Anna: świadectwo o zachowanym zdrowiu… i nie tylko

Od jesieni minionego roku rozpętała się na dobre afera wokół mojego zdrowia. Już wcześniej nękały mnie niepokojące, ale niezbyt ciężkie schorzenia i w końcu postanowiłyśmy z mamą gruntownie mnie przebadać. No i się doigrałyśmy. Ogólnie wyniki większości badań miałam wzorcowe, ale w jednym badaniu krwi wyszło coś bardzo, bardzo niepokojącego. No i zaczęło się na poważnie szukanie u mnie groźnych chorób. I za tym poszła moja panika, a wręcz histeria.

Przyznam, że trudno mnie było nazwać w tym czasie głęboko wierzącą, gorliwą chrześcijanką. Zaczęłam się modlić raczej na zasadzie „jak trwoga to do Boga”. W końcu trafiłam na informacje o Nowennie Pompejańskiej i odmawiałam ją w intencji mojego uzdrowienia od 8.05 do 30.06. To pierwsza rzecz, która zakrawa na cud – ja nie mam w sobie wiele wytrwałości i jest regułą, że nie kończę rozpoczętych spraw. Nowennę zmówiłam całą, czasem jakby coś mnie tknęło, przypominałam sobie o niej w ostatnim momencie żeby jeszcze zdążyć ją zmówić danego dnia.

Nie wykryto u mnie żadnej ciężkiej choroby. Mimo, że wyniki nadal są jakie są, nic specjalnie złego w organizmie się nie dzieje zgodnie z wiedzą lekarzy, a zostałam już przebadana z góry na dół, tam i z powrotem.
Mam tylko zalecone chodzić na badania kontrolne i nic poza tym, wszystko gra. Czuję jakbym dostała drugą szansę od Boga, drugie życie. Ja naprawdę bałam się już najczarniejszych scenariuszy.

Moje histeryczne lęki praktycznie całkowicie ustąpiły, jakość życia poprawiła się diametralnie. Podjęłam ważne decyzje odnośnie mojej przyszłości i wchodzę w nią z dużym optymizmem. Pogłębiła się moja relacja, mogę chyba wreszcie powiedzieć śmiało – przyjaźń – z Panem Bogiem. Odżyłam.

Oczywiście złożyło się na te zmiany na pewno kilka czynników, ale to jest moje świadectwo: zmówiłam Nowennę Pompejańską. Byłam w takim punkcie życia, w jakim byłam, teraz jestem daleko stamtąd. Chwała Bogu.

Chcesz widzieć świadectwa nowenny pompejańskiej na Facebooku?
To proste – kliknij na >>POLUB >>

A Ty co o tym myślisz? Napisz!