Anna: Opieka nad mamą

Chcę podzielić się moim doświadczeniem z Nowenną Pompejańską. Nowennę zaczęłam odmawiać w wakacje, jednak sprawa, której dotyczy zaczęła się wcześniej. A mianowicie w Wielki Piątek -w moje tegoroczne urodziny miałam pierwszy sen, który mnie zaniepokoił, później następne- były związane z moją mamą i niepokojem o jej zdrowie. Miałam wrażenie, że ktoś mi chce coś powiedzieć. Nie wiedziałam skąd się one biorą, rozmawiałam z księdzem, który doradził mi aby zamówić Mszę Św. Zamówiłam i rzeczywiście moje sny i obawy w maju i czerwcu uspokoiły się. Od początku nie bagatelizowałam sprawy i zachęcałam mamę do zrobienia badań podstawowych i nie tylko ( aczkolwiek nie zdradzałam się ze swymi obawami). W tym czasie mama rzeczywiście była osłabiona i miała silną alergię, którą w tym roku przechodziła wyjątkowo ciężko.

Trochę zajęła się swoim zdrowiem, wyniki także się trochę poprawiły i poczuła się lepiej i przeszła na zdrowszą dietę. Pod koniec czerwca pierwszy raz w życiu byłam w Częstochowie. Wyjazd był bardzo niespodziewany, to właśnie mama zapytała mnie czy byśmy nie pojechały za tydzień, gdyż jest spotkanie czytelników „Miłujcie się”. Zgodziłam się bez wahania bo też miałam takie pragnienie, a mama wiedziała jak załatwić nocleg, a ja miałam akurat czas wolny przez 3 dni. Wiedziała, że to jedyna taka okazja w najbliższym czasie. Nastały wakacje, myślałam że będę miała spokój od pracy i zmartwień, aż tu nagle znów te sny jeden po drugim. Byłam bardzo zaniepokojona a właściwie zrozpaczona, pomyślałam sobie co ja jeszcze mogę zrobić. W ten sam dzień natknęłam się na Nowennę Pompejańską i bez wahania zaczęłam ją odmawiać w intencji zdrowia mojej mamy.

Byłam na wyjeźdźie i rozmawiałam z nią przez telefon, a mama mówi że spotkała znajomą która powiedziała jej o Nowennie Pompejańskiej:)Dla mnie to był znak:) Mamie nie mówiłam znów o snach i o modlitwie aby jej nie martwić. Byłam już przy końcu części błagalnej gdy postanowiłam obliczyć kiedy moja nowenna się skończy, gdy ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu okazało się że w Swięto Matki Boskiej Częstochowskiej, był to dla mnie wielki znak, że Matka Boża ma moją mamę w swojej opiece ( wcześniej nie wiedziałam że to święto istnieje, wiedziałam tylko o 15 sierpnia).

W międzyczasie prosiłam mamę aby mierzyła ciśnienie, bo choruje na nadciśnienie. Mierzyła aczkolwiek pomiary były co najmniej dziwne aż w końcu były tak niskie, że mama zaczęła sprawdzać u innych ludzi i w aptece swoje ciśnienie. Zapisała się do lekarza i powiedziała że od paru dni nie bierze tabletek bo ma niedociśnienie. Lekarka zmierzyła i ku jej zdumieniu okazało się to samo. Niby nie można odstawiać tabletek na nadciśnienie ale tu jest już niedociśnienie i lekarka powiedziała że nie ma wyjścia tylko teraz trzeba regularnie mierzyć ciśnienie. Mama tego nie robiła od dawna, dopiero za moją namową i prośbą zaczęła. Wszystkim mówi, ze gdybym się nie upierała ,to by dalej nie mierzyła, a ja się upierałam bo wciąż miałam sygnały z góry:) Sama bym nie wpadła na to, że coś jest nie tak. Dziś wiem , że to szczególna opieka Matki Bożej. Wierzę, że dzięki Nowennie Pompejańskiej i inne badania mojej mamy, którym niedługo zostanie poddana będą pozytywne.

7 myśli na temat „Anna: Opieka nad mamą

  1. Kochani pomóżcie!

    Mam na imie Ania jestem w trakcie odmawiania 6NP i jeszcze takiej nowenny nie pamietam w swoim wydaniu,jestem rozkojarzona nie potrafie sie skupic to chyba zły atakuje,boje sie ze nie dotrwam do konca,prosze o modlitwe i pomóżcie

    • Aniu, moja porada może Ci się nie przydać, bo każdy ma swoje metody i predyspozycje, ale powiem jak ja sobie radzę. Odmawiam drugą NP (w innej intencji niż pierwszą, ale trochę są powiązane), i najpierw w ogóle nie mogłam zacząć, za trzecim razem dopiero ciągnę i jestem w trakcie części dziękczynnej. Ponieważ wszystko o co proszę dotyczy spraw związanych w pewną grupą zawodową, w której obracają się różni mężczyźni (wcześniej nie interesujący mnie) to w trakcie modlitwy od jakiegoś czasu ciągle walczę z tzw. „brudnymi” myślami, co dziwniejsze ona znikają po zakończeniu modlitwy, jakby te osoby męskie znów przestały na mnie robić wrażenie. Kompletnie, ale to kompletnie nie mogę sobie dać z tym rady, musiałabym przerwać NP. Od niedawna po prostu zaczęłam jednocześnie wykonywać jakąś pracę. Przyznam, że mój zawód trochę mi to umożliwia, żeby wykonywać coś w domu i jednocześnie modlić się. Niestety, nie jest to doskonała modlitwa, bo prawie nie rozważam tajemnic, choć próbuję, tylko odmawiam po prostu i jednocześnie wykonuję pracę. Przykro mi, ale w moim przypadku to lepsze niż tamte myśli i wyobrażenia, bo jak jest praca i modlitwa to dla nich nie ma miejsca. Ale mówię tu o mojej sytuacji oczywiście. nie mogę przerwać NP, tylko szukać sposobu, bo nigdy bym już nie rozpoczęła znowu.

    • A gdybyś tak wyobraziła sobie kogoś przy sobie, kogo chciałabyś zmienić, kogoś złego i pokazała mu , że właśnie TY nie ulegasz pokusom, a ten zły może przy Twojej modlitwie doznać choć trochę spokoju, zasłuchać się w Twojej modlitwie, nawet tej w myślach mówionej i przez ten czas spędzony z Tobą, nie będzie wodził nikogo na pokuszenie, będzie w ten sposób mógł sam przybliżyć się do królestwa Bożego? Może bądź tą osobą odpowiedzialną za siebie i jeszcze kogoś wyimaginowanego-bardzo pogrążonego w grzechu, bo on bardziej niż Ty sama potrzebuje miłosierdzia Bożego, może to Ci pozwoli przezwyciężyć strach i przywróci spokój, bo dzięki swojemu poświęceniu się modlitwie dasz nadzieję na poprawę jeszcze komuś, nie tylko samej sobie. Świat nasz przenika się ze światem duchów, a jak wiadomo są dobre i złe- sprzeniewierzone anioły. Może czas, żebyśmy zaczęli wpływać na ich przemianę, a one z wdzięczności pomogą nam w zmienianiu naszego świata, wpływaniu na złych ludzi-tłumaczeniu złym ludziom, że nie warto żyć grzesznie, bo za to nie idzie się do piekła, gdzie jest dobrze, tylko na wieczne tortury. A kto może o tym lepiej wiedzieć, jak nie same złe duchy? Przy czym, jak nie przy naszej modlitwie możemy wpływać na przemianę tych złych duchów, na pokazanie im, że ich dotychczasowa działalność zwodząca ludzi i wiodąca do cierpienia nowych grzeszników, ale też ich samych zamyka drogę do wyzwolenia się z cierpień w piekle. Moim marzeniem jest, byśmy wszyscy modlili się i żyli bez grzechu, ale też zabiegali o to by inni nie byli pod wpływem złych duchów, żeby byli wolni i nie podatni na ich złe wpływy. Jeśli zaprosimy złe duchy do naszej modlitwy, by przy nas mogły się zasłuchać w słowo kierowane do Miłosiernego Boga i Naświetszej Matki, nie będą wtedy kusić słabych, podatnych na grzech ludzi, a może nawet zasłużą sobie sami, jako synowie marnotrawni na przebłaganie za ich grzechy i piekło opustoszeje i będziemy mieć raj na ziemi.

  2. Też tak mam że modle sie wykonujac jakies prace,ostatnio zrywam maliny i modle sie,albo jadac autem,ale jak jeszcze na poczatku mialam w sobie were tak teraz jakby reka odjąć,powodzenia Alu

    • Ja już nie mam żadnej werwy, popadłam w melancholię, smutek trudny do opisania, brak wiary. Tylko, że uparłam się na dokończenie Nowenny, tak więc szukam sposobu aby odbyło się to możliwie jak najlepiej, choć nie jest to dobrze. Tą moją drugą NP odmawiam z Tajemnicami Światła i ona sprawiają czasem, że skupiam się na myślach o nich a nie o czymś innym. Pewnie dlatego, że je najmniej rozumiem i próbowałam sobie wyobrazić jak dana sytuacja wyglądała wtedy, w czasie fizycznego życia Jezusa i Matki Bożej. To zupełnie bez sensu, ale czasem płakałam tak bardzo mi było żal, jak biednie oni żyli, wg moich wyobrażeń to chodzili w byle jakich szatach. Tak bardzo mi żal Matki Jezusa, jak była cichą i spokojną kobietą, gdzieś zawsze z boku, nie dążącą do żadnej chwały. Całe to ich życie chyba nawet mnie napawa jakimś smutkiem. Co by nie było to lepsze niż puste i brudne myśli.

  3. Alu ja wzielam sie za siebie,obiecalam sobie ze zaczne czytac Pismo Sw.,kupilam sobie Nowy Testament w malym formacie,zeby w razie czego zabrac je w podroz,wystarczy nieduzy fragment ale kazdego dnia.Czuje wieksza energie,spróbuj też

A Ty co o tym myślisz? Napisz!