ufaj do konca a On Ci odpowie i da wiecej niz boisz sie stracic. Z Bogiem

A Ty co o tym myślisz? Napisz!