Alicja: To już 5 NP w moim życiu!

Jak w temacie – właśnie skończyłam odmawiać 5 NP, odmawiam od 01.11.2012 z kilkudniowymi przerwami. Tak jak czytałam w Waszych świadectwach, ja również mogę potwierdzić, że ta modlitwa uzależnia, nie da się już bez niej żyć. Na NP natrafiłam „przypadkiem”. Tak bardzo się cieszę, że Maryja postawiła na mojej drodze ludzi, dzięki którym pośrednio zaczęłam właśnie odmawiać Nowennę. Także dzięki zmianie miejsca zamieszkania było to możliwe, a dodam, że jestem osobą uczącą się.Pierwszą Nowennę rozpoczęłam w intencji poprawy ocen z pewnego przedmiotu, dla mnie bardzo ważnego w szkole. Kiedy zaczęłam dostawać oceny wyższe, miałam łzy w oczach. To wszystko było zasługą Maryi! Tak bardzo jestem jej wdzięczna.

Drugą Nowennę odmawiałam w intencji pewnej osoby, poprawa pojawiła się również w trakcie odmawiania Nie był to może efekt długotrwały, ale cieszyłam się z tej trwającej 54 dni poprawy.

Trzecią Nowennę również odmawiałam w intencji szkoły – o siły i wytrwanie. Wiedziałam, że nie byłam sama w trudnych chwilach, uśmiechałam się do Maryi podczas sprawdzianów.

Intencja czwartej Nowenny dotyczyła jeszcze innej osoby z mojego otoczenia – już widać pierwsze efekty. Jak dalej to się potoczy – zobaczymy. Na pewno dam znać kolejnym świadectwem!

A piątą Nowennę znowu odmawiałam w swojej intencji o rozwiązanie pewnego problemu. Wierzę i ufam Maryi. Jestem spokojniejsza, wiem, że mi pomoże, że mogę na nią liczyć i nie jestem sama.

Przyjęłam taką zasadę, że jedną NP odmawiam w swojej intencji, kolejną w intencji bliźniego itd.

Po tych kilku miesiącach modlitwy czuję, że moja wiara jest mocniejsza,czuję bliskość Maryi, dziękuję jej z całego serca za opiekę.

Módlcie się na różańcu, to przepiękna modlitwa, którą z całego serca pokochałam, kiedy zaczęłam odmawiać Nowennę Pompejańską.

Szczęść Boże!

15 myśli na temat „Alicja: To już 5 NP w moim życiu!

  1. Alu gratulacje ja jestem w trakcie 6 NP i jest mi ciezko,jestem rozkojarzona wszystko mnie drażni,ale ostatnio powiedziałam sobie że nie dam za wygraną i zaczłam czytać Pismo św.a dokładnie NT jest nieco lepiej powoli jestem na półmetku

  2. Mateńko Najukochansza bardzo chciałbym byc wysłuchanym . Lecz niedane jest mi , czuje sie okropnie . Odmawiam 5 NP W intencji moich długow , bez skutku . Brak jest mi sił i motywacji bo zamiast coraz lepiej to jest gorzej , oprócz mojej żony opuscili mnie wszyscy .MATENKO POMPEJANSKA NIE OPUSZCZAJ MNIE BARDZO PROSZE BŁAGAM Z CAŁYCH MOICH SIŁ CAŁEJ DUSZY Z CAŁEGO MOJEGO SERCA .

  3. a mam takie pytanie. podczas odmawiania nowenny, zauważyłaś, że szatan Ci w jakiś sposób przeszkadza? miesza Ci w życiu itp?

    • Oczywiście szatan miesza – kłociłam się z najblizszymi, niestety. Ja również często jestem rozproszona, myślę o zupełnie czym innym. Ale nawet, gdy nasza modlitwa jest niedoskonała, Maryja wysłuchuje próśb i pomaga! Ja jestem tego najlepszym przykładem.

  4. Ja też odmawiam już 6 Nowennę Pompejańską i jestem w 25 dniu części błagalnej. Jest strasznie ciężko, często ulegam rozproszeniom i nie mogę się skupić ale trwam nadal i nie poddam się Jezus przecież powiedział ” Wszystko, o co prosicie w modlitwie, stanie się wam, tylko wierzcie, że otrzymacie”. Dlatego wierzę, że moja kochana Mateńka wyprosi mi łaskę o którą proszę.

  5. Ja mam problem z koncentracją,myślę zupełnie o czym innym,też dzisiaj mam 25 dzień nowenny,mam nadzieję że Matuchna wybaczy mi moje rozproszenia

  6. Gdybym mogła zaprosić wszystkie złe duchy do siebie, żebyście Wy mieli więcej spokoju- uczyniłabym to. Zapraszam je do siebie, by wsłuchiwały się w moją modlitwę i by w tym czasie nikomu więcej nie mogły przeszkadzać, żeby z czasem zrozumiały, że nie warto być przeciwko Bogu, tylko czas żeby sięgnąć po rozum i zacząć działalność na rzecz przebłagania za wszystkie swoje grzechy i sprzeniewierzenia.
    Pozdrawiam wszystkich, nie lękajcie się, kto nie jest gotowy na towarzystwo złych duchów niech mówi: Idź przecz szatanie, a kto może niech mówi: Pozostań przy mnie szatanie, ja się ciebie nie lękam, zasłuchaj się w moją modlitwę, być może zrozumiesz sens tych słów i sam zechcesz, za przykładem synów marnotrawnych zasłużyć na Boże miłosierdzie i będziesz nawiedzał ze swymi zastępami tylko tych, którzy chcą jeszcze czynić źle, żeby ich od tego odwieść.
    Jeśli Bóg zechce – ogarnie Swoją łaską Miłosierdzia nawet potępione duchy, a my naszymi modlitwami możemy Pana Boga o to prosić, żeby pomógł w spełnieniu się naszych dobrych próśb, które są zgodne z wolą Bożą. Matka Boska pomoże nam zetrzeć w proch dotychczasowe oblicze szatana, którego ostatecznie pokona, i albo szatan odejdzie nie zmieniony w otchłań, skąd nie będzie miał do nas dostępu, albo zostanie przemieniony i pociągnie za sobą inne duchy, które będą pomagać Aniołom i Świętym w prowadzeniu nas przez życie tylko w dobrych uczynkach.

  7. Odmówiłam 2 Nowenny Pompejańskie. Modliłam się długi czas do św. Rity, odmówiłam kilkanaście Nowenn do Bożego Miłosierdzia, wytrwale odmawiałam Koronkę, postanowiłam pójść do spowiedzi, zmienić swoje życie a swoją przemianę i dobrą wolę ofiarować Maryi. I co się stało? Otóż zupełnie nic. Modliłam się od ponad roku w jednej intencji. Czasami myślałam,że moja prośba jest zbyt absurdalna ale wtedy uświadamiałam sobie,że ludzie proszą o cuda związane choćby z wyzdrowieniem gdzie współczesna nauka rozkłada ręce. Pielgrzymowałam do Łagiewnik, specjalnie po to by polecić Miłosiernemu Panu moją prośbę. Na Nowennę natrafiła przypadkiem, podobnie jak spory % osób piszących świadectwa. Niedługo po Jej odkryciu zaczęłam ją odmawiać. Uznałam,że słowa Maryi w formie obietnicy na pewną się ziszczą. Byłam głęboko przekonana o tym,że otrzymam łaskę o, którą wytrwale prosiłam. Zawierzyłam słowom samej Maryi,że jeśli zmówię tę Nowennę otrzymam o co proszę. Tak się nie stało. Czekałam ponad rok na wysłuchanie mojej intencji i już teraz wiem,że jest za późno. Jestem na takim etapie,że nie chce Boga. Nie tęsknie za nim. Wiecie kiedy zaczyna się piekło? Kiedy sam Bóg pozbawia człowieka nadziei. Prosiłam o jedną rzecz. Zrobiłam wszystko po ludzku rozumiejąc. Byłam wytrwała,być może nie zawsze modliłam się uważanie. To Bóg mnie opuścił a nie ja Jego. To Bóg zawsze mnie odmawia, zawsze innych wysłuchuje, daje wszystkim łaski tylko nie mnie. Nie chce już w Niego wierzyć. Za to wierzę w naukę i naukowców. Boga nie ma, cały ten czas poświęciłam na monolog nadziei szukając wyższego bytu, wierząc,że Matka w Niebie wysłucha mnie bo widzi moją nędze, którą wyznałam nie raz. Nie piszcie,że to przez Szatana. To Bóg mi odmówił. A ja od Niego odchodzę i wcale nie jest tak jak mówią,że dusza człowieka tęskni. Może innych, moja nie. Żyję w innym świecie, lepszym świecie, gdzie nie mowy o urojeniach i jest mi zdecydowanie lepiej. Już nie wierzę bo nie mam nadziei…

    • Bóg nikogo nie opuści, kocha każdego człowieka. Jest On naszym najlepszym Ojcem, nie jest tylko od spełniania życzeń. Przy każdej dziesiątce powtarzasz „Bądź wola Twoja” – zaufaj Bogu.

    • Aga, Bóg z pewnością przewidział, że Go zostawisz i nie spełnił jeszcze Twojej prośby. Być może musisz upaść, by ponownie się podnieść i wznowić swoją wiarę.
      Bóg nas nie krzywdzi, lecz daje wszystko we właściwym momencie. Idź do spowiedzi wyrzuć te żale z siebie, poczujesz się lepiej, oddaj swoje życie Najświętszej Panience, Jezusowi i Bogu. Niech je prowadzą.
      Będzie dobrze, tylko zaufaj Bogu.
      Obiecuję pomodlę się za Ciebie 🙂

  8. Joanno droga, z tego co kiedyś przeczytałam na pewnej stronie katolickiej i wiem z kazań księży egzorcystów nie należy pod żadnym pozorem wdawać się w rozmowy z szatanem( to do Twoich słów ,,Pozostań przy mnie szatanie…)Oby przy Tobie nie pozostał. Z panem Bogiem

    • Pozostań przy mnie – bo wiem, że życzeniem Pana Boga i naszym, ludzi grzesznych, skłonnych do słabości, do pójścia na łatwiznę, do zaproponowania 1-ej , no góra 2-ch Mowenn, a potem obrażenia się na Pana Boga – bo nie spełnił, bez przeanalizowania konsekwencji, czy na pewno, to o co proszę byłoby dla mnie najlepsze-to jest grzeszne podejście, gdyż w ten sposób stawiamy się na równi z Panem Bogiem, nie chcemy docenić innych widocznych oznak w życiu, które również dostajemy w przezencie od Boga. Kto może mieć gwarancję, że nie zginie w wypadku, nie będzie cierpiał, albo nie pójdzie do piekła za zwyczjną ignorancję w stosunku do Boga. Komu jest dobrze na tym świecie, ale nie dostrzega zła wokół siebie- jest ślepy i zasługuje na naganę. A to, że ja no, nie wiem, dostrzegam w ludziach i w sobie też – głupotę, że nie chcą iść śladami Jezusa, tzn. czynić dobrze, ale upatruję dla nas możliwość takiej sytuacji, żeby przemienić diabła, żeby nas nie kusił-to jedno i drugie możemy powiedzieć, że jest niemożliwe i jest to rzucanie się z motyką na słońce.
      Ja wiem, że duchowni-narażeni szczególnie na pokusy szatana, bo są szczególnie umiłowani przez Boga, ale też muszą sobie zdawać sprawę z surowości rozliczania się przed Bogiem- uważają, jak zresztą bł. Ojciec Pio, że z szatanem się nie dyskutuje, tylko za Panem Jezusem powtarza: Idź przecz szatanie. Nawet siostra Zofia-Medarda Wyskiel, kiedy próbował, być może ją nakłonić do czegoś złego, zdając sobie sprawę z jego obecności, kazała mu się wynosić- mówiła to ze spokojem, bez lęku, z lekceważeniem i odchodził.
      Ale gdyby było tak, że sam szatan, a wiemy to z filmu „Egzorcyzmy” od Annelise Michel, która dobrowolnie pozostawiła w swym udręczonym ciele duchy, które po to w ogóle nawiedzają ludzi, żeby znaleźć trochę wytchnienia od mąk pielielnych, gdyż w piekle jest tak strasznie źle, więc dobrze byłoby znalźć jakiś ratunek dla samego szatana. Czy uważacie, że Miłosierdzie Boże nie jest tak ogromne, bez granic, żeby znaleźć jakiś sposób dla ratowania ludzkości przed grzechem przez np. wyzwolenie z grzechu samego szatana i upadłych duchów. Czy nie mam prawa wierzyć, że istnieje jakiś sposób na odkupienie tego świata i sprawienie, że wszyscy jak jeden mąż – będąc dziećmi Bożymi, przestaniemy się tego wypierać i przez nieposłuszeństwa wciąż oddalać od Boga, zamiast kroczyć zgodnie z wytycznymi zabezpieczonymi w dekalogu i katechizmie, kierując się normami etycznymi, ale nie tylko i wyłącznie, bo niestety one ulegają wypaczeniom. Mamy jak na dłoni te wytyczne, ale ciągle coś nas od nich odciąga-może są za trudne do realizacji, a może my jesteśmy zbyt słabi, leniwi, albo cośnam w tym kroczeniu prawą drogą przeszkadza-jest to moc nieczysta-szatan wraz z zatępami grzesznych duchów. Więc pytam jeszcze raz, czy nie mam prawa poszukiwać sposobu, by usiłować szatana przekonać, by przestał się pogrążać w grzechu i pociągania za sobą wciąż nowych dusz, składających się z tych co za życia nie chcieli wierzyć w Niebo i Piekło, w Boga i szatana. Wierzyć należy w dobro i zło, bo one istnieją – te dwa światy i na ziemi i poza nią. Czy tak było zawsze- ano nie. Nastąpił pewnien moment buntu u najwyżej postawionego Anioła, który zatracił poczucie rzeczywistości i w swoim odczuciu zrównał się z Bogiem, a nawet chciał być od Niego lepszy. Pan Bóg go ukarał, choć tak naprawdę, to on sam się na to skazał, żeby zostać wtrącony do piekieł. Tam mu nie jest dobrze i teraz mści się, by co ? nie cierpieć sam , tylko z innymi- mądrymi ?
      Czy to co on robi ma jakiś sens? Po co sprowadza na siebie dalej nieszczęścia, poprzez skazywanie kolejnych ofiar na nieszczęścia- tzn. chwilowo za życia ludzi, którym wydaje się, że są szczęśliwi, bo mają wszystkiego w bród, ale często kosztem krzywdy ludzkiej- zabijanie, okradanie, prostytuowanie i czerpanie z tego korzyści i uciech cielesnych-zmysłowych, podkładanie tzw. świni dla szkalowania innych, dla fermentu społecznościowego, politycznego i tysiące różnych bolesnych w skutkach dla uczciwych ludzi sytuacjach- to wszystko idzie na rachunek diabła i innych złych duchów, ale także nowych dusz. I tak piekło pęcznieje.
      Więc zwyczajnie , po ludzku zadaję sobie pytanie, jak mamy skończyć z tą ciągotą do złych uczynków, skoro jesteśmy głusi na nawoływanie Chrystusa, na wzorce postepowań ludzi świętych i błogosławionych, na nawoływanie w modlitwach naszych Aniołów Stróżów i wreszcie na pomoc i wstawiennictwo Najświętszej Panienki, by nas strzegli przed złem i wypraszali łaski u Pana BOGA. Może jest jeszcze coś, czego dotąd nie próbowaliśmy – czy to jest niezgodne z nauką chrześcijańską, żeby miłować swoich bliźnich, a nawet wypraszać łaski za grzeszników, a także za dusze w czyśćcu cierpiące, a jeżeli dotąd to wszystko co czynimy nie przynosi upragnionych skutków pójść dalej i zacząć zabiegać o same złe duchy z Lucyferem na czele, by oni także pomyśleli o samych sobie i przynajmniej przestali nam-ludziom wierzącym i modlącym się przeszkadzać w prowadzeniu świata do Boga. Może dla nich jest też Miłosierdzie Boskie dostępne – ja nie mogę tego wiedzieć na pewno, ale tak sobie myślę, że to byłoby wspaniałe i możliwe, gdyż dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych.
      Nie lubię zabierać głosu w dyskusjach na tematy, na których się nie znam, nie mam wykształcenia wszechstronnego i szczegółowego w każdej dziedzinie życia. Jestem obserwatorem – wyrywkowym w wielu dziedzinach życia, ale po tzw. łebkach. Bazuję w gruncie rzeczy na swoich odczuciach, obserwacjach, przemyśleniach, modlitwach, rozmowach z Bogiem.
      Szukam odpowiedzi na pytanie o prawdziwość objawień w Garabandal i Medjugorje, i gdyby się jednak okazało, że to nie Matka Jezusowa tam się objawia, tylko szatan się podszywa pod Nią, to o czym to miałoby świadczyć, czy nie przypadkiem o rozpaczliwym poszukiwaniu przez szatana pomocy dla samego siebie, poprzez nawoływanie do modlenia się na różańcu, do przyjmowania komunii świętej, do tego by jak najszybciej nastapiło samounicestwienie się szatana i całego piekła, gdyż jak wiemy, gdy ludzie modlą się na różńcu szatana boli głowa. Może my nigdy nie doświadczyliśmy takiego bólu, że chcielibyśmy umrzeć, ale na pewno słyszeliśmy nieraz takie opinie. A może w tych działaniach ze strony szatana przebija tęsnota za tym co bezpowrotnie utracił, a może też nikła nadzieja na to, że jako ten syn marnotrawny Pan Bóg mu jednak mocą Swojego Miłosierdzia wybaczy.
      I ja właśnie naiwnie chcę w to wierzyć, że jesteśmy zdolni do wielkiej miłości i ufności, że mocą Bożą zostanie przywrócony raj na ziemi, że nie będzie już gwałtów, a właśnie niedawno był w Warszawie w lesie Kabackim, że złe duchy zostawią w spokoju ludzi ze złymi iklinacjami, że raczej będą objawiać się złym ludziom i ukazywać im prawdziwe wizje piekła, by ludzi od złych uczynków odwieść.
      Może nie jestem w pełni świadoma, co może mnie spotkać, jeśli będę zapraszać Lucyfera na wspólne odmawianie modlitwy w nadziei, że nie będzie w tym czasie czynił nic złego, a przy tym zaskarbi sobie jakąś namiastkę przebaczenia za swoje złe uczynki u Pana Boga. Ale wciąż myślę o tym i na razie wydaje mi się, że powinnam spróbować podążać tą drogą. Nie wiem, czy taka jest wola Boża, czy złe podszepty sztańkie. W każdym razie modlę się, chodzę do kościoła, uczestniczę w sakramentach i postaram się być czujna, bym umiała właściwie odczytać podpowiedzi od Boga i Najświętszej Panienki i Wszystkich Świętych i Anioła mego Stróża. Im się powierzam i niech się dzieje wola Boża.

  9. …oczywiście z Panem przez duże ,,P”.I jeszcze jedno,jeśli mogę. Moim skromnym zdaniem szatan już wybrał, i odrzucił Boże Miłosierdzie i nie miejmy złudzeń,że będzie nas odwodził od czynienia złego, wręcz PRZECIWNIE.

  10. Do Joanny. To co Pani pisze,myśle że jest nie możliwe,by szatan się zmienił i dostąpił Milosierdzia Bożego !!! A to dlatego że i on jak i wszystkie dusze potępione musiały by się znależć w Niebie, a piekło przestało istnieć. A czegoś takiego w Piśmie Św.nie ma.
    Więc myślę, że z takim rozumowaniem bardzo,bardzo ostrożnie .

A Ty co o tym myślisz? Napisz!